Najważniejsza decyzja w życiu. - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Najważniejsza decyzja w życiu.

Wiosna
Data: Mon, 12 Jun 2017 20:19:57 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "pinokio" <pinokio@nie.adres.pl> napisał w wiadomości
> news:ohmho5$eks$1@node1.news.atman.pl...
>> W dniu 12.06.2017 o 15:39, Chiron pisze:

>>> Przeszłość- te przykre rzeczy- to coś jak to, co zostawiasz w WC
>>> :-).

>> Chiron, skoro tak Cię uczono na terapii, że swoją historię zostawia
>> się w WC, to słabiutko. Ja bez żadnej profesjonalnej terapii wiem,
>> że swoją historię należy pokochać. Moja historia choć trudna jest
>> święta. Historia mojego życia to ja.
>>
>> Najbardziej z historii kocham swoją traumę: Przyszło od rozwojowca
>> (Damiana Redmera): Gdy w jednym z badań przeanalizowano 16
>> super-sportowców (wielokrotnych medalistów) oraz 16 również
>> profesjonalnych, ale mniej utytułowanych sportowców, ujawniła się
>> jedna zdumiewająca różnica.
>>
>> Okazało się, że absolutnie KAŻDY z super-sportowców miał w swoim
>> życiorysie pewne szczególne wydarzenie.
>>
>> Co to za wydarzenie? Czego nas uczy?
>>
>> Zapraszam po odpowiedzi do najnowszej czwartkowej prezentacji na
>> Rozwojowcu Czas trwania prezentacji: 7:44 min.
>>

> To normalne, że ktoś, komu się udało z traumy zrobić to, co inni
> uważają za sukces, będzie ten sukces potrafił szanować i pewno
> będzie to większy sukces niż ludzi, którzy życie przeżyli bez
> większych traum. Zapraszam Cię jednak do przemyslenia tego
> wszystkiego. W linkowanym filmiku facet odmienia trauma i tragedia
> przez wszystkie przypadki jako środek napędowy sukcesu. Sam jednak
> mówi, że trauma nas okalecza. I z tych okaleczeń możemy się nie
> wyleczyć do końca naszego życia. Co nas nie zabija - to ponoć
> wzmacnia. OK. Jednak Ten film nie był o tym, czy ktoś, kto jest
> okaleczony traumą i osiąga sukces w sporcie, biznesie, muzyce, etc -
> jest_kochającą_i_szczęśliwą_istotą. Często (może i nawet zawsze) nie
> jest. Wchodzi (jak by się wydawało) na sam szczyt, i...popełnia
> samobójstwo, popada w narkomanię, alkoholizm, ma kilka żon a dzieci
> go nienawidzą, etc. To skutek okaleczenia traumą. Jego historii,
> którą powinien traktować tak, jak historię kogoś obcego- mieć do
> niej taki własnie stosunek. Albo i jak- tak, jak pisałem wcześniej:
> g...o w WC, które zostawił i oczywiście nigdy już nawet o nim nie
> pomyśli. Niestety- często ludzie okaleczenie babrzą się w tym g...nie
> jak w kąpieli, z wielką lubością. Jednak to ich izoluje od ludzi. No
> bo jesli nie osiągnie żadnego sukcesu społecznego- to będzie tym
> g..em babrał się przy innych opowiadając, jak to on nie mógł odnieść
> sukcesu, bo tata go bił i nie pozwolił chodzić do szkoły. No cóż -
> takie historie działają na ludzi odstręczająco. A jak osiągnie
> sukces? To też będzie się babrał- mówiąc innym, jak to go mają
> podziwiać i jak to on nimi gardzi, bo jego bili i nie wysyłali do
> szkoły, a i tak osiągnął sukces, a oni byli pieszczeni przez życie, i
> niczego się nie dorobili. To przecież też odstręcza.

Jesteś jak ten szczur uczestniczący w wyścigu zatytułowanym :Kto
pierwszy dobiegnie do mety", Tyle tylko, że meta nie została
zdefiniowana a położenie jej jest nieznane. Można ją zaś zidentyfikować
jeśli spojrzy się wstecz i dokona analizy tego co już było. Wówczas
można pójść na skróty i wygrać wyścig w kondycji znacznie lepszej od
pozostałych jego uczestników uczestników. Ale do tego nie wolno być
kobietą, która potrafi tylko gnać przed siebie bojąc się spojrzeć wstecz
w obawie, że zobaczy tam piekło przez nią samą wygenerowane. Bo żeby się
zatrzymać w śmiertelnym wyścigu do nieśmiertelności trzeba mieć odwagę i
zaryzykować przegraną zatrzymując się na chwilę by dokonać refleksji nad
przeszłością. Nie można się bać przegranej bo ją sobie sam... zafundujesz.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 13 Jun 2017 18:51:39 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:ohmm0q$k45$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "pinokio" <pinokio@nie.adres.pl> napisał w wiadomości
>>> news:ohmho5$eks$1@node1.news.atman.pl...
>>>> W dniu 12.06.2017 o 15:39, Chiron pisze:

>>>>> Przeszłość- te przykre rzeczy- to coś jak to, co zostawiasz
>>>>> w WC :-).

>>>> Chiron, skoro tak Cię uczono na terapii, że swoją historię
>>>> zostawia się w WC, to słabiutko. Ja bez żadnej profesjonalnej
>>>> terapii wiem, że swoją historię należy pokochać. Moja historia
>>>> choć trudna jest święta. Historia mojego życia to ja.
>>>>
>>>> Najbardziej z historii kocham swoją traumę: Przyszło od
>>>> rozwojowca (Damiana Redmera): Gdy w jednym z badań
>>>> przeanalizowano 16 super-sportowców (wielokrotnych medalistów)
>>>> oraz 16 również profesjonalnych, ale mniej utytułowanych
>>>> sportowców, ujawniła się jedna zdumiewająca różnica.
>>>>
>>>> Okazało się, że absolutnie KAŻDY z super-sportowców miał w
>>>> swoim życiorysie pewne szczególne wydarzenie.
>>>>
>>>> Co to za wydarzenie? Czego nas uczy?
>>>>
>>>> Zapraszam po odpowiedzi do najnowszej czwartkowej prezentacji
>>>> na Rozwojowcu Czas trwania prezentacji: 7:44 min.
>>>>
>>>> http://www.rozwojowiec.pl/3528/super-sportowcy/

>>> To normalne, że ktoś, komu się udało z traumy zrobić to, co inni
>>> uważają za sukces, będzie ten sukces potrafił szanować i pewno
>>> będzie to większy sukces niż ludzi, którzy życie przeżyli bez
>>> większych traum. Zapraszam Cię jednak do przemyslenia tego
>>> wszystkiego. W linkowanym filmiku facet odmienia trauma i
>>> tragedia przez wszystkie przypadki jako środek napędowy sukcesu.
>>> Sam jednak mówi, że trauma nas okalecza. I z tych okaleczeń
>>> możemy się nie wyleczyć do końca naszego życia. Co nas nie
>>> zabija - to ponoć wzmacnia. OK. Jednak Ten film nie był o tym,
>>> czy ktoś, kto jest okaleczony traumą i osiąga sukces w sporcie,
>>> biznesie, muzyce, etc - jest_kochającą_i_szczęśliwą_istotą.
>>> Często (może i nawet zawsze) nie jest. Wchodzi (jak by się
>>> wydawało) na sam szczyt, i...popełnia samobójstwo, popada w
>>> narkomanię, alkoholizm, ma kilka żon a dzieci go nienawidzą, etc.
>>> To skutek okaleczenia traumą. Jego historii, którą powinien
>>> traktować tak, jak historię kogoś obcego- mieć do niej taki
>>> własnie stosunek. Albo i jak- tak, jak pisałem wcześniej: g...o w
>>> WC, które zostawił i oczywiście nigdy już nawet o nim nie
>>> pomyśli. Niestety- często ludzie okaleczenie babrzą się w tym
>>> g...nie jak w kąpieli, z wielką lubością. Jednak to ich izoluje
>>> od ludzi. No bo jesli nie osiągnie żadnego sukcesu społecznego-
>>> to będzie tym g..em babrał się przy innych opowiadając, jak to on
>>> nie mógł odnieść sukcesu, bo tata go bił i nie pozwolił chodzić
>>> do szkoły. No cóż - takie historie działają na ludzi
>>> odstręczająco. A jak osiągnie sukces? To też będzie się babrał-
>>> mówiąc innym, jak to go mają podziwiać i jak to on nimi gardzi,
>>> bo jego bili i nie wysyłali do szkoły, a i tak osiągnął sukces, a
>>> oni byli pieszczeni przez życie, i niczego się nie dorobili. To
>>> przecież też odstręcza.

Zachowujesz się niczym malkontent: uwolnił się od traum - źle, nie
uwolnił się od traum - też źle. Nijak Ci Chironie dogodzić się nie da.


>> Jesteś jak ten szczur uczestniczący w wyścigu zatytułowanym :Kto
>> pierwszy dobiegnie do mety", Tyle tylko, że meta nie została
>> zdefiniowana a położenie jej jest nieznane. Można ją zaś
>> zidentyfikować jeśli spojrzy się wstecz i dokona analizy tego co
>> już było. Wówczas można pójść na skróty i wygrać wyścig w kondycji
>> znacznie lepszej od pozostałych jego uczestników uczestników. Ale
>> do tego nie wolno być kobietą, która potrafi tylko gnać przed
>> siebie bojąc się spojrzeć wstecz w obawie, że zobaczy tam piekło
>> przez nią samą wygenerowane. Bo żeby się zatrzymać w śmiertelnym
>> wyścigu do nieśmiertelności trzeba mieć odwagę i zaryzykować
>> przegraną zatrzymując się na chwilę by dokonać refleksji nad
>> przeszłością. Nie można się bać przegranej bo ją sobie...
>> zafundujesz.

> Pisałem o patrzeniu wstecz - ale tak, jak się patrzy na czyjąś
> historię. Pisałem, żeby się w tym z lubością nie babrać. Historia
> nam jest potrzebna dotąd, dokąd jej nie przerobimy. Wtedy staje się
> dla nas już tylko czymś w rodzaju g...na. Niestety - wielu ludzi lubi
> się cały czas w nim babrać.

Dopóki jesteś ślepcem dopóty nie będziesz w stanie spojrzeć krytycznie,
a zarazem twórczo, na czyjąś historię. Dopiero gdy przeżyjesz tę traumę
sam i sam ją przetrawisz dochodząc do wniosków ostatecznych, no więc
dopiero wtedy będziesz w stanie również na własną przeszłość będziesz w
stanie spojrzeć beznamiętnie, niczym zewnętrzny obserwator. Ale wpierw
musisz zdobyć materiał do analizy na własnym grzbiecie. I to
doświadczenie albo Cię wzmocni i zrozumiesz, albo cię zabije i wtedy nie
będziesz już musiał rozumieć. No i przestań wreszcie z taką lubością
babrać się tym g...em. ;-)

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 13 Jun 2017 20:16:33 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 13.06.2017 o 18:51, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Dopóki jesteś ślepcem dopóty nie będziesz w stanie spojrzeć
>> krytycznie, a zarazem twórczo, na czyjąś historię. Dopiero gdy
>> przeżyjesz tę traumę sam i sam ją przetrawisz dochodząc do
>> wniosków ostatecznych, no więc dopiero wtedy będziesz w stanie,
>> również na własną przeszłość,

> Niektóre rzeczy prawisz rozsądnie, tylko mylisz się co do
> konieczności inicjalizacji przez seks. Zauważ że w tradycyjnych
> plemionach prymitywnych technicznie inicjalizacja 10-12 letnich
> chłopców polegała na odseparowaniu ich od matek i wzięcie ich do
> męskiego świata. Moment zabrania łączył się z bardzo ciężkimi
> próbami. Prawo do kobiety mieli wtedy, gdy stali się dzielnymi
> wojownikami, Ty byś chciał to dokładnie odwrócić inicjując ich seksem
> i to w rodzinie,

Nie chodzi  o odseparowanie dziecka od jednego z rodziców lecz
pozwolenie na obserwowanie wzajemnych relacji kobiety i mężczyzny od
samych narodzin. Skoro trzeba było odseparowywać synów od matek w pewnym
wieku to znaczy, że do tego czasu synowie uczyli się patrzeć i
doświadczać świata, w tym widzieć relacje kobiety z mężczyzną tylko i
wyłącznie przez filtr zdefiniowany przez matki. A te, jak jest napisane
w Biblii nienawidziły mężczyzn. To, że kobieta podświadomie nienawidzi
mężczyzny i podchodzi do niego z nieufnością, wynika również  z mojej
teorii w kwestii odpowiedzialności za prostytucję małżeńską, za którą
kobiety obwiniają wyłącznie mężczyzn a ani trochę siebie. Mężczyzna nie
jest w stanie spowodować tego, by kobieta uznała, że ponosi, a zarazem i
nie ponosi winy za to swoje postępowanie - podobnie jak i mężczyzna -
nazywane prostytucją małżeńską, ponieważ przyczyną był brak poczucia
własnej wartości u obojga.

Ale wracając do wychowywania noworodka do wieku kulku/kulkunastu lat
wyłącznie przez matki oznacza, że ci chłopcy są oddawani pod kuratelę
męską gdy są już nasączeni tym jadem nienawiści kobiety do mężczyzny.
Zostali przez matki wychowani w przekonaniu, że kobieta jest krzywdzona
przez mężczyznę i ze za to karze męski ród. Poza tym taki kilkuletni
chłopak myśli i czuje jak kobieta a nie jak androgyn czyli "widzący" i
czujący oboje rodziców na równych prawach. Taki chłopiec jest
przesiąknięty tą negatywną kobiecością nienawidzącą mężczyzny, a zatem i
chłopak nie będzie szanował własnej płci biologicznej - będzie
homoseksualistą. Będzie homoseksualistą również dlatego, że będzie
myślał wyłącznie jak kobieta. I nie pomogą już żadne hokusy-pokusy,
czary-mary obrzędów inicjacyjnych - mamy nowego homoseksualistę, czyli
mężczyznę nienawidzącego własnej płci biologicznej i nienawidzącego siebie.

Ja znalazłem sposób na wykluczenie braku poczucia własnej wartości z
arsenału naszych odczuć i podświadomych przekonań przez partnerskie,
otwarte wychowanie seksualne dzieci w rodzinie, które wyeliminuje, a
raczej nie dopuści do rozwinięcia się kompleksu niższości
(Edypa/Elektry) dzieci w stosunku do rodziców oraz zamieni tę
niestabilną doskonałość w absolutnie stabilną emocjonalnie osobowość w
akcie inicjacji seksualnej dziecka z trójkącie z rodzicami. Jeżeli
odkryłeś łatwiejszy albo mniej nie-tradycyjny sposób wychowania dziecka
do: wolności, samodzielności oraz odpowiedzialności, to proszę napisz
pinokio. Bo na razie bawisz się tylko w niekonstruktywne krytykanta
mojej tezy i metody wychowawczej, a co za tym również całej etyki na tej
metodzie wychowawczej zbudowanej.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 13 Jun 2017 20:39:48 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 13.06.2017 o 20:16, LeoTar Gnostyk pisze:

>> raczej nie dopuści do rozwinięcia się kompleksu niższości
>> (Edypa/Elektry) dzieci w stosunku do rodziców oraz zamieni tę
>> niestabilną doskonałość w absolutnie stabilną emocjonalnie
>> osobowość w akcie inicjacji seksualnej dziecka z trójkącie z
>> rodzicami. Jeżeli

> Ech... ręce opadają... To już lepiej zamiast trójkąta z rodzicami,
> samo ze sobą, wtedy na pewno pozbędzie się kompleksu niższości i
> poczuje się samowystarczalne. (to była ironia)

Tak też to odczytałem. :-)

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 13 Jun 2017 20:56:26 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 13.06.2017 o 19:01, Qrczak pisze:

>> Claude François, we Francji nazywany Cloclo, urodził się 1 lutego
>> 1939 roku w Ismailii w Egipcie. W wieku 39 lat zginął porażony
>> prądem w paryskim mieszkaniu 11 marca 1978 roku, kiedy w trakcie
>> kąpieli, stojąc w napełnionej wodą wannie, próbował dokręcić
>> żarówkę.
>>
>> Życie miał ciekawe, a śmierć to już w ogóle wedle własnego
>> życzenia.

> Mam już więcej niż 39 lat, kiedyś uważałem moją historię życia za
> marną, dopóki nie zrozumiałem że nie tylko dobre są łatwe
> doświadczenia ale i te trudne.

Budujące są przede wszystkim doświadczenia trudne, zmuszające do
myślenia. Ale są do bani jeżeli nie potrafisz ich poskładać w łańcuch
przyczynowo-skutkowy; do tego jest potrzebna wiedza i wrażliwość
dziecka, najlepiej noworodka. Chociaż moja Kasia okazała mi swoją
dojrzałą wrażliwość i altruizm gdy miała prawie 17 lat i była już trochę
zdeprawowana przez swoją matkę. A mnie udało się wejść do tego
zamkniętego i opanowanego i zamkniętego przez matkę grodziska.

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 14 Jun 2017 07:03:52 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 13.06.2017 o 20:56, LeoTar Gnostyk pisze:

>> zdeprawowana przez swoją matkę. A mnie udało się wejść do tego
>> zamkniętego i opanowanego i zamkniętego przez matkę grodziska.

> Każdy ma swoją historię i do czego innego wraca i do innych wniosków
> dochodzi...

A jakie są Twoje zasadnicze wnioski z tych powrotów do historii?

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 14 Jun 2017 14:35:10 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Ikselka pisze:

> Mój i mojej rodziny spokój i byt zależny jest od poczynań rządu.

A tak być nie powinno. Powinny (Twojej rodziny byt i spokój) być zależne
od Ciebie i tych, z którymi współdziałasz.


> Nasze życie od tego zależy.

Jesteś uzależniona a nie samodzielna.


> To są nasze priorytety ponad wszystko.

A o wolności nigdy nie myślisz?


> Dlatego DLA NAS OBOJGA ważniejsze w tych czasach jest skuteczne
> chronienie tych wartości.

Skoro musisz je chronić to znaczy, że istnieją inne zbiory wartości, z
którymi musisz walczyć...?  A może to któryś z tych innych zbiorów
wartości jest słuszny i przyjazny większej zbiorowości ludzi aniżeli
ten (zestaw), który Ty zachwalasz?


> Nasza osobista relacja jest idealna, więc nie wymaga i wręcz nie
> toleruje niczyjej interwencji z zewnątrz, nie musimy się o nią bać,
> gdyż zależy ona tylko od nas. To jest sprawa w naszym życiu
> absolutnie uregulowana i pewna.

To czy ta relacja jest tak doskonała jak piszesz można stwierdzić
dopiero wtedy, gdy zostanie wystawiona na ciężką próbę. Czy przeżyłaś
już taką próbę?


> Dlatego nasz priorytet to bezpieczeństwo nasze, naszej rodziny i
> narodu. Tylko o to musimy się troszczyć i to jest nasz priorytet na
> najbliższą przyszłość - żeby nikt nam tego nie zabrał.

A co z pozostałymi, nie należącymi do Twojej rodziny i narodu? Czy to są
śmiecie, które należy wyrzucić na śmietnik?


> Na resztę naszych spraw mamy wpływ bezpośredni.

A co z tymi, których uważasz za sobie obcych?

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego