Rozmowa ze Świadomością. - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Rozmowa ze Świadomością.

Lato
Data: Mon, 28 Aug 2017 15:38:56 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

"Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych ode mnie" -
mówi do mnie moja Świadomość.

"Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.

"Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" - mówi do
mnie moja Świadomość.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 28 Aug 2017 16:22:10 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

CookieM pisze:
> W dniu 28.08.2017 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych ode
>> mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>
>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.
>>
>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>> mówi do mnie moja Świadomość.

> Trochę to przypomina często powtarzane przez księży katolickich
> szczególnie w okresie Wielkiejnocy/Bożego Narodzenia pouczeń w stylu:
> „odnajdź Boga w sobie!”, „niech Bóg się w tobie narodzi!” Za chwilę
> jednak wracają do Jezusa historycznego i siebie jako jego
> reprezentantów na Ziemi.

Skoro "skręcają" to znaczy, że albo nie do końca rozumieją co
wypowiadają albo zdają sobie sprawę z tego, że ich słuchacze zupełnie
niczego nie pojmują i należy tzw. wiernych prowadzić bardzo powoli i za
rączkę by nie stracić z nimi kontaktu i nad nimi kontroli bo powrócą do
egipskich ciemności.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 28 Aug 2017 16:24:48 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

Jacek Maciejewski pisze:
> Dnia Mon, 28 Aug 2017 15:34:10 +0200, LeoTar Gnostyk napisał(a):

>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>> mówi do mnie moja Świadomość.

> Gdy mówisz do boga to jest modlitwa. Gdy bóg mówi do ciebie to
> schizofrenia. Lecz się.

Kiep z Ciebie skoro "trzeciej drogi", czyli partnerskiej wymiany
poglądów między Duchem i jego materialną powłoką, nie dopuszczasz?

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 28 Aug 2017 19:10:33 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

silvio balconetti pisze:
> Am 28.08.2017 um 16:24 schrieb LeoTar Gnostyk:
>> Jacek Maciejewski pisze:
>>> Dnia Mon, 28 Aug 2017 15:34:10 +0200, LeoTar Gnostyk napisał(a):

>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>>>> mówi do mnie moja Świadomość.

>>> Gdy mówisz do boga to jest modlitwa. Gdy bóg mówi do ciebie to
>>> schizofrenia. Lecz się.

>> Kiep z Ciebie skoro "trzeciej drogi", czyli partnerskiej wymiany
>> poglądów między Duchem i jego materialną powłoką, nie dopuszczasz?

> Trzecia droga to kiedy dialogujesz ze soba. ;-)

No właśnie... I co by z tego wynikało?

LeoTar Gnostyk





Data: Wed, 30 Aug 2017 18:21:51 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.filozofia,pl.sci.psychologia

Zenek Kapelinder pisze:

> Wynikało by ze należy udać się do lekarza od głowy.

Niestety, nie chcą ze mną rozmawiać bo jak na razie żadnemu z nich nie
udało się obalić ani moich racji ani też argumentacji. Moje poglądy
tworzą spójny System Wiedzy, który nieskromnie nazwę powszechnie
poszukiwaną Teorią Wszystkiego, a wychowanie seksualne wraz z inicjacją
seksualną dzieci wśród rodzicielskich autorytetów jest zwornikiem tych
wszystkich dotychczasowych niedokończonych Teorii Wszystkiego.

Może więc sam powinieneś zajrzeć do psychologa lub psychiatry by Ci ten
uzmysłowił czym, tak naprawdę, jest Twój atak na mnie.

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 30 Aug 2017 18:13:15 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:
> Jivanmukta pisze:
>> W dniu 2017-08-28 o 16:21, Jacek Maciejewski pisze:

>>> Gdy bóg mówi do ciebie to schizofrenia.

>> Nieprawda. Poczytaj o czakramie adżnia i amtar vani.

> Z jakiego powodu ma czytać o tym co napisałeś. Przedstawił jasno
> swoje stanowisko. Jeśli się z nim nie zgadzasz i uważasz ze się myli
> to powinieneś sam własnymi słowami wyjaśnić mu gdzie popełnia błąd.
> To grupa dyskusyjna i dokąd nie wykażesz że się myli ma racje.
> Chciałby również zauważyć że o przyjęciu dowodu decyduje
> przekonywany a nie przekonujący.

Dlaczego domagasz się dowodu od Jivanmukty a nie domagasz się wpierw
dowodu od Jacka Maciejewskiego, który twierdzi, że ja cierpię na
schizofrenię? Czy Jackowi wolno twierdzić nie przekonując a Jivanmukcie
nie? Czym różnią się ci dwaj od siebie? A może uważasz Jacka za
wyrocznię, która niczego nie musi udowadniać? Jeżeli tak to uzasadnij
DLACZEGO tak uważasz.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 29 Aug 2017 19:31:32 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.filozofia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:
> W dniu poniedziałek, 28 sierpnia 2017 19:10:38 UTC+2 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> silvio balconetti pisze:
>>> Am 28.08.2017 um 16:24 schrieb LeoTar Gnostyk:
>>>> Jacek Maciejewski pisze:
>>>>> Dnia Mon, 28 Aug 2017 15:34:10 +0200, LeoTar Gnostyk
>>>>> napisał(a):

>>>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli
>>>>>> (umysłowej)" - mówi do mnie moja Świadomość.

>>>>> Gdy mówisz do boga to jest modlitwa. Gdy bóg mówi do ciebie
>>>>> to schizofrenia. Lecz się.
>>
>>>> Kiep z Ciebie skoro "trzeciej drogi", czyli partnerskiej
>>>> wymiany poglądów między Duchem i jego materialną powłoką, nie
>>>> dopuszczasz?

>>> Trzecia droga to kiedy dialogujesz ze soba. ;-)

>> No właśnie... I co by z tego wynikało?

> samozapętlenie

Duch i Materia są doskonale samo-zapętlone a chodzi tylko o
wyprowadzenie ich ze stanu nieświadomości i dostąpienie stanu
samoświadomość by zakończyć ich walkę o dominację i doprowadzić do ich
pokojowej współpracy. Dokładnie tak samo jak Yin z Yang albo Kobietę i
Mężczyznę.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 30 Sep 2017 07:25:53 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych ode
>> mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>
>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.
>>
>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>> mówi do mnie moja Świadomość.

> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry, miałem na
> myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną nieświadomość. Może
> innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje niż mnie.

Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że bezgranicznie
zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty będziesz widział swego Stwórce
poza sobą poza moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością. Wystarczy, że
doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz sobie), że jedynym s(T)wórcą jest
Świadomość i doznasz Przeistoczenia z niedowiarka w osobę wierzącą byś
dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to samo. Tyle tylko,
że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego poznania jego S(T)wórcy
musi dojrzeć do tego doświadczając przez większość swego życia a i tak
tylko nieliczni osiągają ten stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez
opiekunów otwartych na Dziecko umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i
niewychodzenie z tego stanu Świadomości oraz utrwalenie go przez
inicjację seksualną w Świętym Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 1 Oct 2017 11:46:27 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-09-30 o 07:25, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Trybun pisze:
>>> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych
>>>> ode mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>>>
>>>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.
>>>>
>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>>>>  mówi do mnie moja Świadomość.

>>> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry, miałem
>>> na myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną nieświadomość.
>>> Może innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje niż mnie.

>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że bezgranicznie
>>  zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty będziesz widział swego
>> Stwórce poza sobą poza moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością.
>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz sobie), że
>> jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz Przeistoczenia z
>> niedowiarka w osobę wierzącą byś dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i
>> Człowiek to jedno i to samo. Tyle tylko, że Człowiek, któremu
>> ZAKAZANO bezpośredniego poznania jego S(T)wórcy musi dojrzeć do
>> tego doświadczając przez większość swego życia, a i tak tylko
>> nieliczni osiągają ten stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez
>> opiekunów otwartych na Dziecko umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i
>> niewychodzenie z tego stanu Świadomości oraz utrwalenie go przez
>> inicjację seksualną w Świętym Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

> Z każdym przeżytym kolejnym dniem, z każda kolejna godziną i minutą
> moja świadomość coraz bardziej utwierdza mnie coraz bardziej że
> jestem niczym.

Wyłazi z Ciebie brak szacunku dla samego siebie, którego zalążkiem było
poniżanie przez ojca, który - będąc nieświadomym Twoich potrzeb
emocjonalnych - walczył z Tobą o Twoją matkę. Ty również z nim walczyłeś
ale on był potężniejszy od Ciebie gdyż to Ty byłeś uzależniony od niego.
I dlatego w pewnym momencie zrezygnowałeś z walki.


> A już najmniejszy wpływ mam na swoja osobowość, łącznie z ciałem.

Wyłazi z Ciebie niewiara we własne siły i możliwości duchowe. To
pokłosie porażki, której doznałeś z ojcem w rywalizacji o jego kobietę.
Nie pozwolił Ci po nią sięgnąć byś mógł się mu stać równym. Gdybyś tego
doświadczył w doświadczeniu inicjacji seksualnej nie tylko, że stałbyś
sie mu równym ale również doświadczalnie poznałbyś wzorzec poszukiwanej
przez siebie kobiety swego życia, gdyż to ojciec wskazałby Ci ten
wzorzec. On, ze swoim autorytetem przekazałby Ci Wiedzę. Ale on również
nie ufał sobie więc i nie ufał do końca nikomu, gdyż nie przeżył
inicjacji w formie o jakiej piszę. A poza tym to on nie wiedział, że
takiej właśnie inicjacji oczekujesz i że potrzebna do tego jest jego
zgoda. Poza tym nieświadoma matka, której również brakowało poczucia
własnej wartości mogłaby w wyniku takiego aktu zrobić z Ciebie morderce
ojca, jako że go skrycie nienawidziła jako że uważała iż z jego powodu
była domowa prostytutką. Za inicjację nie mogą się brać rodzice
nieświadomi swoich rodzicielskich obowiązków oraz celu, któremu
inicjacja ma służyć.


> I to ma być fragment Boga/Stwórcy? I co z tego że nagle niektórzy
> ludzie nagle ni z tego ni z owego zaczynają sobie uświadamiać że są
> Napoleonem Bonaparte, czy Wandą Wasilewską, jakie z tego wyciągasz
> wnioski?

Spoko, nie od razu Kraków zbudowano, więc i proces uświadamiania sobie
tego, że to my jesteśmy S(T)wórcami/cą musi trochę potrwać.
Przechodzenie od całkowitej, absolutnej nieświadomości do pełni Wiedzy
przy blokowanym przez patologie przepływie informacji musi być procesem
inercyjnym tak jak inercyjną jest ludzka psychika z utrwalonymi
mechanizmami obronnymi. Ludzie boja się zmian bo nie ufają ani sobie ani
tez nikomu innemu. Dopiero sytuacje kryzysowe, sytuacje skrajnego
zagrożenia powodują, więc by przetrwać zaczynają się kierować intuicją.


> Co w tym wszystkim mogłaby zmienić wcześniejsza rodzicielska
> edukacja seksualna potomka?

Nie wywołałaby uaktywnienia się kompleksu Edypa/Elektry i nie byłoby
ludzi z obniżonym poczuciem własnej wartości, nie wierzących we własne
siły i nieufnych. Nie byłoby przyczyny do tego by ludzie dążyli do
odbudowania poczucia własnej wartości na barkach innych, których - przy
braku wiary we własne siły - zniewalają po to by na grzbietach swoich
niewolników odbudowywać poczucie własnej wartości. Nie ma PRZYCZYNY nie
ma SKUTKU. Bo niewolnictwo, dążenie do zapanowania nad innymi, jest
skutkiem braku wiary we własne siły. I działa to zarówno w odniesieniu
do mężczyzn jak i kobiet. Tyle, że kobiety używają seksu do
podporządkowania sobie mężczyzny a mężczyźni po to by zdobyć kobiety
zniewalają innych ludzi na wszelkie możliwe do wyobrażenia sposoby, z
których wojna jest najokrutniejszym.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 1 Oct 2017 12:06:29 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

Zenek Kapelinder pisze:
> Szyk Cech pisze:
>> W dniu 30.09.2017 o 07:25, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to samo

>> Skąd ten pomysł?!? Bóg raczej się nie ogranicza do formy ludzkiej
>> (jeśli w ogóle jej używa) i najprawdopodobniej większość czasu
>> spędza w formie nie cielesnej ciągle pracując nad swoimi
>> projektami i innymi sprawami... Ma ogromną pustą przestrzeń
>> przeznaczoną do skoków w czasie (pracuje nad wieloma sprawami
>> równolegle) - tą przestrzeń odkryli ziemscy astronomowie i orzekli,
>> że wg nich nie powinno jej być. To miejsce zostało opisane w tym
>> artykule:
>> http://ciekawe.org/2016/07/24/tajemnicza-super-pustka->we-wszechswiecie/

> Wedlug legedy o bogu Bogu, bo zapewne o nim napisales, on nic nie
> musi planowac, wymyslac itp. On wie wszystko bez zadnego
> kombinowania. Poukladane ma wszystko od samego poczatku do na
> zawsze. W zasadzie jest niewolnikiem swojej boskosci bo nie moze nic
> zmienic. Gdyby chcial cos zmienic to znaczylo by ze sie pomylil i z
> urzedu stracil by stanowisko boga. Tyle legenda.

A teraz pomyśl, że podstawową cecha S(T)wórcy jest dynamika: niczego
wcześniej nie zaplanował ani nie przewidywał ale posiada CEL, którym
jest wieczne trwanie i temu celowi podporządkowuje wszystkie swoje
działania. Jest dynamiczny i dynamicznie podejmuje decyzje oparte na
wcześniejszych doświadczeniach ale nie posługuje się tylko logiką lecz w
chwilach krytycznych włącza INTUICJĘ, która jest narzędziem
niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju, gdyż pozwala Mu tworzyć nowe
idee i następnie je materializować. A przy okazji dowiaduje się sam o
sobie czegoś nowego, czegoś co dotychczas nie istniało, nie było stanem
Jego Świadomości.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 1 Oct 2017 12:22:12 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.religia,pl.sci.filozofia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu sobota, 30 września 2017 07:25:57 UTC+2 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> Trybun pisze:
>>> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i ważniejszych
>>>> ode mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>>>
>>>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja Świadomość.
>>>>
>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" -
>>>>  mówi do mnie moja Świadomość.

>>> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry, miałem
>>> na myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną nieświadomość.
>>> Może innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje niż mnie.

>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że bezgranicznie
>>  zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty będziesz widział swego
>> Stwórce poza sobą poza moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością.

> malo przezyles Leo, dlatego tak mowisz.

Nie wiesz ile przeżyłem, a z tym co opublikowałem o swoich
doświadczeniach życiowych pewnie nie miałeś okazji się zapoznać. Więc
racz uszanować cudze doświadczenia tak jak ja nie wypominam nikomu jego
doswiadczeń lecz staram się je zrozumieć i znaleźć do nich klucz.


>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz sobie), że
>> jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz Przeistoczenia z
>> niedowiarka w osobę wierzącą byś dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i
>> Człowiek to jedno i to samo.

> bajki opowiadasz.

Nigdy nie byłem bardziej poważny niż w rozmowie z Tobą.


>> Tyle tylko, że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego poznania
>> jego S(T)wórcy musi dojrzeć do tego doświadczając przez większość
>> swego życia a i tak tylko nieliczni osiągają ten stan. Podczas gdy
>> wychowanie Dziecka przez opiekunów otwartych na Dziecko
>> umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i niewychodzenie z tego stanu
>> Świadomości oraz utrwalenie go przez inicjację seksualną w Świętym
>> Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

> Swieta, to jest tylko Trojca Przensajswietsza. seks, Leo, to tylko
> nam na mozg sie rzuca. widzialem niby jezusow we drzewie jakby
> zawartych. mieli wynaturzone czesci; jednak w 90 procentach byly to
> jaja. siurki czyli. to tyle o twoim dogmacie.

Seks jest niezbędny do przetrwania gatunku, więc go nie lekceważ sobie.
A Trójcę Przenajświętszą pomyliłeś chyba ze Świętą Rodziną. Też Trójca
bez której trwanie Człowieka ni byłoby możliwe.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 7 Oct 2017 22:10:49 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia

silvio balconetti pisze:

>> A teraz pomyśl, że podstawową cecha S(T)wórcy jest dynamika:
>> niczego wcześniej nie zaplanował ani nie przewidywał ale posiada
>> CEL, którym jest wieczne trwanie i temu celowi podporządkowuje
>> wszystkie swoje działania. Jest dynamiczny i dynamicznie podejmuje
>>  decyzje oparte na wcześniejszych doświadczeniach ale nie posługuje
>>  się tylko logiką lecz w chwilach krytycznych włącza INTUICJĘ,
>> która jest narzędziem niepowtarzalnym i jedynym w swoim rodzaju,
>> gdyż pozwala Mu tworzyć nowe idee i następnie je materializować. A
>> przy okazji dowiaduje się sam o sobie czegoś nowego, czegoś co
>> dotychczas nie istniało, nie było stanem Jego Świadomości.

> Jakos nie bardzo pasuje mi obraz tego S(T)worcy do koncepcji
> Absolutu - bytu, ktory mialby byc - jesli wierzyc tomistom,
> neotomistom & co. - wieczny i niezmienny. Jesli jest dynamiczny,
> tworzy i materializuje idee oraz wlacza intuicje, no to nie jest
> Absolutem, bo sie zmienia...

Nie jest Absolutem tak jak człowiek (Dziecko), który nie poznał swego
S(T)wórcy w akcie potencjalnego stwarzania swego potomka, w akcie
zjednoczenia Erosa i Psyche. Nie może osiągnąć Absolutu ktoś, kto nie
wie czym jest bezgraniczne i absolutnie doskonałe zjednoczenie Kobiety i
Mężczyzny. A nie będzie wiedział dopóty, dopóki jego S(T)wóca nie
pozwoli mu tego zaobserwować i doświadczyć.


> Tak po krotce. Co do hasel typu "Nie będziesz miał przed sobą bogów
> większych i ważniejszych ode mnie" -"Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą"
> - "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli (umysłowej)" oraz
> ksiezowskich fraz „odnajdź Boga w sobie!”, „niech Bóg się w tobie
> narodzi!” to sa takie mantry hipnotyzerow w sutannach, ktorzy
> wmawiaja maluczkim, ze sa wyrazicielami i przedstawicielami boga na
> ziemi.

Zapoznaj sie lepiej ISTOTĄ tych haseł a nie z blichtrem przeznaczonym
dla podświadomości przeciętnego zjadacza chleba, który nie jest w stanie
dotrzeć samodzielnie do ESENCJI i potrzebuje przewodników duchowych,
którzy podprowadzą go pod punkt przemiany i rozpędzą na tyle by nie mógł
się już z tej przemiany wycofać. A to, że wielu z tych, którzy powinni
być przewodnikami sami potrzebują przewodników to już inna sprawa. Liczy
się jednak to, że kula śniegowa się toczy coraz szybciej i przybiera na
masie niczym lawina.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 23 Oct 2017 12:46:09 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 1 października 2017 12:22:16 UTC+2 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu sobota, 30 września 2017 07:25:57 UTC+2 użytkownik LeoTar
>>> Gnostyk napisał:
>>>> Trybun pisze:
>>>>> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i
>>>>>> ważniejszych ode mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>>>>>
>>>>>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja
>>>>>> Świadomość.
>>>>>>
>>>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli
>>>>>> (umysłowej)" - mówi do mnie moja Świadomość.

>>>>> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry,
>>>>> miałem na myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną
>>>>> nieświadomość. Może innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje
>>>>> niż mnie.

>>>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że
>>>> bezgranicznie zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty
>>>> będziesz widział swego Stwórce poza sobą poza moją/Twoją/naszą
>>>> wspólną Świadomością.

>>> malo przezyles Leo, dlatego tak mowisz.

>> Nie wiesz ile przeżyłem, a z tym co opublikowałem o swoich
>> doświadczeniach życiowych pewnie nie miałeś okazji się zapoznać.
>> Więc racz uszanować cudze doświadczenia tak jak ja nie wypominam
>> nikomu jego doswiadczeń lecz staram się je zrozumieć i znaleźć do
>> nich klucz.

> masz racje, nie wiem. opisz mi, jesli mozesz, co przezyles,
> pomijajac oczywiscie, jesli mozesz, przezycia z tego swiata. tez
> oczywiscie mozemy o nich pogadac, ale to zadna autostrada.

Wejdź na moje strony a dowiesz się co przeżyłem na tym świecie; staram
się nie powtarzać gdyż Ixelka i Chiron zaraz mi to wypominają.:) A co do
rzekomych przeżyć "nie z tego świata" to chętnie posłucham o Twoich
halucynacjach i iluzjach gdyż sam takowych nie miewam.:)


>>>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz sobie), że
>>>> jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz Przeistoczenia z
>>>> niedowiarka w osobę wierzącą byś dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i
>>>> Człowiek to jedno i to samo.

>>> bajki opowiadasz.

>> Nigdy nie byłem bardziej poważny niż w rozmowie z Tobą.

> przepraszam, ale Bog i czlowiek to prawie to samo, i choc
> czestokroc, dla mnie "prawie" znaczy zazwyczaj tozsamosc, a nie tak,
> jak u innych, czy chocby w tivi reklamach jakas gorsza jakosc, to
> jednak rozrozniam, bo wiele przezylem.

Nie chwal się, że wiele przeżyłeś lecz napisz o tym czego doświadczyłeś.
Bez tego potraktuję Cię jako zwykłego chwalipiętę, maniaka który w ten
sposób stara się okazać mi swoją wyższość. Jeśli masz wątpliwości to
zajrzyj do mojej biblioteczki i przeczytaj książeczkę J.J.Carter'a
zatytułowaną "Wredni ludzie". Zwróć uwagę na tych, którzy cierpiąc z
powodu braku poczucia własnej wartości chcą się poczuć lepiej przez
dołowanie innych. Carter nazywa ich pieszczotliwie umniejszaczami.:)


>>>> Tyle tylko, że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego
>>>> poznania jego S(T)wórcy musi dojrzeć do tego doświadczając
>>>> przez większość swego życia a i tak tylko nieliczni osiągają
>>>> ten stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez opiekunów
>>>> otwartych na Dziecko umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i
>>>> niewychodzenie z tego stanu Świadomości oraz utrwalenie go
>>>> przez inicjację seksualną w Świętym Trójkącie = Rodzice +
>>>> Dziecko.

>>> Swieta, to jest tylko Trojca Przensajswietsza. seks, Leo, to
>>> tylko nam na mozg sie rzuca. widzialem niby jezusow we drzewie
>>> jakby zawartych. mieli wynaturzone czesci; jednak w 90
>>> procentach byly to jaja. siurki czyli. to tyle o twoim dogmacie.

>> Seks jest niezbędny do przetrwania gatunku, więc go nie lekceważ
>> sobie. A Trójcę Przenajświętszą pomyliłeś chyba ze Świętą Rodziną.
>> Też Trójca bez której trwanie Człowieka ni byłoby możliwe.

> pewnie, ze niezbedny i nader przyjemny:) ale nie wowczas, gdy w
> wynaturzenie przechodzi. to znaczy niech sobie przechodzi w co tam
> chce w zaciszu domowym; ani ja, ani Pan Bog nawet w to nie wnika,
> jesli z dobrej woli.

Czy inicjację seksualną dziecka z rodzicami, nazywasz wynaturzeniem? Z
pedagogicznego punktu widzenia to dla dziecka wkraczającego w
samodzielność najdoskonalsza szkoła relacji między kobieta i mężczyzną,
dwoma połówkami Stwórcy. To szkoła otwartości, uczciwości, zaufania,
szacunku miedzy płciami. Jest to oczywiście ideał, którego nie sposób
osiągnąć dopóty, dopóki miedzy płciami panuje fałsz, zakłamanie i obłuda
w których to patologicznych formach dominuje, niestety, kobieta. To
dzięki temu swojemu oszustwu i biernemu seksowi sprawuje kobieta
niepodzielną władzę w rodzinie. Dzięki tej władzy próbuje odbudować
swoje, utracone w dzieciństwie, poczucie własnej wartości. I buduje swój
pozytywny, ale fałszywy, wizerunek na barkach mężczyzny i dziecka.
Dlatego tak bardzo wzdragają się kobiety przed wprowadzeniem kompletnego
wychowania seksualnego do obowiązków rodzinnych gdyż musiałyby
zrezygnować z dominacji i władzy, którą sprawują nad mężczyznami właśnie
dlatego, że na skutek braku wychowania seksualnego w rodzinie mężczyźni
- ze swoim brakiem poczucia własnej wartości - nie są w stanie
przeciwstawić się seksualności kobiet i ulegają ich presji stając się
kapciowymi w swoich rodzinach zamiast pobudzać ducha rodziny.


> ot, kochac mozna siwe roznie, jesli nikogo za bardzo nie boli.

Uczciwy seks nigdy nie boli i jest źródłem wielkiej siły oraz
bezgranicznej przyjemności. O dewiantach seksualnych nie wspominaj.


>> Pozdrawiam LeoTar Gnostyk
>>
>> Świat według LeoTar'a - http://leotar.net "Pomoc wzajemna jako
>> czynnik rozwoju" - Piotr Kropotkin

> jesli to chciales uslyszec, gnostyku, to juz uslyszales:) ale
> transparentow o tym nie nos po ulicach:) w swym domu natomiast jak
> najbardziej mozesz byc takim jak zechcesz - dulskosc mnie zachwyca:)

Nie wiem co chciałem usłyszeć - jestem ciekaw i czekam, iż mi
podpowiesz. A co do tego co mi jest wolno w moim własnym domu to powiem
Ci to samo co już wielokrotnie pisałem: nikt nie ma prawa narzucać mi
swojego modelu wychowawczego jeżeli nie bierze odpowiedzialności za
skutki swoich edukacyjnych poczynań. Ja biorę na siebie pełną
odpowiedzialność za moje decyzje i wara od tego umysłowym niewolnikom.

A dulskość (mniemam, że chciałeś użyć określenia: dulszczyzna) to raczej
Twoja domena a nie moja.:)

LeoTar Gnostyk




Temat: Re: Rozmowa ze Świadomością.
Data: Mon, 23 Oct 2017 15:50:41 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-10-01 o 11:46, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że
>>>> bezgranicznie zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty
>>>> będziesz widział swego Stwórce poza sobą poza moją/Twoją/naszą
>>>> wspólną Świadomością. Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko
>>>> uzmysłowisz sobie), że jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i
>>>> doznasz Przeistoczenia z niedowiarka w osobę wierzącą byś
>>>> dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to samo. Tyle
>>>> tylko, że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego poznania
>>>> jego S(T)wórcy musi dojrzeć do tego doświadczając przez
>>>> większość swego życia, a i tak tylko nieliczni osiągają ten
>>>> stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez opiekunów otwartych
>>>> na Dziecko umożliwiłoby Dziecku utrzymanie i niewychodzenie z
>>>> tego stanu Świadomości oraz utrwalenie go przez inicjację
>>>> seksualną w Świętym Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

>>> Z każdym przeżytym kolejnym dniem, z każda kolejna godziną i
>>> minutą moja świadomość coraz bardziej utwierdza mnie coraz
>>> bardziej że jestem niczym.

>> Wyłazi z Ciebie brak szacunku dla samego siebie, którego zalążkiem
>> było poniżanie przez ojca, który - będąc nieświadomym Twoich
>> potrzeb emocjonalnych - walczył z Tobą o Twoją matkę. Ty również z
>> nim walczyłeś ale on był potężniejszy od Ciebie gdyż to Ty byłeś
>> uzależniony od niego. I dlatego w pewnym momencie zrezygnowałeś z
>> walki.

> Nic z tych rzeczy, w domu rodzicielskim był taki luz że praktycznie
> wszystkie moje cechy nabyte to są to cechy autorskie.

Luz wychowawczy wcale nie oznacza, że wszystkie emocjonalne potrzeby
dziecka są zaspokajane. Tym bardziej te objęte klauzulą kulturowego tabu
z których nikt nie zdaje sobie sprawy, gdyż nikt nigdy nie wpadł na to,
że ich niezaspokojenie może byc odbierane przez dziecko jako poniżający
je zakaz.


> I prawdę mówiąc nie miałem/nie spotkałem w swoim życiu jakiegoś
> idola od którego mógłbym zapożyczać czy to sposób myślenia czy to
> postępowania.

To bardzo dobrze o Tobie świadczy. Dzięki temu masz krytyczny, chociaż
zablokowany (i ograniczony) zakazem umysł.


> Ojciec powiadasz walczył z matką o mnie?, no cóż, być może w
> rodzinach z jednym dzieckiem są praktykowane takie zachowania, ale
> raczej trudno podejrzewać o taka wojnę rodziców o względy sześciorga
> potomków..

Przy takiej ilości nie maja specjalnie czasu myśleć nad potrzebami
duchowymi swojej dziatwy i kierują się w wychowaniu normami, które im
przekazała rodzinna tradycja. Musieli popełniać błędy wychowawcze swoich
nieświadomych rodziców. Polecam "Ścieżki życia" Alice Miller.


>>> A już najmniejszy wpływ mam na swoja osobowość, łącznie z
>>> ciałem.

>> Wyłazi z Ciebie niewiara we własne siły i możliwości duchowe. To
>> pokłosie porażki, której doznałeś z ojcem w rywalizacji o jego
>> kobietę. Nie pozwolił Ci po nią sięgnąć byś mógł się mu stać
>> równym. Gdybyś tego doświadczył w doświadczeniu inicjacji
>> seksualnej nie tylko, że stałbyś się mu równym ale również
>> doświadczalnie poznałbyś wzorzec poszukiwanej przez siebie kobiety
>> swego życia, gdyż to ojciec wskazałby Ci ten wzorzec. On, ze swoim
>> autorytetem przekazałby Ci Wiedzę. Ale on również nie ufał sobie
>> więc i nie ufał do końca nikomu, gdyż nie przeżył inicjacji w
>> formie o jakiej piszę. A poza tym to on nie wiedział, że takiej
>> właśnie inicjacji oczekujesz i że potrzebna do tego jest jego
>> zgoda. Poza tym nieświadoma matka, której również brakowało
>> poczucia własnej wartości mogłaby w wyniku takiego aktu zrobić z
>> Ciebie morderce ojca, jako że go skrycie nienawidziła jako że
>> uważała iż z jego powodu była domowa prostytutką. Za inicjację nie
>> mogą się brać rodzice nieświadomi swoich rodzicielskich obowiązków
>> oraz celu, któremu inicjacja ma służyć.

> Jedyne co ze mnie wyłazi to racjonalność. Oczywiście oparta na
> logice.

Moja hipoteza wychowawcza oparta jest właśnie wyłącznie na racjonalizmie
i logice. Jesteśmy do siebie podobni z jedna drobną różnicą: ja
przeżyłem wiele z dziećmi i dzięki dzieciom dokonała sie we mnie
radykalna przemiana duchowa. Ty, jak mniemam, takiej szansy nie miałeś.
I to jest ta subtelna - ale jakże ważna -  miedzy nami różnica.


> Ciągle jako wzór stawiasz tą wczesną edukację seksualną dzieci,
> można wiedzieć na podstawie czego?

Mylisz się. Nie stawiam nigdzie na wczesna edukację seksualna dziecka
lecz na brak zakazów ograniczających dostęp dziecka do wiedzy o życiu i
relacjach panujących między rodzicami. Stawiam na otwartość i swobodny
przepływ informacji w rodzinie bez żadnych filtrów deformujących obraz
życia emocjonalnego rodziny. Oczywiście w skład tej otwartości wchodzi
również życie seksualne rodziców, z którym ciekawskie dziecko powinno
się do woli zapoznawać gdyż to właśnie akt seksualny jest najpełniejszym
obrazem relacji emocjonalnych miedzy kobietą i mężczyzną. To, że
panujące między małżonkami fałsz, obłuda, zakłamanie i nieuczciwość nie
mogą być dla dziecka dobrym przykładem uzasadniają tenże zakaz uważam za
konieczność; gdyby dziecko widziało prawdziwy obraz tych patologicznych
relacji panujących między jego rodzicami pewnie spowodowałoby, iż
zatrzymała by się prokreacja. Ale równocześnie tenże zakaz prowadzi do
szerzenia się różnorodnych innych patologii społecznych, psychicznych i
biologicznych.


> Np. Ty ty tego doświadczyłeś i widzisz swoja przewagę nad znajomymi,
> czy odwrotnie - to któryś ze znajomych był tak wychowany i przewyższa
> Ciebie pod wieloma względami a może to tylko takie niczym nie poparte
> spekulacje?

Moje wnioski oraz hipoteza oparte są na obserwacji, doświadczeniu i
analizie uwolnionej od wszelkich ograniczeń i zakazów.


> I wreszcie jakie horyzonty może rozszerzyć człowiekowi taka
> edukacja?

Uwolni wszystkie moce umysłu dzięki zrzuceniu ograniczeń, które go
krepują i ograniczają swobodę działania. Może nie będziesz w stanie
sobie tego wyobrazić, że coś takiego jest możliwe, ale dla mnie dopiero
odrzucenie zakazów pozwoliło mi w pełni zrezygnować z woli i dążenia do
dominacji nad innymi ludźmi. Według mnie taki stan umysłu jest warunkiem
koniecznym do wyjścia z niewolnictwa umysłowego, rezygnacji z dążenia do
podporządkowywania sobie innych ludzi czyli rezygnacja z prób
zniewalania ich. Ten stan umysłu (otwarcie się na nieskończoność
możliwych doświadczeń) to warunek konieczny do wdrożenia w czyn
przykazania: "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".


> Przyznam też że osobiście nie bardzo rozumiem tego robienia tematu
> tabu z seksualności ludzkiej przez wychowawców, ale czy z kolei
> całkowity brak ograniczeń do wiedzy o tym cokolwiek może zmianie na
> cokolwiek, wątpię.

Likwidacja zakazów od urodzenia, rzekłbym nawet od poczęcia (koncepcji),
to warunek nie-zniewalania i nie-poniżania nowego człowieka. A
nie-zniewalanie i nie-poniżanie to rezygnacja  z przemocy w stosunku do
nowego życia. Ta początkowa przemoc jest zalążkiem traumy
wczesnodziecięcej, która jest zaczynem do wszelkich nieporządków i
dezorganizacji świadomości (w tym) psychiki) osobnika. Nieporządek
mentalny to zaburzenia w przepływie oraz przetwarzaniu informacji w
niezwykle złożonym systemie adaptacyjnym jakim jest istota ludzka. Ten
nieporządek wywoływany przez zaburzenia emocjonalne powoduje
niesprawności w funkcjonowaniu rozległego systemu sterowania - raz
zainicjowany nieporządek utrwala się do czego przyczynia się także
oddziaływanie zdegenerowanego środowiska społecznego, i bałagan w
systemie powiększa się prowadząc do samobójczej śmierci organizmu. Zakaz
działa więc niczym wirus umysłu propagując w miarę upływu czasu i
zarażając coraz to nowe obszary przestrzeni Świadomości. Jedynym
lekarstwem dla zakażonego organizmu jest podanie antidotum, czyli
wszczepienie antywirusa, który wyeliminuje wirusa i odzyska umysł
uwalniając go od nieporządku. Jako antywirus służy wiedza o przyczynie
nieporządku czyli wiedza o tym którego poznania nam zabroniono.
Oczywiście juz na samym początku istnienia nowego życia można nie
dopuścić do infekcji likwidując wszelkie zakazy wychowawcze i pozwalając
dziecku czerpać ze skarbnicy wiedzy rodziców tyle ile tylko zapragnie.
Jestem pewien, że dziecko uwolnione od wszelkich zakazów nie zrobi nic
ponadto co zaobserwuje u rodziców. Bo przyczyną krnąbrności i oporu
dziecka jest właśnie rodzicielski zakaz. Można więc powiedzieć, że
zlikwidowanie zakazu eliminuje potrzebę łamania go przez dziecko.
Dziecko w swej nauce będzie podążać śladem swoich rodziców.


>>> I to ma być fragment Boga/Stwórcy? I co z tego że nagle
>>> niektórzy ludzie nagle ni z tego ni z owego zaczynają sobie
>>> uświadamiać że są Napoleonem Bonaparte, czy Wandą Wasilewską,
>>> jakie z tego wyciągasz wnioski?

>> Spoko, nie od razu Kraków zbudowano, więc i proces uświadamiania
>> sobie tego, że to my jesteśmy S(T)wórcami/cą musi trochę potrwać.
>> Przechodzenie od całkowitej, absolutnej nieświadomości do pełni
>> Wiedzy przy blokowanym przez patologie przepływie informacji musi
>> być procesem inercyjnym tak jak inercyjną jest ludzka psychika z
>> utrwalonymi mechanizmami obronnymi. Ludzie boja się zmian bo nie
>> ufają ani sobie ani tez nikomu innemu. Dopiero sytuacje kryzysowe,
>> sytuacje skrajnego zagrożenia powodują, więc by przetrwać
>> zaczynają się kierować intuicją.

> To tzw myśli natrętne, coś na ogół wysoce niepożądane, i chyba racja,
> bo dla takiego człowieka, który by autentycznie  stał się Świadomym
> człekiem to tylko w sumie nieszczęście. Pewnie nawet Ty sobie nie
> zdajesz sprawy że szukamy odpowiedzi, ale tak naprawdę nie chcemy jej
> znać. Znacznie lepiej nadal egzystować w błogiej nieświadomości i...
> - nadziei..

Najpierw sprawdź a potem wygłaszaj opinie. Ja mogę Cie tylko zapewnić,
że dopiero teraz, po przełamaniu, a raczej po dezintegracji pozytywnej,
czuję, że żyję pełnią życia.


>>> Co w tym wszystkim mogłaby zmienić wcześniejsza rodzicielska
>>> edukacja seksualna potomka?

>> Nie wywołałaby uaktywnienia się kompleksu Edypa/Elektry i nie
>> byłoby ludzi z obniżonym poczuciem własnej wartości, nie wierzących
>> we własne siły i nieufnych. Nie byłoby przyczyny do tego by ludzie
>> dążyli do odbudowania poczucia własnej wartości na barkach innych,
>> których - przy braku wiary we własne siły - zniewalają po to by na
>> grzbietach swoich niewolników odbudowywać poczucie własnej
>> wartości. Nie ma PRZYCZYNY nie ma SKUTKU. Bo niewolnictwo, dążenie
>> do zapanowania nad innymi, jest skutkiem braku wiary we własne
>> siły. I działa to zarówno w odniesieniu do mężczyzn jak i kobiet.
>> Tyle, że kobiety używają seksu do podporządkowania sobie mężczyzny
>> a mężczyźni po to by zdobyć kobiety zniewalają innych ludzi na
>> wszelkie możliwe do wyobrażenia sposoby, z których wojna jest
>> najokrutniejszym.

> A można wiedzieć skąd, z czego to przeświadczenie, że taka edukacja
> rozwiąże większość problemów w czasie egzystencji, że w ogóle
> cokolwiek zmieni? Bo przyznam że jestem do takiej teorii dość
> sceptyczny. Jesteśmy tym czym nas Stwórca/cy uczynił/li i sami raczej
> nic tu nie zmienimy.

To nie przeświadczenie, to PEWNOŚĆ wynikająca z osobistego
doświadczenia. A jeżeli już odwołujesz się do Stwórcy i tego, że takimi
niedoskonałymi nas uczynił to weź pod uwagę to, że wtedy gdy zaczynał
tworzyć jego zasób wiedzy (doświadczenia) był zbiorem pustym i dopiero
pod wpływem materialnego doświadczenia EWOLUOWAŁA (od: ewolucja) jego
wiedza o samym sobie. My jesteśmy Nim i nasze doświadczenia uzupełniają
zasoby naszej/Jego Wiedzy, wypełniają przestrzeń stanów Świadomości. I
to My-On dojrzewamy i zmieniamy się wraz z nabytym doświadczeniem. I
zbliżamy się do betonowej ściany, o która się rozbijemy jeżeli nie
pokonamy ograniczeń narzuconych nam przez nas samych na początku
S(T)worzenia albo tez pokonamy naszą własną nieświadomość początkową
wynikającą z nieokreślonych warunków początkowych albo też zwyrodniejemy
i ulegniemy zagładzie jako pewna forma Świadomości natomiast nasz
S(T)wórca czyli Świadomość stworzy coś nowego. I ta nowa materialna
forma będzie miała swoja szansę by uzupełnić ostatni brakujący stan w
przestrzeni Świadomości. Do pokonania osobliwości jaką jest zakaz
potrzebna jest odwaga i rozważne ryzyko a nie kunktatorstwo i
tchórzostwo. To my zmieniamy świat stworzony przez Świadomość.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 24 Oct 2017 08:18:57 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu poniedziałek, 23 października 2017 12:46:14 UTC+2 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu niedziela, 1 października 2017 12:22:16 UTC+2 użytkownik
>>> LeoTar Gnostyk napisał:
>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>> W dniu sobota, 30 września 2017 07:25:57 UTC+2 użytkownik
>>>>> LeoTar Gnostyk napisał:
>>>>>> Trybun pisze:
>>>>>>> W dniu 2017-08-28 o 15:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>>>>> "Nie będziesz miał przed sobą bogów większych i
>>>>>>>> ważniejszych ode mnie" - mówi do mnie moja Świadomość.
>>>>>>>>
>>>>>>>> "Jam jest Twoim Bogiem/Stwórcą" - kontynuuje moja
>>>>>>>> Świadomość.
>>>>>>>>
>>>>>>>> "Jam jest twój Bóg, który cię wywiódł z niewoli
>>>>>>>> (umysłowej)" - mówi do mnie moja Świadomość.

>>>>>>> Raczej jakiś fałszywy prorok a nie Bóg/Stwórca. Oj sorry,
>>>>>>> miałem na myśli tylko SWOJĄ świadomość, czyli zupełną
>>>>>>> nieświadomość. Może innych ten ich "Bóg" inaczej traktuje
>>>>>>> niż mnie.

>>>>>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że
>>>>>> bezgranicznie zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty
>>>>>> będziesz widział swego Stwórce poza sobą poza
>>>>>> moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością.

>>>>> malo przezyles Leo, dlatego tak mowisz.

>>>> Nie wiesz ile przeżyłem, a z tym co opublikowałem o swoich
>>>> doświadczeniach życiowych pewnie nie miałeś okazji się
>>>> zapoznać. Więc racz uszanować cudze doświadczenia tak jak ja
>>>> nie wypominam nikomu jego doswiadczeń lecz staram się je
>>>> zrozumieć i znaleźć do nich klucz.

>>> masz racje, nie wiem. opisz mi, jesli mozesz, co przezyles,
>>> pomijajac oczywiscie, jesli mozesz, przezycia z tego swiata. tez
>>> oczywiscie mozemy o nich pogadac, ale to zadna autostrada.

>> Wejdź na moje strony a dowiesz się co przeżyłem na tym świecie;
>> staram się nie powtarzać gdyż Ixelka i Chiron zaraz mi to
>> wypominają.:) A co do rzekomych przeżyć "nie z tego świata" to
>> chętnie posłucham o Twoich halucynacjach i iluzjach gdyż sam
>> takowych nie miewam.:)

> uwazasz, ze wielu Swietych Ludzi, mialo tez zawsze tylko iluzje?
> Swietych, a nie swietych wedlug jakiejs tam wiary?

No przesadziłem troszkę. Uspokojony, uwolniony od negatywnych emocji
umysł ma rzeczywiście dostęp do najgłębszych pokładów Wiedzy o samym
sobie. Dotrzeć do tej Wiedzy można dzięki praktykowaniu medytacji,
kontemplacji; ogólnie dzięki uważności, na której praktykowanie nikomu
nie jest przypisana wyłączność lecz każdy może z niej korzystać, każdemu
jest dostępna. Ja odtworzyłem "brakujące ogniwo" w łańcuchu Wiedzy
właśnie dzięki uważności i otwartości na dzieci, które mi niewerbalnie
wskazały kierunek poszukiwań.

Dlatego uważam, że każdy może zostać człowiekiem "świętym" czyli mającym
dostęp do wiedzy ukrytej; do tego nie potrzeba należeć do żadnej wiary.
Wystarczy odrzucić wszystkie kulturowe zakazy wsłuchać się w to co
podpowiadają nam nasze dzieci. Dzieci, których system wychowawczy nie
całkowicie pozbawił wolności, a przynajmniej mniej niż nas starych,
którzy przez znacznie dłuższy czas byliśmy szkoleni na niewolników.


>>>>>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz
>>>>>> sobie), że jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz
>>>>>> Przeistoczenia z niedowiarka w osobę wierzącą byś
>>>>>> dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to samo.

>>>>> bajki opowiadasz.

>>>> Nigdy nie byłem bardziej poważny niż w rozmowie z Tobą.

>>> przepraszam, ale Bog i czlowiek to prawie to samo, i choc
>>> czestokroc, dla mnie "prawie" znaczy zazwyczaj tozsamosc, a nie
>>> tak, jak u innych, czy chocby w tivi reklamach jakas gorsza
>>> jakosc, to jednak rozrozniam, bo wiele przezylem.

>> Nie chwal się, że wiele przeżyłeś lecz napisz o tym czego
>> doświadczyłeś.

> pisalem nieraz; ty tylko nie czytales:)

Przyznaję, że nie czytałem wszystkiego co pisałeś, gdyż chwilami
uważałem Ciebie za pozera. Sorki.:)


>> Bez tego potraktuję Cię jako zwykłego chwalipiętę, maniaka który w
>> ten sposób stara się okazać mi swoją wyższość.

> jaka tam znowu wyzszosc? o czym ty mowisz:)

Człowiek, któremu wskutek zakazowego wychowania brakuje Wiedzy a w
konsekwencji brakuje mu również poczucia własnej wartości będzie w taki
lub inny sposób starał się ten brak skompensować wywyższając się jeżeli
tylko znajdzie ku temu okazję. I to widać również w Twoich rymowankach.
Zresztą sam fakt rymowania, komunikacji w nie zawsze zrozumiały dla
ogółu sposób, jest chęcią pokazania własnej "wyższości". Znaczy to, że
znajdą się tacy, którzy są niżej od Ciebie, dzięki tajemniczości rymów
bedziesz sie czuł od nich lepszy dlatego, że oni nie potrafią Twoich
rymów do końca jednoznacznie zrozumieć. Fakt umiejętność rymowania to
również wielki dar ale spójrz na to w sposób, który wyżej przedstawiłem.


>> Jeśli masz wątpliwości to zajrzyj do mojej biblioteczki i
>> przeczytaj książeczkę J.J.Carter'a zatytułowaną "Wredni ludzie".
>> Zwróć uwagę na tych, którzy cierpiąc z powodu braku poczucia
>> własnej wartości chcą się poczuć lepiej przez dołowanie innych.
>> Carter nazywa ich pieszczotliwie umniejszaczami.:)

> nie obchodzi mnie ani pan Carter, no może Jimmy troszeczkę:), ani
> nikt inny, kto powszechnie znane zachowania odkrywa, jakby coś
> odkrył naprawdę.

Istotnie. Ale nie wszyscy maja czas myśleć o tym i często umyka to ich
uwadze. Dlatego rolą pisarza czy publicysty jest uzmysłowić im sprawy i
zjawiska, które dla pisarza są oczywiste. Pomagajmy sobie wzajemnie i
nie dublujmy własnej pracy. Tak jak przeczytasz w mojej stopce: "Pomoc
wzajemna jako czynnik rozwoju".:)


>>>>>> Tyle tylko, że Człowiek, któremu ZAKAZANO bezpośredniego
>>>>>> poznania jego S(T)wórcy musi dojrzeć do tego doświadczając
>>>>>> przez większość swego życia a i tak tylko nieliczni
>>>>>> osiągają ten stan. Podczas gdy wychowanie Dziecka przez
>>>>>> opiekunów otwartych na Dziecko umożliwiłoby Dziecku
>>>>>> utrzymanie i niewychodzenie z tego stanu Świadomości oraz
>>>>>> utrwalenie go przez inicjację seksualną w Świętym
>>>>>> Trójkącie = Rodzice + Dziecko.

>>>>> Swieta, to jest tylko Trojca Przensajswietsza. seks, Leo, to
>>>>> tylko nam na mozg sie rzuca. widzialem niby jezusow we
>>>>> drzewie jakby zawartych. mieli wynaturzone czesci; jednak w
>>>>> 90 procentach byly to jaja. siurki czyli. to tyle o twoim
>>>>> dogmacie.

>>>> Seks jest niezbędny do przetrwania gatunku, więc go nie
>>>> lekceważ sobie. A Trójcę Przenajświętszą pomyliłeś chyba ze
>>>> Świętą Rodziną. Też Trójca bez której trwanie Człowieka nie
>>>> byłoby możliwe.

>>> pewnie, ze niezbedny i nader przyjemny:) ale nie wowczas, gdy w
>>> wynaturzenie przechodzi. to znaczy niech sobie przechodzi w co
>>> tam chce w zaciszu domowym; ani ja, ani Pan Bog nawet w to nie
>>> wnika, jesli z dobrej woli.

>> Czy inicjację seksualną dziecka z rodzicami, nazywasz
>> wynaturzeniem?

> weddlug moich norm, tak. jednak i tak nie potepiam, jesli wszyscy w
> rodzinie macie takie poglady i sie na to zgadzacie. zauwazam tylko,
> ze to bez porownania wiecej szkod przyniesc moze, niz korzysci. ale
> wybor i tak jest wasz.

Widzisz. Ja właśnie dlatego zostałem wyrzucony z rodziny przez kobietę
właśnie dlatego, że odrzuciłem normy nakazujące i utrwalające w rodzinie
niewolniczy system. Domagałem się relacji partnerskich między członkami
rodziny we wszystkich sytuacjach a to pozbawiało kobietę jej
dotychczasowej dominującej pozycji. Dzięki zakazom i ograniczeniom w
dostępie do wiedzy, nie tylko o życiu seksualnym, kobieta mogła
manipulować moim poczuciem winy i moim poczuciem własnej wartości.
Poczuciem wartości, którego brakowało mi również wskutek zakazowego
wychowania w rodzinie moich przodków. Partnerstwo natomiast wymaga
otwartości, braku ograniczeń, uczciwości, szacunku i zaufania do
drugiego człowieka. Nie osiągniesz tego, jeżeli będzie Ci brakowało
poczucia własnej wartości, a tego nie zdobędziesz jeżeli nie będziesz
miał wszelkiej Wiedzy potrzebnej do podejmowania życiowych decyzji, gdyż
będziesz się po prostu bał te decyzje podejmować. To było dla mnie, a
jest nadal dla wielu, niczym kwadratura koła, problem pozornie nie do
rozwiązania. Nie rozwiążesz go dopóty dopóki nie odrzucisz wszelkich
ograniczających Cię zakazów. Zakazów, które doprowadzą ludzkość do
zagłady jeżeli nie postanowi zadziałać za przykładem córek Lota (ST),
które w sytuacji skrajnej złamały kulturowy zakaz po to by ród
przetrwał. Może tego nie dostrzegasz, ale ludzkość znajduje się
aktualnie w podobnie podbramkowej sytuacji.


>> Z pedagogicznego punktu widzenia to dla dziecka wkraczającego w
>> samodzielność najdoskonalsza szkoła relacji między kobieta i
>> mężczyzną,

> wiesz, mam zone pedagoga. ona nie bylaby dla Ciebie tak laskawa,
> choc wierz mi, ze to wysmienity pedagog - oczywiscie w pogladach
> dosc czesto sie roznimy, bo ja jestem bez zawodu:)

Wyśmienity pedagog? A któż to taki? Jak możesz pisać o doskonałości
pedagogiki, skoro mamy tyle - i coraz więcej - przemocy w szkołach i w
rodzinach. Jest pedagogiem, który kształci umysłowych niewolników bo
temu celowi jest podporządkowana matriarchalna pedagogika - ma wychować
chłopców na podnóżki księżniczek, na ich paziów, którymi będą się mogły
wysługiwać.


>> dwoma połówkami Stwórcy.

> nie wiem, co Ci powiedziec, bo Stworca, jako takiej, plci nie ma;
> tzn. ma i nie ma jednoczesnie, zreszta jak to Bog.
>
> (...)

Zgoda, S(T)wórca płci nie ma, jest androgynem. Ale po to właśnie
podzielił się na dwie walczące ze sobą połówki by w walce i przymusie
uświadomić sobie właśnie to, że jest Jedynym, ponadczasowym Bytem. Bo
gdy zaczynał tworzyć był absolutnie i kompletnie tego nieświadomym, nie
posiadał żadnej Wiedzy o samym sobie. I dlatego właśnie zaczął tworzyć
by doświadczyć samego siebie poprzez wrażenia ze swej komplementarnej,
materialnej połowy. Dlatego właśnie uważam, że Człowiek i S(T)wórca to
jedno i to samo tylko w dwóch różnych stanach skupienia. Stwórca
(Świadomość) to Duch materii a Człowiek to materialna emanacja S(T)wórcy
dostarczająca Świadomości wrażeń dzięki materialnym zmysłom. Celem tej
współpracy Ducha z Materią jest osiągnięcie pełni Świadomości przez nią
samą, pełni samowiedzy, pełni poznania. samowiedzy.


>>> ot, kochac mozna siwe roznie, jesli nikogo za bardzo nie boli.

>> Uczciwy seks nigdy nie boli i jest źródłem wielkiej siły oraz
>> bezgranicznej przyjemności. O dewiantach seksualnych nie
>> wspominaj.

> no Leo, masz racje. ale najciekawszy przy obecnosci bozej, inny i
> nie mniej ciekawy pod obecnosc starych Swietych, inny i tak samo
> ciekawy przy Duchu Swietym.

Czy możesz mi to jeszcze raz napisać? Ale zrozumiale. Bo niczego nie
kumkam z Twego ostatniego wersu:)


>>> jesli to chciales uslyszec, gnostyku, to juz uslyszales:) ale
>>> transparentow o tym nie nos po ulicach:) w swym domu natomiast
>>> jak najbardziej mozesz byc takim jak zechcesz - dulskosc mnie
>>> zachwyca:)

>> Nie wiem co chciałem usłyszeć - jestem ciekaw i czekam, iż mi
>> podpowiesz. A co do tego co mi jest wolno w moim własnym domu to
>> powiem Ci to samo co już wielokrotnie pisałem: nikt nie ma prawa
>> narzucać mi swojego modelu wychowawczego jeżeli nie bierze
>> odpowiedzialności za skutki swoich edukacyjnych poczynań. Ja biorę
>> na siebie pełną odpowiedzialność za moje decyzje i wara od tego
>> umysłowym niewolnikom.
>>
>> A dulskość (mniemam, że chciałeś użyć określenia: dulszczyzna) to
>> raczej Twoja domena a nie moja.:)

> tak, jak powiedziales, pisanie wierszem to moja domena. totez w tym
> akurat przypadku forma byla jak najbardziej wlasciwa:)

Serdeczności.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 29 Oct 2017 18:23:55 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu wtorek, 24 października 2017 08:19:03 UTC+2 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu poniedziałek, 23 października 2017 12:46:14 UTC+2
>>> użytkownik LeoTar Gnostyk napisał:
>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>> W dniu niedziela, 1 października 2017 12:22:16 UTC+2
>>>>> użytkownik LeoTar Gnostyk napisał:
>>>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>>>> W dniu sobota, 30 września 2017 07:25:57 UTC+2 użytkownik
>>>>>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>>>>>> Dopóki nie przeżyjesz doświadczenia, które sprawi że
>>>>>>>> bezgranicznie zaufasz sobie, uwierzysz w siebie, dopóty
>>>>>>>> będziesz widział swego Stwórce poza sobą poza
>>>>>>>> moją/Twoją/naszą wspólną Świadomością.

>>>>>>> malo przezyles Leo, dlatego tak mowisz.

>>>>>> Nie wiesz ile przeżyłem, a z tym co opublikowałem o swoich
>>>>>> doświadczeniach życiowych pewnie nie miałeś okazji się
>>>>>> zapoznać. Więc racz uszanować cudze doświadczenia tak jak
>>>>>> ja nie wypominam nikomu jego doświadczeń lecz staram się je
>>>>>> zrozumieć i znaleźć do nich klucz.

>>>>> masz racje, nie wiem. opisz mi, jesli mozesz, co przezyles,
>>>>> pomijajac oczywiscie, jesli mozesz, przezycia z tego swiata.
>>>>> tez oczywiscie mozemy o nich pogadac, ale to zadna
>>>>> autostrada.

>>>> Wejdź na moje strony a dowiesz się co przeżyłem na tym świecie;
>>>> staram się nie powtarzać gdyż Ixelka i Chiron zaraz mi to
>>>> wypominają.:) A co do rzekomych przeżyć "nie z tego świata" to
>>>> chętnie posłucham o Twoich halucynacjach i iluzjach gdyż sam
>>>> takowych nie miewam.:)

>>> uwazasz, ze wielu Swietych Ludzi, mialo tez zawsze tylko iluzje?
>>> Swietych, a nie swietych wedlug jakiejs tam wiary?

>> No przesadziłem troszkę. Uspokojony, uwolniony od negatywnych
>> emocji umysł ma rzeczywiście dostęp do najgłębszych pokładów
>> Wiedzy o samym sobie. Dotrzeć do tej Wiedzy można dzięki
>> praktykowaniu medytacji,

> no tak, nastepny ktory sobie i swemu umyslowi tylko cos zawdziecza:)

Nigdy nie napisałem, że wszystko zawdzięczam tylko sobie. Wiele razy
podkreślałem, że bardzo dużo zawdzięczam moim dzieciom, a szczególnie
córce Kasi, która będąc mniej skażoną przez przeszłość ode mnie,
podpowiedziała mi gdzie mam szukać przyczyn patologii w naszej rodzinie.
Moja zasługa polegała na tym, że zaufałem i uszanowałem autonomię dzieci
i córka to doceniła ten akt mojej odwagi wskazując mi drogę do dalszych
poszukiwań. Chciała to zrobić (i zrobiła) tak aby zachowała neutralność
w stosunku do obojga swoich rodziców. Niestety, została przez matkę
odebrana jako zdrajczyni kobiet, która udostępniła mężczyźnie,
odwiecznemu wrogowi kobiety, tajemnicę techniki sprawowania przez
kobietę władzy nad mężczyzną.


> ki ciort w was jest? ze nigdy Leo nie doswiadczyles nic ponad, to
> albo masz umysl, ktory wszystko sam z siebie wie, albo nigdy nie
> miales do czynienia z istotami o niebo madrzejszymi czy swiatlejszymi
> od siebie. co jest bardziej logiczne? czy to, ze ty jestes
> wszystkowiedzacy, czy to, ze istnieja we wszechswiecie istoty, ktorym
> do kolan nie dorastasz?

Może i istnieją takie istoty, co wcale nie wyklucza tego, że mam dostęp
do Wiedzy, którą one dysponują. Mam ten dostęp dzięki temu, że złamałem
zakaz zabraniający dostępu do tej Wiedzy przez co zredukowałem do zera
szum ograniczający wartość S/N (w teorii informacji stosunek sygnału do
szumu określający zdolność do odczytywania informacji). Zakaz generował
strach i szum emocjonalny; po złamaniu zakazu zniknął strach i
sprowadził wartość zaburzeń emocjonalnych do zera. Oczywiści złamanie
zakazu nie obyło się samoistnie lecz przy udziale impulsów zewnętrznych,
z których pierwszym były seksualne zachowania mojej córki w stosunku do
mnie. Drugim impulsem, który definitywnie przebił błonę oddzielającą
moją nieświadomość od świadomości, była samobójcza śmierć mojego bossa.
To były czynniki, które udrożniły komunikację między tym co było we mnie
nieświadome a tym z czego sobie zdawałem sprawę.


>> kontemplacji; ogólnie dzięki uważności, na której praktykowanie
>> nikomu nie jest przypisana wyłączność lecz każdy może z niej
>> korzystać, każdemu jest dostępna. Ja odtworzyłem "brakujące
>> ogniwo" w łańcuchu Wiedzy właśnie dzięki uważności i otwartości na
>> dzieci, które mi niewerbalnie wskazały kierunek poszukiwań.
>>
>> Dlatego uważam, że każdy może zostać człowiekiem "świętym" czyli
>> mającym dostęp do wiedzy ukrytej; do tego nie potrzeba należeć do
>> żadnej wiary. Wystarczy odrzucić wszystkie kulturowe zakazy
>> wsłuchać się w to co podpowiadają nam nasze dzieci. Dzieci,
>> których system wychowawczy nie całkowicie pozbawił wolności, a
>> przynajmniej mniej niż nas starych, którzy przez znacznie dłuższy
>> czas byliśmy szkoleni na niewolników.

> slyszalem dziecko w ktore diabel wstapil. niewazne. zazwyczaj dzieci,
> do lat tak czterech, tylko sa prawdomowne. pozniej juz
> niekoniecznie.

Ale można je przywrócić chociaż chwilowo do stanu prawdomówności.
Wystarczy dać im dobry przykład (przestać samemu kłamać, manipulować i
zacząć mówić pełną prawdę o sobie) by zaczęły mówić takim samym,
niezakłamanym językiem. Znacznie trudniej jest przywrócić dzieci do tego
stanu pierwotnej prawdomówności gdy zaczną uprawiać seks i wpadną w siła
uzależnień seksualnych: dziewczyny sa zafascynowane możliwością
manipulowania i dominowania nad chłopakami a chłopcy są zafascynowani
pozorną - bo pozbawioną wartościowych emocji - satysfakcją seksualną.


>>>>>>>> Wystarczy, że doświadczysz (a może tylko uzmysłowisz
>>>>>>>> sobie), że jedynym s(T)wórcą jest Świadomość i doznasz
>>>>>>>> Przeistoczenia z niedowiarka w osobę wierzącą byś
>>>>>>>> dostrzegł, że Bóg (Stwórca) i Człowiek to jedno i to
>>>>>>>> samo.

>>>>>>> bajki opowiadasz.

>>>>>> Nigdy nie byłem bardziej poważny niż w rozmowie z Tobą.

>>>>> przepraszam, ale Bog i czlowiek to prawie to samo, i choc
>>>>> czestokroc, dla mnie "prawie" znaczy zazwyczaj tozsamosc, a
>>>>> nie tak, jak u innych, czy chocby w tivi reklamach jakas
>>>>> gorsza jakosc, to jednak rozrozniam, bo wiele przezylem.

>>>> Nie chwal się, że wiele przeżyłeś lecz napisz o tym czego
>>>> doświadczyłeś.

>>> pisalem nieraz; ty tylko nie czytales:)

>> Przyznaję, że nie czytałem wszystkiego co pisałeś, gdyż chwilami
>> uważałem Ciebie za pozera. Sorki.:)

> po czym tak sadzisz?

Po sposobie, którego używasz by nie pisać o sprawach zasadniczych.:)


>>>> Bez tego potraktuję Cię jako zwykłego chwalipiętę, maniaka
>>>> który w ten sposób stara się okazać mi swoją wyższość.

>>> jaka tam znowu wyzszosc? o czym ty mowisz:)

>> Człowiek, któremu wskutek zakazowego wychowania brakuje Wiedzy, a
>> w konsekwencji brakuje mu również poczucia własnej wartości, będzie
>> w taki

> poczucie wlasnej wartosci to mam chyba az za nadto. i to wlasnie nad
> tym bolec powinienem. choc i poczucie wlasnej niedoskonalosci czesto
> tak bardzo mi doskwiera, ze ubolewam az tak, ze zabic sie pragne.
> teraz pomysl, jak bardzo mozna kochac ten swiat i go "nienawidzic"
> jednoczesnie.

Widać, że dominuje w Tobie jeszcze brak poczucia własnej wartości i
nieświadomość tego kim jesteś, skoro masz ciągotki ku śmierci. A skoro
nienawidzisz tego świata to przede nienawidzisz siebie; masz bardzo
głęboko zakorzenione poczucie winy, które wpoiła Ci Twoja matka. Tak,
tak, matki są "specjalistkami" od wdrażania swoich synów do poczucia
winy za rzekome winy ojca popełnione w stosunku do matki. Oczywiście
chodzi o prostytucję małżeńską, za którą matka wini swego partnera
uwalniając siebie samą od odpowiedzialności za to chociaż to ona sama
jest za ten stan rzeczy i odpowiedzialna i nieodpowiedzialna zarazem.


>> lub inny sposób starał się ten brak skompensować wywyższając się
>> jeżeli tylko znajdzie ku temu okazję. I to widać również w Twoich
>> rymowankach.

> przytocz prosze te teksty, ktore pogardliwie rymowankami nazywasz.
> pokaz tez swoj, ktory na miano poezji zasluguje.

Nigdy nie uzurpowałem sobie jakiegokolwiek prawa do nazwania siebie
poetą.:) A cóż takiego uwłaczającego widzisz w nazwaniu wierszy
rymowankami? - czy to coś pogardliwego? Czy tak mało wierzysz w wartość
swoich... rymowanek? :)


>> Zresztą sam fakt rymowania, komunikacji w nie zawsze zrozumiały
>> dla ogółu sposób, jest chęcią pokazania własnej "wyższości".

> pogielo cie? podobnie kazdy twoj wywod mozna uznac za chec
> wywyzszania sie.

To, że piszę o sprawach, którym nikomu sie do tej pory nie śniło wcale
nie znaczy jeszcze, że przejawia się w tych tekstach moja chęć
wywyższenia się. Według mnie opisuję Prawdę w najlepszy, jak tylko
potrafię, sposób. Idąc dalej tokiem Twojego myślenia to autora każdego
odkrycia naukowego opisującego to jego odkrycie można by zaliczyć do
grupy wywyższających się. Czyż nie tak? A już szczególnie takiego
odkrycia, które wywraca do góry nogami cały dotychczasowy ustanowiony i
uznany przez wielu porządek społeczny i... naukowy.


>> Znaczy to, że znajdą się tacy, którzy są niżej od Ciebie, dzięki
>> tajemniczości rymów będziesz się czuł od nich lepszy dlatego, że
>> oni nie potrafią Twoich rymów do końca jednoznacznie zrozumieć.

> bez rymow tez by nie mogli. ale pominmy. poezja jest wlasnie po to,
> zeby nie zawsze jednoznacznie zrozumiec bylo to mozna. ona zostawia
> miejsce na wlasnie TWOJA (przepraszam, znow sam CL sie nacisnal)
> interpretacje i jest to zarowno wlasciwe, jak i najbardziej uczciwe.

Dopóki istnieje możliwość dowolności interpretacji dopóty istnieje
potencjał manipulacji i... oszustwa. A oszustwo stanowi zalążek przemocy
zarówno psychicznej jak i fizycznej. Dlatego uważam niejednoznaczność za
niedopuszczalną w utopijnym świecie wolnym od przemocy. świat taki
zostanie zbudowany a jego podstawową cechą będzie takie wychowanie
dzieci, które zamknie drogę do konieczności popełniania manipulacji i
oszustwa. Te dwa ostatnie zjawiska są pokłosiem braku poczucia własnej
wartości gdyż stwarzają złudną nadzieję na odzyskanie tego poczucia
(własnej wartości) dzięki zdobyciu wysokiej pozycji społecznej, zdobyciu
majątku lub sławy. Ale są to tylko złudzenia ludzi, którzy nie wyrośli z
wieku dziecięcego na skutek ograniczeń narzuconych im przez ich własnych
rodziców, i którzy podświadomie obciążają za to swojego Boga-Stwórcę
czyli swoich... rodziców i na rodziców Boga-rodziców spychają poczucie
winy za swoje życiowe niepowodzenia. I robią to słusznie gdyż to
rodzice, poprzez zakaz, uniemożliwili im dostęp do Wiedzy
uniemożliwiając im odpowiedzialne samodzielne życie.


>> Fakt umiejętność rymowania to również wielki dar ale spójrz na to
>> w sposób, który wyżej przedstawiłem.

> zaden tam dar. tak mam. ty popatrz na to, ze nie wszystko da sie
> wyrazic slowami ludzkimi, bo ludzie nie wszystkie uczucia,
> rozumowania czy stany znaja.

Więc trzeba ich zmuszać, nawet terrorem, do zrozumienia i przełamania
barier poznawczych.


> POEZJA tez nie wszystko wyrazic moze; niekiedy odda to bardziej
> proza, niekiedy proza poetycka.

Ale na końcu drogi ku poznaniu i tak zawsze pozostanie DOŚWIADCZENIE.
Żadna proza czy poezja go nie zastąpią.


> pozdrawiam, jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 29 Oct 2017 19:18:31 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:

>>>> Jeśli masz wątpliwości to zajrzyj do mojej biblioteczki i
>>>> przeczytaj książeczkę J.J.Carter'a zatytułowaną "Wredni
>>>> ludzie". Zwróć uwagę na tych, którzy cierpiąc z powodu braku
>>>> poczucia własnej wartości chcą się poczuć lepiej przez
>>>> dołowanie innych. Carter nazywa ich pieszczotliwie
>>>> umniejszaczami.:)

>>> nie obchodzi mnie ani pan Carter, no może Jimmy troszeczkę:), ani
>>> nikt inny, kto powszechnie znane zachowania odkrywa, jakby coś
>>> odkrył naprawdę.

>> Istotnie. Ale nie wszyscy maja czas myśleć o tym i często umyka to
>> ich uwadze. Dlatego rolą pisarza czy publicysty jest uzmysłowić im
>> sprawy i zjawiska, które dla pisarza są oczywiste. Pomagajmy sobie
>> wzajemnie i nie dublujmy własnej pracy. Tak jak przeczytasz w mojej
>> stopce: "Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju".:)

> w tym wzgledzie masz racje. niekiedy nawet to co wiemy, jesli powie
> to ktos inny, dopiero zaczynamy sobie uswiadamiac. tak istotnie
> jest.

Pewnie musi to być uznany przez Ciebie Autorytet.:)


>>>> Czy inicjację seksualną dziecka z rodzicami, nazywasz
>>>> wynaturzeniem?

>>> według moich norm, tak. jednak i tak nie potepiam, jesli wszyscy
>>> w rodzinie macie takie poglady i sie na to zgadzacie. zauwazam
>>> tylko, ze to bez porownania wiecej szkod przyniesc moze, niz
>>> korzysci. ale wybor i tak jest wasz.

>> Widzisz. Ja właśnie dlatego zostałem wyrzucony z rodziny przez
>> kobietę właśnie dlatego, że odrzuciłem normy nakazujące i
>> utrwalające w rodzinie niewolniczy system. Domagałem się relacji
>> partnerskich między członkami rodziny we wszystkich sytuacjach a
>> to pozbawiało kobietę jej dotychczasowej dominującej pozycji.
>> Dzięki zakazom i ograniczeniom w dostępie do wiedzy, nie tylko o
>> życiu seksualnym, kobieta mogła manipulować moim poczuciem winy i
>> moim poczuciem własnej wartości. Poczuciem wartości, którego
>> brakowało mi również wskutek zakazowego wychowania w rodzinie moich
>> przodków. Partnerstwo natomiast wymaga otwartości, braku
>> ograniczeń, uczciwości, szacunku i zaufania do drugiego człowieka.
>> Nie osiągniesz tego, jeżeli będzie Ci brakowało poczucia własnej
>> wartości, a tego nie zdobędziesz jeżeli nie będziesz miał
>> wszelkiej Wiedzy potrzebnej do podejmowania życiowych decyzji, gdyż
>> będziesz się po prostu bał te decyzje podejmować. To było dla mnie,
>> a jest nadal dla wielu, niczym kwadratura koła, problem pozornie
>> nie do rozwiązania. Nie rozwiążesz go dopóty dopóki nie odrzucisz
>> wszelkich ograniczających Cię zakazów. Zakazów, które doprowadzą
>> ludzkość do zagłady jeżeli nie postanowi zadziałać za przykładem
>> córek Lota (ST), które - w sytuacji - skrajnej złamały kulturowy
>> zakaz po to by ród przetrwał. Może tego nie dostrzegasz, ale
>> ludzkość znajduje się aktualnie w podobnie podbramkowej sytuacji.

> Leo, nie wiem nawet co ci powiedziec. po prostu zle rzeczy
> kojarzysz.

Bo...?


> relacje partnerskie nie sa przyzwoleniem na stosunek matki z synem,
> bo relacje partnerskie w rodzinie tez maja swoje granice.

Jeden akt seksualny: tylko "pierwszy raz" syna. Akt, którego celem nie
jest osiągnięcie przyjemności lecz utrwalenie w synu przez ojca (i przy
pomocy ojca) poczucia własnej wartości przez udostępnienie synowi
wszystkiego co najważniejszego ma w życiu ojciec, a więc jego własnej
partnerki. W imię zasady: "wolność, równość, braterstwo" w tym akcie syn
staje się równym ojcu a zarazem staje się bratem swego ojca. Dla mnie
mój syn z zespołem Down'a stał sie w pewnym sensie moim ojcem gdy w 1994
roku powiedział do mnie, że jestem gigantem. Nie wiem czy jesteś w
stanie wyobrazić sobie ile dodał mi siły tym stwierdzeniem i zarazem
jaki obowiązek na mnie nałożył.


> w preferowanym przez ciebie podejsciu te granice sa po prostu
> przekroczone i nie ma to nic wspolnego z partnerskimi relacjami.

Według mnie relacje partnerskie są możliwe dopiero wtedy, gdy
zlikwidowane zostaną wszelkie bariery oddzielające ludzi od siebie a
jedyną normą regulującą wzajemne relacje zostanie: "Szanuj bliźniego
swego jak siebie samego i tego samego domagaj się od niego". Jakakolwiek
granica łamie tę relację oparta na zaufaniu i szacunku.



> mozesz miec inne zdanie, tak jak ludzie pytajacy sie: a dlaczegoz to
> nie zarabiam tyle, zeby bylo mnie stac na coroczna wycieczke za 10
> tysiecy? drugi powie: jestem przeciez nauczycielem i skoro tak malo
> zarabiam, to odbije sobie, bo jestem w ukladzie z dyrektorem, na
> zachachmęconych stawkach unijnych.

Opisujesz świat ludzkich zwierząt zbudowany na fałszu, obłudzie i
zakłamaniu. Ja piszę o Utopii, świecie ludzi doskonałych uwolnionych od
nierówności. Nierówności, których zalążkiem jest brak poczucia własnej
wartości wynikający z nierozwiązanego kompleksu Edypa/Elektry. Wiemy już
jak taki świat zbudować i wdrożenie jego realizacji to już tylko kwestia
czasu; ci, którzy zostaną oświeceni przejdą do tego świata tunelem
niczym czarna dziura a pozostali zginą walcząc o złudną władzę nad
swoimi równie nieświadomymi braćmi i siostrami.


> otoz dlatego Leo, ze naprawde wielu ludzi nie stac na jakakolwiek
> wycieczke nawet raz na kilka lat.

Dlatego, że w tym świecie walczących o dominację ludzi-zwierząt jedni
okradają drugich w sposób bezwzględny. W mojej Utopii każdemu będzie
według potrzeb, które każdy świadomy człowiek będzie sam ustanawiał w
sposób odpowiedzialny biorąc pod uwagę nie tylko siebie ale i innych
członków społeczności.


> pewnie, ze nie ma to dokladnie zwiazku, tylko chcialem ci
> uswiadomic, ze prawie zawsze istnieja granice, takze brania na to, na
> co masz ochote.

By nikt nie czuł się poniżany lub wyzyskiwany WSZYSCY muszą być ŚWIADOMI
i muszą ich obowiązywać takie same normy; muszą wyznawać te same
wartości i muszą być za się nawzajem odpowiedzialni.


> a proponowane przez ciebie podejscie ku partnerstwu czy
> rownouprawnieniu ma wszelkie cechy, zeby mi tylko bylo dobrze, a
> wszystkich innych pierdolic.

Odsyłam do tego co napisałem kilka wierszy wyżej.:) Wykazujesz sie
wyjątkowa nieufnością w stosunku chyba nie tylko do mnie ale i do innych
grupowiczów za wyjątkiem tych, którzy Ci przyklaskują.:)


>>>> Z pedagogicznego punktu widzenia to dla dziecka wkraczającego w
>>>> samodzielność najdoskonalsza szkoła relacji między kobietą i
>>>> mężczyzną,

>>> wiesz, mam zone pedagoga. ona nie bylaby dla Ciebie tak laskawa,
>>> choc wierz mi, ze to wysmienity pedagog - oczywiscie w pogladach
>>> dosc czesto sie roznimy, bo ja jestem bez zawodu:)

>> Wyśmienity pedagog? A któż to taki? Jak możesz pisać o
>> doskonałości pedagogiki, skoro mamy tyle - i coraz więcej -
>> przemocy w szkołach i w rodzinach.

> to zaden argument. poza tym nigdy nie uwazalem wyuczonej pedagogiki
> za cos, co jest wartosciowe. wartosciowa staje sie wowczas, gdy ktos
> cos zrozumie lub na wlasnej skorze doswiadczy, co czestsze.

Najpierw zarzucasz mi miałkość argumentu a potem wycofujesz się rakiem.


>> Jest pedagogiem, który kształci umysłowych niewolników bo temu
>> celowi jest podporządkowana matriarchalna pedagogika - ma wychować
>> chłopców na podnóżki księżniczek, na ich paziów, którymi będą się
>> mogły wysługiwać.

> cos ci sie pomylilo. tak po prostu nie jest.

Jesteś ślepy skoro tego nie widzisz. Jesteś ślepy bo boisz się
porzucenia gdyby się nie zgodził z opinią kobiety-pedagoga. To nie
zarzut lecz stwierdzenie faktu Twojego... tchórzostwa. Nie wszyscy
zjadacze chleba muszą być heroicznie odważni.


>>>> dwoma połówkami Stwórcy.

>>> nie wiem, co Ci powiedziec, bo Stworca, jako takiej, plci nie ma;
>>> tzn. ma i nie ma jednoczesnie, zreszta jak to Bog.
>>>
>>> (...)

>> Zgoda, S(T)wórca płci nie ma, jest androgynem. Ale po to właśnie
>> podzielił się na dwie walczące ze sobą połówki by w walce i
>> przymusie

> na zadne polowki sie nie dzielil, ani z nikim nie walczy. nie
> przyrownuj Boga do sytuacji miedzy kobieta a mezczyzna w malzenstwie.
> to tylko my pomiedzy soba sie klocimy, a Bog rozumie kazde z nas. raz
> ktos ma wieksza, raz mniejsza racje, bardzo niekiedy calkowita.

Dla mnie Stwórca to ISTNIENIE, to Byt pozaczasowy i ponadczasowy, a nie
persona, z którą kojarzy mi się (i nie tylko mnie) Bóg. I ten Stwórca
będąc w stanie początkowej absolutnej nieświadomości wykoncypował (wziął
na logikę), że najprostszą drogą do poznania siebie samego, do
identyfikacji KIM On sam JEST będzie wywołanie walki przeciwieństw.
Walka daje impulsy do przełamywania nieświadomości - znam to z autopsji.
I w ten sposób powstały jasność i ciemność oraz inne dualizmy. I tak aż
do formy najbardziej zaawansowanej czyli do ludzi, których stworzyli
nasi poprzednicy, którzy znajdują się na ścieżce ewolucji Świadomości.


>> uświadomić sobie właśnie to, że jest Jedynym, ponadczasowym Bytem.
>> Bo gdy zaczynał tworzyć był absolutnie i kompletnie tego
>> nieświadomym, nie posiadał żadnej Wiedzy o samym sobie. I dlatego
>> właśnie zaczął tworzyć by doświadczyć samego siebie poprzez
>> wrażenia ze swej komplementarnej, materialnej połowy. Dlatego
>> właśnie uważam, że Człowiek i S(T)wórca to jedno i to samo tylko w
>> dwóch różnych stanach skupienia. Stwórca (Świadomość) to Duch
>> materii a Człowiek to materialna emanacja S(T)wórcy dostarczająca
>> Świadomości wrażeń dzięki materialnym zmysłom. Celem tej
>> współpracy Ducha z Materią jest osiągnięcie pełni Świadomości przez
>> nią samą, pełni samowiedzy, pełni poznania. samowiedzy.

> juz ci mowilem, ze Bog nie stworzyl wszelkiej przestrzeni, bo ona
> istniala zawsze. ze wydobrzyl sobie, zapewne nie tylko nasz
> wszechswiat, to tez normalne.

Czy nigdy nie myślałeś o tym, że nasz świat to iluzja, to stan
Świadomości, który ewoluuje wraz z Nią. Ten świat ewoluuje tym szybciej
im szybciej zmienia się nasza wiedza o nas samych. Jest czymś nietrwałym
tak jak ulotna jest Świadomość podtrzymywana przez produkty jej
"materialne" produkty.  A teraz te przemiany nabrały wręcz
sprinterskiego tempa; czy to nie dziwne?


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 29 Oct 2017 21:59:11 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 29.10.2017 o 19:18, LeoTar Gnostyk pisze:

>> pomocy ojca) poczucia własnej wartości przez udostępnienie synowi
>> wszystkiego co najważniejszego ma w życiu ojciec, a więc jego
>> własnej partnerki. W imię zasady: "wolność, równość, braterstwo" w
>> tym akcie syn

> Kiedy wy marksiści przestaniecie tworzyć nowego człowieka?

Chyba Cię porąbało pinokio. Ja i marksizm, hue, hue, hue.:)

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 29 Oct 2017 23:03:18 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 29.10.2017 o 21:59, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Kiedy wy marksiści przestaniecie tworzyć nowego człowieka?

>> Chyba Cię porąbało pinokio. Ja i marksizm, hue, hue, hue.:)

> No może nie dogmatyczny, przyznajesz się do anarchizmu - Bakunina, z
> oddalenia anarchizm i marksizm są bardzo bliskie sobie.

Marksizm to totalitaryzm składający się z klasy dominującej i
niewolniczej reszty a więc to coś zupełnie przeciwnego odpowiedzialnej
anarchii. I o zbudowaniu takiej właśnie egalitarnej anarchii ludzi
świadomych i odpowiedzialnych marzę. Istotnie, Bakunin i Kropotkin to
ludzie mi ideowo bliscy.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 30 Oct 2017 07:27:16 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

LeoTar Gnostyk pisze:
> pinokio pisze:
>> W dniu 29.10.2017 o 21:59, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> Kiedy wy marksiści przestaniecie tworzyć nowego człowieka?

>>> Chyba Cię porąbało pinokio. Ja i marksizm, hue, hue, hue.:)

>> No może nie dogmatyczny, przyznajesz się do anarchizmu - Bakunina,
>> z oddalenia anarchizm i marksizm są bardzo bliskie sobie.

> Marksizm to totalitaryzm składający się z klasy dominującej i
> niewolniczej reszty a więc to coś zupełnie przeciwnego
> odpowiedzialnej anarchii. I o zbudowaniu takiej właśnie egalitarnej
> anarchii ludzi świadomych i odpowiedzialnych marzę. Istotnie,
> Bakunin i Kropotkin to ludzie mi ideowo bliscy.

Tak pisze Bakunin w "Bóg i Państwo":

"(...)

Jest to zupełnie naturalne, że wiara w Boga, stwórcę, władcę, sędziego,
nauczyciela, rzucającego przekleństwa, zbawiciela i dobroczyńcę świata
zachowała się wśród ludu, zwłaszcza wśród ludności wiejskiej, religijnej
w stopniu o wiele jeszcze większym niż proletariat miejski. Niestety,
lud trwa ciągle jeszcze w nieuctwie; wszystkie rządy systematycznie
starają się go w tym nieuctwie utrzymać, ponieważ, jak sądzą nie bez
racji, ignorancja ludu jest jednym z najistotniejszych warunków ich
własnej potęgi. Lud w swym codziennym trudzie, który go przytłacza,
pozbawiony wolnego czasu, zajęć umysłowych, lektury, słowem, wszystkich
niemal środków oraz znacznej części bodźców, które rozwijają myśl w
ludziach—przyjmuje najczęściej bezkrytycznie i w całości wszystkie
tradycje religijne. Tradycje te, omotujące człowieka z ludu od wczesnego
dzieciństwa we wszystkich okolicznościach życiowych i sztucznie
utrzymywane w jego sercu przez tłumy wszelkiego rodzaju oficjalnych
trucicieli, przez księży i ludzi świeckich, przeobrażają się w nim w
rodzaj nawyku umysłowego i moralnego, który nazbyt często staje się
silniejszy niż jego wrodzony zdrowy rozsądek.

Niedorzeczne wierzenia ludu można poniekąd wytłumaczyć i usprawiedliwić
jeszcze inną przyczyną. Przyczyny tej należy szukać w nędznym położeniu,
na które lud jest w sposób fatalny skazany na skutek ekonomicznej
organizacji społeczeństwa w najbardziej cywilizowanych krajach Europy.
Zmuszony do ograniczenia się — zarówno pod względem intelektualnym i
moralnym, jak pod względem materialnym — do minimum, którego wymaga
ludzka egzystencja, zamknięty w warunkach swego życia jak więzień w
swojej celi, bez żadnych horyzontów, bez żadnego wyjścia, nawet — jeżeli
wierzyć ekonomistom — bez przyszłości, lud musiałby mieć dziwnie ciasną
duszę i płaski instynkt bourgeois, gdyby zupełnie nie odczuwał potrzeby
wydostania się z tego położenia. Istnieją jednak tylko trzy sposoby tego
wyzwolenia się, przy czym dwa pierwsze są złudzeniem, trzeci zaś jest
realny. Dwa pierwsze sposoby — to karczma i kościół, rozpusta ciała lub
rozpusta ducha; trzecim sposobem jest rewolucja socjalna. Twierdzę, że
właśnie ten trzeci sposób, rewolucja socjalna, daje w każdym razie o
wiele większe szansę niż wszelka teoretyczna propaganda wolnomyślicieli
zburzenia — aż do zatarcia po nich wszelkiego śladu — wierzeń
religijnych oraz rozpustnych nawyków u ludu, wierzeń i nawyków, gdyż
pozostają one ze sobą w bliższym związku, niż się na ogół przypuszcza.
Twierdzę dalej, że tylko rewolucja socjalna, która zastąpi rozkosz
złudnego, a zarazem brutalnego wyuzdania ciała i duszy przez równie
delikatną jak realną rozkosz obcowania z człowieczeństwem całkowicie
spełnionym w każdej jednostce i we wszystkich razem, że tylko rewolucja
socjalna będzie miała tę siłę, aby zamknąć za jednym zamachem wszystkie
karczmy i wszystkie kościoły.

Do tego czasu lud, w swej masie, będzie wierzył, a choć nie ma racji, to
przynajmniej ma do tej wiary prawo.

Istnieje kategoria ludzi, którzy, jeśli nie wierzą, muszą przynajmniej
udawać, że wierzą. Są to ci wszyscy dręczyciele, ciemięzcy i
wyzyskiwacze ludzkości. Księża, monarchowie, mężowie stanu, wojskowi,
finansiści publiczni i prywatni, wszelkiego rodzaju urzędnicy,
policjanci, żandarmi, dozorcy więzienni i kaci, monopoliści,
kapitaliści, lichwiarze, przedsiębiorcy i właściciele, adwokaci,
ekonomiści, politycy wszelkiej barwy aż do ostatniego kupca korzennego —
wszyscy zgodnie powtarzać będą słowa Voltaire’a: „Jeżeli Bóg nie
istnieje, trzeba go stworzyć”. Jest to rzecz zrozumiała. Religia jest
potrzebna dla ludu. Jest to zawór bezpieczeństwa.

(...)"

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 4 Nov 2017 08:59:40 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 29 października 2017 18:23:59 UTC+1 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu wtorek, 24 października 2017 08:19:03 UTC+2 użytkownik
>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>> No przesadziłem troszkę. Uspokojony, uwolniony od negatywnych
>>>> emocji umysł ma rzeczywiście dostęp do najgłębszych pokładów
>>>> Wiedzy o samym sobie. Dotrzeć do tej Wiedzy można dzięki
>>>> praktykowaniu medytacji,

>>> no tak, nastepny ktory sobie i swemu umyslowi tylko cos
>>> zawdziecza:)

>> Nigdy nie napisałem, że wszystko zawdzięczam tylko sobie. Wiele
>> razy podkreślałem, że bardzo dużo zawdzięczam moim dzieciom, a
>> szczególnie córce Kasi, która będąc mniej skażoną przez przeszłość
>> ode mnie, podpowiedziała mi gdzie mam szukać przyczyn patologii w
>> naszej rodzinie. Moja zasługa polegała na tym, że zaufałem i
>> uszanowałem autonomię dzieci i córka doceniła ten akt mojej odwagi
>>  wskazując mi drogę do dalszych poszukiwań. Chciała to zrobić (i
>> zrobiła) tak by zachowała neutralność w stosunku do obojga swoich
>> rodziców. Niestety, została przez matkę odebrana jako zdrajczyni
>> kobiet, która udostępniła mężczyźnie, odwiecznemu wrogowi kobiety,
>>  tajemnicę techniki sprawowania przez kobietę władzy nad
>> mężczyzną.

> ty mowisz o chlebie, ja o niebie. niekiedy jednoznaczne, ale tylko
> niekiedy.

Słowa bywają niejednoznaczne w przeciwieństwie do doświadczenia.


> Leo, uszanowanie autonomii dzieci, zwlaszcza w wieku mlodzienczym,
> nie jest zadna odwaga; to normalka w kazdej kochajacej sie rodzinie.

Ale tylko wtedy, gdy rodzice, oboje, wolni są od władczych zakusów i
traktują dzieci po partnersku i bez tajemnic. Nie można mówić o
partnerstwie jeżeli którakolwiek ze stron tego rodzinnego układu ze
strachu przed psychicznym obnażeniem się dąży do zachowania czegoś
wyłącznie dla siebie by mogła tym czymś szantażować pozostałych
uczestników procesu rodzinnego. Miłość to zaufanie i szacunek do
partnera, a nie zaufasz dopóty dopóki nie ufasz samemu sobie i boisz
się, że zostaniesz wykorzystany. To jest widzenie świata zewnętrznego
przez pryzmat doświadczeń ze swojego domu rodzinnego, niestety.


> masz Leo, podobnie jak wiele kobiet porzuconych przez mezy, zle
> mniemanie o plci przeciwnej.

Jesteś w wielkim błędzie. I bardzo dziwie się, że Ty, posiadający tak
przenikliwy umysł, piszesz takie brednie.:) Ja jestem wielkim fanem
kobiet i staram się, jak tylko mogę, pomóc im wydostawać się z bagna
małżeńskiej prostytucji, które nieświadomie same sobie zgotowały. Bo to,
że odbierają swoje pożycie małżeńskie ze swoimi mężami jako upokarzającą
je prostytucję to rzecz bankowo pewna. I mszczą się za to najbardziej na
swoich partnerach a wszystkich pozostałych mężczyzn traktują jak bożków.
Z wyjątkiem tego jednego, najbliższego, który poświęcił im swoje życie,
i którego czynią "kozłem ofiarnym", obciążają poczuciem winy za
prostytucję, którą same sobie wyhodowały.



> uwierz mi, ze wszystkie te, ktore zetknely sie ze mna, bardzo mnie
> lubia i uznaja, ze albo sie mylily, albo jestem wyjatkowy.

Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem deczko wyżej.:)


> tez wierz mi, ze jestem taka sama meska swinia, jak kazdy z nas.

Działamy dokładnie tak, jak wskazują nam kobiety, od naszych matek
poczynając, które hołubią wszystkich innych poza tym jednym, którego
sobie same wybrały na całe życie, i którego wykorzystują maksymalnie jak
się tylko da same zawłaszczając co lepsze kąski z życiowych osiągnięć
rodziny. A największym z tych zawłaszczających kobiecych działań staja
się dzieci, które są tak bardzo bezwarunkowo kochane przez "ukochane
mamuśki" podczas gdy w rzeczywistości są przez te mamuśki uzależniane
pod groźbą porzucenia. Autorytet, jakim jest rodzic, zagraża poczuciu
bezpieczeństwa dziecka. To jest największa z możliwych patologii, która
uczy dziecko nieufności do wszystkich; no bo skoro nie można zaufać
autorytetowi, który żywi i odziewa to komu można.

Ale żeby nie wszystko było, że kobiety są złe to powiem coś budującego
na temat kobiet. Gdyby nie one i kopniaki, którymi obdarowały mnie te z
nich, z którymi byłem w jakichś relacjach, to nie odnalazłbym drogi do
oświecenia i wyzwolenia dla siebie i - w co wierzę mocno - dla innych
ludzi. Kobieta jest jak nowo-narodzone dziecko: nie potrafi nazwać tego
co jej dolega gdyż ze wstydu przed własną małżeńską prostytucją
zepchnęła ją tak głęboko w swoją nieświadomość, że sama nie jest w
stanie sobie tego uświadomić i tylko znęca się nad swoim męskim
partnerem sygnalizując mu, że ma jakiś problem do rozwiązania. Jego zaś
zadaniem jest rozwikłać całą sieć, którą zbudowała kobieta uciekając
przed uświadomieniem sobie samej jej samo-upodlenia, gdy zagroziło by to
jej integralności i doprowadziło do autodestrukcji. Użyła więc sposobu
do wyzwolenia siebie stosując przemoc w stosunku do swego najbliższego
człowieka, z którym płodziła dzieci, by zmusić go do myślenia. By
rozwikłał sieć kłamstw, którymi się otoczyła by trwać i stwarzać
następne pokolenia z których któreś wreszcie wpadnie na ścieżkę właściwą
do rozwiązania jej problemu.


> tylko, ze o tym nie wiem, to i one nie wiedza:)

Ale czujesz; to i one czuć muszą.:)


> poza tym kocham ludzi. i tylko to mam na swoja obrone, czlowiecze
> kochany.

Jak rozwiążesz zagadkę i dotrzesz do Prawdy ostatecznej to nie będziesz
się musiał bronić, gdyż ta Prawda sama Ciebie i siebie obroni.


>>> ki ciort w was jest? ze nigdy Leo nie doswiadczyles nic ponad, to
>>> albo masz umysl, ktory wszystko sam z siebie wie, albo nigdy nie
>>> miales do czynienia z istotami o niebo madrzejszymi czy
>>> swiatlejszymi od siebie. co jest bardziej logiczne? czy to, ze
>>> ty jestes wszystkowiedzacy, czy to, ze istnieja we wszechswiecie
>>>  istoty, ktorym do kolan nie dorastasz?

>> Może i istnieją takie istoty, co wcale nie wyklucza tego, że mam
>> dostęp do Wiedzy, którą one dysponują.

> :))) dostep a dostep, tez roznica:) bardzo, bardzo mnie zachwycasz:)

Prawda, do której dotarłem działa jak kamień filozoficzny, który jest
dla moich rozmyślań i wywodów bezwzględnym punktem odniesienia, bazą dla
mojej logiki. Dzięki temu nigdy się nie mylę chociaż czasami miewam
wątpliwości.:)


> czy myslisz, ze dostep do tej wiedzy jest rownoznaczny z mysleniem,
> jakie jest u nich na porzadku dziennym:)

Tak. Punkt odniesienia plus ciągła uważność to warunki niezbędne do
permanentnie krytycznego myślenia, myślenia, które według Ciebie
przynależy tylko tym innym od nas rzekomo doskonalszym.


> poza tym zwaz, ze nawet Pan Bog "wysluguje sie", choc z calkowita
> radoscia, tymi, ktorych sprawa dotyczy. co wiecej, moze nawet
> przychylic ku nim zaswiaty i wszystkie byty niewidzialne. tylko, ze
> On zawsze dobrze wybiera. taka z Nie-ego boska cholera:)

Nie ma ICH, jesteśmy MY. I to MY(ON) wybieramy, decydujemy co dalej.
Jesteśmy My tak samo świadomi lub nie jak i ON jest. Bo My i ON to
jedno, wzajem się stwarzamy i razem sięgniemy doskonałości Absolutu.


> pozdrawiam cie Leo serdecznie, jacek

Wzajemnie.:)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 18 Nov 2017 22:07:07 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu sobota, 4 listopada 2017 08:59:43 UTC+1 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:

>>> masz Leo, podobnie jak wiele kobiet porzuconych przez mężów, zle
>>> mniemanie o plci przeciwnej.

>> Jesteś w wielkim błędzie. I bardzo dziwie się, że Ty, posiadający
>> tak przenikliwy umysł, piszesz takie brednie.:)

> widac nie mam az tak przenikliwego umyslu, jak Ty. coz, bywa:)

Schlebiasz mi Ty żmijowe dziecię.;)


>> Ja jestem wielkim fanem kobiet i staram się, jak tylko mogę, pomóc
>> im wydostawać się z bagna małżeńskiej prostytucji, które
>> nieświadomie same sobie zgotowały.

> przestan, niektore kobiety to lubia. znaczy, zalezy jak to
> pojmujesz:)

Wszystkie to lubią gdy już tego doświadczą. Znaczy się, gdy się im powie
prawdę prosto w oczy ale równocześnie obdarzy się je szacunkiem i
zaufaniem. To jest najskuteczniejsza broń w walce z nieświadomością i
strachem przed potencjalną karą oraz zemstą.


>> Bo to, że odbierają swoje pożycie małżeńskie ze swoimi mężami jako
>> upokarzającą je prostytucję to rzecz bankowo pewna.

> tak bankowo pewna, jak banki, albo bańki przez nie wytworzone:)
> zwlaszcza informatyczne:)

Kpiny to świetny sposób na skrywanie... niewiedzy.;)


>> I mszczą się za to najbardziej na swoich partnerach a wszystkich
>> pozostałych mężczyzn traktują jak bożków.

> nic nie wiesz o zyciu. sorki: malo wiesz.

Nie lubię uczestniczyć w licytacji, ale jeżeli ktoś mnie do tego zmusi
to nie odpuszczę...:)


>> Z wyjątkiem tego jednego, najbliższego, który poświęcił im swoje
>> życie, i którego czynią "kozłem ofiarnym", obciążając poczuciem
>> winy za prostytucję, którą same sobie wyhodowały.

> oczywiscie zapewne wyhodowaly bez udzialu tego Kozła:) co zlamal
> drzewo, a pozniej mowil, ze tylko bardzo pochylone.

Był nieodpowiedzialnym wskutek swojej nieświadomości więc go nie
obciążaj poczuciem winy tak jak ja nie obciążam kobiety poczuciem winy.
Bo winnym/niewinnym jest S(T)wórca z jego nieokreślonym początkowym
stanem Świadomości.


>>> uwierz mi, ze wszystkie te, ktore zetknely sie ze mna, bardzo
>>> mnie lubia i uznaja, ze albo sie mylily, albo jestem wyjatkowy.

>> Przeczytaj jeszcze raz to co napisałem deczko wyżej.:)

> nie kumam, kumie:)

Więc się skup bardziej.:)


>>> tez wierz mi, ze jestem taka sama meska swinia, jak kazdy z nas.

>> Działamy dokładnie tak, jak wskazują nam kobiety, od naszych matek
>> poczynając, które hołubią wszystkich innych poza tym jednym,

> calkowita nieprawda; u Ciebie byc moze tak bylo, jak Lindy kwestia:
> zla kobieta byla.

Dopóki nie urodzą dziecka dopóty są bardzo słodkie. Ich perfidia ujawnia
się wraz narodzinami potomka.


>> którego sobie same wybrały na całe życie, i którego wykorzystują
>> maksymalnie jak się tylko da same zawłaszczając co lepsze kąski z
>> życiowych osiągnięć rodziny.

> z tym wykorzystywaniem to tak sie zdarza, zreszta obustronnie, pewnie
> z tym zawlaszczaniem tez, jednakze ja osobiscie niczego podobnego nie
> doswiadczylem. ot, sa ludzie i ludziska.

A masz/macie dzieci, że zadam niedyskretne pytanie?


>> A największym z tych zawłaszczających kobiecych działań staja się
>> dzieci, które są tak bardzo bezwarunkowo kochane przez "ukochane
>> mamuśki" podczas gdy w rzeczywistości są przez te mamuśki
>> uzależniane pod groźbą porzucenia.

> wez no; po prostu masz dewianckie doswiadczenia albo takowe
> opisujesz.

Zamiast ulegać kobiecie i łagodzić konflikt przez nią wywoływany nie
poszedłem na kompromis lecz zaakceptowałem walkę i ujawniłem całą
złożoność konfliktu w rodzinie. A opisuję własne doświadczenie, lecz nie
tylko. Dzielę się na forum również wynikami obserwacji dokonywanych bez
pośrednictwa "filtrów" narzuconych nieświadomym mężczyznom przez
instytucje matriarchalnego społeczeństwa.


>> Autorytet, jakim jest rodzic, zagraża poczuciu bezpieczeństwa
>> dziecka. To jest największa z możliwych patologii, która uczy
>> dziecko nieufności do wszystkich; no bo skoro nie można zaufać
>> autorytetowi, który żywi i odziewa to komu można.

> rodzicowi zawsze można ufac. oczywiscie jesli jest w miare
> normalny:)

No więc na pewno nie można ufać rodzicowi, któremu brakuje poczucia
własnej wartości i który za pomocą dziecka chce to utracone w jego
dzieciństwie poczucie własnej wartości odzyskać. Robi dokładnie to samo
co robili z nim/nią jego rodzice degradując przy tym swoje dziecko.


>> Ale żeby nie wszystko było, że kobiety są złe to powiem coś
>> budującego na temat kobiet. Gdyby nie one i kopniaki, którymi
>> obdarowały mnie te z nich, z którymi byłem w jakichś relacjach, to
>> nie odnalazłbym drogi do oświecenia i wyzwolenia dla siebie i - w
>> co wierzę mocno - dla innych ludzi.

> kochaj wasc kobiety, bo to doczesnie zazwyczaj najwieksza radosc,
> jaka moze nas spotkac:) wyzwol sie najpierw od siebie, skoro masz
> takie, a nie inne poglady.

Wreszcie kocham kobiety bez uprzedzeń ale osiągnąłem te umiejętność
dopiero gdy uwolniłem się od seksualnego uzależnienia od nich. Dopiero
gdy uwolniłem się od uzależnienia narzuconego mi nieświadomie przez
matkę (od kompleksu Edypa) stałem się dla nich obiektem godnym uwagi a
nie obiektem do wykorzystywania.


>> Kobieta jest jak nowo-narodzone dziecko: nie potrafi nazwać tego
>> co jej dolega gdyż ze wstydu przed własną małżeńską prostytucją
>> zepchnęła ją tak głęboko w swoją nieświadomość, że sama nie jest w
>> stanie sobie tego uświadomić i tylko znęca się nad swoim męskim
>> partnerem sygnalizując mu, że ma jakiś problem do rozwiązania. Jego
>> zaś zadaniem jest rozwikłać całą sieć, którą zbudowała kobieta
>> uciekając przed uświadomieniem sobie samej jej samo-upodlenia, gdy
>> zagroziło by to jej integralności i doprowadziło do autodestrukcji.
>> Użyła więc sposobu do wyzwolenia siebie stosując przemoc w stosunku
>> do swego najbliższego człowieka, z którym płodziła dzieci, by
>> zmusić go do myślenia. By rozwikłał sieć kłamstw, którymi się
>> otoczyła by trwać i stwarzać następne pokolenia z których któreś
>> wreszcie wpadnie na ścieżkę właściwą do rozwiązania jej problemu.


>>> tylko, ze o tym nie wiem, to i one nie wiedza:)

>> Ale czujesz; to i one czuć muszą.:)

> gdybym to czul, to bym wiedzial:) choc faktycznie, chyba nawet blizej
> mi do szowinistow meskich, niz do feminizmu:) oj. po prostu, z
> szowinistami mozna porozmawiac, natomiast z feministkami to nawet nie
> ma o czym:)

Znaczy się, że albo rozumiesz się z feministkami bez słów i Ty
akceptujesz ich wrogi stosunek do mężczyzn albo jesteś tak wystraszony,
że one z Tobą nie chcą rozmawiać i Ciebie lekceważą.


>>> poza tym kocham ludzi. i tylko to mam na swoja obrone,
>>> czlowiecze kochany.

>> Jak rozwiążesz zagadkę i dotrzesz do Prawdy ostatecznej to nie
>> będziesz się musiał bronić, gdyż ta Prawda sama Ciebie i siebie
>> obroni.

> dawno, dzieki Bogu i sobie - choc nie wiem, prawde mowiac, w jakiej
> kolejnosci - dotarlem. ale nie jest to twoja Prawda:)

To podziel się z nami wszystkimi tą swoją Prawdą. Może okaże się ona
prawdą prawdziwszą od mojej. Bo tak to nie wiemy czy w przysłowiowym
worku, który nam oferujesz, jest żywy kot.:)


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 19 Nov 2017 08:07:24 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 29 października 2017 18:23:59 UTC+1 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu wtorek, 24 października 2017 08:19:03 UTC+2 użytkownik
>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>> Dlatego uważam, że każdy może zostać człowiekiem "świętym"
>>>> czyli mającym dostęp do wiedzy ukrytej; do tego nie potrzeba
>>>> należeć do żadnej wiary. Wystarczy odrzucić wszystkie
>>>> kulturowe zakazy wsłuchać się w to co podpowiadają nam nasze
>>>> dzieci. Dzieci, których system wychowawczy nie całkowicie
>>>> pozbawił wolności, a przynajmniej mniej niż nas starych, którzy
>>>> przez znacznie dłuższy czas byliśmy szkoleni na niewolników.

>>> slyszalem dziecko w ktore diabel wstapil. niewazne. zazwyczaj
>>> dzieci, do lat tak czterech, tylko sa prawdomowne. pozniej juz
>>> niekoniecznie.

>> Ale można je przywrócić chociaż chwilowo do stanu prawdomówności.
>> Wystarczy dać im dobry przykład (przestać samemu kłamać,
>> manipulować i zacząć mówić pełną prawdę o sobie) by zaczęły mówić
>> takim samym, niezakłamanym językiem.

> pewna prawde, to mozna mowic tylko o Prawdzie, Bogu, Chrystusie i
> Duchu Swietym. no i ewentualnie o Panu Jezusie chyba tez. po co ktos
> np. mialby oznajmniac swiatu, ze lubi sie kochac z klaczami, czy
> ogierami dajmy na to. oczywiscie, niech mowi o tym Bogu;

Ty chyba masz na myśli swego Boga osobistego, mściwego i zachłannego,
rozkazującego Ci i wydającego polecenia, który nie jest w stanie
zaakceptować tego, że mógłbyś domagać się równoprawnej z nim relacji. A
wiesz skąd to masz? I dlatego takie bzdurne przykłady wymyślasz.;)


> dla mnie czy swiata jest to wiadomosc niepotrzebna, choc o ile ja
> pomysle "dziwny czlowiek", to swiat go zlinczuje, jesliby
> gdziekolwiek w hierarchii ludzkiej chcial sie powspinac. a nawet
> zwykli ludzie by go kamieniami obrzucili, z przekonania ze jest to
> dobre, gdyby w tych czasach nie bylo to karalne.

Zwykli ludzie, nieświadomi ludzie ulegają namowom tych, którzy są
zainstalowani w hierarchii niewolniczego społeczeństwa ponieważ ci wyżej
siedzący boją się zrezygnować z władzy. Nie ufają swoim rabom i obawiają
się, że gdyby zrezygnowali ze sprawowania władzy nad umysłami innych to
ci inni by ich zjedli. Każdy bowiem widzi świat na swój sposób i mierzy
innych miarą według której sam postępuje.


> po prostu Leosiu nakłaniasz Duch Prawdy do zajmowania sie tym, co
> złe moce ci podpowiadaja, i żeby za twoim przykładem zamknął oczy na
>  sprawy istotne.

Mylisz się Jacku. To ja namawiam Duch Prawdy do otwarcia oczu na
deformacje Rzeczywistości i uwolnienie naszego świata od tych patologii.
Nikt za nas tego nie zrobi gdyż to my, ludzie tworzymy tą Rzeczywistość
na nasz własny użytek za pomocą naszej Świadomości. Jeżeli uzmysłowimy
sobie przyczynę tej naszej niedoskonałości i zaakceptujemy ją jako błąd
rozwojowy to będziemy mogli się od niej uwolnić. Bez tej akceptacji
patologie będą się tylko pogłębiać i w końcu skończymy się jako gatunek
tak jak skończyły swoją egzystencję szczury z doświadczenia Calhoun'a.


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 19 Nov 2017 12:50:14 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu niedziela, 29 października 2017 18:23:59 UTC+1 użytkownik
> LeoTar Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu wtorek, 24 października 2017 08:19:03 UTC+2 użytkownik
>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>> kontemplacji; ogólnie dzięki uważności, na której praktykowanie
>>>> nikomu nie jest przypisana wyłączność lecz każdy może z niej
>>>> korzystać, każdemu jest dostępna. Ja odtworzyłem "brakujące
>>>> ogniwo" w łańcuchu Wiedzy właśnie dzięki uważności i otwartości
>>>> na dzieci, które mi niewerbalnie wskazały kierunek poszukiwań.
>>>>
>>>> Dlatego uważam, że każdy może zostać człowiekiem "świętym"
>>>> czyli mającym dostęp do wiedzy ukrytej; do tego nie potrzeba
>>>> należeć do żadnej wiary. Wystarczy odrzucić wszystkie
>>>> kulturowe zakazy wsłuchać się w to co podpowiadają nam nasze
>>>> dzieci. Dzieci, których system wychowawczy nie całkowicie
>>>> pozbawił wolności, a przynajmniej mniej niż nas starych, którzy
>>>> przez znacznie dłuższy czas byliśmy szkoleni na niewolników.

>>> slyszalem dziecko w ktore diabel wstapil. niewazne. zazwyczaj
>>> dzieci, do lat tak czterech, tylko sa prawdomowne. pozniej juz
>>> niekoniecznie.

>> Ale można je przywrócić chociaż chwilowo do stanu prawdomówności.
>> Wystarczy dać im dobry przykład (przestać samemu kłamać,
>> manipulować i zacząć mówić pełną prawdę o sobie) by zaczęły mówić
>> takim samym, niezakłamanym językiem.

> pewna prawde, to mozna mowic tylko o Prawdzie, Bogu, Chrystusie i
> Duchu Swietym. no i ewentualnie o Panu Jezusie chyba tez. po co ktos
> np. mialby oznajmniac swiatu, ze lubi sie kochac z klaczami, czy
> ogierami dajmy na to. oczywiscie, niech mowi o tym Bogu; dla mnie
> czy swiata jest to wiadomosc niepotrzebna, choc o ile ja pomysle
> "dziwny czlowiek", to swiat go zlinczuje, jesliby gdziekolwiek w
> hierarchii ludzkiej chcial sie powspinac. a nawet zwykli ludzie by go
> kamieniami obrzucili, z przekonania ze jest to dobre, gdyby w tych
> czasach nie bylo to karalne.

Prawdziwie mówisz Jacku. Co wcale nie znaczy, że należy milczeć gdy ma
się do powiedzenia coś istotnego dla uwolnienia siebie i innych ludzi z
pęt niewoli umysłowej.


> po prostu Leosiu nakłaniasz Duch Prawdy do zajmowania sie tym, co
> złe moce ci podpowiadaja, i żeby za twoim przykładem zamknął oczy na
> sprawy istotne.

Zacząłeś niezrozumiale mamrotać Jacku.


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 19 Nov 2017 12:45:36 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-10-23 o 15:50, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> Wyłazi z Ciebie brak szacunku dla samego siebie, którego
>>>> zalążkiem było poniżanie przez ojca, który - będąc
>>>> nieświadomym Twoich potrzeb emocjonalnych - walczył z Tobą o
>>>> Twoją matkę. Ty również z nim walczyłeś ale on był potężniejszy
>>>> od Ciebie gdyż to Ty byłeś uzależniony od niego. I dlatego w
>>>> pewnym momencie zrezygnowałeś z walki.

>>> Nic z tych rzeczy, w domu rodzicielskim był taki luz że
>>> praktycznie wszystkie moje cechy nabyte to są to cechy
>>> autorskie.

>> Luz wychowawczy wcale nie oznacza, że wszystkie emocjonalne
>> potrzeby dziecka są zaspokajane. Tym bardziej te objęte klauzulą
>> kulturowego tabu z których nikt nie zdaje sobie sprawy, gdyż nikt
>> nigdy nie wpadł na to, że ich niezaspokojenie może być odbierane
>> przez dziecko jako poniżający je zakaz.

> Tylko co to jest, te emocjonalna potrzeby?

Potrzeba wiedzy, zaufania, szacunku. Dziecko potrzebuje wiedzy o życiu
by żyć godnie. Wiedzę zdobywa dzięki opiekunom, a właściwie dzięki
doświadczaniu z nimi. Opiekunowie, którzy są gotowi przekazać dziecku
wszelką wiedzę życiową, którą sami posiadają, okazują dziecku zaufanie,
szacunek i oddanie. Niestety, jeżeli opiekunowie czegoś sami nie wiedzą,
gdyż nie zostało to im przekazane przez ich opiekunów, to powstaje luka
w przekazywanej wiedzy. Mogło się zdarzyć tak (według mnie wydarzyło
się) na przestrzeni rozwoju Świadomości, że nikt nie zdawał sobie sprawy
z tej luki w systemie wiedzy, i ten brak powodował niepewność całego
systemu wiedzy o życiu od samych mitycznych postaci Adama i Ewy
poczynając, a nawet jeszcze wcześniej. Tę lukę w wiedzy, wiedzy, której
poznania wręcz zakazano, oraz dziecięce pragnienie poznania tej wiedzy,
nazwano grzechem pierworodnym i potraktowano jako coś nie do pokonania
lub nie do wyeliminowania.


> W świecie arabskim wychowania młodego człowieka znacznie odbiega od
> wzorców obowiązujących np w Europie,. Tam chociażby bardzo krótko
> trawa dzieciństwo i związane z tym specjalne traktowanie młodych.

Świat arabski traktuję jako jedno z wielu poletek, na których
eksperymentuje Świadomość (Bóg przyrody, Natura, Byt) poszukujący
własnej tożsamości i samowiedzy. Poszukiwania dotyczą nie tylko
odpowiedzi na pytania: Skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy?, ale również
wynalezienia sposobu na utrwalenie stanu pełnej samowiedzy po tym gdy
Świadomość (Duch) i Człowiek (Materia) osiągną stan Omega. I może się to
wydarzyć w każdej kulturze, rasie ludzi, narodzie, grupie etnicznej... A
dotychczasowe metody wychowawcze nastawione były i są na to by zmusić
młodych do poszukiwania tego rozwiązania


> I co to zmienia,  ano - nic. Nie jesteśmy ani oni bardziej od siebie
>  oświeceni, zakompleksieni czy z jakimiś wykształconymi nowymi
> cechami które by miały nas różnić. Z innej beczki - czy wychowanie w
> domu dziecka sprawia że człowiek w jakiś namacalny sposób rożni się
> od takiego wychowanego w tradycyjnej rodzinie? Moim zdaniem - nie, a
>  więc zdaje się droga do Oświecenia nie leży w sposobie wychowywania
>  dzieci.

Przecież w domach dziecka pracują tacy sami ludzie, wyznający ten sam
system wartości jak rodzice wychowujący dzieci w rodzinach. Wszyscy ci
nieświadomi wychowawcy zadowalają się wymuszonym na dzieciach podziwem
dla swojej anty-wychowawczej działalności. Anty-wychowawczej gdyż
postępując dokładnie tak samo jak postępowali z nimi ich nieświadomi
rodzice uniemożliwiają swoim podopiecznym prawdziwe poznanie siebie. Nie
przekazują dzieciom kompletnego systemu wzorców relacji z drugim
człowiekiem, a w szczególności z płcią przeciwną w sferze zachowań
seksualnych, zachowań najważniejszych z punktu widzenia poczucia
bezpieczeństwa emocjonalnego oraz przetrwania świadomości gatunku.


>>> I prawdę mówiąc nie miałem/nie spotkałem w swoim życiu jakiegoś
>>> idola od którego mógłbym zapożyczać czy to sposób myślenia czy to
>>> postępowania.

>> To bardzo dobrze o Tobie świadczy. Dzięki temu masz krytyczny,
>> chociaż zablokowany (i ograniczony) zakazem umysł.

> To zdaje się fizyczna blokada sprawia że człowiek podobno
> wykorzystuje tylko kilkanaście % potencjału na jaki stać ludzki
> mózg. Jest naukowo udowodnione że odpowiednio dobrane dopalacze
> (oczywiście fizyczne) skutkują większą wydajnością owego mózgu. Po
> takim LSD człowiek naprawdę zaczyna się czuć równy bogom.
> Rodzicielskie pranie mózgu raczej na pewno nie wywinduje potomka na
> jakieś wyżyny.

Nie jest to blokada fizyczna lecz psychiczna budowana systematycznie
przez opiekunów dziecka w zakazowo-nakazowym procesie wychowawczym.
Zakaz to nie tylko poniżanie dziecka przez jego opiekuna ale również
ubytek w systemie wiedzy wbudowywanym w świadomość potomka. Ten ubytek
to brak wzorca i niepewność co do podejmowanych przez dziecko decyzji w
okresie gdy powinno być już samodzielne. A niepewność to strach przed
popełnieniem błędu i dążenie do uwolnienia się od odpowiedzialności za
taką, obarczoną niepewnością, decyzję. Jak już wiele razy podkreślałem
każda z płci używa specyficznych dla siebie sposobów i środków do
uwalniania się od odpowiedzialności i obarczania tą odpowiedzialnością
partnera w tej swojej niedoli. Kobiety używają seksu traktując go jako
środka płatniczego a mężczyźni posługują się wszelkiego rodzaju
zachowaniami imponującymi (siła fizyczna, ekonomiczna, militarna,
pozycja społeczna, etc.). Handel kwitnie a jego najbardziej
destrukcyjnym efektem jest zjawisko prostytucji małżeńskiej z powodu
której kobieta zaczyna systematycznie nienawidzić mężczyznę i dąży
wszelkimi sposobami do usunięcia go ze swego otoczenia. Nienawiści tej
uczy również swoją córkę. A wszystko z powodu braku poczucia własnej
wartości, którego zaczynem jest brak równości między dzieckiem i
rodzicem oraz wywołany zakazem poznania brak wiedzy.


>>> Ojciec powiadasz walczył z matką o mnie?, no cóż, być może w
>>> rodzinach z jednym dzieckiem są praktykowane takie zachowania,
>>> ale raczej trudno podejrzewać o taka wojnę rodziców o względy
>>> sześciorga potomków..

>> Przy takiej ilości nie maja specjalnie czasu myśleć nad potrzebami
>>  duchowymi swojej dziatwy i kierują się w wychowaniu normami, które
>>  im przekazała rodzinna tradycja. Musieli popełniać błędy
>> wychowawcze swoich nieświadomych rodziców. Polecam "Ścieżki życia"
>>  Alice Miller.

> Łatwo pisać o błędach w wychowaniu ale już znacznie trudniej je
> zdefiniować. Domyślam się że tradycyjnie p. A. Miller to osoba
> bezdzietna..? Bo przeważnie tacy mają najwięcej do powiedzenia w
> kwestiach wychowawczych..

Ja nie jestem osobą bezdzietną, mam własne doświadczenie z dziećmi oraz
wnioski o błędach wychowawczych, które popełniłem, to jednak w wielu
sprawach zgadzam się z p.A.Miller. Nie zgadzam si e wówczas, gdy stara
się ona odpowiedzialnością, za niedoskonałości systemu wychowawczego,
obciążyć wyłącznie mężczyznę ponieważ uważam, że odpowiedzialność tę
muszą ponosić wspólnie i kobieta i mężczyzna. Pani A.Miller nie objaśnia
również do końca całego mechanizmu przemocy, jak doszło do jego
zbudowania i wbudowania w ludzką podświadomość. Nie wiem czy była
dzietna, ale, według mnie, bardzo dużo dobrego wniosła do psychoanalizy
i psychoterapii.


>>>>> A już najmniejszy wpływ mam na swoja osobowość, łącznie z
>>>>> ciałem.

>>>> Wyłazi z Ciebie niewiara we własne siły i możliwości duchowe.
>>>> To pokłosie porażki, której doznałeś z ojcem w rywalizacji o
>>>> jego kobietę. Nie pozwolił Ci po nią sięgnąć byś mógł się mu
>>>> stać równym. Gdybyś tego doświadczył w doświadczeniu inicjacji
>>>>  seksualnej nie tylko, że stałbyś się mu równym ale również
>>>> doświadczalnie poznałbyś wzorzec poszukiwanej przez siebie
>>>> kobiety swego życia, gdyż to ojciec wskazałby Ci ten wzorzec.
>>>> On, ze swoim autorytetem przekazałby Ci Wiedzę. Ale on również
>>>>  nie ufał sobie więc i nie ufał do końca nikomu, gdyż nie
>>>> przeżył inicjacji w formie o jakiej piszę. A poza tym to on
>>>> nie wiedział, że takiej właśnie inicjacji oczekujesz i że
>>>> potrzebna do tego jest jego zgoda. Poza tym nieświadoma matka,
>>>> której również brakowało poczucia własnej wartości mogłaby w
>>>> wyniku takiego aktu zrobić z Ciebie morderce ojca, jako że go
>>>> skrycie nienawidziła jako że uważała iż z jego powodu była
>>>> domowa prostytutką. Za inicjację nie mogą się brać rodzice
>>>> nieświadomi swoich rodzicielskich obowiązków oraz celu, któremu
>>>> inicjacja ma służyć.

>>> Jedyne co ze mnie wyłazi to racjonalność. Oczywiście oparta na
>>> logice.

>> Moja hipoteza wychowawcza oparta jest właśnie wyłącznie na
>> racjonalizmie i logice. Jesteśmy do siebie podobni z jedna drobną
>> różnicą: ja przeżyłem wiele z dziećmi i dzięki dzieciom dokonała
>> się we mnie radykalna przemiana duchowa. Ty, jak mniemam, takiej
>> szansy nie miałeś. I to jest ta subtelna - ale jakże ważna - miedzy
>> nami różnica.

> W kwestiach wychowawczych to istotnie nie mam doświadczenia. Ale o
> życiu w związkach to wiem chyba wszystko, no - w każdym bądź razie -
>  sporo.. Tak że wiem, że mocno uogólniasz i wskazujesz winnego. Kto w
>  sumie gorszy - matka która nie chce się zajmować swoim dzieckiem czy
>  taka nadopiekuńcza, która dla dobra (przynajmniej w swoim mniemaniu)
>  jest gotowa walczyć o to dziecko z jego ojcem?

Istotnie, wskazuję winnego. I jest nim początkowy stan nieświadomości
naszego S(T)wórcy. Ale ten stan można zmienić jeżeli tylko wykaże się
dobrą wolę. Nie obciążam tą odpowiedzialnością ani kobiety ani mężczyzny
a jedynie ukazuje rolę obydwu płci w zmianie naszej świadomości a
docelowo zmiany stanu świadomości naszego S(T)wórcy.


>>> Ciągle jako wzór stawiasz tą wczesną edukację seksualną dzieci,
>>> można wiedzieć na podstawie czego?

>> Mylisz się. Nie stawiam nigdzie na wczesną edukację seksualna
>> dziecka lecz na brak zakazów ograniczających dostęp dziecka do
>> wiedzy o życiu i relacjach panujących między rodzicami. Stawiam na
>>  otwartość i swobodny przepływ informacji w rodzinie bez żadnych
>> filtrów deformujących obraz życia emocjonalnego rodziny.
>> Oczywiście w skład tej otwartości wchodzi również życie seksualne
>> rodziców, z którym ciekawskie dziecko powinno się do woli
>> zapoznawać gdyż to właśnie akt seksualny jest najpełniejszym
>> obrazem relacji emocjonalnych miedzy kobietą i mężczyzną. To, że
>> panujące między małżonkami fałsz, obłuda, zakłamanie i nieuczciwość
>> nie mogą być dla dziecka dobrym przykładem uzasadniają tenże zakaz
>> uważam za konieczność; gdyby dziecko widziało prawdziwy obraz tych
>>  patologicznych relacji panujących między jego rodzicami pewnie
>> spowodowałoby, iż zatrzymała by się prokreacja. Ale równocześnie
>> tenże zakaz prowadzi do szerzenia się różnorodnych innych
>> patologii społecznych, psychicznych i biologicznych.

> Ale nie wiesz że z próżnego to i jakieś bóstwo nie potrafiło nalać?
> Czego mogą nauczyć potomka wychowawcy skoro sami są także zwykłymi
> ciemniakami?

Więc trzeba ich szkolić, przenosić kaganek oświaty z miejsca na miejsce.
Az do skutku.


> Wiedza o życiu, a cóż to takiego? Znajdziesz choć jednego człowieka
> na ziemi który o tym coś wie?

To wiedza o relacjach kobieta-mężczyzna. To wiedza o zaufaniu i szacunku
między płciami i o ich stapianiu się w Jedność.


> Masz bez zakłamania mówić mu prawdę - czyli to że "wiem że nic nie
> wiem" i myślisz że to dla niego będzie coś dobrego? Bo moim zdaniem
> to już lepiej zrobić go "wierzącym", tak aby choć w religii znalazł
> coś pozytywnego dla swojej egzystencji.

Ale trzeba by wierzył w Prawdę a nie w iluzję. Tedy trzeba wpierw tę
Prawdę odnaleźć by ją móc głosić.


>>> Np. Ty ty tego doświadczyłeś i widzisz swoja przewagę nad
>>> znajomymi, czy odwrotnie - to któryś ze znajomych był tak
>>> wychowany i przewyższa Ciebie pod wieloma względami a może to
>>> tylko takie niczym nie poparte spekulacje?

>> Moje wnioski oraz hipoteza oparte są na obserwacji, doświadczeniu i
>> analizie uwolnionej od wszelkich ograniczeń i zakazów.

> Ale dobrze byłoby to jakoś uporządkować i nadać/wykazać cechy
> prawdopodobieństwa. Ta blokada ludzkiego potencjału raczej nie
> zależy od sposobu wychowywania dzieci.

Ależ właśnie, że zależy. Jeżeli ograniczyć dzieciom ich horyzonty
pojmowania to ogranicza sie ich zdolność do rozwiązywania problemów.


>>> I wreszcie jakie horyzonty może rozszerzyć człowiekowi taka
>>> edukacja?

>> Uwolni wszystkie moce umysłu dzięki zrzuceniu ograniczeń, które go
>>  krepują i ograniczają swobodę działania. Może nie będziesz w
>> stanie sobie tego wyobrazić, że coś takiego jest możliwe, ale dla
>> mnie dopiero odrzucenie zakazów pozwoliło mi w pełni zrezygnować z
>> woli i dążenia do dominacji nad innymi ludźmi. Według mnie taki
>> stan umysłu jest warunkiem koniecznym do wyjścia z niewolnictwa
>> umysłowego, rezygnacji z dążenia do podporządkowywania sobie
>> innych ludzi czyli rezygnacja z prób zniewalania ich. Ten stan
>> umysłu (otwarcie się na nieskończoność możliwych doświadczeń) to
>> warunek konieczny do wdrożenia w czyn przykazania: "Nie czyń
>> drugiemu co tobie niemiłe".

> Już tu w tym przykazaniu jest błędne założenie. Miałoby to sens
> gdybyśmy wszyscy byli tacy sami.

A nie jesteśmy?


> Sorry ale także nie widzę u Ciebie cech które sobie przypisujesz. Ot
>  choćby tej rezygnacji z dążenia do dominacji nad innymi ludźmi.
> Przecie nawet te nasze miłe pogawędki na tym forum to w jakiś sposób
>  chęć zdominowania adwersarza swoimi poglądami.

Celem dyskusji jest dotarcie do, albo uznanie, wspólnej Prawdy.


>>> Przyznam też że osobiście nie bardzo rozumiem tego robienia
>>> tematu tabu z seksualności ludzkiej przez wychowawców, ale czy z
>>>  kolei całkowity brak ograniczeń do wiedzy o tym cokolwiek może
>>> zmianie na cokolwiek, wątpię.

>> Likwidacja zakazów od urodzenia, rzekłbym nawet od poczęcia
>> (koncepcji), to warunek nie-zniewalania i nie-poniżania nowego
>> człowieka. A nie-zniewalanie i nie-poniżanie to rezygnacja  z
>> przemocy w stosunku do nowego życia. Ta początkowa przemoc jest
>> zalążkiem traumy wczesnodziecięcej, która jest zaczynem do
>> wszelkich nieporządków i dezorganizacji świadomości (w tym)
>> psychiki) osobnika. Nieporządek mentalny to zaburzenia w
>> przepływie oraz przetwarzaniu informacji w niezwykle złożonym
>> systemie adaptacyjnym jakim jest istota ludzka. Ten nieporządek
>> wywoływany przez zaburzenia emocjonalne powoduje niesprawności w
>> funkcjonowaniu rozległego systemu sterowania - raz zainicjowany
>> nieporządek utrwala się do czego przyczynia się także
>> oddziaływanie zdegenerowanego środowiska społecznego, i bałagan w
>> systemie powiększa się prowadząc do samobójczej śmierci organizmu.
>> Zakaz działa więc niczym wirus umysłu propagując w miarę upływu
>> czasu i zarażając coraz to nowe obszary przestrzeni Świadomości.
>> Jedynym lekarstwem dla zakażonego organizmu jest podanie antidotum,
>> czyli wszczepienie antywirusa, który wyeliminuje wirusa i odzyska
>> umysł uwalniając go od nieporządku. Jako antywirus służy wiedza o
>> przyczynie nieporządku czyli wiedza o tym którego poznania nam
>> zabroniono. Oczywiście juz na samym początku istnienia nowego
>> życia można nie dopuścić do infekcji likwidując wszelkie zakazy
>> wychowawcze i pozwalając dziecku czerpać ze skarbnicy wiedzy
>> rodziców tyle ile tylko zapragnie. Jestem pewien, że dziecko
>> uwolnione od wszelkich zakazów nie zrobi nic ponadto co
>> zaobserwuje u rodziców. Bo przyczyną krnąbrności i oporu dziecka
>> jest właśnie rodzicielski zakaz. Można więc powiedzieć, że
>> zlikwidowanie zakazu eliminuje potrzebę łamania go przez dziecko.
>> Dziecko w swej nauce będzie podążać śladem swoich rodziców.

> Nie mogę się z tym zgodzić, są głupie, idiotyczne zakazy (jak choćby
>  robienie tabu z seksualności człowieka), ale są i takie które maja
> uzasadnienie. Nie możesz przecie małemu dziecku dawać pełni praw, bo
>  więcej z tego będzie szkody niż pożytku.

A próbowałeś tego? Próbowałeś tak postępować z małym dzieckiem?


>>>>> I to ma być fragment Boga/Stwórcy? I co z tego że nagle
>>>>> niektórzy ludzie nagle ni z tego ni z owego zaczynają sobie
>>>>> uświadamiać że są Napoleonem Bonaparte, czy Wandą
>>>>> Wasilewską, jakie z tego wyciągasz wnioski?

>>>> Spoko, nie od razu Kraków zbudowano, więc i proces
>>>> uświadamiania sobie tego, że to my jesteśmy S(T)wórcami/cą
>>>> musi trochę potrwać. Przechodzenie od całkowitej, absolutnej
>>>> nieświadomości do pełni Wiedzy przy blokowanym przez patologie
>>>>  przepływie informacji musi być procesem inercyjnym tak jak
>>>> inercyjną jest ludzka psychika z utrwalonymi mechanizmami
>>>> obronnymi. Ludzie boja się zmian bo nie ufają ani sobie ani
>>>> tez nikomu innemu. Dopiero sytuacje kryzysowe, sytuacje
>>>> skrajnego zagrożenia powodują, więc by przetrwać zaczynają się
>>>> kierować intuicją.

>>> To tzw myśli natrętne, coś na ogół wysoce niepożądane, i chyba
>>> racja, bo dla takiego człowieka, który by autentycznie  stał się
>>>  Świadomym człekiem to tylko w sumie nieszczęście. Pewnie nawet
>>> Ty sobie nie zdajesz sprawy że szukamy odpowiedzi, ale tak
>>> naprawdę nie chcemy jej znać. Znacznie lepiej nadal egzystować w
>>> błogiej nieświadomości i... - nadziei..

>> Najpierw sprawdź a potem wygłaszaj opinie. Ja mogę Cie tylko
>> zapewnić, że dopiero teraz, po przełamaniu, a raczej po
>> dezintegracji pozytywnej, czuję, że żyję pełnią życia.

> Daleki jestem od nazywania człowieka który nagle wyłączył się z
> chóru i zaczął śpiew na własna modłę - wariatem.. Twoja koncepcja
> Boga, jest bardzo ciekawa i tym samym prawdopodobna. Ale to
> samodoskonalenie człowieka poprzez metody wychowawcze najzwyczajniej
>  pod słońcem - nie trzymają się kupy.

Więc przemyśl to starannie jeszcze raz. A potem jeszcze raz...:)


>>> A można wiedzieć skąd, z czego to przeświadczenie, że taka
>>> edukacja rozwiąże większość problemów w czasie egzystencji, że w
>>>  ogóle cokolwiek zmieni? Bo przyznam że jestem do takiej teorii
>>> dość sceptyczny. Jesteśmy tym czym nas Stwórca/cy uczynił/li i
>>> sami raczej nic tu nie zmienimy.

>> To nie przeświadczenie, to PEWNOŚĆ wynikająca z osobistego
>> doświadczenia. A jeżeli już odwołujesz się do Stwórcy i tego, że
>> takimi niedoskonałymi nas uczynił to weź pod uwagę to, że wtedy gdy
>> zaczynał tworzyć jego zasób wiedzy (doświadczenia) był zbiorem
>> pustym i dopiero pod wpływem materialnego doświadczenia EWOLUOWAŁA
>> (od: ewolucja) jego wiedza o samym sobie. My jesteśmy Nim i nasze
>> doświadczenia uzupełniają zasoby naszej/Jego Wiedzy, wypełniają
>> przestrzeń stanów Świadomości. I to My-On dojrzewamy i zmieniamy
>> się wraz z nabytym doświadczeniem. I zbliżamy się do betonowej
>> ściany, o która się rozbijemy jeżeli nie pokonamy ograniczeń
>> narzuconych nam przez nas samych na początku S(T)worzenia albo tez
>> pokonamy naszą własną nieświadomość początkową wynikającą z
>> nieokreślonych warunków początkowych albo też zwyrodniejemy i
>> ulegniemy zagładzie jako pewna forma Świadomości natomiast nasz
>> S(T)wórca czyli Świadomość stworzy coś nowego. I ta nowa materialna
>> forma będzie miała swoja szansę by uzupełnić ostatni brakujący stan
>> w przestrzeni Świadomości. Do pokonania osobliwości jaką jest zakaz
>> potrzebna jest odwaga i rozważne ryzyko a nie kunktatorstwo i
>> tchórzostwo. To my zmieniamy świat stworzony przez Świadomość.

> Ale zdaje się nie ma i nie może być na Ziemi tej wolności o którą Ci
>  chodzi, bo to byłoby końcem gatunku ludzkiego. A chyba tylko z
> punktu widzenia Człowieka możemy to rozpatrywać - być albo nie być.

Tak, to będzie koniec gatunku nie-wolnego, koniec gatunku ze zniewolonym
umysłem. Umysłem zniewolonym przez... seksualny zakaz.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 21 Nov 2017 11:27:42 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu sobota, 18 listopada 2017 22:07:12 UTC+1 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu sobota, 4 listopada 2017 08:59:43 UTC+1 użytkownik LeoTar
>>>  Gnostyk napisał:

>>>> Bo to, że odbierają swoje pożycie małżeńskie ze swoimi mężami
>>>> jako upokarzającą je prostytucję to rzecz bankowo pewna.

>>> tak bankowo pewna, jak banki, albo bańki przez nie wytworzone:)
>>> zwlaszcza informatyczne:)

>> Kpiny to świetny sposób na skrywanie... niewiedzy.;)

> przestan - to tylko prawda byla. niekoniecznie kazdy zaraz musi w nia
> wierzyc;)

A co to jest ta "bańka informatyczna"?


>>>> I mszczą się za to najbardziej na swoich partnerach a
>>>> wszystkich pozostałych mężczyzn traktują jak bożków.

>>> nic nie wiesz o zyciu. sorki: malo wiesz.

>> Nie lubię uczestniczyć w licytacji, ale jeżeli ktoś mnie do tego
>> zmusi to nie odpuszczę...:)

> wszystko ma swoje granice, sam wiesz:)

Jestem odmiennego zdania. Granice to zniewolenie i ograniczenie umysłowe.:)


(...)


>>>>> tez wierz mi, ze jestem taka sama meska swinia, jak kazdy z
>>>>> nas.

>>>> Działamy dokładnie tak, jak wskazują nam kobiety, od naszych
>>>> matek poczynając, które hołubią wszystkich innych poza tym
>>>> jednym,

>>> calkowita nieprawda; u Ciebie byc moze tak bylo, jak Lindy
>>> kwestia: zla kobieta byla.

>> Dopóki nie urodzą dziecka dopóty są bardzo słodkie. Ich perfidia
>> ujawnia się wraz narodzinami potomka.

> co Ty, kochany czlowieku, opowiadasz? moze po prostu zle
> doswiadczenia miales? moze po prostu, jak wczesniejn pisalem, to zla
>  kobieta byla:)

Mylisz się. Ja po prostu przestałem się bać że zostanę odstawiony od
hymenu i obnażyłem babską manipulację oraz specjalność kobiet:
psychiczną przemoc.


>>>> którego sobie same wybrały na całe życie, i którego
>>>> wykorzystują maksymalnie jak się tylko da same zawłaszczając co
>>>> lepsze kąski z życiowych osiągnięć rodziny.

>>> z tym wykorzystywaniem to tak sie zdarza, zreszta obustronnie,
>>> pewnie z tym zawlaszczaniem tez, jednakze ja osobiscie niczego
>>> podobnego nie doswiadczylem. ot, sa ludzie i ludziska.

>> A masz/macie dzieci, że zadam niedyskretne pytanie?

> wiesz, ze mamy. to normalne. pytanie tez:)

A macie córki, synów czy tez mieszane?


>>>> A największym z tych zawłaszczających kobiecych działań staja
>>>> się dzieci, które są tak bardzo bezwarunkowo kochane przez
>>>> "ukochane mamuśki" podczas gdy w rzeczywistości są przez te
>>>> mamuśki uzależniane pod groźbą porzucenia.

>>> wez no; po prostu masz dewianckie doswiadczenia albo takowe
>>> opisujesz.

>> Zamiast ulegać kobiecie i łagodzić konflikt przez nią wywoływany
>> nie poszedłem na kompromis lecz zaakceptowałem walkę i ujawniłem
>> całą złożoność konfliktu w rodzinie. A opisuję własne
>> doświadczenie, lecz nie tylko. Dzielę się na forum również wynikami
>> obserwacji dokonywanych bez pośrednictwa "filtrów" narzuconych
>> nieświadomym mężczyznom przez instytucje matriarchalnego
>> społeczeństwa.

> dziel sie, dziel sie. tylko, ze malo kogo spotkalo takie
> doswiadczenie. jednakze ca rzadkie, czestokroc najbardziej
> wartosciowe. w sensie wiedzy, choc moralnosci tez niwej=kiedy.

Może odbierzesz to jako samochwalstwo z mojej strony, ale trzeba mieć
trochę odwagi i byc mocno zdeterminowanym by odważyć się przeciwstawić
kobiecie i całemu systemowi, który został zbudowany pod jej dyktando dla
ochrony wyłącznie jej praw.


>>>> Autorytet, jakim jest rodzic, zagraża poczuciu bezpieczeństwa
>>>> dziecka. To jest największa z możliwych patologii, która uczy
>>>> dziecko nieufności do wszystkich; no bo skoro nie można zaufać
>>>>  autorytetowi, który żywi i odziewa to komu można.

>>> rodzicowi zawsze można ufac. oczywiscie jesli jest w miare
>>> normalny:)

>> No więc na pewno nie można ufać rodzicowi, któremu brakuje
>> poczucia własnej wartości i który za pomocą dziecka chce to
>> utracone w jego dzieciństwie poczucie własnej wartości odzyskać.
>> Robi dokładnie to samo co robili z nim/nią jego rodzice degradując
>> przy tym swoje dziecko.

> malo chyba wiesz o rodzicach. zazwyczaj maja kilkoro dziecie i zdarza
> sie, ze ktores, dlas dobra innych, pokrzywdza. ja oczywiscie nigdy
> tak nie zrobie - ale to jestem ja - malo rozumny.

Popatrz na rodzinę jak na stado. Jeżeli skrzywdzisz jedno z dzieci to
jest to dla pozostałych sygnał, że tak samo mogą zostać skrzywdzone
jeżeli tylko nie podporządkują się woli wszechwładnego rodzica. I jak
myślisz długo się będą wychylać ze swoimi pragnieniami? Chociaż dziecko
długo wierzy, że uda mu się zmienić rodzica. I poświęca się...


>>>> Ale żeby nie wszystko było, że kobiety są złe to powiem coś
>>>> budującego na temat kobiet. Gdyby nie one i kopniaki, którymi
>>>> obdarowały mnie te z nich, z którymi byłem w jakichś relacjach,
>>>> to nie odnalazłbym drogi do oświecenia i wyzwolenia dla siebie
>>>> i - w co wierzę mocno - dla innych ludzi.

>>> kochaj wasc kobiety, bo to doczesnie zazwyczaj najwieksza
>>> radosc, jaka moze nas spotkac:) wyzwol sie najpierw od siebie,
>>> skoro masz takie, a nie inne poglady.

>> Wreszcie kocham kobiety bez uprzedzeń ale osiągnąłem te
>> umiejętność dopiero gdy uwolniłem się od seksualnego uzależnienia
>> od nich. Dopiero gdy uwolniłem się od uzależnienia narzuconego mi
>> nieświadomie przez matkę (od kompleksu Edypa) stałem się dla nich
>> obiektem godnym uwagi a nie obiektem do wykorzystywania.

> ja tam bardzo lubie, jesli zona zechce mnie wykorzystywac:)

Ale i z wzajemnością i za obopólną świadoma zgodą. Dopiero wtedy można
się stopić w jedną całość. To moje marzenie chociaż czasami wątpię czy
uda mi się je zrealizować...


> pozdrawiam, jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 21 Nov 2017 11:46:11 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:

>>> dawno, dzieki Bogu i sobie - choc nie wiem, prawde mowiac, w
>>> jakiej kolejnosci - dotarlem. ale nie jest to twoja Prawda:)

>> To podziel się z nami wszystkimi tą swoją Prawdą. Może okaże się
>> ona prawdą prawdziwszą od mojej. Bo tak to nie wiemy czy w
>> przysłowiowym worku, który nam oferujesz, jest żywy kot.:)

> Ty mi tu nie z Heisenbergiem nie wyjezdzaj. Regula nieoznaczonosci
> jest tylko dla was nieoznaczona:)

To kota Schroedingera chodziło. No ale bez Heisenberga nie było by
Schroedingera. A co do samej nieoznaczoności Heisenberga to istotnie,
uważam jego wymysł jako coś co wydawało mu się nie do obalenia. Coś
dzięki czemu nikomu nie udałoby się go przyłapać na manipulacji i
oszustwie. Wszak świat cząstek elementarnych to wielka parada...
oszustów. To świat ludzi, którzy wymyślają niestworzone i nieistniejące
byty po to by się wywyższyć nad innych, by chociaż chwilowo uciec od
doskwierającego im poczucia niższości wywoływanego nierozwiązanym
kompleksem Edypa. A w przypadku kobiet nierozwiązanego i zakłócającego
umysł kompleksu Elektry...


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 21 Nov 2017 13:21:28 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-11-19 o 12:45, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> Luz wychowawczy wcale nie oznacza, że wszystkie emocjonalne
>>>> potrzeby dziecka są zaspokajane. Tym bardziej te objęte
>>>> klauzulą kulturowego tabu z których nikt nie zdaje sobie
>>>> sprawy, gdyż nikt nigdy nie wpadł na to, że ich niezaspokojenie
>>>> może być odbierane przez dziecko jako poniżający je zakaz.

>>> Tylko co to jest, te emocjonalna potrzeby?

>> Potrzeba wiedzy, zaufania, szacunku. Dziecko potrzebuje wiedzy o
>> życiu by żyć godnie. Wiedzę zdobywa dzięki opiekunom, a właściwie
>> dzięki doświadczaniu z nimi. Opiekunowie, którzy są gotowi
>> przekazać dziecku wszelką wiedzę życiową, którą sami posiadają,
>> okazują dziecku zaufanie, szacunek i oddanie. Niestety, jeżeli
>> opiekunowie czegoś sami nie wiedzą, gdyż nie zostało to im
>> przekazane przez ich opiekunów, to powstaje luka w przekazywanej
>> wiedzy. Mogło się zdarzyć tak (według mnie wydarzyło się) na
>> przestrzeni rozwoju Świadomości, że nikt nie zdawał sobie sprawy z
>>  tej luki w systemie wiedzy, i ten brak powodował niepewność całego
>>  systemu wiedzy o życiu od samych mitycznych postaci Adama i Ewy
>> poczynając, a nawet jeszcze wcześniej. Tę lukę w wiedzy, wiedzy,
>> której poznania wręcz zakazano, oraz dziecięce pragnienie poznania
>>  tej wiedzy, nazwano grzechem pierworodnym i potraktowano jako coś
>>  nie do pokonania lub nie do wyeliminowania.

> I sądzisz że takie są faktyczne zapotrzebowania młodego człowieka?
> Wiedza czyli osobiste zwierzenia starego pierdoły, bo w sumie poziom
>  wiedzy owego nauczyciela bardzo niewiele się różni od poziomu
> ucznia. To nie żadna "luka" ale ogrom niewiedzy sprawia że tak
> naprawdę przydatność tych ich nauk dla ucznia staje pod dużym znakiem
>  zapytania. I pytania zasadnicze - czy owe nauki sprawią że uczniowie
>  staną się bardziej świadomi i ogólnie lepszymi ludźmi? Skąd pewność
>  że nie jest dokładnie odwrotnie, nie lepiej, oczywiście chronić i
> dbać, ale bez podawania gotowej  recepty na życie?

Gdyby było tak jak twierdzisz to ni było by tyle patologii, nieszczęścia
i przemocy w świecie ludzi i zwierząt. A przybywa tej patologii ze
szczególną intensywnością w naszym , rzekomo tak dobrze wyedukowanym i
zorganizowanym świecie. Ubywa tez, i na całe szczęście, autorytetów,
których celem było zajmowanie eksponowanych stanowisk w zamian za
tworzenie "tajemnic" dostępnych rzekomo tylko niektórym "wielkim
umysłom". W zamian za to komu chociaż trochę zapachniała wolność bierze
sprawy i decyzje za swój los we własne ręce decydując się również na
podejmowanie odpowiedzialności za decyzje co do własnego życia. Tyle
tylko, że brak identyfikacji przyczyny patologii prowadzi do powstawania
kolejnych patologii, kolejnych doskonalszych oszustw i coraz wiekszego
napięcia między ludźmi.


>>> W świecie arabskim wychowania młodego człowieka znacznie odbiega
>>>  od wzorców obowiązujących np w Europie,. Tam chociażby bardzo
>>> krótko trawa dzieciństwo i związane z tym specjalne traktowanie
>>> młodych.

>> Świat arabski traktuję jako jedno z wielu poletek, na których
>> eksperymentuje Świadomość (Bóg przyrody, Natura, Byt) poszukujący
>> własnej tożsamości i samowiedzy. Poszukiwania dotyczą nie tylko
>> odpowiedzi na pytania: Skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy?, ale
>> również wynalezienia sposobu na utrwalenie stanu pełnej samowiedzy
>>  po tym gdy Świadomość (Duch) i Człowiek (Materia) osiągną stan
>> Omega. I może się to wydarzyć w każdej kulturze, rasie ludzi,
>> narodzie, grupie etnicznej... A dotychczasowe metody wychowawcze
>> nastawione były i są na to by zmusić młodych do poszukiwania tego
>> rozwiązania

> No dobrze, ale jakie z tego wnioski w kontekście metod wychowawczych,
> i wpływu na przybliżanie czy oddalanie się istoty ludzkiej do/od
> Prawdy/Rzeczywistości?

Przemoc w wychowaniu, o dziwo, miała sens ale ma prowadzić do uwolnienia
się od niej a nie do wiecznego jej stosowania. Bo w ślad za przemocą,
szczególnie przemocą psychiczną, idą patologie psychiczne, które z kolei
wywołują patologie somatyczne a te prowadzą w bliższej lub dalszej
perspektywie do zagłady jednego gatunku i powstanie w jego miejsce
innego, który podobnie jak jego poprzednik podejmuje próbę uwolnienia
się od... perspektywy zagłady czyli od odwiecznego fatum. Nie da się,
niestety, od tej perspektywy uwolnić dopóty dopóki nie zidentyfikuje się
przyczyny patologicznych zachowań. Bo przemoc psychiczna prowadzi nie
tylko do dezorganizacji psychiki i somy ale również generuje przemoc
fizyczną skutkiem której były i są zagłady całych grup i gatunków.
Przemoc wywołuje więc zagładę wewnątrzgatunkową przez patologizację
psycho-fizyczną oraz zagładę międzygatunkową przez walkę o darwinowskie
tzw. przetrwanie.


>>> I co to zmienia,  ano - nic. Nie jesteśmy ani oni bardziej od
>>> siebie oświeceni, zakompleksieni czy z jakimiś wykształconymi
>>> nowymi cechami które by miały nas różnić. Z innej beczki - czy
>>> wychowanie w domu dziecka sprawia że człowiek w jakiś namacalny
>>> sposób rożni się od takiego wychowanego w tradycyjnej rodzinie?
>>> Moim zdaniem - nie, a więc zdaje się droga do Oświecenia nie leży
>>> w sposobie wychowywania dzieci.

>> Przecież w domach dziecka pracują tacy sami ludzie, wyznający ten
>> sam system wartości jak rodzice wychowujący dzieci w rodzinach.
>> Wszyscy ci nieświadomi wychowawcy zadowalają się wymuszonym na
>> dzieciach podziwem dla swojej anty-wychowawczej działalności.
>> Anty-wychowawczej gdyż postępując dokładnie tak samo jak
>> postępowali z nimi ich nieświadomi rodzice uniemożliwiają swoim
>> podopiecznym prawdziwe poznanie siebie. Nie przekazują dzieciom
>> kompletnego systemu wzorców relacji z drugim człowiekiem, a w
>> szczególności z płcią przeciwną w sferze zachowań seksualnych,
>> zachowań najważniejszych z punktu widzenia poczucia bezpieczeństwa
>>  emocjonalnego oraz przetrwania świadomości gatunku.

> No ale w tym wypadku nie ma tradycyjnych metod wychowawczych -
> mama-tata. To już powinno coś zmienić w człowieku, o ile oczywiście
> zakładamy że to metody wychowawcze mają kluczowe znaczenie na to
> jakim kto będzie człowiekiem. A tak nie jest - nie rozpoznasz
> człowieka  na podstawie metod wychowawczych.

Mylisz się. Od pewnego czasu obserwuję 43-letnie bliźniaki jednojajowe,
które wychowywały się w domu dziecka. Nie masz pojęcia jak silnie
zostało u nich rozwinięte dążenie do dominacji właśnie ze strachu przed
zaufaniem. Straszliwi dominatorzy a równocześnie ludzie niezdolni do
zaufania. Znają swoją rodzinę biologiczną i nawet od czasu do czasu
utrzymują kontakt z matką. Równocześnie szukają swoich korzeni w
zamierzchłej przeszłości i bardzo się szczycą swoimi ponoć znamienitymi
przodkami. Cechy niby pozytywne ale rzucające równocześnie cień na ich
poczucie własnej wartości - powinni czuć się wartościowi sami z siebie a
nie dlatego, że mieli cennych przodków. Moja teoria wychowawcza o
niedoskonałościach dotychczas obowiązującego systemu wychowawczego
wyjaśnia dlaczego tak właśnie się zachowują.


>>> To zdaje się fizyczna blokada sprawia że człowiek podobno
>>> wykorzystuje tylko kilkanaście % potencjału na jaki stać ludzki
>>> mózg. Jest naukowo udowodnione że odpowiednio dobrane dopalacze
>>> (oczywiście fizyczne) skutkują większą wydajnością owego mózgu.
>>> Po takim LSD człowiek naprawdę zaczyna się czuć równy bogom.
>>> Rodzicielskie pranie mózgu raczej na pewno nie wywinduje potomka
>>>  na jakieś wyżyny.

>> Nie jest to blokada fizyczna lecz psychiczna budowana
>> systematycznie przez opiekunów dziecka w zakazowo-nakazowym
>> procesie wychowawczym. Zakaz to nie tylko poniżanie dziecka przez
>> jego opiekuna ale również ubytek w systemie wiedzy wbudowywanym w
>> świadomość potomka. Ten ubytek to brak wzorca i niepewność co do
>> podejmowanych przez dziecko decyzji w okresie gdy powinno być już
>> samodzielne. A niepewność to strach przed popełnieniem błędu i
>> dążenie do uwolnienia się od odpowiedzialności za taką, obarczoną
>> niepewnością, decyzję. Jak już wiele razy podkreślałem każda z płci
>> używa specyficznych dla siebie sposobów i środków do uwalniania się
>> od odpowiedzialności i obarczania tą odpowiedzialnością partnera w
>> tej swojej niedoli. Kobiety używają seksu traktując go jako środka
>> płatniczego a mężczyźni posługują się wszelkiego rodzaju
>> zachowaniami imponującymi (siła fizyczna, ekonomiczna, militarna,
>> pozycja społeczna, etc.). Handel kwitnie a jego najbardziej
>> destrukcyjnym efektem jest zjawisko prostytucji małżeńskiej z
>> powodu której kobieta zaczyna systematycznie nienawidzić mężczyznę
>> i dąży wszelkimi sposobami do usunięcia go ze swego otoczenia.
>> Nienawiści tej uczy również swoją córkę. A wszystko z powodu braku
>> poczucia własnej wartości, którego zaczynem jest brak równości
>> między dzieckiem i rodzicem oraz wywołany zakazem poznania brak
>> wiedzy.

> Raczej mało prawdopodobne. Byłyby odnotowywane choćby pojedyncze
> wyjątki kogoś wyjątkowego. Oczywiście nie mam tu na myśli tzw
> talentów, bo te to ma każdy człowiek, ale naprawdę czegoś
> wyjątkowego. A więc wniosek że blokada jest czysto fizyczna. Rzecz do
> zastanowienia - są  hermafrodyty, ludzie z trzema rękami itp, jednak
> w kwestiach mózgu, zdaje się pewna bariera jest nieprzekraczalna.
> Przynajmniej ja nie słyszałem o takich przypadkach.

Masz chyba problemy z logicznym wnioskowaniem gdyż z tego że coś jest
"raczej mało prawdopodobne" wyciągasz wniosek, że "blokada jest czysto
fizyczna". A cała resztę można bardzo łatwo wyjaśnić na bazie mojej
teorii. Wystarczy zgodzić się z tym, że nasz budowa fizyczna jest
realizowana dzięki zapisowi informacyjnemu zawartemu w Świadomości oraz,
że zaburzenia emocjonalne powodują zaburzenia w tejże informacji dzięki
której formy żywe są odtwarzane. A pierwotnym i "najskuteczniejszym" w
zniekształcaniu informacji jest pierwotna trauma wywołana u kobiety i
zapisywana w jej podświadomości pomimo wyparcia. Trauma ta staje się
wirusem, uszkodzeniem umysłu, który dewastuje zasoby informacji w
Świadomości i powoduje zniekształcenia w kopiowaniu organizmu potomnego.


>>> Łatwo pisać o błędach w wychowaniu ale już znacznie trudniej je
>>> zdefiniować. Domyślam się że tradycyjnie p. A. Miller to osoba
>>> bezdzietna..? Bo przeważnie tacy mają najwięcej do powiedzenia w
>>>  kwestiach wychowawczych..

>> Ja nie jestem osobą bezdzietną, mam własne doświadczenie z dziećmi
>>  oraz wnioski o błędach wychowawczych, które popełniłem, to jednak
>> w wielu sprawach zgadzam się z p. A.Miller. Nie zgadzam się
>> wówczas, gdy stara się ona odpowiedzialnością, za niedoskonałości
>> systemu wychowawczego, obciążyć wyłącznie mężczyznę ponieważ
>> uważam, że odpowiedzialność tę muszą ponosić wspólnie i kobieta i
>> mężczyzna. Pani A.Miller nie objaśnia również do końca całego
>> mechanizmu przemocy, jak doszło do jego zbudowania i wbudowania w
>> ludzką podświadomość. Nie wiem czy była dzietna, ale, według mnie,
>> bardzo dużo dobrego wniosła do psychoanalizy i psychoterapii.

> I Ty nie napisałeś o tym książki-poradnika. Tymczasem poza
> książkami, także w wielu "rodzinnych" sprawach sądowych powoływanie
> sa bezdzietne osoby w roli tzw rzeczoznawców. Przemocy? Zaprawdę
> powiadam Ci że zarówno Ty jak i ta pani Miller mieliście pecha trafić
> na złych/nieodpowiednich partnerów i na podstawie tak wykrzywionego
> obrazu próbujecie budować ogólną teorię.

A może właśnie dzięki ekstremalnym doświadczeniom możemy wnieść nowe
światło, nowe spojrzenie w zagadnienie objaśnienia przyczyn ludzkiej
niedoskonałości i spróbować podnieść ludzkość na wyższy poziom rozwoju
społecznego. Czy uważasz to również za nie warte pochylenia się i "mało
prawdopodobne"?


>>> W kwestiach wychowawczych to istotnie nie mam doświadczenia. Ale
>>>  o życiu w związkach to wiem chyba wszystko, no - w każdym bądź
>>> razie - sporo.. Tak że wiem, że mocno uogólniasz i wskazujesz
>>> winnego. Kto w sumie gorszy - matka która nie chce się zajmować
>>> swoim dzieckiem czy taka nadopiekuńcza, która dla dobra
>>> (przynajmniej w swoim mniemaniu) jest gotowa walczyć o to dziecko
>>> z jego ojcem?

>> Istotnie, wskazuję winnego. I jest nim początkowy stan
>> nieświadomości naszego S(T)wórcy. Ale ten stan można zmienić jeżeli
>> tylko wykaże się dobrą wolę. Nie obciążam tą odpowiedzialnością ani
>> kobiety ani mężczyzny a jedynie ukazuje rolę obydwu płci w zmianie
>> naszej świadomości a docelowo zmiany stanu świadomości naszego
>> S(T)wórcy.

> Od samego początku u gatunku ludzkiego były wykształcone
> predyspozycje w przywiązaniu do konkretnej płci. Tak więc samica -
> dzieci i dom, samiec - sam wiesz. W miarę postępu cywilizacyjnego ma
>  to coraz mniejsze znaczenie, ale oczekiwać od kobiet żeby wyzbywały
>  się na naszą korzyść swoich pierwotnych instynktów, to, przynajmniej
>  mi, się wydaje więcej niż trochę - niestosowne.

Te tzw. predyspozycje zostały wykształcone na skutek nieświadomości
uczestnictwa pierwotnego samca (mężczyzny) w tworzeniu potomstwa. Dzięki
temu oraz dzięki swoistym cechom psychofizjologii jej seksu samica
(kobieta) zdominowała samca i stała się jego władczynią dla której
pracował w zamian za trochę pozornych uciech seksualnych. Jednakże żadne
z nich nie ufało drugiemu dlatego, że nie znali swego pochodzenia i
przeznaczenia. Za ten brak zaufania kobieta zapłaciła stawkę wysoka
stając się prostytutką handlującą własnym ciałem w zamian za kawałek
chleba wymuszonego u samca. Samiec został zaś oddzielony od potomstwa, w
którego kreacji uczestniczył na równi z samicą. I Ty uważasz ten stan za
normalny i godny kontynuacji. Weź Ty palnij sobie w ten swój głupi
czerep.:) A to, że kobieta nie chce zrezygnować z uprzywilejowanej
pozycji, która zajęła w społeczeństwie dzięki uprawianej przez siebie
prostytucji wcale nie znaczy, że my samce mamy się z tym pogodzić. Bo
nie ma nic piękniejszego nad prawdziwie intymne, szczere i pełne miłości
i jedności relacje między kobietą i mężczyzną.


>>> Ale nie wiesz że z próżnego to i jakieś bóstwo nie potrafiło
>>> nalać? Czego mogą nauczyć potomka wychowawcy skoro sami są także
>>>  zwykłymi ciemniakami?

>> Więc trzeba ich szkolić, przenosić kaganek oświaty z miejsca na
>> miejsce. Az do skutku.

> Ale to chyba nie jedyna droga do Prawdy?

Można ich również wytrzebić tak jak to zrobił homo sapiens z
neandertalczykiem.:) Albo pozostawić samym sobie by sami wyginęli
zabezpieczając tylko ludzi świadomych. I jednego i drugiego sposobu
należy przestrzegać w sposób bezwzględny.


>>> Wiedza o życiu, a cóż to takiego? Znajdziesz choć jednego
>>> człowieka na ziemi który o tym coś wie?

>> To wiedza o relacjach kobieta-mężczyzna. To wiedza o zaufaniu i
>> szacunku między płciami i o ich stapianiu się w Jedność.

> Te relacje każdy człowiek ma, przynajmniej powinien mieć w sobie.
> Każda nauka, każde poprawianie natury w tym temacie to tylko próba
> wypaczenia porządku rzeczy.

Dobrze, że chociaż zauważasz, że nie każdy może te relacje mieć w sobie,
rozumieć i akceptować. Ja twierdze, że takich ludzi jest, jak na razie,
niewielu. Nie zgadzam się natomiast z Twoim twierdzeniem, że nie mamy
poprawiać tzw.natury. Przecież sami jesteśmy jej częścią i nikt nie może
nam zabronić poprawiania samych siebie jeżeli tylko jesteśmy w stanie
dostrzec swoje własne ułomności. Bronisz niewolniczego systemu gdyż
jesteś niewolnikiem, częścią tego systemu i nie wyobrażasz sobie innego
życia poza tym, do którego zostałeś wdrożony przez nieświadome
społeczeństwo.


>>> Masz bez zakłamania mówić mu prawdę - czyli to że "wiem że nic
>>> nie wiem" i myślisz że to dla niego będzie coś dobrego? Bo moim
>>> zdaniem to już lepiej zrobić go "wierzącym", tak aby choć w
>>> religii znalazł coś pozytywnego dla swojej egzystencji.

>> Ale trzeba by wierzył w Prawdę a nie w iluzję. Tedy trzeba wpierw
>> tę Prawdę odnaleźć by ją móc głosić.

> Niektórzy ludzie Ją znajdują, właśnie za pomocą religii.

A ja uważam, że Prawdę można znaleźć tylko dzięki Umysłowi. Religia to
zaledwie część, chociaż niezwykle ważna część, Umysłu.


>>>>> Np. Ty ty tego doświadczyłeś i widzisz swoja przewagę nad
>>>>> znajomymi, czy odwrotnie - to któryś ze znajomych był tak
>>>>> wychowany i przewyższa Ciebie pod wieloma względami a może
>>>>> to tylko takie niczym nie poparte spekulacje?

>>>> Moje wnioski oraz hipoteza oparte są na obserwacji,
>>>> doświadczeniu i analizie uwolnionej od wszelkich ograniczeń i
>>>> zakazów.

>>> Ale dobrze byłoby to jakoś uporządkować i nadać/wykazać cechy
>>> prawdopodobieństwa. Ta blokada ludzkiego potencjału raczej nie
>>> zależy od sposobu wychowywania dzieci.

>> Ależ właśnie, że zależy. Jeżeli ograniczyć dzieciom ich horyzonty
>> pojmowania to ogranicza się ich zdolność do rozwiązywania
>> problemów.

> Zdecydowanie coś w tym może być.. Każdy człowiek to indywidualność -
>  nauki zasadniczo sprowadzają nas do jednego poziomu. A ten poziom
> sprawia że na pewno nie stajemy się mądrzejsi.

Wszyscy jesteśmy tacy sami a różnimy się tylko przeżytymi
doświadczeniami. I dobrze, że się tym różnimy gdyż to dzięki tym
różnicom w doświadczeniu życiowym możemy wyciągać różne wnioski i
proponować różne usprawnienia dla poprawienia i udoskonalenia życia
zarówno zbiorowego jak i w konsekwencji życia indywidualnego. Dzięki
różnorodności doświadczeń stajemy się mądrzejsi i wypełnienia globalnej
Świadomości Wiedzą aż po Absolut czyli Wszechwiedzę.


>>> Już tu w tym przykazaniu jest błędne założenie. Miałoby to sens
>>> gdybyśmy wszyscy byli tacy sami.

>> A nie jesteśmy?

> Zdecydowanie - NIE! - Sadyści-masochiści, Komuniści-kapitaliści itd,
>  itp. Mamy tylko bardzo podobny wygląd zewnętrzny.

Nasze umysły są zaś kształtowane przez obowiązujący system wychowawczy.
Systemy społeczno-ekonomiczne powstają jako dzieło tychże różnych
doświadczeń, które odebraliśmy w domach rodzinnych.


>>> Sorry ale także nie widzę u Ciebie cech które sobie przypisujesz.
>>> Ot choćby tej rezygnacji z dążenia do dominacji nad innymi
>>> ludźmi. Przecie nawet te nasze miłe pogawędki na tym forum to w
>>> jakiś sposób chęć zdominowania adwersarza swoimi poglądami.

>> Celem dyskusji jest dotarcie do, albo uznanie, wspólnej Prawdy.

> Raczej pokazania że ma się inne - lepsze poglądy.

Nie tyle poglądy, lecz ze dysponuje się mocniejszymi argumentami na
obronę tychże poglądów.


>>> Nie mogę się z tym zgodzić, są głupie, idiotyczne zakazy (jak
>>> choćby robienie tabu z seksualności człowieka), ale są i takie
>>> które maja uzasadnienie. Nie możesz przecie małemu dziecku dawać
>>>  pełni praw, bo więcej z tego będzie szkody niż pożytku.

>> A próbowałeś tego? Próbowałeś tak postępować z małym dzieckiem?

> Jasne, po tym jak Tara, l.3 weszła na odkryty balkon, stał on się dla
> niej terenem zamkniętym z wyznaczoną strefą buforową.

Czy był to błąd dziecka czy dorosłego/dorosłych?


>>> Daleki jestem od nazywania człowieka który nagle wyłączył się z
>>> chóru i zaczął śpiew na własna modłę - wariatem.. Twoja
>>> koncepcja Boga, jest bardzo ciekawa i tym samym prawdopodobna.
>>> Ale to samodoskonalenie człowieka poprzez metody wychowawcze
>>> najzwyczajniej pod słońcem - nie trzymają się kupy.

>> Więc przemyśl to starannie jeszcze raz. A potem jeszcze raz...:)

> Nic to nie da. Raczej prawie na pewno nie tędy droga do Oświecenia.

Skoro uważasz moją za błędna to pewnie masz jakąś własną? Chętnie
wysłucham co masz do zaoferowania...


>>>>> A można wiedzieć skąd, z czego to przeświadczenie, że taka
>>>>> edukacja rozwiąże większość problemów w czasie egzystencji,
>>>>> że w ogóle cokolwiek zmieni? Bo przyznam że jestem do takiej
>>>>>  teorii dość sceptyczny. Jesteśmy tym czym nas Stwórca/cy
>>>>> uczynił/li i sami raczej nic tu nie zmienimy.

>>>> To nie przeświadczenie, to PEWNOŚĆ wynikająca z osobistego
>>>> doświadczenia. A jeżeli już odwołujesz się do Stwórcy i tego,
>>>> że takimi niedoskonałymi nas uczynił to weź pod uwagę to, że
>>>> wtedy gdy zaczynał tworzyć jego zasób wiedzy (doświadczenia)
>>>> był zbiorem pustym i dopiero pod wpływem materialnego
>>>> doświadczenia EWOLUOWAŁA (od: ewolucja) jego wiedza o samym
>>>> sobie. My jesteśmy Nim i nasze doświadczenia uzupełniają zasoby
>>>> naszej/Jego Wiedzy, wypełniają przestrzeń stanów Świadomości. I
>>>> to My-On dojrzewamy i zmieniamy się wraz z nabytym
>>>> doświadczeniem. I zbliżamy się do betonowej ściany, o która się
>>>> rozbijemy jeżeli nie pokonamy ograniczeń narzuconych nam przez
>>>> nas samych na początku S(T)worzenia albo tez pokonamy naszą
>>>> własną nieświadomość początkową wynikającą z nieokreślonych
>>>> warunków początkowych albo też zwyrodniejemy i ulegniemy
>>>> zagładzie jako pewna forma Świadomości natomiast nasz S(T)wórca
>>>> czyli Świadomość stworzy coś nowego. I ta nowa materialna forma
>>>> będzie miała swoja szansę by uzupełnić ostatni brakujący stan w
>>>> przestrzeni Świadomości. Do pokonania osobliwości jaką jest
>>>> zakaz potrzebna jest odwaga i rozważne ryzyko a nie
>>>> kunktatorstwo i tchórzostwo. To my zmieniamy świat stworzony
>>>> przez Świadomość.

>>> Ale zdaje się nie ma i nie może być na Ziemi tej wolności o którą
>>> Ci chodzi, bo to byłoby końcem gatunku ludzkiego. A chyba tylko z
>>> punktu widzenia Człowieka możemy to rozpatrywać - być albo nie
>>> być.

>> Tak, to będzie koniec gatunku nie-wolnego, koniec gatunku ze
>> zniewolonym umysłem. Umysłem zniewolonym przez... seksualny zakaz.

> Raczej myślałem o metodach wychowawczych, a raczej ich braku, czyli
> - małolaty róbta co chceta. Nadzór dorosłych musi być. Zakaz
> seksualny czy wolność w tej kwestii nie stanowi żadnych barier czy
> szybowania w stronę Prawdy.

Nie żadne róbta co chceta lecz zaspokajanie wszystkich pragnień dziecka
budującego swój zaufany system wiedzy, który zapewni bezwarunkowe
poczucie własnej wartości i umożliwi odpowiedzialne życie w społeczeństwie.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 25 Nov 2017 09:37:44 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu wtorek, 21 listopada 2017 11:27:46 UTC+1 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu sobota, 18 listopada 2017 22:07:12 UTC+1 użytkownik LeoTar
>>> Gnostyk napisał:
>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>> W dniu sobota, 4 listopada 2017 08:59:43 UTC+1 użytkownik
>>>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>> wszystko ma swoje granice, sam wiesz:)

>> Jestem odmiennego zdania. Granice to zniewolenie i ograniczenie
>> umysłowe.:)

> częstokroć to one są wolnością. i to dopiero wtedy prawdziwą, kiedy
> sam z siebie niektóre z nich przestrzegasz, bo wiesz, ze to dobre.

Ale by samemu ocenić, że coś jest dobre lub złe musisz mieć punkt
odniesienia, wzorzec, bazę. I ja właśnie o tym budowaniu wzorców mówię.
O ile pełniejsze byłoby nasze życie gdyby tych wzorców dostarczyli nam w
okresie wychowania nasi rodzice. A tak musimy te wzorce zdobywać w
niejednokrotnie krwawej i niszczącej walce, której napęd, już na
poziomie rodziny, daje nieświadoma i niezaspokojona kobieta wywołując
zazdrość, wrogość aż po nienawiść między ojcem i synem. Wojny między
narodami to tylko eskalacja ukrytej wojny, która toczy się między
płciami we wszystkich rodzinach. Ale w wojnie tej kobieta oficjalnie nie
uczestniczy gdyż starannie maskuje fakt napędzania tej wojny i angażując
wyłącznie mężczyzn w tę bratobójczą walkę o jej cielesne wdzięki; jeżeli
sama ginie to tylko w skrajnych przypadkach rażona odpryskami tej walki
między mężczyznami toczącymi miedzy sobą walkę o nią właśnie. Jakże musi
to być dla niej budujące podbudowujące (łagodzące nierozwiązany w
dzieciństwie kompleks Elektry) gdy walczą ze sobą o nią ojciec i syn,
dwóch mężczyzn, którzy powinni być sobie najbliżsi a nie potrafią się ze
sobą porozumieć.


>>>>>> Działamy dokładnie tak, jak wskazują nam kobiety, od
>>>>>> naszych matek poczynając, które hołubią wszystkich innych
>>>>>> poza tym jednym,

>>>>> calkowita nieprawda; u Ciebie byc moze tak bylo, jak Lindy
>>>>> kwestia: zla kobieta byla.

>>>> Dopóki nie urodzą dziecka dopóty są bardzo słodkie. Ich
>>>> perfidia ujawnia się wraz narodzinami potomka.

>>> co Ty, kochany czlowieku, opowiadasz? moze po prostu zle
>>> doswiadczenia miales? moze po prostu, jak wczesniejn pisalem, to
>>> zla kobieta byla:)

>> Mylisz się. Ja po prostu przestałem się bać że zostanę odstawiony
>> od hymenu i obnażyłem babską manipulację oraz specjalność kobiet:
>> psychiczną przemoc.

> ja nigdy takiego odstawienia sie nie balem:)

Albo tak sprytnie byłeś/jesteś manipulowany albo boisz się sobie
uświadomić tego gdyż zostałeś doszczętnie spacyfikowany. Sorry, że tak
wale prosto z mostu, ale pewnie boisz się porzucenia z czego
niekoniecznie musisz sobie zdawać sprawę; ukrywasz to przed samym sobą.


> po prostu sa rzeczy pewne, na zasadzie wzajemności chyba. ja nie
> opuszcze zony, gdybym nawet swiecie zakochal sie w innej kobiecie,
> wiec ona tez, gdybym nawet stal sie szowinista meskim. to takie
> normalne sprawy:)

Ja tez tak kiedyś myślałem i takiego życia pragnąłem. I dążyłem do tego
rezygnując nawet z własnej godności dopuszczając się samoponiżania.
Byłem nawet gotów zaprzeć się własnych korzeni. Ale to nie wystarczało
kobiecie, wciąż było tego kobiecie za mało. Aż wreszcie materiał nie
wytrzymał naprężeń i coś pękło. I to pęknięcie natychmiast próbowała
zapełnić inna kobieta, która jednak miała dokładnie taki sam cel:
wykorzystać mnie materialnie bym wspierał wychowanie jej!!! dzieci.
Traktowała swoje córki jak swoja prywatną własność, którą odizolowała od
ich biologicznego ojca, z którym się rozstała. Schemat działania
identyczny z tym, który mnie zaserwowała moja była Teresa M., która
odcięła mi całkowicie kontakty z dziećmi po naszym rozstaniu, które to
rozstanie ona wymusiła wyrzucając mnie z naszego domu.

Ale wbrew temu co sobie pewnie teraz o mnie myślisz ja nie jestem
wrogiem kobiet, nie jestem męskim szowinistą. Ja wychwalam kobiety za
to, że dzięki nim, dzięki przemocy, która w stosunku do mnie stosowały,
stałem się świadomym człowiekiem, świadomym ojcem i świadomym
wychowawcą. To dzięki nim przestałem być niewolnikiem nieświadomości,
nieświadomym S(T)wórcą naszego wspólnego potomstwa, w której to
nieświadomości trwają mężczyźni szantażowani przez kobiety tym, że
niekoniecznie muszą być biologicznymi ojcami dzieci, którymi się zajmują
i na których utrzymanie ciężko pracują. W ten sposób kobiety gnębią
ojców swoich dzieci pogłębiając ich brak poczucia własnej wartości,
który jest pierwotnie konsekwencją nierozwiązanego kompleksu Edypa. W
ten sposób na więzach krwi łączących dziecko rzekomo wyłącznie z matką
zbudowany został matriarchat, dominacja kobiety oraz jej rzekoma większa
ważność w życiu i wychowaniu dziecka. Ja, dzięki przemocy kobiet,
dojrzałem do tego, że wszystkie dzieci traktuję identycznie jakby
wszystkie one były moimi dziećmi biologicznymi. Ja mam być jedynie ich
wychowawcą i edukatorem by przekazać im wiedzę o życiu i relacjach
równości, zaufania, szacunku oraz miłości między kobietą i mężczyzną. Te
relacje, które nie są oparte na samoświadomości nie są relacjami
partnerskimi lecz niewolniczymi, w których jedna ze stron musi być panem
a druga niewolnikiem. I nie ma tutaj znaczenia, że w obecnej rodzinie
dominuje (i szerzy psychiczną przemoc) kobieta. Ważne jest, że istnieje
czynnik mobilizujący (przemoc) do poszukiwania wyzwolenia. Ten czynnik
napędzał moje poszukiwania wyjścia z pułapki przemocy a że rozwiązanie
wydaje się obrazoburcze dla tych, którzy dzięki zakazowi, dominacji i
przemocy wygodnie się w życiu urządzili... No cóż, będą musieli zmienić
swoje postępowanie albo będą tęgie jatki.


> co do przemocy psychicznej, to jest ona obustronna i zazwyczaj
> wszechobecna przy wszelkich zdan roznicach, choc najczesciej malo
> zauwazalna.

Mylisz się. Specjalistkami od przemocy psychicznej i manipulacji, która
jest tej przemocy zalążkiem, są przede wszystkim kobiety; męscy
specjaliści od przemocy psychicznej to ułamek procenta populacji. I
dlatego ci męscy specjaliści ukrywali się do tej pory gdyż inaczej nie
przetrwaliby we wrogim, matriarchalnym systemie broniącym wyłącznie
kobiety. Ale tylko do czasu, gdy znajdzie się rozwiązanie problemu, gdy
wskazana zostanie droga do wyzwolenia z nieświadomości i niewolnictwa
umysłowego. Oczywiście wdrożenie rozwiązania nie będzie bezbolesne bo
tradycji, przyzwyczajeń oraz zbudowanych na nich schematów myślowych i
psychicznych mechanizmów obronnych nie zmienia się z dnia na dzień ani
też dobrowolnie. Dlatego od uświadomienia sobie rozwiązania do jego
pełnego wdrożenia droga jeszcze daleka. Ale myślę sobie, że została już
wskazana.:)


>>>>>> którego sobie same wybrały na całe życie, i którego
>>>>>> wykorzystują maksymalnie jak się tylko da same
>>>>>> zawłaszczając co lepsze kąski z życiowych osiągnięć
>>>>>> rodziny.

>>>>> z tym wykorzystywaniem to tak sie zdarza, zreszta
>>>>> obustronnie, pewnie z tym zawlaszczaniem tez, jednakze ja
>>>>> osobiscie niczego podobnego nie doswiadczylem. ot, sa ludzie
>>>>> i ludziska.

>>>> A masz/macie dzieci, że zadam niedyskretne pytanie?

>>> wiesz, ze mamy. to normalne. pytanie tez:)

>> A macie córki, synów czy tez mieszane?

> corka, syn, corka - zadowolony?:)

Ja mam: córka (I małż.), córka, syn, syn. Dzieci przyczyniły się bardzo
do powstania tego, co tutaj prezentuję. A najbardziej młodsza córka.


>> Może odbierzesz to jako samochwalstwo z mojej strony, ale trzeba
>> mieć trochę odwagi i byc mocno zdeterminowanym by odważyć się
>> przeciwstawić kobiecie i całemu systemowi, który został zbudowany
>> pod jej dyktando dla ochrony wyłącznie jej praw.

> prawa kobiet do dzieci sa wieksze niz meskie, bo z wspolnej duszy,
> ale niemalze tylko z ich ciala powstaly; stad nie dziw sie matkom,
> ze bledy swych dzieci czesto bezkrytycznie wybielaja. natomiast my,
> ojcowie, choc te bledy zauwazamy, to dajemy im wolnosc w ich wlasnej
> drodze zyciowej.

Oj, oj niewolniku. Wydaje ci się, że dajesz dziecku wolność a ty tylko
zgadzasz się na kontynuację zniewolenia pod dyktando systemu
wychowawczego narzuconego i zdominowanego przez kobiety. Dopóki dzieci
nie wyniosą z domu rodzinnego wzorców zachowań gwarantujących zdolność
odróżniania dobra od zła dopóty będą niewolnikami nieświadomości i
kobiety, która w tej nieświadomości czuje się znakomicie niczym bezmózga
Materia.


>> Popatrz na rodzinę jak na stado. Jeżeli skrzywdzisz jedno z dzieci
>> to jest to dla pozostałych sygnał, że tak samo mogą zostać
>> skrzywdzone jeżeli tylko nie podporządkują się woli wszechwładnego
>> rodzica. I jak myślisz długo się będą wychylać ze swoimi
>> pragnieniami? Chociaż dziecko długo wierzy, że uda mu się zmienić
>> rodzica. I poświęca się...

> nawet Boga Jahwe moze zmienic czlowiek, oczywiscie o ile On byl taki,
> jakim Go opisuja.

Ależ był on wytworem nieświadomego ludu więc "myślał i działał"
dokładnie tak samo jak ten lud. On wzrastał wraz z tym ludem, był jego
obrazem.


> wiec dzieci rodzicow tez zmienic moga, choc zazwyczaj stare drzewa
> trudniej poddaja sie zmiennosci, ale tez sa bardziej odporne na
> nowomodne manipulacje.

Masz rację, dzieci mogą bardzo zmienić swoich rodziców, czego ja jestem
skrajnym przykładem. Moją jedyna "zasługą" odziedziczoną po moich
rodzicach było to, że miałem wystarczająco dużo odwagi by się całkowicie
otworzyć na dzieci i zacząć słuchać co mi mają do powiedzenia. A miały
mi do powiedzenia bardzo dużo a o czym możesz poczytać w liście mojej
córki Kasi z 2 września 1994 r. Dzieci zmieniały mnie a ja zmieniałem je
dzięki PARTNERSKIEJ współpracy, współpracy bez zakazów, nakazów i
ograniczeń; wszyscy mieli takie same prawa w podejmowaniu decyzji ale i
wszyscy ponosiliśmy za te decyzje odpowiedzialność po równo.


> prawda jest taka, ze niech zmieniaja sie ci, ktorzy maja mniej dobre
> poglady. oczywiscie moze byc odwrotnie, tylko ze to jest, na
> przestrzeni dziejow, bezwartosciowe i nawet dla tymczasowych
> korzysci dyskusyjne.

bla, bla, bla...:)


>>>> Wreszcie kocham kobiety bez uprzedzeń ale osiągnąłem te
>>>> umiejętność dopiero gdy uwolniłem się od seksualnego
>>>> uzależnienia od nich. Dopiero gdy uwolniłem się od
>>>> uzależnienia narzuconego mi nieświadomie przez matkę (od
>>>> kompleksu Edypa) stałem się dla nich obiektem godnym uwagi a
>>>> nie obiektem do wykorzystywania.

>>> ja tam bardzo lubie, jesli zona zechce mnie wykorzystywac:)

>> Ale i z wzajemnością i za obopólną świadoma zgodą. Dopiero wtedy
>> można się stopić w jedną całość. To moje marzenie chociaż czasami
>> wątpię czy uda mi się je zrealizować...

> uda się, Leoś:) będzie dobrze.

Brakuje mi drugiej, wymarzonej przeze mnie połówki ale takiej, z którą
będę sklejony niczym dwie powierzchnie stalowe perfekcyjnie
przeszlifowane niczym diament.


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 25 Nov 2017 09:44:57 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu wtorek, 21 listopada 2017 11:27:46 UTC+1 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu sobota, 18 listopada 2017 22:07:12 UTC+1 użytkownik LeoTar
>>> Gnostyk napisał:
>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>> W dniu sobota, 4 listopada 2017 08:59:43 UTC+1 użytkownik
>>>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>>>> Bo to, że odbierają swoje pożycie małżeńskie ze swoimi
>>>>>> mężami jako upokarzającą je prostytucję to rzecz bankowo
>>>>>> pewna.

>>>>> tak bankowo pewna, jak banki, albo bańki przez nie
>>>>> wytworzone:) zwlaszcza informatyczne:)

>>>> Kpiny to świetny sposób na skrywanie... niewiedzy.;)

>>> przestan - to tylko prawda byla. niekoniecznie kazdy zaraz musi
>>> w nia wierzyc;)

>> A co to jest ta "bańka informatyczna"?

> cos na ksztalt banki spekulacyjnej, z zakresu finansow; podaja
> informacje nieprawdziwe, az ich masa przekroczy poziom krytyczny
> dopuszczalnych oszustw i chamstwa w ich podawaniu. pozniej to juz
> malo ktorym sterowanym mass mediom bedziesz w stanie zaufac.

I wszyscy będą musieli zaufać sobie samym. A jakie sobie samemu to
dlaczegóż by nie partnerowi. I o to właśnie chodzi: skoro nie można
przekonać ludzi do dobrego po dobroci to trzeba tego dokonać siłą.
Jeżeli przekonają się, że sami są w stanie decydować o własnym losie to
cel zostanie osiągnięty. Ale po co ten cały ból stawania się świadomym
skoro można tę świadomość otrzymać, odebrać od rodziców w okresie
wzrastania do dojrzałości (dorosłości) w domu rodzinnym. Czyż nie
prostszą i łatwiejsza jest droga przez właściwe wychowanie a nie poprzez
wojny, morderstwa i wszelkiej maści patologie?


> pozdrawiam, jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 25 Nov 2017 09:57:19 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu wtorek, 21 listopada 2017 11:46:14 UTC+1 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:

>>>>> dawno, dzieki Bogu i sobie - choc nie wiem, prawde mowiac, w
>>>>> jakiej kolejnosci - dotarlem. ale nie jest to twoja Prawda:)

>>>> To podziel się z nami wszystkimi tą swoją Prawdą. Może okaże
>>>> się ona prawdą prawdziwszą od mojej. Bo tak to nie wiemy czy w
>>>> przysłowiowym worku, który nam oferujesz, jest żywy kot.:)

>>> Ty mi tu nie z Heisenbergiem nie wyjezdzaj. Regula
>>> nieoznaczonosci jest tylko dla was nieoznaczona:)

>> To o kota Schroedingera chodziło. No ale bez Heisenberga nie było
>> by Schroedingera.

> przeciez wiadomo, ze stad nawiazanie. jednak sa stany martwe i zywe
> jednoczesnie.

Jest kot albo go nie ma. Ten sam kot nie może być i żywy i martwy
jednocześnie tak jak dla połączonych ze sobą stanów nieświadomości i
świadomości Bytu (Świadomości) istnieje tylko jednoznaczna
Rzeczywistość. Nieoznaczoność Heisenberga to bariera reprezentująca
nieprzekraczalną dla nieświadomego ludzia barierę między tym co świadome
i tym co nieświadome, którą stworzył nieświadomy ludź (nie śmiem nazwać
go człowiekiem), który chciał się czymś wyróżnić spośród innych po to by
chwilowo chociaż poczuć sie lepszym od innych i skompensować sobie
nierozwiązany kompleks Edypa.:)


> jacek


>> A co do samej nieoznaczoności Heisenberga to istotnie, uważam jego
>> wymysł jako coś co wydawało mu się nie do obalenia. Coś dzięki
>> czemu nikomu nie udałoby się go przyłapać na manipulacji i
>> oszustwie. Wszak świat cząstek elementarnych to wielka parada...
>> oszustów. To świat ludzi, którzy wymyślają niestworzone i
>> nieistniejące byty po to by się wywyższyć nad innych, by chociaż
>> chwilowo uciec od doskwierającego im poczucia niższości
>> wywoływanego nierozwiązanym kompleksem Edypa. A w przypadku kobiet
>> nierozwiązanego i zakłócającego umysł kompleksu Elektry...

> Ty Looś to chyba masz kompleks na tle tych kompleksow. kompleks
> Edypa, Elektry i tylko Bog wie jeszcze jakie. pieprz to; po prostu
> nie czytaj kompleksow zakompleksionych ludzi; zwlaszcza, ze te niby
> kompleksy to tylko odwzorcowanie psychiki niektorych osob. doprawdy
> nic nadzwyczajnego:) tak mi podpowiada moje zwyczajne ego:)

I bardzo celnie Ci podpowiada.:)


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 3 Dec 2017 16:18:36 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu sobota, 25 listopada 2017 09:37:47 UTC+1 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu wtorek, 21 listopada 2017 11:27:46 UTC+1 użytkownik LeoTar
>>> Gnostyk napisał:
>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>> W dniu sobota, 18 listopada 2017 22:07:12 UTC+1 użytkownik
>>>>> LeoTar Gnostyk napisał:
>>>>>> jsen@op.pl pisze:
>>>>>>> W dniu sobota, 4 listopada 2017 08:59:43 UTC+1 użytkownik
>>>>>>> LeoTar Gnostyk napisał:

>>>>> wszystko ma swoje granice, sam wiesz:)

>>>> Jestem odmiennego zdania. Granice to zniewolenie i ograniczenie
>>>> umysłowe.:)

>>> częstokroć to one są wolnością. i to dopiero wtedy prawdziwą,
>>> kiedy sam z siebie niektóre z nich przestrzegasz, bo wiesz, ze
>>> to dobre.

>> Ale by samemu ocenić, że coś jest dobre lub złe musisz mieć punkt
>> odniesienia, wzorzec, bazę. I ja właśnie o tym budowaniu wzorców
>> mówię.

> mozesz miec racje. tylko, ze we mnie tych wzorcow nikt nie budowal.

A kto cię dotykał gdy byłeś oseskiem? Czy robił to wyimaginowany Bóg czy
ojciec i matka? Przecież już wówczas, kiedy byłeś zupełnie nieświadomy,
już wówczas wbudowywano w ciebie pierwsze wzorce. Faktem jest, że dużo
częściej robiła to twoja matka, gdyż z różnych, nie zawsze uzasadnionych
powodów, to ona miała częściej do ciebie dostęp i ona wywierała większy
wpływ na twój rozwój emocjonalny, psychiczny. A przecież rozwój to
właśnie budowanie w osesku świata wzorców bez którego nie będzie kiedyś
wiedział jak odróżnić dobro od zła.


> moze Bog w niewiadomych dla mnie czasach, wówczas być może.

No właśnie, Twój niedosięgły Bóg; niedosięgły gdyż w pewnym okresie
Twojego życia nie pozwolił Ci doświadczyć czegoś czego bardzo pragnąłeś,
czegoś co dopełniłoby Twój zbiór Wiedzy i pozwoliłoby Ci się stać tak
mądrym jak On, stać się mu RÓWNYM. Czy uważasz, że On postąpił dobrze? A
może bałeś się go wówczas skrytykować gdyż w tamtym czasie miał jeszcze
nad Tobą władze fizyczną: zapewniał Ci wyżywienie i w miarę wygodne
fizyczne życie?


> ja, na ten przyklad, zechcialem/zapragnalem byc wzorcem wszystkich
> usrednionych ludzi. wiec dokladnie wiem, jak to jest.

Bzdury pleciesz jacku. Nie można być wzorcem uśrednionym tak jak nie
można być w jednej chwili zarazem dobrym i złym; zawsze któraś z tych
postaw przeważy. Nie można tez być fizycznie białym i czarnym zarazem.


> dlatego tez malo kiedy, moze nawet nigdy, kogos potepie.

A to bardzo niedobrze i nie o potępianie tutaj chodzi lecz o zwyczajną
wymianę poglądów. Jeżeli nie jesteś w stanie się po to by zaprezentować
swoje poglądy to oznacza, że jesteś w stosunku do drugiego człowieka
zwyczajnie nieuczciwy jeżeli nie chcesz mu wytknąć tego, że on źle
postępuje gdy uważasz, że zgodnie z Twoimi wzorcami on źle postępuje.
Przecież wymiana myśli to szansa na dotarcie do wspólnej Prawdy.  A może
Ty wcale nie jesteś pewien tego, że Twoje wzorce są właściwe i nie
mówiąc co myślisz asekurujesz się. Odnoszę wrażenie, że stajesz się
coraz bardziej śliski i fałszywy, niczym rajski wąż.


> ojejku, przepraszam, to juz mialem w sobie wczesniej. dlatego tez
> wszystkich potrafie zrozumiec, choc nawet psioczyc, i to bardzo
> ostro, tez moge.

Co innego starać się zrozumieć drugiego człowieka, być empatycznym, a co
innego nie potrafić mu powiedzieć, że Tobie jego postępowanie się nie
podoba. Bo wiedząc, że drugi człowiek jest w błędzie i nie mówiąc mu
tego możesz dążyć do tego by w pewnym momencie zacząć sprawować nad nim
władzę gdyż będziesz chciał wykorzystać jego niewiedzę; nie zwracając mu
uwagi że popełnia błąd i zatrzymując swą wiedzę jako tajemnicę dla
siebie możesz go w przyszłości wykorzystać. Tajemnica jest źródłem
władzy podobnie jak niewiedza jest przyczyną niewolnictwa. Nie zwracając
uwagi komuś na to, że popełnia błąd spełniasz obydwa te warunki by
czerpać satysfakcję ze sprawowania władzy nad nieświadoma tego drugą osobą.


> i to tez tak zawsze odkad pamietam, bylo. wynika wiec, ze tym wzorcem
> to zawsze bylem. choc nie wiem, czy jestem, bo zdrajcow narodu, jego
> okradania, zrozumiec po prostu nie potrafie.

Więc przeczytaj jeszcze raz to co napisałem akapit wyżej a może
zrozumiesz. Ale czy aby przywiązanie do jednego narodu nie było
szukaniem wspólników do przestępstwa przeciwko tym, którzy chcą należeć
do innego narodu lub nie chcą należeć do żadnego wybranego narodu gdyż
najwyżej cenią sobie jako dobro świadomość  należenia do ludzkości, do
życia, do wszystkiego co dobre. Każdy nacjonalizm prowadzi do wynaturzeń
w postaci dążenia do wywyższenia się ponad inne narody. A czyż nie jest
to próba zbiorowego poprawienia sobie poczucia własnej wartości, wyjścia
ze stanu poczucia niższości będącego pozostałością po nierozwiązanym
kompleksie Edypa/Elektry?

Nie przeczę, że nacjonalizm uważam za wyższą formą organizacyjną w
dziejach ludzi aniżeli było nią plemię czy stado, i stanowi konieczny
poziom przejściowy na drodze od niewolnictwa matriarchatu do wolności
absolutnej (Utopia), tym niemniej jest formą, dzięki której
zorganizowana w naród grupa ludzi (czyt. mężczyzn) jest w stanie
zapewniać swoim kobietom lepsze i bezpieczniejsze warunki życia po to by
otrzymać od nich seksualną gratyfikację, od tych gorzej zorganizowanych,
które poddadzą się wyzyskowi "lepiej zorganizowanych".

Trwamy więc nadal w matrixie (czyt. dominacji macicy), którego nie
sposób jest rozwiązać dopóki istnieć będzie przyczyna dla której
funkcjonuje powszechnie zjawisko braku poczucia własnej wartości
zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn. A napędu temu procesowi poszukiwań
dodaje życie seksualne ludzi, w którym kobiety dominują ze względu na
specyfikę psycho-fizjologii ich seksu: nie muszą ani chcieć ani
akceptować partnera by mogły seks uprawiać. Uprawiają seks dla korzyści
materialnych, których może im dostarczyć mężczyzna: poczucia
bezpieczeństwa, wyższego statusu społecznego i majątkowego, etc.

A wszystko w celu skompensowania braku poczucia własnej wartości oraz
braku poczucia bezpieczeństwa, które jest następstwem niewiedzy i
niewiary we własne siły. A obydwa te zjawiska są efektem nierozwiązanego
kompleksu Elektry.

Handlując więc seksem stają się kobiety prostytutkami. A ponieważ
uprawianie seksu bez satysfakcji i w poczuciu poniżenia jest
obrzydliwością więc zaczynają nienawidzić tę jakże ważną aktywność
życiową. Nie mogą jednak przyznać się do tego, że same są winne temu, że
ten proceder uprawiają, gdyż równałoby sie to z samozagładą lub totalną
rezygnacją z uprawiania seksu, co z kolei sprzeciwiałoby se boskiemu
nakazowi o konieczności płodzenia się i zaludniania Ziemi, więc
uprawiają seks ale odpowiedzialnością za swoją prostytucję obciążają
mężczyzn, których nienawidzą za to, że "zmuszają" je do uprawiania tego
wstrętnego procederu. Należy tutaj zauważyć, że kobiety nienawidzą
skrycie tylko tego jednego, tego, z którym płodzą dzieci; wszystkich
pozostałych są gotowe obdarzać swoimi wdziękami miedzy innymi również po
to by pokarać, poniżyć tego jedynego z którym płodzą dzieci.

Skutkiem tej nienawiści jest przyznanie sobie przez kobiety prawa do
wykorzystywania mężczyzn i to w atmosferze podświadomie ukrywanej
nienawiści. Tę nienawiść można ujawnić tylko w sytuacjach ekstremalnych,
gdy znikają u kobiety wszelkie hamulce i gdy jest ona przekonana o tym,
że ochroni ja prawo, które zostało zbudowane
przez mężczyzn pod jej dyktando i po to by mogła ona wykorzystywać
mężczyznę w glorii i chwale... prawa które on rzekomo sam stworzył.
Dlatego należy zniszczyć obowiązujący, matriarchalny system prawny.


> po prostu nie widze mozliwosci, abym takim mogl byc kiedykolwiek.
> moge wyobrazic sobie, ze moglbym byc zboczencem, morderca,
> zlodziejem, gangsterem i wszystkim, co najokropniejsze.
>
> jednaj zeby zdrajca narodu i sprzewawczykiem, to juz nie.

Naród i Ojczyznę kiedyś, dawno temu utożsamiano z Kobietą (Patrz: Georg
Baudler, "Bóg i Kobieta"). Nie z Człowiekiem lub Mężczyzną lecz z
Kobietą, Matką Wszechrzeczy i zarazem Wielką Ladacznicą. Teraz, w miarę
rozwoju świadomości Mężczyzny, ta identyfikacja Ojczyzny z Kobietą i
dominacją Kobiety w życiu codziennym, nieco się rozmydliła, ale nie
zniknęła całkowicie czego przejawy wszędzie możemy zaobserwować jeżeli
tylko przestaniemy myśleć w kategoriach, że Kobieta jest ważniejsza niż
Mężczyzna tylko dlatego, że jest dawczynią życia. To jest właśnie wielka
bzdura, której Ty jacku, uległeś i której bronisz broniąc przy okazji
Kobiety.


>> O ile pełniejsze byłoby nasze życie gdyby tych wzorców dostarczyli
>> nam w okresie wychowania nasi rodzice.

> co mogli dostarczyc, dostarvczyli. ty sam decydujesz, jakie wartości
> do ciebie bardziej przemawiaja.

Naiwny jesteś jacku - decydujesz na podstawie wzorców, które zostały w
Ciebie wbudowane przez twoich rodziców (Boga) w okresie, kiedy cię
karmili i zapewniali fizyczne bezpieczeństwo a zarazem uzależniali
Ciebie od siebie. I szczególnie perfidnie, gdyż seksualnie, uzależniała
Ciebie od siebie Twoja matka. Nie zawsze jednak potrafili zapewnić
bezpieczeństwo emocjonalne gdyż sami go nie posiadali na skutek braku
poczucia własnej wartości, z którego to powodu cierpieli oboje: ojciec
na pozostałości nierozwiązanego kompleksu Edypa a matka na pozostałości
kompleksu Elektry. I to raczej oni wykorzystywali Twoje emocje aniżeli
sami ich Tobie dostarczali.

A skuteczniejszą w tym wykorzystywaniu oseska była twoja matka, która
dawała ci cycka a przy okazji zaspokajała się na tobie seksualnie, gdyż
już wtedy zapewne unikała współżycia z twoim ojcem ponieważ go
nienawidziła. Jesteś synem matki, która na siłę zmusiła Twego ojca by
cię "porzucił". Przeczytaj sobie wspaniałą książeczkę Wojciecha
Eichelbergera "Zdradzony przez ojca"; może coś zrozumiesz i zmienisz
swoje zdanie o kobietach. Może zaczniesz widzieć również te drugie ich
oblicze, nieświadomie złe oblicze. Nie, ja nie namawiam Ciebie byś
kobiety odrzucił lecz do tego byś był empatyczny, byś widział ich nie
zarówno pozytywy i negatywy. Ale byś był zdolny to czynić musisz pierwej
uwolnić się od poczucia bycia kimś gorszym, mniej ważnym od kobiety. I
musisz pojąć dlaczego jesteś taki śliski niczym wąż.


>> A tak musimy te wzorce zdobywać w niejednokrotnie krwawej i
>> niszczącej walce, której napęd, już na poziomie rodziny, daje
>> nieświadoma i niezaspokojona kobieta wywołując zazdrość, wrogość
>> aż po nienawiść między ojcem i synem.

> to wasz przypadek. ja kocham zone i syna.

Ale nie kochasz siebie. Więc nie pleć bzdur, że kochasz syna i żonę
skoro nie potrafisz kochać siebie. A syna będziesz kochał naprawdę gdy
będziesz w stanie stać się dla niego prawdziwym, rzetelnym i jedynym
edukatorem, który przygotuje go do życia z... kobietą. Który będzie w
stanie wskazać synowi w doświadczeniu wzorzec kobiety, na podstawie
którego syn wybierze sobie w przyszłości swoja partnerkę życiową. Chyba,
że nie ufasz swojej żonie - nawet nie zdając sobie z tego sprawy lub
ukrywając to przed sobą - tak bardzo ponieważ boisz się tego, że gdybyś
ujawnił swój brak zaufania do niej to zostałbyś przez nią porzucony. I
boisz się tego tak bardzo, że aż to wyparłeś ze swojej świadomości, a
przyjąłeś na wiarę jej zapewnienie, że ona cię nigdy nie porzuci. Nie
porzuci Ciebie bo się jej przy Tobie wygodnie całkiem żyje. Zastanów się
nad tym, czy byłaby z tobą gdyby był biednym...


> (...)
>
>> gdy walczą ze sobą o nią ojciec i syn, dwóch mężczyzn, którzy
>> powinni być sobie najbliżsi a nie potrafią się ze sobą porozumieć.

> to tylko, znaczy zapewne prawie tylko, w waszej rodzinie. normalnie
> tak po prostu nie jest.

Jest tak jak we wszystkich rodzinach, tylko kobiety starannie to
ukrywają z powodu materialistycznego podejścia, którym się kierują. Ale
wyobraź sobie, że każda kobieta czeka na księcia z bajki, który uwolni
ją od tego materialistycznego podejścia i któremu będzie mogła oddać
serce bez żadnych obaw i bez całej aureoli różnych maskujących działań.
Zastanów się dlaczego tak wielkim mirem kobiet cieszą się straceńcy i
mężczyźni niezwykłej odwagi. Bo to jest szansa na wyrwanie ich, kobiet,
z piekła samoponiżenia prostytucją.


>>>>>>>> Działamy dokładnie tak, jak wskazują nam kobiety, od
>>>>>>>> naszych matek poczynając, które hołubią wszystkich
>>>>>>>> innych poza tym jednym,

>>>>>>> calkowita nieprawda; u Ciebie byc moze tak bylo, jak
>>>>>>> Lindy kwestia: zla kobieta byla.

>>>>>> Dopóki nie urodzą dziecka dopóty są bardzo słodkie. Ich
>>>>>> perfidia ujawnia się wraz narodzinami potomka.

>>>>> co Ty, kochany czlowieku, opowiadasz? moze po prostu zle
>>>>> doswiadczenia miales? moze po prostu, jak wczesniejn
>>>>> pisalem, to zla kobieta byla:)

>>>> Mylisz się. Ja po prostu przestałem się bać że zostanę
>>>> odstawiony od hymenu i obnażyłem babską manipulację oraz
>>>> specjalność kobiet: psychiczną przemoc.

>>> ja nigdy takiego odstawienia sie nie balem:)

>> Albo tak sprytnie byłeś/jesteś manipulowany, albo boisz się sobie
>> uświadomić tego gdyż zostałeś doszczętnie spacyfikowany. Sorry, że
>> tak wale prosto z mostu, ale pewnie boisz się porzucenia z czego
>> niekoniecznie musisz sobie zdawać sprawę; ukrywasz to przed samym
>> sobą.


>>> po prostu sa rzeczy pewne, na zasadzie wzajemności chyba. ja nie
>>>  opuszcze zony, gdybym nawet swiecie zakochal sie w innej
>>> kobiecie, wiec ona tez, gdybym nawet stal sie szowinista meskim.
>>> to takie normalne sprawy:)

>> Ja tez tak kiedyś myślałem i takiego życia pragnąłem. I dążyłem do
>> tego rezygnując nawet z własnej godności dopuszczając się
>> samoponiżania.

> ja nie zrezygnowalem nigdy, choc jesli zasluzylem na to, przyjmuje
> to z pokora. byl tylko chyba taki jeden przypadek, i coz? JAKOS TE
> SWOJA GODNOSC WOWCZAS PRZELKNAC TRZEBA. najwazniejsze, czy ona miala
> racje? i jakbys nie wiedzial, zapytaj sie siebie, jak ty wowczas bys
> sie zachowal w odwrotnej sytuacji.

Od jednego razu się zaczyna; wszystkie następne to już tylko kwestia
konsekwentnego egzekwowania przez kobietę tego jednego wyłomu, którego
dokonała w mężczyźnie. A kobiety są bardzo cierpliwe i nie szczędzą
czasu na rozpracowywanie słabych punktów w psychice mężczyzny. Mają
zresztą tego czasu bardzo dużo zajmując się powtarzalnymi zajęciami
domowymi czy tez opieką nad dzieckiem. Działają jak automaty wykonując
wciąż te same czynności ale w tym samym czasie myślą jakby tu mężczyznę
złapać za jaja i wykorzystać. A mężczyźni z reguły myślą "twórczo", w
swoim przekonaniu, podczas gdy są przez kobiety sprytnie pacyfikowani do
roli dostarczycieli pieniędzy, zabezpieczycieli żarcia i lokalu, no i
wszelkich innych wygód. A prawdziwym zarządcą rodziny jest kobieta,
która manipuluje, steruje przepływem informacji między dziećmi a ich
ojcem w taki sposób by to ona dominowała a on był zawsze tym gorszym.
Kobieta na barkach mężczyzny buduje swój image doskonałości, doskonałej
w oczach dzieci, mamuśki nie do zastąpienia. W ten sposób na barkach
mężczyzny dąży do poprawienia swojego własnego wizerunku, do poprawienia
swojego poczucia wartości. A mężczyźnie pozostaje budowanie tego
poczucia  wartości poza rodzina,  w otaczającym rodzinę świecie
zewnętrznym: w pracy, na wojnie, w zdobywaniu laurów w rywalizacji, etc.
Ale w ten sposób można tylko częściowo i chwilowo skompensować ten brak
wyniesiony z domu rodzinnego, z domu, w którym panowało
zakazowo-nakazowe wychowanie. Nie da si tego poczucia wartości odbudowac
na krzywdzie innych


>> Byłem nawet gotów zaprzeć się własnych korzeni. Ale to nie
>> wystarczało kobiecie, wciąż było tego kobiecie za mało. Aż
>> wreszcie materiał nie wytrzymał naprężeń i coś pękło. I to
>> pęknięcie natychmiast próbowała zapełnić inna kobieta, która jednak
>> miała dokładnie taki sam cel: wykorzystać mnie materialnie bym
>> wspierał wychowanie jej!!! dzieci. Traktowała swoje córki jak swoja
>> prywatną własność, którą odizolowała od ich biologicznego ojca, z
>> którym się rozstała. Schemat działania identyczny z tym, który
>> mnie zaserwowała moja była Teresa M., która odcięła mi całkowicie
>> kontakty z dziećmi po naszym rozstaniu, które to rozstanie ona
>> wymusiła wyrzucając mnie z naszego domu.

> tak sobie wymusila, mowiac spierdalaj, czy nakaz jakis dostales -
> tak szczerze.

Tak zupełnie szczerze to wyszedłem sam, bez żadnego nakazu, gdy
wyciągnęła przeciwko mnie nóż kuchenny i powiedziała: "wynoś się".
Wiedziałem, że następnej szansy mogę już nie dostać. Miedzy walka i
ucieczka wybrałem trzecią drogę, drogę poszukiwania odpowiedzi na
pytanie: DLACZEGO stało się tak źle, skoro wszystko zapowiadało lepsze
czasy? To co znajduję się na moich stronach to zapis i rezultat tych
poszukiwań.


>> Ale wbrew temu co sobie pewnie teraz o mnie myślisz

> NIE JESTEM MYSLIWYM; wogole malo myslacy ze mnie czlowiek. (...)

Nie ma ludzi niemyślących. Są ludzie, którzy dominują wśród naszej
populacji, którym zakazano samodzielnego myślenia po to by nie sięgali
po władzę, która niektórym należy się ponoć z urodzenia. A przecież
władza to czysta, żywa przemoc...


>> ja nie jestem wrogiem kobiet, nie jestem męskim szowinistą. Ja
>> wychwalam kobiety za to, że dzięki nim, dzięki przemocy, którą w
>> stosunku do mnie stosowały, stałem się świadomym człowiekiem,
>> świadomym ojcem i świadomym wychowawcą. To dzięki nim przestałem
>> być niewolnikiem nieświadomości, nieświadomym S(T)wórcą naszego
>> wspólnego potomstwa, w której to nieświadomości trwają mężczyźni
>> szantażowani przez kobiety tym, że niekoniecznie muszą być
>> biologicznymi ojcami dzieci, którymi się zajmują i na których
>> utrzymanie ciężko pracują. W ten sposób kobiety gnębią ojców swoich
>> dzieci pogłębiając ich brak poczucia własnej wartości, który jest
>> pierwotnie konsekwencją nierozwiązanego kompleksu Edypa. W ten
>> sposób na więzach krwi łączących dziecko rzekomo wyłącznie z matką
>> zbudowany został matriarchat, dominacja kobiety oraz jej rzekoma
>> większa ważność w życiu i wychowaniu dziecka. Ja, dzięki przemocy
>> kobiet, dojrzałem do tego, że wszystkie dzieci traktuję identycznie
>> jakby wszystkie one były moimi dziećmi biologicznymi. Ja mam być
>> jedynie ich wychowawcą i edukatorem by przekazać im wiedzę o życiu
>> i relacjach równości, zaufania, szacunku oraz miłości między
>> kobietą i mężczyzną. Te relacje, które nie są oparte na
>> samoświadomości nie są relacjami partnerskimi lecz niewolniczymi, w
>> których jedna ze stron musi być panem a druga niewolnikiem. I nie
>> ma tutaj znaczenia, że w obecnej rodzinie dominuje (i szerzy
>> psychiczną przemoc) kobieta. Ważne jest, że istnieje czynnik
>> mobilizujący (przemoc) do poszukiwania wyzwolenia. Ten czynnik
>> napędzał moje poszukiwania wyjścia z pułapki przemocy a że
>> rozwiązanie wydaje się obrazoburcze dla tych, którzy dzięki
>> zakazowi, dominacji i przemocy wygodnie się w życiu urządzili... No
>> cóż, będą musieli zmienić swoje postępowanie albo będą tęgie
>> jatki.


>>> co do przemocy psychicznej, to jest ona obustronna i zazwyczaj
>>> wszechobecna przy wszelkich zdan roznicach, choc najczesciej malo
>>> zauwazalna.

>> Mylisz się. Specjalistkami od przemocy psychicznej i manipulacji,
>> która jest tej przemocy zalążkiem, są przede wszystkim kobiety;

> w 9/10 mniej więcej to racja. jednak my duzo czesciej popelniamy
> rozne wykroczenia.

Nie 90% lecz 100% Jacku. A nasze wykroczenia to rezultat męskiej
niezaradności i prymitywnego dążenia do przypodobania się kobietom po to
by w drodze łaski otrzymać seksualną gratyfikację. Zostaliśmy wychowani
na "macho" przez nasze nieświadome matki, które rolę mężczyzny
sprowadziły do skutecznego rozpłodowca i wiernego sługi kobiety. A od
wychowywania dzieci są one, które dzięki dzieciom czują się ważniejsze i
lepsze od mężczyzn i maja w dzieciach oparcie we wszystkich sporach z
ojcem dzieci. Nie ma zaś miejsca na to by ojciec był wychowawcą dzieci.
Dlatego we wszystkich kulturach ojcowie otrzymują z rąk matek dostęp do
dziecka dopiero po dokonaniu przez kobietę wstępnej obróbki dziecięcej
świadomości i uzależnieniu dziecka od matki. Tych zmian w świadomości
dziecka nie uda się wycofać w późniejszym okresie życia dziecka tym
bardziej, e ojcowie nie  są świadomi spustoszenia jakiego dokonała matka
w psychice dziecka w początkowym okresie jego życia.


> (...)
>
>> psychicznych mechanizmów obronnych nie zmienia się z dnia na dzień
>> ani też dobrowolnie. Dlatego od uświadomienia sobie rozwiązania do
>> jego pełnego wdrożenia droga jeszcze daleka. Ale myślę sobie, że
>> została już wskazana.:)


>>>>>>>> którego sobie same wybrały na całe życie, i którego
>>>>>>>> wykorzystują maksymalnie jak się tylko da same
>>>>>>>> zawłaszczając co lepsze kąski z życiowych osiągnięć
>>>>>>>> rodziny.

>>>>>>> z tym wykorzystywaniem to tak sie zdarza, zreszta
>>>>>>> obustronnie, pewnie z tym zawlaszczaniem tez, jednakze ja
>>>>>>> osobiscie niczego podobnego nie doswiadczylem. ot, sa
>>>>>>> ludzie i ludziska.

>>>>>> A masz/macie dzieci, że zadam niedyskretne pytanie?

>>>>> wiesz, ze mamy. to normalne. pytanie tez:)

>>>> A macie córki, synów czy tez mieszane?

>>> corka, syn, corka - zadowolony?:)

>> Ja mam: córka (I małż.), córka, syn, syn. Dzieci przyczyniły się
>> bardzo do powstania tego, co tutaj prezentuję. A najbardziej
>> młodsza córka.

> Kochany Leo. mezczyzna kocha do lat przynajmniej piecdziesieciu
> przede wszystkim zone, pozniej dopiero dzieci. pozniej na razie nie
> wiem, jak przezyje, to ci powiem.

Ja tez tak kiedyś myślałem. Nawet przez pewien czas po tym gdy doznałem
już olśnienia. A miałem wówczas lat 40 i 5.


> jesli nie wiesz, kogo kochasz bardziej, to odpowiedz sobie na
> pytanie: kto ze wszystkich ludzi swiata jest na tyle wartosciowy,
> zeby jako jedyny ocalal powierzajac mu przedstawicielstwo ludzkosci.

W tej chwili? musi ich być dwoje: On i Ona. I obydwoje muszą mieć umysły
Androgyna - każde z nich musi rozumieć doskonale i w pełni to drugie.
Oboje muszą być pełni empatii ale nie tej nastawionej na wykorzystanie
tego drugiego, tak jak to czynią kobiety lecz po to by wspólnie z tym
drugim wychować androgyniczne dzieci.


>>>> Może odbierzesz to jako samochwalstwo z mojej strony, ale
>>>> trzeba mieć trochę odwagi i byc mocno zdeterminowanym by
>>>> odważyć się przeciwstawić kobiecie i całemu systemowi, który
>>>> został zbudowany pod jej dyktando dla ochrony wyłącznie jej
>>>> praw.

>>> prawa kobiet do dzieci sa wieksze niz meskie, bo z wspolnej
>>> duszy, ale niemalze tylko z ich ciala powstaly; stad nie dziw
>>> sie matkom, ze bledy swych dzieci czesto bezkrytycznie
>>> wybielaja. natomiast my, ojcowie, choc te bledy zauwazamy, to
>>> dajemy im wolnosc w ich wlasnej drodze zyciowej.

>> Oj, oj niewolniku. Wydaje ci się, że dajesz dziecku wolność a ty
>> tylko zgadzasz się na kontynuację zniewolenia pod dyktando systemu

> nie wiesz, ani co zarzucasz, ani o czym mowisz. dla ciebie system to
> tylko twoje wlasne, rodzinne podworko. pod spodem gmatwasz i
> przekrecasz, jak to zreszta lubisz czynic. wytne za tem.

Co gmatwam i przekręcam? Wskaż te miejsca a nie rzucaj gołosłownych
potwarzy. Jesteś obrzydliwym, obślizłym i fałszywym wężem...


> (...)


>>>> Popatrz na rodzinę jak na stado. Jeżeli skrzywdzisz jedno z
>>>> dzieci to jest to dla pozostałych sygnał, że tak samo mogą
>>>> zostać skrzywdzone jeżeli tylko nie podporządkują się woli
>>>> wszechwładnego rodzica. I jak myślisz długo się będą wychylać
>>>> ze swoimi pragnieniami? Chociaż dziecko długo wierzy, że uda
>>>> mu się zmienić rodzica. I poświęca się...

>>> nawet Boga Jahwe moze zmienic czlowiek, oczywiscie o ile On byl
>>> taki, jakim Go opisuja.

>> Ależ był on wytworem nieświadomego ludu więc "myślał i działał"
>> dokładnie tak samo jak ten lud. On wzrastał wraz z tym ludem, był
>> jego obrazem.

> ta, ta. na tyle sie znasz na tym, ze tylko tak rozumowac umiesz.

Wyrosłem w Tradycji wszystkich wielkich monoteistycznych religii więc
nie powinieneś wątpić, że czuję i rozumiem więcej od tych, którym
przyszło żyć tylko w jednej z nich.


>>> wiec dzieci rodzicow tez zmienic moga, choc zazwyczaj stare
>>> drzewa trudniej poddaja sie zmiennosci, ale tez sa bardziej
>>> odporne na nowomodne manipulacje.

>> Masz rację, dzieci mogą bardzo zmienić swoich rodziców, czego ja
>> jestem skrajnym przykładem. Moją jedyna "zasługą" odziedziczoną po
>> moich rodzicach było to, że miałem wystarczająco dużo odwagi by się
>> całkowicie otworzyć na dzieci i zacząć słuchać co mi mają do
>> powiedzenia. A miały mi do powiedzenia bardzo dużo o czym możesz
>> poczytać w liście mojej córki Kasi z 2 września 1994 r. Dzieci
>> zmieniały mnie a ja zmieniałem je dzięki PARTNERSKIEJ współpracy,
>> współpracy bez zakazów, nakazów i ograniczeń; wszyscy mieli takie
>> same prawa w podejmowaniu decyzji ale i wszyscy ponosiliśmy za te
>> decyzje odpowiedzialność po równo.

> widzisz, we swiecie boskim to jest troche inaczej: Bog daje ci prawo
>  samostanowienia.

Bóg-rodzic, który zakazuje Ci poznania Go pozbawia Cie wszelkich praw.
Staje się oszustem, któremu wybaczam tylko dlatego, że z racji swojego
nieznanego pochodzenia i braku rodziców, był/jest nieświadomy moich
potrzeb. Bo nie miał sie od kogo nauczyć tego, czego i w jaki sposób
powinien nauczyć swoje dzieci. Ale to wcale nie upoważnia go do upartego
trwania w jego niezawinionym błędzie. Ma słuchać swoich dzieci i zwracać
uwagę na to czego one potrzebują!!! Jeżeli nie jest w stanie zniżyć się
do poziomu komunikacji ze swoimi dziećmi to nie zasługuje na dalsze
trwanie. Koniec, kropka!!!


> ty sam sobie nakladasz "kajdany" czy granice, zeby nie daj Bog
> czegos nie spieprzyc;

Przestań koleś pierdolić. Bóg-rodzic mi zabronił pozn ania go a ja mam
być za to jeszcze odpowiedzialny. Popierdoliło Ci siw w twym pustym łbie!!!


> On, wiesz o tym, jest niewyobrazalnie wiekowy i madrzejszy od ciebie
>  - totez sie po prostu zabezpieczasz, zabezpieczajac jednoczesnie
> ludzi i inne istoty.

On się uczy, gdyż na samym Początku, będąc w stanie Alfa, gówno
wiedział. I powtórzę Ci to jeszcze raz: ma się wsłuchiwać w odgłosy
wydawane przez jego dzieci.; I ty jako rodzic masz podążać jego śladem.
Bo to Ty masz być nauczycielem swoich dzieci a nie one Twoimi. Nie
możesz swoja niewiedzą obarczać swoich potomków ale możesz skorzystać z
ich intuicji i czystości umysłów większej od Twojej, gdyż Twój umysł
został skażony przez kobietę walczącą z Tobą wszelkimi sposobami o
podporządkowanie Ciebie jej hymenowi i jej woli.


> oczywiscie, w tym wzgledzie ufasz sobie całkowicie. jednakze, gdyby
> twe postanowienia naruszaly istnienie istot najszczodrzejszych, Bog
> ma prawo czynic wszystko, co najsłuszniejsze.

Wyczuwam niejaką groźbę w twoim ostatnim zdaniu. Gdybym przypadkiem
dalej naruszał postanowienia "istot najszczodrzejszych" jak je nazywasz.
Wyjaśnij mi proszę, które to istoty zasługują na takie miano, że czujesz
się wobec nich taki malutki iż nie śmiesz się zaliczyć do ich grona?
Jakim więc prawem spłodziłeś dzieci skoro nie czujesz się w mocy być dla
nich przykładem, którego one potrzebują by mogły kiedyś prowadzić
samodzielne i odpowiedzialne życie?


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 5 Dec 2017 06:16:07 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

jsen@op.pl pisze:
> W dniu sobota, 25 listopada 2017 09:57:23 UTC+1 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> jsen@op.pl pisze:
>>> W dniu wtorek, 21 listopada 2017 11:46:14 UTC+1 użytkownik
>>> LeoTar Gnostyk napisał:
>>>> jsen@op.pl pisze:

>>>>>>> dawno, dzieki Bogu i sobie - choc nie wiem, prawde
>>>>>>> mowiac, w jakiej kolejnosci - dotarlem. ale nie jest to
>>>>>>> twoja Prawda:)

>>>>>> To podziel się z nami wszystkimi tą swoją Prawdą. Może
>>>>>> okaże się ona prawdą prawdziwszą od mojej. Bo tak to nie
>>>>>> wiemy czy w przysłowiowym worku, który nam oferujesz, jest
>>>>>> żywy kot.:)

>>>>> Ty mi tu nie z Heisenbergiem nie wyjezdzaj. Regula
>>>>> nieoznaczonosci jest tylko dla was nieoznaczona:)

>>>> To o kota Schroedingera chodziło. No ale bez Heisenberga nie
>>>> było by Schroedingera.

>>> przeciez wiadomo, ze stad nawiazanie. jednak sa stany martwe i
>>> zywe jednoczesnie.

>> Jest kot albo go nie ma. Ten sam kot nie może być i żywy i martwy
>> jednocześnie tak jak dla połączonych ze sobą stanów nieświadomości
>> i świadomości Bytu (Świadomości) istnieje tylko jednoznaczna
>> Rzeczywistość. Nieoznaczoność Heisenberga to bariera
>> reprezentująca nieprzekraczalną dla nieświadomego ludzia barierę
>> między tym co świadome i tym co nieświadome, którą stworzył
>> nieświadomy ludź (nie śmiem nazwać go człowiekiem), który chciał
>> się czymś wyróżnić spośród innych po to by chwilowo chociaż poczuć
>> sie lepszym od innych i skompensować sobie nierozwiązany kompleks
>> Edypa.:)

> weź ty zostaw te kompleksy i Heisenbergowi ich nie przylepiaj. znow
> zacytuje ci cos; oczywiscie akurat znow to sam napisalem. choc zeby
> glowe sobie dac za to uciac, to juz w drugiej czesci az tak pewny w
> tym nie jestem:)
>
> Znaleźli się w czworoboku, jednak co było po bokach nikt nie powie ci
> dokładnie, póki tego sam nie zgadniesz.
>
> Wkrótce dotarli do bramy inkaustowanej skrzydłami tak martwymi jak
> żywymi na tle złotej Polihymnii.

Nie wiem co to takiego.
Ale Ty chyba wiesz...?
Zdradzisz odpowiedź?


> jacek

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 5 Dec 2017 11:38:20 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-11-21 o 13:21, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> I sądzisz że takie są faktyczne zapotrzebowania młodego
>>> człowieka? Wiedza czyli osobiste zwierzenia starego pierdoły, bo
>>> w sumie poziom wiedzy owego nauczyciela bardzo niewiele się różni
>>> od poziomu ucznia. To nie żadna "luka" ale ogrom niewiedzy
>>> sprawia że tak naprawdę przydatność tych ich nauk dla ucznia
>>> staje pod dużym znakiem zapytania. I pytania zasadnicze - czy
>>> owe nauki sprawią że uczniowie staną się bardziej świadomi i
>>> ogólnie lepszymi ludźmi? Skąd pewność że nie jest dokładnie
>>> odwrotnie, nie lepiej, oczywiście chronić i dbać, ale bez
>>> podawania gotowej recepty na życie?

>> Gdyby było tak jak twierdzisz to ni było by tyle patologii,
>> nieszczęścia i przemocy w świecie ludzi i zwierząt. A przybywa tej
>> patologii ze szczególną intensywnością w naszym , rzekomo tak
>> dobrze wyedukowanym i zorganizowanym świecie. Ubywa tez, i na całe
>> szczęście, autorytetów, których celem było zajmowanie eksponowanych
>> stanowisk w zamian za tworzenie "tajemnic" dostępnych rzekomo tylko
>> niektórym "wielkim umysłom". W zamian za to każdy komu chociaż
>> trochę zapachniała wolność bierze sprawy i decyzje za swój los we
>> własne ręce decydując się również na podejmowanie odpowiedzialności
>> za decyzje co do własnego życia. Tyle tylko, że brak identyfikacji
>> przyczyny patologii prowadzi do powstawania kolejnych patologii,
>> kolejnych doskonalszych oszustw i coraz większego napięcia między
>> ludźmi.

> Bez obłudy można stwierdzić że dwie patologie dzięki którym ludzka
> egzystencja staje się mało przyjemna to tzw rodzina i 'jedynie
> "słuszny" system wartościowania - kapitalizm. Egzystencja
> niewątpliwie byłaby bardziej znośna gdyby nie te patologie, jednak
> czy zasadniczo by ją zmieniły - raczej na pewno - nie. Nadal
> szukalibyśmy odpowiedzi te same pytania i nadal bezskutecznie.

Właściwie to myślę, że się z Tobą kompletnie nie zgadzam. Gdyby nie
powstała rodzina nie byłoby szansy na taką... eskalację przemocy z jaka
mamy do czynienia. Nie byłoby zatem czynnika popychającego nieświadomego
S(T)wórcę ku: bezpośrednio poszukiwaniu uwolnienia się od tego fenomenu
a pośrednio ku sięgnięciu przezeń po świadomość samego siebie. Czyli
nieświadomy Stwórca uruchamia przemoc po to by odzyskać świadomość. Stan
końcowy nie byłby do osiągnięcia gdyby nie było przemocy, która napędza
poszukiwania. Potrzeba matka wynalazków - jakże to bliskie nam, Jego
materialnym emanacjom łączących Ducha (Świadomość, Mężczyznę) i Materię
(Nieświadomość, Kobietę) w Rzeczywistość na planie której toczy się
walka o Wolność Umysłu, o uwolnienie Umysłu z materialnego jarzma i
ograniczeń przypisywanych Materii.


>>> No dobrze, ale jakie z tego wnioski w kontekście metod
>>> wychowawczych, i wpływu na przybliżanie czy oddalanie się istoty
>>> ludzkiej do/od Prawdy/Rzeczywistości?

>> Przemoc w wychowaniu, o dziwo, miała sens ale ma prowadzić do
>> uwolnienia się od niej a nie do wiecznego jej stosowania. Bo w
>> ślad za przemocą, szczególnie przemocą psychiczną, idą patologie
>> psychiczne, które z kolei wywołują patologie somatyczne a te
>> prowadzą w bliższej lub dalszej perspektywie do zagłady jednego
>> gatunku i powstanie w jego miejsce innego, który podobnie jak jego
>> poprzednik podejmuje próbę uwolnienia się od... perspektywy zagłady
>> czyli od odwiecznego fatum. Nie da się, niestety, od tej
>> perspektywy uwolnić dopóty dopóki nie zidentyfikuje się przyczyny
>> patologicznych zachowań. Bo przemoc psychiczna prowadzi nie tylko
>> do dezorganizacji psychiki i somy ale również generuje przemoc
>> fizyczną skutkiem której były i są zagłady całych grup i gatunków.
>> Przemoc wywołuje więc zagładę wewnątrzgatunkową przez patologizację
>> psycho-fizyczną oraz zagładę międzygatunkową przez walkę o
>> darwinowskie tzw. przetrwanie.

> Przemoc różnie można oceniać. Konkretnie to co masz na myśli - co
> dzień pas w użyciu, zakaz oglądania bajek, wstrzymanie
> kieszonkowego, tylko słowna reprymenda, czy może odwrotnie - za
> wszystko co by dziecko nie zrobiło - nagradzać?

Ani nie karać ani nie nagradzać. Nie zakazywać POZNAWANIA świata relacji
emocjonalnych między opiekunami/wychowawcami dziecka. To jest dla
dziecka największa nagroda. Kłopot jest wówczas gdy relacje te stają się
narzędziami tworzenia atmosfery niepewności, manipulacji i przemocy
psychicznej, która przeistacza się konsekwentnie w przemoc fizyczną.
Niestety, taki stan relacji między opiekunami jest normą i łudził by się
ktoś, że to tylko niektóre pary tak funkcjonują. Tak działają wszystkie
pary rodzicielskie (w nich w szczególności kobiety) a różnią się jedynie
technikami oddziaływania maskując się po to by przemoc nie została
zidentyfikowana i usystematyzowana. By niemożliwą była jednoznaczna
diagnoza gdyż umożliwiło by to mężczyznom stworzenie jednolitego frontu
anty-przemocowego i przywrócenie wolności. Gdy wolność stanie się
powszechnością wśród mężczyzn to kobiety będą musiały zrezygnować ze
swej uprzywilejowanej pozycji rzekomych patronek ciepła domowego dzięki
której poprawiają we własnych oczach swoje poczucie wartości utracone na
skutek braku właściwego wychowania seksualnego w rodzinie. Skażone
brakiem poczucia własnej wartości wykorzystują swój pasywny seks,
potężne narzędzie służące do ujarzmiania mężczyzn, które nieświadomy
Stwórca dał im do ich rąk po to by na barkach dzieci i mężczyzn pomóc im
wyciągnąć się z bagna, w które sam je wpędził przez swoją nieświadomość.
Wyposażył je tak by zmuszały mężczyzn do wysiłku intelektualnego po to,
by któregoś pięknego poranka któremuś z nich udało się pod babską
seksualną presją odtworzyć ścieżkę prowadzącą do przyczyny skażenia i
stworzyć narzędzie do jej usunięcia. A największą nagrodą dla dziecka
będzie SZCZĘŚCIE RODZINNE, które zapanuje gdy z rodziny zniknie przemoc.
Tak mi napisała moja Córka i jest to mój drogowskaz, który traktuję jak
przykazanie. Drogowskaz, który zmienił całkowicie moje życiowe priorytety.



>>> No ale w tym wypadku nie ma tradycyjnych metod wychowawczych -
>>> mama-tata. To już powinno coś zmienić w człowieku, o ile
>>> oczywiście zakładamy że to metody wychowawcze mają kluczowe
>>> znaczenie na to jakim kto będzie człowiekiem. A tak nie jest -
>>> nie rozpoznasz człowieka  na podstawie metod wychowawczych.

>> Mylisz się. Od pewnego czasu obserwuję 43-letnie bliźniaki
>> jednojajowe, które wychowywały się w domu dziecka. Nie masz
>> pojęcia jak silnie zostało u nich rozwinięte dążenie do dominacji
>> właśnie ze strachu przed zaufaniem. Straszliwi dominatorzy a
>> równocześnie ludzie niezdolni do zaufania. Znają swoją rodzinę
>> biologiczną i nawet od czasu do czasu utrzymują kontakt z matką.
>> Równocześnie szukają swoich korzeni w zamierzchłej przeszłości i
>> bardzo się szczycą swoimi ponoć znamienitymi przodkami. Cechy niby
>> pozytywne ale rzucające równocześnie cień na ich poczucie własnej
>> wartości - powinni czuć się wartościowi sami z siebie a nie
>> dlatego, że mieli cennych przodków. Moja teoria wychowawcza o
>> niedoskonałościach dotychczas obowiązującego systemu wychowawczego
>> wyjaśnia dlaczego tak właśnie się zachowują.

> No, ale tak się przecie zachowuje większość ludzi.. I to właśnie jest
> zagadkowe - skąd aż u tylu ludzi tak niskie oceny samego siebie?

Systemowy błąd wychowawczy: ZAKAZ. I jest to metoda powszechnie
stosowana, bez żadnych wyjątków. Stąd i powszechność występowania tego
zjawiska i stąd "wyścig szczurów", który jest złudzeniem możliwości
odzyskania utraconego w rodzinie poczucia własnej wartości. A
najskuteczniej można pozbawić człowieka pewności siebie i zakazać
poczucia własnej wartości jeżeli nie dostarczy się mu wiedzy potrzebnej
do życia z partnerem płci przeciwnej, z którym (i tylko z którym) może
podtrzymać trwanie Świadomości (Życia, Stwórcy, Istnienia, Logosu,
jakkolwiek to nazwać). Relacji uczymy się obserwując nasze autorytety
gdy tylko się urodzimy, a są nimi nasi opiekunowie, nasi nauczyciele,
którzy równocześnie zapewniają bezpieczeństwo od samego poczęcia.
Relacje między nimi mogą być albo niewolnicze (uzależnienia) albo
partnerskie i dziecko przejmuje od swoich wychowawców (powtarza ich
zachowania) to co zaobserwuje. Uczy się więc dobrego jeżeli między
opiekunami panują bezwarunkowe zaufanie i szacunek, wzajemne oddanie i
brak nieuczciwości, albo też uczy się oszustwa ze wszystkimi jego
konsekwencjami jeżeli jeden lub obydwoje opiekunów oszukują. Podkreślę
jeszcze raz: Dziecko uczy się od opiekunów obserwując ich i POWTARZA te
zachowania. Dziecko nie rodzi się ani dobre ani złe; staje się dobrym
lub złym pod wpływem środowiska rodzinnego, które je kształtuje. To, że
w późniejszym wieku zaczyna przyjmować wiedzę (i znowu nie ważne dobrą
czy złą) z dalszego otoczenia jest wynikiem sprzeczności, które
dostrzega między co mówią a co robią jego opiekunowie, i poszukuje
prawdy, której opiekunowie/rodzice dostarczyć nie potrafili. No bo
jeżeli istnieje sprzeczność to co jest prawdziwe: to co mówią czy to co
robią (jak postępują)? Zakazanie dziecku poznania i utrwalenia poznania
w doświadczeniu jest PRZEMOCĄ wobec dziecka. Szczególnie perfidną
przemocą jest pozostawianie dziecka w niepewności; chociaż z drugiej
strony niepewność - w sytuacji gdy prawda nie jest znana - stwarza
dziecku pewną szansę na to, że kiedyś w przyszłości podejmie ono
decyzję, która pozwoli mu dotarcie do prawdy. A więc gdy nie wiemy na
pewno to dajmy dziecku szansę na samodzielne eksplorowanie świata. I
znowu wracamy do tezy głównej, że każdy ZAKAZ jest ograniczeniem dążenia
do poznania, nawet za cenę błędów, a więc jest przemocą.


> Te upodobania do cytowania innych, to powoływanie się na swoje
> autorytety..,?

Bo to jest strach przed odpowiedzialnością za to co się zrobi, to jest
unikanie samodzielności i ZAKŁADANIE, że są mądrzejsi od nas a więc
należy im absolutnie ufać. A co się stanie jeżeli, pożal się boże,
"autorytety" popełniają taki sam błąd (błąd powtarzania zachowań i
błędnych przekonań) z pokolenia na pokolenie? Kto wówczas powinien
ponieść odpowiedzialność i zapłacić za bezrozumność "autorytetów"?


> Skądinąd wiem że ludzie nie są tak debilni za jakich chcą uchodzić.

Bo nie są. Tylko na skutek braku wiedzy boją się podejmować
odpowiedzialność. A ponieważ większość to oportuniści i tchórze więc
toczy się to wszystko z pokolenia na pokolenie, przez całe tysiąclecia.
Łatwiej jest się rżnąć na wojenkach aniżeli odważyć się zgłębić własna
nieświadomość bo a nuż znalazłoby się w niej coś co nie spodobałoby się
naszym Bogom-rodzicom. Coś co naruszyłoby ich spokój ducha zbudowany na
dziecięcych barkach. Szanujmy rodziców ale nie bądźmy niewolnikami ich
idei, na których powstanie nie mieli wpływu wskutek nieświadomości
samego S(T)wórcy czyli naszej Świadomości, która na Początku, w stanie
Alfa, była całkowicie pusta, bez jakiejkolwiek historii doświadczeń.
Musiała więc doświadczyć czegokolwiek by zbudować jakikolwiek pierwszy
wzorzec, z którym mogłaby porównywać swoje następne doświadczenia i
korygować go by w końcu osiągnąć stan doskonały, stan Omega. A do
osiągnięcia tego stanu potrzebna jest kompletna wiedza o swoich
zachowaniach czyli o wszystkich potencjalnych stanach Umysłu; również
tych nieprawdopodobnych jak na przykład możliwość samozagłady. Co zrobić
gdy staniesz na krawędzi samozagłady? Czy poddasz się, czy też będziesz
starał się za wszelka cenę ocalić siebie?


> I tu pewnie zasadnicze znaczenie dla takiego a nie innego stylu
> bycia ma metoda jaką wychowywani, skazująca człowieka na egzystencję
> w cieniu swoich mentorów.

I dlatego przestałem cenić sobie buddyzm, w którym naczelna zasadą jest
to, że Mistrz nie mówi Uczniowi całej Prawdy wprost lecz zmusza go do
samodzielnego po nią sięgnięcia. Z jednej strony jest to dobre bo
pozwala Uczniowi budować poczucie własnej wartości. A z drugiej strony
śmierdzi to fałszem, gdyż Uczeń i tak nie osiągnie Prawdy ponieważ
sięgnięcie po nią (inicjacja seksualna Dziecka w trójkącie Rodzice +
Dziecko) zostało rzekomo zakazane przez samego S(T)wórcę. Jeżeli Mistrz
zna tę Prawdę a społeczeństwo zakazuje zrealizowania takiego
doświadczenia to Uczeń nigdy nie dorówna Mistrzowi i po wsze czasy
zostanie jego niewolnikiem. Będzie się doskonalił fizycznie i
psychicznie, będzie się starał poznać myśli Mistrza, ale ten skrzętnie
skrywa Prawdę przed Uczniem. A może czyni tylko iluzję, że ja zna i w
ten sposób oszukuje Ucznia. A przecież relacja między Mistrzem a Uczniem
powinna zakończyć się zrównaniem Ucznia z Mistrzem gdyż tylko wówczas
mogą się stać partnerami, ludźmi wolnymi od przemocy.


>>> Raczej mało prawdopodobne. Byłyby odnotowywane choćby pojedyncze
>>> wyjątki kogoś wyjątkowego. Oczywiście nie mam tu na myśli tzw
>>> talentów, bo te to ma każdy człowiek, ale naprawdę czegoś
>>> wyjątkowego. A więc wniosek że blokada jest czysto fizyczna.
>>> Rzecz do zastanowienia - są  hermafrodyty, ludzie z trzema
>>> rękami itp, jednak w kwestiach mózgu, zdaje się pewna bariera
>>> jest nieprzekraczalna. Przynajmniej ja nie słyszałem o takich
>>> przypadkach.

>> Masz chyba problemy z logicznym wnioskowaniem gdyż z tego że coś
>> jest "raczej mało prawdopodobne" wyciągasz wniosek, że "blokada
>> jest czysto fizyczna". A cała resztę można bardzo łatwo wyjaśnić
>> na bazie mojej teorii. Wystarczy zgodzić się z tym, że nasz budowa
>>  fizyczna jest realizowana dzięki zapisowi informacyjnemu
>> zawartemu w Świadomości oraz, że zaburzenia emocjonalne powodują
>> zaburzenia w tejże informacji dzięki której formy żywe są
>> odtwarzane. A pierwotnym i "najskuteczniejszym" w zniekształcaniu
>> informacji jest pierwotna trauma wywołana u kobiety i zapisywana w
>> jej podświadomości pomimo wyparcia. Trauma ta staje się wirusem,
>> uszkodzeniem umysłu, który dewastuje zasoby informacji w
>> Świadomości i powoduje zniekształcenia w kopiowaniu organizmu
>> potomnego.

> Fizyczna z tego powodu że po dopalaczach ludzki mózg może osiągać
> stany niedostępne bez tych "dopalaczy", odstawienie ich na ogół
> skutkuje do powrotu do stanu wyjściowego.

Wróci albo i nie do stanu wyjściowego. Zapewne bariera poznawcza
zostanie przesunięta a co za tym idzie obniżony zostanie próg dla
zachowań powszechnie nieakceptowanych. Dla mnie, że tak powiem,
"dopalaczami" były: samobójcza śmierć mojego bossa i list córki, który
możesz sobie przeczytać. Nie korzystałem z żadnych halucynogenów.
Jedynym dopalaczem, którego używałem - ale już po dokonaniu się przełomu
w mojej świadomości - był Hennessy, który przyśpieszał "czyszczenie"
mojego umysłu z wieloletnich złogów. Był i smaczny i niezwykle skuteczny
w działaniu.:)


> A więc sprawa raczej nie dotyczy psychiki.

Mylisz się. Dotyczy wyłącznie psychiki, ustawienia danych rozruchowych,
tak jak w komputerze danych konfiguracyjnych. Jeżeli zostały źle
zapodane to się wszystko wysypie albo nic nie wystartuje. A szkody będą
jeszcze większe jeżeli na rozruchu wpiszesz do software'u wirusa. A
takim wirusem dla Umysłu jest zakaz obowiązujący od samego początku
szkolenia (wychowywania, doświadczania) dziecka. Takim bardzo istotnym
zakazem egzekwowanym elastycznie przez kobiety jest "zakazywanie"
dziecku (oseskowi) kontaktów fizycznych z ojcem. Ostatnio ukuto nawet
twierdzenie, że kobieta wydziela jakoweś nieznane fluidy, które otaczają
dziecko opieką i zabezpieczają je przed działaniem zarazków i wszelkiej
maści drobnoustrojów. Kobieta buduje wokół oseska florę, której rzekomo
mężczyzna nie jest w stanie dostarczyć. A może chodzi najzwyczajniej o
odczuwanie przez oseska poczucia bezpieczeństwa wynikającego z
fizycznego kontaktu z innym ciałem. Przecież spędził w macicy, w
kontakcie z tkanką ileś tam miesięcy czując się bezpiecznie dzięki
dotykowi więc poród jest dla niego szokiem i każdy kontakt z ciałem
działa nań zbawiennie. A sprytne i ZABORCZE kobitki wymyśliły sobie, że
tylko dzięki kontaktowi z ciałem mamuśki dziecko będzie zabezpieczone. A
może chodzi o psychikę malucha, o jego poczucie bezpieczeństwa
niezależnie od tego, kto tego bezpieczeństwa dostarcza. Czyż nie jest
prawdopodobnym, że WSZYSTKIE choroby zaczynają się od bałaganu
(disorder) w psychice?


> Jeden z tworów Świadomości został stworzony z mózgiem o (możliwe)
> nieograniczonych możliwościach, tymczasem jest w stanie wykorzystać
> tylko ułamek jego możliwości..

Tak, wykorzystujemy zaledwie ułamek naszej mocy Umysłu. Wyobraź sobie do
czego, w pozytywnym sensie, zdolny byłby człowiek, gdyby usunąć te
psychiczne kajdany, które narzucił mu nieświadomy S(T)wórca, czyli
sam... człowiek. Wystarczyło tylko by nie był w stanie poznać swoich
korzeni, a już zaczął wątpić w samego siebie.


> Kłócić nie ma się tu o co, ale pomyśl realnie o rodzaju blokady
> biorąc pod uwagę powyższe.

Psychiczna. Wyłącznie!


>>> I Ty nie napisałeś o tym książki-poradnika. Tymczasem poza
>>> książkami, także w wielu "rodzinnych" sprawach sądowych
>>> powoływanie sa bezdzietne osoby w roli tzw rzeczoznawców.
>>> Przemocy? Zaprawdę powiadam Ci że zarówno Ty jak i ta pani
>>> Miller mieliście pecha trafić na złych/nieodpowiednich partnerów
>>> i na podstawie tak wykrzywionego obrazu próbujecie budować
>>> ogólną teorię.

>> A może właśnie dzięki ekstremalnym doświadczeniom możemy wnieść
>> nowe światło, nowe spojrzenie w zagadnienie objaśnienia przyczyn
>> ludzkiej niedoskonałości i spróbować podnieść ludzkość na wyższy
>> poziom rozwoju społecznego. Czy uważasz to również za nie warte
>> pochylenia się i "mało prawdopodobne"?

> Oczywiście że może wnieść. Jednak na zagadnienie należałoby patrzeć
> i je oceniać z szerszej perspektywy, a nie tylko poprzez pryzmat
> swoich złych doświadczeń. No, przecież tak naprawdę my samce nie
> możemy powiedzieć - samica - twój wróg.. ;-)

A gdzie i kiedy ja tak powiedziałem? Jeżeli pokazuję meandry przemocy to
nie po to poniżyć samicę, która jednak ma być mi partnerką a nie
manipulantką i dominantką. Wolność, równość i braterstwo a nie jakieś
tam oszukańcze "wolność, równość, solidarność", tak jak została oszukana
nasza polska solidarność.


>>> Od samego początku u gatunku ludzkiego były wykształcone
>>> predyspozycje w przywiązaniu do konkretnej płci. Tak więc samica
>>> - dzieci i dom, samiec - sam wiesz. W miarę postępu
>>> cywilizacyjnego ma to coraz mniejsze znaczenie, ale oczekiwać od
>>> kobiet żeby wyzbywały się na naszą korzyść swoich pierwotnych
>>> instynktów, to, przynajmniej mi, się wydaje więcej niż trochę -
>>> niestosowne.

>> Te tzw. predyspozycje zostały wykształcone na skutek nieświadomości
>> uczestnictwa pierwotnego samca (mężczyzny) w tworzeniu potomstwa.
>> Dzięki temu oraz dzięki swoistym cechom psychofizjologii jej seksu
>> samica (kobieta) zdominowała samca i stała się jego władczynią dla
>> której pracował w zamian za trochę pozornych uciech seksualnych.
>> Jednakże żadne z nich nie ufało drugiemu dlatego, że nie znali
>> swego pochodzenia i przeznaczenia. Za ten brak zaufania kobieta
>> zapłaciła stawkę wysoka stając się prostytutką handlującą własnym
>> ciałem w zamian za kawałek chleba wymuszonego u samca. Samiec
>> został zaś oddzielony od potomstwa, w którego kreacji uczestniczył
>> na równi z samicą. I Ty uważasz ten stan za normalny i godny
>> kontynuacji. Weź Ty palnij sobie w ten swój głupi czerep.:) A to,
>> że kobieta nie chce zrezygnować z uprzywilejowanej pozycji, która
>> zajęła w społeczeństwie dzięki uprawianej przez siebie prostytucji
>> wcale nie znaczy, że my samce mamy się z tym pogodzić. Bo nie ma
>> nic piękniejszego nad prawdziwie intymne, szczere i pełne miłości i
>> jedności relacje między kobietą i mężczyzną.

> A coś się zmieniło od tamtego czasu? Przecie kiedyś tam w przeszłości
> zdarzało się że samiec był dużo bliżej do samicy i potomstwa niż jest
> to dzisiaj.

Tylko pozornie. Im kobieta była bardziej uzależniona od samca tym go
dopuszczała bliżej siebie i dzieci. I na odwrót - im była mniej zależna
tym bardziej go odpychała od siebie i dzieci zachowując jednak zawsze
pozory tego, że to nie ona tylko on odsuwa się od rodziny. Także prawo
pisane, szumnie zwane rodzinnym, zostało ukształtowane w sposób dający
prymat kobiecie, gdyż zostało ustanowione w większości przez mężczyzn,
którzy od kobiety byli uzależnieni i koniecznie chcieli się wkupić w jej
łaski by zaspokoić swoje potrzeby seksualne nadmiernie rozbudzone w nich
przez ich matki, które przyciągały ich do siebie odsuwając równocześnie
od siebie ich ojców. Nigdy nie słyszałeś o tym, że kobieta i przyciąga i
odpycha od siebie samca? Przyciąga by coś od niego uzyskać a odpycha bo
seks z partnerem, ojcem wspólnych dzieci, traktuje jak prostytucję za
którą odpowiedzialnym czyni... partnera.


> No dobrze - widzę że to dla Ciebie mocno drażliwa sprawa.

Jesteś w błędzie. Mogę tylko tyle napisać bo nie zamierzam Cię o tym
przekonywać - dostrzegam w tym stwierdzeniu Twoje przekonanie, że już
mnie złapałeś. A figa z makiem, pomyliłeś się.


> Czego w sumie oczekujesz, jakiegoś ekstra prawa które by miało sobie
>  partnerów podporządkowywać?

Mylisz partnerstwo dobrowolne oparte na poczuciu własnej wartości z
równością wymuszoną siłą prawa bądx złudną niezależnością ekonomiczną.


> Może wtedy i jedno z partnerów czułoby się wtedy szczęśliwe, o
> drugim też pomyślałeś?.

Nie myśl tylko o kobiecie i jej zadowoleniu lecz pomyśl także o sobie.
Bycie empatycznym tylko w stosunku do kogoś a zapominanie o swojej
satysfakcji jest... głupotą i nieodpowiedzialnością.


> I tak konkretnie to o co chodzi z tym "swobodnym dostępem do
> potomstwa"? Na ogół partnerka nie zamyka dzieci przed ojcem.

Ale ustawia niewidoczne granice w taki sposób by ojciec nie mógł
rozmawiać z dziećmi na dowolny temat. W ten sposób manipulując
przepływem informacji w rodzinie kształtuje relacje tak, by to ona
rządziła i decydowała o wszystkim a by odpowiedzialność za te jej
decyzje spadała na mężczyznę. A robi tak dlatego, że brakuje jej
poczucia własnej wartości i wiedzy potrzebnych do podejmowania się
odpowiedzialności za to o czym się decyduje.


>>>>> Ale nie wiesz że z próżnego to i jakieś bóstwo nie potrafiło
>>>>> nalać? Czego mogą nauczyć potomka wychowawcy skoro sami są
>>>>> także zwykłymi ciemniakami?

>>>> Więc trzeba ich szkolić, przenosić kaganek oświaty z miejsca na
>>>> miejsce. Az do skutku.

>>> Ale to chyba nie jedyna droga do Prawdy?

>> Można ich również wytrzebić tak jak to zrobił homo sapiens z
>> neandertalczykiem.:) Albo pozostawić samym sobie by sami wyginęli
>> zabezpieczając tylko ludzi świadomych. I jednego i drugiego sposobu
>> należy przestrzegać w sposób bezwzględny.

> Zgroza, i bezsilność.. I jak tu nie zazdrościć tzw ludziom wiary...

Nie, zwyczajna prawda o sposobach przetrwania Świadomości.


>>> Te relacje każdy człowiek ma, przynajmniej powinien mieć w sobie.
>>> Każda nauka, każde poprawianie natury w tym temacie to tylko
>>> próba wypaczenia porządku rzeczy.

>> Dobrze, że chociaż zauważasz, że nie każdy może te relacje mieć w
>> sobie, rozumieć i akceptować. Ja twierdze, że takich ludzi jest,
>> jak na razie, niewielu. Nie zgadzam się natomiast z Twoim
>> twierdzeniem, że nie mamy poprawiać tzw.natury. Przecież sami
>> jesteśmy jej częścią i nikt nie może nam zabronić poprawiania
>> samych siebie jeżeli tylko jesteśmy w stanie dostrzec swoje własne
>> ułomności. Bronisz niewolniczego systemu gdyż jesteś niewolnikiem,
>> częścią tego systemu i nie wyobrażasz sobie innego życia poza tym,
>> do którego zostałeś wdrożony przez nieświadome społeczeństwo.

> A ja odnoszę wrażenia że to poprawianie skutkuje tylko tym że z Raju
> powoli nasza rzeczywistość staje się Czyśćcem i już tylko mały
> kroczek aby stała się czystym Piekłem. Smak zanika, kolory zanikają,
> ludzie zaczynają sięgać po sztucznych partnerów seksualnych.. Co w
> naszej egzystencji nam pozostanie i po co gdy ostatecznie zanikną te
> wszystkie bodźce dzięki którym człowiek mógł powiedzieć że "życie
> jest piękne"?

I nie dopuszczasz do siebie myśli, że jest to skutek jakiegoś
niezidentyfikowanego dotychczas błędu systemowego? No bo skoro jest
coraz gorzej to jest to równia pochyła prowadząca do zagłady gatunku. I
nie chcesz szukać wyjścia z matni? Czy Ty jesteś samobójcą, który
poddaje się przemocy bez walki, ot tak dobrowolnie dajesz się skazać na
śmierć?


>>>> Ale trzeba by wierzył w Prawdę a nie w iluzję. Tedy trzeba
>>>> wpierw tę Prawdę odnaleźć by ją móc głosić.

>>> Niektórzy ludzie Ją znajdują, właśnie za pomocą religii.

>> A ja uważam, że Prawdę można znaleźć tylko dzięki Umysłowi.
>> Religia to zaledwie część, chociaż niezwykle ważna część, Umysłu.

> No ale nam chyba nie chodzi czyjąś Prawdę.?

Dokładnie. Chodzi dokładnie o Uniwersalną Prawdę Absolutną. Tyle, że i
tak ktoś ja musi wypowiedzieć.:)


>>>>> Już tu w tym przykazaniu jest błędne założenie. Miałoby to
>>>>> sens gdybyśmy wszyscy byli tacy sami.

>>>> A nie jesteśmy?

>>> Zdecydowanie - NIE! - Sadyści-masochiści, Komuniści-kapitaliści
>>> itd, itp. Mamy tylko bardzo podobny wygląd zewnętrzny.

>> Nasze umysły są zaś kształtowane przez obowiązujący system
>> wychowawczy. Systemy społeczno-ekonomiczne powstają jako dzieło
>> tychże różnych doświadczeń, które odebraliśmy w domach rodzinnych.

> Uogólniane i na dodatek niezgodne z stanem faktycznym. Jeden
> przykład - nie słyszałeś o rodzinach wypierających się jednego ze
> swojego grona ponieważ ów posiada odmienne preferencje seksualne. Kto
> go/ją niby w tej samej rodzinie wychował na pedała czy lesbijkę?

Ja tez zostałem wyparty/wyrzucony w kosmos przez moją eks- tylko
dlatego, że domagałem się partnerstwa i pokazałem to dzieciom. Córce,
która była najstarsza, bardzo się to spodobało, gdyż spodziewała się
wreszcie przeżyć SZCZĘŚCIE RODZINNE. Chociaż nie wiedziała wtedy na czym
to ma polegać to jednak jej pragnienie/marzenie stało się dla mnie
motywem przewodnim mojego dalszego działania oraz dociekań, z których
urodziło się to co tutaj prezentuje. Jak chcesz to przeczytaj sobie jej
list do mnie kiedy wyjeżdżała i kiedy juz wówczas spodziewała się bardzo
gwałtownej reakcji matki.


>>>>> Sorry ale także nie widzę u Ciebie cech które sobie
>>>>> przypisujesz. Ot choćby tej rezygnacji z dążenia do
>>>>> dominacji nad innymi ludźmi. Przecie nawet te nasze miłe
>>>>> pogawędki na tym forum to w jakiś sposób chęć zdominowania
>>>>> adwersarza swoimi poglądami.

>>>> Celem dyskusji jest dotarcie do, albo uznanie, wspólnej
>>>> Prawdy.

>>> Raczej pokazania że ma się inne - lepsze poglądy.

>> Nie tyle poglądy, lecz że dysponuje się mocniejszymi argumentami na
>> obronę tychże poglądów.

> W sumie na to samo wychodzi..

Niezupełnie, chociaż przyznam, że kiedyś zdolność, czy też umiejętność
zagadania interlokutora argumentami sprawiały mi niejaka przyjemność.
Zdaję sobie sprawę z tego, że w ten sposób pozbywałem się resztek,
wyniesionego z domu rodzinnego, kompleksu Edypa. Ale z biegiem czasu ten
efekt zaniknął i teraz już co najwyżej ścigam się sam z sobą o to by
doprowadzić moja argumentację do perfekcji, bym mógł być sam z siebie
zadowolony i dumny. Jak to zodiakowy Leo.:)


>>>> A próbowałeś tego? Próbowałeś tak postępować z małym
>>>> dzieckiem?

>>> Jasne, po tym jak Tara, l.3 weszła na odkryty balkon, stał on
>>> się dla niej terenem zamkniętym z wyznaczoną strefą buforową.

>> Czy był to błąd dziecka czy dorosłego/dorosłych?

> Zawsze wina będzie dorosłego. A więc będą (muszą być) i ZAKAZY.

A czy nigdy nie pomyślałeś o tym, że dzieci zachowują się ryzykancko i z
przekorą właśnie dlatego, że spotkał je jakiś zakaz? Czy nie pomyliłeś
przypadkiem Skutku z Przyczyną? Może zakazałeś dziecku czegoś wcześniej
(poniżyłeś je) a to, że zareagowało w ten sposób to kwestia przypadku,
bo akurat nadarzyła się dziecku okazja do odkucia się na starym,
zakazującym zgredzie...?


>>>>> Daleki jestem od nazywania człowieka który nagle wyłączył
>>>>> się z chóru i zaczął śpiew na własna modłę - wariatem..
>>>>> Twoja koncepcja Boga, jest bardzo ciekawa i tym samym
>>>>> prawdopodobna. Ale to samodoskonalenie człowieka poprzez
>>>>> metody wychowawcze najzwyczajniej pod słońcem - nie trzymają
>>>>> się kupy.

>>>> Więc przemyśl to starannie jeszcze raz. A potem jeszcze
>>>> raz...:)

>>> Nic to nie da. Raczej prawie na pewno nie tędy droga do
>>> Oświecenia.

>> Skoro uważasz moją koncepcję za błędną to pewnie masz jakąś
>> własną? Chętnie wysłucham co masz do zaoferowania...

> Myślę że akurat w wychowaniu małych dzieci nie ma już miejsca na
> jakieś eksperymenty. Nic przez to pozytywnego nie osiągniemy.

A ja uważam, że właśnie tutaj, u samego korzenia znajduje się największe
pole do działania. Znasz chyba porzekadło, że "Czego się Jaś nie
nauczył, tego Jan nie będzie umiał"? Nie muszę Ci chyba rekomendować
tego, że przysłowia są mądrością ludów.:)


>>> Raczej myślałem o metodach wychowawczych, a raczej ich braku,
>>> czyli - małolaty róbta co chceta. Nadzór dorosłych musi być.
>>> Zakaz seksualny czy wolność w tej kwestii nie stanowi żadnych
>>> barier czy szybowania w stronę Prawdy.

>> Nie żadne róbta co chceta lecz zaspokajanie wszystkich pragnień
>> dziecka budującego swój zaufany system wiedzy, który zapewni
>> bezwarunkowe poczucie własnej wartości i umożliwi odpowiedzialne
>> życie w społeczeństwie.

> Parę przykładów możesz podać, na czym miałoby konkretnie polegać to
> spełnianie pragnień dziecka?

Zaczynając od dotyku nowo narodzonego. By nie był on zarezerwowany tylko
dla matki lecz by był dzielony po pałam a na otwartym wychowaniu
seksualnym kończącym się inicjacją seksualną dziecka w świętym trójkącie
Rodzice+Dziecko. Tylko tyle i aż tyle

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 5 Dec 2017 18:28:29 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 05.12.2017 o 11:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Zaczynając od dotyku nowo narodzonego. By nie był on zarezerwowany
>> tylko dla matki lecz by był dzielony po pałam a na otwartym
>> wychowaniu seksualnym kończącym się inicjacją seksualną dziecka w
>> świętym trójkącie Rodzice+Dziecko. Tylko tyle i aż tyle

> Podnieca cię to, że wciąż o tym piszesz?

Jesteś żałosny z tym swoim powtarzaniem niedorzeczności.
A przy okazji, tak a'propos mojego pytania, na które nie doczekałem się
od ciebie odpowiedzi. Czy masz dzieci lub czy kiedykolwiek jakieś
wychowywałeś? Czy wiesz w ogóle co to znaczy być wychowawcą?

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 5 Dec 2017 18:40:18 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 05.12.2017 o 18:28, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Jesteś żałosny z tym swoim powtarzaniem niedorzeczności. A przy
>> okazji, tak a'propos mojego pytania, na które nie doczekałem się
>> od ciebie odpowiedzi. Czy masz dzieci lub czy kiedykolwiek jakieś
>> wychowywałeś? Czy wiesz w ogóle co to znaczy być wychowawcą?

> Nie mam dzieci, ale przynajmniej nie mam pomysłów aby robić z nimi
> seksualne eksperymenty: seks dzieci z rodzicami w "świętym
> trójkącie".

Powinieneś jeszcze dodać, że WYDAJE Ci się, że masz rację gdyż tak
nauczyli Cię Twoi rodzice. I nie zapomnij dodać jeszcze, że oni mogli
się mylić bo wychowali syna, który z jakichś powodów nie ma dzieci. Nie
traktuj tego co pisze jako złośliwości lecz jako motyw do zastanowienia
się nad przyczyną, która spowodowała, że nie masz dzieci.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 5 Dec 2017 19:25:18 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 05.12.2017 o 18:40, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Powinieneś jeszcze dodać, że WYDAJE Ci się, że masz rację gdyż tak
>> nauczyli Cię Twoi rodzice. I nie zapomnij dodać jeszcze, że oni
>> mogli się mylić bo wychowali syna, który z jakichś powodów nie ma
>> dzieci. Nie traktuj tego co pisze jako złośliwości lecz jako motyw
>>  do zastanowienia się nad przyczyną, która spowodowała, że nie masz
>>  dzieci.

> Dopiero miałbym zryty beret, gdybym w młodości uprawiał seks z
> rodzicami!

Masz zryty pomimo, a może właśnie dlatego, że nie przeżyłeś tego jednego
jedynego razu, dzięki któremu stałbyś się niezależnym człowiekiem. A tak
ulegasz najzwyczajniej temu co Ci inni wciskają a potem drwią sobie z
Ciebie.

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 10 Jan 2018 05:08:25 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-12-05 o 11:38, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Bez obłudy można stwierdzić że dwie patologie dzięki którym
>>> ludzka egzystencja staje się mało przyjemna to tzw rodzina i
>>> 'jedynie "słuszny" system wartościowania - kapitalizm.
>>> Egzystencja niewątpliwie byłaby bardziej znośna gdyby nie te
>>> patologie, jednak czy zasadniczo by ją zmieniły - raczej na pewno
>>> - nie. Nadal szukalibyśmy odpowiedzi te same pytania i nadal
>>> bezskutecznie.

>> Właściwie to myślę, że się z Tobą kompletnie nie zgadzam. Gdyby
>> nie powstała rodzina nie byłoby szansy na taką... eskalację
>> przemocy z jaką mamy do czynienia. Nie byłoby zatem czynnika
>> popychającego nieświadomego S(T)wórcę ku: bezpośrednio poszukiwaniu
>> uwolnienia się od tego fenomenu a pośrednio ku sięgnięciu przezeń
>> po świadomość samego siebie. Czyli nieświadomy Stwórca uruchamia
>> przemoc po to by odzyskać świadomość. Stan końcowy nie byłby do
>> osiągnięcia gdyby nie było przemocy, która napędza poszukiwania.
>> Potrzeba matką wynalazków - jakże to bliskie nam, Jego materialnym
>> emanacjom łączących Ducha (Świadomość, Mężczyznę) i Materię
>> (Nieświadomość, Kobietę) w Rzeczywistość na planie której toczy
>> się walka o Wolność Umysłu, o uwolnienie Umysłu z materialnego
>> jarzma i ograniczeń przypisywanych Materii.

> Ale twór zwany człowiekiem zdaje się został ukarany (no, ewentualnie
> - poddany jakiejś próbie) tym obowiązkiem wchodzenia w związki
> małżeńskie, bo sama ludzkość nie tylko na tym traci, a także jak już
> pisałem jest to przyczyna różnych patologii, z niewolnictwem na
> czele. Nie zauważyłeś że tzw ślubowanie to najzwyklejsze pod słońcem
> oddawanie się w niewolę? Tak panie kolego - wolność w języku
> współczesnego człowieka to tylko taki żart.

Zgadzam się z Tobą bez reszty. Dodam tylko tyle, że uświęcenie
małżeństwa i rodziny sprzyjało, i nadal sprzyja, osiągnięciu większej
pewności siebie przez kobietę (gwarancje stabilności) przy równoczesnym
zwiększeniu presji na mężczyznę (większe zniewolenie go). Stare
porzekadło mówi, że "gdy nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o
pieniądze". Parafrazując to stwierdzenie możemy powiedzieć, że skoro nie
wiemy skąd się wzięła przemoc to możemy dotrzeć do jej źródła eskalując
ja. Coraz większe prawne gwarancje dla kobiety w jej relacjach z
mężczyzną są więc taką zwiększającą się presją na mężczyznę, który w
końcu powinien użyć swego intelektu do tego by rozwiązać zagadkę
przemocy, z którą sama kobieta, utytłana w przemoc po same łokcie, nie
może sobie poradzić. Małżeństwo to gwarancje na to, że dzięki
zabezpieczonej reprodukcji gatunek będzie trwał wystarczająco długo na
to by rozwiązać zagadkę przemocy, wyeliminuje ją i w ten sposób uchroni
się przed wyginięciem.


>>> Przemoc różnie można oceniać. Konkretnie to co masz na myśli -
>>> co dzień pas w użyciu, zakaz oglądania bajek, wstrzymanie
>>> kieszonkowego, tylko słowna reprymenda, czy może odwrotnie - za
>>> wszystko co by dziecko nie zrobiło - nagradzać?

>> Ani nie karać ani nie nagradzać. Nie zakazywać POZNAWANIA świata i
>> relacji emocjonalnych między opiekunami/wychowawcami dziecka. To
>> jest dla dziecka największa nagroda. Kłopot jest wówczas gdy
>> relacje te stają się narzędziami tworzenia atmosfery niepewności,
>> manipulacji i przemocy psychicznej, która przeistacza się
>> konsekwentnie w przemoc fizyczną. Niestety, taki stan relacji
>> między opiekunami jest normą i łudził by się kto, że to tylko
>> niektóre pary tak funkcjonują. Tak działają wszystkie pary
>> rodzicielskie (w nich w szczególności kobiety), a różnią się
>> jedynie technikami oddziaływania maskując się po to, by przemoc nie
>> została zidentyfikowana i usystematyzowana. By niemożliwą była
>> jednoznaczna diagnoza, gdyż umożliwiło by to mężczyznom stworzenie
>> jednolitego frontu anty-przemocowego i przywrócenie wolności. Gdy
>> wolność stanie się powszechnością wśród mężczyzn to kobiety będą
>> musiały zrezygnować ze swej uprzywilejowanej pozycji rzekomych
>> patronek ciepła domowego dzięki której poprawiają we własnych
>> oczach swoje poczucie wartości utracone na skutek braku właściwego
>> wychowania seksualnego w rodzinie. Skażone brakiem poczucia własnej
>> wartości wykorzystują swój pasywny seks, potężne narzędzie służące
>> do ujarzmiania mężczyzn, które nieświadomy Stwórca dał im do ich
>> rąk po to by na barkach dzieci i mężczyzn pomóc im wyciągnąć się z
>> bagna, w które sam je - przez swoją nieświadomość - wpędził.
>> Wyposażył je tak by zmuszały mężczyzn do wysiłku intelektualnego po
>> to, by któregoś pięknego poranka któremuś z nich udało się - pod
>> babską seksualną presją - odtworzyć ścieżkę prowadzącą do przyczyny
>> skażenia i stworzyć narzędzie do jej usunięcia. A największą
>> nagrodą dla dziecka będzie SZCZĘŚCIE RODZINNE, które zapanuje gdy z
>> rodziny zniknie przemoc. Tak mi napisała moja Córka i jest to mój
>> drogowskaz, który traktuję jak przykazanie. Drogowskaz, który
>> zmienił całkowicie moje życiowe priorytety.

> Obawiam się że podopieczny dłuugo będzie błądził bez wskazówek
> opiekunów, koniec końców i tak prochu nie wymyśli, no dobra - nie
> musi wymyślić. Oczywiście o ile przetrwa ten okres. Paradoksalnie
> gatunek ludzki możne na tym wyjść lepiej, sama populacja ludzka
> byłaby mniejsza, ale zdecydowanie lepszej jakości. Ale jednostka
> ludzka jako taka co z tego może mieć? Te babskie zagrania, ta
> kokieteria i inne, to  elementy ich osobowości które raczej powinny
> nas w nich pociągać, a nie odpychać.

Im więcej nas tym więcej doświadczeń kolekcjonowanych w zbiorowej
Świadomości dzięki wymianie opinii za pomocą języka, i pomimo ułomności
tego przekazu większa szansa na poznanie mechanizmu generowania i tym
samym większe prawdopodobieństwo opracowania antidotum na wszechobecną
przemoc. A co do zachowań kobiet to zauważ, że zależnie od okoliczności
i etapu w życiu przyciągają one mężczyzn lub odpychają manipulując
emocjami uzależnionych od nich emocjonalnie facetów. To one decydują za
nas, nieświadomych mężczyzn, co, gdzie, kiedy... I dopóki nie zostanie
rozwiązana zagadka dlaczego tak się dzieje dopóty będziemy ich
niewolnikami, którzy walczą między sobą o wdzięki bezwzględnych
wyzyskiwaczek, które wysyłają nas na wojny byśmy im znosili łupy wojenne
poniżając (i zabijając) równocześnie innych mężczyzn i całe ich grupy
(plemiona, grupy etniczne, narody).


>>> No, ale tak się przecie zachowuje większość ludzi.. I to właśnie
>>> jest zagadkowe - skąd aż u tylu ludzi tak niskie oceny samego
>>> siebie?

>> Systemowy błąd wychowawczy: ZAKAZ. I jest to metoda powszechnie
>> stosowana, bez żadnych wyjątków. Stąd i powszechność występowania
>> tego zjawiska i stąd "wyścig szczurów", który jest złudzeniem
>> możliwości odzyskania utraconego w rodzinie poczucia własnej
>> wartości. A najskuteczniej można pozbawić człowieka pewności siebie
>> i zakazać poczucia własnej wartości jeżeli nie dostarczy się mu
>> wiedzy potrzebnej do życia z partnerem płci przeciwnej, z którym (i
>> tylko z którym) może podtrzymać trwanie Świadomości (Życia,
>> Stwórcy, Istnienia, Logosu, jakkolwiek to nazwać). Relacji uczymy
>> się obserwując nasze autorytety gdy tylko się urodzimy, a są nimi
>> nasi opiekunowie, nasi nauczyciele, którzy równocześnie zapewniają
>> bezpieczeństwo od samego poczęcia. Relacje między nimi mogą być
>> albo niewolnicze (uzależnienia) albo partnerskie i dziecko
>> przejmuje od swoich wychowawców (powtarza ich zachowania) to co
>> zaobserwuje. Uczy się więc dobrego jeżeli między opiekunami panują
>> bezwarunkowe zaufanie i szacunek, wzajemne oddanie i brak
>> nieuczciwości, albo też uczy się oszustwa, ze wszystkimi jego
>> konsekwencjami, jeżeli jeden lub obydwoje opiekunów oszukują.
>> Podkreślę jeszcze raz: Dziecko uczy się od opiekunów obserwując ich
>> i POWTARZA te zachowania. Dziecko nie rodzi się ani dobre ani złe;
>> staje się dobrym lub złym pod wpływem środowiska rodzinnego, które
>> je kształtuje. To, że w późniejszym wieku zaczyna przyjmować wiedzę
>> (i znowu nie ważne dobrą czy złą) z dalszego otoczenia jest
>> wynikiem sprzeczności, które dostrzega między co mówią a co robią
>> jego opiekunowie, i poszukuje prawdy, której opiekunowie/rodzice
>> dostarczyć nie potrafili. No bo jeżeli istnieje sprzeczność to
>> które jest prawdziwe: to co mówią czy to co robią (jak postępują)?
>> Zakazanie dziecku poznania i utrwalenia poznania w doświadczeniu
>> jest PRZEMOCĄ wobec dziecka. Szczególnie perfidną przemocą jest
>> pozostawianie dziecka w niepewności; chociaż z drugiej strony
>> niepewność - w sytuacji gdy prawda nie jest znana - stwarza dziecku
>> pewną szansę na to, że kiedyś w przyszłości podejmie ono decyzję,
>> która pozwoli mu dotarcie do prawdy. A więc gdy nie wiemy na pewno
>> to dajmy dziecku szansę na samodzielne eksplorowanie świata. I
>> znowu wracamy do tezy głównej, że każdy ZAKAZ jest ograniczeniem
>> dążenia do poznania, nawet za cenę błędów, a więc jest przemocą.

> Jesteśmy śmiertelni, omylni, i w ogóle - mało doskonali, a wiec
> zakazy muszą istnieć, to po prostu - wyższa konieczność.

Ale powinniśmy dążyć do ich wyeliminowania, gdyż są one przyczyną
patologii, które - o ile w porę - nie wyeliminowane doprowadzą nas do
zagłady podobnie jak wyginęły szczury w doświadczeniu Calhougn'a


>>> Te upodobania do cytowania innych, to powoływanie się na swoje
>>> autorytety..,?

>> Bo to jest strach przed odpowiedzialnością za to co się zrobi, to
>> jest unikanie samodzielności i ZAKŁADANIE, że są mądrzejsi od nas a
>> więc należy im absolutnie ufać. A co się stanie jeżeli, pożal się
>> boże, "autorytety" popełniają taki sam błąd (błąd powtarzania
>> zachowań i błędnych przekonań) z pokolenia na pokolenie? Kto
>> wówczas powinien ponieść odpowiedzialność i zapłacić za
>> bezrozumność "autorytetów"?

> Chyba tak, masz zdaje się rację z tym strachem przed braniem
> odpowiedzialności. Ludzie wolą wybrać durnia na swojego wodza aby
> tylko nie być zmuszanym do brania odpowiedzialności na siebie, czyli
> - wygodnictwo. Z "autorytetami" to już trochę inna sprawa, tu już w
> grę wchodzą kompleksy...

Kompleksy dotyczą wszystkich gdyż brak poczucia własnej wartości,
wywodzący się od nierozwiązanego kompleksu Edypa/Elektry, jest
zjawiskiem powszechnym, skutkiem systemowego błędu wychowawczego który
nazywam ogólnie ZAKAZem. Pierwszym efektem zakazu jest poniżenie dziecka
(od urodzenia) czyli przemoc. Przemoc jest więc wbudowywana w strukturę
psychiczną jednostki od narodzin (a może i wcześniej) poczynając.
Przemoc staje się nakazem, gdyż jednostka, która jest wychowywana w
atmosferze przemocy jest przekonana, że przemoc jest czymś dobrym i nie
należy jej unikać lecz trzeba ją wręcz stosować, gdyż jest gwarancją
przetrwania. Drugim efektem zakazu jest poniżanie i przekonywanie
dziecka o jego niższej wartości w stosunku do wychowawcy / opiekuna /
rodzica, gdyż jako dziecku nie wie jest mu dozwolone doświadczać
wszystkiego czego doświadcza jego opiekun. Zarówno pierwszy efekt jak i
drugi powodują zniszczenia struktury Świadomości "wychowywanego" dziecka
stając się zalążkiem nieporządku psychicznego osobnika. Można wiec
potraktować zakaz jako wirusa umysłu rozprzestrzeniającego się w sposób
niekontrolowany w strukturze umysłu dziecka. Piszę w sposób
niekontrolowany gdyż każdy osobnik poddawany przemocy poszukuje drogi
ucieczki przed nią budując wokół siebie mechanizmy obronne, które są
rodzajem murów obronnych przed agresją wychowawców. A środkiem do
budowania tych murów jest kłamstwo, które musi zostać zindywidualizowane
by nie kłamca nie został rozpoznany a jego środki obronne nie zostały
zneutralizowane gdyż w jego przekonaniu groziłoby mu to zniszczeniem.
Mamy więc w wielkim skrócie ścieżkę: "zakaz --> ucieczka --> kłamstwo
--> mechanizm obronny --> patologia".


>>> Skądinąd wiem że ludzie nie są tak debilni za jakich chcą
>>> uchodzić.

>> Bo nie są. Tylko na skutek braku wiedzy boją się podejmować
>> odpowiedzialność. A ponieważ większość to oportuniści i tchórze
>> więc toczy się to wszystko z pokolenia na pokolenie, przez całe
>> tysiąclecia. Łatwiej jest się rżnąć na wojenkach aniżeli odważyć
>> się zgłębić własną nieświadomość bo a nuż znalazłoby się w niej coś
>> co nie spodobałoby się naszym Bogom-rodzicom. Coś co naruszyłoby
>> ich spokój ducha zbudowany na dziecięcych barkach. Szanujmy
>> rodziców ale nie bądźmy niewolnikami ich idei, na których powstanie
>> nie mieli wpływu wskutek nieświadomości samego S(T)wórcy czyli
>> naszej Świadomości, która na Początku, w stanie Alfa, była
>> całkowicie pusta, bez jakiejkolwiek historii doświadczeń. Musiała
>> więc doświadczyć czegokolwiek by zbudować jakikolwiek pierwszy
>> wzorzec, z którym mogłaby porównywać swoje następne doświadczenia
>> i korygować go by w końcu osiągnąć stan doskonały, stan Omega. A
>> do osiągnięcia tego stanu potrzebna jest kompletna wiedza o swoich
>> zachowaniach czyli o wszystkich potencjalnych stanach Umysłu;
>> również tych nieprawdopodobnych jak na przykład możliwość
>> samozagłady. Co zrobić gdy staniesz na krawędzi samozagłady? Czy
>> poddasz się, czy też będziesz starał się za wszelka cenę ocalić
>> siebie?

> Wiedza, co to w ogóle jest, i czy te przeróżne domysły i spekulacje
> do czegoś istotnego nas prowadzą? Ogólnie z tego  co widzę to
> zachowanie na daną chwilę w dużej mierze bierze się ze stanu
> psychiki. W odpowiedniej chwili nawet w miarę normalny człowiek może
> się wznieść na absolutne wyżyny intelektualne, a w drugiej być
> kompletnym kretynem.

Aktualny stan psychiki bierze się z całej historii osobniczej od
narodzin, a może i wcześniej, poczynając. Jeżeli chcesz wyjaśnić
dlaczego człowiek zachowuje się tak a nie inaczej musiałbyś poznać cała
jego ścieżkę wychowawczo-rozwojową co jest praktycznie niewykonalne.
Chociaż na podstawie swojego doświadczenia oraz wyników ostatnich
wyników doświadczeń z innymi ludźmi mogę powiedzieć, że można zrozumieć
człowieka oraz skutecznie zamienić jego przyszłość z negatywnej na
pozytywną jeżeli pozna się przyczynę jego "złych" doświadczeń w
przeszłości. Na podstawie tych wyników nigdy w życiu nie odważę się
nazwać kogoś debilem czy kretynem, gdyż uważam takie zachowania za
mechanizm obronny, ucieczkę przed agresją i... odpowiedzialnością na
skutek braku poczucia własnej wartości.


>>> I tu pewnie zasadnicze znaczenie dla takiego a nie innego stylu
>>> bycia ma metoda jaką wychowywani, skazująca człowieka na
>>> egzystencję w cieniu swoich mentorów.

>> I dlatego przestałem cenić sobie buddyzm, w którym naczelna zasadą
>> jest to, że Mistrz nie mówi Uczniowi całej Prawdy wprost lecz
>> zmusza go do samodzielnego po nią sięgnięcia. Z jednej strony jest
>> to dobre bo pozwala Uczniowi budować poczucie własnej wartości. A z
>> drugiej strony śmierdzi to fałszem, gdyż Uczeń i tak nie osiągnie
>> Prawdy ponieważ sięgnięcie po nią (inicjacja seksualna Dziecka w
>> trójkącie Rodzice + Dziecko) zostało rzekomo zakazane przez samego
>> S(T)wórcę. Jeżeli Mistrz zna tę Prawdę a społeczeństwo zakazuje
>> zrealizowania takiego doświadczenia to Uczeń nigdy nie dorówna
>> Mistrzowi i po wsze czasy zostanie jego niewolnikiem. Będzie się
>> doskonalił fizycznie i psychicznie, będzie się starał poznać myśli
>> Mistrza, ale ten skrzętnie skrywa Prawdę przed Uczniem. A może
>> czyni tylko iluzję, że ja zna i w ten sposób oszukuje Ucznia? A
>> przecież relacja między Mistrzem a Uczniem powinna zakończyć się
>> zrównaniem Ucznia z Mistrzem gdyż tylko wówczas mogą się stać
>> partnerami, ludźmi wolnymi od przemocy.

> Oczywiście że błąd, taka postawa możne skutkować tym że uczeń nawet
> nie osiągnie stopnia wiedzy swojego Mistrza, a co tu dopiero mówić o
> jej pogłębianiu..

:)


>>> Fizyczna z tego powodu że po dopalaczach ludzki mózg może
>>> osiągać stany niedostępne bez tych "dopalaczy", odstawienie ich
>>> na ogół skutkuje do powrotu do stanu wyjściowego.

>> Wróci, albo i nie, do stanu wyjściowego. Zapewne bariera poznawcza
>> zostanie przesunięta a co za tym idzie obniżony zostanie próg dla
>> zachowań powszechnie nieakceptowanych. Dla mnie, że tak powiem,
>> "dopalaczami" były: samobójcza śmierć mojego bossa i list córki,
>> który możesz sobie przeczytać. Nie korzystałem z żadnych
>> halucynogenów. Jedynym dopalaczem, którego używałem - ale już po
>> dokonaniu się przełomu w mojej świadomości - był Hennessy, który
>> przyśpieszał "czyszczenie" mojego umysłu z wieloletnich złogów. Był
>> i smaczny i niezwykle skuteczny w działaniu.:)

> Chcesz powiedzieć że dopiero jakieś traumatyczne w życiu sprawiły że
> zacząłeś sobie zadawać pytania w stylu - czym jestem, do czego
> zmierzam itd?

Niezupełnie. Od odkąd pamiętam, czyli "od zawsze" nurtowały mnie takie
egzystencjalne pytania ale nie miałem wystarczającej wiedzy i motywacji
do zajmowania się filozofią. Dopiero przeżycia związane z rozbiciem
pierwszej rodziny, utrata kontaktu z moja pierworodną córką, następnie
narodziny syna z zespołem Down'a jego rehabilitacja i rozpad drugiej
rodziny zmusiły mnie do głębokiego zastanowienia się nad tym wszystkim
jeszcze raz w celu poszukiwania niebanalnego wyjaśnienia różnego od
tego, że zło było, jest i będzie nieodłączną częścią naszego życia. Po
prostu nie byłem w stanie pogodzić się z tym faktem, że tylu ludzi musi
cierpieć i że najbardziej cierpią dzieci.


>>> A więc sprawa raczej nie dotyczy psychiki.

>> Mylisz się. Dotyczy wyłącznie psychiki, ustawienia danych
>> rozruchowych, tak jak w komputerze danych konfiguracyjnych. Jeżeli
>> zostały źle zapodane to się wszystko wysypie albo nic nie
>> wystartuje. A szkody będą jeszcze większe jeżeli na rozruchu
>> wpiszesz do software'u wirusa. A takim wirusem dla Umysłu jest
>> zakaz obowiązujący od samego początku szkolenia (wychowywania,
>> doświadczania) dziecka. Takim bardzo istotnym zakazem egzekwowanym
>> elastycznie przez kobiety jest "zakazywanie" dziecku (oseskowi)
>> kontaktów fizycznych z ojcem. Ostatnio ukuto nawet twierdzenie, że
>> kobieta wydziela jakoweś nieznane fluidy, które otaczają dziecko
>> opieką i zabezpieczają je przed działaniem zarazków i wszelkiej
>> maści drobnoustrojów. Kobieta buduje wokół oseska florę, której
>> rzekomo mężczyzna nie jest w stanie dostarczyć. A może chodzi
>> najzwyczajniej o odczuwanie przez oseska poczucia bezpieczeństwa
>> wynikającego z fizycznego kontaktu z innym ciałem. Przecież spędził
>> w macicy, w kontakcie z tkanką ileś tam miesięcy czując się
>> bezpiecznie dzięki dotykowi więc poród jest dla niego szokiem i
>> każdy kontakt z ciałem działa nań zbawiennie. A sprytne i ZABORCZE
>> kobitki wymyśliły sobie, że tylko dzięki kontaktowi z ciałem
>> mamuśki dziecko będzie zabezpieczone. A może chodzi o psychikę
>> malucha, o jego poczucie bezpieczeństwa niezależnie od tego, kto
>> tego bezpieczeństwa dostarcza. Czyż nie jest prawdopodobnym, że
>> WSZYSTKIE choroby zaczynają się od bałaganu (disorder) w psychice?

> Jakoś nie spotkałem się z sytuacją że szok psychiczny spowodował
> wywołał w kimś jakieś cechy których wcześniej u niego nie dało się
> zaobserwować. Wiem że dużo się o tym mówi, np o matkach unoszących
> auto które spadło z lewarka na dziecko, ale ani ja nie byłem
> świadkiem takiego wydarzenia, ani nawet takiego naocznego świadka nie
> spotkałem.

A ja doświadczyłem raz czegoś takiego, co mnie zaskoczyło. Gdy żegnałem
moja młodszą córkę po raz ostatni we wrześniu 1994 r. na lotnisku w
Newark, NJ wydała mi się olbrzymka przerastającą mnie chociaż jest ode
mnie troszkę niższą. Płakaliśmy oboje i nie wiedziałem dlaczego. Dopiero
historia pokazała, że było to nasze pożegnanie przed całkowitym
przerwaniem i zniszczeniem naszych kontaktów przez Teresę M. Kasia już
wtedy przypuszczała jak wiele złego będzie się działo w naszej rodzinie,
ja jeszcze nie zdawałem sobie z tego sprawy gdyż wierzyłem w uczciwość i
dobrą wolę Teresy M. a siebie posądzałem o jakieś niedociągnięcia w
relacjach rodzinnych. No i oczywiście posądzałem wyłącznie siebie za
wszystko złe co się działo w naszej przeszłości - uwierzyłem w cierpliwą
perswazję Teresy M., że zło to ja.


>>> Jeden z tworów Świadomości został stworzony z mózgiem o
>>> (możliwe) nieograniczonych możliwościach, tymczasem jest w
>>> stanie wykorzystać tylko ułamek jego możliwości..

>> Tak, wykorzystujemy zaledwie ułamek naszej mocy Umysłu. Wyobraź
>> sobie do czego, w pozytywnym sensie, zdolny byłby człowiek, gdyby
>> usunąć te psychiczne kajdany, które narzucił mu nieświadomy
>> S(T)wórca, czyli sam... człowiek. Wystarczyło tylko by nie był w
>> stanie poznać swoich korzeni, a już zaczął wątpić w samego siebie.

> Najprawdopodobniej jednak świadomy Stwórca.. Podobnie jak firma
> Intel robi ze swoimi procesorami - najpierw tworzy urządzenie na
> full możliwości i dopiero później z takich czy innych powodów poddaje
> je procesowi zubożania.

Stwórcy nie miał kto ograniczać poza tym, że trwał w stanie pierwotnej
nieświadomości, gdy nic nie wiedział o sobie a jego stanem była negacja.
Dopiero gdy COŚ stworzył mógł to porównać ze swoim nieświadomym,
pierwotnym zamiarem. Porównanie NICa z COSiem pozwoliło mu na dokonanie
pierwszej korekty i zbudowanie pierwszego wzorca, który musiał być
felerny jako, że był produktem nieświadomości.


>>> Kłócić nie ma się tu o co, ale pomyśl realnie o rodzaju blokady
>>> biorąc pod uwagę powyższe.

>> Psychiczna. Wyłącznie!

> Odnotowano jakieś wyjątki złamania tej blokady?

Mnie się to udało. Pewnie jako pierwszemu.:)
Ale teraz nie jestem już wyjątkiem.


>>> Oczywiście że może wnieść. Jednak na zagadnienie należałoby
>>> patrzeć i je oceniać z szerszej perspektywy, a nie tylko poprzez
>>> pryzmat swoich złych doświadczeń. No, przecież tak naprawdę my
>>> samce nie możemy powiedzieć - samica - twój wróg.. ;-)

>> A gdzie i kiedy ja tak powiedziałem? Jeżeli pokazuję meandry
>> przemocy to nie po to poniżyć samicę, która jednak ma być mi
>> partnerką a nie manipulantką i dominantką. Wolność, równość i
>> braterstwo a nie jakieś tam oszukańcze "wolność, równość,
>> solidarność", tak jak została oszukana nasza polska solidarność.

> Problemem są tylko i wyłącznie zbyt wczesne deklaracje - 'dopóki
> śmierć nas nie rozłączy". Aby dobrać partnera z którym można
> zaryzykować plany na resztę życia to najpierw trzeba go bardzo dobrze
> poznać.

Nie da się poznać bez żadnych niedopowiedzeń ponieważ osoba, którą
skrzywdzono w dzieciństwie wybudowała sobie indywidualne mury ochronne,
czyli mechanizmy obronne, po to by już nikt, nigdy i w żaden sposób nie
mógł jej zagrozić jej istnieniu tak jak tego dokonywali nieświadomi
opiekunowie/wychowawcy/rodzice. Te mury ochronne pracują "w tle" a
efektem ich działania jest "wpuszczanie w maliny" potencjalnego intruza,
który chciałby, nawet nieświadomie, dokonać na taką osobę aktu agresji.
Efektem działania mechanizmów obronnych jest niedopowiedzenie albo
kłamstwo, które skutecznie zabezpiecza potencjalną, acz niedoszłą
ofiarę. A nazywa się to potocznie AUTYZM i występuje w nieskończonej
ilości odmian (spektrum autyzmu).  A ponieważ Umysł w ogóle, oraz umysł
każdej osoby w szczególności, jest doskonały więc tworzy takie
zindywidualizowane ochronki po to by kłamstwo, a w konsekwencji i
oszust, nie zostali rozpoznani i by ta sama osoba, która miała stać się
ofiarą mogła zamienić się nagle w agresora.


>>> A coś się zmieniło od tamtego czasu? Przecie kiedyś tam w
>>> przeszłości zdarzało się że samiec był dużo bliżej do samicy i
>>> potomstwa niż jest to dzisiaj.

>> Tylko pozornie. Im kobieta była bardziej uzależniona od samca tym
>> go dopuszczała bliżej siebie i dzieci. I na odwrót - im była mniej
>> zależna tym bardziej go odpychała od siebie i dzieci zachowując
>> jednak zawsze pozory tego, że to nie ona tylko on odsuwa się od
>> rodziny. Także prawo pisane, szumnie zwane rodzinnym, zostało
>> ukształtowane w sposób dający prymat kobiecie, gdyż zostało
>> ustanowione w większości przez mężczyzn, którzy od kobiety byli
>> uzależnieni i koniecznie chcieli się wkupić w jej łaski by
>> zaspokoić swoje potrzeby seksualne nadmiernie rozbudzone w nich
>> przez ich matki, które przyciągały ich do siebie odsuwając
>> równocześnie od siebie ich ojców. Nigdy nie słyszałeś o tym, że
>> kobieta i przyciąga i odpycha od siebie samca? Przyciąga by coś od
>> niego uzyskać a odpycha bo seks z partnerem, ojcem wspólnych
>> dzieci, traktuje jak prostytucję za którą odpowiedzialnym czyni...
>> partnera.

> Tak właściwie to nie bardzo znam Twoje oczekiwania względem roli
> faceta w normalnej rodzinie? Bo mi te stare zwyczaje - samiec -
> finanse dom samica mieszkanie i potomstwo całkowicie odpowiadają.

Ja również nie mam nic przeciwko zdecydowanemu podziałowi ról pomiędzy
kobietę i mężczyznę w rodzinie ponieważ "specjalizacja = większa
efektywność" a więc i więcej czasu na wychowanie dzieci, twórczą
aktywność i przyjemności. Ale żadna z płci, a w szczególności kobieta
nie może wykorzystywać swojej pozycji do takiego modelowania relacji w
rodzinie by umożliwiło to jej zajęcie wygodniejszej oraz dominującej
pozycji. Bo równość oznacza partnerstwo, partnerstwo zaś to pozbycie się
woli dominacji (czyli przemocy); to stan, którego nie da się osiągnąć
bez poczucia własnej wartości i ufania samemu/ej sobie. Nie da się
zbudować między kobietą a mężczyzną relacji wolnych od przemocy jeżeli
przemoc została wbudowana w strukturę psychiki, któregokolwiek z tych
dwojga, gdyż będą powtarzać rodzicielski nakaz trwając w przekonaniu, że
działają dobrze gdyż tak nakazały im ich pierwotne autorytety. A zakaz
rodzicielski działający od narodzenia jest takim właśnie czynnikiem
(przemocą) wbudowywanym i systematycznie powtarzanym w trwającej nadal i
stosowanej "czarnej pedagogice". Tak więc by sięgnąć po partnerstwo w
relacjach kobieta-mężczyzna, relację, w wyniku której partnerzy będą
dobrowolnie i empatycznie dzielić się obowiązkami a nie wymuszać na tym
drugim robienie czegoś po to by potem móc mu wypominać, że czegoś nie
zrobił tak jak powinien, trzeba wpierw usunąć przyczynę dążenia do
zmanipulowania tego drugiego, do poniżenia go i zmuszenia do zajęcia
pozycji pożądanej przez agresora. Partnerstwo możliwe jest dopiero
wówczas gdy wyeliminuje się przemoc w jakiejkolwiek formie by nie
występowała.


>>> No dobrze - widzę że to dla Ciebie mocno drażliwa sprawa.

>> Jesteś w błędzie. Mogę tylko tyle napisać bo nie zamierzam Cię o
>> tym przekonywać - dostrzegam w tym stwierdzeniu Twoje przekonanie,
>> że już mnie złapałeś. A figa z makiem, pomyliłeś się.

> Na niczym nie próbuję Cie złapać. Przecie to tylko taka luźna
> wymiana poglądów.

Każda rozmowa ma jakiś cel; zazwyczaj celem jest przekonanie
interlokutora do własnych poglądów lub uzgodnienia jakiegoś punktu
wspólnego. A jeąeli nie będzie to 'prawda ostateczna' to dyskusja
pociągnie się dalej.:)


>>> Czego w sumie oczekujesz, jakiegoś ekstra prawa które by miało
>>> sobie partnerów podporządkowywać?

>> Mylisz partnerstwo dobrowolne oparte na poczuciu własnej wartości
>> z równością wymuszoną siłą prawa bądź złudną niezależnością
>> ekonomiczną.

> Jak się mogę mylić skoro tylko pytam.. Składa się tak że każdy z
> partnerów ma fizyczne predyspozycje do czego innego.. Zupełnie
> nielogiczne byłoby wysłać żonę do kopania rowów a samemu zajmować
> się wychowywaniem dziecka..

Odpowiedziałem na to kapkę wyżej. Istotnie, kobieta może się zajmować
dzieckiem a rowy może kopać za faceta... koparka. Ważne jest to by
kobieta nie wykorzystywała swojego szczególnego i długiego (w porównaniu
z ojcem dziecka) kontaktu z dzieckiem do uzależnienia dziecka od siebie
po to by je móc potem wykorzystywać do podporządkowania sobie ojca
dziecka. Nie może ona wykorzystywać dziecka i mężczyzny do tego by na
ich barkach budować, a właściwie odbudowywać utracone poczucie własnej
wartości. Dlatego tak ważnym jest by i kobieta i mężczyzna opuszczali
swoje gniazda rodzinne z pełnym poczuciem własnej wartości. A nie da się
tego stanu zachować/osiągnąć bez przekazania im przez ich
Stwórcę/autorytety klucza do Mądrości i Wiedzy o życiu.


>>> Może wtedy i jedno z partnerów czułoby się wtedy szczęśliwe, o
>>> drugim też pomyślałeś?.

>> Nie myśl tylko o kobiecie i jej zadowoleniu lecz pomyśl także o
>> sobie. Bycie empatycznym tylko w stosunku do kogoś a zapominanie o
>> swojej satysfakcji jest... głupotą i nieodpowiedzialnością.

> No wiesz, z ta satysfakcją to różnie bywa. Jeden lubi córkę drugi
> teściową.

Jak mu zona nie daje albo daje niczym byle ochłap to i pewnie szuka
zaspokojenia gdzie indziej. Najłatwiej jest z córką, a i z teściową,
która szuka zadowolenia już nie ze swoim mężem tez wiele starań nie
trzeba... Wszak wszystko pozostanie w rodzinie, tyle że w atmosferze
tajemnicy poliszynela, dzięki której kobieta trzyma wszystkich za jaja.


>>> I tak konkretnie to o co chodzi z tym "swobodnym dostępem do
>>> potomstwa"? Na ogół partnerka nie zamyka dzieci przed ojcem.

>> Ale ustawia niewidoczne granice w taki sposób by ojciec nie mógł
>> rozmawiać z dziećmi na dowolny temat. W ten sposób manipulując
>> przepływem informacji w rodzinie kształtuje relacje tak, by to ona
>> rządziła i decydowała o wszystkim a by odpowiedzialność za te jej
>> decyzje spadała na mężczyznę. A robi tak dlatego, że brakuje jej
>> poczucia własnej wartości i wiedzy potrzebnych do podejmowania się
>> odpowiedzialności za to o czym się decyduje.

> Tu niestety - szach i mat. Nie mam rzeczowych argumentów - poddaje
> się.


>>>> Można ich również wytrzebić tak jak to zrobił homo sapiens z
>>>> neandertalczykiem.:) Albo pozostawić samym sobie by sami
>>>> wyginęli zabezpieczając tylko ludzi świadomych. I jednego i
>>>> drugiego sposobu należy przestrzegać w sposób bezwzględny.

>>> Zgroza, i bezsilność.. I jak tu nie zazdrościć tzw ludziom
>>> wiary...

>> Nie, zwyczajna prawda o sposobach przetrwania Świadomości.

> Ale tu nie ma czego zazdrościć - ten Twój Bóg - Świadomość nie daje
> nadziei.

Dlaczego? Na jakiej podstawie tak myślisz?


>>> A ja odnoszę wrażenia że to poprawianie skutkuje tylko tym że z
>>> Raju powoli nasza rzeczywistość staje się Czyśćcem i już tylko
>>> mały kroczek aby stała się czystym Piekłem. Smak zanika, kolory
>>> zanikają, ludzie zaczynają sięgać po sztucznych partnerów
>>> seksualnych.. Co w naszej egzystencji nam pozostanie i po co gdy
>>> ostatecznie zanikną te wszystkie bodźce dzięki którym człowiek
>>> mógł powiedzieć że "życie jest piękne"?

>> I nie dopuszczasz do siebie myśli, że jest to skutek jakiegoś
>> niezidentyfikowanego dotychczas błędu systemowego? No bo skoro
>> jest coraz gorzej to jest to równia pochyła prowadząca do zagłady
>> gatunku. I nie chcesz szukać wyjścia z matni? Czy Ty jesteś
>> samobójcą, który poddaje się przemocy bez walki, ot tak dobrowolnie
>> dajesz się skazać na śmierć?

> A co może jednostka? Próbuję walczyć werbalnie o normalność, o świat
> bez kapitalistów, ale kto tego chce słuchać.. Tak, to chyba błąd w
> systemie, polegający na tym że niektórym jednostkom trudno
> wyewoluować z czasów gdy gromadzenie dóbr (kapitalizm) znaczył być
> albo nie być. Dzisiaj spokojnie można egzystować bez takich praktyk.

A więc jednak następuje powolna erozja dotychczasowych wzorców i
pojawiają się zmiany stanu Świadomości, naszego Stwórcy.:)


>>> No ale nam chyba nie chodzi czyjąś Prawdę.?

>> Dokładnie. Chodzi dokładnie o Uniwersalną Prawdę Absolutną. Tyle,
>> że i tak ktoś ja musi wypowiedzieć.:)

> Jej treść może jednak nie przynieść wyzwolenia.. Bierzesz to pod
> uwagę?

Tak, biorę to pod uwagę. I od kilku lat prowadzę taka właśnie
obserwację, czy już samo dostarczenie Wiedzy i życiowej Mądrości, czy
wypowiedzenie Prawdy o tym jak mają być wychowywane dzieci, opowiedzenie
o tym ludziom poszkodowanym, może się stać antidotum, lekarstwem
prowadzącym do wyzwolenia się z jarzma przemocy i strachu przed
zaufaniem we własne siły. Zmiany w osobach dokonują się bardzo powoli
ale jednak zmienia się ich świadomość. We wszystkich przypadkach
przemiana świadomości, albo inaczej zmiana stanu umysłu z homo na
androgyna, musi się dokonać samodzielnie przez dana osobę. Jeden sukces
już odnotowałem a czas jaki upłynął od powiedzenia prawdy do przemiany
to około 3 lat (mężczyzna, aktualnie 49 lat). Z kobietami znacznie
łatwiej mi się o tym rozmawia gdyż one czują pismo nosem - zdają sobie
sprawę z tego, że kłamią i oszukują - szczególnie te dzieciate, ale
brakuje im facetów, których mogłyby zatrudnić do partnerskiej
współpracy. Te, dzieciate znacznie szybciej pokonują strach przed
nieznanym ale nic nie robią, gdyż musiałyby się przyznać do kłamstwa
swoim mężom, których reakcji się obawiają. W sumie najskuteczniejszą
formą oddziaływania na masy społeczne jest forma, którą stosuję obecnie
gdyż spośród tych, którzy mnie czytają część przełamie się samodzielnie,
część przy niewielkiej bezpośredniej pomocy. Oczywiście pozostanie grupa
niereformowalnych, którzy odejdą bez dokonania własnej przemiany duchowej.


>>> Uogólniane i na dodatek niezgodne z stanem faktycznym. Jeden
>>> przykład - nie słyszałeś o rodzinach wypierających się jednego
>>> ze swojego grona ponieważ ów posiada odmienne preferencje
>>> seksualne. Kto go/ją niby w tej samej rodzinie wychował na pedała
>>> czy lesbijkę?

>> Ja tez zostałem wyparty/wyrzucony w kosmos przez moją eks- tylko
>> dlatego, że domagałem się partnerstwa i pokazałem to dzieciom.
>> Córce, która była najstarsza, bardzo się to spodobało, gdyż
>> spodziewała się wreszcie przeżyć SZCZĘŚCIE RODZINNE. Chociaż nie
>> wiedziała wtedy na czym to ma polegać to jednak jej
>> pragnienie/marzenie stało się dla mnie motywem przewodnim mojego
>> dalszego działania oraz dociekań, z których urodziło się to co
>> tutaj prezentuje. Jak chcesz to przeczytaj sobie jej list do mnie
>> kiedy wyjeżdżała i kiedy juz wówczas spodziewała się bardzo
>> gwałtownej reakcji matki.

> Trudno mi się odnieść, nie znam sytuacji. Nie ulega jednak
> wątpliwości że zostałeś potraktowany dość brutalnie.

Ale nie żałuję tego, gdyż nie wiedziałbym tego co teraz wiem. Chociaż
był czas bardzo dla mnie niebezpieczny kiedy babskie lobby
psychiatryczne chciało mnie w pewnym momencie ubezwłasnowolnić.


>>> W sumie na to samo wychodzi..

>> Niezupełnie, chociaż przyznam, że kiedyś zdolność, czy też
>> umiejętność zagadania interlokutora argumentami sprawiały mi
>> niejaka przyjemność. Zdaję sobie sprawę z tego, że w ten sposób
>> pozbywałem się resztek, wyniesionego z domu rodzinnego, kompleksu
>> Edypa. Ale z biegiem czasu ten efekt zaniknął i teraz już co
>> najwyżej ścigam się sam z sobą o to by doprowadzić moja
>> argumentację do perfekcji, bym mógł być sam z siebie zadowolony i
>> dumny. Jak to zodiakowy Leo.:)

> I tak trzymaj! Pewność własnych racji to podstawa.

Teraz staram się już tylko pisać klarowniej w stosunku do tego co było
kiedyś. Chociaż i tak czasami nie nadążam przekazywać argumentacji,
które z chwili na chwilę rodzą mi się w moim umyśle.:)


>>> Zawsze wina będzie dorosłego. A więc będą (muszą być) i ZAKAZY.

>> A czy nigdy nie pomyślałeś o tym, że dzieci zachowują się
>> ryzykancko i z przekorą właśnie dlatego, że spotkał je jakiś zakaz?
>> Czy nie pomyliłeś przypadkiem Skutku z Przyczyną? Może zakazałeś
>> dziecku czegoś wcześniej (poniżyłeś je) a to, że zareagowało w ten
>> sposób to kwestia przypadku, bo akurat nadarzyła się dziecku okazja
>> do odkucia się na starym, zakazującym zgredzie...?

> Nie, nie pomyślałem bo jestem pewny że to nie z przekory, a brak
> rozumienia zagrożenia był przyczyna jej zachowania.

Dziecko nie zrobi niczego więcej ponadto co zaobserwuje w wydaniu
rodzica. Jeżeli rodzic zachowuje się ryzykownie to i dziecko tak się
będzie zachowywać tyle tylko, że rodzic obciąży winą za to zachowanie
dziecka dziecko właśnie a nigdy nie pomyśli o tym, że sam dał dziecku
przykład.


> A więc zakaz, nie tylko z powodu domniemanego oskarżenia o brak
> opieki ale przede wszystkim dla ochrony zdrowia i życia samej
> zainteresowanej.

Jeżeli dziecko zaobserwowało jakąś czynność rodzica to ją powtórzy w
obecności lub bez obecności rodzica. Rodzic może zabezpieczyć dziecko
przed negatywnymi skutkami takiego doświadczenia jeżeli pozwoli dziecku
tego doświadczyć w sposób kontrolowany, pod jego czujnym okiem. Weźmy na
przykład tę odwieczna kuchnię, która dyskutanci podają jako przykład,
który miałby obalić moją tezę o nie-kontrolowalności dziecka...


>>>> Skoro uważasz moją koncepcję za błędną to pewnie masz jakąś
>>>> własną? Chętnie wysłucham co masz do zaoferowania...

>>> Myślę że akurat w wychowaniu małych dzieci nie ma już miejsca na
>>> jakieś eksperymenty. Nic przez to pozytywnego nie osiągniemy.

>> A ja uważam, że właśnie tutaj, u samego korzenia znajduje się
>> największe pole do działania. Znasz chyba porzekadło, że "Czego się
>> Jaś nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał"? Nie muszę Ci chyba
>> rekomendować tego, że przysłowia są mądrością ludów.:)

> Tylko na czym by niby miało polegać? Bo nie widzę tu miejsca na
> jakieś eksperymenty.

Umożliwianie dziecku wszelkiego doświadczenia umożliwiającego
systematyzowanie i systematyczne "nawarstwianie się" wiedzy w sposób
uporządkowany. Wydzielanie faz rozwojowych u dziecka uważam za przeżytek
- zamiast tego uważam, że każde nowe dla dziecka doświadczenie powinno
być starannie przez rodziców opracowane i zamknięte bez pozostawiania
cienia niedomówień bądź niejasności dla dziecka.


>>>>> Raczej myślałem o metodach wychowawczych, a raczej ich
>>>>> braku, czyli - małolaty róbta co chceta. Nadzór dorosłych
>>>>> musi być. Zakaz seksualny czy wolność w tej kwestii nie
>>>>> stanowi żadnych barier czy szybowania w stronę Prawdy.

>>>> Nie żadne róbta co chceta lecz zaspokajanie wszystkich
>>>> pragnień dziecka budującego swój zaufany system wiedzy, który
>>>> zapewni bezwarunkowe poczucie własnej wartości i umożliwi
>>>> odpowiedzialne życie w społeczeństwie.

>>> Parę przykładów możesz podać, na czym miałoby konkretnie polegać
>>> to spełnianie pragnień dziecka?

>> Zaczynając od dotyku nowo narodzonego. By nie był on zarezerwowany
>> tylko dla matki lecz by był dzielony po pałam a na otwartym
>> wychowaniu seksualnym kończącym się inicjacją seksualną dziecka w
>> świętym trójkącie Rodzice+Dziecko. Tylko tyle i aż tyle

> E tam, raczej o matczyny cycek mu/jej idzie a nie o dotyk ojca ;-)

A dlaczego nie pomyślisz o tej akurat czynności fizjologicznej, że może
ona być dla matki substytutem aktu seksualnego z mężczyzną? I która
strona: dziecko czy matka jest tutaj ofiarą a która agresorem. Bo
przecież matka znajdująca zaspokojenie seksualne w relacji ze słabszym
od niej dzieckiem na pewno nie jest ofiarą. Jest pedofilką !!!  ponieważ
dzięki reakcjom dziecka czuje się pewniejsza siebie, dowartościowana;
dziecko przywraca jej poczucie własnej wartości, którego nie wyniosła z
domu rodzinnego. A powszechność tego zjawiska nakazuje stwierdzić, że
100% kobiet karmiących piersią, które odbudowują swoje poczucie własnej
wartości przy pomocy niemowląt, karmiąc je, to pedofilki.

LeoTar Gnostyk




Data: Thu, 11 Jan 2018 19:14:45 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia,pl.soc.religia

pinokio pisze:
> W dniu 10.01.2018 o 05:08, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Ale powinniśmy dążyć do ich wyeliminowania, gdyż są one przyczyną
>> patologii, które - o ile w porę - nie wyeliminowane doprowadzą nas
>> do zagłady podobnie jak wyginęły szczury w doświadczeniu
>> Calhougn'a

> W doświadczeniu Calhougn'a do zagłady doprowadził BRAK zakazów!

Mylisz się pinokio. Szczury doprowadziła do zagłady przemoc, która
została wniesiona do akwarium wraz z pierwszymi parami, które stanowiły
zalążek kolonii. Te pary zostały zainfekowane przemocą zanim zostały
wprowadzone do nowej siedziby; przemoc została niejako przeniesiona tyle
tylko, że na nowe miejsce, które pozornie miało być idealnym. To tak
samo jakby wysadzić na bezludnej wyspie grupę ludzi z przemocą
wszczepioną przez zakazowe wychowanie. Ci ludzie, po pewnym okresie
wspólnej walki o fizyczne przetrwanie, zaczną się zwalczać dążąc do
zajęcia lepszych, w sensie intratniejszych, pozycji w społeczności gdy
tej już przestanie zagrażać widmo fizycznej zagłady. Wówczas pojawi się
przemoc: najpierw psychiczna pod postacią manipulacji a następnie
zamieni się ona w przemoc fizyczną.

Opis przebiegu doświadczenia Calhougn'a wskazuje wyraźnie na to, że
początkowa współpraca szczurów przy budowie nowego gniazda zamieniła się
w rywalizację i agresję, w tym agresję samic, by przejść w dekadentyzm
dyktowany brakiem wzajemnego zaufania (szczury homoseksualiści,
bezpłciowe pięknoduchy, narcyze, itd.). Szczury, które stworzyły
"własnymi rękami" nową kolonię powinny ufać we własne możliwości a
jednak nie potrafiły zaufać we własne siły i rywalizując ze sobą szybko
rozbudowywały kolonię po to by przetrwać aż do momentu, kiedy przestały
walczyć o przetrwanie i gdy z ich podświadomości zaczęły wyłazić traumy
wczesnodziecięce, pokłosie zakazu wychowawczego. Okazało się wówczas, że
w całej populacji to samice były najbardziej agresywnymi jednostkami,
dokładnie tak samo jak dzieje się w naszym świecie, świecie ludzi
nieświadomych, w których psychikę jest wbudowany zakaz.

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego