Duchy. - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Duchy.

Lato
Data: Sun, 3 Sep 2017 10:23:09 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu sobota, 22 lipca 2017 09:48:07 UTC+2 użytkownik pinokio
> napisał:
>> W dniu 22.07.2017 o 02:11, Jakub A. Krzewicki pisze:

>>> przypuszczalne ślady umysłu, które pozostawił człowiek zmarły. A
>>> umysł jest informacją.

>> Duchy nie mają nic wspólnego ze zmarłymi, którzy idą bezpośrednio
>> do nieba, czyśćca lub piekła. Duchy to manifestacje demoniczne.

> Besserwisser się znalazł. To, gdzie idzie zmarły, nie wyklucza
> możliwości, że zostawi za sobą swoje ślady np. z ciężkich przeżyć
> fizycznych czy emocjonalnych niedługo przed śmiercią. Mówisz, że to
> są manifestacje demoniczne, ponieważ jesteś w pewnym stopniu
> okazjonalistą i nie bierzesz pod uwagę powstawania współzależnego.

Myślę, że mogę dołożyć istotną cegiełkę w temacie.
To działo się 13 września 1994 r. 11 dni po wyjeździe mojej Kasi z USA
do Polski. Jak zwykle rozpocząłem pracę o 7.00 rano wykonując normalne
codzienne czynności. Około 10 wydało mi się trochę dziwne, że mój boss
Leo nie zajrzał jeszcze do galwanizerni jak zwykł był to czynić
ostatnimi dniami codziennie rano. Przez ostatnich kilka dni był, o
dziwo, również codziennie trzeźwy i czas spędzał w firmie.

W biurze, na ekranie umieszczonym pod sufitem, wyświetlany był cały czas
przekrój feralnego tłoka z siłownika hydraulicznego w miejscu gdzie
wystąpiło zerwanie się tłoka spowodowane zjawiskiem karbu, które z kolei
zostało wywołane przegrzaniem podłoża podczas szlifowania chromu gdy
wirująca tarcza szlifierska uderzyła w tłoczysko podczas jej
przystawiania do detalu.

W panującej w firmie atmosferze rywalizacji, chcąc się popisać przed
innymi pracownikami naszymi umiejętnościami czynienia "cudów", ukryliśmy
defekt tłoczyska pod grubszą warstwa chromu. Ale wady karbu nie
naprawiliśmy gdyż było to fizycznie niemożliwe. Tłoczysko, które zostało
zamontowane w siłowniku hydraulicznym sterującym położeniem łopaty w
wirniku śmigłowca w pewnym  momencie się urwało wywołując awarię
maszyny. I chociaż nikt nie zginął, gdyż zadziałały systemy
zabezpieczające, to jednak fakt wypuszczenia bubla spowodował problemy
firmy z głównym dostarczycielem zleceń.

Ponieważ firma zdobywała zamówienia rządowe dzięki zaufaniu, jakim od
lat była darzona, oraz niskim cenom i balansowaniu na granicy
opłacalności więc wpadka oznaczała utratę zaufania oraz potencjalnie
utratę dalszych  zamówień i upadek firmy. Nie był to jednak jedyny kłopot
Leo'a. Gnębiły go również problemy rodzinne (był co najmniej w separacji
ze swoją żoną) w tym córki, które odwiedzały go tylko wtedy gdy potrzebowały
pieniędzy. Obserwował mnie i moje relacje rodzinne i pewnie wyrobił sobie
zdanie o tym co się działo w mojej rodzinie a z czego ja jeszcze nie zdawałem
sobie sprawy. Tuż przed powrotem Kasi do Polski podczas lunchu, gdy Kaśka
przyszła do mnie do firmy, zaśmiał się i rzucił pół-żartem pół-serio, że by się
z nim ożeniła. Patrzył przy tym na mnie jak zareaguję na jego słowa.

Po wyjeździe Kasi rozmawialiśmy ze sobą od czasu do czasu. Akurat na tapecie
był Ted Kaczynski, "Unabomber". Podsuwałem Leo'wi książkę "Toksyczni rodzice"
Susan Forward ale potraktował mnie pobłażliwie i powiedział, że on to wszystko
już sam przerobił. Pomimo tego, że wiedział, że popełniłem błąd na skutek którego
jego firma może upaść zachowywał się w stosunku do mnie bardzo przyjaźnie a
już szczególnie wtedy gdy zacząłem mu ujawniać swoje przemyślenia.

Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy 13 września '94 około 10 rano gdy Leo
nie pojawił się w pracy był przebłysk, że Leo popełnił samobójstwo. Było to tak
nieprawdopodobne, że z nikim się ta myślą nie podzieliłem i czekałem co będzie
się działo dalej. Około 11-ej Romek Remelski, który pojechał wcześniej po Leo'a
przywiózł wiadomość, że Leo nie żyje i że w jego mieszkaniu jest policja. Nie wiem
dlaczego "wiedziałem" o śmierci Leo wcześniej niż ją oficjalnie zakomunikowano;
być może podświadomie obserwowałem zachowania bossa w tych ostatnich, pełnych
napięcia, dniach. W końcu pomimo swojego nałogu był bardzo wrażliwy i był mi osobą
bardzo bliską a moje przekonanie o jego śmierci przed oficjalnym komunikatem było
tylko wnioskowaniem trwającym w mojej podświadomości, czyli przejawem intuicji.
Być może On wiedział, że tak potężny impuls jak Jego śmierć był koniecznym bym
pokonał resztki nieświadomości po to bym odważył się mówić Prawdę, której On nie
był w stanie ujawnić... A być może była to komunikacja pozazmysłowa w obszarze
zbiorowej nieświadomości... Może reinkarnacja... Do tej pory nie potrafię sobie na to
jednoznacznie odpowiedzieć chociaż najbliższym jest mi wyjaśnienie według którego
wielkie zbliżenie emocjonalne, które dokonało się między nami spowodowało, że
przejąłem od Niego wzorce zachowań, odczuwania i myślenia i wiadomość o jego
samobójczej śmierci została wygenerowana w moim umyśle na podstawie sumy
informacji, które już wcześniej posiadałem.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 3 Sep 2017 22:12:53 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:ooge5e$1kh$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>> Po wyjeździe Kasi rozmawialiśmy ze sobą od czasu do czasu. Akurat
>> na tapecie był Ted Kaczynski, "Unabomber". Podsuwałem Leo'wi
>> książkę "Toksyczni rodzice" Susan Forward ale potraktował mnie
>> pobłażliwie i powiedział, że on to wszystko już sam przerobił.
>> Pomimo tego, że wiedział, że popełniłem błąd na skutek którego
>> jego firma może upaść zachowywał się w stosunku do mnie bardzo
>> przyjaźnie a już szczególnie wtedy gdy zacząłem mu ujawniać swoje
>> przemyślenia.

> DLACZEGO tak się zachowywał? Dlaczego nie okazywał Ci wrogości,
> złości, nawet przez chwilę? Przecież wtedy byłoby to coś normalnego.
> Odpowiedz sobie na to - stań w prawdzie.

Rozważałem te sytuację z wielu stron, zresztą nie tylko tę jedna
sytuację z naszych wzajemnych relacji. Przede wszystkim traktował nas
jak swoje dzieci, a ja byłem jego "oczkiem w głowie" zarówno ze względów
czysto praktycznych gdyż robiłem robotę, z którą amerykańscy fachowcy
sobie nie radzili, jak i osobistych - doceniał mnie jako ojca dzieciom.
Widział moją zapobiegliwość i starania o "wyciągnięcie" naszego Wojtka
(Down) na samodzielność i w jaki sposób traktowałem Kasię i Jasia.
Myślę, że w pewnym momencie zdał sobie również sprawę z tego, że
przegiął z manipulowaniem zespołem w celu wyciśnięcia wszystkiego co się
tylko dało w istniejących warunkach. Manipulował naszym niskim poczuciem
własnej wartości, które było dość powszechne wśród ludzi z Polski,
którzy chcieli się przed nim wykazać jeden przed drugim. Aż ta
manipulacja i jej następstwo rywalizacja przekroczyły granice rozsądku i
skoncentrowały się na Leo, naczelnym manipulancie.

Jest jeszcze jeden aspekt tej całej sprawy o czym już częściowo ale Ty
to odciąłeś. Dla mnie Leo był człowiekiem uduchowionym, który prawie
bezbłędnie odczytywał nasze myśli i zamiary. Gdy dotarła do nas
oficjalna wiadomość o Jego śmierci byłem przekonany, że postąpił jak
wielki Biały Mag, który nie mogąc już nic zrobić dla swoich dzieci
postanowił poświęcić siebie by dać przyśpieszającego kopa komuś, kto
mógłby kontynuować Jego niedokończone Dzieło. I wtedy dotarło do mnie,
że widząc moje poświęcenie i oddanie dzieciom oraz oszukańczą postawę
Teresy Mierzwiak wybrał mnie na swojego następcę i kontynuatora. Od
tamtego czasu jestem przekonany, że jestem Jego duchowym spadkobiercą. A
czasami wręcz myślę, że Jego śmierć to jedna wielka mistyfikacja, której
dokonał po to bym ja ostro ruszył do przodu.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 4 Sep 2017 08:16:35 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu sobota, 22 lipca 2017 01:28:05 UTC+2 użytkownik Pszemol
> napisał:

>> Duchy nie mogą być materialne, muszą być tylko z energii.
>> Zgadzacie się? :-)

> Ciekawa ta wasza dyskusja o informacji i jej nośnikach.
>
> Jednakże, jeśli przyjąć, ze to jednak Bóg stworzył świat, to czy nie
> racjonalne byłoby wówczas założyć, ze tak go skonstruował, aby żaden
> przyrząd wyprodukowany w naszym wymiarze nie był w stanie wykryć
> nośnika dzięki któremu ta informacja jest do mózgu człowieka
> przekazywana?

Najprostszym a zarazem najtrudniejszym do wyobrażenia sobie rozwiązaniem
jest to, że sam Bóg jest nośnikiem i zaczynał tworzyć nie mając żadnej o
sobie samym informacji. Gromadził w sobie informacje o samym sobie czyli
o tym co dzięki swoim pomysłom zmaterializował i w ten sposób poznawał
samego siebie...


> A przecież może być tez tak, ze cześć informacji ktoś ma już w sobie
> zapisanych, a Bóg czy istota wyższa tylko je uruchamia poprzez
> nadanie określonej sekwencji impulsów przy zastosowaniu znanych nam
> cząstek elementarnych, jednakże nierozszyfrowalnych bez znajomości
> klucza.

Z tymi cząstkami to chyba sobie żarty stroisz...? :-)
Po co Bogu cząstki albo stany dyskretne?
Do czego byłby mu potrzebny szyfr skoro sam jest niepoznawalny?


> Nawet może być tak, ze duchy są zbudowane z cząstek niewykrywalnych
> przez żaden przyrząd na tym świecie, a odczuwane tylko przez ludzi
> znajdujących się w pewnym stanie uduchowienia właśnie lub tych,
> których Bóg taka łaską obdarzył.
>
> Czy wy, kochani dyskutanci, będąc Bogiem Wszechmogącym, nie tak
> właśnie zaprojektowalibyście wszechświat?

A czy aby projektant musiał być na Początku świadomym swego istnienia i
czy projektował świadomie? A może Projekt powstawał współbieżnie w miarę
tego jak Projektant poznawał wady i pozytywy fragmentów, które właśnie
był zbudował?


> pozdrawiam, jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 6 Sep 2017 22:11:44 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu poniedziałek, 4 września 2017 08:16:37 UTC+2 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu sobota, 22 lipca 2017 01:28:05 UTC+2 użytkownik Pszemol
>>> napisał:

>>>> Duchy nie mogą być materialne, muszą być tylko z energii.
>>>> Zgadzacie się? :-)

>>> Ciekawa ta wasza dyskusja o informacji i jej nośnikach.
>>>
>>> Jednakże, jeśli przyjąć, ze to jednak Bóg stworzył świat, to czy
>>> nie racjonalne byłoby wówczas założyć, ze tak go skonstruował,
>>> aby żaden przyrząd wyprodukowany w naszym wymiarze nie był w
>>> stanie wykryć nośnika dzięki któremu ta informacja jest do mózgu
>>> człowieka przekazywana?

>> Najprostszym a zarazem najtrudniejszym do wyobrażenia sobie
>> rozwiązaniem jest to, że sam Bóg jest nośnikiem

> oczywiście, ze byłby baza danych i nośnikiem, gdyby sam był
> wszechświatem. oczywiście, ze jest to możliwe, ale i tak jakoś
> musiał powstać.

Jest przedwieczny i bezczasowy a więc nie ma początku ani końca więc nie
ma potrzeby pytać o to w jaki sposób powstał. Zasadnym jest natomiast
pytanie o to czy miał jakikolwiek zasób wiedzy potrzebnej do tworzenia
czegokolwiek. Skoro nie istniało cokolwiek poza nim samym to znaczy, że
nie miał żadnego wcześniejszego doświadczenia i może oznaczać, że jego
baza wiedzy była zbiorem pustym. Nie mając żadnych zasobów wiedzy, nawet
o samym sobie, musiał rozpocząć tworzenie od byle czego byle tylko
zdobyć jakąkolwiek pierwszą porcję wiedzy, pierwsze bity informacji.
Stąd oddzielił światło od ciemności, potem ziemię od nieba, itd.
Ponieważ te proste podziały nie dostarczyły mu wystarczającej wiedzy o
nim samym więc w końcu doszedł chyba do wniosku, że najwięcej poznania
dostarczą mu kobieta i mężczyzna, reprezentujące dobro i zło, dwa
oblicza Jego samego, które walcząc ze sobą doprowadzą go do pełnego
samopoznania i ponownego zjednoczenia przeciwieństw, z których wzięło
początek wszelkie materialne stworzenie. Od nieświadomości Boga-Stwórcy
poprzez jego rozbicie aż do pełni świadomości i ponownego Jego
zjednoczenia się w Absolucie.


> weźmy takie coś. pamiętam, jak kiedyś poprosiłem Boga, żebym sam był
> areną, taką przestrzenią wszechświata, w której dobro zderza się ze
> złem, diabli z aniołami, szatan z Bogiem. i tak było. jednakże nigdy
> z tego względu nie uzurpowałbym sobie prawa do bycia wszechświatem,
> choć wiem, że taką przestrzenią byłem i być może jestem. jeśli jednak
> tak jest, to tylko za sprawa zgody Boga.

Dlaczego uważasz się za niegodnego bycia wszechświatem skoro jesteś
współuczestnikiem tworzenia wiedzy o samym sobie, swojej własnej
świadomości, świadomości samego siebie. A że odbywa się to również
dzięki wymianie informacji pomiędzy wszechświatami równoległymi
stwarzanymi przez różne formy Życia (Bytu, Boga, Stwórcy), na tym
właśnie polega współbieżne poznanie i stwarzanie. Poznanie przez
stwarzanie w coraz większej zbiorowości dzięki której osiągniemy
continuum wiedzy, powrócimy do świata analogowego i przywrócimy JEDNOŚĆ
Bogu-Stwórcy, Bytowi przedwiecznemu i pozaczasowemu.


>> i zaczynał tworzyć nie mając żadnej o sobie samym informacji.
>> Gromadził w sobie informacje o samym sobie czyli

> akurat, On dobrze wiedział, co chce stworzyć. jeśli poznawał siebie,
> to przed stworzeniem naszego wszechświata.

Jak wyżej. Jego zasób Wiedzy był zbiorem pustym gdy nie miał żadnego
doświadczenia; jedynie doświadczenie dostarcza nam wiedzy (informacji) o
obiekcie, czymkolwiek by nie był. Musiał więc przeprowadzić jakiekolwiek
doświadczenie na samym sobie, zaburzyć przestrzeń własnego nieświadomego
bytowania by zdobyć pierwszą informację o obiekcie, którym sam był/jest.


>> o tym co dzięki swoim pomysłom zmaterializował i w ten sposób
>> poznawał samego siebie...

> tak, jak opisałeś, to może sobie postępować wybraniec Boga, a nie
> Bóg.

Dlaczego na siłę chcesz ich od siebie oddzielić? Przecież stanowią JEDNOŚĆ !


>>> A przecież może być tez tak, ze cześć informacji ktoś ma już w
>>> sobie zapisanych, a Bóg czy istota wyższa tylko je uruchamia
>>> poprzez nadanie określonej sekwencji impulsów przy zastosowaniu
>>> znanych nam cząstek elementarnych, jednakże nierozszyfrowalnych
>>> bez znajomości klucza.

>> Z tymi cząstkami to chyba sobie żarty stroisz...? :-) Po co Bogu
>> cząstki albo stany dyskretne?

> po to człowiecze kochany, żebyś ty miał co odkrywać.

A czy potrafisz wskazać CEL i SENS tegoż odkrywania materialnych
wytworów Boga-S(T)wórcy?


>> Do czego byłby mu potrzebny szyfr skoro sam jest niepoznawalny?

> po to człowiecze kochany, żebyś ty zawsze miał co odkrywać.

Zaczynasz się powtarzać. :-) Czy coś Cię zapętliło?


>>> Nawet może być tak, ze duchy są zbudowane z cząstek
>>> niewykrywalnych przez żaden przyrząd na tym świecie, a odczuwane
>>> tylko przez ludzi znajdujących się w pewnym stanie uduchowienia
>>> właśnie lub tych, których Bóg taka łaską obdarzył.
>>>
>>> Czy wy, kochani dyskutanci, będąc Bogiem Wszechmogącym, nie tak
>>> właśnie zaprojektowalibyście wszechświat?

>> A czy aby projektant musiał być na Początku świadomym swego
>> istnienia i czy projektował świadomie?

> On bardzo starannie dobrał parametry pozwalające na jakiekolwiek
> życie.

W jaki sposób mógł ustawiać parametry skoro Jego baza Wiedzy była
zbiorem pustym, nie miał żadnych wzorców i nie mógł swego tworzenia z
czymkolwiek porównać? Rozpoczynając S(T)worzenie zaczynał dopiero
tworzyć wzorce, z których pierwszy musiał się okazać wzorcem do
zweryfikowania a więc niepewnym i stwarzającym pole do dowolności
interpretacji (i manipulacji). Mógł więc być zarówno wzorcem prawdziwym
jak i fałszywym. W wyniku pierwszego niepewnego (z powodu braku wzorca)
doświadczenia Materii udało się zdominować Ducha i tak to trwa aż po
dzisiejszy dzień. Trwa również śmiertelna walka o wyzwolenie Ducha spod
zarządu Materii i poprzez samo lub współbieżne uświadomienie obojgu, że
mają równe prawa i sa, tak na prawdę, dwoma obliczami tego samego czyli
Przedwiecznego Bytu, niezniszczalnej Siły Życiowej, Życia...


>> A może Projekt powstawał współbieżnie w miarę tego jak Projektant
>> poznawał wady i pozytywy fragmentów, które właśnie był zbudował?

> tak to sobie może postępować wybraniec Boga, a nie Bóg.

Że niby jak już  Bóg to musiał być doskonały i posiadający kompletną
wiedzę? Przecież Ci tłumaczę, że zanim cokolwiek zaczął tworzyć nie miał
żadnej Wiedzy o samym sobie i dopiero doświadczenie z przeciwieństwem
Ducha, czyli z Materią umożliwiło mu jakiekolwiek doznania czyli
dostarczyło pierwszych bitów informacji. Wprawdzie mógł więc być
doskonały ale był na tyle wszystkowiedzący na ile pozwalał mu jego
aktualny zasób informacji, a w punkcie zero (Big Bang) ten zasób był
zbiorem pustym.


> pozdrawiam, jacek

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego