Rozmowa ze Świadomością. - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Rozmowa ze Świadomością.

Lato
Data: Mon, 28 Aug 2017 15:38:56 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

"Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych ode mnie" -
mówi do mnie moja Świadomość.

"Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.

"Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" - mówi do
mnie moja Świadomość.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 28 Aug 2017 16:22:10 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

CookieM pisze:
> W dniu 28.08.2017 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych ode
>> mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>
>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.
>>
>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>> mówi do mnie moja Świadomość.

> Trochę to przypomina często powtarzane przez księży katolickich
> szczególnie w okresie Wielkiejnocy/Bożego Narodzenia pouczeń w stylu:
> „odnajdź Boga w sobie!”, „niech Bóg się w tobie narodzi!” Za chwilę
> jednak wracają do Jezusa historycznego i siebie jako jego
> reprezentantów na Ziemi.

Skoro "skręcają" to znaczy, że albo nie do końca rozumieją co
wypowiadają albo zdają sobie sprawę z tego, że ich słuchacze zupełnie
niczego nie pojmują i należy tzw. wiernych prowadzić bardzo powoli i za
rączkę by nie stracić z nimi kontaktu i nad nimi kontroli bo powrócą do
egipskich ciemności.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 28 Aug 2017 16:24:48 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

Jacek Maciejewski pisze:
> Dnia Mon, 28 Aug 2017 15:34:10 +0200, LeoTar Gnostyk napisał(a):

>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>> mówi do mnie moja Świadomość.

> Gdy mówisz do boga to jest modlitwa. Gdy bóg mówi do ciebie to
> schizofrenia. Lecz się.

Kiep z Ciebie skoro "trzeciej drogi", czyli partnerskiej wymiany
poglądów między Duchem i jego materialną powłoką, nie dopuszczasz?

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 28 Aug 2017 19:10:33 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

silvio balconetti pisze:
> Am 28.08.2017 um 16:24 schrieb LeoTar Gnostyk:
>> Jacek Maciejewski pisze:
>>> Dnia Mon, 28 Aug 2017 15:34:10 +0200, LeoTar Gnostyk napisał(a):

>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>>>> mówi do mnie moja Świadomość.

>>> Gdy mówisz do boga to jest modlitwa. Gdy bóg mówi do ciebie to
>>> schizofrenia. Lecz się.

>> Kiep z Ciebie skoro "trzeciej drogi", czyli partnerskiej wymiany
>> poglądów między Duchem i jego materialną powłoką, nie dopuszczasz?

> Trzecia droga to kiedy dialogujesz ze soba. ;-)

No właśnie... I co by z tego wynikało?

LeoTar Gnostyk





Data: Wed, 30 Aug 2017 18:21:51 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.filozofia,pl.sci.psychologia

Zenek Kapelinder pisze:

> Wynikało by ze należy udać się do lekarza od głowy.

Niestety, nie chcą ze mną rozmawiać bo jak na razie żadnemu z nich nie
udało się obalić ani moich racji ani też argumentacji. Moje poglądy
tworzą spójny System Wiedzy, który nieskromnie nazwę powszechnie
poszukiwaną Teorią Wszystkiego, a wychowanie seksualne wraz z inicjacją
seksualną dzieci wśród rodzicielskich autorytetów jest zwornikiem tych
wszystkich dotychczasowych niedokończonych Teorii Wszystkiego.

Może więc sam powinieneś zajrzeć do psychologa lub psychiatry by Ci ten
uzmysłowił czym, tak naprawdę, jest Twój atak na mnie.

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 30 Aug 2017 18:13:15 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:
> Jivanmukta pisze:
>> W dniu 2017-08-28 o 16:21, Jacek Maciejewski pisze:

>>> Gdy bóg mówi do ciebie to schizofrenia.

>> Nieprawda. Poczytaj o czakramie adżnia i amtar vani.

> Z jakiego powodu ma czytać o tym co napisałeś. Przedstawił jasno
> swoje stanowisko. Jeśli się z nim nie zgadzasz i uważasz ze się myli
> to powinieneś sam własnymi słowami wyjaśnić mu gdzie popełnia błąd.
> To grupa dyskusyjna i dokąd nie wykażesz że się myli ma racje.
> Chciałby również zauważyć że o przyjęciu dowodu decyduje
> przekonywany a nie przekonujący.

Dlaczego domagasz się dowodu od Jivanmukty a nie domagasz się wpierw
dowodu od Jacka Maciejewskiego, który twierdzi, że ja cierpię na
schizofrenię? Czy Jackowi wolno twierdzić nie przekonując a Jivanmukcie
nie? Czym różnią się ci dwaj od siebie? A może uważasz Jacka za
wyrocznię, która niczego nie musi udowadniać? Jeżeli tak to uzasadnij
DLACZEGO tak uważasz.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 29 Aug 2017 19:31:32 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu poniedziałek, 28 sierpnia 2017 19:10:38 UTC+2 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> silvio balconetti pisze:
>>> Am 28.08.2017 um 16:24 schrieb LeoTar Gnostyk:
>>>> Jacek Maciejewski pisze:
>>>>> Dnia Mon, 28 Aug 2017 15:34:10 +0200, LeoTar Gnostyk
>>>>> napisał(a):

>>>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli
>>>>>> (umysłowej)" - mówi do mnie moja Świadomość.

>>>>> Gdy mówisz do boga to jest modlitwa. Gdy bóg mówi do ciebie
>>>>> to schizofrenia. Lecz się.
>>
>>>> Kiep z Ciebie skoro "trzeciej drogi", czyli partnerskiej
>>>> wymiany poglądów między Duchem i jego materialną powłoką, nie
>>>> dopuszczasz?

>>> Trzecia droga to kiedy dialogujesz ze soba. ;-)

>> No właśnie... I co by z tego wynikało?

> samozapętlenie

Duch i Materia są doskonale samo-zapętlone a chodzi tylko o
wyprowadzenie ich ze stanu nieświadomości i dostąpienie stanu
samoświadomość by zakończyć ich walkę o dominację i doprowadzić do ich
pokojowej współpracy. Dokładnie tak samo jak Yin z Yang albo Kobietę i
Mężczyznę.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 30 Sep 2017 07:25:53 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych ode
>> mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>
>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.
>>
>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>> mówi do mnie moja Świadomość.

> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry, miałem na
> myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną nieświadomość. Może
> innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje niż mnie.

Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że bezgranicznie
zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty będziesz widział swego Stwórce
poza sobą poza moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością. Wystarczy, że
doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz sobie), że jedynym s(T)wórcą jest
Świadomość i doznasz Przeistoczenia z niedowiarka w osobę wierzącą byś
dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to samo. Tyle tylko,
że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego poznania jego S(T)wórcy
musi dojrzeć do tego doświadczając przez większość swego życia a i tak
tylko nieliczni osiągają ten stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez
opiekunów otwartych na Dziecko umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i
niewychodzenie z tego stanu Świadomości oraz utrwalenie go przez
inicjację seksualną w Świętym Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 1 Oct 2017 11:46:27 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-09-30 o 07:25, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Trybun pisze:
>>> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych
>>>> ode mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>>>
>>>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.
>>>>
>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>>>>  mówi do mnie moja Świadomość.

>>> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry, miałem
>>> na myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną nieświadomość.
>>> Może innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje niż mnie.

>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że bezgranicznie
>>  zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty będziesz widział swego
>> Stwórce poza sobą poza moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością.
>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz sobie), że
>> jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz Przeistoczenia z
>> niedowiarka w osobę wierzącą byś dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i
>> Człowiek to jedno i to samo. Tyle tylko, że Człowiek, któremu
>> ZAKAZANO bezpośredniego poznania jego S(T)wórcy musi dojrzeć do
>> tego doświadczając przez większość swego życia, a i tak tylko
>> nieliczni osiągają ten stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez
>> opiekunów otwartych na Dziecko umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i
>> niewychodzenie z tego stanu Świadomości oraz utrwalenie go przez
>> inicjację seksualną w Świętym Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

> Z każdym przeżytym kolejnym dniem, z każda kolejna godziną i minutą
> moja świadomość coraz bardziej utwierdza mnie coraz bardziej że
> jestem niczym.

Wyłazi z Ciebie brak szacunku dla samego siebie, którego zalążkiem było
poniżanie przez ojca, który - będąc nieświadomym Twoich potrzeb
emocjonalnych - walczył z Tobą o Twoją matkę. Ty również z nim walczyłeś
ale on był potężniejszy od Ciebie gdyż to Ty byłeś uzależniony od niego.
I dlatego w pewnym momencie zrezygnowałeś z walki.


> A już najmniejszy wpływ mam na swoja osobowość, łącznie z ciałem.

Wyłazi z Ciebie niewiara we własne siły i możliwości duchowe. To
pokłosie porażki, której doznałeś z ojcem w rywalizacji o jego kobietę.
Nie pozwolił Ci po nią sięgnąć byś mógł się mu stać równym. Gdybyś tego
doświadczył w doświadczeniu inicjacji seksualnej nie tylko, że stałbyś
sie mu równym ale również doświadczalnie poznałbyś wzorzec poszukiwanej
przez siebie kobiety swego życia, gdyż to ojciec wskazałby Ci ten
wzorzec. On, ze swoim autorytetem przekazałby Ci Wiedzę. Ale on również
nie ufał sobie więc i nie ufał do końca nikomu, gdyż nie przeżył
inicjacji w formie o jakiej piszę. A poza tym to on nie wiedział, że
takiej właśnie inicjacji oczekujesz i że potrzebna do tego jest jego
zgoda. Poza tym nieświadoma matka, której również brakowało poczucia
własnej wartości mogłaby w wyniku takiego aktu zrobić z Ciebie morderce
ojca, jako że go skrycie nienawidziła jako że uważała iż z jego powodu
była domowa prostytutką. Za inicjację nie mogą się brać rodzice
nieświadomi swoich rodzicielskich obowiązków oraz celu, któremu
inicjacja ma służyć.


> I to ma być fragment Boga/Stwórcy? I co z tego że nagle niektórzy
> ludzie nagle ni z tego ni z owego zaczynają sobie uświadamiać że są
> Napoleonem Bonaparte, czy Wandą Wasilewską, jakie z tego wyciągasz
> wnioski?

Spoko, nie od razu Kraków zbudowano, więc i proces uświadamiania sobie
tego, że to my jesteśmy S(T)wórcami/cą musi trochę potrwać.
Przechodzenie od całkowitej, absolutnej nieświadomości do pełni Wiedzy
przy blokowanym przez patologie przepływie informacji musi być procesem
inercyjnym tak jak inercyjną jest ludzka psychika z utrwalonymi
mechanizmami obronnymi. Ludzie boja się zmian bo nie ufają ani sobie ani
tez nikomu innemu. Dopiero sytuacje kryzysowe, sytuacje skrajnego
zagrożenia powodują, więc by przetrwać zaczynają się kierować intuicją.


> Co w tym wszystkim mogłaby zmienić wcześniejsza rodzicielska
> edukacja seksualna potomka?

Nie wywołałaby uaktywnienia się kompleksu Edypa/Elektry i nie byłoby
ludzi z obniżonym poczuciem własnej wartości, nie wierzących we własne
siły i nieufnych. Nie byłoby przyczyny do tego by ludzie dążyli do
odbudowania poczucia własnej wartości na barkach innych, których - przy
braku wiary we własne siły - zniewalają po to by na grzbietach swoich
niewolników odbudowywać poczucie własnej wartości. Nie ma PRZYCZYNY nie
ma SKUTKU. Bo niewolnictwo, dążenie do zapanowania nad innymi, jest
skutkiem braku wiary we własne siły. I działa to zarówno w odniesieniu
do mężczyzn jak i kobiet. Tyle, że kobiety używają seksu do
podporządkowania sobie mężczyzny a mężczyźni po to by zdobyć kobiety
zniewalają innych ludzi na wszelkie możliwe do wyobrażenia sposoby, z
których wojna jest najokrutniejszym.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 1 Oct 2017 12:06:29 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

Zenek Kapelinder pisze:
> Szyk Cech pisze:
>> W dniu 30.09.2017 o 07:25, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to samo

>> Skąd ten pomysł?!? Bóg raczej się nie ogranicza do formy ludzkiej
>> (jeśli w ogóle jej używa) i najprawdopodobniej większość czasu
>> spędza w formie nie cielesnej ciągle pracując nad swoimi
>> projektami i innymi sprawami... Ma ogromną pustą przestrzeń
>> przeznaczoną do skoków w czasie (pracuje nad wieloma sprawami
>> równolegle) - tą przestrzeń odkryli ziemscy astronomowie i orzekli,
>> że wg nich nie powinno jej być. To miejsce zostało opisane w tym
>> artykule:
>> http://ciekawe.org/2016/07/24/tajemnicza-super-pustka->we-wszechswiecie/

> Wedlug legedy o bogu Bogu, bo zapewne o nim napisales, on nic nie
> musi planowac, wymyslac itp. On wie wszystko bez zadnego
> kombinowania. Poukladane ma wszystko od samego poczatku do na
> zawsze. W zasadzie jest niewolnikiem swojej boskosci bo nie moze nic
> zmienic. Gdyby chcial cos zmienic to znaczylo by ze sie pomylil i z
> urzedu stracil by stanowisko boga. Tyle legenda.

A teraz pomyśl, że podstawową cecha S(T)wórcy jest dynamika: niczego
wcześniej nie zaplanował ani nie przewidywał ale posiada CEL, którym
jest wieczne trwanie i temu celowi podporządkowuje wszystkie swoje
działania. Jest dynamiczny i dynamicznie podejmuje decyzje oparte na
wcześniejszych doświadczeniach ale nie posługuje się tylko logiką lecz w
chwilach krytycznych włącza INTUICJĘ, która jest narzędziem
niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju, gdyż pozwala Mu tworzyć nowe
idee i następnie je materializować. A przy okazji dowiaduje się sam o
sobie czegoś nowego, czegoś co dotychczas nie istniało, nie było stanem
Jego Świadomości.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 1 Oct 2017 12:22:12 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia,pl.sci.filozofia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu sobota, 30 września 2017 07:25:57 UTC+2 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> Trybun pisze:
>>> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych
>>>> ode mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>>>
>>>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.
>>>>
>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>>>>  mówi do mnie moja Świadomość.

>>> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry, miałem
>>> na myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną nieświadomość.
>>> Może innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje niż mnie.

>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że bezgranicznie
>>  zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty będziesz widział swego
>> Stwórce poza sobą poza moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością.

> malo przezyles Leo, dlatego tak mowisz.

Nie wiesz ile przeżyłem, a z tym co opublikowałem o swoich
doświadczeniach życiowych pewnie nie miałeś okazji się zapoznać. Więc
racz uszanować cudze doświadczenia tak jak ja nie wypominam nikomu jego
doswiadczeń lecz staram się je zrozumieć i znaleźć do nich klucz.


>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz sobie), że
>> jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz Przeistoczenia z
>> niedowiarka w osobę wierzącą byś dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i
>> Człowiek to jedno i to samo.

> bajki opowiadasz.

Nigdy nie byłem bardziej poważny niż w rozmowie z Tobą.


>> Tyle tylko, że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego poznania
>> jego S(T)wórcy musi dojrzeć do tego doświadczając przez większość
>> swego życia a i tak tylko nieliczni osiągają ten stan. Podczas gdy
>> wychowanie Dziecka przez opiekunów otwartych na Dziecko
>> umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i niewychodzenie z tego stanu
>> Świadomości oraz utrwalenie go przez inicjację seksualną w Świętym
>> Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

> Swieta, to jest tylko Trojca Przensajswietsza. seks, Leo, to tylko
> nam na mozg sie rzuca. widzialem niby jezusow we drzewie jakby
> zawartych. mieli wynaturzone czesci; jednak w 90 procentach byly to
> jaja. siurki czyli. to tyle o twoim dogmacie.

Seks jest niezbędny do przetrwania gatunku, więc go nie lekceważ sobie.
A Trójcę Przenajświętszą pomyliłeś chyba ze Świętą Rodziną. Też Trójca
bez której trwanie Człowieka ni byłoby możliwe.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 7 Oct 2017 22:10:49 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

silvio balconetti pisze:

>> A teraz pomyśl, że podstawową cecha S(T)wórcy jest dynamika:
>> niczego wcześniej nie zaplanował ani nie przewidywał ale posiada
>> CEL, którym jest wieczne trwanie i temu celowi podporządkowuje
>> wszystkie swoje działania. Jest dynamiczny i dynamicznie podejmuje
>>  decyzje oparte na wcześniejszych doświadczeniach ale nie posługuje
>>  się tylko logiką lecz w chwilach krytycznych włącza INTUICJĘ,
>> która jest narzędziem niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju,
>> gdyż pozwala Mu tworzyć nowe idee i następnie je materializować. A
>> przy okazji dowiaduje się sam o sobie czegoś nowego, czegoś co
>> dotychczas nie istniało, nie było stanem Jego Świadomości.

> Jakos nie bardzo pasuje mi obraz tego S(T)worcy do koncepcji
> Absolutu - bytu, ktory mialby byc - jesli wierzyc tomistom,
> neotomistom & co. - wieczny i niezmienny. Jesli jest dynamiczny,
> tworzy i materializuje idee oraz wlacza intuicje, no to nie jest
> Absolutem, bo sie zmienia...

Nie jest Absolutem tak jak człowiek (Dziecko), który nie poznał swego
S(T)wórcy w akcie potencjalnego stwarzania swego potomka, w akcie
zjednoczenia Erosa i Psyche. Nie może osiągnąć Absolutu ktoś, kto nie
wie czym jest bezgraniczne i absolutnie doskonałe zjednoczenie Kobiety i
Mężczyzny. A nie będzie wiedział dopóty, dopóki jego S(T)wóca nie
pozwoli mu tego zaobserwować i doświadczyć.


> Tak po krotce. Co do hasel typu "Nie będziesz miał przed sobą bogów
> większych i ważniejszych ode mnie" -"Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą"
> - "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" oraz
> ksiezowskich fraz „odnajdź Boga w sobie!”, „niech Bóg się w tobie
> narodzi!” to sa takie mantry hipnotyzerow w sutannach, ktorzy
> wmawiaja maluczkim, ze sa wyrazicielami i przedstawicielami boga na
> ziemi.

Zapoznaj sie lepiej ISTOTĄ tych haseł a nie z blichtrem przeznaczonym
dla podświadomości przeciętnego zjadacza chleba, który nie jest w stanie
dotrzeć samodzielnie do ESENCJI i potrzebuje przewodników duchowych,
którzy podprowadzą go pod punkt przemiany i rozpędzą na tyle by nie mógł
się już z tej przemiany wycofać. A to, że wielu z tych, którzy powinni
być przewodnikami sami potrzebują przewodników to już inna sprawa. Liczy
się jednak to, że kula śniegowa się toczy coraz szybciej i przybiera na
masie niczym lawina.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 23 Oct 2017 12:46:09 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 1 października 2017 12:22:16 UTC+2 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu sobota, 30 września 2017 07:25:57 UTC+2 użytkownik LeoTar
>>> Gnostyk napisał:
>>>> Trybun pisze:
>>>>> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i
>>>>>> ważniejszych ode mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>>>>>
>>>>>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja
>>>>>> Świadomość.
>>>>>>
>>>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli
>>>>>> (umysłowej)" - mówi do mnie moja Świadomość.

>>>>> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry,
>>>>> miałem na myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną
>>>>> nieświadomość. Może innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje
>>>>> niż mnie.

>>>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że
>>>> bezgranicznie zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty
>>>> będziesz widział swego Stwórce poza sobą poza moją/Twoją/naszą
>>>> wspólną Świadomością.

>>> malo przezyles Leo, dlatego tak mowisz.

>> Nie wiesz ile przeżyłem, a z tym co opublikowałem o swoich
>> doświadczeniach życiowych pewnie nie miałeś okazji się zapoznać.
>> Więc racz uszanować cudze doświadczenia tak jak ja nie wypominam
>> nikomu jego doswiadczeń lecz staram się je zrozumieć i znaleźć do
>> nich klucz.

> masz racje, nie wiem. opisz mi, jesli mozesz, co przezyles,
> pomijajac oczywiscie, jesli mozesz, przezycia z tego swiata. tez
> oczywiscie mozemy o nich pogadac, ale to zadna autostrada.

Wejdź na moje strony a dowiesz się co przeżyłem na tym świecie; staram
się nie powtarzać gdyż Ixelka i Chiron zaraz mi to wypominają.:) A co do
rzekomych przeżyć "nie z tego świata" to chętnie posłucham o Twoich
halucynacjach i iluzjach gdyż sam takowych nie miewam.:)


>>>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz sobie), że
>>>> jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz Przeistoczenia z
>>>> niedowiarka w osobę wierzącą byś dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i
>>>> Człowiek to jedno i to samo.

>>> bajki opowiadasz.

>> Nigdy nie byłem bardziej poważny niż w rozmowie z Tobą.

> przepraszam, ale Bog i czlowiek to prawie to samo, i choc
> czestokroc, dla mnie "prawie" znaczy zazwyczaj tozsamosc, a nie tak,
> jak u innych, czy chocby w tivi reklamach jakas gorsza jakosc, to
> jednak rozrozniam, bo wiele przezylem.

Nie chwal się, że wiele przeżyłeś lecz napisz o tym czego doświadczyłeś.
Bez tego potraktuję Cię jako zwykłego chwalipiętę, maniaka który w ten
sposób stara się okazać mi swoją wyższość. Jeśli masz wątpliwości to
zajrzyj do mojej biblioteczki i przeczytaj książeczkę J.J.Carter'a
zatytułowaną "Wredni ludzie". Zwróć uwagę na tych, którzy cierpiąc z
powodu braku poczucia własnej wartości chcą się poczuć lepiej przez
dołowanie innych. Carter nazywa ich pieszczotliwie umniejszaczami.:)


>>>> Tyle tylko, że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego
>>>> poznania jego S(T)wórcy musi dojrzeć do tego doświadczając
>>>> przez większość swego życia a i tak tylko nieliczni osiągają
>>>> ten stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez opiekunów
>>>> otwartych na Dziecko umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i
>>>> niewychodzenie z tego stanu Świadomości oraz utrwalenie go
>>>> przez inicjację seksualną w Świętym Trójkącie = Rodzice +
>>>> Dziecko.

>>> Swieta, to jest tylko Trojca Przensajswietsza. seks, Leo, to
>>> tylko nam na mozg sie rzuca. widzialem niby jezusow we drzewie
>>> jakby zawartych. mieli wynaturzone czesci; jednak w 90
>>> procentach byly to jaja. siurki czyli. to tyle o twoim dogmacie.

>> Seks jest niezbędny do przetrwania gatunku, więc go nie lekceważ
>> sobie. A Trójcę Przenajświętszą pomyliłeś chyba ze Świętą Rodziną.
>> Też Trójca bez której trwanie Człowieka ni byłoby możliwe.

> pewnie, ze niezbedny i nader przyjemny:) ale nie wowczas, gdy w
> wynaturzenie przechodzi. to znaczy niech sobie przechodzi w co tam
> chce w zaciszu domowym; ani ja, ani Pan Bog nawet w to nie wnika,
> jesli z dobrej woli.

Czy inicjację seksualną dziecka z rodzicami, nazywasz wynaturzeniem? Z
pedagogicznego punktu widzenia to dla dziecka wkraczającego w
samodzielność najdoskonalsza szkoła relacji między kobieta i mężczyzną,
dwoma połówkami Stwórcy. To szkoła otwartości, uczciwości, zaufania,
szacunku miedzy płciami. Jest to oczywiście ideał, którego nie sposób
osiągnąć dopóty, dopóki miedzy płciami panuje fałsz, zakłamanie i obłuda
w których to patologicznych formach dominuje, niestety, kobieta. To
dzięki temu swojemu oszustwu i biernemu seksowi sprawuje kobieta
niepodzielną władzę w rodzinie. Dzięki tej władzy próbuje odbudować
swoje, utracone w dzieciństwie, poczucie własnej wartości. I buduje swój
pozytywny, ale fałszywy, wizerunek na barkach mężczyzny i dziecka.
Dlatego tak bardzo wzdragają się kobiety przed wprowadzeniem kompletnego
wychowania seksualnego do obowiązków rodzinnych gdyż musiałyby
zrezygnować z dominacji i władzy, którą sprawują nad mężczyznami właśnie
dlatego, że na skutek braku wychowania seksualnego w rodzinie mężczyźni
- ze swoim brakiem poczucia własnej wartości - nie są w stanie
przeciwstawić się seksualności kobiet i ulegają ich presji stając się
kapciowymi w swoich rodzinach zamiast pobudzać ducha rodziny.


> ot, kochac mozna siwe roznie, jesli nikogo za bardzo nie boli.

Uczciwy seks nigdy nie boli i jest źródłem wielkiej siły oraz
bezgranicznej przyjemności. O dewiantach seksualnych nie wspominaj.


>> Pozdrawiam LeoTar Gnostyk
>>
>> Świat według LeoTar'a - http://leotar.net "Pomoc wzajemna jako
>> czynnik rozwoju" - Piotr Kropotkin

> jesli to chciales uslyszec, gnostyku, to juz uslyszales:) ale
> transparentow o tym nie nos po ulicach:) w swym domu natomiast jak
> najbardziej mozesz byc takim jak zechcesz - dulskosc mnie zachwyca:)

Nie wiem co chciałem usłyszeć - jestem ciekaw i czekam, iż mi
podpowiesz. A co do tego co mi jest wolno w moim własnym domu to powiem
Ci to samo co już wielokrotnie pisałem: nikt nie ma prawa narzucać mi
swojego modelu wychowawczego jeżeli nie bierze odpowiedzialności za
skutki swoich edukacyjnych poczynań. Ja biorę na siebie pełną
odpowiedzialność za moje decyzje i wara od tego umysłowym niewolnikom.

A dulskość (mniemam, że chciałeś użyć określenia: dulszczyzna) to raczej
Twoja domena a nie moja.:)

LeoTar Gnostyk




Temat: Re: Rozmowa ze Świadomością.
Data: Mon, 23 Oct 2017 15:50:41 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-10-01 o 11:46, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że
>>>> bezgranicznie zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty
>>>> będziesz widział swego Stwórce poza sobą poza moją/Twoją/naszą
>>>> wspólną Świadomością. Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko
>>>> uzmysłowisz sobie), że jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i
>>>> doznasz Przeistoczenia z niedowiarka w osobę wierzącą byś
>>>> dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to samo. Tyle
>>>> tylko, że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego poznania
>>>> jego S(T)wórcy musi dojrzeć do tego doświadczając przez
>>>> większość swego życia, a i tak tylko nieliczni osiągają ten
>>>> stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez opiekunów otwartych
>>>> na Dziecko umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i niewychodzenie z
>>>> tego stanu Świadomości oraz utrwalenie go przez inicjację
>>>> seksualną w Świętym Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

>>> Z każdym przeżytym kolejnym dniem, z każda kolejna godziną i
>>> minutą moja świadomość coraz bardziej utwierdza mnie coraz
>>> bardziej że jestem niczym.

>> Wyłazi z Ciebie brak szacunku dla samego siebie, którego zalążkiem
>> było poniżanie przez ojca, który - będąc nieświadomym Twoich
>> potrzeb emocjonalnych - walczył z Tobą o Twoją matkę. Ty również z
>> nim walczyłeś ale on był potężniejszy od Ciebie gdyż to Ty byłeś
>> uzależniony od niego. I dlatego w pewnym momencie zrezygnowałeś z
>> walki.

> Nic z tych rzeczy, w domu rodzicielskim był taki luz że praktycznie
> wszystkie moje cechy nabyte to są to cechy autorskie.

Luz wychowawczy wcale nie oznacza, że wszystkie emocjonalne potrzeby
dziecka są zaspokajane. Tym bardziej te objęte klauzulą kulturowego tabu
z których nikt nie zdaje sobie sprawy, gdyż nikt nigdy nie wpadł na to,
że ich niezaspokojenie może byc odbierane przez dziecko jako poniżający
je zakaz.


> I prawdę mówiąc nie miałem/nie spotkałem w swoim życiu jakiegoś
> idola od którego mógłbym zapożyczać czy to sposób myślenia czy to
> postępowania.

To bardzo dobrze o Tobie świadczy. Dzięki temu masz krytyczny, chociaż
zablokowany (i ograniczony) zakazem umysł.


> Ojciec powiadasz walczył z matką o mnie?, no cóż, być może w
> rodzinach z jednym dzieckiem są praktykowane takie zachowania, ale
> raczej trudno podejrzewać o taka wojnę rodziców o względy sześciorga
> potomków..

Przy takiej ilości nie maja specjalnie czasu myśleć nad potrzebami
duchowymi swojej dziatwy i kierują się w wychowaniu normami, które im
przekazała rodzinna tradycja. Musieli popełniać błędy wychowawcze swoich
nieświadomych rodziców. Polecam "Ścieżki życia" Alice Miller.


>>> A już najmniejszy wpływ mam na swoja osobowość, łącznie z
>>> ciałem.

>> Wyłazi z Ciebie niewiara we własne siły i możliwości duchowe. To
>> pokłosie porażki, której doznałeś z ojcem w rywalizacji o jego
>> kobietę. Nie pozwolił Ci po nią sięgnąć byś mógł się mu stać
>> równym. Gdybyś tego doświadczył w doświadczeniu inicjacji
>> seksualnej nie tylko, że stałbyś się mu równym ale również
>> doświadczalnie poznałbyś wzorzec poszukiwanej przez siebie kobiety
>> swego życia, gdyż to ojciec wskazałby Ci ten wzorzec. On, ze swoim
>> autorytetem przekazałby Ci Wiedzę. Ale on również nie ufał sobie
>> więc i nie ufał do końca nikomu, gdyż nie przeżył inicjacji w
>> formie o jakiej piszę. A poza tym to on nie wiedział, że takiej
>> właśnie inicjacji oczekujesz i że potrzebna do tego jest jego
>> zgoda. Poza tym nieświadoma matka, której również brakowało
>> poczucia własnej wartości mogłaby w wyniku takiego aktu zrobić z
>> Ciebie morderce ojca, jako że go skrycie nienawidziła jako że
>> uważała iż z jego powodu była domowa prostytutką. Za inicjację nie
>> mogą się brać rodzice nieświadomi swoich rodzicielskich obowiązków
>> oraz celu, któremu inicjacja ma służyć.

> Jedyne co ze mnie wyłazi to racjonalność. Oczywiście oparta na
> logice.

Moja hipoteza wychowawcza oparta jest właśnie wyłącznie na racjonalizmie
i logice. Jesteśmy do siebie podobni z jedna drobną różnicą: ja
przeżyłem wiele z dziećmi i dzięki dzieciom dokonała sie we mnie
radykalna przemiana duchowa. Ty, jak mniemam, takiej szansy nie miałeś.
I to jest ta subtelna - ale jakże ważna -  miedzy nami różnica.


> Ciągle jako wzór stawiasz tą wczesną edukację seksualną dzieci,
> można wiedzieć na podstawie czego?

Mylisz się. Nie stawiam nigdzie na wczesna edukację seksualna dziecka
lecz na brak zakazów ograniczających dostęp dziecka do wiedzy o życiu i
relacjach panujących między rodzicami. Stawiam na otwartość i swobodny
przepływ informacji w rodzinie bez żadnych filtrów deformujących obraz
życia emocjonalnego rodziny. Oczywiście w skład tej otwartości wchodzi
również życie seksualne rodziców, z którym ciekawskie dziecko powinno
się do woli zapoznawać gdyż to właśnie akt seksualny jest najpełniejszym
obrazem relacji emocjonalnych miedzy kobietą i mężczyzną. To, że
panujące między małżonkami fałsz, obłuda, zakłamanie i nieuczciwość nie
mogą być dla dziecka dobrym przykładem uzasadniają tenże zakaz uważam za
konieczność; gdyby dziecko widziało prawdziwy obraz tych patologicznych
relacji panujących między jego rodzicami pewnie spowodowałoby, iż
zatrzymała by się prokreacja. Ale równocześnie tenże zakaz prowadzi do
szerzenia się różnorodnych innych patologii społecznych, psychicznych i
biologicznych.


> Np. Ty ty tego doświadczyłeś i widzisz swoja przewagę nad znajomymi,
> czy odwrotnie - to któryś ze znajomych był tak wychowany i przewyższa
> Ciebie pod wieloma względami a może to tylko takie niczym nie poparte
> spekulacje?

Moje wnioski oraz hipoteza oparte są na obserwacji, doświadczeniu i
analizie uwolnionej od wszelkich ograniczeń i zakazów.


> I wreszcie jakie horyzonty może rozszerzyć człowiekowi taka
> edukacja?

Uwolni wszystkie moce umysłu dzięki zrzuceniu ograniczeń, które go
krepują i ograniczają swobodę działania. Może nie będziesz w stanie
sobie tego wyobrazić, że coś takiego jest możliwe, ale dla mnie dopiero
odrzucenie zakazów pozwoliło mi w pełni zrezygnować z woli i dążenia do
dominacji nad innymi ludźmi. Według mnie taki stan umysłu jest warunkiem
koniecznym do wyjścia z niewolnictwa umysłowego, rezygnacji z dążenia do
podporządkowywania sobie innych ludzi czyli rezygnacja z prób
zniewalania ich. Ten stan umysłu (otwarcie się na nieskończoność
możliwych doświadczeń) to warunek konieczny do wdrożenia w czyn
przykazania: "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".


> Przyznam też że osobiście nie bardzo rozumiem tego robienia tematu
> tabu z seksualności ludzkiej przez wychowawców, ale czy z kolei
> całkowity brak ograniczeń do wiedzy o tym cokolwiek może zmianie na
> cokolwiek, wątpię.

Likwidacja zakazów od urodzenia, rzekłbym nawet od poczęcia (koncepcji),
to warunek nie-zniewalania i nie-poniżania nowego człowieka. A
nie-zniewalanie i nie-poniżanie to rezygnacja  z przemocy w stosunku do
nowego życia. Ta początkowa przemoc jest zalążkiem traumy
wczesnodziecięcej, która jest zaczynem do wszelkich nieporządków i
dezorganizacji świadomości (w tym) psychiki) osobnika. Nieporządek
mentalny to zaburzenia w przepływie oraz przetwarzaniu informacji w
niezwykle złożonym systemie adaptacyjnym jakim jest istota ludzka. Ten
nieporządek wywoływany przez zaburzenia emocjonalne powoduje
niesprawności w funkcjonowaniu rozległego systemu sterowania - raz
zainicjowany nieporządek utrwala się do czego przyczynia się także
oddziaływanie zdegenerowanego środowiska społecznego, i bałagan w
systemie powiększa się prowadząc do samobójczej śmierci organizmu. Zakaz
działa więc niczym wirus umysłu propagując w miarę upływu czasu i
zarażając coraz to nowe obszary przestrzeni Świadomości. Jedynym
lekarstwem dla zakażonego organizmu jest podanie antidotum, czyli
wszczepienie antywirusa, który wyeliminuje wirusa i odzyska umysł
uwalniając go od nieporządku. Jako antywirus służy wiedza o przyczynie
nieporządku czyli wiedza o tym którego poznania nam zabroniono.
Oczywiście juz na samym początku istnienia nowego życia można nie
dopuścić do infekcji likwidując wszelkie zakazy wychowawcze i pozwalając
dziecku czerpać ze skarbnicy wiedzy rodziców tyle ile tylko zapragnie.
Jestem pewien, że dziecko uwolnione od wszelkich zakazów nie zrobi nic
ponadto co zaobserwuje u rodziców. Bo przyczyną krnąbrności i oporu
dziecka jest właśnie rodzicielski zakaz. Można więc powiedzieć, że
zlikwidowanie zakazu eliminuje potrzebę łamania go przez dziecko.
Dziecko w swej nauce będzie podążać śladem swoich rodziców.


>>> I to ma być fragment Boga/Stwórcy? I co z tego że nagle
>>> niektórzy ludzie nagle ni z tego ni z owego zaczynają sobie
>>> uświadamiać że są Napoleonem Bonaparte, czy Wandą Wasilewską,
>>> jakie z tego wyciągasz wnioski?

>> Spoko, nie od razu Kraków zbudowano, więc i proces uświadamiania
>> sobie tego, że to my jesteśmy S(T)wórcami/cą musi trochę potrwać.
>> Przechodzenie od całkowitej, absolutnej nieświadomości do pełni
>> Wiedzy przy blokowanym przez patologie przepływie informacji musi
>> być procesem inercyjnym tak jak inercyjną jest ludzka psychika z
>> utrwalonymi mechanizmami obronnymi. Ludzie boja się zmian bo nie
>> ufają ani sobie ani tez nikomu innemu. Dopiero sytuacje kryzysowe,
>> sytuacje skrajnego zagrożenia powodują, więc by przetrwać
>> zaczynają się kierować intuicją.

> To tzw myśli natrętne, coś na ogół wysoce niepożądane, i chyba racja,
> bo dla takiego człowieka, który by autentycznie  stał się Świadomym
> człekiem to tylko w sumie nieszczęście. Pewnie nawet Ty sobie nie
> zdajesz sprawy że szukamy odpowiedzi, ale tak naprawdę nie chcemy jej
> znać. Znacznie lepiej nadal egzystować w błogiej nieświadomości i...
> - nadziei..

Najpierw sprawdź a potem wygłaszaj opinie. Ja mogę Cie tylko zapewnić,
że dopiero teraz, po przełamaniu, a raczej po dezintegracji pozytywnej,
czuję, że żyję pełnią życia.


>>> Co w tym wszystkim mogłaby zmienić wcześniejsza rodzicielska
>>> edukacja seksualna potomka?

>> Nie wywołałaby uaktywnienia się kompleksu Edypa/Elektry i nie
>> byłoby ludzi z obniżonym poczuciem własnej wartości, nie wierzących
>> we własne siły i nieufnych. Nie byłoby przyczyny do tego by ludzie
>> dążyli do odbudowania poczucia własnej wartości na barkach innych,
>> których - przy braku wiary we własne siły - zniewalają po to by na
>> grzbietach swoich niewolników odbudowywać poczucie własnej
>> wartości. Nie ma PRZYCZYNY nie ma SKUTKU. Bo niewolnictwo, dążenie
>> do zapanowania nad innymi, jest skutkiem braku wiary we własne
>> siły. I działa to zarówno w odniesieniu do mężczyzn jak i kobiet.
>> Tyle, że kobiety używają seksu do podporządkowania sobie mężczyzny
>> a mężczyźni po to by zdobyć kobiety zniewalają innych ludzi na
>> wszelkie możliwe do wyobrażenia sposoby, z których wojna jest
>> najokrutniejszym.

> A można wiedzieć skąd, z czego to przeświadczenie, że taka edukacja
> rozwiąże większość problemów w czasie egzystencji, że w ogóle
> cokolwiek zmieni? Bo przyznam że jestem do takiej teorii dość
> sceptyczny. Jesteśmy tym czym nas Stwórca/cy uczynił/li i sami raczej
> nic tu nie zmienimy.

To nie przeświadczenie, to PEWNOŚĆ wynikająca z osobistego
doświadczenia. A jeżeli już odwołujesz się do Stwórcy i tego, że takimi
niedoskonałymi nas uczynił to weź pod uwagę to, że wtedy gdy zaczynał
tworzyć jego zasób wiedzy (doświadczenia) był zbiorem pustym i dopiero
pod wpływem materialnego doświadczenia EWOLUOWAŁA (od: ewolucja) jego
wiedza o samym sobie. My jesteśmy Nim i nasze doświadczenia uzupełniają
zasoby naszej/Jego Wiedzy, wypełniają przestrzeń stanów Świadomości. I
to My-On dojrzewamy i zmieniamy się wraz z nabytym doświadczeniem. I
zbliżamy się do betonowej ściany, o która się rozbijemy jeżeli nie
pokonamy ograniczeń narzuconych nam przez nas samych na początku
S(T)worzenia albo tez pokonamy naszą własną nieświadomość początkową
wynikającą z nieokreślonych warunków początkowych albo też zwyrodniejemy
i ulegniemy zagładzie jako pewna forma Świadomości natomiast nasz
S(T)wórca czyli Świadomość stworzy coś nowego. I ta nowa materialna
forma będzie miała swoja szansę by uzupełnić ostatni brakujący stan w
przestrzeni Świadomości. Do pokonania osobliwości jaką jest zakaz
potrzebna jest odwaga i rozważne ryzyko a nie kunktatorstwo i
tchórzostwo. To my zmieniamy świat stworzony przez Świadomość.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 24 Oct 2017 08:18:57 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu poniedziałek, 23 października 2017 12:46:14 UTC+2 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu niedziela, 1 października 2017 12:22:16 UTC+2 użytkownik
>>> LeoTar Gnostyk napisał:
>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>> W dniu sobota, 30 września 2017 07:25:57 UTC+2 użytkownik
>>>>> LeoTar Gnostyk napisał:
>>>>>> Trybun pisze:
>>>>>>> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>>>>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i
>>>>>>>> ważniejszych ode mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>>>>>>>
>>>>>>>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja
>>>>>>>> Świadomość.
>>>>>>>>
>>>>>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli
>>>>>>>> (umysłowej)" - mówi do mnie moja Świadomość.

>>>>>>> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry,
>>>>>>> miałem na myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną
>>>>>>> nieświadomość. Może innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje
>>>>>>> niż mnie.

>>>>>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że
>>>>>> bezgranicznie zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty
>>>>>> będziesz widział swego Stwórce poza sobą poza
>>>>>> moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością.

>>>>> malo przezyles Leo, dlatego tak mowisz.

>>>> Nie wiesz ile przeżyłem, a z tym co opublikowałem o swoich
>>>> doświadczeniach życiowych pewnie nie miałeś okazji się
>>>> zapoznać. Więc racz uszanować cudze doświadczenia tak jak ja
>>>> nie wypominam nikomu jego doswiadczeń lecz staram się je
>>>> zrozumieć i znaleźć do nich klucz.

>>> masz racje, nie wiem. opisz mi, jesli mozesz, co przezyles,
>>> pomijajac oczywiscie, jesli mozesz, przezycia z tego swiata. tez
>>> oczywiscie mozemy o nich pogadac, ale to zadna autostrada.

>> Wejdź na moje strony a dowiesz się co przeżyłem na tym świecie;
>> staram się nie powtarzać gdyż Ixelka i Chiron zaraz mi to
>> wypominają.:) A co do rzekomych przeżyć "nie z tego świata" to
>> chętnie posłucham o Twoich halucynacjach i iluzjach gdyż sam
>> takowych nie miewam.:)

> uwazasz, ze wielu Swietych Ludzi, mialo tez zawsze tylko iluzje?
> Swietych, a nie swietych wedlug jakiejs tam wiary?

No przesadziłem troszkę. Uspokojony, uwolniony od negatywnych emocji
umysł ma rzeczywiście dostęp do najgłębszych pokładów Wiedzy o samym
sobie. Dotrzeć do tej Wiedzy można dzięki praktykowaniu medytacji,
kontemplacji; ogólnie dzięki uważności, na której praktykowanie nikomu
nie jest przypisana wyłączność lecz każdy może z niej korzystać, każdemu
jest dostępna. Ja odtworzyłem "brakujące ogniwo" w łańcuchu Wiedzy
właśnie dzięki uważności i otwartości na dzieci, które mi niewerbalnie
wskazały kierunek poszukiwań.

Dlatego uważam, że każdy może zostać człowiekiem "świętym" czyli mającym
dostęp do wiedzy ukrytej; do tego nie potrzeba należeć do żadnej wiary.
Wystarczy odrzucić wszystkie kulturowe zakazy wsłuchać się w to co
podpowiadają nam nasze dzieci. Dzieci, których system wychowawczy nie
całkowicie pozbawił wolności, a przynajmniej mniej niż nas starych,
którzy przez znacznie dłuższy czas byliśmy szkoleni na niewolników.


>>>>>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz
>>>>>> sobie), że jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz
>>>>>> Przeistoczenia z niedowiarka w osobę wierzącą byś
>>>>>> dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to samo.

>>>>> bajki opowiadasz.

>>>> Nigdy nie byłem bardziej poważny niż w rozmowie z Tobą.

>>> przepraszam, ale Bog i czlowiek to prawie to samo, i choc
>>> czestokroc, dla mnie "prawie" znaczy zazwyczaj tozsamosc, a nie
>>> tak, jak u innych, czy chocby w tivi reklamach jakas gorsza
>>> jakosc, to jednak rozrozniam, bo wiele przezylem.

>> Nie chwal się, że wiele przeżyłeś lecz napisz o tym czego
>> doświadczyłeś.

> pisalem nieraz; ty tylko nie czytales:)

Przyznaję, że nie czytałem wszystkiego co pisałeś, gdyż chwilami
uważałem Ciebie za pozera. Sorki.:)


>> Bez tego potraktuję Cię jako zwykłego chwalipiętę, maniaka który w
>> ten sposób stara się okazać mi swoją wyższość.

> jaka tam znowu wyzszosc? o czym ty mowisz:)

Człowiek, któremu wskutek zakazowego wychowania brakuje Wiedzy a w
konsekwencji brakuje mu również poczucia własnej wartości będzie w taki
lub inny sposób starał się ten brak skompensować wywyższając się jeżeli
tylko znajdzie ku temu okazję. I to widać również w Twoich rymowankach.
Zresztą sam fakt rymowania, komunikacji w nie zawsze zrozumiały dla
ogółu sposób, jest chęcią pokazania własnej "wyższości". Znaczy to, że
znajdą się tacy, którzy są niżej od Ciebie, dzięki tajemniczości rymów
bedziesz sie czuł od nich lepszy dlatego, że oni nie potrafią Twoich
rymów do końca jednoznacznie zrozumieć. Fakt umiejętność rymowania to
również wielki dar ale spójrz na to w sposób, który wyżej przedstawiłem.


>> Jeśli masz wątpliwości to zajrzyj do mojej biblioteczki i
>> przeczytaj książeczkę J.J.Carter'a zatytułowaną "Wredni ludzie".
>> Zwróć uwagę na tych, którzy cierpiąc z powodu braku poczucia
>> własnej wartości chcą się poczuć lepiej przez dołowanie innych.
>> Carter nazywa ich pieszczotliwie umniejszaczami.:)

> nie obchodzi mnie ani pan Carter, no może Jimmy troszeczkę:), ani
> nikt inny, kto powszechnie znane zachowania odkrywa, jakby coś
> odkrył naprawdę.

Istotnie. Ale nie wszyscy maja czas myśleć o tym i często umyka to ich
uwadze. Dlatego rolą pisarza czy publicysty jest uzmysłowić im sprawy i
zjawiska, które dla pisarza są oczywiste. Pomagajmy sobie wzajemnie i
nie dublujmy własnej pracy. Tak jak przeczytasz w mojej stopce: "Pomoc
wzajemna jako czynnik rozwoju".:)


>>>>>> Tyle tylko, że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego
>>>>>> poznania jego S(T)wórcy musi dojrzeć do tego doświadczając
>>>>>> przez większość swego życia a i tak tylko nieliczni
>>>>>> osiągają ten stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez
>>>>>> opiekunów otwartych na Dziecko umożliwiłoby Dziecku
>>>>>> utrzymanie i niewychodzenie z tego stanu Świadomości oraz
>>>>>> utrwalenie go przez inicjację seksualną w Świętym
>>>>>> Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

>>>>> Swieta, to jest tylko Trojca Przensajswietsza. seks, Leo, to
>>>>> tylko nam na mozg sie rzuca. widzialem niby jezusow we
>>>>> drzewie jakby zawartych. mieli wynaturzone czesci; jednak w
>>>>> 90 procentach byly to jaja. siurki czyli. to tyle o twoim
>>>>> dogmacie.

>>>> Seks jest niezbędny do przetrwania gatunku, więc go nie
>>>> lekceważ sobie. A Trójcę Przenajświętszą pomyliłeś chyba ze
>>>> Świętą Rodziną. Też Trójca bez której trwanie Człowieka nie
>>>> byłoby możliwe.

>>> pewnie, ze niezbedny i nader przyjemny:) ale nie wowczas, gdy w
>>> wynaturzenie przechodzi. to znaczy niech sobie przechodzi w co
>>> tam chce w zaciszu domowym; ani ja, ani Pan Bog nawet w to nie
>>> wnika, jesli z dobrej woli.

>> Czy inicjację seksualną dziecka z rodzicami, nazywasz
>> wynaturzeniem?

> weddlug moich norm, tak. jednak i tak nie potepiam, jesli wszyscy w
> rodzinie macie takie poglady i sie na to zgadzacie. zauwazam tylko,
> ze to bez porownania wiecej szkod przyniesc moze, niz korzysci. ale
> wybor i tak jest wasz.

Widzisz. Ja właśnie dlatego zostałem wyrzucony z rodziny przez kobietę
właśnie dlatego, że odrzuciłem normy nakazujące i utrwalające w rodzinie
niewolniczy system. Domagałem się relacji partnerskich między członkami
rodziny we wszystkich sytuacjach a to pozbawiało kobietę jej
dotychczasowej dominującej pozycji. Dzięki zakazom i ograniczeniom w
dostępie do wiedzy, nie tylko o życiu seksualnym, kobieta mogła
manipulować moim poczuciem winy i moim poczuciem własnej wartości.
Poczuciem wartości, którego brakowało mi również wskutek zakazowego
wychowania w rodzinie moich przodków. Partnerstwo natomiast wymaga
otwartości, braku ograniczeń, uczciwości, szacunku i zaufania do
drugiego człowieka. Nie osiągniesz tego, jeżeli będzie Ci brakowało
poczucia własnej wartości, a tego nie zdobędziesz jeżeli nie będziesz
miał wszelkiej Wiedzy potrzebnej do podejmowania życiowych decyzji, gdyż
będziesz się po prostu bał te decyzje podejmować. To było dla mnie, a
jest nadal dla wielu, niczym kwadratura koła, problem pozornie nie do
rozwiązania. Nie rozwiążesz go dopóty dopóki nie odrzucisz wszelkich
ograniczających Cię zakazów. Zakazów, które doprowadzą ludzkość do
zagłady jeżeli nie postanowi zadziałać za przykładem córek Lota (ST),
które w sytuacji skrajnej złamały kulturowy zakaz po to by ród
przetrwał. Może tego nie dostrzegasz, ale ludzkość znajduje się
aktualnie w podobnie podbramkowej sytuacji.


>> Z pedagogicznego punktu widzenia to dla dziecka wkraczającego w
>> samodzielność najdoskonalsza szkoła relacji między kobieta i
>> mężczyzną,

> wiesz, mam zone pedagoga. ona nie bylaby dla Ciebie tak laskawa,
> choc wierz mi, ze to wysmienity pedagog - oczywiscie w pogladach
> dosc czesto sie roznimy, bo ja jestem bez zawodu:)

Wyśmienity pedagog? A któż to taki? Jak możesz pisać o doskonałości
pedagogiki, skoro mamy tyle - i coraz więcej - przemocy w szkołach i w
rodzinach. Jest pedagogiem, który kształci umysłowych niewolników bo
temu celowi jest podporządkowana matriarchalna pedagogika - ma wychować
chłopców na podnóżki księżniczek, na ich paziów, którymi będą się mogły
wysługiwać.


>> dwoma połówkami Stwórcy.

> nie wiem, co Ci powiedziec, bo Stworca, jako takiej, plci nie ma;
> tzn. ma i nie ma jednoczesnie, zreszta jak to Bog.
>
> (...)

Zgoda, S(T)wórca płci nie ma, jest androgynem. Ale po to właśnie
podzielił się na dwie walczące ze sobą połówki by w walce i przymusie
uświadomić sobie właśnie to, że jest Jedynym, ponadczasowym Bytem. Bo
gdy zaczynał tworzyć był absolutnie i kompletnie tego nieświadomym, nie
posiadał żadnej Wiedzy o samym sobie. I dlatego właśnie zaczął tworzyć
by doświadczyć samego siebie poprzez wrażenia ze swej komplementarnej,
materialnej połowy. Dlatego właśnie uważam, że Człowiek i S(T)wórca to
jedno i to samo tylko w dwóch różnych stanach skupienia. Stwórca
(Świadomość) to Duch materii a Człowiek to materialna emanacja S(T)wórcy
dostarczająca Świadomości wrażeń dzięki materialnym zmysłom. Celem tej
współpracy Ducha z Materią jest osiągnięcie pełni Świadomości przez nią
samą, pełni samowiedzy, pełni poznania. samowiedzy.


>>> ot, kochac mozna siwe roznie, jesli nikogo za bardzo nie boli.

>> Uczciwy seks nigdy nie boli i jest źródłem wielkiej siły oraz
>> bezgranicznej przyjemności. O dewiantach seksualnych nie
>> wspominaj.

> no Leo, masz racje. ale najciekawszy przy obecnosci bozej, inny i
> nie mniej ciekawy pod obecnosc starych Swietych, inny i tak samo
> ciekawy przy Duchu Swietym.

Czy możesz mi to jeszcze raz napisać? Ale zrozumiale. Bo niczego nie
kumkam z Twego ostatniego wersu:)


>>> jesli to chciales uslyszec, gnostyku, to juz uslyszales:) ale
>>> transparentow o tym nie nos po ulicach:) w swym domu natomiast
>>> jak najbardziej mozesz byc takim jak zechcesz - dulskosc mnie
>>> zachwyca:)

>> Nie wiem co chciałem usłyszeć - jestem ciekaw i czekam, iż mi
>> podpowiesz. A co do tego co mi jest wolno w moim własnym domu to
>> powiem Ci to samo co już wielokrotnie pisałem: nikt nie ma prawa
>> narzucać mi swojego modelu wychowawczego jeżeli nie bierze
>> odpowiedzialności za skutki swoich edukacyjnych poczynań. Ja biorę
>> na siebie pełną odpowiedzialność za moje decyzje i wara od tego
>> umysłowym niewolnikom.
>>
>> A dulskość (mniemam, że chciałeś użyć określenia: dulszczyzna) to
>> raczej Twoja domena a nie moja.:)

> tak, jak powiedziales, pisanie wierszem to moja domena. totez w tym
> akurat przypadku forma byla jak najbardziej wlasciwa:)

Serdeczności.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 29 Oct 2017 18:23:55 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu wtorek, 24 października 2017 08:19:03 UTC+2 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu poniedziałek, 23 października 2017 12:46:14 UTC+2
>>> użytkownik LeoTar Gnostyk napisał:
>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>> W dniu niedziela, 1 października 2017 12:22:16 UTC+2
>>>>> użytkownik LeoTar Gnostyk napisał:
>>>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>>>> W dniu sobota, 30 września 2017 07:25:57 UTC+2 użytkownik
>>>>>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>>>>>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że
>>>>>>>> bezgranicznie zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty
>>>>>>>> będziesz widział swego Stwórce poza sobą poza
>>>>>>>> moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością.

>>>>>>> malo przezyles Leo, dlatego tak mowisz.

>>>>>> Nie wiesz ile przeżyłem, a z tym co opublikowałem o swoich
>>>>>> doświadczeniach życiowych pewnie nie miałeś okazji się
>>>>>> zapoznać. Więc racz uszanować cudze doświadczenia tak jak
>>>>>> ja nie wypominam nikomu jego doświadczeń lecz staram się je
>>>>>> zrozumieć i znaleźć do nich klucz.

>>>>> masz racje, nie wiem. opisz mi, jesli mozesz, co przezyles,
>>>>> pomijajac oczywiscie, jesli mozesz, przezycia z tego swiata.
>>>>> tez oczywiscie mozemy o nich pogadac, ale to zadna
>>>>> autostrada.

>>>> Wejdź na moje strony a dowiesz się co przeżyłem na tym świecie;
>>>> staram się nie powtarzać gdyż Ixelka i Chiron zaraz mi to
>>>> wypominają.:) A co do rzekomych przeżyć "nie z tego świata" to
>>>> chętnie posłucham o Twoich halucynacjach i iluzjach gdyż sam
>>>> takowych nie miewam.:)

>>> uwazasz, ze wielu Swietych Ludzi, mialo tez zawsze tylko iluzje?
>>> Swietych, a nie swietych wedlug jakiejs tam wiary?

>> No przesadziłem troszkę. Uspokojony, uwolniony od negatywnych
>> emocji umysł ma rzeczywiście dostęp do najgłębszych pokładów
>> Wiedzy o samym sobie. Dotrzeć do tej Wiedzy można dzięki
>> praktykowaniu medytacji,

> no tak, nastepny ktory sobie i swemu umyslowi tylko cos zawdziecza:)

Nigdy nie napisałem, że wszystko zawdzięczam tylko sobie. Wiele razy
podkreślałem, że bardzo dużo zawdzięczam moim dzieciom, a szczególnie
córce Kasi, która będąc mniej skażoną przez przeszłość ode mnie,
podpowiedziała mi gdzie mam szukać przyczyn patologii w naszej rodzinie.
Moja zasługa polegała na tym, że zaufałem i uszanowałem autonomię dzieci
i córka to doceniła ten akt mojej odwagi wskazując mi drogę do dalszych
poszukiwań. Chciała to zrobić (i zrobiła) tak aby zachowała neutralność
w stosunku do obojga swoich rodziców. Niestety, została przez matkę
odebrana jako zdrajczyni kobiet, która udostępniła mężczyźnie,
odwiecznemu wrogowi kobiety, tajemnicę techniki sprawowania przez
kobietę władzy nad mężczyzną.


> ki ciort w was jest? ze nigdy Leo nie doswiadczyles nic ponad, to
> albo masz umysl, ktory wszystko sam z siebie wie, albo nigdy nie
> miales do czynienia z istotami o niebo madrzejszymi czy swiatlejszymi
> od siebie. co jest bardziej logiczne? czy to, ze ty jestes
> wszystkowiedzacy, czy to, ze istnieja we wszechswiecie istoty, ktorym
> do kolan nie dorastasz?

Może i istnieją takie istoty, co wcale nie wyklucza tego, że mam dostęp
do Wiedzy, którą one dysponują. Mam ten dostęp dzięki temu, że złamałem
zakaz zabraniający dostępu do tej Wiedzy przez co zredukowałem do zera
szum ograniczający wartość S/N (w teorii informacji stosunek sygnału do
szumu określający zdolność do odczytywania informacji). Zakaz generował
strach i szum emocjonalny; po złamaniu zakazu zniknął strach i
sprowadził wartość zaburzeń emocjonalnych do zera. Oczywiści złamanie
zakazu nie obyło się samoistnie lecz przy udziale impulsów zewnętrznych,
z których pierwszym były seksualne zachowania mojej córki w stosunku do
mnie. Drugim impulsem, który definitywnie przebił błonę oddzielającą
moją nieświadomość od świadomości, była samobójcza śmierć mojego bossa.
To były czynniki, które udrożniły komunikację między tym co było we mnie
nieświadome a tym z czego sobie zdawałem sprawę.


>> kontemplacji; ogólnie dzięki uważności, na której praktykowanie
>> nikomu nie jest przypisana wyłączność lecz każdy może z niej
>> korzystać, każdemu jest dostępna. Ja odtworzyłem "brakujące
>> ogniwo" w łańcuchu Wiedzy właśnie dzięki uważności i otwartości na
>> dzieci, które mi niewerbalnie wskazały kierunek poszukiwań.
>>
>> Dlatego uważam, że każdy może zostać człowiekiem "świętym" czyli
>> mającym dostęp do wiedzy ukrytej; do tego nie potrzeba należeć do
>> żadnej wiary. Wystarczy odrzucić wszystkie kulturowe zakazy
>> wsłuchać się w to co podpowiadają nam nasze dzieci. Dzieci,
>> których system wychowawczy nie całkowicie pozbawił wolności, a
>> przynajmniej mniej niż nas starych, którzy przez znacznie dłuższy
>> czas byliśmy szkoleni na niewolników.

> slyszalem dziecko w ktore diabel wstapil. niewazne. zazwyczaj dzieci,
> do lat tak czterech, tylko sa prawdomowne. pozniej juz
> niekoniecznie.

Ale można je przywrócić chociaż chwilowo do stanu prawdomówności.
Wystarczy dać im dobry przykład (przestać samemu kłamać, manipulować i
zacząć mówić pełną prawdę o sobie) by zaczęły mówić takim samym,
niezakłamanym językiem. Znacznie trudniej jest przywrócić dzieci do tego
stanu pierwotnej prawdomówności gdy zaczną uprawiać seks i wpadną w siła
uzależnień seksualnych: dziewczyny sa zafascynowane możliwością
manipulowania i dominowania nad chłopakami a chłopcy są zafascynowani
pozorną - bo pozbawioną wartościowych emocji - satysfakcją seksualną.


>>>>>>>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz
>>>>>>>> sobie), że jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz
>>>>>>>> Przeistoczenia z niedowiarka w osobę wierzącą byś
>>>>>>>> dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to
>>>>>>>> samo.

>>>>>>> bajki opowiadasz.

>>>>>> Nigdy nie byłem bardziej poważny niż w rozmowie z Tobą.

>>>>> przepraszam, ale Bog i czlowiek to prawie to samo, i choc
>>>>> czestokroc, dla mnie "prawie" znaczy zazwyczaj tozsamosc, a
>>>>> nie tak, jak u innych, czy chocby w tivi reklamach jakas
>>>>> gorsza jakosc, to jednak rozrozniam, bo wiele przezylem.

>>>> Nie chwal się, że wiele przeżyłeś lecz napisz o tym czego
>>>> doświadczyłeś.

>>> pisalem nieraz; ty tylko nie czytales:)

>> Przyznaję, że nie czytałem wszystkiego co pisałeś, gdyż chwilami
>> uważałem Ciebie za pozera. Sorki.:)

> po czym tak sadzisz?

Po sposobie, którego używasz by nie pisać o sprawach zasadniczych.:)


>>>> Bez tego potraktuję Cię jako zwykłego chwalipiętę, maniaka
>>>> który w ten sposób stara się okazać mi swoją wyższość.

>>> jaka tam znowu wyzszosc? o czym ty mowisz:)

>> Człowiek, któremu wskutek zakazowego wychowania brakuje Wiedzy, a
>> w konsekwencji brakuje mu również poczucia własnej wartości, będzie
>> w taki

> poczucie wlasnej wartosci to mam chyba az za nadto. i to wlasnie nad
> tym bolec powinienem. choc i poczucie wlasnej niedoskonalosci czesto
> tak bardzo mi doskwiera, ze ubolewam az tak, ze zabic sie pragne.
> teraz pomysl, jak bardzo mozna kochac ten swiat i go "nienawidzic"
> jednoczesnie.

Widać, że dominuje w Tobie jeszcze brak poczucia własnej wartości i
nieświadomość tego kim jesteś, skoro masz ciągotki ku śmierci. A skoro
nienawidzisz tego świata to przede nienawidzisz siebie; masz bardzo
głęboko zakorzenione poczucie winy, które wpoiła Ci Twoja matka. Tak,
tak, matki są "specjalistkami" od wdrażania swoich synów do poczucia
winy za rzekome winy ojca popełnione w stosunku do matki. Oczywiście
chodzi o prostytucję małżeńską, za którą matka wini swego partnera
uwalniając siebie samą od odpowiedzialności za to chociaż to ona sama
jest za ten stan rzeczy i odpowiedzialna i nieodpowiedzialna zarazem.


>> lub inny sposób starał się ten brak skompensować wywyższając się
>> jeżeli tylko znajdzie ku temu okazję. I to widać również w Twoich
>> rymowankach.

> przytocz prosze te teksty, ktore pogardliwie rymowankami nazywasz.
> pokaz tez swoj, ktory na miano poezji zasluguje.

Nigdy nie uzurpowałem sobie jakiegokolwiek prawa do nazwania siebie
poetą.:) A cóż takiego uwłaczającego widzisz w nazwaniu wierszy
rymowankami? - czy to coś pogardliwego? Czy tak mało wierzysz w wartość
swoich... rymowanek? :)


>> Zresztą sam fakt rymowania, komunikacji w nie zawsze zrozumiały
>> dla ogółu sposób, jest chęcią pokazania własnej "wyższości".

> pogielo cie? podobnie kazdy twoj wywod mozna uznac za chec
> wywyzszania sie.

To, że piszę o sprawach, którym nikomu sie do tej pory nie śniło wcale
nie znaczy jeszcze, że przejawia się w tych tekstach moja chęć
wywyższenia się. Według mnie opisuję Prawdę w najlepszy, jak tylko
potrafię, sposób. Idąc dalej tokiem Twojego myślenia to autora każdego
odkrycia naukowego opisującego to jego odkrycie można by zaliczyć do
grupy wywyższających się. Czyż nie tak? A już szczególnie takiego
odkrycia, które wywraca do góry nogami cały dotychczasowy ustanowiony i
uznany przez wielu porządek społeczny i... naukowy.


>> Znaczy to, że znajdą się tacy, którzy są niżej od Ciebie, dzięki
>> tajemniczości rymów będziesz się czuł od nich lepszy dlatego, że
>> oni nie potrafią Twoich rymów do końca jednoznacznie zrozumieć.

> bez rymow tez by nie mogli. ale pominmy. poezja jest wlasnie po to,
> zeby nie zawsze jednoznacznie zrozumiec bylo to mozna. ona zostawia
> miejsce na wlasnie TWOJA (przepraszam, znow sam CL sie nacisnal)
> interpretacje i jest to zarowno wlasciwe, jak i najbardziej uczciwe.

Dopóki istnieje możliwość dowolności interpretacji dopóty istnieje
potencjał manipulacji i... oszustwa. A oszustwo stanowi zalążek przemocy
zarówno psychicznej jak i fizycznej. Dlatego uważam niejednoznaczność za
niedopuszczalną w utopijnym świecie wolnym od przemocy. świat taki
zostanie zbudowany a jego podstawową cechą będzie takie wychowanie
dzieci, które zamknie drogę do konieczności popełniania manipulacji i
oszustwa. Te dwa ostatnie zjawiska są pokłosiem braku poczucia własnej
wartości gdyż stwarzają złudną nadzieję na odzyskanie tego poczucia
(własnej wartości) dzięki zdobyciu wysokiej pozycji społecznej, zdobyciu
majątku lub sławy. Ale są to tylko złudzenia ludzi, którzy nie wyrośli z
wieku dziecięcego na skutek ograniczeń narzuconych im przez ich własnych
rodziców, i którzy podświadomie obciążają za to swojego Boga-Stwórcę
czyli swoich... rodziców i na rodziców Boga-rodziców spychają poczucie
winy za swoje życiowe niepowodzenia. I robią to słusznie gdyż to
rodzice, poprzez zakaz, uniemożliwili im dostęp do Wiedzy
uniemożliwiając im odpowiedzialne samodzielne życie.


>> Fakt umiejętność rymowania to również wielki dar ale spójrz na to
>> w sposób, który wyżej przedstawiłem.

> zaden tam dar. tak mam. ty popatrz na to, ze nie wszystko da sie
> wyrazic slowami ludzkimi, bo ludzie nie wszystkie uczucia,
> rozumowania czy stany znaja.

Więc trzeba ich zmuszać, nawet terrorem, do zrozumienia i przełamania
barier poznawczych.


> POEZJA tez nie wszystko wyrazic moze; niekiedy odda to bardziej
> proza, niekiedy proza poetycka.

Ale na końcu drogi ku poznaniu i tak zawsze pozostanie DOŚWIADCZENIE.
Żadna proza czy poezja go nie zastąpią.


> pozdrawiam, jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 29 Oct 2017 19:18:31 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:

>>>> Jeśli masz wątpliwości to zajrzyj do mojej biblioteczki i
>>>> przeczytaj książeczkę J.J.Carter'a zatytułowaną "Wredni
>>>> ludzie". Zwróć uwagę na tych, którzy cierpiąc z powodu braku
>>>> poczucia własnej wartości chcą się poczuć lepiej przez
>>>> dołowanie innych. Carter nazywa ich pieszczotliwie
>>>> umniejszaczami.:)

>>> nie obchodzi mnie ani pan Carter, no może Jimmy troszeczkę:), ani
>>> nikt inny, kto powszechnie znane zachowania odkrywa, jakby coś
>>> odkrył naprawdę.

>> Istotnie. Ale nie wszyscy maja czas myśleć o tym i często umyka to
>> ich uwadze. Dlatego rolą pisarza czy publicysty jest uzmysłowić im
>> sprawy i zjawiska, które dla pisarza są oczywiste. Pomagajmy sobie
>> wzajemnie i nie dublujmy własnej pracy. Tak jak przeczytasz w mojej
>> stopce: "Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju".:)

> w tym wzgledzie masz racje. niekiedy nawet to co wiemy, jesli powie
> to ktos inny, dopiero zaczynamy sobie uswiadamiac. tak istotnie
> jest.

Pewnie musi to być uznany przez Ciebie Autorytet.:)


>>>> Czy inicjację seksualną dziecka z rodzicami, nazywasz
>>>> wynaturzeniem?

>>> według moich norm, tak. jednak i tak nie potepiam, jesli wszyscy
>>> w rodzinie macie takie poglady i sie na to zgadzacie. zauwazam
>>> tylko, ze to bez porownania wiecej szkod przyniesc moze, niz
>>> korzysci. ale wybor i tak jest wasz.

>> Widzisz. Ja właśnie dlatego zostałem wyrzucony z rodziny przez
>> kobietę właśnie dlatego, że odrzuciłem normy nakazujące i
>> utrwalające w rodzinie niewolniczy system. Domagałem się relacji
>> partnerskich między członkami rodziny we wszystkich sytuacjach a
>> to pozbawiało kobietę jej dotychczasowej dominującej pozycji.
>> Dzięki zakazom i ograniczeniom w dostępie do wiedzy, nie tylko o
>> życiu seksualnym, kobieta mogła manipulować moim poczuciem winy i
>> moim poczuciem własnej wartości. Poczuciem wartości, którego
>> brakowało mi również wskutek zakazowego wychowania w rodzinie moich
>> przodków. Partnerstwo natomiast wymaga otwartości, braku
>> ograniczeń, uczciwości, szacunku i zaufania do drugiego człowieka.
>> Nie osiągniesz tego, jeżeli będzie Ci brakowało poczucia własnej
>> wartości, a tego nie zdobędziesz jeżeli nie będziesz miał
>> wszelkiej Wiedzy potrzebnej do podejmowania życiowych decyzji, gdyż
>> będziesz się po prostu bał te decyzje podejmować. To było dla mnie,
>> a jest nadal dla wielu, niczym kwadratura koła, problem pozornie
>> nie do rozwiązania. Nie rozwiążesz go dopóty dopóki nie odrzucisz
>> wszelkich ograniczających Cię zakazów. Zakazów, które doprowadzą
>> ludzkość do zagłady jeżeli nie postanowi zadziałać za przykładem
>> córek Lota (ST), które - w sytuacji - skrajnej złamały kulturowy
>> zakaz po to by ród przetrwał. Może tego nie dostrzegasz, ale
>> ludzkość znajduje się aktualnie w podobnie podbramkowej sytuacji.

> Leo, nie wiem nawet co ci powiedziec. po prostu zle rzeczy
> kojarzysz.

Bo...?


> relacje partnerskie nie sa przyzwoleniem na stosunek matki z synem,
> bo relacje partnerskie w rodzinie tez maja swoje granice.

Jeden akt seksualny: tylko "pierwszy raz" syna. Akt, którego celem nie
jest osiągnięcie przyjemności lecz utrwalenie w synu przez ojca (i przy
pomocy ojca) poczucia własnej wartości przez udostępnienie synowi
wszystkiego co najważniejszego ma w życiu ojciec, a więc jego własnej
partnerki. W imię zasady: "wolność, równość, braterstwo" w tym akcie syn
staje się równym ojcu a zarazem staje się bratem swego ojca. Dla mnie
mój syn z zespołem Down'a stał sie w pewnym sensie moim ojcem gdy w 1994
roku powiedział do mnie, że jestem gigantem. Nie wiem czy jesteś w
stanie wyobrazić sobie ile dodał mi siły tym stwierdzeniem i zarazem
jaki obowiązek na mnie nałożył.


> w preferowanym przez ciebie podejsciu te granice sa po prostu
> przekroczone i nie ma to nic wspolnego z partnerskimi relacjami.

Według mnie relacje partnerskie są możliwe dopiero wtedy, gdy
zlikwidowane zostaną wszelkie bariery oddzielające ludzi od siebie a
jedyną normą regulującą wzajemne relacje zostanie: "Szanuj bliźniego
swego jak siebie samego i tego samego domagaj się od niego". Jakakolwiek
granica łamie tę relację oparta na zaufaniu i szacunku.



> mozesz miec inne zdanie, tak jak ludzie pytajacy sie: a dlaczegoz to
> nie zarabiam tyle, zeby bylo mnie stac na coroczna wycieczke za 10
> tysiecy? drugi powie: jestem przeciez nauczycielem i skoro tak malo
> zarabiam, to odbije sobie, bo jestem w ukladzie z dyrektorem, na
> zachachmęconych stawkach unijnych.

Opisujesz świat ludzkich zwierząt zbudowany na fałszu, obłudzie i
zakłamaniu. Ja piszę o Utopii, świecie ludzi doskonałych uwolnionych od
nierówności. Nierówności, których zalążkiem jest brak poczucia własnej
wartości wynikający z nierozwiązanego kompleksu Edypa/Elektry. Wiemy już
jak taki świat zbudować i wdrożenie jego realizacji to już tylko kwestia
czasu; ci, którzy zostaną oświeceni przejdą do tego świata tunelem
niczym czarna dziura a pozostali zginą walcząc o złudną władzę nad
swoimi równie nieświadomymi braćmi i siostrami.


> otoz dlatego Leo, ze naprawde wielu ludzi nie stac na jakakolwiek
> wycieczke nawet raz na kilka lat.

Dlatego, że w tym świecie walczących o dominację ludzi-zwierząt jedni
okradają drugich w sposób bezwzględny. W mojej Utopii każdemu będzie
według potrzeb, które każdy świadomy człowiek będzie sam ustanawiał w
sposób odpowiedzialny biorąc pod uwagę nie tylko siebie ale i innych
członków społeczności.


> pewnie, ze nie ma to dokladnie zwiazku, tylko chcialem ci
> uswiadomic, ze prawie zawsze istnieja granice, takze brania na to, na
> co masz ochote.

By nikt nie czuł się poniżany lub wyzyskiwany WSZYSCY muszą być ŚWIADOMI
i muszą ich obowiązywać takie same normy; muszą wyznawać te same
wartości i muszą być za się nawzajem odpowiedzialni.


> a proponowane przez ciebie podejscie ku partnerstwu czy
> rownouprawnieniu ma wszelkie cechy, zeby mi tylko bylo dobrze, a
> wszystkich innych pierdolic.

Odsyłam do tego co napisałem kilka wierszy wyżej.:) Wykazujesz sie
wyjątkowa nieufnością w stosunku chyba nie tylko do mnie ale i do innych
grupowiczów za wyjątkiem tych, którzy Ci przyklaskują.:)


>>>> Z pedagogicznego punktu widzenia to dla dziecka wkraczającego w
>>>> samodzielność najdoskonalsza szkoła relacji między kobietą i
>>>> mężczyzną,

>>> wiesz, mam zone pedagoga. ona nie bylaby dla Ciebie tak laskawa,
>>> choc wierz mi, ze to wysmienity pedagog - oczywiscie w pogladach
>>> dosc czesto sie roznimy, bo ja jestem bez zawodu:)

>> Wyśmienity pedagog? A któż to taki? Jak możesz pisać o
>> doskonałości pedagogiki, skoro mamy tyle - i coraz więcej -
>> przemocy w szkołach i w rodzinach.

> to zaden argument. poza tym nigdy nie uwazalem wyuczonej pedagogiki
> za cos, co jest wartosciowe. wartosciowa staje sie wowczas, gdy ktos
> cos zrozumie lub na wlasnej skorze doswiadczy, co czestsze.

Najpierw zarzucasz mi miałkość argumentu a potem wycofujesz się rakiem.


>> Jest pedagogiem, który kształci umysłowych niewolników bo temu
>> celowi jest podporządkowana matriarchalna pedagogika - ma wychować
>> chłopców na podnóżki księżniczek, na ich paziów, którymi będą się
>> mogły wysługiwać.

> cos ci sie pomylilo. tak po prostu nie jest.

Jesteś ślepy skoro tego nie widzisz. Jesteś ślepy bo boisz się
porzucenia gdyby się nie zgodził z opinią kobiety-pedagoga. To nie
zarzut lecz stwierdzenie faktu Twojego... tchórzostwa. Nie wszyscy
zjadacze chleba muszą być heroicznie odważni.


>>>> dwoma połówkami Stwórcy.

>>> nie wiem, co Ci powiedziec, bo Stworca, jako takiej, plci nie ma;
>>> tzn. ma i nie ma jednoczesnie, zreszta jak to Bog.
>>>
>>> (...)

>> Zgoda, S(T)wórca płci nie ma, jest androgynem. Ale po to właśnie
>> podzielił się na dwie walczące ze sobą połówki by w walce i
>> przymusie

> na zadne polowki sie nie dzielil, ani z nikim nie walczy. nie
> przyrownuj Boga do sytuacji miedzy kobieta a mezczyzna w malzenstwie.
> to tylko my pomiedzy soba sie klocimy, a Bog rozumie kazde z nas. raz
> ktos ma wieksza, raz mniejsza racje, bardzo niekiedy calkowita.

Dla mnie Stwórca to ISTNIENIE, to Byt pozaczasowy i ponadczasowy, a nie
persona, z którą kojarzy mi się (i nie tylko mnie) Bóg. I ten Stwórca
będąc w stanie początkowej absolutnej nieświadomości wykoncypował (wziął
na logikę), że najprostszą drogą do poznania siebie samego, do
identyfikacji KIM On sam JEST będzie wywołanie walki przeciwieństw.
Walka daje impulsy do przełamywania nieświadomości - znam to z autopsji.
I w ten sposób powstały jasność i ciemność oraz inne dualizmy. I tak aż
do formy najbardziej zaawansowanej czyli do ludzi, których stworzyli
nasi poprzednicy, którzy znajdują się na ścieżce ewolucji Świadomości.


>> uświadomić sobie właśnie to, że jest Jedynym, ponadczasowym Bytem.
>> Bo gdy zaczynał tworzyć był absolutnie i kompletnie tego
>> nieświadomym, nie posiadał żadnej Wiedzy o samym sobie. I dlatego
>> właśnie zaczął tworzyć by doświadczyć samego siebie poprzez
>> wrażenia ze swej komplementarnej, materialnej połowy. Dlatego
>> właśnie uważam, że Człowiek i S(T)wórca to jedno i to samo tylko w
>> dwóch różnych stanach skupienia. Stwórca (Świadomość) to Duch
>> materii a Człowiek to materialna emanacja S(T)wórcy dostarczająca
>> Świadomości wrażeń dzięki materialnym zmysłom. Celem tej
>> współpracy Ducha z Materią jest osiągnięcie pełni Świadomości przez
>> nią samą, pełni samowiedzy, pełni poznania. samowiedzy.

> juz ci mowilem, ze Bog nie stworzyl wszelkiej przestrzeni, bo ona
> istniala zawsze. ze wydobrzyl sobie, zapewne nie tylko nasz
> wszechswiat, to tez normalne.

Czy nigdy nie myślałeś o tym, że nasz świat to iluzja, to stan
Świadomości, który ewoluuje wraz z Nią. Ten świat ewoluuje tym szybciej
im szybciej zmienia się nasza wiedza o nas samych. Jest czymś nietrwałym
tak jak ulotna jest Świadomość podtrzymywana przez produkty jej
"materialne" produkty.  A teraz te przemiany nabrały wręcz
sprinterskiego tempa; czy to nie dziwne?


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 29 Oct 2017 21:59:11 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 29.10.2017 o 19:18, LeoTar Gnostyk pisze:

>> pomocy ojca) poczucia własnej wartości przez udostępnienie synowi
>> wszystkiego co najważniejszego ma w życiu ojciec, a więc jego
>> własnej partnerki. W imię zasady: "wolność, równość, braterstwo" w
>> tym akcie syn

> Kiedy wy marksiści przestaniecie tworzyć nowego człowieka?

Chyba Cię porąbało pinokio. Ja i marksizm, hue, hue, hue.:)

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 29 Oct 2017 23:03:18 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 29.10.2017 o 21:59, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Kiedy wy marksiści przestaniecie tworzyć nowego człowieka?

>> Chyba Cię porąbało pinokio. Ja i marksizm, hue, hue, hue.:)

> No może nie dogmatyczny, przyznajesz się do anarchizmu - Bakunina, z
> oddalenia anarchizm i marksizm są bardzo bliskie sobie.

Marksizm to totalitaryzm składający się z klasy dominującej i
niewolniczej reszty a więc to coś zupełnie przeciwnego odpowiedzialnej
anarchii. I o zbudowaniu takiej właśnie egalitarnej anarchii ludzi
świadomych i odpowiedzialnych marzę. Istotnie, Bakunin i Kropotkin to
ludzie mi ideowo bliscy.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 30 Oct 2017 07:27:16 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

LeoTar Gnostyk pisze:
> pinokio pisze:
>> W dniu 29.10.2017 o 21:59, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> Kiedy wy marksiści przestaniecie tworzyć nowego człowieka?

>>> Chyba Cię porąbało pinokio. Ja i marksizm, hue, hue, hue.:)

>> No może nie dogmatyczny, przyznajesz się do anarchizmu - Bakunina,
>> z oddalenia anarchizm i marksizm są bardzo bliskie sobie.

> Marksizm to totalitaryzm składający się z klasy dominującej i
> niewolniczej reszty a więc to coś zupełnie przeciwnego
> odpowiedzialnej anarchii. I o zbudowaniu takiej właśnie egalitarnej
> anarchii ludzi świadomych i odpowiedzialnych marzę. Istotnie,
> Bakunin i Kropotkin to ludzie mi ideowo bliscy.

Tak pisze Bakunin w "Bóg i Państwo":

"(...)

Jest to zupełnie naturalne, że wiara w Boga, stwórcę, władcę, sędziego,
nauczyciela, rzucającego przekleństwa, zbawiciela i dobroczyńcę świata
zachowała się wśród ludu, zwłaszcza wśród ludności wiejskiej, religijnej
w stopniu o wiele jeszcze większym niż proletariat miejski. Niestety,
lud trwa ciągle jeszcze w nieuctwie; wszystkie rządy systematycznie
starają się go w tym nieuctwie utrzymać, ponieważ, jak sądzą nie bez
racji, ignorancja ludu jest jednym z najistotniejszych warunków ich
własnej potęgi. Lud w swym codziennym trudzie, który go przytłacza,
pozbawiony wolnego czasu, zajęć umysłowych, lektury, słowem, wszystkich
niemal środków oraz znacznej części bodźców, które rozwijają myśl w
ludziach—przyjmuje najczęściej bezkrytycznie i w całości wszystkie
tradycje religijne. Tradycje te, omotujące człowieka z ludu od wczesnego
dzieciństwa we wszystkich okolicznościach życiowych i sztucznie
utrzymywane w jego sercu przez tłumy wszelkiego rodzaju oficjalnych
trucicieli, przez księży i ludzi świeckich, przeobrażają się w nim w
rodzaj nawyku umysłowego i moralnego, który nazbyt często staje się
silniejszy niż jego wrodzony zdrowy rozsądek.

Niedorzeczne wierzenia ludu można poniekąd wytłumaczyć i usprawiedliwić
jeszcze inną przyczyną. Przyczyny tej należy szukać w nędznym położeniu,
na które lud jest w sposób fatalny skazany na skutek ekonomicznej
organizacji społeczeństwa w najbardziej cywilizowanych krajach Europy.
Zmuszony do ograniczenia się — zarówno pod względem intelektualnym i
moralnym, jak pod względem materialnym — do minimum, którego wymaga
ludzka egzystencja, zamknięty w warunkach swego życia jak więzień w
swojej celi, bez żadnych horyzontów, bez żadnego wyjścia, nawet — jeżeli
wierzyć ekonomistom — bez przyszłości, lud musiałby mieć dziwnie ciasną
duszę i płaski instynkt bourgeois, gdyby zupełnie nie odczuwał potrzeby
wydostania się z tego położenia. Istnieją jednak tylko trzy sposoby tego
wyzwolenia się, przy czym dwa pierwsze są złudzeniem, trzeci zaś jest
realny. Dwa pierwsze sposoby — to karczma i kościół, rozpusta ciała lub
rozpusta ducha; trzecim sposobem jest rewolucja socjalna. Twierdzę, że
właśnie ten trzeci sposób, rewolucja socjalna, daje w każdym razie o
wiele większe szansę niż wszelka teoretyczna propaganda wolnomyślicieli
zburzenia — aż do zatarcia po nich wszelkiego śladu — wierzeń
religijnych oraz rozpustnych nawyków u ludu, wierzeń i nawyków, gdyż
pozostają one ze sobą w bliższym związku, niż się na ogół przypuszcza.
Twierdzę dalej, że tylko rewolucja socjalna, która zastąpi rozkosz
złudnego, a zarazem brutalnego wyuzdania ciała i duszy przez równie
delikatną jak realną rozkosz obcowania z człowieczeństwem całkowicie
spełnionym w każdej jednostce i we wszystkich razem, że tylko rewolucja
socjalna będzie miała tę siłę, aby zamknąć za jednym zamachem wszystkie
karczmy i wszystkie kościoły.

Do tego czasu lud, w swej masie, będzie wierzył, a choć nie ma racji, to
przynajmniej ma do tej wiary prawo.

Istnieje kategoria ludzi, którzy, jeśli nie wierzą, muszą przynajmniej
udawać, że wierzą. Są to ci wszyscy dręczyciele, ciemięzcy i
wyzyskiwacze ludzkości. Księża, monarchowie, mężowie stanu, wojskowi,
finansiści publiczni i prywatni, wszelkiego rodzaju urzędnicy,
policjanci, żandarmi, dozorcy więzienni i kaci, monopoliści,
kapitaliści, lichwiarze, przedsiębiorcy i właściciele, adwokaci,
ekonomiści, politycy wszelkiej barwy aż do ostatniego kupca korzennego —
wszyscy zgodnie powtarzać będą słowa Voltaire’a: „Jeżeli Bóg nie
istnieje, trzeba go stworzyć”. Jest to rzecz zrozumiała. Religia jest
potrzebna dla ludu. Jest to zawór bezpieczeństwa.

(...)"

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 4 Nov 2017 08:59:40 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 29 października 2017 18:23:59 UTC+1 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu wtorek, 24 października 2017 08:19:03 UTC+2 użytkownik
>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>> No przesadziłem troszkę. Uspokojony, uwolniony od negatywnych
>>>> emocji umysł ma rzeczywiście dostęp do najgłębszych pokładów
>>>> Wiedzy o samym sobie. Dotrzeć do tej Wiedzy można dzięki
>>>> praktykowaniu medytacji,

>>> no tak, nastepny ktory sobie i swemu umyslowi tylko cos
>>> zawdziecza:)

>> Nigdy nie napisałem, że wszystko zawdzięczam tylko sobie. Wiele
>> razy podkreślałem, że bardzo dużo zawdzięczam moim dzieciom, a
>> szczególnie córce Kasi, która będąc mniej skażoną przez przeszłość
>> ode mnie, podpowiedziała mi gdzie mam szukać przyczyn patologii w
>> naszej rodzinie. Moja zasługa polegała na tym, że zaufałem i
>> uszanowałem autonomię dzieci i córka doceniła ten akt mojej odwagi
>>  wskazując mi drogę do dalszych poszukiwań. Chciała to zrobić (i
>> zrobiła) tak by zachowała neutralność w stosunku do obojga swoich
>> rodziców. Niestety, została przez matkę odebrana jako zdrajczyni
>> kobiet, która udostępniła mężczyźnie, odwiecznemu wrogowi kobiety,
>>  tajemnicę techniki sprawowania przez kobietę władzy nad
>> mężczyzną.

> ty mowisz o chlebie, ja o niebie. niekiedy jednoznaczne, ale tylko
> niekiedy.

Słowa bywają niejednoznaczne w przeciwieństwie do doświadczenia.


> Leo, uszanowanie autonomii dzieci, zwlaszcza w wieku mlodzienczym,
> nie jest zadna odwaga; to normalka w kazdej kochajacej sie rodzinie.

Ale tylko wtedy, gdy rodzice, oboje, wolni są od władczych zakusów i
traktują dzieci po partnersku i bez tajemnic. Nie można mówić o
partnerstwie jeżeli którakolwiek ze stron tego rodzinnego układu ze
strachu przed psychicznym obnażeniem się dąży do zachowania czegoś
wyłącznie dla siebie by mogła tym czymś szantażować pozostałych
uczestników procesu rodzinnego. Miłość to zaufanie i szacunek do
partnera, a nie zaufasz dopóty dopóki nie ufasz samemu sobie i boisz
się, że zostaniesz wykorzystany. To jest widzenie świata zewnętrznego
przez pryzmat doświadczeń ze swojego domu rodzinnego, niestety.


> masz Leo, podobnie jak wiele kobiet porzuconych przez mezy, zle
> mniemanie o plci przeciwnej.

Jesteś w wielkim błędzie. I bardzo dziwie się, że Ty, posiadający tak
przenikliwy umysł, piszesz takie brednie.:) Ja jestem wielkim fanem
kobiet i staram się, jak tylko mogę, pomóc im wydostawać się z bagna
małżeńskiej prostytucji, które nieświadomie same sobie zgotowały. Bo to,
że odbierają swoje pożycie małżeńskie ze swoimi mężami jako upokarzającą
je prostytucję to rzecz bankowo pewna. I mszczą się za to najbardziej na
swoich partnerach a wszystkich pozostałych mężczyzn traktują jak bożków.
Z wyjątkiem tego jednego, najbliższego, który poświęcił im swoje życie,
i którego czynią "kozłem ofiarnym", obciążają poczuciem winy za
prostytucję, którą same sobie wyhodowały.



> uwierz mi, ze wszystkie te, ktore zetknely sie ze mna, bardzo mnie
> lubia i uznaja, ze albo sie mylily, albo jestem wyjatkowy.

Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem deczko wyżej.:)


> tez wierz mi, ze jestem taka sama meska swinia, jak kazdy z nas.

Działamy dokładnie tak, jak wskazują nam kobiety, od naszych matek
poczynając, które hołubią wszystkich innych poza tym jednym, którego
sobie same wybrały na całe życie, i którego wykorzystują maksymalnie jak
się tylko da same zawłaszczając co lepsze kąski z życiowych osiągnięć
rodziny. A największym z tych zawłaszczających kobiecych działań staja
się dzieci, które są tak bardzo bezwarunkowo kochane przez "ukochane
mamuśki" podczas gdy w rzeczywistości są przez te mamuśki uzależniane
pod groźbą porzucenia. Autorytet, jakim jest rodzic, zagraża poczuciu
bezpieczeństwa dziecka. To jest największa z możliwych patologii, która
uczy dziecko nieufności do wszystkich; no bo skoro nie można zaufać
autorytetowi, który żywi i odziewa to komu można.

Ale żeby nie wszystko było, że kobiety są złe to powiem coś budującego
na temat kobiet. Gdyby nie one i kopniaki, którymi obdarowały mnie te z
nich, z którymi byłem w jakichś relacjach, to nie odnalazłbym drogi do
oświecenia i wyzwolenia dla siebie i - w co wierzę mocno - dla innych
ludzi. Kobieta jest jak nowo-narodzone dziecko: nie potrafi nazwać tego
co jej dolega gdyż ze wstydu przed własną małżeńską prostytucją
zepchnęła ją tak głęboko w swoją nieświadomość, że sama nie jest w
stanie sobie tego uświadomić i tylko znęca się nad swoim męskim
partnerem sygnalizując mu, że ma jakiś problem do rozwiązania. Jego zaś
zadaniem jest rozwikłać całą sieć, którą zbudowała kobieta uciekając
przed uświadomieniem sobie samej jej samo-upodlenia, gdy zagroziło by to
jej integralności i doprowadziło do autodestrukcji. Użyła więc sposobu
do wyzwolenia siebie stosując przemoc w stosunku do swego najbliższego
człowieka, z którym płodziła dzieci, by zmusić go do myślenia. By
rozwikłał sieć kłamstw, którymi się otoczyła by trwać i stwarzać
następne pokolenia z których któreś wreszcie wpadnie na ścieżkę właściwą
do rozwiązania jej problemu.


> tylko, ze o tym nie wiem, to i one nie wiedza:)

Ale czujesz; to i one czuć muszą.:)


> poza tym kocham ludzi. i tylko to mam na swoja obrone, czlowiecze
> kochany.

Jak rozwiążesz zagadkę i dotrzesz do Prawdy ostatecznej to nie będziesz
się musiał bronić, gdyż ta Prawda sama Ciebie i siebie obroni.


>>> ki ciort w was jest? ze nigdy Leo nie doswiadczyles nic ponad, to
>>> albo masz umysl, ktory wszystko sam z siebie wie, albo nigdy nie
>>> miales do czynienia z istotami o niebo madrzejszymi czy
>>> swiatlejszymi od siebie. co jest bardziej logiczne? czy to, ze
>>> ty jestes wszystkowiedzacy, czy to, ze istnieja we wszechswiecie
>>>  istoty, ktorym do kolan nie dorastasz?

>> Może i istnieją takie istoty, co wcale nie wyklucza tego, że mam
>> dostęp do Wiedzy, którą one dysponują.

> :))) dostep a dostep, tez roznica:) bardzo, bardzo mnie zachwycasz:)

Prawda, do której dotarłem działa jak kamień filozoficzny, który jest
dla moich rozmyślań i wywodów bezwzględnym punktem odniesienia, bazą dla
mojej logiki. Dzięki temu nigdy się nie mylę chociaż czasami miewam
wątpliwości.:)


> czy myslisz, ze dostep do tej wiedzy jest rownoznaczny z mysleniem,
> jakie jest u nich na porzadku dziennym:)

Tak. Punkt odniesienia plus ciągła uważność to warunki niezbędne do
permanentnie krytycznego myślenia, myślenia, które według Ciebie
przynależy tylko tym innym od nas rzekomo doskonalszym.


> poza tym zwaz, ze nawet Pan Bog "wysluguje sie", choc z calkowita
> radoscia, tymi, ktorych sprawa dotyczy. co wiecej, moze nawet
> przychylic ku nim zaswiaty i wszystkie byty niewidzialne. tylko, ze
> On zawsze dobrze wybiera. taka z Nie-ego boska cholera:)

Nie ma ICH, jesteśmy MY. I to MY(ON) wybieramy, decydujemy co dalej.
Jesteśmy My tak samo świadomi lub nie jak i ON jest. Bo My i ON to
jedno, wzajem się stwarzamy i razem sięgniemy doskonałości Absolutu.


> pozdrawiam cie Leo serdecznie, jacek

Wzajemnie.:)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 18 Nov 2017 22:07:07 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu sobota, 4 listopada 2017 08:59:43 UTC+1 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:

>>> masz Leo, podobnie jak wiele kobiet porzuconych przez mężów, zle
>>> mniemanie o plci przeciwnej.

>> Jesteś w wielkim błędzie. I bardzo dziwie się, że Ty, posiadający
>> tak przenikliwy umysł, piszesz takie brednie.:)

> widac nie mam az tak przenikliwego umyslu, jak Ty. coz, bywa:)

Schlebiasz mi Ty żmijowe dziecię.;)


>> Ja jestem wielkim fanem kobiet i staram się, jak tylko mogę, pomóc
>> im wydostawać się z bagna małżeńskiej prostytucji, które
>> nieświadomie same sobie zgotowały.

> przestan, niektore kobiety to lubia. znaczy, zalezy jak to
> pojmujesz:)

Wszystkie to lubią gdy już tego doświadczą. Znaczy się, gdy się im powie
prawdę prosto w oczy ale równocześnie obdarzy się je szacunkiem i
zaufaniem. To jest najskuteczniejsza broń w walce z nieświadomością i
strachem przed potencjalną karą oraz zemstą.


>> Bo to, że odbierają swoje pożycie małżeńskie ze swoimi mężami jako
>> upokarzającą je prostytucję to rzecz bankowo pewna.

> tak bankowo pewna, jak banki, albo bańki przez nie wytworzone:)
> zwlaszcza informatyczne:)

Kpiny to świetny sposób na skrywanie... niewiedzy.;)


>> I mszczą się za to najbardziej na swoich partnerach a wszystkich
>> pozostałych mężczyzn traktują jak bożków.

> nic nie wiesz o zyciu. sorki: malo wiesz.

Nie lubię uczestniczyć w licytacji, ale jeżeli ktoś mnie do tego zmusi
to nie odpuszczę...:)


>> Z wyjątkiem tego jednego, najbliższego, który poświęcił im swoje
>> życie, i którego czynią "kozłem ofiarnym", obciążając poczuciem
>> winy za prostytucję, którą same sobie wyhodowały.

> oczywiscie zapewne wyhodowaly bez udzialu tego Kozła:) co zlamal
> drzewo, a pozniej mowil, ze tylko bardzo pochylone.

Był nieodpowiedzialnym wskutek swojej nieświadomości więc go nie
obciążaj poczuciem winy tak jak ja nie obciążam kobiety poczuciem winy.
Bo winnym/niewinnym jest S(T)wórca z jego nieokreślonym początkowym
stanem Świadomości.


>>> uwierz mi, ze wszystkie te, ktore zetknely sie ze mna, bardzo
>>> mnie lubia i uznaja, ze albo sie mylily, albo jestem wyjatkowy.

>> Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem deczko wyżej.:)

> nie kumam, kumie:)

Więc się skup bardziej.:)


>>> tez wierz mi, ze jestem taka sama meska swinia, jak kazdy z nas.

>> Działamy dokładnie tak, jak wskazują nam kobiety, od naszych matek
>> poczynając, które hołubią wszystkich innych poza tym jednym,

> calkowita nieprawda; u Ciebie byc moze tak bylo, jak Lindy kwestia:
> zla kobieta byla.

Dopóki nie urodzą dziecka dopóty są bardzo słodkie. Ich perfidia ujawnia
się wraz narodzinami potomka.


>> którego sobie same wybrały na całe życie, i którego wykorzystują
>> maksymalnie jak się tylko da same zawłaszczając co lepsze kąski z
>> życiowych osiągnięć rodziny.

> z tym wykorzystywaniem to tak sie zdarza, zreszta obustronnie, pewnie
> z tym zawlaszczaniem tez, jednakze ja osobiscie niczego podobnego nie
> doswiadczylem. ot, sa ludzie i ludziska.

A masz/macie dzieci, że zadam niedyskretne pytanie?


>> A największym z tych zawłaszczających kobiecych działań staja się
>> dzieci, które są tak bardzo bezwarunkowo kochane przez "ukochane
>> mamuśki" podczas gdy w rzeczywistości są przez te mamuśki
>> uzależniane pod groźbą porzucenia.

> wez no; po prostu masz dewianckie doswiadczenia albo takowe
> opisujesz.

Zamiast ulegać kobiecie i łagodzić konflikt przez nią wywoływany nie
poszedłem na kompromis lecz zaakceptowałem walkę i ujawniłem całą
złożoność konfliktu w rodzinie. A opisuję własne doświadczenie, lecz nie
tylko. Dzielę się na forum również wynikami obserwacji dokonywanych bez
pośrednictwa "filtrów" narzuconych nieświadomym mężczyznom przez
instytucje matriarchalnego społeczeństwa.


>> Autorytet, jakim jest rodzic, zagraża poczuciu bezpieczeństwa
>> dziecka. To jest największa z możliwych patologii, która uczy
>> dziecko nieufności do wszystkich; no bo skoro nie można zaufać
>> autorytetowi, który żywi i odziewa to komu można.

> rodzicowi zawsze można ufac. oczywiscie jesli jest w miare
> normalny:)

No więc na pewno nie można ufać rodzicowi, któremu brakuje poczucia
własnej wartości i który za pomocą dziecka chce to utracone w jego
dzieciństwie poczucie własnej wartości odzyskać. Robi dokładnie to samo
co robili z nim/nią jego rodzice degradując przy tym swoje dziecko.


>> Ale żeby nie wszystko było, że kobiety są złe to powiem coś
>> budującego na temat kobiet. Gdyby nie one i kopniaki, którymi
>> obdarowały mnie te z nich, z którymi byłem w jakichś relacjach, to
>> nie odnalazłbym drogi do oświecenia i wyzwolenia dla siebie i - w
>> co wierzę mocno - dla innych ludzi.

> kochaj wasc kobiety, bo to doczesnie zazwyczaj najwieksza radosc,
> jaka moze nas spotkac:) wyzwol sie najpierw od siebie, skoro masz
> takie, a nie inne poglady.

Wreszcie kocham kobiety bez uprzedzeń ale osiągnąłem te umiejętność
dopiero gdy uwolniłem się od seksualnego uzależnienia od nich. Dopiero
gdy uwolniłem się od uzależnienia narzuconego mi nieświadomie przez
matkę (od kompleksu Edypa) stałem się dla nich obiektem godnym uwagi a
nie obiektem do wykorzystywania.


>> Kobieta jest jak nowo-narodzone dziecko: nie potrafi nazwać tego
>> co jej dolega gdyż ze wstydu przed własną małżeńską prostytucją
>> zepchnęła ją tak głęboko w swoją nieświadomość, że sama nie jest w
>> stanie sobie tego uświadomić i tylko znęca się nad swoim męskim
>> partnerem sygnalizując mu, że ma jakiś problem do rozwiązania. Jego
>> zaś zadaniem jest rozwikłać całą sieć, którą zbudowała kobieta
>> uciekając przed uświadomieniem sobie samej jej samo-upodlenia, gdy
>> zagroziło by to jej integralności i doprowadziło do autodestrukcji.
>> Użyła więc sposobu do wyzwolenia siebie stosując przemoc w stosunku
>> do swego najbliższego człowieka, z którym płodziła dzieci, by
>> zmusić go do myślenia. By rozwikłał sieć kłamstw, którymi się
>> otoczyła by trwać i stwarzać następne pokolenia z których któreś
>> wreszcie wpadnie na ścieżkę właściwą do rozwiązania jej problemu.


>>> tylko, ze o tym nie wiem, to i one nie wiedza:)

>> Ale czujesz; to i one czuć muszą.:)

> gdybym to czul, to bym wiedzial:) choc faktycznie, chyba nawet blizej
> mi do szowinistow meskich, niz do feminizmu:) oj. po prostu, z
> szowinistami mozna porozmawiac, natomiast z feministkami to nawet nie
> ma o czym:)

Znaczy się, że albo rozumiesz się z feministkami bez słów i Ty
akceptujesz ich wrogi stosunek do mężczyzn albo jesteś tak wystraszony,
że one z Tobą nie chcą rozmawiać i Ciebie lekceważą.


>>> poza tym kocham ludzi. i tylko to mam na swoja obrone,
>>> czlowiecze kochany.

>> Jak rozwiążesz zagadkę i dotrzesz do Prawdy ostatecznej to nie
>> będziesz się musiał bronić, gdyż ta Prawda sama Ciebie i siebie
>> obroni.

> dawno, dzieki Bogu i sobie - choc nie wiem, prawde mowiac, w jakiej
> kolejnosci - dotarlem. ale nie jest to twoja Prawda:)

To podziel się z nami wszystkimi tą swoją Prawdą. Może okaże się ona
prawdą prawdziwszą od mojej. Bo tak to nie wiemy czy w przysłowiowym
worku, który nam oferujesz, jest żywy kot.:)


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 19 Nov 2017 08:07:24 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 29 października 2017 18:23:59 UTC+1 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu wtorek, 24 października 2017 08:19:03 UTC+2 użytkownik
>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>> Dlatego uważam, że każdy może zostać człowiekiem "świętym"
>>>> czyli mającym dostęp do wiedzy ukrytej; do tego nie potrzeba
>>>> należeć do żadnej wiary. Wystarczy odrzucić wszystkie
>>>> kulturowe zakazy wsłuchać się w to co podpowiadają nam nasze
>>>> dzieci. Dzieci, których system wychowawczy nie całkowicie
>>>> pozbawił wolności, a przynajmniej mniej niż nas starych, którzy
>>>> przez znacznie dłuższy czas byliśmy szkoleni na niewolników.

>>> slyszalem dziecko w ktore diabel wstapil. niewazne. zazwyczaj
>>> dzieci, do lat tak czterech, tylko sa prawdomowne. pozniej juz
>>> niekoniecznie.

>> Ale można je przywrócić chociaż chwilowo do stanu prawdomówności.
>> Wystarczy dać im dobry przykład (przestać samemu kłamać,
>> manipulować i zacząć mówić pełną prawdę o sobie) by zaczęły mówić
>> takim samym, niezakłamanym językiem.

> pewna prawde, to mozna mowic tylko o Prawdzie, Bogu, Chrystusie i
> Duchu Swietym. no i ewentualnie o Panu Jezusie chyba tez. po co ktos
> np. mialby oznajmniac swiatu, ze lubi sie kochac z klaczami, czy
> ogierami dajmy na to. oczywiscie, niech mowi o tym Bogu;

Ty chyba masz na myśli swego Boga osobistego, mściwego i zachłannego,
rozkazującego Ci i wydającego polecenia, który nie jest w stanie
zaakceptować tego, że mógłbyś domagać się równoprawnej z nim relacji. A
wiesz skąd to masz? I dlatego takie bzdurne przykłady wymyślasz.;)


> dla mnie czy swiata jest to wiadomosc niepotrzebna, choc o ile ja
> pomysle "dziwny czlowiek", to swiat go zlinczuje, jesliby
> gdziekolwiek w hierarchii ludzkiej chcial sie powspinac. a nawet
> zwykli ludzie by go kamieniami obrzucili, z przekonania ze jest to
> dobre, gdyby w tych czasach nie bylo to karalne.

Zwykli ludzie, nieświadomi ludzie ulegają namowom tych, którzy są
zainstalowani w hierarchii niewolniczego społeczeństwa ponieważ ci wyżej
siedzący boją się zrezygnować z władzy. Nie ufają swoim rabom i obawiają
się, że gdyby zrezygnowali ze sprawowania władzy nad umysłami innych to
ci inni by ich zjedli. Każdy bowiem widzi świat na swój sposób i mierzy
innych miarą według której sam postępuje.


> po prostu Leosiu nakłaniasz Duch Prawdy do zajmowania sie tym, co
> złe moce ci podpowiadaja, i żeby za twoim przykładem zamknął oczy na
>  sprawy istotne.

Mylisz się Jacku. To ja namawiam Duch Prawdy do otwarcia oczu na
deformacje Rzeczywistości i uwolnienie naszego świata od tych patologii.
Nikt za nas tego nie zrobi gdyż to my, ludzie tworzymy tą Rzeczywistość
na nasz własny użytek za pomocą naszej Świadomości. Jeżeli uzmysłowimy
sobie przyczynę tej naszej niedoskonałości i zaakceptujemy ją jako błąd
rozwojowy to będziemy mogli się od niej uwolnić. Bez tej akceptacji
patologie będą się tylko pogłębiać i w końcu skończymy się jako gatunek
tak jak skończyły swoją egzystencję szczury z doświadczenia Calhoun'a.


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 19 Nov 2017 12:50:14 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 29 października 2017 18:23:59 UTC+1 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu wtorek, 24 października 2017 08:19:03 UTC+2 użytkownik
>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>> kontemplacji; ogólnie dzięki uważności, na której praktykowanie
>>>> nikomu nie jest przypisana wyłączność lecz każdy może z niej
>>>> korzystać, każdemu jest dostępna. Ja odtworzyłem "brakujące
>>>> ogniwo" w łańcuchu Wiedzy właśnie dzięki uważności i otwartości
>>>> na dzieci, które mi niewerbalnie wskazały kierunek poszukiwań.
>>>>
>>>> Dlatego uważam, że każdy może zostać człowiekiem "świętym"
>>>> czyli mającym dostęp do wiedzy ukrytej; do tego nie potrzeba
>>>> należeć do żadnej wiary. Wystarczy odrzucić wszystkie
>>>> kulturowe zakazy wsłuchać się w to co podpowiadają nam nasze
>>>> dzieci. Dzieci, których system wychowawczy nie całkowicie
>>>> pozbawił wolności, a przynajmniej mniej niż nas starych, którzy
>>>> przez znacznie dłuższy czas byliśmy szkoleni na niewolników.

>>> slyszalem dziecko w ktore diabel wstapil. niewazne. zazwyczaj
>>> dzieci, do lat tak czterech, tylko sa prawdomowne. pozniej juz
>>> niekoniecznie.

>> Ale można je przywrócić chociaż chwilowo do stanu prawdomówności.
>> Wystarczy dać im dobry przykład (przestać samemu kłamać,
>> manipulować i zacząć mówić pełną prawdę o sobie) by zaczęły mówić
>> takim samym, niezakłamanym językiem.

> pewna prawde, to mozna mowic tylko o Prawdzie, Bogu, Chrystusie i
> Duchu Swietym. no i ewentualnie o Panu Jezusie chyba tez. po co ktos
> np. mialby oznajmniac swiatu, ze lubi sie kochac z klaczami, czy
> ogierami dajmy na to. oczywiscie, niech mowi o tym Bogu; dla mnie
> czy swiata jest to wiadomosc niepotrzebna, choc o ile ja pomysle
> "dziwny czlowiek", to swiat go zlinczuje, jesliby gdziekolwiek w
> hierarchii ludzkiej chcial sie powspinac. a nawet zwykli ludzie by go
> kamieniami obrzucili, z przekonania ze jest to dobre, gdyby w tych
> czasach nie bylo to karalne.

Prawdziwie mówisz Jacku. Co wcale nie znaczy, że należy milczeć gdy ma
się do powiedzenia coś istotnego dla uwolnienia siebie i innych ludzi z
pęt niewoli umysłowej.


> po prostu Leosiu nakłaniasz Duch Prawdy do zajmowania sie tym, co
> złe moce ci podpowiadaja, i żeby za twoim przykładem zamknął oczy na
> sprawy istotne.

Zacząłeś niezrozumiale mamrotać Jacku.


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 19 Nov 2017 12:45:36 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-10-23 o 15:50, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> Wyłazi z Ciebie brak szacunku dla samego siebie, którego
>>>> zalążkiem było poniżanie przez ojca, który - będąc
>>>> nieświadomym Twoich potrzeb emocjonalnych - walczył z Tobą o
>>>> Twoją matkę. Ty również z nim walczyłeś ale on był potężniejszy
>>>> od Ciebie gdyż to Ty byłeś uzależniony od niego. I dlatego w
>>>> pewnym momencie zrezygnowałeś z walki.

>>> Nic z tych rzeczy, w domu rodzicielskim był taki luz że
>>> praktycznie wszystkie moje cechy nabyte to są to cechy
>>> autorskie.

>> Luz wychowawczy wcale nie oznacza, że wszystkie emocjonalne
>> potrzeby dziecka są zaspokajane. Tym bardziej te objęte klauzulą
>> kulturowego tabu z których nikt nie zdaje sobie sprawy, gdyż nikt
>> nigdy nie wpadł na to, że ich niezaspokojenie może być odbierane
>> przez dziecko jako poniżający je zakaz.

> Tylko co to jest, te emocjonalna potrzeby?

Potrzeba wiedzy, zaufania, szacunku. Dziecko potrzebuje wiedzy o życiu
by żyć godnie. Wiedzę zdobywa dzięki opiekunom, a właściwie dzięki
doświadczaniu z nimi. Opiekunowie, którzy są gotowi przekazać dziecku
wszelką wiedzę życiową, którą sami posiadają, okazują dziecku zaufanie,
szacunek i oddanie. Niestety, jeżeli opiekunowie czegoś sami nie wiedzą,
gdyż nie zostało to im przekazane przez ich opiekunów, to powstaje luka
w przekazywanej wiedzy. Mogło się zdarzyć tak (według mnie wydarzyło
się) na przestrzeni rozwoju Świadomości, że nikt nie zdawał sobie sprawy
z tej luki w systemie wiedzy, i ten brak powodował niepewność całego
systemu wiedzy o życiu od samych mitycznych postaci Adama i Ewy
poczynając, a nawet jeszcze wcześniej. Tę lukę w wiedzy, wiedzy, której
poznania wręcz zakazano, oraz dziecięce pragnienie poznania tej wiedzy,
nazwano grzechem pierworodnym i potraktowano jako coś nie do pokonania
lub nie do wyeliminowania.


> W świecie arabskim wychowania młodego człowieka znacznie odbiega od
> wzorców obowiązujących np w Europie,. Tam chociażby bardzo krótko
> trawa dzieciństwo i związane z tym specjalne traktowanie młodych.

Świat arabski traktuję jako jedno z wielu poletek, na których
eksperymentuje Świadomość (Bóg przyrody, Natura, Byt) poszukujący
własnej tożsamości i samowiedzy. Poszukiwania dotyczą nie tylko
odpowiedzi na pytania: Skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy?, ale również
wynalezienia sposobu na utrwalenie stanu pełnej samowiedzy po tym gdy
Świadomość (Duch) i Człowiek (Materia) osiągną stan Omega. I może się to
wydarzyć w każdej kulturze, rasie ludzi, narodzie, grupie etnicznej... A
dotychczasowe metody wychowawcze nastawione były i są na to by zmusić
młodych do poszukiwania tego rozwiązania


> I co to zmienia,  ano - nic. Nie jesteśmy ani oni bardziej od siebie
>  oświeceni, zakompleksieni czy z jakimiś wykształconymi nowymi
> cechami które by miały nas różnić. Z innej beczki - czy wychowanie w
> domu dziecka sprawia że człowiek w jakiś namacalny sposób rożni się
> od takiego wychowanego w tradycyjnej rodzinie? Moim zdaniem - nie, a
>  więc zdaje się droga do Oświecenia nie leży w sposobie wychowywania
>  dzieci.

Przecież w domach dziecka pracują tacy sami ludzie, wyznający ten sam
system wartości jak rodzice wychowujący dzieci w rodzinach. Wszyscy ci
nieświadomi wychowawcy zadowalają się wymuszonym na dzieciach podziwem
dla swojej anty-wychowawczej działalności. Anty-wychowawczej gdyż
postępując dokładnie tak samo jak postępowali z nimi ich nieświadomi
rodzice uniemożliwiają swoim podopiecznym prawdziwe poznanie siebie. Nie
przekazują dzieciom kompletnego systemu wzorców relacji z drugim
człowiekiem, a w szczególności z płcią przeciwną w sferze zachowań
seksualnych, zachowań najważniejszych z punktu widzenia poczucia
bezpieczeństwa emocjonalnego oraz przetrwania świadomości gatunku.


>>> I prawdę mówiąc nie miałem/nie spotkałem w swoim życiu jakiegoś
>>> idola od którego mógłbym zapożyczać czy to sposób myślenia czy to
>>> postępowania.

>> To bardzo dobrze o Tobie świadczy. Dzięki temu masz krytyczny,
>> chociaż zablokowany (i ograniczony) zakazem umysł.

> To zdaje się fizyczna blokada sprawia że człowiek podobno
> wykorzystuje tylko kilkanaście % potencjału na jaki stać ludzki
> mózg. Jest naukowo udowodnione że odpowiednio dobrane dopalacze
> (oczywiście fizyczne) skutkują większą wydajnością owego mózgu. Po
> takim LSD człowiek naprawdę zaczyna się czuć równy bogom.
> Rodzicielskie pranie mózgu raczej na pewno nie wywinduje potomka na
> jakieś wyżyny.

Nie jest to blokada fizyczna lecz psychiczna budowana systematycznie
przez opiekunów dziecka w zakazowo-nakazowym procesie wychowawczym.
Zakaz to nie tylko poniżanie dziecka przez jego opiekuna ale również
ubytek w systemie wiedzy wbudowywanym w świadomość potomka. Ten ubytek
to brak wzorca i niepewność co do podejmowanych przez dziecko decyzji w
okresie gdy powinno być już samodzielne. A niepewność to strach przed
popełnieniem błędu i dążenie do uwolnienia się od odpowiedzialności za
taką, obarczoną niepewnością, decyzję. Jak już wiele razy podkreślałem
każda z płci używa specyficznych dla siebie sposobów i środków do
uwalniania się od odpowiedzialności i obarczania tą odpowiedzialnością
partnera w tej swojej niedoli. Kobiety używają seksu traktując go jako
środka płatniczego a mężczyźni posługują się wszelkiego rodzaju
zachowaniami imponującymi (siła fizyczna, ekonomiczna, militarna,
pozycja społeczna, etc.). Handel kwitnie a jego najbardziej
destrukcyjnym efektem jest zjawisko prostytucji małżeńskiej z powodu
której kobieta zaczyna systematycznie nienawidzić mężczyznę i dąży
wszelkimi sposobami do usunięcia go ze swego otoczenia. Nienawiści tej
uczy również swoją córkę. A wszystko z powodu braku poczucia własnej
wartości, którego zaczynem jest brak równości między dzieckiem i
rodzicem oraz wywołany zakazem poznania brak wiedzy.


>>> Ojciec powiadasz walczył z matką o mnie?, no cóż, być może w
>>> rodzinach z jednym dzieckiem są praktykowane takie zachowania,
>>> ale raczej trudno podejrzewać o taka wojnę rodziców o względy
>>> sześciorga potomków..

>> Przy takiej ilości nie maja specjalnie czasu myśleć nad potrzebami
>>  duchowymi swojej dziatwy i kierują się w wychowaniu normami, które
>>  im przekazała rodzinna tradycja. Musieli popełniać błędy
>> wychowawcze swoich nieświadomych rodziców. Polecam "Ścieżki życia"
>>  Alice Miller.

> Łatwo pisać o błędach w wychowaniu ale już znacznie trudniej je
> zdefiniować. Domyślam się że tradycyjnie p. A. Miller to osoba
> bezdzietna..? Bo przeważnie tacy mają najwięcej do powiedzenia w
> kwestiach wychowawczych..

Ja nie jestem osobą bezdzietną, mam własne doświadczenie z dziećmi oraz
wnioski o błędach wychowawczych, które popełniłem, to jednak w wielu
sprawach zgadzam się z p.A.Miller. Nie zgadzam si e wówczas, gdy stara
się ona odpowiedzialnością, za niedoskonałości systemu wychowawczego,
obciążyć wyłącznie mężczyznę ponieważ uważam, że odpowiedzialność tę
muszą ponosić wspólnie i kobieta i mężczyzna. Pani A.Miller nie objaśnia
również do końca całego mechanizmu przemocy, jak doszło do jego
zbudowania i wbudowania w ludzką podświadomość. Nie wiem czy była
dzietna, ale, według mnie, bardzo dużo dobrego wniosła do psychoanalizy
i psychoterapii.


>>>>> A już najmniejszy wpływ mam na swoja osobowość, łącznie z
>>>>> ciałem.

>>>> Wyłazi z Ciebie niewiara we własne siły i możliwości duchowe.
>>>> To pokłosie porażki, której doznałeś z ojcem w rywalizacji o
>>>> jego kobietę. Nie pozwolił Ci po nią sięgnąć byś mógł się mu
>>>> stać równym. Gdybyś tego doświadczył w doświadczeniu inicjacji
>>>>  seksualnej nie tylko, że stałbyś się mu równym ale również
>>>> doświadczalnie poznałbyś wzorzec poszukiwanej przez siebie
>>>> kobiety swego życia, gdyż to ojciec wskazałby Ci ten wzorzec.
>>>> On, ze swoim autorytetem przekazałby Ci Wiedzę. Ale on również
>>>>  nie ufał sobie więc i nie ufał do końca nikomu, gdyż nie
>>>> przeżył inicjacji w formie o jakiej piszę. A poza tym to on
>>>> nie wiedział, że takiej właśnie inicjacji oczekujesz i że
>>>> potrzebna do tego jest jego zgoda. Poza tym nieświadoma matka,
>>>> której również brakowało poczucia własnej wartości mogłaby w
>>>> wyniku takiego aktu zrobić z Ciebie morderce ojca, jako że go
>>>> skrycie nienawidziła jako że uważała iż z jego powodu była
>>>> domowa prostytutką. Za inicjację nie mogą się brać rodzice
>>>> nieświadomi swoich rodzicielskich obowiązków oraz celu, któremu
>>>> inicjacja ma służyć.

>>> Jedyne co ze mnie wyłazi to racjonalność. Oczywiście oparta na
>>> logice.

>> Moja hipoteza wychowawcza oparta jest właśnie wyłącznie na
>> racjonalizmie i logice. Jesteśmy do siebie podobni z jedna drobną
>> różnicą: ja przeżyłem wiele z dziećmi i dzięki dzieciom dokonała
>> się we mnie radykalna przemiana duchowa. Ty, jak mniemam, takiej
>> szansy nie miałeś. I to jest ta subtelna - ale jakże ważna - miedzy
>> nami różnica.

> W kwestiach wychowawczych to istotnie nie mam doświadczenia. Ale o
> życiu w związkach to wiem chyba wszystko, no - w każdym bądź razie -
>  sporo.. Tak że wiem, że mocno uogólniasz i wskazujesz winnego. Kto w
>  sumie gorszy - matka która nie chce się zajmować swoim dzieckiem czy
>  taka nadopiekuńcza, która dla dobra (przynajmniej w swoim mniemaniu)
>  jest gotowa walczyć o to dziecko z jego ojcem?

Istotnie, wskazuję winnego. I jest nim początkowy stan nieświadomości
naszego S(T)wórcy. Ale ten stan można zmienić jeżeli tylko wykaże się
dobrą wolę. Nie obciążam tą odpowiedzialnością ani kobiety ani mężczyzny
a jedynie ukazuje rolę obydwu płci w zmianie naszej świadomości a
docelowo zmiany stanu świadomości naszego S(T)wórcy.


>>> Ciągle jako wzór stawiasz tą wczesną edukację seksualną dzieci,
>>> można wiedzieć na podstawie czego?

>> Mylisz się. Nie stawiam nigdzie na wczesną edukację seksualna
>> dziecka lecz na brak zakazów ograniczających dostęp dziecka do
>> wiedzy o życiu i relacjach panujących między rodzicami. Stawiam na
>>  otwartość i swobodny przepływ informacji w rodzinie bez żadnych
>> filtrów deformujących obraz życia emocjonalnego rodziny.
>> Oczywiście w skład tej otwartości wchodzi również życie seksualne
>> rodziców, z którym ciekawskie dziecko powinno się do woli
>> zapoznawać gdyż to właśnie akt seksualny jest najpełniejszym
>> obrazem relacji emocjonalnych miedzy kobietą i mężczyzną. To, że
>> panujące między małżonkami fałsz, obłuda, zakłamanie i nieuczciwość
>> nie mogą być dla dziecka dobrym przykładem uzasadniają tenże zakaz
>> uważam za konieczność; gdyby dziecko widziało prawdziwy obraz tych
>>  patologicznych relacji panujących między jego rodzicami pewnie
>> spowodowałoby, iż zatrzymała by się prokreacja. Ale równocześnie
>> tenże zakaz prowadzi do szerzenia się różnorodnych innych
>> patologii społecznych, psychicznych i biologicznych.

> Ale nie wiesz że z próżnego to i jakieś bóstwo nie potrafiło nalać?
> Czego mogą nauczyć potomka wychowawcy skoro sami są także zwykłymi
> ciemniakami?

Więc trzeba ich szkolić, przenosić kaganek oświaty z miejsca na miejsce.
Az do skutku.


> Wiedza o życiu, a cóż to takiego? Znajdziesz choć jednego człowieka
> na ziemi który o tym coś wie?

To wiedza o relacjach kobieta-mężczyzna. To wiedza o zaufaniu i szacunku
między płciami i o ich stapianiu się w Jedność.


> Masz bez zakłamania mówić mu prawdę - czyli to że "wiem że nic nie
> wiem" i myślisz że to dla niego będzie coś dobrego? Bo moim zdaniem
> to już lepiej zrobić go "wierzącym", tak aby choć w religii znalazł
> coś pozytywnego dla swojej egzystencji.

Ale trzeba by wierzył w Prawdę a nie w iluzję. Tedy trzeba wpierw tę
Prawdę odnaleźć by ją móc głosić.


>>> Np. Ty ty tego doświadczyłeś i widzisz swoja przewagę nad
>>> znajomymi, czy odwrotnie - to któryś ze znajomych był tak
>>> wychowany i przewyższa Ciebie pod wieloma względami a może to
>>> tylko takie niczym nie poparte spekulacje?

>> Moje wnioski oraz hipoteza oparte są na obserwacji, doświadczeniu i
>> analizie uwolnionej od wszelkich ograniczeń i zakazów.

> Ale dobrze byłoby to jakoś uporządkować i nadać/wykazać cechy
> prawdopodobieństwa. Ta blokada ludzkiego potencjału raczej nie
> zależy od sposobu wychowywania dzieci.

Ależ właśnie, że zależy. Jeżeli ograniczyć dzieciom ich horyzonty
pojmowania to ogranicza sie ich zdolność do rozwiązywania problemów.


>>> I wreszcie jakie horyzonty może rozszerzyć człowiekowi taka
>>> edukacja?

>> Uwolni wszystkie moce umysłu dzięki zrzuceniu ograniczeń, które go
>>  krepują i ograniczają swobodę działania. Może nie będziesz w
>> stanie sobie tego wyobrazić, że coś takiego jest możliwe, ale dla
>> mnie dopiero odrzucenie zakazów pozwoliło mi w pełni zrezygnować z
>> woli i dążenia do dominacji nad innymi ludźmi. Według mnie taki
>> stan umysłu jest warunkiem koniecznym do wyjścia z niewolnictwa
>> umysłowego, rezygnacji z dążenia do podporządkowywania sobie
>> innych ludzi czyli rezygnacja z prób zniewalania ich. Ten stan
>> umysłu (otwarcie się na nieskończoność możliwych doświadczeń) to
>> warunek konieczny do wdrożenia w czyn przykazania: "Nie czyń
>> drugiemu co tobie niemiłe".

> Już tu w tym przykazaniu jest błędne założenie. Miałoby to sens
> gdybyśmy wszyscy byli tacy sami.

A nie jesteśmy?


> Sorry ale także nie widzę u Ciebie cech które sobie przypisujesz. Ot
>  choćby tej rezygnacji z dążenia do dominacji nad innymi ludźmi.
> Przecie nawet te nasze miłe pogawędki na tym forum to w jakiś sposób
>  chęć zdominowania adwersarza swoimi poglądami.

Celem dyskusji jest dotarcie do, albo uznanie, wspólnej Prawdy.


>>> Przyznam też że osobiście nie bardzo rozumiem tego robienia
>>> tematu tabu z seksualności ludzkiej przez wychowawców, ale czy z
>>>  kolei całkowity brak ograniczeń do wiedzy o tym cokolwiek może
>>> zmianie na cokolwiek, wątpię.

>> Likwidacja zakazów od urodzenia, rzekłbym nawet od poczęcia
>> (koncepcji), to warunek nie-zniewalania i nie-poniżania nowego
>> człowieka. A nie-zniewalanie i nie-poniżanie to rezygnacja  z
>> przemocy w stosunku do nowego życia. Ta początkowa przemoc jest
>> zalążkiem traumy wczesnodziecięcej, która jest zaczynem do
>> wszelkich nieporządków i dezorganizacji świadomości (w tym)
>> psychiki) osobnika. Nieporządek mentalny to zaburzenia w
>> przepływie oraz przetwarzaniu informacji w niezwykle złożonym
>> systemie adaptacyjnym jakim jest istota ludzka. Ten nieporządek
>> wywoływany przez zaburzenia emocjonalne powoduje niesprawności w
>> funkcjonowaniu rozległego systemu sterowania - raz zainicjowany
>> nieporządek utrwala się do czego przyczynia się także
>> oddziaływanie zdegenerowanego środowiska społecznego, i bałagan w
>> systemie powiększa się prowadząc do samobójczej śmierci organizmu.
>> Zakaz działa więc niczym wirus umysłu propagując w miarę upływu
>> czasu i zarażając coraz to nowe obszary przestrzeni Świadomości.
>> Jedynym lekarstwem dla zakażonego organizmu jest podanie antidotum,
>> czyli wszczepienie antywirusa, który wyeliminuje wirusa i odzyska
>> umysł uwalniając go od nieporządku. Jako antywirus służy wiedza o
>> przyczynie nieporządku czyli wiedza o tym którego poznania nam
>> zabroniono. Oczywiście juz na samym początku istnienia nowego
>> życia można nie dopuścić do infekcji likwidując wszelkie zakazy
>> wychowawcze i pozwalając dziecku czerpać ze skarbnicy wiedzy
>> rodziców tyle ile tylko zapragnie. Jestem pewien, że dziecko
>> uwolnione od wszelkich zakazów nie zrobi nic ponadto co
>> zaobserwuje u rodziców. Bo przyczyną krnąbrności i oporu dziecka
>> jest właśnie rodzicielski zakaz. Można więc powiedzieć, że
>> zlikwidowanie zakazu eliminuje potrzebę łamania go przez dziecko.
>> Dziecko w swej nauce będzie podążać śladem swoich rodziców.

> Nie mogę się z tym zgodzić, są głupie, idiotyczne zakazy (jak choćby
>  robienie tabu z seksualności człowieka), ale są i takie które maja
> uzasadnienie. Nie możesz przecie małemu dziecku dawać pełni praw, bo
>  więcej z tego będzie szkody niż pożytku.

A próbowałeś tego? Próbowałeś tak postępować z małym dzieckiem?


>>>>> I to ma być fragment Boga/Stwórcy? I co z tego że nagle
>>>>> niektórzy ludzie nagle ni z tego ni z owego zaczynają sobie
>>>>> uświadamiać że są Napoleonem Bonaparte, czy Wandą
>>>>> Wasilewską, jakie z tego wyciągasz wnioski?

>>>> Spoko, nie od razu Kraków zbudowano, więc i proces
>>>> uświadamiania sobie tego, że to my jesteśmy S(T)wórcami/cą
>>>> musi trochę potrwać. Przechodzenie od całkowitej, absolutnej
>>>> nieświadomości do pełni Wiedzy przy blokowanym przez patologie
>>>>  przepływie informacji musi być procesem inercyjnym tak jak
>>>> inercyjną jest ludzka psychika z utrwalonymi mechanizmami
>>>> obronnymi. Ludzie boja się zmian bo nie ufają ani sobie ani
>>>> tez nikomu innemu. Dopiero sytuacje kryzysowe, sytuacje
>>>> skrajnego zagrożenia powodują, więc by przetrwać zaczynają się
>>>> kierować intuicją.

>>> To tzw myśli natrętne, coś na ogół wysoce niepożądane, i chyba
>>> racja, bo dla takiego człowieka, który by autentycznie  stał się
>>>  Świadomym człekiem to tylko w sumie nieszczęście. Pewnie nawet
>>> Ty sobie nie zdajesz sprawy że szukamy odpowiedzi, ale tak
>>> naprawdę nie chcemy jej znać. Znacznie lepiej nadal egzystować w
>>> błogiej nieświadomości i... - nadziei..

>> Najpierw sprawdź a potem wygłaszaj opinie. Ja mogę Cie tylko
>> zapewnić, że dopiero teraz, po przełamaniu, a raczej po
>> dezintegracji pozytywnej, czuję, że żyję pełnią życia.

> Daleki jestem od nazywania człowieka który nagle wyłączył się z
> chóru i zaczął śpiew na własna modłę - wariatem.. Twoja koncepcja
> Boga, jest bardzo ciekawa i tym samym prawdopodobna. Ale to
> samodoskonalenie człowieka poprzez metody wychowawcze najzwyczajniej
>  pod słońcem - nie trzymają się kupy.

Więc przemyśl to starannie jeszcze raz. A potem jeszcze raz...:)


>>> A można wiedzieć skąd, z czego to przeświadczenie, że taka
>>> edukacja rozwiąże większość problemów w czasie egzystencji, że w
>>>  ogóle cokolwiek zmieni? Bo przyznam że jestem do takiej teorii
>>> dość sceptyczny. Jesteśmy tym czym nas Stwórca/cy uczynił/li i
>>> sami raczej nic tu nie zmienimy.

>> To nie przeświadczenie, to PEWNOŚĆ wynikająca z osobistego
>> doświadczenia. A jeżeli już odwołujesz się do Stwórcy i tego, że
>> takimi niedoskonałymi nas uczynił to weź pod uwagę to, że wtedy gdy
>> zaczynał tworzyć jego zasób wiedzy (doświadczenia) był zbiorem
>> pustym i dopiero pod wpływem materialnego doświadczenia EWOLUOWAŁA
>> (od: ewolucja) jego wiedza o samym sobie. My jesteśmy Nim i nasze
>> doświadczenia uzupełniają zasoby naszej/Jego Wiedzy, wypełniają
>> przestrzeń stanów Świadomości. I to My-On dojrzewamy i zmieniamy
>> się wraz z nabytym doświadczeniem. I zbliżamy się do betonowej
>> ściany, o która się rozbijemy jeżeli nie pokonamy ograniczeń
>> narzuconych nam przez nas samych na początku S(T)worzenia albo tez
>> pokonamy naszą własną nieświadomość początkową wynikającą z
>> nieokreślonych warunków początkowych albo też zwyrodniejemy i
>> ulegniemy zagładzie jako pewna forma Świadomości natomiast nasz
>> S(T)wórca czyli Świadomość stworzy coś nowego. I ta nowa materialna
>> forma będzie miała swoja szansę by uzupełnić ostatni brakujący stan
>> w przestrzeni Świadomości. Do pokonania osobliwości jaką jest zakaz
>> potrzebna jest odwaga i rozważne ryzyko a nie kunktatorstwo i
>> tchórzostwo. To my zmieniamy świat stworzony przez Świadomość.

> Ale zdaje się nie ma i nie może być na Ziemi tej wolności o którą Ci
>  chodzi, bo to byłoby końcem gatunku ludzkiego. A chyba tylko z
> punktu widzenia Człowieka możemy to rozpatrywać - być albo nie być.

Tak, to będzie koniec gatunku nie-wolnego, koniec gatunku ze zniewolonym
umysłem. Umysłem zniewolonym przez... seksualny zakaz.

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego