Czy ludzie są winni samouwięzienia? - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Czy ludzie są winni samouwięzienia?

Zima 2016/17
Data: Tue, 3 Jan 2017 16:10:45 +0100
Nadawca: LeoTar <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

"Poprzysiągłem sobie, że będę używał wszelkich posiadanych zdolności,
aby czynić dobro i przeciwdziałać złu, wspierać to, co w ludziach najlepsze,
pracować w celu uwolnienia ich z więzień, które sobie sami stworzyli."
(Philip Zimbardo)

Czy Pan Zimbardo ma rację?

Umysłowe więzienie jest budowane krok po kroku, akumulująco od kołyski
poczynając.

Czy aby na pewno dziecko samo zaczyna tworzenie dla siebie samego tego
psychicznego więzienia?

LeoTar




Data: Tue, 3 Jan 2017 17:14:59 +0100
Nadawca: LeoTar <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu wtorek, 3 stycznia 2017 16:10:53 UTC+1 użytkownik LeoTar
> napisał:

>> "Poprzysiągłem sobie, że będę używałwszelkich posiadanych
>> zdolności, aby czynić dobro i przeciwdziałać złu, wspierać to, co w
>> ludziach najlepsze, pracować w celu uwolnienia ich z więzień, które
>> sobie sami stworzyli." (Philip Zimbardo)
>>
>> Czy Pan Zimbardo ma rację?
>>
>> Umysłowe więzienie jest budowane krok po kroku, akumulująco od
>> kołyski poczynając.
>>
>> Czy aby na pewno dziecko samo zaczyna tworzenie dla siebie samego
>> tego psychicznego więzienia?

> Nie ma więzienia. Jest tylko chodzik.

Chodzik to wsparcie, zakaz to poniżenie.

LeoTar




Data: Fri, 13 Jan 2017 19:19:33 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

tau pisze:
> W dniu wtorek, 3 stycznia 2017 16:10:53 UTC+1 użytkownik LeoTar
> napisał:

>> "Poprzysiągłem sobie, że będę używał wszelkich posiadanych
>> zdolności, aby czynić dobro i przeciwdziałać złu, wspierać to, co
>> w ludziach najlepsze, pracować w celu uwolnienia ich z więzień,
>> które sobie sami stworzyli." (Philip Zimbardo)
>>
>> Czy Pan Zimbardo ma rację?
>>
>> Umysłowe więzienie jest budowane krok po kroku, akumulująco od
>> kołyski poczynając.
>>
>> Czy aby na pewno dziecko samo zaczyna tworzenie dla siebie samego
>> tego psychicznego więzienia?

> Być więźniem (czegokolwiek) to twój wolny wybór.

A jeżeli dziecku nie dane było poznać wolności, gdyż dorosły sprawował
nad nim ograniczajacą dziecko wladzę? To czy, w takim przypadku, dziecko
w ogóle mogło wykreować w swojej podświadomości wzorzec wolności czy też
utrwaliło jedynie, że czegoś nie wolno i za złamanie zakazu grozi mu
kara? Czy grozba kary wbudowana w strukturę psychiki dziecka, przez
zabezpieczający dziecko autorytet, nie jest zniewoleniem, z którego bez
zgody autorytetu dziecko nie jest w stanie się uwolnić?


> Nie ma więc więzień.

Najskuteczniejszym i najtragicznuejszym więzieniem jest Umysł, któremu
wciśnięto, że nie może wychylić nosa poza to co mu zasugerowano w
okresie tworzenia wzorców.


> Jest tylko nazywanie czegoś więzieniem.

Ograniczenie jest więzieniem. I to jest fakt a nie słowo.


> To ty sam czynisz z czegoś więzienie.

Kiedyś też znajdowałem się w takim więzieniu, do którego Ty nie chcesz się
przyznać przed samym sobą ze względu na pamięć rodziców, którym nie
jesteś zdolnym wygarnąć, że uczynii Cię niewolnikiem (i zakładnikiem) ich
własnych przekonań.


> Ale to nie twoja wina.

Ani mi się śni obciążać siebie jakimkolwiek poczuciem winy. A już najmniej
czuję sie winnym złąmania odwiecznego tabu seksualnego, które całą władzę
nad psychiką mężczyzny oddawało w ręce kobiet.


> Niczyja.

Owszem jest winny. Jest nim nasz Stwórca czyli Świadomość w stanie
pierwotnej nieświadomości. Chociaż tak po prawdzie, to nasz Stwórca
też nie jest tego winien bo był tym pierwszym, który dopiero zaczął zdobywac
wiedzę o samym sobie. A jak mówią filozofowie, uczymy się na własnych błędach.
Bylebyśmy tylko umieli z tych błędów wyciągać konstruktywne wnioski na przyszłość.


> Bo to w ogóle nie "wina". To skutek.

Masz rację. Ograniczenie wolności to skutek pierwotnej nieświadomości naszego
Stwórcy. Dlatego naszą powszechną cechą powinna być empatia i jej skutek czyli
zdolność do wybaczania.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 7 May 2017 12:14:58 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

mrbluesky.pl@gmail.com pisze:
> LeoTar napisał:

>> "Chodzik to wsparcie, zakaz to poniżenie."

> Wszystko można postrzegać jako wsparcie/pomoc lub więzienie. Chodzik
> też może być więzieniem, zakaz też może być postrzegany jako swoisty
> chodzik = rada/pomoc zabezpieczająca przed wejściem na ścieżkę
> samozniszczenia.

Masz rację ale tylko w odniesieniu do świata zewnętrznego i doświadczeń
fizycznych z nim związanych. Powszechnie używanym - przez moich oponentów
- przykładem jest tutaj kuchenka gazowa lub piec. W tym obszarze ograniczenie
ma na celu ukształtowanie odruchów, które zabezpieczą dziecko przed potencjalna
szkodą na jego zdrowiu. Ale czy te przykłady mogą być skuteczne w odniesieniu
do doświadczeń służących formowaniu niezależności emocjonalnej ucznia? Czy
ograniczając sferę życia emocjonalnego, która stanowi o wolności osobnika i jego
zdolności do podejmowania decyzji niestandardowych wykraczających poza
wyuczone nawyki, możemy oczekiwać, że w przyszłości będzie on w stanie
zapewnić gatunkowi przetrwanie gdyby doszło do zagrożenia tego trwania a
jedynym wyjściem zapewniającym przetrwanie byłaby decyzja oparta na refleksji
wymagająca pokonania zakazu jako jedynego wyjścia z sytuacji "bez wyjścia"?
Czy nie jest tutaj znamiennym biblijny przypadek córek Lota?


> Kiedy dziecko nauczy się chodzić - chodziki/ograniczenia/zakazy
> stają się niepotrzebne, ale wtedy nie są postrzegane jako
> więzienie/ograniczenie ale jako kokon z którego się wyrosło. Dla
> innych - niedojrzałych motyli nadal są koniecznymi rusztowaniami
> osobowości...

Czyżby motyle dlatego tak krótko żyły, że są niedojrzałe? A czy ludzie aby nie
z tego samego powodu doświadczają śmierci?

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 7 May 2017 15:14:11 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-01-03 o 16:10, LeoTar pisze:

>> "Poprzysiągłem sobie, że będę używał wszelkich posiadanych
>> zdolności, aby czynić dobro i przeciwdziałać złu, wspierać to, co w
>> ludziach najlepsze, pracować w celu uwolnienia ich z więzień, które
>> sobie sami stworzyli." (Philip Zimbardo)
>>
>> Czy Pan Zimbardo ma rację?
>>
>> Umysłowe więzienie jest budowane krok po kroku, akumulująco, od
>> kołyski poczynając.
>>
>> Czy aby na pewno dziecko samo zaczyna tworzenie dla siebie samego
>> tego psychicznego więzienia?

> Może to wcale nie więzienie... Pytanie  - czy dziecko absolutnie i
> całkowicie puszczone samopas musi inaczej postrzegać dobro i zło jak
> jego rodzice?

Dziecko uczy się przez doświadczenie: doświadczając z rodzicami w
najwcześniejszym okresie swego życia by następnie rozszerzać swoje poletko
doświadczalne na coraz dalsze otoczenie. Dziecko powiela to co uda mu się
zaobserwować i powtarza następnie swoje obserwacje już na własny rachunek.

Momentem przełomowym jest chwila gdy dziecko zaczyna się komunikować
werbalnie z rodzicami gdyż jest to chwila gdy rodzice zaczynają komunikować
dziecku swoje "prawdy" a dziecko zaczyna je porównywać z tym czego z
rodzicami doświadczyło. Okazuje się niestety, że w wielu przypadkach dziecko
dostrzega sprzeczność między tym co zaobserwowało a tym co próbowali mu
przekazać werbalnie (i niewerbalnie też) rodzice. Jest to moment gdy dziecko
zaczyna poszukiwać, która wersja jest prawdziwa: czy ta, której doświadczyło
czy też ta, którą przekazywali mu rodzice. Ponieważ uczymy się przez
doświadczanie więc za prawdziwą dziecko uznaje wersję doświadczalną a za
fałszywą wersję werbalną, pomimo tego iż rodzice chcieliby by stało się odwrotnie,
gdyż przez lata swoich doświadczeń dostrzegli, że to co robią nie zawsze jest dobre
i uczciwe. Niestety, dziecko korzysta z tego co rodzice pokazują, i nasączane jest
systematycznie fałszem pomimo dobrych intencji rodziców. Niestety, nie sprawdzają
się oni jako wzór dla dziecka, gdyż sami się nawzajem oszukują i dokładnie tego
samego uczą dziecko. Gdyż na samym początku uczymy się doświadczając z
naszymi najważniejszymi autorytetami, czyli rodzicami.

Ponieważ najważniejszą sferą naszego życia jest seks służący podtrzymaniu trwania
gatunku (i Świadomości Bytu) więc i konsekwencje oszustwa, które dziecko
przejmuje od swoich rodziców, są najbardziej okrutne i najtragiczniejsze dla losu
przyszłych pokoleń. Pokłosiem wzajemnego oszukiwania się Kobiety i Mężczyzny -
już w roli rodziców - jest brak zaufania i szacunku do siebie i do partnera; następnie
prostytucja rodzinna, przemoc psychiczna i jej efekt czyli przemoc fizyczna, oraz
najprzeróżniejsze formy uzależnień, które służą do oszukiwania agresora/ów w celu
przetrwania samego dziecka, które jest ofiarą rodzicielskiej manipulacji i przemocy.
Dziecko ucieka w świat urojony balansując niestabilnie na granicy między życiem i
śmiercią.

A wszystkie problemy zarówno rodziców jak i dziecka mają za swój początek brak
poczucia własnej wartości jednostki wychowywanej w zakazowym systemie
ograniczającym - przede wszystkim - dostęp dziecka do wiedzy o życiu seksualnym
rodziców oraz zakazującym odebrania przez dziecko pierwszego doświadczenia
seksualnego od zaufanych autorytetów, czyli od rodziców przez co kształtują się
kompleksy Edypa/Elektry. Brak uwolnienia od tych kompleksów (rozwiązania)
prowadzi właśnie do braku poczucia własnej wartości, który jest zjawiskiem
powszechnym i który przeradza się w różnorodne patologie już od poczęcia dziecka
poczynając a na ludobójstwie kończąc.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 20 May 2017 23:09:29 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-05-07 o 15:14, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Dziecko uczy się przez doświadczenie: doświadczając z rodzicami w
>> najwcześniejszym okresie swego życia by następnie rozszerzać swoje
>>  poletko doświadczalne na coraz dalsze otoczenie. Dziecko powiela
>> to co uda mu się zaobserwować i powtarza następnie swoje obserwacje
>>  już na własny rachunek.
>>
>> Momentem przełomowym jest chwila gdy dziecko zaczyna się
>> komunikować werbalnie z rodzicami gdyż jest to chwila gdy rodzice
>> zaczynają komunikować dziecku swoje "prawdy" a dziecko zaczyna je
>> porównywać z tym czego z rodzicami doświadczyło. Okazuje się
>> niestety, że w wielu przypadkach dziecko dostrzega sprzeczność
>> między tym co zaobserwowało a tym co próbowali mu przekazać
>> werbalnie (i niewerbalnie też) rodzice. Jest to moment gdy dziecko
>>  zaczyna poszukiwać, która wersja jest prawdziwa: czy ta, której
>> doświadczyło czy też ta, którą przekazywali mu rodzice. Ponieważ
>> uczymy się przez doświadczanie więc za prawdziwą dziecko uznaje
>> wersję doświadczalną a za fałszywą wersję werbalną, pomimo tego iż
>>  rodzice chcieliby by stało się odwrotnie, gdyż przez lata swoich
>> doświadczeń dostrzegli, że to co robią nie zawsze jest dobre i
>> uczciwe. Niestety, dziecko korzysta z tego co rodzice pokazują, i
>> nasączane jest systematycznie fałszem pomimo dobrych intencji
>> rodziców. Niestety, nie sprawdzają się oni jako wzór dla dziecka,
>> gdyż sami się nawzajem oszukują i dokładnie tego samego uczą
>> dziecko. Gdyż na samym początku uczymy się doświadczając z naszymi
>>  najważniejszymi autorytetami, czyli rodzicami.
>>
>> Ponieważ najważniejszą sferą naszego życia jest seks służący
>> podtrzymaniu trwania gatunku (i Świadomości Bytu) więc i
>> konsekwencje oszustwa, które dziecko przejmuje od swoich rodziców,
>>  są najbardziej okrutne i najtragiczniejsze dla losu przyszłych
>> pokoleń. Pokłosiem wzajemnego oszukiwania się Kobiety i Mężczyzny -
>> już w roli rodziców - jest brak zaufania i szacunku do siebie i do
>> partnera; następnie prostytucja rodzinna, przemoc psychiczna i jej
>> efekt czyli przemoc fizyczna, oraz najprzeróżniejsze formy
>> uzależnień, które służą do oszukiwania agresora/ów w celu
>> przetrwania samego dziecka, które stał się ofiarą rodzicielskiej
>> manipulacji i przemocy. Dziecko ucieka w świat urojony balansując
>> niestabilnie na granicy między życiem i śmiercią.
>>
>> A wszystkie problemy zarówno rodziców jak i dziecka mają za swój
>> początek brak poczucia własnej wartości jednostki wychowywanej w
>> zakazowym systemie ograniczającym - przede wszystkim - dostęp
>> dziecka do wiedzy o życiu seksualnym rodziców oraz zakazującym
>> odebrania przez dziecko pierwszego doświadczenia seksualnego od
>> zaufanych autorytetów, czyli od rodziców przez co kształtują się
>> kompleksy Edypa/Elektry. Brak uwolnienia od tych kompleksów
>> (rozwiązania) prowadzi właśnie do braku poczucia własnej wartości,
>>  który jest zjawiskiem powszechnym i który przeradza się w
>> różnorodne patologie już od poczęcia dziecka poczynając a na
>> ludobójstwie kończąc.

> Jasne, ale czy to wiezienie?, rodzice przecie tylko wprowadzają
> potomka w rzeczywistość jaką im stworzyli ich przodkowie, czy to
> więzienie dla młodego człowieka?

Czyż nie jest więzieniem ograniczenie nawet nieświadomie zaaplikowane
dziecku przez rodzica? Czyż nie jest rodzicielskim oszustwem zakazywanie
dziecku zapoznawanie się z przeżyciami emocjonalnymi rodziców podczas
odbywania przez nich stosunków seksualnych. Przecież wtedy właśnie
pokazuje się prawdziwe (lub fałszywe) oblicze człowieka, kobiety i
mężczyzny. Jeżeli jest ono fałszywe to, istotnie, ten fałsz wszczepiony
dziecku mógłby dokonać spustoszenia w dziecięcej psychice ale nie jest
całkiem wykluczone, że - być może - wywołał by efekt odwrotny i
doprowadził do ozdrowieńczego oczyszczenia (katharsis).


> Faktem jest że zdecydowana większość z nich już się z tego
> zapożyczonego od wychowawców/przodków stylu bycia nie wyrwie.

Czyżbym był aż tak wyjątkowym wyjątkiem...? :-)


> Ale czy to więzienie, jaka jest, jaka może być alternatywa aby
> człowiek stał się w pełni niezależnym stworzeniem?

Właśnie wskazuję drogę ku wyzwoleniu i osiągnięciu trwałego oświecenia.


> Jak temu mogą zaradzić wychowawcy, skoro i oni sami z tego nie
> zdołali się uwolnić?

Otworzyć się na dziecko, na drugiego człowieka. I uważnie wsłuchiwać się
w to co ma do powiedzenia, jego pragnień nie wyłączając. Mnie
podpowiedziała córka. I chociaż początkowo niezupełnie kompletnie
odczytałem jej przekaz i oczekiwanie to jednak doprowadziła mnie do
rozwiązania, którego - jak na razie - nikt nie zdołał rzeczowo
zakwestionować.


> Naprawdę sądzisz że kopulacja rodziców na oczach dziecka i
> wyjaśnienia mu tego że jest efektem takich ich zachowań, coś w nim
> zmieni, że będzie inny (mądrzejszy, głupszy, lepszy, gorszy, bardziej
> świadomy, mniej świadomy itd) od rówieśników wychowywanych
> "tradycyjnie"?

Brak Wiedzy jest zaczątkiem uzależnienia od... niewiedzy. Wywołuje
niepewność podejmowanych decyzji a więc i niechęć do ich podejmowania.
Decyzje w życiu musimy jednak podejmować ale jeżeli nie jesteśmy pewni
ich sutków chcemy uciec przed odpowiedzialnością za nie a najprostszą
drogą uwolnienia się od odpowiedzialności jest zepchnięcie jej na kogoś
drugiego.

W przypadku rodziny odpowiedzialność staramy się zepchnąć na partnera
ale w taki sposób by się nie połapał w manipulacji gdyż ujawnienie tej
nielegalnej aktywności mogłoby doprowadzić do eksplozji i rozbicia rodziny.
Specjalistkami od manipulacji są kobiety, które w tym celu wykorzystują swój
bierny seks ("kobieta może nawet wtedy kiedy nie może lub nie chce" jak
napisała któraś z pań) oraz brak poczucia własnej wartości partnera, którego
mogą dodatkowo poniżać manipulując właśnie seksem (dam jak będziesz
uległy albo zrobię z ciebie impotenta obniżając jeszcze bardziej twoje poczucie
własnej wartości).

Mężczyżni starają się wprawdzie manipulować tym czym mogą zawładnąć czyli
oferując kobicie jelenia lub bogactwa świata materialnego gdyż oferta duchowa
ze strony mężczyzny staje się dla kobiety atrakcyjna dopiero wtedy gdy dostrzeże
ona w nim niezwykłą siłę psychiczną i nieustraszonego ducha. By spełnić ten
warunek mężczyzna musi stać się równy swemu ojcu.

Ale tez kobieta nie może budować poczucia własnego bezpieczeństwa na sile
mężczyzny lecz na zaufaniu samej sobie, które to zaufanie może zdobyć tylko
stając się emocjonalnie równą swojej matce, czyli w akcie inicjacji seksualnej z
rodzicami.

Inicjacja seksualna dziecka z rodzicami domyka okres przygotowania dziecka
do samodzielnego i odpowiedzialnego życia w rodzinie, którą to dziecko założy
wspólnie z drugim człowiekiem oraz dostarcza Wiedzy potrzebnej do
funkcjonowania nowej rodziny. A rodzina taka będzie wolna od manipulacji gdyż
obydwoje partnerzy będą wolni od dążenia do przemycania poczucia
odpowiedzialności na tego drugiego. Każde z nich będzie bowiem dysponować
Wiedzą pozyskana doświadczalnie od swoich rodziców o tym jak mają żyć w
ładzie i harmonii.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 20 May 2017 23:11:50 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-05-17 o 19:40, Ikselka pisze:

>>> Może to wcale nie więzienie...Pytanie  - czy dziecko absolutnie
>>> i całkowicie puszczone samopas musi inaczej postrzegać dobro i
>>> zło jak jego rodzice?

>> Spytaj o to dzieci ulicy w slumsach Brasilii...

> Propozycja do Leo.  Ale slumsy Brasilii to żadne izolowane
> środowisko. Jestem nieomal pewny że procentowo jest tam tyle samo
> pięknoduchów i ludzi o "gołębim sercu" niż w innych dzielnicach tego
> miasta.

A co to ma do rzeczy? Czy zastanawiamy się nad zbudowaniem nowego,
lepszego (doskonałego) społeczeństwa czy tez chcemy tylko poprawić
statystyki obecnie funkcjonującej patologii?

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 11:54:50 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Ikselka pisze:
> Trybun <cheilimx@jachu.ru> wrote:
>> W dniu 2017-05-17 o 19:40, Ikselka pisze:

>>>> Może to wcale nie więzienie...Pytanie  - czy dziecko absolutnie
>>>> i całkowicie puszczone samopas musi inaczej postrzegać dobro i
>>>> zło jak jego rodzice?

>>> Spytaj o to dzieci ulicy w slumsach Brasilii...

>> Propozycja do Leo.  Ale slumsy Brasilii to żadne izolowane
>> środowisko. Jestem nieomal pewny że procentowo jest tam tyle samo
>> pięknoduchów i ludzi o "gołębim sercu" niż w innych dzielnicach
>> tego miasta.

> Nie "pływaj", tylko skup się. Powtórzę: spytaj DZIECI ULICY. Nie
> "ludzi".
>
>
>  "Pojęciem „dzieci ulicy” należy objąć dzieci, które znaczną,
> większą częśd życia spędzają na ulicy, która jest dla nich
> głównym środowiskiem życia. Młodzi sypiają w domach swoich
> rodziców, opiekunów, lecz nie znajdują tam wsparcia emocjonalnego.
> Dzieci ulicy przebywają poza domem głownie z po- wodu życiowej
> konieczności, do tego dochodzi nuda i brak alternatywnych zajęd2.
> Mieszkaocy ulicy ocenili ją, jako najbezpieczniejsze dla siebie
> miejsce, w którym mogą realizowad swoje potrzeby, są to osoby w
> wieku od 3 do 18 lat, często wychowane w emocjonalnym chłodzie,
> pochodzące z rodzin dysfunkcyjnych (czyli takich, które nie
> wypełniają społecznie przypisanych im funkcji lub redefiniują je w
> sposób budzący zastrzeżenia ze strony społeczeostwa) – np.
> alkoholowych. Są to także uciekinierzy z placówek
> opiekuoczo-wychowawczych i resocjalizacyjnych lub dzieci objęte
> opieką innego systemu instytucjonalnego dzieci narkomanów,
> prostytutek, potomkowie rodziców bez mieszkania i środków na
> życie. Dzieci ulicy posiadają zaburzoną tożsamośd, zaburzenia w
> rozwoju psychospołecznym, mają problemy w funkcjonowaniu społecznym
> (z komunikacją), często uzależnione są od alkoholu czy nar-
> kotyków, a także posiadają traumatyczne doświadczenia.
>
> Międzynarodowe Katolickie Biuro do Spraw Dzieci dzieckiem ulicy
> nazywa każdą „dziewczynkę lub chłopca, dla których ulica (w
> najszerszym znaczeniu tego słowa, łącznie z nie zajętymi
> mieszkaniami, śmietniskami itd.) stała się jej lub jego zwykłym
> miejscem pobytu i/lub źródłem utrzymania; i które są
> niedostatecznie chronione, nadzorowane lub kierowane przez
> odpowiedzialną osobę dorosłą”
>
> Rada Europy w Strasburgu problem definiuje jako „dzieci poniżej 18
> roku życia, które przez krótszy lub dłuższy czas żyją w
> środowisku ulicznym. Przenoszą się z miejsca na miejsce, mają
> swoje grupy rówieśnicze i inne kontakty. Są zameldowani pod
> adresem rodziców lub jakiejś instytucji socjalnej.
> Charakterystyczne jest to, że z rodzicami, przedstawicielami szkół
> i instytucji pomocy i służb socjal- nych, które ponoszą za nie
> odpowiedzialnośd, dzieci te mają słaby kontakt lub nie maja go w
> ogóle” Definicja ta została opracowana na podstawie badao położenia
> socjalnego dzieci ulicy z 24 europej- skich krajów. Rada Europy
> przyjmuje, że są one ofiarami odrzucenia oraz obojętności, są
> wykorzysty- wane, dotknięte przemocą, wyjścia z sytuacji
> dopatrują się w ucieczce, kradzieży, prostytucji, wyko- nują źle
> opłacaną, ciężką pracę. Namiastkę rodziny znajdują w grupach i
> bandach ulicznych, są często niedożywione, brakuje im wychowania,
> wykształcenia, a w szczególności miłości.
>
> Street children jest pojęciem o genezie literackiej, jednak w
> ostatnich latach nabrało znaczenia peda- gogicznego i socjalnego,
> stało się zjawiskiem o cechach globalnych. Dzieci ulicy występują
> we wszyst- kich aglomeracjach świata, w krajach rozwijających się
> (nawet w dużych miastach tj. Rio de Janeiro, Moskwa, Warszawa), w
> krajach bogatego Zachodu (w miastach typu Nowym Yorku, Amsterdamie).
> Zjawisko to widoczne jest także w krajach biednych np. kraje Afryki,
> Azji."

Dzięki za konkret. :-)

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 May 2017 17:13:25 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-05-20 o 23:11, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Trybun pisze:
>>> W dniu 2017-05-17 o 19:40, Ikselka pisze:

>>>>> Może to wcale nie więzienie...Pytanie - czy dziecko
>>>>> absolutnie i całkowicie puszczone samopas musi inaczej
>>>>> postrzegać dobro i zło jak jego rodzice?

>>>> Spytaj o to dzieci ulicy w slumsach Brasilii...

>>> Propozycja do Leo.  Ale slumsy Brasilii to żadne izolowane
>>> środowisko. Jestem nieomal pewny że procentowo jest tam tyle
>>> samo pięknoduchów i ludzi o "gołębim sercu" niż w innych
>>> dzielnicach tego miasta.

>> A co to ma do rzeczy? Czy zastanawiamy się nad zbudowaniem nowego,
>> lepszego (doskonałego) społeczeństwa czy tez chcemy tylko poprawić
>> statystyki obecnie funkcjonującej patologii?

> Nic tu nie zrobimy, jesteśmy po prostu tak a nie inaczej
> zaprogramowani.  Błędne wyobrażenie Ikselki (i zresztą wielu innych
> ludzi) polega na tym że nie szukają szamba i ludzkiego brudu tam
> gdzie one rzeczywiście rezydują a w miejscach gdzie przebywają ich
> ofiary.

Od samego Wielkiego Początku, kiedy Stwórca, czyli Świadomość, decydował
się rozpocząć dzieło Stworzenia podejmował różne próby "przeprogramowania"
samego siebie. Ale ze względu na niedostatki komunikacyjne jego ewolucyjne
wytwory nie były w stanie wystarczająco jednoznacznie się ze sobą
komunikować w celu wymiany doświadczeń. Świadoma wymiana doświadczeń
i analiza efektów tych doświadczeń jest podstawą do stworzenia bytu
doskonałego, który nie będzie groził zagładą samemu sobie. Człowiek jest
najwyższą i najlepiej zorganizowaną materialną emanacją (form) Bytu, która
stworzyła język umożliwiający prawie doskonała komunikację. Z jednym
zastrzeżeniem, że ten sposób komunikacji umożliwia również oszukiwanie w celu
podniesienia swojej wartości. Dyskusja jest próbą poniżenia interlokutora, który
poczuje się gorzej gdy zabraknie mu już argumentów. A więc dyskusja służy nie
tylko lepszemu wytłumaczeniu i zrozumieniu dyskutowanej kwestii ale również
podniesieniu własnej wartości czyli chwilowemu uwolnieniu się od kompleksu
Edypa/Elektry, zjawiskom, które wpisane są w rozwój form Życia (Świadomości)
czyli ewolucji w przestrzeni stanów Świadomości. Jest więc ewolucja poszukiwaniem
doskonałości (albo doskonałej materialnej emanacji) przez Byt (Świadomość).
A ponieważ najwyższą formą Bytu jest stan Absolutu więc i celem ewolucji
Świadomości jest stan jej całkowitego (absolutnego) poznania, samopoznania.
Poszczególne stany Świadomości znajdujące swoją reprezentację w postaci różnych
form (materializacja idei) są efektami poszukiwań prowadzonych przez Świadomość
doświadczającą sama ze sobą, i są budowane (stwarzane) na bazie wcześniejszych
doświadczeń (zgromadzonych w Świadomości informacji) wzbogacanych refleksją,
która jest unikalną cechą organizmów żywych. Poszukiwanie, przez Świadomość,
rozwiązania doskonałego czyli stanu Absolutu jest dążeniem do pozbycia się szamba.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 22 May 2017 03:43:49 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-05-20 o 23:09, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Jasne, ale czy to wiezienie?, rodzice przecie tylko wprowadzają
>>> potomka w rzeczywistość jaką im stworzyli ich przodkowie, czy to
>>>  więzienie dla młodego człowieka?

>> Czyż nie jest więzieniem ograniczenie nawet nieświadomie
>> zaaplikowane dziecku przez rodzica? Czyż nie jest rodzicielskim
>> oszustwem zakazywanie dziecku zapoznawanie się z przeżyciami
>> emocjonalnymi rodziców podczas odbywania przez nich stosunków
>> seksualnych. Przecież wtedy właśnie pokazuje się prawdziwe (lub
>> fałszywe) oblicze człowieka, kobiety i mężczyzny. Jeżeli jest ono
>> fałszywe to, istotnie, ten fałsz wszczepiony dziecku mógłby dokonać
>> spustoszenia w dziecięcej psychice ale nie jest całkiem wykluczone,
>> że - być może - wywołał by efekt odwrotny i doprowadził do
>> ozdrowieńczego oczyszczenia (katharsis).

> Oczywiście że masz rację. Praktycznie każdy rodzaj wychowanie to
> niewolenie wychowanka. Ale już taka rola wychowawców, nigdy nie
> pytają o zdanie wychowanków. Nie, nie ma w tym oszustwa, dziecko i
> tak nie jest w stanie wykorzystać tej wiedzy w temacie seks i
> okolice, a więc po co je uświadamiać?

Podsumowując jesteś przeciwko wymianie informacji (Wiedzy) pomiędzy
wychowawcą a dzieckiem, czy tak? Ale na tym właśnie bazuje matriarchat,
struktura, w której wymiana informacji występuje tylko pomiędzy
kobietami (chociaż te w ograniczonym zakresie) natomiast jest całkowicie
przerwana pomiędzy mężczyznami. Kobiety jednak znacznie lepiej
komunikują się miedzy sobą aniżeli mężczyżni dzięki czemu mogą sobie
przekazywać władzę, którą sprawują nad mężczyznami. I robią to nawet tak
przysłowiowo wrogie sobie postacie kobiece jak synowa i jej teściowa,
matka sprzedaje synowej "skórę" swego syna w imię dominacji kobiet. A
szczególną sferą co do której zakazuje się przepływu informacji lub ten
przepływ się deformuje (filtruje) jest sfera życia seksualnego,
najważniejsza z punktu widzenia trwania gatunku, i Życia w ogólności.


>>> Faktem jest że zdecydowana większość z nich już się z tego
>>> zapożyczonego od wychowawców/przodków stylu bycia nie wyrwie.

>> Czyżbym był aż tak wyjątkowym wyjątkiem...? :-)

> Wyjątek to może za dużo powiedziane, ale otwartość umysłu, zwłaszcza
>  na tle otaczającej nas, szarej większości istotnie może robić
> wrażenie. Nieskromnie powiem że też w wielu kwestiach się nie zgadzam
> z obowiązującymi kanonami wychowawczymi. Najbardziej irytują mnie
> teoretycy - jak to bezdzietna stara panna uświadamia rodziców co to
> niby dla ich potomka jest najlepsze. Także ta powszechna edukacja
> jest do zmiany, ponieważ tworzy bezwolne cyborgi którym to tzw.
> celebryci muszą tłumaczyć jak mają żyć.

A więc jednak zgadzasz się poniekąd ze mną, że cały GATUNEK z tak
zdefiniowanymi normami nadaje się do odstrzału? Skoro nie ze wszystkim
się zgadzasz to czy masz zdefiniowane obszary co do których się nie
zgadzasz i czy wiesz dlaczego się nie zgadzasz. Jak Ty widzisz naszych
następców skoro coś trzeba zmienić? Kto jak nie rodzice/wychowawcy mają
przygotowywać do życia dzieci, zapoznawać je z najważniejszą sferą
życia, której podporządkowane są wszystkie inne aktywności?


>>> Ale czy to więzienie, jaka jest, jaka może być alternatywa aby
>>> człowiek stał się w pełni niezależnym stworzeniem?

>> Właśnie wskazuję drogę ku wyzwoleniu i osiągnięciu trwałego
>> oświecenia.

> Starożytni Rzymianie mówili - "wyżej nosa nie podskoczysz", teraz
> obowiązuje powiedzenie "krawiec kraje jak mu materiału staje"..
> Okazywanie dziecku swoich stanów emocjonalnych, czy robieniem widza
> podczas własnych aktów seksualnych nic w tej kwestii nie zmieni.
> Takie jest przynajmniej moja zdanie - to go na pewno nie wyzwoli.

Ależ właśnie e zmieni. Dziecko uczy się bowiem: OBSERWUJĄC, NAŚLADUJĄC i
DOŚWIADCZAJĄC ze swoimi rodzicami/wychowawcami. Całą wiedzę dotyczącą
tego jak ma żyć ma wynieść z rodziny. Dostarczanie tej wiedzy przez
otoczenie to już tylko proteza wychowawcza, substytut który umożliwia
jakieś tam niedoskonałe przygotowanie, które chociaż w części zapełni
lukę po braku wychowania w rodzinie. A ponieważ zakaz wychowania w
rodzinie jest... przemocą "boga-stwórcy w stosunku do człowieka" więc
zmian można oczekiwać tylko w drodze świadomego stosowania przemocy
przez człowieka (mężczyznę) w stosunku do kobiety, która się uważa za
boga gdyż od samego początku, wskutek nieświadomości, przypisuje sobie
wyłączność w tworzeniu nowego życia. Zapraszam do mojej biblioteczki na
lekturę książki Georg'a Baudler'a zatytułowanej "Bóg i Kobieta". Pomimo
upływu tylu wieków i ogromnych zmian w ludzkiej świadomości Kobieta
nadal zajmuje pozycję uprzywilejowana w stosunku do Mężczyzny. I co
gorsza na wszelkie sposoby stara się tę dominującą pozycję nie tylko
utrzymać ale jeszcze wzmocnić.


>>> Jak temu mogą zaradzić wychowawcy, skoro i oni sami z tego nie
>>> zdołali się uwolnić?

>> Otworzyć się na dziecko, na drugiego człowieka. I uważnie
>> wsłuchiwać się w to co ma do powiedzenia, jego pragnień nie
>> wyłączając. Mnie podpowiedziała córka. I chociaż początkowo
>> niezupełnie kompletnie odczytałem jej przekaz i oczekiwanie to
>> jednak doprowadziła mnie do rozwiązania, którego - jak na razie -
>> nikt nie zdołał rzeczowo zakwestionować.

> Z reguły córka ma lepsze kontakty z matką, syn z ojcem. Zresztą o
> tym jakim kto jakim będzie  człowiekiem, nie świadczy tylko
> rodzicielskie wychowanie. Oczywiście też nie kwestionuję Twoich
> doświadczeń, ale przypadek to jeszcze nie musi być reguła.

Ja akurat miałem zdecydowanie lepszy kontakt z córką i z naszym synem
Down'em aniżeli z młodszym synem, którego matka dość szybko uwiodła.
Dzięki zaufaniu, jakim mnie obdarzyła córka dowiedziałem się od niej o
tym jak bardzo zimną emocjonalnie kobietą jest jej matka a moja eks-. To
informacja, którą dostarczyła mi córka stała się dla mnie
najważniejszym bodżcem i drogowskazem w poszukiwaniach przyczyny
patologicznej przemocy. Za przekazanie mi tej wiedzy córka została
zniszczona psychicznie przez matkę i współdziałający z nią ośrodek
socjoterapii młodzieżowej we Wrocławiu. I tak się dzieje wszędzie tam,
gdzie istnieją bardzo bliskie związki emocjonalne między ojcami i ich
dziećmi - kobiety niszczą własne dzieci w imię zachowania władzy nad
mężczyznami. Niszczą zwłaszcza córki, które stają się w ten sposób ich
następczyniami; po takiej "kuracji" córki działają w relacjach z
mężczyznami dokładnie tak jak chcą ich matki. Dlatego wpływy zewnętrzne
w wychowaniu dzieci stanowią szansę na przełamanie tej kobiecej samowoli
i dominacji pod warunkiem, że faceci przestaną się bać porzucenia i
odstawienia od babskiego miodu, czyli od seksu. Bo tym właśnie kobiety
straszą swoich zniewolonych partnerów poniżanych dodatkowo przez
wszystkie instytucje matriarchalnego społeczeństwa nastawione i
przeznaczone do utrzymania matriarchatu.


>>> Naprawdę sądzisz że kopulacja rodziców na oczach dziecka i
>>> wyjaśnienia mu tego że jest efektem takich ich zachowań, coś w
>>> nim zmieni, że będzie inny (mądrzejszy, głupszy, lepszy, gorszy,
>>>  bardziej świadomy, mniej świadomy itd) od rówieśników
>>> wychowywanych "tradycyjnie"?

>> Brak Wiedzy jest zaczątkiem uzależnienia od... niewiedzy. Wywołuje
>>  niepewność podejmowanych decyzji a więc i niechęć do ich
>> podejmowania. Decyzje w życiu musimy jednak podejmować ale jeżeli
>> nie jesteśmy pewni ich sutków chcemy uciec przed odpowiedzialnością
>> za nie a najprostszą drogą uwolnienia się od odpowiedzialności jest
>> zepchnięcie jej na kogoś drugiego.
>>
>> W przypadku rodziny odpowiedzialność staramy się zepchnąć na
>> partnera ale w taki sposób by się nie połapał w manipulacji gdyż
>> ujawnienie tej nielegalnej aktywności mogłoby doprowadzić do
>> eksplozji i rozbicia rodziny. Specjalistkami od manipulacji są
>> kobiety, które w tym celu wykorzystują swój bierny seks ("kobieta
>> może nawet wtedy kiedy nie może lub nie chce" jak napisała któraś z
>> pań) oraz brak poczucia własnej wartości partnera, którego mogą
>> dodatkowo poniżać manipulując właśnie seksem (dam jak będziesz
>> uległy albo zrobię z ciebie impotenta obniżając jeszcze bardziej
>> twoje poczucie własnej wartości).
>>
>> Mężczyżni starają się wprawdzie manipulować tym czym mogą
>> zawładnąć czyli oferując kobicie jelenia lub bogactwa świata
>> materialnego gdyż oferta duchowa ze strony mężczyzny staje się dla
>> kobiety atrakcyjna dopiero wtedy gdy dostrzeże ona w nim niezwykłą
>> siłę psychiczną i nieustraszonego ducha. By spełnić ten warunek
>> mężczyzna musi stać się równy swemu ojcu.
>>
>> Ale tez kobieta nie może budować poczucia własnego bezpieczeństwa
>> na sile mężczyzny lecz na zaufaniu samej sobie, które to zaufanie
>> może zdobyć tylko stając się emocjonalnie równą swojej matce, czyli
>> w akcie inicjacji seksualnej z rodzicami.
>>
>> Inicjacja seksualna dziecka z rodzicami domyka okres przygotowania
>>  dziecka do samodzielnego i odpowiedzialnego życia w rodzinie,
>> którą to dziecko założy wspólnie z drugim człowiekiem oraz
>> dostarcza Wiedzy potrzebnej do funkcjonowania nowej rodziny. A
>> rodzina taka będzie wolna od manipulacji gdyż obydwoje partnerzy
>> będą wolni od dążenia do przemycania poczucia odpowiedzialności na
>> tego drugiego. Każde z nich będzie bowiem dysponować Wiedzą
>> pozyskana doświadczalnie od swoich rodziców o tym jak mają żyć w
>> ładzie i harmonii.

> Owszem, ale do pewnej wiedzy to trzeba dorosnąć. A daj już spokój z
> tym rzekomym podejmowaniem suwerennych decyzji przez człowieka. Nie
> te czasy, nie te obyczaje. Oczywiście nie chodzi mi tu o te NAPRAWDĘ
>  suwerenne decyzje w stylu "być albo nie być", a o duperele w stylu
> zakładać pas bezpieczeństwa w aucie czy nie zakładać, przechodzić na
>  emeryturę czy nie przechodzić, udrzeć psa czy nie.. Co tu wczesna
> edukacja seksualna dziecka może zmienić w jego dorosłym życiu?

Fromm'owskie "Mieć czy być" albo Szekspirowskie "Być albo nie być" stają
się śmiertelnie ważne i poważne szczególnie teraz gdyż nie do końca
świadomy gatunek homo sapiens stanął na rozdrożu i musi dokonać wyboru:
albo zmieni metodę wychowawczą albo zginie. To znaczy właściwie już
zginął gdyż na jego miejsce wkracza Człowiek Świadomy z nową metodą
wychowywania dzieci, metoda BEZ ZAKAZU. Bo zakaz to nieświadoma przemoc,
która jest przyczyną powstawania i rozrastania się dziecięcej traumy
pierwotnej, zalążka wszystkich chorób psychicznych i somatycznych oraz
patologicznych zachowań społecznych. Homo sapiens odchodzi do lamusa
historii Życia, historii Świadomości.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 23 May 2017 10:17:32 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-05-21 o 17:13, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Nic tu nie zrobimy, jesteśmy po prostu tak a nie inaczej
>>> zaprogramowani.  Błędne wyobrażenie Ikselki (i zresztą wielu
>>> innych ludzi) polega na tym że nie szukają szamba i ludzkiego
>>> brudu tam gdzie one rzeczywiście rezydują a w miejscach gdzie
>>> przebywają ich ofiary.

>> Od samego Wielkiego Początku, kiedy Stwórca, czyli Świadomość,
>> decydował się rozpocząć dzieło Stworzenia podejmował różne próby
>> "przeprogramowania" samego siebie. Ale ze względu na niedostatki
>> komunikacyjne jego ewolucyjne wytwory nie były w stanie
>> wystarczająco jednoznacznie się ze sobą komunikować w celu wymiany
>> doświadczeń. Świadoma wymiana doświadczeń i analiza efektów tych
>> doświadczeń jest podstawą do stworzenia bytu doskonałego, który
>> nie będzie groził zagładą samemu sobie. Człowiek jest najwyższą i
>> najlepiej zorganizowaną materialną emanacją (form) Bytu, która
>> stworzyła język umożliwiający prawie doskonała komunikację. Z
>> jednym zastrzeżeniem, że ten sposób komunikacji umożliwia również
>> oszukiwanie w celu podniesienia swojej wartości. Dyskusja jest
>> próbą poniżenia interlokutora, który poczuje się gorzej gdy
>> zabraknie mu już argumentów. A więc dyskusja służy nie tylko
>> lepszemu wytłumaczeniu i zrozumieniu dyskutowanej kwestii ale
>> również podniesieniu własnej wartości czyli chwilowemu uwolnieniu
>> się od kompleksu Edypa/Elektry, zjawiskom, które wpisane są w
>> rozwój form Życia (Świadomości) czyli ewolucji w przestrzeni
>> stanów Świadomości. Jest więc ewolucja poszukiwaniem doskonałości
>> (albo doskonałej materialnej emanacji) przez Byt (Świadomość). A
>> ponieważ najwyższą formą Bytu jest stan Absolutu więc i celem
>> ewolucji Świadomości jest stan jej całkowitego (absolutnego)
>> poznania, samopoznania. Poszczególne stany Świadomości znajdujące
>> swoją reprezentację w postaci różnych form (materializacja idei)
>> są efektami poszukiwań prowadzonych przez Świadomość
>> doświadczającą sama ze sobą, i są budowane (stwarzane) na bazie
>> wcześniejszych doświadczeń (zgromadzonych w Świadomości informacji)
>> wzbogacanych refleksją, która jest unikalną cechą organizmów
>> żywych. Poszukiwanie, przez Świadomość, rozwiązania doskonałego
>> czyli stanu Absolutu jest dążeniem do pozbycia się szamba.

> Oj, nie zgadzam się z tezą że dyskusja to głównie chęć poniżenia
> adwersarza. W bardzo dużo przypadkach normalny człowiek już nie może
> milczeć gdy słyszy różne banialuki czy wręcz idiotyzmy. A więc
> motywy ma jak najbardziej słuszne.

Spójrz na Dawkinsa kiedy dyskusja przybiera niekorzystny dla niego obrót.
Niekorzystny w tym sensie, że przestaje on być górą a jego argumenty ktoś
obali lub podważy.  Wyłazi z niego małe, skrzywdzone dziecko.


> No nie powiem - teoria Świadomości jako Stwórcy/Twórcy ma sporą dozę
> prawdopodobieństwa. Gdybym nie miał własnej teorii w tym temacie, to
> niewykluczone że stałbym się wyznawcą "Świadomości".

Może więc podzielisz się własnymi przemyśleniami...?
Nie ma się czego wstydzić... Jeżeli jesteś poszukiwaczem musisz być odporny
na śmiech gawiedzi.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 23 May 2017 11:14:45 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:og0r7i$kr8$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>> Spójrz na Dawkinsa kiedy dyskusja przybiera niekorzystny dla niego
>>  obrót. Niekorzystny w tym sensie, że przestaje on być górą a jego
>>  argumenty ktoś obali lub podważy.  Wyłazi z niego małe,
>> skrzywdzone dziecko.

> A potrafisz to odnieść do siebie? Jeśli uznasz to za złośliwość - nie
> odpowiadaj...

No właśnie Chironie. Kiedyś, lat temu ze dwadzieścia, rzucałem się
niczym ryba w sieci i bluzgałem jak się tylko dało. Z jednej strony było
to konieczne, by zaistnieć z moim pomysłem w świecie a z drugiej było
przejawem nierozwiązanego kompleksu Edypa. Walczyłem o to by być
najlepszym. Przez te lata wykonałem ogromna prace nad samym sobą, ale i
udoskonaliłem - żeby tak rzec - moja ideę. I już nie muszę walczyć ani z
samym sobą ani z nikim innym. Teraz spokojnie przekazuję to do czego
dotarłem. A jeżeli odbierasz to jako walkę, np. z Tobą, to spójrz na
siebie. ;-) Zanim następnym razem mi coś zarzucisz - spójrz wpierw na siebie.

Nie odbierz tego jako moje lizusostwo, ale muszę Ci to powiedzieć, że jestem
mile zaskoczony pracą nad sobą, którą wykonałeś. Tak trzymaj. :-)


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 23 May 2017 11:28:13 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:og0uis$npk$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:og0r7i$kr8$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>> Spójrz na Dawkinsa kiedy dyskusja przybiera niekorzystny dla
>>>> niego obrót. Niekorzystny w tym sensie, że przestaje on być
>>>> górą a jego argumenty ktoś obali lub podważy.  Wyłazi z niego
>>>> małe, skrzywdzone dziecko.

>>> A potrafisz to odnieść do siebie? Jeśli uznasz to za złośliwość -
>>> nie odpowiadaj...

>> No właśnie Chironie. Kiedyś, lat temu ze dwadzieścia, rzucałem się
>> niczym ryba w sieci i bluzgałem jak się tylko dało. Z jednej strony
>> było to konieczne, by zaistnieć z moim pomysłem w świecie a z
>> drugiej było przejawem nierozwiązanego kompleksu Edypa. Walczyłem o
>> to by być najlepszym. Przez te lata wykonałem ogromna prace nad
>> samym sobą, ale i udoskonaliłem - żeby tak rzec - moja ideę. I już
>> nie muszę walczyć ani z samym sobą ani z nikim innym. Teraz
>> spokojnie przekazuję to do czego dotarłem. A jeżeli odbierasz to
>> jako walkę, np. z Tobą, to spójrz na siebie. ;-) Zanim następnym
>> razem mi coś zarzucisz - spójrz wpierw na siebie.
>>
>> Nie odbierz tego jako moje lizusostwo, ale muszę Ci to powiedzieć,
>> że jestem mile zaskoczony pracą nad sobą, którą wykonałeś. Tak
>> trzymaj. :-)

> Wiesz- cały czas staram się pracować ze sobą. I cieszą mnie efekty
> tej pracy. Wracając jednak do Ciebie- znajdziesz to i w poprzednich
> postach- żeby długo nie szukać- niedawno 2 razy Cię o coś IMO ważnego
> spytałem. Na inne pytania odpowiadasz raczej wyczerpująco. To- 2
> razy przemilczałeś. Wyparłeś, jak sądzę. A odpowiedzi na nie mogą być
> bardzo ważne dla Ciebie. No i dlatego- są one Twoją sprawą. --
> Chiron

Chironie, jesteś wśród nielicznych, których traktuję jak partnerów do dyskusji
a nie uczniaków do uczenia podstaw. Twój mail czeka na właściwy moment,
kiedy będę mógł się skupić bo nie chcę byś się poczuł urażony bylejakością
odpowiedzi. To co wklepuję w chwilach wolnych nie wymaga dużego
zastanowienia więc mogę to zrobić od ręki. A poza tym jeżeli sięgam pamięcią
wstecz to zawsze odpowiadałem na twoje Twoje wymagające zastanowienia
maile. I tym razem przepraszam za zwłokę. :-(

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 23 May 2017 12:43:37 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:og0vc3$oa0$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:og0uis$npk$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>>>> Chiron pisze:
>>>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>>>> wiadomości news:og0r7i$kr8$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>>>> Spójrz na Dawkinsa kiedy dyskusja przybiera niekorzystny
>>>>>> dla niego obrót. Niekorzystny w tym sensie, że przestaje on
>>>>>> być górą a jego argumenty ktoś obali lub podważy.  Wyłazi z
>>>>>> niego małe, skrzywdzone dziecko.

>>>>> A potrafisz to odnieść do siebie? Jeśli uznasz to za
>>>>> złośliwość - nie odpowiadaj...

>>>> No właśnie Chironie. Kiedyś, lat temu ze dwadzieścia, rzucałem
>>>> się niczym ryba w sieci i bluzgałem jak się tylko dało. Z
>>>> jednej strony było to konieczne, by zaistnieć z moim pomysłem w
>>>> świecie a z drugiej było przejawem nierozwiązanego kompleksu
>>>> Edypa. Walczyłem o to by być najlepszym. Przez te lata
>>>> wykonałem ogromna prace nad samym sobą, ale i udoskonaliłem -
>>>> żeby tak rzec - moja ideę. I już nie muszę walczyć ani z samym
>>>> sobą ani z nikim innym. Teraz spokojnie przekazuję to do czego
>>>> dotarłem. A jeżeli odbierasz to jako walkę, np. z Tobą, to
>>>> spójrz na siebie. ;-) Zanim następnym razem mi coś zarzucisz -
>>>> spójrz wpierw na siebie.
>>>>
>>>> Nie odbierz tego jako moje lizusostwo, ale muszę Ci to
>>>> powiedzieć, że jestem mile zaskoczony pracą nad sobą, którą
>>>> wykonałeś. Tak trzymaj. :-)

>>> Wiesz- cały czas staram się pracować ze sobą. I cieszą mnie
>>> efekty tej pracy. Wracając jednak do Ciebie- znajdziesz to i w
>>> poprzednich postach- żeby długo nie szukać- niedawno 2 razy Cię o
>>> coś IMO ważnego spytałem. Na inne pytania odpowiadasz raczej
>>> wyczerpująco. To- 2 razy przemilczałeś. Wyparłeś, jak sądzę. A
>>> odpowiedzi na nie mogą być bardzo ważne dla Ciebie. No i dlatego-
>>> są one Twoją sprawą. -- Chiron

>> Chironie, jesteś wśród nielicznych, których traktuję jak partnerów
>> do dyskusji a nie uczniaków do uczenia podstaw. Twój mail czeka na
>> właściwy moment, kiedy będę mógł się skupić bo nie chcę byś się
>> poczuł urażony bylejakością odpowiedzi. To co wklepuję w chwilach
>> wolnych nie wymaga dużego zastanowienia więc mogę to zrobić od
>> ręki. A poza tym jeżeli sięgam pamięcią wstecz to zawsze
>> odpowiadałem na twoje Twoje wymagające zastanowienia maile. I tym
>> razem przepraszam za zwłokę. :-(

> Nie mam dyskomfortu z tego powodu. Raczej - chcę Ci po prostu coś
> pokazać.

A ja cenię sobie pisanie otwartym tekstem a nie domysły. :-)


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 24 May 2017 05:23:39 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:og1487$ris$3@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>> Chironie, jesteś wśród nielicznych, których traktuję jak
>>>> partnerów do dyskusji a nie uczniaków do uczenia podstaw. Twój
>>>> mail czeka na właściwy moment, kiedy będę mógł się skupić bo
>>>> nie chcę byś się poczuł urażony bylejakością odpowiedzi. To co
>>>> wklepuję w chwilach wolnych nie wymaga dużego zastanowienia
>>>> więc mogę to zrobić od ręki. A poza tym jeżeli sięgam pamięcią
>>>> wstecz to zawsze odpowiadałem na twoje Twoje wymagające
>>>> zastanowienia maile. I tym razem przepraszam za zwłokę. :-(

>>> Nie mam dyskomfortu z tego powodu. Raczej- chcę Ci po prostu coś
>>> pokazać.

>> A ja cenię sobie pisanie otwartym tekstem a nie domysły.:-)
>
> Chcesz, żebym 3 razy to samo odpowiedział? :-)

Skoro uważasz, że 2 razy nie wystarczyło... :-)

> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 24 May 2017 12:24:28 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:og2ucj$1ld$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:og1487$ris$3@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>>>> Chironie, jesteś wśród nielicznych, których traktuję jak
>>>>>> partnerów do dyskusji a nie uczniaków do uczenia podstaw.
>>>>>> Twój mail czeka na właściwy moment, kiedy będę mógł się
>>>>>> skupić bo nie chcę byś się poczuł urażony bylejakością
>>>>>> odpowiedzi. To co wklepuję w chwilach wolnych nie wymaga
>>>>>> dużego zastanowienia więc mogę to zrobić od ręki. A poza
>>>>>> tym jeżeli sięgam pamięcią wstecz to zawsze odpowiadałem
>>>>>> na twoje Twoje wymagające zastanowienia maile. I tym razem
>>>>>> przepraszam za zwłokę. :-(

>>>>> Nie mam dyskomfortu z tego powodu. Raczej- chcę Ci po prostu
>>>>> coś pokazać.

>>>> A ja cenię sobie pisanie otwartym tekstem a nie domysły.:-)

>>> Chcesz, żebym 3 razy to samo odpowiedział? :-)

>> Skoro uważasz, że 2 razy nie wystarczyło... :-)

> Mnie w sumie nic do tego. Ty- jak nie znajdziesz sam odpowiedzi- to
> pewno się nawet nie zgodzisz z sugestiami, zawartymi w pytaniach.

Dlatego poprosiłem, żebyś napisał otwartym tekstem a nie sugestiami,
których być może nie zrozumiałem. Przypomnij mi te pytania abym nie
musiał się domyślać o co chodzi. Nie zachowuj się jak kobieta, która
kłamie i chce mężczyżnie zwrócić na to soje kłamstwo uwagę zakłamując
jeszcze bardziej rzeczywistość.


> No ale zobacz- czy tak trudno znaleźć to, co kompletnie zignorowałeś
>  odpowiadając? To już samo to o czymś przynajmniej może świadczyć

Nie motaj jeszcze bardziej tego co już i tak zamotałeś. Nie bądz baba. :-)


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Thu, 25 May 2017 08:42:00 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-05-22 o 03:43, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Oczywiście że masz rację. Praktycznie każdy rodzaj wychowanie to
>>> niewolenie wychowanka. Ale już taka rola wychowawców, nigdy nie
>>> pytają o zdanie wychowanków. Nie, nie ma w tym oszustwa, dziecko
>>> i tak nie jest w stanie wykorzystać tej wiedzy w temacie seks i
>>> okolice, a więc po co je uświadamiać?

>> Podsumowując jesteś przeciwko wymianie informacji (Wiedzy)
>> pomiędzy wychowawcą a dzieckiem, czy tak? Ale na tym właśnie
>> bazuje matriarchat, struktura, w której wymiana informacji
>> występuje tylko pomiędzy kobietami (chociaż te w ograniczonym
>> zakresie) natomiast jest całkowicie przerwana pomiędzy mężczyznami.
>> Kobiety jednak znacznie lepiej komunikują się miedzy sobą aniżeli
>> mężczyżni dzięki czemu mogą sobie przekazywać władzę, którą
>> sprawują nad mężczyznami. I robią to nawet tak przysłowiowo wrogie
>> sobie postacie kobiece jak synowa i jej teściowa, matka sprzedaje
>> synowej "skórę" swego syna w imię dominacji kobiet. A szczególną
>> sferą co do której zakazuje się przepływu informacji lub ten
>> przepływ się deformuje (filtruje) jest sfera życia seksualnego,
>> najważniejsza z punktu widzenia trwania gatunku, i Życia w
>> ogólności.

> I tak i nie. Ta przekazywana wiedza wychowankom nie może, nie
> powinna przekazywana na zasadzie - jeżeli jej nie przyswoisz i nie
> będziesz się do tego stosował, to w taki czy inny sposób będziesz
> ukarany.

Ależ ja cały czas piszę o tym, żeby nie było żadnego przymusu tylko
dobrowolność, ale dobrowolność uczestnicząca, w której dziecko jest dl
rodzica partnerem i współdecyduje o tym która wiedza ma być przekazana.
Bo to potrzeby (pragnienia) dziecka a nie dorosłego mają być
zaspokojone. Jeżeli rodzicowi czegoś nie przekazali jego rodzice to
będzie się on starał powielić ten przekaz z racji zwyczajnie ludzkiego
lenistwa i konserwatyzmu. Skoro jednak kondycja ludzkiej społeczności
jest zła to znaczy, że czegoś w tym przekazie brakuje. Trzeba więc by
rodzic słuchał równie tego, co podpowiada dziecko. A ponieważ dziecko
również tego nie doświadczyło (no bo skąd skoro rodzic tego nie wie)
więc pozostaje rodzicowi być otwartym na zachowania dziecka oraz gotowym
do refleksji bez jakichkolwiek ograniczeń i zahamowań narzucanych przez
oportunistyczne społeczeństwo.


> A biorąc pod uwagę całokształt tej na siłę wpajanej wiedzy to poza
> samo destrukcją i coraz większym zniewoleniem jednostki, nie prowadzi
> ona nas do niczego.

Dlatego rodzice, podkreślę to jeszcze raz, MUSZĄ być otwarci na niczym
nie ograniczoną, otwartą komunikację z dziećmi, którym przekazują
doświadczalnie zdobytą przez siebie wiedzę. Tylko współpraca na linii
dziecko-rodzice, czyli uzupełnianie zasobów  wiedzą pochodzącą niejako z
przyszłości, może doprowadzić do odtworzenia "brakującego ogniwa" i
stworzenia nowej jakości.


> To tak ogólnie o "edukowaniu" młodych ludzi. Natomiast jeżeli chodzi
> o wychowanie na osi biologiczni rodzice-dziecko, tu jest tylko jakby
> takie wprowadzanie w dorosłość. Czyli nic trwałego, coś trwałego co
> by miało rzutować w poważnym stopniu na dalszy styl bycia
> wychowanków, to raczej środowisko w którym egzystuje czyni człowieka
> a nie nauki rodziców wyniesione z rodzinnego domu.

Absolutnie się z tym nie zgadzam. Rodzice/wychowawcy są pierwszymi,
którzy karmią i zapewniają fizyczne bezpieczeństwo, a więc zabezpieczają
dziecku fizyczne przetrwanie. Są więc tymi o których dziecko ma
bezwarunkowe zaufanie pomimo deficytów emocjonalnych, których żródłem
mogą być (i są) rodzice. Siłą rzeczy są więc również tymi, z którymi (i
dzięki którym) dziecko przeżywa swoje pierwsze doświadczenia i nabywa
podstawowej wiedzy o tym jak żyć. Doświadczenia te są najtrwalsze i nie
ulegają wymazaniu lecz mogą zostać jedynie lekko zmodyfikowane przez
środowisko pozarodzinne, które może - lecz nie musi - sprzyjać refleksji
nad tym co jest żle gdy już samodzielnie doświadczamy życia.


> Co do tak lansowanej przez Ciebie "wojny płci". Nie bierzesz pod
> uwagę tego że to przecie normalne że gdy dwoje ludzi nie dobierze się
> zbyt dobrze to jedynym wyjściem jest rozstanie? Musiałbym długo sobie
> przypominać w ilu związkach już żyłem, ale czy za rozpad tych
> wcześniejszych związków mam winić partnerki? Nie, bo byłoby to dużym
>  nadużyciem. Związek po prostu nie przechodzi próby czasu i jest to
> jak najbardziej rzecz normalna.

Niezbyt starannie wczytałeś się więc w moje dywagacje, skoro zarzucasz
mi obciążanie mojej partnerki wyłączna odpowiedzialnością za zło, które
działo się w moim życiu. Nie odżegnuję się od WSPÓŁODPOWIEDZIALNOŚCI za
to zło, ale też nie zgadzam się na przyjęcie całej odpowiedzialności na
siebie. A poza tym racz zauważyć, że nie jestem niezadowolony z powodu
tego złego co się działo lecz traktuję to wszystko pozytywnie jako
niezbędny składnik na mojej/naszej drodze rozwoju. Jeżeli działo się zło
i nie wiadomo dlaczego się działo to trzeba było go doświadczyć i
WYCIĄGNĄĆ WNIOSKI a nie chować głowę w piasek. Zauważ również, że ja
jestem WDZIĘCZNY moim female za całą przemoc, którą na mnie wylały, gdyż
dzięki tej przemocy osiągnąłem to na czym wielu połamało sobie zęby i
zniknęło bezimiennie w bezmiarze historii. Ja po prostu doceniam wkład
Kobiety w odzyskanie przez Człowieka wolności utraconej z woli
nieświadomego Stwórcy. To jest również chwila, kiedy Stwórca odzyskał
świadomość, stał się kompletnym Omegą.


>>>> Czyżbym był aż tak wyjątkowym wyjątkiem...? :-)

>>> Wyjątek to może za dużo powiedziane, ale otwartość umysłu,
>>> zwłaszcza na tle otaczającej nas, szarej większości istotnie może
>>> robić wrażenie. Nieskromnie powiem że też w wielu kwestiach się
>>> nie zgadzam z obowiązującymi kanonami wychowawczymi. Najbardziej
>>> irytują mnie teoretycy - jak to bezdzietna stara panna uświadamia
>>> rodziców co to niby dla ich potomka jest najlepsze. Także ta
>>> powszechna edukacja jest do zmiany, ponieważ tworzy bezwolne
>>> cyborgi którym to tzw. celebryci muszą tłumaczyć jak mają żyć.

>> A więc jednak zgadzasz się poniekąd ze mną, że cały GATUNEK z tak
>> zdefiniowanymi normami nadaje się do odstrzału? Skoro nie ze
>> wszystkim się zgadzasz to czy masz zdefiniowane obszary co do
>> których się nie zgadzasz i czy wiesz dlaczego się nie zgadzasz. Jak
>> Ty widzisz naszych następców skoro coś trzeba zmienić? Kto jak nie
>> rodzice/wychowawcy mają przygotowywać do życia dzieci, zapoznawać
>> je z najważniejszą sferą życia, której podporządkowane są wszystkie
>> inne aktywności?

> Podstawowym kryterium moich oczekiwań jest wolność jednostki. Życie
> w społeczeństwie baz "świętych krów" i niewolników. Nakazy w stylu
> "jeżeli nie założysz pasów bezpieczeństwa w swoim własnym pojeździe
> to będzie kara" są patologią którą jak najszybciej trzeba
> wyeliminować. Pewnie powiesz że to pokłosie wychowywania przez
> rodziców, to oni zapoczątkowują to totalne niewolenia jednostki. Ale
> jednak małe dziecko to coś innego niż dyscyplinowanie dorosłych przez
> mendy o dyktatorskim zacięciu, zwłaszcza że chodzi im tylko o to aby
> pokazać kto tu rządzi .

Przebija przez Ciebie brak wiary w Człowieka; zakładasz, że skoro
dorosły działa żle, że generuje przemoc to i dziecko działa tak samo. I
to jest właśnie Twój błąd: oceniasz innych na podstawie tego jak
postrzegasz podświadomie siebie. Przyjmujesz (na jakiej podstawie), że
dziecku nie można ufać i pozwolić mu na bycie wolnym. Oczekujesz
wolności ale dziecku - już na jego samym wejściu w życie - chcesz
założyć pęta. Jesteś nieuczciwy.


>>>>> Ale czy to więzienie, jaka jest, jaka może być alternatywa
>>>>> aby człowiek stał się w pełni niezależnym stworzeniem?

>>>> Właśnie wskazuję drogę ku wyzwoleniu i osiągnięciu trwałego
>>>> oświecenia.

>>> Starożytni Rzymianie mówili - "wyżej nosa nie podskoczysz",
>>> teraz obowiązuje powiedzenie "krawiec kraje jak mu materiału
>>> staje".. Okazywanie dziecku swoich stanów emocjonalnych, czy
>>> robieniem widza podczas własnych aktów seksualnych nic w tej
>>> kwestii nie zmieni. Takie jest przynajmniej moja zdanie - to go
>>> na pewno nie wyzwoli.

>> Ależ właśnie że zmieni. Dziecko uczy się bowiem: OBSERWUJĄC,
>> NAŚLADUJĄC i DOŚWIADCZAJĄC ze swoimi rodzicami/wychowawcami. Całą
>> wiedzę dotyczącą tego jak ma żyć ma wynieść z rodziny. Dostarczanie
>> tej wiedzy przez otoczenie to już tylko proteza wychowawcza,
>> substytut który umożliwia jakieś tam niedoskonałe przygotowanie,
>> które chociaż w części zapełni lukę po braku wychowania w rodzinie.
>> A ponieważ zakaz wychowania w rodzinie jest... przemocą
>> "boga-stwórcy w stosunku do człowieka" więc zmian można oczekiwać
>> tylko w drodze świadomego stosowania przemocy przez człowieka
>> (mężczyznę) w stosunku do kobiety, która się uważa za boga gdyż od
>> samego początku, wskutek nieświadomości, przypisuje sobie
>> wyłączność w tworzeniu nowego życia. Zapraszam do mojej
>> biblioteczki na lekturę książki Georg'a Baudler'a zatytułowanej
>> "Bóg i Kobieta". Pomimo upływu tylu wieków i ogromnych zmian w
>> ludzkiej świadomości Kobieta nadal zajmuje pozycję uprzywilejowana
>> w stosunku do Mężczyzny. I co gorsza na wszelkie sposoby stara się
>> tę dominującą pozycję nie tylko utrzymać ale jeszcze wzmocnić.

> No cóż, możesz mieć rację. Coś jest nie tak z tym wychowywaniem, bo
> podobno "człowiek rozumny" coraz mniej ma wspólnego z rozumem i
> własną wolą.. Osobiście nie sadzę że problem leży w wychowaniu
> seksualnym młodych ludzi, ale tak na dobrą sprawę zaprzeczyć temu też
> nie można.

Chyba nie masz dzieci...? :-(


> A gdzie szukać tej Twojej "biblioteczki"?

Albo wejść na moją stronę główną http://leotar.net i pośrodku na dole
strony jest wejście do biblioteczki albo bezpośrednio do katalogu pod
adresem http://leotar.net/Books/. Niestety nie mam już czasu aby ją
uzupełniać i w zasadzie są to pozycje które "wklepałem" pod koniec
ubiegłego wieku.


>>>>> Jak temu mogą zaradzić wychowawcy, skoro i oni sami z tego
>>>>> nie zdołali się uwolnić?

>>>> Otworzyć się na dziecko, na drugiego człowieka. I uważnie
>>>> wsłuchiwać się w to co ma do powiedzenia, jego pragnień nie
>>>> wyłączając. Mnie podpowiedziała córka. I chociaż początkowo
>>>> niezupełnie kompletnie odczytałem jej przekaz i oczekiwanie to
>>>> jednak doprowadziła mnie do rozwiązania, którego - jak na razie
>>>> - nikt nie zdołał rzeczowo zakwestionować.

>>> Z reguły córka ma lepsze kontakty z matką, syn z ojcem. Zresztą
>>> o tym jakim kto jakim będzie  człowiekiem, nie świadczy tylko
>>> rodzicielskie wychowanie. Oczywiście też nie kwestionuję Twoich
>>> doświadczeń, ale przypadek to jeszcze nie musi być reguła.

>> Ja akurat miałem zdecydowanie lepszy kontakt z córką i z naszym
>> synem Down'em aniżeli z młodszym synem, którego matka dość szybko
>> uwiodła. Dzięki zaufaniu, jakim mnie obdarzyła córka dowiedziałem
>> się od niej o tym jak bardzo zimną emocjonalnie kobietą jest jej
>> matka a moja eks-. To informacja, którą dostarczyła mi córka stała
>> się dla mnie najważniejszym bodżcem i drogowskazem w poszukiwaniach
>> przyczyny patologicznej przemocy. Za przekazanie mi tej wiedzy
>> córka została zniszczona psychicznie przez matkę i współdziałający
>> z nią ośrodek socjoterapii młodzieżowej we Wrocławiu. I tak się
>> dzieje wszędzie tam, gdzie istnieją bardzo bliskie związki
>> emocjonalne między ojcami i ich dziećmi - kobiety niszczą własne
>> dzieci w imię zachowania władzy nad mężczyznami. Niszczą zwłaszcza
>> córki, które stają się w ten sposób ich następczyniami; po takiej
>> "kuracji" córki działają w relacjach z mężczyznami dokładnie tak
>> jak chcą ich matki. Dlatego wpływy zewnętrzne w wychowaniu dzieci
>> stanowią szansę na przełamanie tej kobiecej samowoli i dominacji
>> pod warunkiem, że faceci przestaną się bać porzucenia i odstawienia
>> od babskiego miodu, czyli od seksu. Bo tym właśnie kobiety straszą
>> swoich zniewolonych partnerów poniżanych dodatkowo przez wszystkie
>> instytucje matriarchalnego społeczeństwa nastawione i przeznaczone
>> do utrzymania matriarchatu.

> Jak sobie wyobrażasz tzw idealny związek mężczyzna-kobieta? Sorry za
> wyrażenie, ale Ty przedstawiasz swoja sytuację jakbyś był z partnerką
> w stanie wojny. I to zdaje się ona ją wygrała, a więc uważasz że
> każda babka to harpia która tylko dybie na cnotę faceta.

Gdyby nie dzieci nie wiedziałbym skąd się bierze przemoc. Jestem więc
dłużnikiem dzieci za to, że wskazały drogę do uwolnienia się od przemocy
i stania się wolnym oraz niezależnym Człowiekiem. Jestem więc dłużnikiem
dzieci i toczę wojnę o ich wolność by spłacić dług, który u nich
nieświadomie zaciągnąłem. A że przy okazji wolność może odzyskać również
Kobieta, bo przecież "bez niej nic byś nie stało". Tak więc nie toczę
już wojny o swoją wolność lecz o wolność "naszą i waszą".


>>>>> Naprawdę sądzisz że kopulacja rodziców na oczach dziecka i
>>>>> wyjaśnienia mu tego że jest efektem takich ich zachowań, coś
>>>>> w nim zmieni, że będzie inny (mądrzejszy, głupszy, lepszy,
>>>>> gorszy, bardziej świadomy, mniej świadomy itd) od
>>>>> rówieśników wychowywanych "tradycyjnie"?

[...]

>>> Owszem, ale do pewnej wiedzy to trzeba dorosnąć. A daj już spokój
>>> z tym rzekomym podejmowaniem suwerennych decyzji przez człowieka.
>>> Nie te czasy, nie te obyczaje. Oczywiście nie chodzi mi tu o te
>>> NAPRAWDĘ suwerenne decyzje w stylu "być albo nie być", a o
>>> duperele w stylu zakładać pas bezpieczeństwa w aucie czy nie
>>> zakładać, przechodzić na emeryturę czy nie przechodzić, udrzeć
>>> psa czy nie.. Co tu wczesna edukacja seksualna dziecka może
>>> zmienić w jego dorosłym życiu?

>> Fromm'owskie "Mieć czy być" albo Szekspirowskie "Być albo nie być"
>> stają się śmiertelnie ważne i poważne szczególnie teraz gdyż nie do
>> końca świadomy gatunek homo sapiens stanął na rozdrożu i musi
>> dokonać wyboru: albo zmieni metodę wychowawczą albo zginie. To
>> znaczy właściwie już zginął gdyż na jego miejsce wkracza Człowiek
>> Świadomy z nową metodą wychowywania dzieci, metoda BEZ ZAKAZU. Bo
>> zakaz to nieświadoma przemoc, która jest przyczyną powstawania i
>> rozrastania się dziecięcej traumy pierwotnej, zalążka wszystkich
>> chorób psychicznych i somatycznych oraz patologicznych zachowań
>> społecznych. Homo sapiens odchodzi do lamusa historii Życia,
>> historii Świadomości.

> Chyba każdy myślący człowiek widzi konieczność zmian, tylko kto by
> to miał zrobić, i w jakim zakresie? Przynajmniej w Polsce taki się
> bajzel zrobił że w niedawnej debacie telewizyjnej prof prawa
> Modzelewski powiada że na większości aktów prawnych wprowadzanych w
> Polsce  nie ma podpisów autorów. Nawet nie sposób ich wskazać... A Ty
> tu o REWOLUCJI w wychowywaniu..

Rewolucja w wychowaniu pociąga za sobą konieczność rewolucji we
wszystkich innych dziedzinach życia. I to się dzieje na naszych oczach
pomimo oporu "konserwy" umysłowej, która wszelkimi legalnymi i
nielegalnymi środkami stara się zniszczyć w zalążku przemiany, które
zmuszą tych wygodnickich do rzetelnego działania i
współodpowiedzialności a nie do wyzysku szarego, przeciętnego człowieka
i życia na cudzy rachunek. Szczególnie dotyczy to kobiet, które dlatego
tak bardzo jednoczą się ze zwolennikami "starego systemu", który
gwarantował im bezkarność oraz wyłączność w decydowaniu o wychowaniu
w rodzinie. Obecnie mężczyżni i dzieci są niewolnikami kobiet, ktore same
również czują się zniewolone.

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego