Przymus powtarzania patologii. - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Przymus powtarzania patologii.

Zima 2017/18
Data: Sun, 21 Jan 2018 12:28:45 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Rodzi się dziecko. Nie ma ani fizycznych możliwości ani też wiedzy
potrzebnej do przeżycia. Jego przeżycie jest całkowicie uzależnione od
woli jego opiekunów, którymi zazwyczaj są rodzice. Ci opiekunowie
dostarczają jedzenie i dbają o fizyczne bezpieczeństwo dziecka a więc
stają się - niejako przez doświadczenie - tymi, którym dziecko ufa.
Dziecko, rodząc się nie posiada żadnej wiedzy o otaczającym je świecie i
poznaje go doświadczając. Najważniejszymi z doświadczeń są te z innymi
ludźmi, gdyż jesteśmy stworzeniami stadnymi niezdolnymi do samotnego
trwania i przetrwania. Naszym imperatywem jest przetrwanie gatunku
musimy więc mieć  co najmniej jednego partnera/partnerkę, z którymi
jesteśmy zdolni stworzyć potomstwo. Dlatego najważniejszymi z zachowań,
których musi nauczyć się dziecko są wzorce zachowań interpersonalnych. I
znowu na arenę wkraczają rodzice-opiekunowie, którzy są dla dziecka
pierwszym źródłem informacji o relacjach międzyludzkich. Obserwując ich
i doświadczając z nimi dziecko tworzy w swoim umyśle/świadomości wzorce
zachowań występujących w trójkącie matka-dziecko-ojciec i są to wzorce
najtrwalsze gdyż pobierane z najbardziej wiarygodnego źródła ponieważ
źródło to zapewnia dziecku poczucie fizycznego bezpieczeństwa. Dziecko
nie wie, czy wzorce te są dobre czy tez złe w sensie moralnym ponieważ
moralność normatywna powstanie dopiero wówczas, kiedy dziecko zbuduje, a
właściwie odziedziczy, swój system na bazie doświadczeń ze swoimi
pierwszymi opiekunami. Ucząc się zachowań od rodziców na początku
dziecko nie jest w stanie poddać tych ichnich wzorców racjonalnej
krytyce, gdyż urodziło się niczym czysta tablica, na której mozna
zapisać cokolwiek, i to dobre i to złe. Krytyka systemu odziedziczonego
od rodziców i próba zbudowania własnego systemu będą możliwe dopiero
wówczas, gdy dziecko nie będzie już zależne fizycznie od rodziców oraz
gdy zapozna się z innymi zachowaniami dzięki wymianie doświadczeń ze
światem spoza rodziny, w której się wychowało. Niestety, zmiana już
głęboko utrwalonych negatywnych rodzinnych wzorców jest bardzo trudna.
Wymaga bowiem przede wszystkim wypowiedzenia posłuszeństwa rodzicom oraz
pokonania złych przyzwyczajeń utrwalanych pod rodzicielskim przymusem,
przyzwyczajeń, które w oczach chorego społeczeństwa są przymiotami.
Racjonalne podejście do widocznych wad wdrożonego w patologicznej
rodzinie systemu wartości wymaga nie tylko rezygnacji z pozornych
korzyści ale przede wszystkim wiedzy i odwagi do przeciwstawienia się
patologicznym wzorcom. Zdecydowana większość idzie na łatwiznę i
akceptuje to co daje pozorne korzyści i nie zmusza do rozgrzebywania
dylematów moralnych. W ten sposób proces powielania przemocy przechodzi
na kolejne pokolenie.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 21 Jan 2018 20:02:56 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

CookieM pisze:
> W dniu 21.01.2018 o 11:27, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Tak sobie myślę, że wirusy komputerowe tworzą ludzie, którzy chcą w
>> jakiś sposób zaistnieć i kontrolować innych, sami pozostając
>> nierozpoznanymi. Sprawia im radość i satysfakcję niszczenie cudzej
>> pracy,  rozsiewanie strachu oraz władza, którą sprawują nad
>> nieświadomym tłumem użytkowników komputerów czy to indywidualnych
>> czy też instytucjonalnych. Wytwory ich intelektu stają się dla
>> nich ołtarzami, podobnie jak dla naukowców ołtarzami stają się ich
>> odkrycia i osiągnięcia, wywyższającymi ich ponad całą resztę. Tak
>> sobie więc myślę, że  zarówno jedni jak i drudzy zaspokajają swój
>> brak poczucia  własnej wartości choć czynią to na różne sposoby.
>> Satysfakcja ze sprawowania władzy nad umysłami innych ludzi,
>> przeradzająca się w fizyczną władzę nad ciałami tych nieświadomych
>> niczego ofiar przez manipulantów doskonałych.
>>
>> Dlaczego to robią i dlaczego ich funkcjonowanie jest w ogóle
>> możliwe? Według mnie ich działalność to próby uwolnienia się od
>> nieznośnego braku poczucia własnej wartości wywołanego przez
>> poniżający, powszechny zakazowy system wychowawczy wdrażający ich
>> do życia pełnego przemocy, którego esencją jest zakaz
>> partnerskiego przygotowania dzieci do życia w rodzinie przez ich
>> rodziców z zakazem otwartego wychowania seksualnego. Zakaz dotyczy
>> sfery, która jest centralną dziedziną dla trwania Życia oraz
>> trwania gatunków. Zakaz ten tworzy najpotężniejszego wirusa Umysłu,
>> wirusa, który stymuluje wprawdzie rozwój technologiczny ale
>> równocześnie defektuje wszystkie zachowania ludzi od funkcjonowania
>> psychiki poczynając poprzez zaburzenia funkcjonowania biologii,
>> która jest odbiciem stanu Świadomości, aż po negatywne zachowania
>> społeczne.
>>
>> Ten wirus umysłu jest transmitowany w przyszłość dzięki
>> utrzymywaniu i wręcz doskonaleniu zakazowego systemu
>> wychowawczego, z którego wyeliminowany został „złoty środek“ czyli
>> wychowanie seksualne i inicjacja seksualna dziecka w trójkącie z
>> jego rodzicami-wychowawcami. I nie da się wyeliminować skutków
>> działania tego wirusa Umysłu inaczej jak tylko przez
>> zaakceptowanie, że to jest właśnie on, wyeliminowanie przez
>> przecięcie pasa transmitującego go w przyszłość  czyli brak
>> reprodukcji przez osobników nim zainfekowanych i niezdolnych do
>> zaakceptowania rozwiązania a także zastosowanie profilaktyki, która
>> zapobiegnie odrodzeniu się tegoż destruktora.
>>
>> Na pewnym stadium rozwoju wirus ten ukazuje się nam jako brak
>> poczucia własnej wartości a celem działań jednostki jest próba
>> uwolnienia się od tego braku poprzez tworzenie dzieł, które mają
>> ją odróżnić i wyróżnić spośród innych członków społeczności, w
>> której żyje. Ponieważ efekt braku poczucia własnej wartości
>> dotyczy wszystkich wychowanków, którym aplikowano zakazowy system
>> wychowawczy więc o poprawę swego wizerunku walczą wszyscy ze
>> wszystkimi, a każdy uczestnik tego „wyścigu szczurów“ stara się
>> wydobyć z czeluści własnego nieskończenie doskonałego umysłu, coś
>> czym będzie mógł zabłysnąć i zdobyć uznanie innych. Wywyższając się
>> ponad tych innych swoich rywali, dzięki wytworom swego umysłu nie
>> stara się być im równym lecz musi być lepszy - równość go nie
>> zadowala gdyż musi stać się najlepszym, tym, który będzie
>> sprawował władzę nad umysłami innych. Musi sprawować władzę, gdyż
>> będąc produktem poniżającego systemu wychowawczego nie jest w
>> stanie zaufać, ponieważ zaufanie kojarzy mu się z zagrożeniem jego
>> własnego bezpieczeństwa. Bezpieczeństwa, którego zostaliśmy
>> pozbawieni przez rodziców, a szczególnie przez matki!!!
>> narzucające dzieciom swoją wizję świata jako jedyną i
>> niepodważalną. Bo to matki właśnie przekonane są o swej
>> nieomylności i słuszności wszystkiego co robią.
>>
>> Wyeliminowanie niszczycielskiego wirusa wiąże się więc ze
>> zniszczeniem tradycji według której dziecko ma wyłącznie słuchać
>> rodziców i nie ma prawa żądać tego by być wysłuchanym. Bo zakazowy
>> system wychowawczy nie toleruje zmian, które mogłyby dokonać wyłomu
>> w sposobie myślenia rodziców pod wpływem ich otwarcia się na to co
>> mają do powiedzenia dzieci, czego oczekują od swoich rodziców.
>> Rodzice mogli by dowiedzieć się od swoich dzieci wiele rzeczy, z
>> których nie zdają sobie sprawy będąc zapatrzonymi w siebie i
>> przekonanymi o swojej nieomylności. A szczególnie dotyczy to matek,
>> które nie słuchają dzieci lecz ze wszystkich sił bronią tradycji
>> wpojonej im przez ich matki. I tak aż do biblijnej pramatki Ewy.
>> Robią to, gdyż... brakuje im poczucia własnej wartości a zmuszenie
>> dzieci i mężczyzn do uległości i akceptacji punktu widzenia kobiety
>> traktują jak odzyskiwanie poczucia własnej wartości. A to, że
>> efektem jest umysłowe niewolnictwo dzieci i mężczyzn pod butem
>> kobiet... No cóż, skoro faceci wolą się zadowalać pozorną
>> satysfakcja seksualną to niech sobie tam mają. My, kobiety dzięki
>> temu sprawujemy władzę.

> Pisanie wirusów jest powszechną praktyką prowadzenia wojny
> cybernetycznej, prowadzonej przez reżimy azjatyckie: Rosję, Chiny czy
> Koreę Płn. W Europie areną testowania rozwiązań z tej dziedziny jest
> Ukraina, na terenie której doszło do udanych ataków za pomocą wirusów
> na infrastrukturę przemysłową i cywilną, przeprowadzonych przez
> Rosjan.

Zgoda co do tego w jakim celu wykorzystywane są wirusy komputerowe. Mnie
natomiast interesują motywy, którymi kierują się ludzie wirusy tworzący.
To, że władcy narodów wykorzystują umysły zniewolone brakiem poczucia
własnej wartości do tego by za ich pomocą pozbawić poczucia
bezpieczeństwa innych ludzi, to dla mnie rzecz oczywista. Zauważ jednak,
że terror cybernetyczny to w miarę... bezpieczna forma wywierania
nacisku na uzależnione masy w celu uniezależnienia ich od zewnętrznych
autorytetów i podjęcia odpowiedzialności za własne życie.


> Odnośnie przekonania kobiety o słuszności jej działań, jakiekolwiek
> by one nie były, ze zgrozą przeczytałem artykuł o amerykańskich
> rodzicach-sadystach, którzy przez wiele lat dręczyli trzynaścioro
> dzieci w domu, przy całkowitej obojętności lokalnej społeczności.
> Zaskoczyła mnie całkowita obojętność matki po aresztowaniu, podczas
> gdy ojciec miał świadomość tego, że postępował źle. Tekst tutaj:
>

Autorka tekstu, Joanna Gierak-Onoszko nie omieszkała jednak wycedzić, że:

"(...) Rodzina nie zawsze jest miejscem bezpiecznym i dobrym – dlatego
groźne jest absolutyzowanie tej instytucji i chronienie jej za wszelką
cenę. Patriarchalne, konserwatywne podejście stoi na straży rodziny, ale
to nie znaczy, że także na straży tych, którzy ją tworzą. Reputacja i
poczucie wstydu to potężne hamulce. Można je rozumieć, ale nie mogą być
usprawiedliwieniem.

Wbrew konserwatywnym ideom, umacnianym przez głos Kościoła, rodzina nie
jest dobrem nadrzędnym. Jest nim bezpieczeństwo dziecka.(...)"

A więc znowu ten przeklęty patriarchat winien jest przemocy w rodzinie.
A biedna i niewinna kobiecina-mamuśka musiała zapewne słuchać
męża-tyrana i bojąc się o własna skórę nie doniosła na niego właściwym
służbom.

Ciekawe, nieprawdaż?

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego