Rozwiązywanie konfliktów. - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Rozwiązywanie konfliktów.

Wiosna
Data: Fri, 21 Apr 2017 09:23:17 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-20 o 23:30, Michał Kowalski pisze:

>> Witam,
>>
>> kiedyś natknąłem się na wypowiedź pani psycholog, która opowiadała
>> o podstawowej zasadzie, którą ludzie powinni stosować podczas
>> kłótni, żeby nie dać się ponieść emocjom. (...)

> zanim się powie za dużo, najlepiej jest odejść aż emocje opadną, ale
> jeśli się nie da, to mówić jak najmniej, nie obwiniać ("ty zawsze,
> ty nigdy") i nie wywlekać starych spraw. generalnie należy unikać
> atakowania słowem, i wytwarzania reakcji obronnych, lepiej jest
> powiedzieć o swoich uczuciach np. to co mówisz sprawia mi przykrość
> :-)

Nigdy nie zgodzę się z twierdzeniem, że trzeba przemilczeć fakty, które
doprowadziły do zafałszowania przeszłości i umożliwiły jednej ze stron
manipulację oraz obciążenie drugiej strony wyłącznym poczuciem winy.
Takie niewyjaśnione do końca sytuacje będą się mściły w przyszłości
gdyż będą umożliwiały ponowny powrót do manipulacji poczuciem winy
(i wartości) w sytuacjach kryzysowych. Wyjaśnić i wybaczyć a nie tylko
wybaczyć. Samo wybaczenie bez wyjaśnienia jest jest tylko stłumieniem
konfliktu a nie rozwiązaniem go.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 21 Apr 2017 10:32:12 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-21 o 09:23, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-20 o 23:30, Michał Kowalski pisze:

>>>> Witam,
>>>>
>>>> kiedyś natknąłem się na wypowiedź pani psycholog, która
>>>> opowiadała o podstawowej zasadzie, którą ludzie powinni
>>>> stosować podczas kłótni, żeby nie dać się ponieść emocjom.
>>>> (...)

>>> zanim się powie za dużo, najlepiej jest odejść aż emocje opadną,
>>> ale jeśli się nie da, to mówić jak najmniej, nie obwiniać ("ty
>>> zawsze, ty nigdy") i nie wywlekać starych spraw. generalnie
>>> należy unikać atakowania słowem, i wytwarzania reakcji
>>> obronnych, lepiej jest powiedzieć o swoich uczuciach np. to co
>>> mówisz sprawia mi przykrość :-)

>> Nigdy nie zgodzę się z twierdzeniem, że trzeba przemilczeć fakty,
>> które doprowadziły do zafałszowania przeszłości i umożliwiły
>> jednej ze stron manipulację oraz obciążenie drugiej strony
>> wyłącznym poczuciem winy.

> sztuką(a raczej przejawem wysokiego rozwoju emocjonalnego) jest
> pokłócić się tak żeby nie wywoływać w drugiej osobie poczucia winy.

To prawda. Ale sporny fakt, który był/jest ukrywany musi zostać
postawiony pod dyskusję. Ta osoba, która tym faktem manipulowała lub
kłamała zawsze będzie się przed tym ujawnieniem bronić więc żadna
delikatność nie pokona za nią samą strachu przed ujawnieniem prawdy. I
nie ma przy tym znaczenia fakt, że domagający się ujawnienia prawdy nie
chce obciążać manipulanta poczuciem winy. Bo poczucie winy siedzi w
głowie manipulanta, gdyż on sam wie, że manipulował.


>> Takie niewyjaśnione do końca sytuacje będą się mściły

> to prawda, niewyjaśnione sytuacje uwierają, a ponieważ są
> niewyjaśnione to prędzej czy później odbiją się czkawką. niektórych
> spraw, nie da się wyjaśnić w takim przypadku dobrze byłoby wybaczyć
> winowajcy dla dobra samego siebie.

Wracasz do starego i chcesz pozostawić manipulantowi furtkę do ucieczki.
Nie zgadzam się z takim stawianiem sprawy - każdą sprawę można i trzeba
wyjaśnić aż do dna. Tak jak problemu nie można rozwiązać tylko w
połowie, problem trzeba rozwiązać do końca gdyż, jak sama zauważyłaś,
niewyjaśnione sytuacje będą się mścić w przyszłości. wybacza się wtedy,
gdy wszystkie potencjalne odnowienia konfliktu leżą na stole


>> w przyszłości gdyż będą umożliwiały ponowny powrót do manipulacji
>> poczuciem winy (i wartości) w sytuacjach kryzysowych. Wyjaśnić i
>> wybaczyć a nie tylko wybaczyć. Samo wybaczenie bez wyjaśnienia
>> jest jest tylko stłumieniem konfliktu a nie rozwiązaniem go.

> ty znów przez pryzmat własnych spraw... nie każdy kłuci się o jakiś
> grube fakty, w życiu kłótnie wynikają najczęściej prawie z niczego
> ze zmęczenia materiału (ludzi sobą na wzajem) z niezapomnianych
> urazów. z monotonii lub czasowo złego samopoczucia z miliona głupotek
> które z czasem przypominają wieżę babel.

Bzdury. Drobne sprzeczki są przejawem istnienia grubej nieuczciwości z
przeszłości, niekoniecznie z bezpośredniej przeszłości gdy kobieta i
mężczyzna byli już parą. Głupotkami, jak to nazwałaś, próbuje się
ukrywać, omijać sedno problemu.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 21 Apr 2017 15:17:37 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <LeoTar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:odcg2p$nqo$1@node2.news.atman.pl...
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-21 o 09:23, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-20 o 23:30, Michał Kowalski pisze:

>>>>>> kiedyś natknąłem się na wypowiedź pani psycholog, która
>>>>>> opowiadała o podstawowej zasadzie, którą ludzie powinni
>>>>>> stosować podczas kłótni, żeby nie dać się ponieść emocjom.
>>>>>> (...)

>>>>> zanim się powie za dużo, najlepiej jest odejść aż emocje
>>>>> opadną, ale jeśli się nie da, to mówić jak najmniej, nie
>>>>> obwiniać ("ty zawsze, ty nigdy") i nie wywlekać starych
>>>>> spraw. generalnie należy unikać atakowania słowem, i
>>>>> wytwarzania reakcji obronnych, lepiej jest powiedzieć o
>>>>> swoich uczuciach np. to co mówisz sprawia mi przykrość :-)

>>>> Nigdy nie zgodzę się z twierdzeniem, że trzeba przemilczeć
>>>> fakty, które doprowadziły do zafałszowania przeszłości i
>>>> umożliwiły jednej ze stron manipulację oraz obciążenie drugiej
>>>> strony wyłącznym poczuciem winy.

>>> sztuką(a raczej przejawem wysokiego rozwoju emocjonalnego) jest
>>> pokłócić się tak żeby nie wywoływać w drugiej osobie poczucia
>>> winy.

>> To prawda. Ale sporny fakt, który był/jest ukrywany musi zostać
>> postawiony pod dyskusję. Ta osoba, która tym faktem manipulowała
>> lub kłamała zawsze będzie się przed tym ujawnieniem bronić więc
>> żadna delikatność nie pokona za nią samą strachu przed ujawnieniem
>> prawdy. I nie ma przy tym znaczenia fakt, że domagający się
>> ujawnienia prawdy nie chce obciążać manipulanta poczuciem winy. Bo
>> poczucie winy siedzi w głowie manipulanta, gdyż on sam wie, że
>> manipulował.

> Nie do końca. Socjopata rzeczywiście nie zdaje sobie sprawy z
> manipulacji. Ba! Co z tego, że ktoś np nie jest socjopatą, ale jest
> na tyle mało asertywny, ze nawet nie usłyszy żadnych argumentów - a
> wszelkie działania uzna za atak na niego? Co w ten sposób chcesz
> osiągnąć? Co Ci z tego przyjdzie, że on się zdenerwuje i pokłóci z
> Tobą?

Witaj Chironie! Gdzieżeś się był zapodział?

Nie zgodzę się z Tobą Chironie. Gdy zdarzało mi się oszukiwać w
przeszłości za każdym razem miałem czułem się dziwnie mimo iż
świadomie uważałem się za niewinnego. To coś co pozostało mi z
wczesnego dzieciństwa, gdy nie kłamałem; to coś, co drzemie w
KAŻDYM człowieku głęboko w jego podświadomości i czego był się
zmuszony zaprzeć by przetrwać we wrogim i agresywnym środowisku
tylko dlatego by przetrwać. Ja również dzięki tym kłamstwom
przetrwałem w starciu z Teresą M.. Uważam zresztą, że ona działała
dokładnie tak samo jak ja mając w swej przeszłości jej matkę za
głównego opresora i... wroga. Nie zgodzę sie więc z Tobą, że agresor
nie zdaje sobie sprawy z oszustwa, on po prostu wyparł to do głębokiej
podświadomości bo inaczej nie przetrwał by w starciu z wrogiem. Cała
sztuka polega na przeprowadzeniu oszusta przez granicę między Fałszem
i Prawdą i pokazanie mu, że nic mu nie grozi, że zagrożenie istnieje jedynie
w jego głowie, w podświadomości. To działa sumienie, które jest
towarzyszem każdego z nas, i tego uważanego za prawego i tego, który zabił.
Tyle tylko, że ten który zabił tak głęboko ukrył swoje "wewnętrzne dziecko"
by przetrwać, że teraz trudno jest go z tego wydostać mimo iż od wolności
dzieli go dystans znacznie mniejszy aniżeli przeciętnego zjadacza chleba.
Teresa M. zabiła swoje pierwsze dziecko i dlatego zachowuje się jak beton,
do tego stopnia zatwardziała, że wpędziła dzieci w "syndrom sztokholmski"
by ją broniły przede mną, jej wyimaginowanym wrogiem, który chciał ją zmusić
do zmiany postawy z dominującej i sprawującej władzę totalną na ufającą
bezgranicznie i wolną od chęci dominacji. To historia, która wraca i której nie
da się pozostawić nierozwiązaną. Bo teraz to obciąża nasze dzieci i już wnuki.


>> Pozdrawiam LeoTar Gnostyk

> Cześć Lwie:-) Jak widzę- zgnostyczałeś :-)

Niezupełnie. Kiedyś, na samym początku gdy rozpocząłem przygodę z Usenetem
oraz w moich pierwszych wypocinach posługiwałem się nickiem Jan Paweł Gnostyk.
Wtedy nie do końca świadomie wiązałem swójgnostycyzm z Wiedzą. Teraz robię
to już całkowicie świadomie.

> --
>
> Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 21 Apr 2017 15:29:43 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 21.04.2017 o 09:23, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Nigdy nie zgodzę się z twierdzeniem, że trzeba przemilczeć fakty,
>> które doprowadziły do zafałszowania przeszłości i umożliwiły jednej
>> ze stron

> kojarzy mi się z LeoTarem:

Jesteś w wielkim błędzie pinokio.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 21 Apr 2017 15:46:47 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-21 o 10:32, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-21 o 09:23, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-20 o 23:30, Michał Kowalski pisze:

>>>>>> Witam,
>>>>>>
>>>>>> kiedyś natknąłem się na wypowiedź pani psycholog, która
>>>>>> opowiadała o podstawowej zasadzie, którą ludzie powinni
>>>>>> stosować podczas kłótni, żeby nie dać się ponieść emocjom.
>>>>>> (...)

>>>>> zanim się powie za dużo, najlepiej jest odejść aż emocje
>>>>> opadną, ale jeśli się nie da, to mówić jak najmniej, nie
>>>>> obwiniać ("ty zawsze, ty nigdy") i nie wywlekać starych
>>>>> spraw. generalnie należy unikać atakowania słowem, i
>>>>> wytwarzania reakcji obronnych, lepiej jest powiedzieć o
>>>>> swoich uczuciach np. to co mówisz sprawia mi przykrość :-)

>>>> Nigdy nie zgodzę się z twierdzeniem, że trzeba przemilczeć
>>>> fakty, które doprowadziły do zafałszowania przeszłości i
>>>> umożliwiły jednej ze stron manipulację oraz obciążenie drugiej
>>>> strony wyłącznym poczuciem winy.

>>> sztuką(a raczej przejawem wysokiego rozwoju emocjonalnego) jest
>>> pokłócić się tak żeby nie wywoływać w drugiej osobie poczucia
>>> winy.

>> To prawda. Ale sporny fakt, który był/jest ukrywany musi zostać
>> postawiony pod dyskusję.

> czemu coś w kłótni musi być ukrywane. nie zakładam, że wątko-dawcy
> chodzi o jakieś ciemne sprawki z których próbuje się wyślizgać. jak
> pisałam, czasem wielkie awantury są powodowane milionem głupstw,
> które eskalują konflikt.

W moim przypadku to nie były drobne awantury. Na samym wejściu mieliśmy
oboje na sumieniu rozbicie  jednej rodziny i aborcję w nowej rodzinie powstałej
na gruzach pierwszej.


>> Ta osoba, która tym faktem manipulowała lub kłamała zawsze będzie
>> się przed tym ujawnieniem bronić więc żadna delikatność nie pokona
>> za nią samą strachu przed ujawnieniem prawdy.

> jestem za delikatnością dlatego bo, sama tego nie potrafię ale lubię
> być tak potraktowana i wiem że działa to na mnie łagodząco. często
> potrzebne jest poczucie humoru potrafi rozwiać pomniejsze napięcia
> :-)

Poczucie humoru nie wystarczy gdy chodzi o uwolnienie się od poczucia winy
za zabicie nienarodzonego dziecka.


>> I nie ma przy tym znaczenia fakt, że domagający się ujawnienia
>> prawdy nie chce obciążać manipulanta poczuciem winy. Bo poczucie
>> winy siedzi w głowie manipulanta, gdyż on sam wie, że manipulował.

> nigdy tak o tym nie myślałam, ale faktycznie poczuci krzywdy bywa
> subiektywne.

Tak, szczególnie wówczas gdy człowiek pozostaje sam z problemem a chce
koniecznie przetrwać.


>>>> Takie niewyjaśnione do końca sytuacje będą się mściły

>>> to prawda, niewyjaśnione sytuacje uwierają, a ponieważ są
>>> niewyjaśnione to prędzej czy później odbiją się czkawką.
>>> niektórych spraw, nie da się wyjaśnić w takim przypadku dobrze
>>> byłoby wybaczyć winowajcy dla dobra samego siebie.

>> Wracasz do starego i chcesz pozostawić manipulantowi furtkę do
>> ucieczki.

> _nie wracasz_ to starego, stare zapominasz albo przynajmniej
> próbujesz. to tak nieodwieszanie zawiasów które już dawno zostały
> odcierpiane. jeśli do nowych problemów dodaje się stare
> zacietrzewienia robi się z tego niezła kupa...

Trudno jest zapomnieć o zabiciu dziecka. To można tylko wyjaśnić
wówczas gdy śmierć niewinnego może stać się przyczynkiem do powstania
czegoś lepszego. Na przykład do wyeliminowania przemocy z ludzkich
zachowań. I bezbronne dzieci pokornie płacą tę cenę.


>> Nie zgadzam się z takim stawianiem sprawy - każdą sprawę można i
>> trzeba wyjaśnić aż do dna. Tak jak problemu nie można rozwiązać
>> tylko w połowie, problem trzeba rozwiązać do końca gdyż, jak sama
>> zauważyłaś, niewyjaśnione sytuacje będą się mścić w przyszłości.
>> wybacza się wtedy, gdy wszystkie potencjalne odnowienia konfliktu
>> leżą na stole


>>>> w przyszłości gdyż będą umożliwiały ponowny powrót do
>>>> manipulacji poczuciem winy (i wartości) w sytuacjach
>>>> kryzysowych. Wyjaśnić i wybaczyć a nie tylko wybaczyć. Samo
>>>> wybaczenie bez wyjaśnienia jest jest tylko stłumieniem
>>>> konfliktu a nie rozwiązaniem go.

>>> ty znów przez pryzmat własnych spraw... nie każdy kłuci się o
>>> jakiś grube fakty, w życiu kłótnie wynikają najczęściej prawie z
>>> niczego ze zmęczenia materiału (ludzi sobą na wzajem) z
>>> niezapomnianych urazów. z monotonii lub czasowo złego
>>> samopoczucia z miliona głupotek które z czasem przypominają wieżę
>>> Babel.

>> Bzdury. Drobne sprzeczki są przejawem istnienia grubej
>> nieuczciwości z przeszłości, niekoniecznie z bezpośredniej
>> przeszłości gdy kobieta i mężczyzna byli już parą. Głupotkami, jak
>> to nazwałaś, próbuje się ukrywać, omijać sedno problemu.

> czym jest taka grubsza nieuczciwość na którą składają się drobne
> sprzeczki? :-D to jakiś pleonazm czy coś? :-O

Przeczytaj jeszcze raz co napisałem i co odpowiedziałem Chironowi.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 07:50:24 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <LeoTar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:odd0pv$sth$1@node1.news.atman.pl...

>> Witaj Chironie! Gdzieżeś się był zapodział?

> A wyobraż sobie, że istnieje jednak jakieś życie poza usenetem :-)

A wyobrażam sobie bo ja również żyję Usenetem od przypadku do przypadku.


>> Nie zgodzę się z Tobą Chironie. Gdy zdarzało mi się oszukiwać w
>> przeszłości za każdym razem miałem czułem się dziwnie mimo iż
>> świadomie uważałem się za niewinnego. To coś co pozostało mi z
>> wczesnego dzieciństwa, gdy nie kłamałem; to coś, co drzemie w
>> KAŻDYM człowieku głęboko w jego podświadomości i czego był się
>> zmuszony zaprzeć by przetrwać we wrogim i agresywnym środowisku
>> tylko dlatego by przetrwać. Ja również dzięki tym kłamstwom
>> przetrwałem w starciu z Teresą M.. Uważam zresztą, że ona działała
>>  dokładnie tak samo jak ja mając w swej przeszłości jej matkę za
>> głównego opresora i... wroga. Nie zgodzę sie więc z Tobą, że
>> agresor nie zdaje sobie sprawy z oszustwa, on po prostu wyparł to
>> do głębokiej podświadomości bo inaczej nie przetrwał by w starciu z
>> wrogiem. Cała sztuka polega na przeprowadzeniu oszusta przez
>> granicę między Fałszem i Prawdą i pokazanie mu, że nic mu nie
>> grozi, że zagrożenie istnieje jedynie w jego głowie, w
>> podświadomości. To działa sumienie, które jest towarzyszem każdego
>>  z nas, i tego uważanego za prawego i tego, który zabił. Tyle
>> tylko, że ten który zabił tak głęboko ukrył swoje "wewnętrzne
>> dziecko" by przetrwać, że teraz trudno jest go z tego wydostać
>> mimo iż od wolności dzieli go dystans znacznie mniejszy aniżeli
>> przeciętnego zjadacza chleba. Teresa M. zabiła swoje pierwsze
>> dziecko i dlatego zachowuje się jak beton, do tego stopnia
>> zatwardziała, że wpędziła dzieci w "syndrom sztokholmski" by ją
>> broniły przede mną, jej wyimaginowanym wrogiem, który chciał ją do
>> zmiany postawy z dominującej i sprawującej władzę totalną na
>> ufającą bezgranicznie i wolną od chęci dominacji. To historia,
>> która wraca i której nie da się pozostawić nierozwiązaną. Bo teraz
>> to obciąża nasze dzieci i już wnuki.

> Jak zwykle - ten sam Leo, nie zwracający uwagi na argumenty rozmówcy
>  i uznający retrospekcję jako właściwie jedyny (może poza
> introspekcją) sposób poznawania świata :-)  Leo - pisałem wyraźnie o
>  socjopatach. Taki ktoś, imaginuj sobie Waćpan - nie odróżnia dobra
> od zła, prawdy od fałszu. Nawet podświadomie nie odczuwa więc tego,
> że kłamie - i jest mu z tym źle. Dodatkowo, gdy jeszcze posiada
> narcystyczną osobowość- próbę wykazania mu, że postąpił niewłaściwie
> - żeby nie wiem jak finezyjnie przeprowadzoną - uzna za atak na swoją
> osobę.

W przeciwieństwie do Ciebie, ja wierzę głęboko w ludzką dobroć nawet u
tak zwanych socjopatów. To ludzie bardzo wrażliwi lecz straszliwie
skrzywdzeni przez swoich nieświadomych rodziców. I uważam, że nawet oni
mają sumienie osądzające ich postępowanie. A dlatego jest tak trudno do
nich dotrzeć gdyż ukryli bardzo głęboko swoje "wewnętrzne dziecko" ze
strachu, że ponownie zostaną skrzywdzeni. Dla mnie całe rozwiązanie
sprowadza się do tego w jaki sposób sprowokować takiego osobnika do
przekroczenia granicy strachu oddzielającej jego wyimaginowany świat, w
którym uwolnił się od poczucia winy przerzucając winę na kogoś innego od
świata rzeczywistego, w którym zostanie uwolniony od poczucia winy przez
wyjaśnienie mu mechanizmu, który doprowadził go do popełnienia czynu
nagannego. Według mnie wyzwolenie "socjopaty" od poczucia winy sprowadza
się do tego w jaki sposób przywrócić mu wiarę i zaufanie we własne siły
oraz zaufanie do otaczającego go świata. Bo przyczyną, która
doprowadziła go do przestępstwa było poczucie, nieważne realne czy też
wyimaginowane, krańcowego zagrożenia jego "wewnętrznego dziecka". Teraz
to dziecko trzeba wyciągnąć z nory, w której się ukryło.


>
> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 08:14:57 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-21 o 15:46, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-21 o 10:32, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-21 o 09:23, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>> Aiua40 pisze:
>>>>>>> W dniu 2017-04-20 o 23:30, Michał Kowalski pisze:

[...]

>>>>>>>> kiedyś natknąłem się na wypowiedź pani psycholog,
>>>>>>>> która opowiadała o podstawowej zasadzie, którą ludzie
>>>>>>>> powinni stosować podczas kłótni, żeby nie dać się
>>>>>>>> ponieść emocjom. (...)

>>>>>>> zanim się powie za dużo, najlepiej jest odejść aż emocje
>>>>>>>  opadną, ale jeśli się nie da, to mówić jak najmniej, nie
>>>>>>>  obwiniać ("ty zawsze, ty nigdy") i nie wywlekać starych
>>>>>>>  spraw. generalnie należy unikać atakowania słowem, i
>>>>>>> wytwarzania reakcji obronnych, lepiej jest powiedzieć o
>>>>>>> swoich uczuciach np. to co mówisz sprawia mi przykrość
>>>>>>> :-)

>>>>>> Nigdy nie zgodzę się z twierdzeniem, że trzeba przemilczeć
>>>>>>  fakty, które doprowadziły do zafałszowania przeszłości i
>>>>>> umożliwiły jednej ze stron manipulację oraz obciążenie
>>>>>> drugiej strony wyłącznym poczuciem winy.

>>>>> sztuką(a raczej przejawem wysokiego rozwoju emocjonalnego)
>>>>> jest pokłócić się tak żeby nie wywoływać w drugiej osobie
>>>>> poczucia winy.

>>>> To prawda. Ale sporny fakt, który był/jest ukrywany musi
>>>> zostać postawiony pod dyskusję.

>>> czemu coś w kłótni musi być ukrywane. nie zakładam, że
>>> wątko-dawcy chodzi o jakieś ciemne sprawki z których próbuje się
>>>  wyślizgać. jak pisałam, czasem wielkie awantury są powodowane
>>> milionem głupstw, które eskalują konflikt.

>> W moim przypadku to nie były drobne awantury. Na samym wejściu
>> mieliśmy oboje na sumieniu rozbicie  jednej rodziny i aborcję w
>> nowej rodzinie powstałej na gruzach pierwszej.

> co człowiek sieje... sam rozumiesz. na cudzej krzywdzie jeszcze się
> nikt nie pożywił. jakoś wierzę, że zło wyrządzone powraca. kto kogo
> odbił?

Teresa M. odbiła mnie mojej pierwszej żonie a ja się na to zgodziłem. W
okresie przejściowym od poznania się do pełnego związania się zaszła w
ciążę, której się pozbyła nie czując jednoznaczności w moim zachowaniu w
stosunku do niej. Nie chciała się również przyznać swoim rodzicom gdyż
obawiała się odrzucenia. Wybrała aborcję jako rozwiązanie najłatwiejsze,
które stało się zalążkiem braku zaufania oraz początkiem całego ciągu
jej manipulacji by obciążyć mnie poczuciem winy za to co się stało. Ale
jej brak zaufania do mnie miał swój początek w jej relacjach z
rodzicami, a w szczególności z jej matką, która tępiła Teresę za bliskie
relacje emocjonalne z ojcem. Ten sam model zachowań, ale jeszcze
bardziej udoskonalony, Teresa zastosowała w stosunku do naszej Kasi za
Kasi zaufanie w stosunku do mnie.


>>>> Ta osoba, która tym faktem manipulowała lub kłamała zawsze
>>>> będzie się przed tym ujawnieniem bronić więc żadna delikatność
>>>>  nie pokona za nią samą strachu przed ujawnieniem prawdy.

>>> jestem za delikatnością dlatego bo, sama tego nie potrafię ale
>>> lubię być tak potraktowana i wiem że działa to na mnie łagodząco.
>>> często potrzebne jest poczucie humoru potrafi rozwiać pomniejsze
>>> napięcia :-)

>> Poczucie humoru nie wystarczy gdy chodzi o uwolnienie się od
>> poczucia winy za zabicie nienarodzonego dziecka.

> zaiste, wstrętne, ale nie żal się dla mnie nie ja cię osądzę.

Moim jedynym sędzią jest i będzie moje sumienie.


>>>> I nie ma przy tym znaczenia fakt, że domagający się ujawnienia
>>>>  prawdy nie chce obciążać manipulanta poczuciem winy. Bo
>>>> poczucie winy siedzi w głowie manipulanta, gdyż on sam wie, że
>>>>  manipulował.

>>> nigdy tak o tym nie myślałam, ale faktycznie poczuci krzywdy
>>> bywa subiektywne.

>> Tak, szczególnie wówczas gdy człowiek pozostaje sam z problemem a
>> chce koniecznie przetrwać.

> ty byleś tym manipulantem?

Nie, moja żona. Chociaż ja również manipulowałem by się obronić przed
jej agresją. Moja manipulacja była jednak zbyt słaba w stosunku do jej
manipulacji opartej na manipulacji moim poczuciem wartości do czego
wykorzystywała seks.


>>>>>> Takie niewyjaśnione do końca sytuacje będą się mściły

>>>>> to prawda, niewyjaśnione sytuacje uwierają, a ponieważ są
>>>>> niewyjaśnione to prędzej czy później odbiją się czkawką.
>>>>> niektórych spraw, nie da się wyjaśnić w takim przypadku
>>>>> dobrze byłoby wybaczyć winowajcy dla dobra samego siebie.

>>>> Wracasz do starego i chcesz pozostawić manipulantowi furtkę do
>>>>  ucieczki.

>>> _nie wracasz_ to starego, stare zapominasz albo przynajmniej
>>> próbujesz. to tak nieodwieszanie zawiasów które już dawno
>>> zostały odcierpiane. jeśli do nowych problemów dodaje się stare
>>> zacietrzewienia robi się z tego niezła kupa...

>> Trudno jest zapomnieć o zabiciu dziecka. To można tylko wyjaśnić
>> wówczas gdy śmierć niewinnego może stać się przyczynkiem do
>> powstania czegoś lepszego. Na przykład do wyeliminowania przemocy z
>> ludzkich zachowań. I bezbronne dzieci pokornie płacą tę cenę.

> czemuście to dziecko zabili?

Ja nie mogłem się zdecydować czy odejść od mojej pierwszej żony gdyż
wiązało się to z porzuceniem mojej pierworodnej córki. A Teresa M. w jej
przekonaniu (brak zaufania) nie mogła liczyć na wyrozumiałość jej
rodziców, którzy - również w jej przekonaniu - nie przyjęliby pod swój
dach panny z dzieckiem, gdyż zhańbiłaby katolicką i szlachecką rodzinę.


>>>> Nie zgadzam się z takim stawianiem sprawy - każdą sprawę można
>>>>  i trzeba wyjaśnić aż do dna. Tak jak problemu nie można
>>>> rozwiązać tylko w połowie, problem trzeba rozwiązać do końca
>>>> gdyż, jak sama zauważyłaś, niewyjaśnione sytuacje będą się
>>>> mścić w przyszłości. wybacza się wtedy, gdy wszystkie
>>>> potencjalne odnowienia konfliktu leżą na stole


>>>>>> w przyszłości gdyż będą umożliwiały ponowny powrót do
>>>>>> manipulacji poczuciem winy (i wartości) w sytuacjach
>>>>>> kryzysowych. Wyjaśnić i wybaczyć a nie tylko wybaczyć.
>>>>>> Samo wybaczenie bez wyjaśnienia jest jest tylko
>>>>>> stłumieniem konfliktu a nie rozwiązaniem go.

>>>>> ty znów przez pryzmat własnych spraw... nie każdy kłuci się
>>>>> o jakiś grube fakty, w życiu kłótnie wynikają najczęściej
>>>>> prawie z niczego ze zmęczenia materiału (ludzi sobą na
>>>>> wzajem) z niezapomnianych urazów. z monotonii lub czasowo
>>>>> złego samopoczucia z miliona głupotek które z czasem
>>>>> przypominają wieżę Babel.

>>>> Bzdury. Drobne sprzeczki są przejawem istnienia grubej
>>>> nieuczciwości z przeszłości, niekoniecznie z bezpośredniej
>>>> przeszłości gdy kobieta i mężczyzna byli już parą. Głupotkami,
>>>>  jak to nazwałaś, próbuje się ukrywać, omijać sedno problemu.

>>> czym jest taka grubsza nieuczciwość na którą składają się drobne
>>>  sprzeczki? :-D to jakiś pleonazm czy coś? :-O

>> Przeczytaj jeszcze raz co napisałem i co odpowiedziałem Chironowi.

> albo tłumaczysz _dla mnie_ albo spadaj :-)

Staram się jak mogę. Myślę, że wyżej zawarte wyjaśnienia rozchmurzą
Twoją twarz. :-)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 09:22:52 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <LeoTar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:odeqvf$oct$1@node1.news.atman.pl...
>> Chiron napisał:

>>> Jak zwykle - ten sam Leo, nie zwracający uwagi na argumenty
>>> rozmówcy i uznający retrospekcję jako właściwie jedyny (może poza
>>> introspekcją) sposób poznawania świata :-)  Leo - pisałem
>>> wyraźnie o socjopatach. Taki ktoś, imaginuj sobie Waćpan - nie
>>> odróżnia dobra od zła, prawdy od fałszu. Nawet podświadomie nie
>>> odczuwa więc tego, że kłamie - i jest mu z tym źle. Dodatkowo,
>>> gdy jeszcze posiada narcystyczną osobowość - próbę wykazania mu,
>>> że postąpił niewłaściwie - żeby nie wiem jak finezyjnie
>>> przeprowadzoną - uzna za atak na swoją osobę.

>> W przeciwieństwie do Ciebie, ja wierzę głęboko w ludzką dobroć
>> nawet u tak zwanych socjopatów. To ludzie bardzo wrażliwi lecz
>> straszliwie skrzywdzeni przez swoich nieświadomych rodziców. I
>> uważam, że nawet oni mają sumienie osądzające ich postępowanie. A
>> dlatego jest tak trudno do nich dotrzeć gdyż ukryli bardzo głęboko
>> swoje "wewnętrzne dziecko" ze strachu, że ponownie zostaną
>> skrzywdzeni. Dla mnie całe rozwiązanie sprowadza się do tego w
>> jaki sposób sprowokować takiego osobnika do przekroczenia granicy
>> strachu oddzielającej jego wyimaginowany świat, w którym uwolnił
>> się od poczucia winy przerzucając winę na kogoś innego od świata
>> rzeczywistego, w którym zostanie uwolniony od poczucia winy przez
>> wyjaśnienie mu mechanizmu, który doprowadził go do popełnienia
>> czynu nagannego. Według mnie wyzwolenie "socjopaty" od poczucia
>> winy sprowadza się do tego w jaki sposób przywrócić mu wiarę i
>> zaufanie we własne siły oraz zaufanie do otaczającego go świata.
>> Bo przyczyną, która doprowadziła go do przestępstwa było poczucie,
>> nieważne realne czy też wyimaginowane, krańcowego zagrożenia jego
>> "wewnętrznego dziecka". Teraz to dziecko trzeba wyciągnąć z nory,
>> w której się ukryło.

> Leo - obudź się! Psychiatrzy, psycholodzy, socjolodzy - na podstawie
>  swoich praktyk a także badań stwierdzają co innego: stwierdzają, że
> są ludzie - socjopaci- którzy nie odróżniają prawdy od kłamstwa. Na
> ten przykład nie ma u nich zmian fizjologicznych charakterystycznych
> dla osoby, która czuje, że może kłamać. Ba! Potrafią kogoś zabić - i
> nie będą mieć wyrzutów sumienia. Co robisz Ty? Ano - Ty - na
> podstawie wyłącznie swojego - BARDZO SKROMNEGO w porównaniu z tymi
> ludzmi doświadczenia głosisz swoje tezy. Dlaczego? W ten sposób się
> tylko zasklepiasz. Każda Twoja teoria tak właśnie wygląda. OK -
> przeżyłeś pewne rzeczy. Mogę nawet przyjąć, że przestudiowałeś wręcz
> wasze z żoną i dziećmi relacje. Nawet bym był skłonny uwierzyć, że
> jesteś od nich ekspertem. No dobrze - ale tylko tyle. TYLKO. Nie od
> wszystkich relacji. To Twój błąd - że rozciągasz to na inne relacje -
> o których nie masz pojęcia

Przykro mi Chironie, ale nie jesteś w stanie zmienić mojego podejścia do ludzi i
pozbawić mnie wiary w Człowieka. Może jestem nie z tego świata ale jestem
pewien, że to moja bezwzględna wiara w ludzką dobroć zwycięży a Twój
sceptycyzm poniesie porażkę.


> Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 14:10:57 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <LeoTar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:odf0cr$tkl$1@node1.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:

>>> Leo - obudź się! Psychiatrzy, psycholodzy, socjolodzy - na
>>> podstawie swoich praktyk a także badań stwierdzają co innego:
>>> stwierdzają, że są ludzie - socjopaci- którzy nie odróżniają
>>> prawdy od kłamstwa. Na ten przykład nie ma u nich zmian
>>> fizjologicznych charakterystycznych dla osoby, która czuje, że
>>> może kłamać. Ba! Potrafią kogoś zabić - i nie będą mieć wyrzutów
>>> sumienia. Co robisz Ty? Ano - Ty - na podstawie wyłącznie swojego
>>> - BARDZO SKROMNEGO w porównaniu z tymi ludzmi doświadczenia
>>> głosisz swoje tezy. Dlaczego? W ten sposób się tylko zasklepiasz.
>>> Każda Twoja teoria tak właśnie wygląda. OK - przeżyłeś pewne
>>> rzeczy. Mogę nawet przyjąć, że przestudiowałeś wręcz wasze z żoną
>>> i dziećmi relacje. Nawet bym był skłonny uwierzyć, że jesteś od
>>> nich ekspertem. No dobrze - ale tylko tyle. TYLKO. Nie od
>>> wszystkich relacji. To Twój błąd - że rozciągasz to na inne
>>> relacje - o których nie masz pojęcia

>> Przykro mi Chironie, ale nie jesteś w stanie zmienić mojego
>> podejścia do ludzi i pozbawić mnie wiary w Człowieka. Może jestem
>> nie z tego świata ale jestem pewien, że to moja bezwzględna wiara w
>> ludzka dobroć zwycięży a Twój sceptycyzm poniesie porażkę.

> Trudno nie odnieść wrażenia, że nie zrozumiałeś tego, co napisałem.
> Niestety.

A cóż niby takiego nie zrozumiałem? Że niby odmawiasz mi prawa do
wypowiadania się na temat,który Ty uważasz za zarezerwowany dla
tzw. specjalistów? A któż to taki specjalista? Człowiek, który nie tylko
że zdobył formalne wykształcenie ale zdobył również rozległe doświadczenie.
Mnie ani jednego ani drugiego nie brakuje, i to w dodatku zdobywanego
z własną rodziną, czymś co traktuje się z największą ostrożnością i szacunkiem.
A to, że nie mam formalnego wykształcenia psychologicznego to mały pikuś
w stosunku do ignorancji psychologów, którzy tylko obserwują zachowania
innych ludzi. Ja doświadczałem, i wciąż doświadczam, i eksperymentuję z
samym sobą. A to chyba najważniejsze z doświadczeń. A to, że obalam mity
i zakazy stworzone przez wielu uzurpatorów, którzy nie doświadczyli nawet
związku z kobietą i badaczek, które nie doświadczyły związku z mężczyzną to
tylko efekt mojego wszechstronnego doświadczenia i zaangażowania w
wychowywanie dzieci. Dzięki sprzężeniu zwrotnemu od dzieci mogłem odsłonić
to, co niedostępne przeciętnemu śmiertelnikowi. Więc zastanów się i zdecyduj,
czy chcesz ze mną rozmawiać zachowując należyty szacunek czy też chcesz
mnie poniżać w imię obrony własnego JA, które Ci się usuwa spod nóg.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 15:19:10 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Kviat pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 14:10, LeoTar Gnostyk pisze:

>> i to w dodatku zdobywanego z własną rodziną, czymś co traktuje się
>> z największą ostrożnością i szacunkiem. A to, że nie mam formalnego
>> wykształcenia psychologicznego to mały pikuś w stosunku do
>> ignorancji psychologów,

> No bo ci wszyscy psycholodzy to androidy zamykane na noc w szafie.
> Nie mają własnych rodzin i nie mieli dzieciństwa. A to, że podczas
> praktyki spotykają się z różnymi przypadkami, a nie tylko z własnym,
> kompletnie nie ma znaczenia.

Wez i poczytaj "Historię seksualności" Michaela Foucalta, może Ci klapki
spadną z oczu. Tak samo jak Chiron masz przerośnięte ego, a by stać się
niezależnym badaczem trzeba się uwolnić od własnego ego.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 16:06:21 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 08:14, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> co człowiek sieje... sam rozumiesz. na cudzej krzywdzie jeszcze
>>> się nikt nie pożywił. jakoś wierzę, że zło wyrządzone powraca.
>>> kto kogo odbił?

>> Teresa M. odbiła mnie mojej pierwszej żonie a ja się na to
>> zgodziłem.

> dlaczego dałeś się uwieść? była ładniejsza...mądrzejsza...? domyślam
> się że młodsza/świeża krew. ;-)

Nie, po prostu była bliżej i była błyskotliwa.


>> W okresie przejściowym od poznania się do pełnego związania się
>> zaszła w ciążę, której się pozbyła nie czując jednoznaczności w
>> moim zachowaniu w stosunku do niej.

> jej przeczucia były trafione?

Tak. Nie chciałem zostawić mojej pierworodnej córki, ale czułem się również
zobowiązany wobec Teresy.


>>> zaiste, wstrętne, ale nie żal się dla mnie nie ja cię osądzę.

>> Moim jedynym sędzią jest i będzie moje sumienie.

> i ten w niebie...

Tam nie ma nikogo poza Świadomością.


>>>>>> I nie ma przy tym znaczenia fakt, że domagający się
>>>>>> ujawnienia prawdy nie chce obciążać manipulanta poczuciem
>>>>>> winy. Bo poczucie winy siedzi w głowie manipulanta, gdyż on
>>>>>> sam wie, że manipulował.

>>>>> nigdy tak o tym nie myślałam, ale faktycznie poczuci krzywdy
>>>>> bywa subiektywne.

>>>> Tak, szczególnie wówczas gdy człowiek pozostaje sam z problemem
>>>> a chce koniecznie przetrwać.

>>> ty byleś tym manipulantem?

>> Nie, moja żona.

> która?

Druga. Wtedy jeszcze tylko konkubina.


>> Chociaż ja również manipulowałem by się obronić przed jej agresją.
>> Moja manipulacja była jednak zbyt słaba w stosunku do jej
>> manipulacji opartej na manipulacji moim poczuciem wartości do
>> czego wykorzystywała seks.


>>>> Trudno jest zapomnieć o zabiciu dziecka.

>>> czemuście to dziecko zabili?

>> Ja nie mogłem się zdecydować czy odejść od mojej pierwszej żony
>> gdyż wiązało się to z porzuceniem mojej pierworodnej córki. A
>> Teresa M. w jej przekonaniu (brak zaufania) nie mogła liczyć na
>> wyrozumiałość jej rodziców, którzy - również w jej przekonaniu -
>> nie przyjęliby pod swój dach panny z dzieckiem, gdyż zhańbiłaby
>> katolicką i szlachecką rodzinę.

> rzeczywiście iście katolicka obłuda, bękarta przyprowadzić do domu
> wstyd ale wyskrobać to już nie. (u mówię o twojej żonie) /grrr/

Ale jakże to prawdziwe... I powszechne...


>>>>>> Bzdury. Drobne sprzeczki są przejawem istnienia grubej
>>>>>> nieuczciwości z przeszłości, niekoniecznie z bezpośredniej
>>>>>> przeszłości gdy kobieta i mężczyzna byli już parą.
>>>>>> Głupotkami, jak to nazwałaś, próbuje się ukrywać, omijać
>>>>>> sedno problemu.

>>>>> czym jest taka grubsza nieuczciwość na którą składają się
>>>>> drobne sprzeczki? :-D to jakiś pleonazm czy coś? :-O

>>>> Przeczytaj jeszcze raz co napisałem i co odpowiedziałem
>>>> Chironowi.

>>> albo tłumaczysz _dla mnie_ albo spadaj :-)

>> Staram się jak mogę.

> to jeszcze możesz?! :-D

Chcesz sprawdzić?! :-D


>> Myślę, że wyżej zawarte wyjaśnienia rozchmurzą Twoją twarz. :-)

> twoja wyobraźnia mnie powala ;-)

Twojej wyobrazni może braknąć... ;-)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 16:11:38 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 15:19, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Kviat pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 14:10, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> i to w dodatku zdobywanego z własną rodziną, czymś co traktuje
>>>> się z największą ostrożnością i szacunkiem. A to, że nie mam
>>>> formalnego wykształcenia psychologicznego to mały pikuś w
>>>> stosunku do ignorancji psychologów,

>>> No bo ci wszyscy psycholodzy to androidy zamykane na noc w
>>> szafie. Nie mają własnych rodzin i nie mieli dzieciństwa. A to,
>>> że podczas praktyki spotykają się z różnymi przypadkami, a nie
>>> tylko z własnym, kompletnie nie ma znaczenia.

>> Wez i poczytaj "Historię seksualności" Michaela Foucalta, może Ci
>> klapki spadną z oczu. Tak samo jak Chiron masz przerośnięte ego, a
>> by stać się niezależnym badaczem trzeba się uwolnić od własnego
>> ego.

> jak się uwalnia z ego?

Pozbywając się kolejno pragnień. Aż dochodzi się do Pustki. Ale nie tej
nieświadomej, buddyjskiej lecz świadomej, gnostyckiej. Pełnej Wiedzy.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 16:55:12 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 16:11, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 15:19, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Kviat pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-22 o 14:10, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>>> i to w dodatku zdobywanego z własną rodziną, czymś co traktuje
>>>>>> się z największą ostrożnością i szacunkiem. A to, że nie mam
>>>>>> formalnego wykształcenia psychologicznego to mały pikuś w
>>>>>> stosunku do ignorancji psychologów,

>>>>> No bo ci wszyscy psycholodzy to androidy zamykane na noc w
>>>>> szafie. Nie mają własnych rodzin i nie mieli dzieciństwa. A to,
>>>>> że podczas praktyki spotykają się z różnymi przypadkami, a nie
>>>>> tylko z własnym, kompletnie nie ma znaczenia.

>>>> Wez i poczytaj "Historię seksualności" Michaela Foucalta, może Ci
>>>> klapki spadną z oczu. Tak samo jak Chiron masz przerośnięte ego, a
>>>> by stać się niezależnym badaczem trzeba się uwolnić od własnego
>>>> ego.

>>> jak się uwalnia z ego?

>> Pozbywając się kolejno pragnień. Aż dochodzi się do Pustki. Ale nie
>> nieświadomej, buddyjskiej lecz świadomej, gnostyckiej. Pełnej Wiedzy.

> znam takiego człowieka. zachowuje się, jakby nic nie było go w stanie
> ruszyć. to jest fascynujące na swój sposób.
> jak tą pustkę potem obudzić/zapełnić?

Pustka pełna Wiedzy przestaje być Pustką a staje się Absolutem.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 17:21:03 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 16:06, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 08:14, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>> co człowiek sieje... sam rozumiesz. na cudzej krzywdzie
>>>>> jeszcze się nikt nie pożywił. jakoś wierzę, że zło
>>>>> wyrządzone powraca. kto kogo odbił?

>>>> Teresa M. odbiła mnie mojej pierwszej żonie a ja się na to
>>>> zgodziłem.

>>> dlaczego dałeś się uwieść? była ładniejsza...mądrzejsza...?
>>> domyślam się że młodsza/świeża krew. ;-)

>> Nie, po prostu była bliżej i była błyskotliwa.

> błyskotliwa rozumiem, ale co to znaczy że była bliżej? ciała czy
> ducha?

Na początku mnie fascynowała inteligencją a potem przyciągnęła mnie
ciałem...


>>>> W okresie przejściowym od poznania się do pełnego związania się
>>>> zaszła w ciążę, której się pozbyła nie czując jednoznaczności w
>>>> moim zachowaniu w stosunku do niej.

>>> jej przeczucia były trafione?

>> Tak. Nie chciałem zostawić mojej pierworodnej córki, ale czułem się
>> również zobowiązany wobec Teresy.

> po ile lat wtedy mieliście?

Ja jakieś 22, Teresa jest o pół roku ode mnie młodsza.


>>>>> zaiste, wstrętne, ale nie żal się dla mnie nie ja cię
>>>>> osądzę.

>>>> Moim jedynym sędzią jest i będzie moje sumienie.

>>> i ten w niebie...

>> Tam nie ma nikogo poza Świadomością.

> nie ma świadomości bez ciała.

Nie ma potwierdzenia istnienia Świadomości bez materialnego, cielesnego
doświadczenia. Nie ma spełnienia bez wzajemnej konsumpcji Świadomości i
Materii.


>>>>>>>> I nie ma przy tym znaczenia fakt, że domagający się
>>>>>>>> ujawnienia prawdy nie chce obciążać manipulanta
>>>>>>>> poczuciem winy. Bo poczucie winy siedzi w głowie
>>>>>>>> manipulanta, gdyż on sam wie, że manipulował.

>>>>>>> nigdy tak o tym nie myślałam, ale faktycznie poczuci
>>>>>>> krzywdy bywa subiektywne.

>>>>>> Tak, szczególnie wówczas gdy człowiek pozostaje sam z
>>>>>> problemem a chce koniecznie przetrwać.

>>>>> ty byleś tym manipulantem?

>>>> Nie, moja żona.

>>> która?

>> Druga. Wtedy jeszcze tylko konkubina.

> w sumie porzucenie żony i dziecka to ty też masz swoje za
> paznokciami.

Ale ja nigdy tego nie ukrywałem. Możesz sprawdzić w moich starych tekstach.


> tylko wiadomo, jak to w twojej mniemanologii stosowanej wszystko co
> złe z kobiety wyssałeś więc summarum i tak nawet o własne głupstwa
> życiowe obwinisz tylko kobiety. i co tu z tobą gadać jak ty mizogin
> jesteś :-)

Widać jednostronność i babskie zaślepienie w Twoim podejściu do moich wyznań.
Nigdzie nie zauważyłaś, że jestem wdzięczny kobietom za przemoc, której się w
stosunku do mnie dopuszczały gdyż dzięki tejże przemocy dotarłem tutaj gdzie
teraz jestem i mogę spłacić dług, który u was zaciągnąłem. Zarówno w stosunku
do moich obydwu żon jak i pomniejszych i przelotnych znajomości. Dzięki tym
doświadczeniom z kobietami mogłem rozpracować waszą psychikę i pomóc wam
uwolnić się od "klątwy pokoleń". Bierzesz mnie ciągle za kogoś innego niż w
rzeczywistości jestem.


>>>> Chociaż ja również manipulowałem by się obronić przed jej
>>>> agresją. Moja manipulacja była jednak zbyt słaba w stosunku do
>>>> jej manipulacji opartej na manipulacji moim poczuciem wartości
>>>> do czego wykorzystywała seks.


>>>>>> Trudno jest zapomnieć o zabiciu dziecka.

>>>>> czemuście to dziecko zabili?

>>>> Ja nie mogłem się zdecydować czy odejść od mojej pierwszej żony
>>>> gdyż wiązało się to z porzuceniem mojej pierworodnej córki. A
>>>> Teresa M. w jej przekonaniu (brak zaufania) nie mogła liczyć na
>>>> wyrozumiałość jej rodziców, którzy - również w jej przekonaniu
>>>> - nie przyjęliby pod swój dach panny z dzieckiem, gdyż
>>>> zhańbiłaby katolicką i szlachecką rodzinę.

>>> rzeczywiście iście katolicka obłuda, bękarta przyprowadzić do
>>> domu wstyd ale wyskrobać to już nie. (u mówię o twojej żonie)
>>> /grrr/

>> Ale jakże to prawdziwe... I powszechne...

> jakie drzewo takie owoce. :-)

Jakie ziarno takie owoce Jeżeli ziarno jest fałszywe to i owoce z niego wyrosłe
będą cierpkie. Czas więc by by ziarno fałszywe zamienić na ziarno prawdziwe
przez wyeliminowanie fałszu z życia rodziny. Do tej operacji trzeba jednak
zgodnej woli obojga udziałowców, i kobiety i mężczyzny. Spowiedz tylko jednego
z nich, gdy drugie tkwi w dumnej i wyniosłej upartości oraz przekonaniu o swej
wyższości,  niczego nie załatwi. Poza tym być może to drugie chce skorygować
wyznania pierwszego. Milczący nie mają racji.


>>>>>>>> Bzdury. Drobne sprzeczki są przejawem istnienia grubej
>>>>>>>> nieuczciwości z przeszłości, niekoniecznie z
>>>>>>>> bezpośredniej przeszłości gdy kobieta i mężczyzna byli
>>>>>>>> już parą. Głupotkami, jak to nazwałaś, próbuje się
>>>>>>>> ukrywać, omijać sedno problemu.

>>>>>>> czym jest taka grubsza nieuczciwość na którą składają się
>>>>>>> drobne sprzeczki? :-D to jakiś pleonazm czy coś? :-O

>>>>>> Przeczytaj jeszcze raz co napisałem i co odpowiedziałem
>>>>>> Chironowi.

>>>>> albo tłumaczysz _dla mnie_ albo spadaj :-)

>>>> Staram się jak mogę.

>>> to jeszcze możesz?! :-D

>> Chcesz sprawdzić?! :-D

> manipu-handlujesz obietnicami?

Nie, odpowiadam na pytania. :-D


> czyżby włączyła się twoja kobieta? :-D

Próbuje ją wywołać, ale ona wyniośle milczy.


> poskrom ją! ;-)

Nie zamierzam. Musi tego dokonać sama.


>>>> Myślę, że wyżej zawarte wyjaśnienia rozchmurzą Twoją twarz.
>>>> :-)

>>> twoja wyobraźnia mnie powala ;-)

>> Twojej wyobrazni może braknąć... ;-)

> nie wątpię, od wyrazu twarzy począwszy... :-D

A jaki jest teraz?

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 18:43:48 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 17:21, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 16:06, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-22 o 08:14, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>> Aiua40 napisała:

>>>>>>> co człowiek sieje... sam rozumiesz. na cudzej krzywdzie
>>>>>>> jeszcze się nikt nie pożywił. jakoś wierzę, że zło
>>>>>>> wyrządzone powraca. kto kogo odbił?

>>>>>> Teresa M. odbiła mnie mojej pierwszej żonie a ja się na to
>>>>>>  zgodziłem.

>>>>> dlaczego dałeś się uwieść? była ładniejsza...mądrzejsza...?
>>>>> domyślam się że młodsza/świeża krew. ;-)

>>>> Nie, po prostu była bliżej i była błyskotliwa.

>>> błyskotliwa rozumiem, ale co to znaczy że była bliżej? ciała czy
>>>  ducha?

>> Na początku mnie fascynowała inteligencją a potem przyciągnęła mnie
>> ciałem...

> typowe

Inteligencja na zachętę a potem handelek ciałem. Jakże to typowe. :-)


>>>>>> W okresie przejściowym od poznania się do pełnego
>>>>>> związania się zaszła w ciążę, której się pozbyła nie
>>>>>> czując jednoznaczności w moim zachowaniu w stosunku do
>>>>>> niej.

>>>>> jej przeczucia były trafione?

>>>> Tak. Nie chciałem zostawić mojej pierworodnej córki, ale
>>>> czułem się również zobowiązany wobec Teresy.

>>> po ile lat wtedy mieliście?

>> Ja jakieś 22, Teresa jest o pół roku ode mnie młodsza.

> (za)wcześnie zacząłeś. w tamtych czasach takie scysje istotnie
> należały chyba do rzadkości. futurysta pełną gębą ;-)

Nie zaprzeczam.


>>>>>>> zaiste, wstrętne, ale nie żal się dla mnie nie ja cię
>>>>>>> osądzę.

>>>>>> Moim jedynym sędzią jest i będzie moje sumienie.

>>>>> i ten w niebie...

>>>> Tam nie ma nikogo poza Świadomością.

>>> nie ma świadomości bez ciała.

>> Nie ma potwierdzenia istnienia Świadomości bez materialnego,
>> cielesnego doświadczenia. Nie ma spełnienia bez wzajemnej
>> konsumpcji Świadomości i Materii.

> nie słyszałam o funkcjonującej świadomości bez nakreślonego ciała.
> dla mnie Bóg-Stwórca ma ciało niematerialne/niewidzialne.

Ale funkcjonuje jako Stworzenie, na przykład Człowiek.


> co to znaczy wzajemna konsumpcja świadomości?

Świadomość łączy się z Materią i tworzą Rzeczywistość we wszystkich jej
aspektach (przejawach), w tym w Człowieku jako formie najwyższej.


>>>>>>>>>> I nie ma przy tym znaczenia fakt, że domagający się
>>>>>>>>>> ujawnienia prawdy nie chce obciążać manipulanta
>>>>>>>>>> poczuciem winy. Bo poczucie winy siedzi w głowie
>>>>>>>>>> manipulanta, gdyż on sam wie, że manipulował.

>>>>>>>>> nigdy tak o tym nie myślałam, ale faktycznie poczucie
>>>>>>>>>  krzywdy bywa subiektywne.

>>>>>>>> Tak, szczególnie wówczas gdy człowiek pozostaje sam z
>>>>>>>> problemem a chce koniecznie przetrwać.

>>>>>>> ty byłeś tym manipulantem?

>>>>>> Nie, moja żona.

>>>>> która?

>>>> Druga. Wtedy jeszcze tylko konkubina.

>>> w sumie porzucenie żony i dziecka to ty też masz swoje za
>>> paznokciami.

>> Ale ja nigdy tego nie ukrywałem. Możesz sprawdzić w moich starych
>> tekstach.

> widzę że jesteś ekshibicjonistą emocjonalnym :-)

Nie, nie boję się mówić Prawdy.


>>> tylko wiadomo, jak to w twojej mniemanologii stosowanej wszystko
>>> co złe z kobiety wyssałeś więc summarum i tak nawet o własne
>>> głupstwa życiowe obwinisz tylko kobiety. i co tu z tobą gadać
>>> jak ty mizogin jesteś :-)

>> Widać jednostronność i babskie zaślepienie w Twoim podejściu do
>> moich wyznań. Nigdzie nie zauważyłaś, że jestem wdzięczny kobietom
>> za przemoc, której się w stosunku do mnie dopuszczały gdyż dzięki
>> tejże przemocy dotarłem tutaj gdzie teraz jestem i mogę spłacić
>> dług, który u was zaciągnąłem. Zarówno w stosunku do moich obydwu
>> żon jak i pomniejszych i przelotnych znajomości. Dzięki tym
>> doświadczeniom z kobietami mogłem rozpracować waszą psychikę i
>> pomóc wam uwolnić się od "klątwy pokoleń".

> skoro jestem kobietą to sam rozumiesz... permanentnie zobligowana
> ;-)

... do milczenia w imię dominacji kobiet. Skąd ja to znam. :-)


>> Bierzesz mnie ciągle za kogoś innego niż w rzeczywistości jestem.

> gdyby nie te twoje kazirodczo-pedofilskie nauki to byłbyś jak JA,
> czyli bardzo fajny, miły, ciekawy i grzeczny gość ;-)

Kazirodztwo zostało wymyślone przez kobiety, wtedy jeszcze zwierzęce
samice, by zapobiec podbieraniu samców przez ich córki, a więc dla
sprawowania kontroli (władzy) nad stadem. A pózniej samce dokonały
ekstrapolacji zakazu na swoich synów. Zakaz rodzi kolejne zakazy a
przecież na Początku parzenie się krewnych było normą. Zakaz pozwolił
nam zejść z drzew i dokonać rozwoju, w tym języka i technologii ale
równocześnie stał się przyczyna innych patologii i tych zdrowotnych i
tych społecznych.


>>>>>> Chociaż ja również manipulowałem by się obronić przed jej
>>>>>> agresją. Moja manipulacja była jednak zbyt słaba w
>>>>>> stosunku do jej manipulacji opartej na manipulacji moim
>>>>>> poczuciem wartości do czego wykorzystywała seks.

>>>>>>>> Trudno jest zapomnieć o zabiciu dziecka.

>>>>>>> czemuście to dziecko zabili?

>>>>>> Ja nie mogłem się zdecydować czy odejść od mojej pierwszej
>>>>>> żony gdyż wiązało się to z porzuceniem mojej pierworodnej
>>>>>> córki. A Teresa M. w jej przekonaniu (brak zaufania) nie
>>>>>> mogła liczyć na wyrozumiałość jej rodziców, którzy -
>>>>>> również w jej przekonaniu - nie przyjęliby pod swój dach
>>>>>> panny z dzieckiem, gdyż zhańbiłaby katolicką i szlachecką
>>>>>> rodzinę.

>>>>> rzeczywiście iście katolicka obłuda, bękarta przyprowadzić do
>>>>> domu wstyd ale wyskrobać to już nie. (u mówię o twojej żonie)
>>>>> /grrr/

>>>> Ale jakże to prawdziwe... I powszechne...

>>> jakie drzewo takie owoce. :-)

>> Jakie ziarno takie owoce Jeżeli ziarno jest fałszywe to i owoce z
>> niego wyrosłe będą cierpkie. Czas więc by by ziarno fałszywe
>> zamienić na ziarno prawdziwe przez wyeliminowanie fałszu z życia
>> rodziny. Do tej operacji trzeba jednak zgodnej woli obojga
>> udziałowców, i kobiety i mężczyzny. Spowiedz tylko jednego z nich,
>> gdy drugie tkwi w dumnej i wyniosłej upartości oraz przekonaniu o
>> swej wyższości,  niczego nie załatwi. Poza tym być może to drugie
>> chce skorygować wyznania pierwszego. Milczący nie mają racji.

> chciałbyś naprawić twoje stosunki z żoną nr2?

Odpowiedz na to pytanie znam, ale Ci jej nie zdradzę. To moja słodka
tajemnica. Chociaż gdybyś ją chciała istotnie poznać to odszukała byś ją
w moim archiwum, które jest powszechnie dostępne.


>>>>>>>>>> Bzdury. Drobne sprzeczki są przejawem istnienia
>>>>>>>>>> grubej nieuczciwości z przeszłości, niekoniecznie z
>>>>>>>>>> bezpośredniej przeszłości gdy kobieta i mężczyzna
>>>>>>>>>> byli już parą. Głupotkami, jak to nazwałaś,
>>>>>>>>>> próbuje się ukrywać, omijać sedno problemu.

>>>>>>>>> czym jest taka grubsza nieuczciwość na którą
>>>>>>>>> składają się drobne sprzeczki? :-D to jakiś pleonazm
>>>>>>>>> czy coś? :-O

>>>>>>>> Przeczytaj jeszcze raz co napisałem i co odpowiedziałem
>>>>>>>> Chironowi.

>>>>>>> albo tłumaczysz _dla mnie_ albo spadaj :-)

>>>>>> Staram się jak mogę.

>>>>> to jeszcze możesz?! :-D

>>>> Chcesz sprawdzić?! :-D

>>> manipu-handlujesz obietnicami?

>> Nie, odpowiadam na pytania. :-D

> tsaaaa, wstrętna kokietka! ;-)

To chyba sympatyczne, czyż nie tak?


>>> czyżby włączyła się twoja kobieta? :-D

>> Próbuje ją wywołać, ale ona wyniośle milczy.

> ot małpa jedna ;-) utrzyj jej nosa, w świetle obecnej wiedzy! ;-)

Podpowiadam jej ale proces wychodzenia Kobiety ze świata zwierząt i
stania się partnerem Mężczyzny jest bardzo, ale to bardzo trudny
zważywszy na okres jej seksualnej dominacji i przyzwyczajeń z tym
związanych.


>>> poskrom ją! ;-)

>> Nie zamierzam. Musi tego dokonać sama.

> czyli kuleje twoja yin? :-D zacznij naprawianie od niej

Nie, chcę żeby przy jak najmniejszej pomocy z zewnątrz poczuła się kimś
bardzo wartościowym. Kimś, kto nie będzie budował poczucia własnej
wartości na moim grzbiecie lecz na jej własnym, głębokim przekonaniu o
swojej doskonałości.


>>>>>> Myślę, że wyżej zawarte wyjaśnienia rozchmurzą Twoją twarz.
>>>>>> :-)

>>>>> twoja wyobraźnia mnie powala ;-)

>>>> Twojej wyobrazni może braknąć... ;-)

>>> nie wątpię, od wyrazu twarzy począwszy... :-D

>> A jaki jest teraz?

> :-P

Nie wstydzisz się? Ach rzeczywiście, kobieta nie zna wstydu... :-P

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 18:12:42 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 16:55, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 16:11, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-22 o 15:19, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>> Kviat pisze:
>>>>>>> W dniu 2017-04-22 o 14:10, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>>>>> i to w dodatku zdobywanego z własną rodziną, czymś co
>>>>>>>> traktuje się z największą ostrożnością i szacunkiem. A
>>>>>>>> to, że nie mam formalnego wykształcenia
>>>>>>>> psychologicznego to mały pikuś w stosunku do
>>>>>>>> ignorancji psychologów,

>>>>>>> No bo ci wszyscy psycholodzy to androidy zamykane na noc
>>>>>>> w szafie. Nie mają własnych rodzin i nie mieli
>>>>>>> dzieciństwa. A to, że podczas praktyki spotykają się z
>>>>>>> różnymi przypadkami, a nie tylko z własnym, kompletnie
>>>>>>> nie ma znaczenia.

>>>>>> Wez i poczytaj "Historię seksualności" Michaela Foucalta,
>>>>>> może Ci klapki spadną z oczu. Tak samo jak Chiron masz
>>>>>> przerośnięte ego, a by stać się niezależnym badaczem
>>>>>> trzeba się uwolnić od własnego ego.

>>>>> jak się uwalnia z ego?

>>>> Pozbywając się kolejno pragnień. Aż dochodzi się do Pustki.
>>>> Ale nie nieświadomej, buddyjskiej lecz świadomej, gnostyckiej.
>>>> Pełnej Wiedzy.

>>> znam takiego człowieka. zachowuje się, jakby nic nie było go w
>>> stanie ruszyć. to jest fascynujące na swój sposób. jak tą pustkę
>>> potem obudzić/zapełnić?

>> Pustka pełna Wiedzy przestaje być Pustką a staje się Absolutem.

> ostatnio mi powiedział, że potrafi czytać myśli z oczu ale już od
> dawna tego nie musi robić. ciekawe, prawda?  jak z innej kompletnie
> planety! :-)

Czyżbyś się go pozbyła gdyż zbyt odważnie i ciekawsko zajrzał Ci w oczy,
nie przestraszył się i był przejrzał Twoje machlojki?

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 18:50:49 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 18:12, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 16:55, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-22 o 16:11, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>> Aiua40 pisze:
>>>>>>> W dniu 2017-04-22 o 15:19, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>>>> Kviat pisze:
>>>>>>>>> W dniu 2017-04-22 o 14:10, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>>>>>>> i to w dodatku zdobywanego z własną rodziną, czymś
>>>>>>>>>> co traktuje się z największą ostrożnością i
>>>>>>>>>> szacunkiem. A to, że nie mam formalnego
>>>>>>>>>> wykształcenia psychologicznego to mały pikuś w
>>>>>>>>>> stosunku do ignorancji psychologów,

>>>>>>>>> No bo ci wszyscy psycholodzy to androidy zamykane na
>>>>>>>>> noc w szafie. Nie mają własnych rodzin i nie mieli
>>>>>>>>> dzieciństwa. A to, że podczas praktyki spotykają się
>>>>>>>>> z różnymi przypadkami, a nie tylko z własnym,
>>>>>>>>> kompletnie nie ma znaczenia.

>>>>>>>> Wez i poczytaj "Historię seksualności" Michaela
>>>>>>>> Foucalta, może Ci klapki spadną z oczu. Tak samo jak
>>>>>>>> Chiron masz przerośnięte ego, a by stać się
>>>>>>>> niezależnym badaczem trzeba się uwolnić od własnego
>>>>>>>> ego.

>>>>>>> jak się uwalnia z ego?

>>>>>> Pozbywając się kolejno pragnień. Aż dochodzi się do Pustki.
>>>>>> Ale nie nieświadomej, buddyjskiej lecz świadomej,
>>>>>> gnostyckiej. Pełnej Wiedzy.

>>>>> znam takiego człowieka. zachowuje się, jakby nic nie było go
>>>>> w stanie ruszyć. to jest fascynujące na swój sposób. jak tą
>>>>> pustkę potem obudzić/zapełnić?

>>>> Pustka pełna Wiedzy przestaje być Pustką a staje się
>>>> Absolutem.

>>> ostatnio mi powiedział, że potrafi czytać myśli z oczu ale już od
>>> dawna tego nie musi robić. ciekawe, prawda?  jak z innej
>>> kompletnie planety! :-)

>> Czyżbyś się go pozbyła gdyż zbyt odważnie i ciekawsko zajrzał Ci w
>> oczy, nie przestraszył się i był przejrzał Twoje machlojki?

> to mój terapeuta. tak sobie gadamy w trakcie terapii o tym i siamtym.
> próbuję go rozszyfrować z mizernym skutkiem niestety. co do
> spojrzenia to mam wrażenie jakby patrzył przez szybę, myślę że to
> efekt tego buddyjskiego wyczyszczenia umysłu, ale głowy nie dam...
> ;-)

Sprawdz czy to jego spojrzenie jest żywe czy martwe?

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 19:22:28 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 18:50, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 18:12, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-22 o 16:55, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>> Aiua40 pisze:
>>>>>>> W dniu 2017-04-22 o 16:11, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>>>> Aiua40 pisze:

>>>>>>>>> jak się uwalnia z ego?

>>>>>>>> Pozbywając się kolejno pragnień. Aż dochodzi się do
>>>>>>>> Pustki. Ale nie nieświadomej, buddyjskiej lecz
>>>>>>>> świadomej, gnostyckiej. Pełnej Wiedzy.

>>>>>>> znam takiego człowieka. zachowuje się, jakby nic nie
>>>>>>> było go w stanie ruszyć. to jest fascynujące na swój
>>>>>>> sposób. jak tą pustkę potem obudzić/zapełnić?

>>>>>> Pustka pełna Wiedzy przestaje być Pustką a staje się
>>>>>> Absolutem.

>>>>> ostatnio mi powiedział, że potrafi czytać myśli z oczu ale
>>>>> już od dawna tego nie musi robić. ciekawe, prawda?  jak z
>>>>> innej kompletnie planety! :-)

>>>> Czyżbyś się go pozbyła gdyż zbyt odważnie i ciekawsko zajrzał
>>>> Ci w oczy, nie przestraszył się i był przejrzał Twoje
>>>> machlojki?

>>> to mój terapeuta. tak sobie gadamy w trakcie terapii o tym i
>>> siamtym. próbuję go rozszyfrować z mizernym skutkiem niestety.
>>> co do spojrzenia to mam wrażenie jakby patrzył przez szybę, myślę
>>> że to efekt tego buddyjskiego wyczyszczenia umysłu, ale głowy
>>> nie dam... ;-)

>> Sprawdz czy to jego spojrzenie jest żywe czy martwe?

> interesuje mnie mowa ciała mam fix na tym tle  i zazwyczaj chybiam
> tylko o włos. kiedyś wyczytałam, że taka przejrzystość/jasność w
> okolicach oczu jest przejawem szczęśliwego pożycia seksualnego. i
> jego okolice oczu są jasne gładkie, kryształowe, ale jego spojrzenie
> jest przejmująco nic nie mówiące. oczy są oknami do wnętrza-uważam.
> a jego są jakby w tym wnętrzu nie było żadnego mebla. patrzy na
> człowieka przejmująco, kleiście(sprawia wrażenie zainteresowanego)
> ale jednocześnie jakby był maszyną obleczoną skórą. jego wzrok tylko
> w jednym momencie(zawsze w tym samym) staje się inny, LUDZKI ale
> wtedy wygląda z kolei jakby szczytował. wiem, dziwne to ale staram
> się nie wyciągać pochopnych wniosków, znam go już ponad rok, jestem
> niemal co miesiąc więc... ?  :-)

Pustka to śmierć, Pełnia to życie.
Buddyści manipulują sami sobą, muszą balansować umysłem, by się utrzymać
w równowadze i w ten sposób zachować życie. Ja i mnie podobni tego robić
nie musimy gdyż nasza stabilność wynika z nieograniczonego dostępu do
Wiedzy i pozostawania w absolutnej równowadze bez konieczności
balansowania.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 19:08:06 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <LeoTar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:odfh91$fob$1@node1.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <LeoTar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:odf0cr$tkl$1@node1.news.atman.pl...
>>>> Chiron pisze:

>>>>> Leo - obudź się! Psychiatrzy, psycholodzy, socjolodzy - na
>>>>> podstawie swoich praktyk a także badań stwierdzają co
>>>>> innego: stwierdzają, że są ludzie - socjopaci- którzy nie
>>>>> odróżniają prawdy od kłamstwa. Na ten przykład nie ma u nich
>>>>> zmian fizjologicznych charakterystycznych dla osoby, która
>>>>> czuje, że może kłamać. Ba! Potrafią kogoś zabić - i nie będą
>>>>> mieć wyrzutów sumienia. Co robisz Ty? Ano - Ty - na podstawie
>>>>>  wyłącznie swojego - BARDZO SKROMNEGO w porównaniu z tymi
>>>>> ludzmi doświadczenia głosisz swoje tezy. Dlaczego? W ten
>>>>> sposób się tylko zasklepiasz. Każda Twoja teoria tak właśnie
>>>>>  wygląda. OK - przeżyłeś pewne rzeczy. Mogę nawet przyjąć, że
>>>>>  przestudiowałeś wręcz wasze z żoną i dziećmi relacje. Nawet
>>>>>  bym był skłonny uwierzyć, że jesteś od nich ekspertem. No
>>>>> dobrze - ale tylko tyle. TYLKO. Nie od wszystkich relacji. To
>>>>> Twój błąd - że rozciągasz to na inne relacje - o których nie
>>>>> masz pojęcia

>>>> Przykro mi Chironie, ale nie jesteś w stanie zmienić mojego
>>>> podejścia do ludzi i pozbawić mnie wiary w Człowieka. Może
>>>> jestem nie z tego świata ale jestem pewien, że to moja
>>>> bezwzględna wiara w ludzka dobroć zwycięży a Twój sceptycyzm
>>>> poniesie porażkę.

>>> Trudno nie odnieść wrażenia, że nie zrozumiałeś tego, co
>>> napisałem. Niestety.

>> A cóż niby takiego nie zrozumiałem? Że niby odmawiasz mi prawa do
>> wypowiadania się na temat,który Ty uważasz za zarezerwowany dla
>> tzw. specjalistów? A któż to taki specjalista? Człowiek, który nie
>>  tylko że zdobył formalne wykształcenie ale zdobył również
>> rozległe doświadczenie. Mnie ani jednego ani drugiego nie brakuje,
>> i to w dodatku zdobywanego z własną rodziną, czymś co traktuje się
>> z największą ostrożnością i szacunkiem. A to, że nie mam formalnego
>>  wykształcenia psychologicznego to mały pikuś w stosunku do
>> ignorancji psychologów, którzy tylko obserwują zachowania innych
>> ludzi. Ja doświadczałem, i wciąż doświadczam, i eksperymentuję z
>> samym sobą. A to chyba najważniejsze z doświadczeń. A to, że obalam
>> mity i zakazy stworzone przez wielu uzurpatorów, którzy nie
>> doświadczyli nawet związku z kobietą i badaczek, które nie
>> doświadczyły związku z mężczyzną to tylko efekt mojego
>> wszechstronnego doświadczenia i zaangażowania w wychowywanie
>> dzieci. Dzięki sprzężeniu zwrotnemu od dzieci mogłem odsłonić to,
>> co niedostępne przeciętnemu śmiertelnikowi. Więc zastanów się i
>> zdecyduj, czy chcesz ze mną rozmawiać zachowując należyty szacunek
>>  czy też chcesz mnie poniżać w imię obrony własnego JA, które Ci
>> się usuwa spod nóg.

> Ano widzisz...wciąż to samo. Zauważ proszę, że przeciw ogromnej
> praktyce rzeszy lekarzy, psychologów twierdzących, że istnieje
> socjopatia

Nie przeczę ogromnemu doświadczeniu psychologów i psychiatrów. Ale czy
podjęli się oni zlokalizowania i nazwania przyczyny tego zjawiska? I czy
podjęli się próby wycofania tej patologii z życia jednostki? Bo jeżeli
istnieje przyczyna i skutek to musi istnieć metoda na wyeliminowanie
przyczyny a w efekcie wycofanie skutku.


> - Ty masz WYŁĄCZNIE swoją wiarę w człowieka.

Niezupełnie, chociaż na dzień dzisiejszy przyznam, że nie mam jeszcze
jednoznacznego dowodu na skuteczność mojej terapii przez Wiedzę.


> Nie masz ewidentnego, zdiagnozowanego i wyleczonego z socjopatii
> człowieka - co to, to nie.

Zdiagnozowanego mam, i to nie jeden przypadek ale do końca uwolnionego
od socjopatii do końca istotnie nie, jak powiedziałem wyżej. Chociaż
prowadzę doświadczenia z kilkoma równocześnie, więc jak skończę chociaż
pierwszego to dam Ci znać, niezależnie od rezultatu.


> Masz wyłącznie wiarę.

Gdyby nie wiara w świetlana przyszłość to cóż innego by nam pozostało
jak nie siąść i czekać na śmierć Chironie...


> Leo - jak z Tobą poważnie gadać?

Normalnie, uczciwie a nie z bombastycznym zacięciem. Czy Ty uznajesz
wyłącznie poznanie 'posteriori czy dopuszczasz poznanie 'priori?


> Przecież należy przyjąć w dyskusji logikę jako podstawę. Jednakoż Ty
> logice bluznisz, niestety.

Wskaż mi miejsce w moim wywodzie, w którym przeczę zasadom logiki. To
właśnie w moim wydaniu psychoanaliza jest absolutnie logiczna w
przeciwieństwie do luznej interpretacji snów zapoczątkowanej przez
Freuda. U mnie nie ma interpretacji a jedynie twardy logiczny wywód, w
którym jedynie niedopuszczalnymi są jakiekolwiek zakazy ograniczające
poznanie.


> Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 19:45:58 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 19:22, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 18:50, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-22 o 18:12, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>> Aiua40 pisze:
>>>>>>> W dniu 2017-04-22 o 16:55, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>>>> Aiua40 pisze:
>>>>>>>>> W dniu 2017-04-22 o 16:11, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>>>>>> Aiua40 pisze:

>>>>>>>>>>> jak się uwalnia z ego?

>>>>>>>>>> Pozbywając się kolejno pragnień. Aż dochodzi się
>>>>>>>>>> do Pustki. Ale nie nieświadomej, buddyjskiej lecz
>>>>>>>>>> świadomej, gnostyckiej. Pełnej Wiedzy.

>>>>>>>>> znam takiego człowieka. zachowuje się, jakby nic nie
>>>>>>>>> było go w stanie ruszyć. to jest fascynujące na swój
>>>>>>>>> sposób. jak tą pustkę potem obudzić/zapełnić?

>>>>>>>> Pustka pełna Wiedzy przestaje być Pustką a staje się
>>>>>>>> Absolutem.

>>>>>>> ostatnio mi powiedział, że potrafi czytać myśli z oczu
>>>>>>> ale już od dawna tego nie musi robić. ciekawe, prawda?
>>>>>>> jak z innej kompletnie planety! :-)

>>>>>> Czyżbyś się go pozbyła gdyż zbyt odważnie i ciekawsko
>>>>>> zajrzał Ci w oczy, nie przestraszył się i był przejrzał
>>>>>> Twoje machlojki?

>>>>> to mój terapeuta. tak sobie gadamy w trakcie terapii o tym i
>>>>> siamtym. próbuję go rozszyfrować z mizernym skutkiem
>>>>> niestety. co do spojrzenia to mam wrażenie jakby patrzył
>>>>> przez szybę, myślę że to efekt tego buddyjskiego
>>>>> wyczyszczenia umysłu, ale głowy nie dam... ;-)

>>>> Sprawdz czy to jego spojrzenie jest żywe czy martwe?

>>> interesuje mnie mowa ciała mam fix na tym tle  i zazwyczaj
>>> chybiam tylko o włos. kiedyś wyczytałam, że taka
>>> przejrzystość/jasność w okolicach oczu jest przejawem
>>> szczęśliwego pożycia seksualnego. i jego okolice oczu są jasne
>>> gładkie, kryształowe, ale jego spojrzenie jest przejmująco nic
>>> nie mówiące. oczy są oknami do wnętrza-uważam. a jego są jakby w
>>> tym wnętrzu nie było żadnego mebla. patrzy na człowieka
>>> przejmująco, kleiście(sprawia wrażenie zainteresowanego) ale
>>> jednocześnie jakby był maszyną obleczoną skórą. jego wzrok tylko
>>> w jednym momencie(zawsze w tym samym) staje się inny, LUDZKI ale
>>> wtedy wygląda z kolei jakby szczytował. wiem, dziwne to ale
>>> staram się nie wyciągać pochopnych wniosków, znam go już ponad
>>> rok, jestem niemal co miesiąc więc... ?  :-)

>> Pustka to śmierć, Pełnia to życie. Buddyści manipulują sami sobą,
>> muszą balansować umysłem, by się utrzymać w równowadze i w ten
>> sposób zachować życie. Ja i mnie podobni tego robić nie musimy gdyż
>> nasza stabilność wynika z nieograniczonego dostępu do Wiedzy i
>> pozostawania w absolutnej równowadze bez konieczności
>> balansowania.

> tak to jest pustka. ale co to znaczy śmierć. czy śmierć= sublimacja?
> to mnie interesuje, ty bardziej że on wydaje się dobrym człowiekiem
> zachęca mnie żebym nie była taka... zestresowana.. żebym spróbowała
> wyczyścić umysł.

A czy doszłaś już do tego, czy masz, a jeżeli tak to czym, zaśmiecony umysł?
Może go podrywasz a on jest niezdolnym do uprawiania seksu. Może się
Ciebie obawia?

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 19:39:23 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 21.04.2017 o 15:29, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> kojarzy mi się z LeoTarem:

>> Jesteś w wielkim błędzie pinokio.

> dlaczego?
> a na przykład z Chironem Kult: https://www.youtube.com/watch?v=um3a_kstBZ4

...bo ten link nie działa.


> tak sobie wyobrażam XL-kę

Bardzo atrakcyjna kobieta.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 20:48:49 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 19:45, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 19:22, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-22 o 18:50, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>> Aiua40 pisze:
>>>>>>> W dniu 2017-04-22 o 18:12, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>>>> Aiua40 pisze:
>>>>>>>>> W dniu 2017-04-22 o 16:55, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>>>>>>>> Aiua40 pisze:

>>>>>>>>>>> znam takiego człowieka. zachowuje się, jakby nic
>>>>>>>>>>> nie było go w stanie ruszyć. to jest fascynujące
>>>>>>>>>>> na swój sposób. jak tą pustkę potem
>>>>>>>>>>> obudzić/zapełnić?

>>>>>>>>>> Pustka pełna Wiedzy przestaje być Pustką a staje
>>>>>>>>>> się Absolutem.

>>>>>>>>> ostatnio mi powiedział, że potrafi czytać myśli z
>>>>>>>>> oczu ale już od dawna tego nie musi robić. ciekawe,
>>>>>>>>> prawda? jak z innej kompletnie planety! :-)

>>>>>>>> Czyżbyś się go pozbyła gdyż zbyt odważnie i ciekawsko
>>>>>>>> zajrzał Ci w oczy, nie przestraszył się i był przejrzał
>>>>>>>> Twoje machlojki?

>>>>>>> to mój terapeuta. tak sobie gadamy w trakcie terapii o
>>>>>>> tym i siamtym. próbuję go rozszyfrować z mizernym
>>>>>>> skutkiem niestety. co do spojrzenia to mam wrażenie
>>>>>>> jakby patrzył przez szybę, myślę że to efekt tego
>>>>>>> buddyjskiego wyczyszczenia umysłu, ale głowy nie dam...
>>>>>>> ;-)

>>>>>> Sprawdz czy to jego spojrzenie jest żywe czy martwe?

>>>>> interesuje mnie mowa ciała mam fix na tym tle  i zazwyczaj
>>>>> chybiam tylko o włos. kiedyś wyczytałam, że taka
>>>>> przejrzystość/jasność w okolicach oczu jest przejawem
>>>>> szczęśliwego pożycia seksualnego. i jego okolice oczu są
>>>>> jasne gładkie, kryształowe, ale jego spojrzenie jest
>>>>> przejmująco nic nie mówiące. oczy są oknami do
>>>>> wnętrza-uważam. a jego są jakby w tym wnętrzu nie było
>>>>> żadnego mebla. patrzy na człowieka przejmująco,
>>>>> kleiście(sprawia wrażenie zainteresowanego) ale jednocześnie
>>>>> jakby był maszyną obleczoną skórą. jego wzrok tylko w jednym
>>>>> momencie(zawsze w tym samym) staje się inny, LUDZKI ale wtedy
>>>>> wygląda z kolei jakby szczytował. wiem, dziwne to ale staram
>>>>> się nie wyciągać pochopnych wniosków, znam go już ponad rok,
>>>>> jestem niemal co miesiąc więc... ?  :-)

>>>> Pustka to śmierć, Pełnia to życie. Buddyści manipulują sami
>>>> sobą, muszą balansować umysłem, by się utrzymać w równowadze i
>>>> w ten sposób zachować życie. Ja i mnie podobni tego robić nie
>>>> musimy gdyż nasza stabilność wynika z nieograniczonego dostępu
>>>> do Wiedzy i pozostawania w absolutnej równowadze bez
>>>> konieczności balansowania.

>>> tak to jest pustka. ale co to znaczy śmierć. czy śmierć =
>>> sublimacja? to mnie interesuje, ty bardziej że on wydaje się
>>> dobrym człowiekiem zachęca mnie żebym nie była taka...
>>> zestresowana.. żebym spróbowała wyczyścić umysł.

>> A czy doszłaś już do tego, czy masz, a jeżeli tak to czym,
>> zaśmiecony umysł?

> mam umysł chłonny wręcz chciwy na różności. niemal wszystko mnie
> interesuje, ale on ma na myśli _raczej to_ że za bardzo wszystkim się
> przejmuje bo też tę frazę często powtarza.

Kobiety z zdecydowanej większości są nastawione na równoległe
kontrolowanie (i wykonywanie) wielu zadań co jest potrzebne gdy sie
manipuluje wielotorowo. Mężczyzni nastawieni są na intensywną pracę nad
pojedynczym problemem a ponadto mniej manipulują od kobiet i nie są tak
zapętleni w oszustwie jak kobiety. Skomplikowane oszukiwanie wymaga
ogromnej podzielności uwagi. :-)


>> Może go podrywasz a on jest niezdolnym do uprawiania seksu.

> on ma żonę a ja mam męża, nie próbuję tego sprawdzić, wierz albo nie
>  wierz.

To, że pozostajecie w związkach wcale nie gwarantuje skoku w bok. Tym
bardziej gdy partner nie gwarantuje pełni satysfakcji ze wzajemnych
relacji, niekoniecznie seksualnych.


> z drugie strony to prawdopodobne, z racji wykonywanego zawodu styka
> się tygodniowo z dziesiątkami rozmaitych kobiet(w tym bardzo
> pięknych), to moim zdaniem ukształtowało jego fizis.

A może jest to jego mechanizm obronny przed uleganiem pokusie kobietom,
które w wielu przypadkach szukają pocieszyciela niekoniecznie platonicznego?


> pół twarz ma kobiece zdaje się z racji obracania się w kobiecym
> świecie (uprzedzam wnioski, nie to nie ginekolog). jeśli nie
> interesujesz się językiem niewerbalnym i mikro ekspresją, nie
> będziesz wiedział o co chodzi.

Jeżeli zapoznał się z moimi poglądami i je przetrawił to pewnie ma
androgyniczny umysł. Tak jak ja. Zapytaj go... :-)


>> Może się Ciebie obawia?

> ja nie podrywam mężczyzn ani kiedyś ani nigdy.   za to on, na
> pierwszym zabiegu szepnął mi do ucha że jestem wyjątkowa i w moim
> mniemaniu było to bezpodstawne bo zamieniłam z nim wówczas może
> sześć zdań złożonych kompletnie nieprywatnych. kilka razy tez
> mówił/pisał, że tak szczerych w wyrażaniu myśli jak ja, ciężko szukać
> w tym zakłamanym i poblokowanym konwenansami świecie.

Uczciwe wyrażanie myśli, i swoich przekonań oraz rzetelne opowiadanie o
zdarzeniach z przeszłości jest przyciągające, ponieważ jest zalążkiem
uczciwych relacji. Tak właśnie funkcjonują dzieci, które traktują
zdarzenia niczym oderwane fakty których nie oceniają. Tak właśnie
postępowałem ja z  dziećmi opowiadając im o swojej (naszej) przeszłości.
Dzieci nas nie oceniały chociaż my mogliśmy oceniać siebie negatywnie.
Dopiero gdy Teresa M. zmusiła dzieci do oceny tego czego sie ode mnie
dowiedziały zaczął się problem. Ponadto dzieci, szczególnie córka, które
chciały być neutralne w konflikcie między nami zostały przez matkę
zmuszone do opowiedzenia się po jej stronie. To rodzice (lub jeden z
nich) zmusza dzieci do zajęcia stanowiska, którego one zająć ani nie
chcą ani nie powinny.


> mam wrażenie że między jego świadomością i ciałem jest krater
> wielkości Australii. natomiast mój problem w tym wszystkim polega na
> tym, że za dużo myślę i zbyt wszystko analizuję. nie jestem kobietą
> poddającą się chwili. ot po prostu wszystko i wszystkich staram się
> zrozumieć. stąd te moje pytania.

Na samym początku mojego związku z Teresą chciałem tylko ulżyć jej
cierpieniom i rozterkom tyczącym się jej relacji z rodzicami od których
chciała jak najszybciej uciec. Okazało się to być dla mnie z jednej
strony pułapką a z drugiej drogą wiodącą mnie ku wolności. Wybór należał
do mnie, ale ponieważ w tamtym okresie moje decyzje były zdeterminowane
brakiem poczucia własnej wartości więc to co się stało stać się musiało
abym mógł przeżyć to wszystko co przeżyłem bym mógł stać się świadomym i
wolnym człowiekiem. Dopóki nie staniesz się całkowicie świadomym
człowiekiem dopóty nie uciekniesz przed przeznaczeniem. Dopiero gdy
sięgniesz Absolutu bedziesz mogła korzystać z dobrodziejstw Wolnej Woli.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 21:27:03 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 20:48, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> z drugie strony to prawdopodobne, z racji wykonywanego zawodu
>>> styka się tygodniowo z dziesiątkami rozmaitych kobiet(w tym
>>> bardzo pięknych), to moim zdaniem ukształtowało jego fizis.

>> A może jest to jego mechanizm obronny przed uleganiem pokusie
>> kobietom, które w wielu przypadkach szukają pocieszyciela
>> niekoniecznie platonicznego?

> taki oto wniosek wysnułam. :-)

Odważna jesteś. :-)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 22 Apr 2017 21:56:54 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 21:27, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 20:48, LeoTar Gnostyk pisze:
>>
>>>>> z drugie strony to prawdopodobne, z racji wykonywanego zawodu
>>>>> styka się tygodniowo z dziesiątkami rozmaitych kobiet(w tym
>>>>> bardzo pięknych), to moim zdaniem ukształtowało jego fizis.

>>>> A może jest to jego mechanizm obronny przed uleganiem pokusie
>>>> kobietom, które w wielu przypadkach szukają pocieszyciela
>>>> niekoniecznie platonicznego?

>>> taki oto wniosek wysnułam. :-)

>> Odważna jesteś. :-)

> co by to o mnie mówiło?  ;-)

Że chcesz być uczciwa.


> chciałabym wiedzieć jeszcze dwie rzeczy. co to znaczy że buddyści
> muszą równoważyć życie ze śmiercią żeby żyć? i jak to jest z tym, że
> buddyjscy mistrzowie(cokolwiek to znaczy) schodzą sobie z drogi np.
> raczej nie przyjmują we wspólnych gabinetach. znasz odpowiedzi na te
> pytania? :-)

Nigdy nad takimi sprawami nie rozmyślałem. Więc może tak prosto z biegu
to co mi pierwsze przyszło do głowy to chyba chodzi im o to, aby żaden
tego drugiego w jakikolwiek sposób nie poniżył dlatego unikają wspólnot
i izolują się. Zresztą nie tylko oni; z tym samym można się spotkać u
chrześcijańskich pustelników czy islamskich derwiszów.

Co do zaś buddyjskiego równoważenia  życia ze śmiercią to Ci już
wcześniej napisałem. Oni nie posiedli albo nie zaakceptowali wiedzy
gnostyka i dlatego równoważą się wytrącając z równowagi w stan przeciwny
by następnie wracając w stan poprzedni przechodzić przez punkt
równowagi, który jest dla nich osobliwością do rozpoznania. W moim
przypadku zaakceptowałem Wiedzę, do której należy osobliwość, Wiedzę
której osobliwość jest elementem składowym i którego ja nie muszę
poszukiwać gdyż jest on częścią mojej Świadomości. Nie bronię się przed
nim tak jak oni, którzy nadal hodują zakazowi. Zakaz powoduje straty na
omijanie go; u mnie tych strat nie ma bo ja nie muszę omijać zakazu.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 23 Apr 2017 05:59:15 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 21:56, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-22 o 21:27, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Aiua40 pisze:
>>>>> W dniu 2017-04-22 o 20:48, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>>>> z drugie strony to prawdopodobne, z racji wykonywanego
>>>>>>> zawodu styka się tygodniowo z dziesiątkami rozmaitych
>>>>>>> kobiet(w tym bardzo pięknych), to moim zdaniem
>>>>>>> ukształtowało jego fizis.

>>>>>> A może jest to jego mechanizm obronny przed uleganiem
>>>>>> pokusie kobietom, które w wielu przypadkach szukają
>>>>>> pocieszyciela niekoniecznie platonicznego?

>>>>> taki oto wniosek wysnułam. :-)

>>>> Odważna jesteś. :-)

>>> co by to o mnie mówiło?  ;-)

>> Że chcesz być uczciwa.

> chcę, ale wychodzi rożnie :-)

Taki już los tych, którzy nie zaakceptowali obalenia zakazu i
koncentrują się na tym co zakazane. Gdyby nie było zakazane to nie
byłoby ciągotek do złamania zakazu i popełnienia czynu nieakceptowanego.
A tak najzwyczajniej przez ciekawość: a może będzie lepiej? Bo
niepewność tego czy to czego doświadczam jest doskonałe popycha do
poszukiwania doskonałości. A tak, gdybyśmy wszelką Wiedzę odebrali z rąk
naszych autorytetów, czyli rodziców wówczas nie mielibyśmy żadnych
wątpliwości i nie poszukiwalibyśmy tego co dostaliśmy w chwili przejścia
od dzieciństwa do dorosłości.


>>> chciałabym wiedzieć jeszcze dwie rzeczy. co to znaczy że buddyści
>>> muszą równoważyć życie ze śmiercią żeby żyć? i jak to jest z tym,
>>> że buddyjscy mistrzowie(cokolwiek to znaczy) schodzą sobie z
>>> drogi np. raczej nie przyjmują we wspólnych gabinetach. znasz
>>> odpowiedzi na te pytania? :-)

>> Nigdy nad takimi sprawami nie rozmyślałem. Więc może tak prosto z
>> biegu to co mi pierwsze przyszło do głowy to chyba chodzi im o to,
>> aby żaden tego drugiego w jakikolwiek sposób nie poniżył dlatego
>> unikają wspólnot i izolują się. Zresztą nie tylko oni; z tym samym
>> można się spotkać u chrześcijańskich pustelników czy islamskich
>> derwiszów.

> jest to jakaś myśl. mój znajomy tłumaczył mi to jakoś inaczej, ale
> niestety już nie pamiętam. chodziło chyba bardziej o jakieś energie
> które się "gryzą".  /myślę.../

To chyba to, że żaden z nich nie pozbył się całkowicie ego lecz jedynie
straszliwie je stłumił by być tym kimś "lepszym" i chwili spotkania z
drugim jemu podobnym uwalnia się stłumiona agresja.


>> Co do zaś buddyjskiego równoważenia  życia ze śmiercią to Ci już
>> wcześniej napisałem. Oni nie posiedli albo nie zaakceptowali wiedzy
>> gnostyka i dlatego równoważą się wytrącając z równowagi w stan
>> przeciwny by następnie wracając w stan poprzedni przechodzić przez
>> punkt równowagi, który jest dla nich osobliwością do rozpoznania.

> czyli co, taka życiowa/egzystencjalna sinusoida przypominająca
> depresję dwubiegunową?

Nie znam się na terminach psychiatrycznych, ale istotnie ma to w sobie
coś z sinusoidy, oscylowania wokół zakazanego dla nich punktu równowagi
absolutnej, bezwzględnej.


>> W moim przypadku zaakceptowałem Wiedzę, do której należy
>> osobliwość, Wiedzę której osobliwość jest elementem składowym i
>> którego ja nie muszę poszukiwać gdyż jest on częścią mojej
>> Świadomości. Nie bronię się przed nim tak jak oni, którzy nadal
>> hodują zakazowi. Zakaz powoduje straty na omijanie go; u mnie tych
>> strat nie ma bo ja nie muszę omijać zakazu.

> załóżmy że ewoluowałeś na jakiś wyższy stopień pojmowania. nie boisz
> się że im głębsza ta twoja głębia tym mniej ludzi?

Wręcz przeciwnie - przyciągam podobnych sobie i podając im Wiedzę staram
się doprowadzić ich do stanu wyzwolenia spod działania ograniczającego
zakazu.


> nie boisz się samotności i takiego społecznego samowyałtowania z tego
> co codzienne wspólne wszystkim ludziom?

Ależ ja spędzam życie dokładnie w taki sam sposób jak każdy inny
człowiek z tą jedynie różnicą, że nie ma w moim życiu negatywnych,
niszczących emocji. Jest czas na myślenie, jest czas na marzenia, jest
czas na działanie, itd. Jem, śpię i kombinuję nad sposobami globalnego
przyśpieszeni przemian ludzkiej świadomości, gdyż inercja w tej materii
jest straszliwa.


> większość wybitnych jeśli nie wszyscy byli szaleńcami. pierwszy
> przykład z brzegu. john Nash.

Schlebiasz mi, ale ja wcale za wybitnego się nie uważam. Może trochę
wrażliwszego i odważniejszego od przeciętnego zjadacza chleba. :-) Ale
gdzie mi tam do wybitnych tego świata

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 23 Apr 2017 06:01:45 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-22 o 23:07, FEniks pisze:
>> W dniu 22.04.2017 o 19:05, Aiua40 pisze:

>>> jego wzrok tylko w jednym momencie(zawsze w tym samym) staje się
>>> inny, LUDZKI ale wtedy wygląda z kolei jakby szczytował.

>> W momencie pobierania opłaty? ;)

> dziękowania mi, że może mnie terapełciać ;-)

To taka podpucha byś się poczuła ważniejszą, docenioną. By Ci podnieść poczucie
własnej wartości.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 23 Apr 2017 11:40:07 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 22.04.2017 o 22:29, Aiua40 pisze:

>> załóżmy że ewoluowałeś na jakiś wyższy stopień pojmowania.

To nie jest wyższy stopień pojmowania. Przez odrzucenie zakazu uwolniłem
tylko to co drzemie w każdym człowieku. Zakaz generuje szum biologiczny
(negatywne emocje), który to szum uniemożliwia dostęp do globalnych zasobów
Świadomości. Dokładnie tak jak dzieje się w każdym systemie technicznym,
w którym mamy do czynienia z przepływem i przesyłaniem informacji. Szum
w systemie informatycznym ogranicza również możliwości przetwarzania
informacji, gdyż nie wszystkie procedury są na działanie szumu (zakłóceń)
uodpornione. Im więcej zakazów tym mniejsze zdolności do przetwarzania
informacji i odwrotnie, im mniej zakazów tym możliwości systemu rosną aż
do chwili usunięcia ostatniego z zakazów. Po usunięciu tego ostatniego zakazu
możliwości przetwarzania informacji przez system osiągną wielkość nieskończoną
i będą się odbywać bezstratnie, gdyż znikną wszelkie przeszkody i opory. System
stanie się perpetuum mobile drugiego rodzaju; co do perpetuum mobile pierwszego
rodzaju to... waham się. :-)


> Tak, jest mutantem nadczłowiekiem ;-)

Bez złośliwości pinokio; jestem takim samym człowiekiem jak Ty tyle, tylko, że
udało mi się zerwać kajdany ograniczające moją wolność myślenia. A zgodzisz się
chyba ze mną, że myśl jest zalążkiem każdego działania.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 23 Apr 2017 11:53:00 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 23.04.2017 o 05:59, LeoTar Gnostyk pisze:

>> niszczących emocji. Jest czas na myślenie, jest czas na marzenia,
>> jest czas na działanie, itd. Jem, śpię i kombinuję nad sposobami
>> globalnego przyśpieszeni przemian ludzkiej świadomości, gdyż
>> inercja w tej materii jest straszliwa.

> Zafiksowałeś się na jednej myśli. Ja pisał Kisiel: "Nie żyj za długo
> jedną myślą: to niehigieniczne." Chorzy mający urojenia, urojenie nie
> jest dla nich tylko jedną z myśli typu: myślę to, to i to, to
> urojenie oraz to, ale urojenie staje się dla nich treścią życia. Coś
> takiego widzę u Ciebie.

A ja wiem, że tylko maksymalna koncentracja nad realizacją zadania,
które jednostce przypadło w udziale realizować w interesie całej zbiorowości,
przyniesie oczekiwane rezultaty w jak najkrótszym czasie. Niech każdy
realizuje w maksymalnym skupieniu i z całkowitym poświęceniem cele,
które jest w stanie realizować a wszystkim nam będzie się żyło lepiej.
Czasy gdy każdy człowiek musiał być w stanie zaspokajać wszystkie
potrzeby swoje oraz jego rodziny dawno już minęły i tylko specjalizacja
ma sens, gdyż przynosi wzrost wydajności oraz zmniejsza koszty działania.
A człowiek wyspecjalizowany uzbrojony w najnowocześniejsze narzędzia
będzie coraz mniej czasu spędzał w pracy a coraz więcej z rodziną zapewniając
w ten sposób dzieciom edukację w rodzinie. I nie tylko tę edukację "do życia"
ale również tę techniczną potrzebną do zabezpieczenia wszelkich potrzeb
zbiorowości. Szkoda tylko pinokio, że zamiast współpracy kierujesz się zawiścią
i jesteś sarkastyczny.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 24 Apr 2017 10:00:43 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-24 o 07:00, Chiron pisze:
>> Użytkownik "Aiua40" <snepbox@gmail.com> napisał w wiadomości
>> news:58fd188b$0$15205$65785112@news.neostrada.pl...

>>>>> to dziękowanie mi za terapię to był żart, ale istotnie da
>>>>> się zauważyć że początkiem jego terapii jest wywołanie w
>>>>> pacjencie (piszę z perspektywy kobiety) poczucia
>>>>> wyjątkowości.

A czyż nie ciśnie się na usta pytanie: DLACZEGO chciałabyś się poczuć
wyjątkowa? Czy nie jest to przejawem braku poczucia własnej wartości?
I co się dzieje w rodzinie i w społeczeństwie gdzie wszystkim brakuje poczucia
własnej wartości? Przecież to jest tykająca bomba termojądrowa. Bo wszyscy
ze wszystkimi walczą o to udowodnić sobie, że są lepszymi od...? No właśnie,
z kim najpierw dzieci a potem już ludzie dorośli walczą o uznanie, o "bycie
lepszym" ?


>>>>> nie wydaje mi się że jest to z jego strony
>>>>> jakaś manipulacja obliczona na zarobek (to stosunkowo
>>>>> niedrogi terapeuta) raczej chodzi mu o to by wytworzyć w
>>>>> pacjencie przeświadczenie że jest traktowany mocno
>>>>> indywidualnie. moim zdaniem to nic pokrętnego, przeciwnie
>>>>> znalazł niszę w relacjach pacjent-lekarz i tym wygrywa już na
>>>>> starcie. nie traktuje ludzi jak KARTOFLE ale tak jak na to
>>>>> zasługują - indywidualnie. zresztą, ja lubię gdy ktoś się
>>>>> stara aby poprawić mi samopoczucie, jeśli robi to
>>>>> umiejętnie... :-)

A czy zastanowiłaś się czy o to robi tylko dla Ciebie, czy może sam ma
satysfakcję z tego, że tak Cię dobrze chociaż na chwilę usposobił? Dlaczego
nie spowodował, że już jedna wizyta byłaby wystarczającą do trwałego
poprawienia Twojego nastroju i samooceny? Dlaczego MUSISZ go odwiedzać
"od czasu do czasu"? Może to Ty sama jemu również poprawiasz
samopoczucie... :-)


>>>> To nie jest nisza, to norma.

>>> no to albo trafiałam na samych gburowatych lekarzy albo trafił mi
>>> się wyjątkowo profesjonalny i komunikatywny terapeuta. nawiasem
>>> mówiąc, dziś w wiadomościach wtrącono(jakimś dziwnym zbiegiem
>>> okoliczności) wątek o terapeutach i to w takim świetle jakby
>>> każdy chory decydujący się na wizytę u nich, na własne nie do
>>> końca świadome życzenie oscylował na granicy życia i śmierci a to
>>> BZDURA. ciemni są ci dziennikarscy ratlerkowie skoro szukają _tu_
>>> pomysłów.

>> Poznałem - w realu i na grupach całkiem sporo ludzi, którzy trafili
>> do psychiatry.

> nie miałam na myśli psychiatrów..raczej ogół.

Celne spostrzeżenie. :-)


>> Tam, po ok.15 minutowej rozmowie dowiedzieli się, że mają
>> borderline lub nawet...dwubiegunowość!

> chyba dwubiegunowość lub nawet...

Mało istotna szczegóła.:-)


>> Dostali "kilogram" psychotropów, i co jakiś czas mieli się zgłaszać
>> do psychiatry. Na pozostałych wizytach dostawali nową receptę -
>> ewentualnie nowe lekarstwa. Nikt sobie nie zawracał głowy jakimiś
>> psychotestami, a o badaniach np litu w ogóle nie było mowy.

> czy psychiatra ma obowiązek robić pacjentowi psychotesty? chyba taki
> sam jak rodzinny, zaglądać ci lusterkiem do tchawicy. ;-)

Ma obowiązek pomóc wykorzystując różne narzędzia a nie tylko te wybiórcze,
które mu narzuciły stare, niereformowalne zgredy. Chyba że chce pacjenta od
siebie uzależnić i czerpać z tego profity.


>> Potem zdarzało się, że te osoby trafiały do psychoterapeuty, gdzie
>> psycholog po rozmowie i testach osobowości stwierdzał nerwicę i to
>> wszystko!

To powinno zastanowić nad kwestią "czy choroba psychiki jest następstwem
choroby ciała?" czy też jest na odwrót i "czy choroba ciała jest aby następstwem
choroby duszy?". Może wreszcie spełni się marzenie Freuda i a leczenie będą się
brać ci, których nazwać by można "lekarzami duszy"...


> lekarze bardzo często i głośno kwestionują (przy pacjentach) diagnozy
> i sposób leczenia swoich kolegów. cóż, już taki ten ich koleżeński
> świat. może czują że muszą, dać pacjentowi namiastkę własnej
> nieomylności albo taka już ich tradycja.

Wyłazi niczym szydło z worka, że wzrost liczebności braci lekarskiej
powoduje kurczenie się rynku dla świadczonych przez nich usług, a co
za tym idzie i zmniejszenie ich dochodów. Wzajemne podgryzanie się to
element walki o klienta. I tyle. :-)


>> Jedną z takich osób osobiście namówiłem na terapię bezlekową - u
>> psychologa. Co ciekawe - psychiatra (inny), współpracujący z
>> psychologiem i poproszony o terapię potwierdzał: nie żadne
>> borderline - tylko nerwica. Ilu takich pacjentów - "chorych"
>> produkują psychiatrzy? Nie twierdzę, że zawsze tak jest. Jednak
>> jest. Czy coś z tego wynika? Ano - nic. W Polsce nie da się takiego
>> "lekarza" ruszyć.

> to jeszcze nic. ja bym zapytała, ilu z trafiających do
> psychiatrów(ale nie tylko) ma sprawdzany poziom (tiaminy, niacyny,
> kwasu foliowego i kobalaminy[cholina, pirydoksyna]) których braki
> wywołują tzw schizofrenie rzekomą/natręctwa/a nawet objawy Alzheimera?
> kto pacjentowi bada zawartość metali ciężkich? kto z nich wie jak
> skutecznie wprowadzić organizm w homeostazę, a co za tym idzie na
> dłużej wyeliminować choroby przewlekłe. jeśli organizm nie ma wad
> wrodzonych to sam potrafi się wyleczyć gdy usunie mu się to co go
> truje a doda to czego brak. szkoda gadać.

A co człowieka najbardziej truje od samego urodzenia?

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 28 Apr 2017 03:19:04 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "Aiua40" <snepbox@gmail.com> napisał w wiadomości
> news:58fe204e$0$662$65785112@news.neostrada.pl...
>> W dniu 2017-04-24 o 16:19, Chiron pisze: (ciach)

>>>> a ty jak diagnozujesz? :-)

>>> No cóż - widzę w Tobie dużo agresji, nienawiści wręcz. Weźmy
>>> choćby zasady pisowni języka polskiego; agresja i nienawiść aż
>>> bije w oczy z ekranu. :-) Jak to zdiagnozować? No nie wiem - takie
>>> skłonności do agresji są w wielu chorobach. Stąd moje pytanie - co
>>> Ci dolega? :-)

>> pytać zawsze można :-)

> Pytasz o moją diagnozę, a gdy ją stawiam, to się wycofujesz.  To, że
> się raczkiem wycofujesz nie zwalnia Cię z uiszczenia opłaty za
> diagnozę. :-)

Chironie, a może po naszej jakże długiej znajomości postawisz mi nową
diagnozę na podstawie mojego zachowania,  bo czasami tracę nieco grunt
pod nogami i potrzebuję czyjegoś świeżego spojrzenia z zewnątrz.

Otóż wczoraj odbyła się przed sądem druga rozprawa w sprawie o podział
naszego majątku wspólnego dorobkowego, którym do chwili obecnej jet
mieszkanie własnościowe, i której to sprawy nie załatwiliśmy podczas rozwodu
w 1996/7 roku. Pierwszy raz po 23 latach miałem okazję zobaczyć moją córkę
Kasię i drugi raz w tym samym czasie młodszego syna Janka. Starszego Wojtka
(Down) moja eks- niestety nie przyprowadziła jako świadka do udziału w sprawie.
Bardzo mi było żal Kasi, która wygląda na bardzo zmęczoną życiem, i której
szeroko otwarte oczy, gdy odpowiadała na jakieś tam moje pytanie, świadczyły
o tym, że jest nadal przerażonym dzieckiem po terapii, którą jej zaserwowali w
1994/5 roku "specjaliści" z wrocławskiego ośrodka socjoterapii młodzieżowej na
wniosek Teresy M. Ponadto życie Kasię też nie rozpieszcza, gdyż ma
niepełnosprawnego syna. Znacznie lepiej czuje się Jasiu, ulubiony syn Teresy M.,
który jeszcze na razie nie ma problemów rodzinnych (i oby ich nie miał).

Sprawa jak to sprawa. Wnioskodawczynią w sprawie jest Teresa M., ja jestem
tylko uczestnikiem. Wnioskodawczyni chce udowodnić, ze to dzięki niej mamy to
mieszkanie, że to wyłącznie ona i jej rodzice przyczynili się do tego, że nabyliśmy
to mieszkanie i że ja to właściwie nie mam żadnego prawa; stara się umniejszyć
moją rolę w zabezpieczaniu rodziny i naszym materialnym wzbogacaniu się. I dla
udowodnienia tego powołała świadków, którzy mają zakrzyczeć sąd bez żadnych
twardych dowodów, i pokazać że właściwie to byłem utrzymankiem Teresy M.

Ale to nie jest ważne. Dla mnie sprawa o podział mieszkania jest ostatnią szansą
na... odbudowanie rodziny i przywrócenie normalnych relacji między nami oraz
dziećmi. Jest to oczywiście możliwe tylko wówczas gdy odbudujemy nasz związek
ale nie na zasadach, które obowiązywały przed jego rozpadem, czyli na dominacji
kobiety, lecz na zasadach partnerskich. I to zaproponowałem mojej eks-:
odbudowanie pełnej rodziny, i wówczas podział mieszkania będzie niepotrzebny.
W przypadku, jeżeli Teresa M. nie zgodzi się na moją propozycję proponuję
podział po 50% pomimo tego, że fizycznie przyczyniłem się znacznie bardziej do
tego, że ma ona teraz gdzie mieszkać.

Jest to moje ostatnia próba odbudowania rodziny a jedynym warunkiem jaki
stawiam jest uczciwa rodzinna rozmowa na temat wszystkich niewygodnych
faktów  naszej przeszłości, które - w porę nie wyjaśnione - umożliwiły Teresie M.
manipulację i obciążanie mnie poczuciem winy za wszystko co stało się złego w
naszej rodzinie. Manipulacja, której się w porę nie przeciwstawiłem, stała się
zalążkiem dowolności interpretacji tych faktów przez Teresę M. z czego postało
następnie kłamstwo historyczne, rzecz by można. Zdaję sobie sprawę, że trudno
jest się uwolnić od kłamstwa, które zostało wbudowane w rodzinną rzeczywistość,
i które umożliwiło kobiecie sprawowanie nad rodziną niekontrolowanej władzy. Ale
cóż, spróbować trzeba bo w tle jest dobro i zdrowie emocjonalne naszych dzieci a
także ich dzieci. Dlatego zaproponowałem takie rozwiązanie przed sądem mimo
tego, iż zdaję sobie sprawę z tego jak nikłe są szansę powodzenia mojego
przedsięwzięcia. Ale bez pracy nie ma kołaczy więc trzeba działać nawet narażając
się na kpiny Teresy M. i przywoływanie do porządku przez sędziego, który stwierdził,
że sprawa dotyczy podziału majątku a nie odbudowania rodziny.

Chironie, czy ja jeszcze mam dobrze pod kopułą?

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 28 Apr 2017 06:56:34 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 28.04.2017 o 03:19, LeoTar Gnostyk pisze:

>> dzieci a także ich dzieci. Dlatego zaproponowałem takie
>> rozwiązanie przed sądem mimo tego, iż zdaję sobie sprawę z tego jak
>> nikłe są szansę powodzenia mojego przedsięwzięcia. Ale bez pracy
>> nie ma kołaczy więc

> Po co wywlekasz swoje prywatne sprawy na forum?

Wolisz pieprzenie o niczym czyli walenie kotka za pomocą młotka?

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 28 Apr 2017 11:54:20 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-28 o 03:19, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "Aiua40" <snepbox@gmail.com> napisał w wiadomości
>>> news:58fe204e$0$662$65785112@news.neostrada.pl...
>>>> W dniu 2017-04-24 o 16:19, Chiron pisze: (ciach)

>>>>> No cóż - widzę w Tobie dużo agresji, nienawiści wręcz. Weźmy
>>>>> choćby zasady pisowni języka polskiego; agresja i nienawiść
>>>>> aż bije w oczy z ekranu. :-) Jak to zdiagnozować? No nie
>>>>> wiem - takie skłonności do agresji są w wielu chorobach. Stąd
>>>>> moje pytanie - co Ci dolega? :-)

>>>> pytać zawsze można :-)

>>> Pytasz o moją diagnozę, a gdy ją stawiam, to się wycofujesz.
>>> To, że się raczkiem wycofujesz nie zwalnia Cię z uiszczenia
>>> opłaty za diagnozę. :-)

>> Chironie, a może po naszej jakże długiej znajomości postawisz mi
>> nową diagnozę na podstawie mojego zachowania,  bo czasami tracę
>> nieco grunt pod nogami i potrzebuję czyjegoś świeżego spojrzenia z
>> zewnątrz.
>>
>> Otóż wczoraj odbyła się przed sądem druga rozprawa w sprawie o
>> podział naszego majątku wspólnego dorobkowego, którym do chwili
>> obecnej jet mieszkanie własnościowe, i której to sprawy nie
>> załatwiliśmy podczas rozwodu w 1996/7 roku. Pierwszy raz po 23
>> latach miałem okazję zobaczyć moją córkę Kasię i drugi raz w tym
>> samym czasie młodszego syna Janka. Starszego Wojtka (Down) moja
>> eks- niestety nie przyprowadziła jako świadka do udziału w
>> sprawie. Bardzo mi było żal Kasi, która wygląda na bardzo zmęczoną
>> życiem, i której szeroko otwarte oczy, gdy odpowiadała na jakieś
>> tam moje pytanie, świadczyły o tym, że jest nadal przerażonym
>> dzieckiem po terapii, którą jej zaserwowali w 1994/5 roku
>> "specjaliści" z wrocławskiego ośrodka socjoterapii młodzieżowej na
>> wniosek Teresy M. Ponadto życie Kasię też nie rozpieszcza, gdyż ma
>> niepełnosprawnego syna. Znacznie lepiej czuje się Jasiu, ulubiony
>> syn Teresy M., który jeszcze na razie nie ma problemów rodzinnych
>> (i oby ich nie miał).
>>
>> Sprawa jak to sprawa. Wnioskodawczynią w sprawie jest Teresa M., ja
>> jestem tylko uczestnikiem. Wnioskodawczyni chce udowodnić, ze to
>> dzięki niej mamy to mieszkanie, że to wyłącznie ona i jej rodzice
>> przyczynili się do tego, że nabyliśmy to mieszkanie i że ja to
>> właściwie nie mam żadnego prawa; stara się umniejszyć moją rolę w
>> zabezpieczaniu rodziny i naszym materialnym wzbogacaniu się. I dla
>> udowodnienia tego powołała świadków, którzy mają zakrzyczeć sąd
>> bez żadnych twardych dowodów, i pokazać że właściwie to byłem
>> utrzymankiem Teresy M.
>>
>> Ale to nie jest ważne. Dla mnie sprawa o podział mieszkania jest
>> ostatnią szansą na... odbudowanie rodziny i przywrócenie normalnych
>> relacji między nami oraz dziećmi. Jest to oczywiście możliwe tylko
>> wówczas gdy odbudujemy nasz związek ale nie na zasadach, które
>> obowiązywały przed jego rozpadem, czyli na dominacji kobiety, lecz
>> na zasadach partnerskich. I to zaproponowałem mojej eks-:
>> odbudowanie pełnej rodziny, i wówczas podział mieszkania będzie
>> niepotrzebny. W przypadku, jeżeli Teresa M. nie zgodzi się na moją
>> propozycję proponuję podział po 50% pomimo tego, że fizycznie
>> przyczyniłem się znacznie bardziej do tego, że ma ona teraz gdzie
>> mieszkać.
>>
>> Jest to moje ostatnia próba odbudowania rodziny a jedynym
>> warunkiem jaki stawiam jest uczciwa rodzinna rozmowa na temat
>> wszystkich niewygodnych faktów  naszej przeszłości, które - w porę
>> nie wyjaśnione - umożliwiły Teresie M. manipulację i obciążanie
>> mnie poczuciem winy za wszystko co stało się złego w naszej
>> rodzinie. Manipulacja, której się w porę nie przeciwstawiłem, stała
>> się zalążkiem dowolności interpretacji tych faktów przez Teresę M.
>> z czego postało następnie kłamstwo historyczne, rzecz by można.
>> Zdaję sobie sprawę, że trudno jest się uwolnić od kłamstwa, które
>> zostało wbudowane w rodzinną rzeczywistość, i które umożliwiło
>> kobiecie sprawowanie nad rodziną niekontrolowanej władzy. Ale cóż,
>> spróbować trzeba bo w tle jest dobro i zdrowie emocjonalne naszych
>> dzieci a także ich dzieci. Dlatego zaproponowałem takie rozwiązanie
>> przed sądem mimo tego, iż zdaję sobie sprawę z tego jak nikłe są
>> szansę powodzenia mojego przedsięwzięcia. Ale bez pracy nie ma
>> kołaczy więc trzeba działać nawet narażając się na kpiny Teresy M.
>> i przywoływanie do porządku przez sędziego, który stwierdził, że
>> sprawa dotyczy podziału majątku a nie odbudowania rodziny.
>>
>> Chironie, czy ja jeszcze mam dobrze pod kopułą?

> zastanawiam się skąd w tobie takie głębokie poczucie, że można
> budować coś na ruinach albo inaczej, coś z niczego. no przecież
> jeśli przez całe życie w tym związku nie udało wam się dogadać bo
> czułeś się manipulowany seksem i zdominowany, to jak chciałbyś to
> zrobić 20 lat po rozwodzie kiedy ani seks jako-taki prawie nie
> istnieje, który jak twierdzisz jest zaczynem wszelkiego
> nieporozumienia) ani nie sądzę żeby ta twoja ex nagle zrzuciła
> skorupę (jak twierdzisz) dominantki i po 60tce dała ci się jak
> owieczka poinstruować na życie. skoro od młodości była
> zmanierowana(jak twierdzisz) to teraz tym bardziej. a dzieci? cóż,
> mają swoje dzieci, które chcą wychowywać po swojemu. ty też jesteś
> nie mniej zdewastowany, odosobnieniem i pływaniem się w tym swoim
> kiślu jedynie słusznych racji(seksualnie/kazirodczego wyzwolenie).
> jesteś już zbyt długo i daleko od rodziny i typowo rodzinnej
> /codziennej problematyki żeby realistycznie ocenić takie możliwości.

W tym co piszesz jest dużo racji jeżeli patrzeć z punktu widzenia
przeciętnego Kowalskiego. Zdaje sobie doskonale sprawę z tego jak bardzo
trudno jest zaufać, szczególnie wówczas gdy, tak jak moja eks-, całą
budowlę zbudowało się na manipulacji i kłamstwie, okłamując całe swoje
bliższe i dalsze otoczenie i zwalając winę za ewentualne niepowodzenia
rodziny na tego nieobecnego "kozła ofiarnego", którego na siłę i pod
grożbą sankcji policyjnej wyeliminowano z gry rodzinnej. Zbudowała swoje
poczucie własnej wartości przede wszystkim okłamując dzieci i to jest
najtrudniejsze, choć nie całkiem niemożliwe do pokonania; wystarczy
zaufać. Niestety, ten kto oszukuje mierzy wszystkich innych tą sama
miarą i dlatego musi dominować by przypadkiem samemu nie ulec oszustwu,
gdyż wówczas rozpadłoby się jego przekonanie o jego własnej
doskonałości. Więc woli trwać w tym stanie niszcząc swoich najbliższych,
czyli dzieci, zamiast zrewidować swoje postępowanie. Bogini Kali wiele
ma twarzy. :-(

A wiesz dlaczego myślę, że mamy znikome ale jednak szanse na powodzenie.
Oboje mamy wytrenowane umysły i mimo upływu lat - mówię teraz za siebie
- czuję, że mój umysł jest coraz elastyczniejszy pomimo dogmatyczności w
kwestii wychowania seksualnego. Ponieważ oboje trenowaliśmy
(studiowaliśmy) tę samą dziedzinę więc jestem głęboko przekonany o tym,
że sposób działania umysłu Teresy M. niewiele różni się od mojego poza
tym jednym, że ja budowałem poczucie własnej wartości własnymi rękami i
nadstawiając własnego karku a ona bezwzględnie wykorzystywała w tym celu
dzieci (o sobie samym nie wspomnę, gdyż to jest drobiazg). Ponoć
nadzieja matką głupich ale ja liczę na to, że pomimo tych wszystkich
kłamstw, którymi się obudowała stać ją na czyn wielki i przełamie
zaklęty krąg. Nie mogłem natomiast pozostawić niewykorzystaną żadnej
szansy na porozumienie nie tylko dla dobra dzieci ale również dla
czystości własnego sumienia by jakiekolwiek zaniedbanie z mojej strony w
tej sprawie nie obciążało mojego przyszłego życia. Nie wolno mi jest
postąpić tak, jak postąpiłem z moją pierwszą rodziną i dałem się
zmanipulować Teresie M. Chociaż, jak to już wcześniej podkreślałem, ten
mój błąd/nie błąd doprowadził nie do wyjaśnienia pochodzenia oraz celu
działania przemocy. Może brzmi to trochę bezdusznie, ale Natura jest
bardzo rozrzutna i składa w ofierze niewinne dzieci w poszukiwaniu
najlepszego i trwałego rozwiązania dla stabilności Życia.

Co do budowania na gruzach... No cóż od wieków zawsze budujemy coś na
gruzach struktur wcześniejszych, które się nie sprawdziły ale pozostała
po nich żyzna gleba. Budujemy nawet na zgliszczach po trzęsieniach ziemi
i wulkanicznych erupcjach. Podobnie z uprawianiem seksu, które jest
możliwe niezależnie od wieku a zależy od szacunku i zaufania do siebie i
do partnera, czyli jest aktywnością powodowaną stanem umysłu raczej
aniżeli stanem ciała. Bez zaufania i szacunku wzajemnego nie jest
możliwe całkowite roztopienie się w sobie natomiast fizyczne możliwości
są uwarunkowane wiarą we własne siły i szacunkiem dla samego siebie oraz
aprobatą partnera. Rzeczywiście trudno jest spełnić te warunki jeżeli
którykolwiek z partnerów oszukuje lub gdy pojawia się nawet cień
manipulacji.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 28 Apr 2017 16:07:26 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-28 o 11:54, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Aiua40 pisze:
>>> W dniu 2017-04-28 o 03:19, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> Chironie, a może po naszej jakże długiej znajomości postawisz
>>>> mi nową diagnozę na podstawie mojego zachowania,  bo czasami
>>>> tracę nieco grunt pod nogami i potrzebuję czyjegoś świeżego
>>>> spojrzenia z zewnątrz.
>>>>
>>>> Otóż wczoraj odbyła się przed sądem druga rozprawa w sprawie o
>>>> podział naszego majątku wspólnego dorobkowego, którym do chwili
>>>> obecnej jet mieszkanie własnościowe, i której to sprawy nie
>>>> załatwiliśmy podczas rozwodu w 1996/7 roku. Pierwszy raz po 23
>>>> latach miałem okazję zobaczyć moją córkę Kasię i drugi raz w
>>>> tym samym czasie młodszego syna Janka. Starszego Wojtka (Down)
>>>> moja eks- niestety nie przyprowadziła jako świadka do udziału w
>>>> sprawie. Bardzo mi było żal Kasi, która wygląda na bardzo
>>>> zmęczoną życiem, i której szeroko otwarte oczy, gdy odpowiadała
>>>> na jakieś tam moje pytanie, świadczyły o tym, że jest nadal
>>>> przerażonym dzieckiem po terapii, którą jej zaserwowali w
>>>> 1994/5 roku "specjaliści" z wrocławskiego ośrodka socjoterapii
>>>> młodzieżowej na wniosek Teresy M. Ponadto życie Kasię też nie
>>>> rozpieszcza, gdyż ma niepełnosprawnego syna. Znacznie lepiej
>>>> czuje się Jasiu, ulubiony syn Teresy M., który jeszcze na razie
>>>> nie ma problemów rodzinnych (i oby ich nie miał).
>>>>
>>>> Sprawa jak to sprawa. Wnioskodawczynią w sprawie jest Teresa
>>>> M., ja jestem tylko uczestnikiem. Wnioskodawczyni chce
>>>> udowodnić, ze to dzięki niej mamy to mieszkanie, że to
>>>> wyłącznie ona i jej rodzice przyczynili się do tego, że
>>>> nabyliśmy to mieszkanie i że ja to właściwie nie mam żadnego
>>>> prawa; stara się umniejszyć moją rolę w zabezpieczaniu rodziny
>>>>  i naszym materialnym wzbogacaniu się. I dla udowodnienia tego
>>>>  powołała świadków, którzy mają zakrzyczeć sąd bez żadnych
>>>> twardych dowodów, i pokazać że właściwie to byłem utrzymankiem
>>>>  Teresy M.
>>>>
>>>> Ale to nie jest ważne. Dla mnie sprawa o podział mieszkania
>>>> jest ostatnią szansą na... odbudowanie rodziny i przywrócenie
>>>> normalnych relacji między nami oraz dziećmi. Jest to oczywiście
>>>> możliwe tylko wówczas gdy odbudujemy nasz związek ale nie na
>>>> zasadach, które obowiązywały przed jego rozpadem, czyli na
>>>> dominacji kobiety, lecz na zasadach partnerskich. I to
>>>> zaproponowałem mojej eks-: odbudowanie pełnej rodziny, i
>>>> wówczas podział mieszkania będzie niepotrzebny. W przypadku,
>>>> jeżeli Teresa M. nie zgodzi się na moją propozycję proponuję
>>>> podział po 50% pomimo tego, że fizycznie przyczyniłem się
>>>> znacznie bardziej do tego, że ma ona teraz gdzie mieszkać.
>>>>
>>>> Jest to moje ostatnia próba odbudowania rodziny a jedynym
>>>> warunkiem jaki stawiam jest uczciwa rodzinna rozmowa na temat
>>>> wszystkich niewygodnych faktów  naszej przeszłości, które - w
>>>> porę nie wyjaśnione - umożliwiły Teresie M. manipulację i
>>>> obciążanie mnie poczuciem winy za wszystko co stało się złego w
>>>> naszej rodzinie. Manipulacja, której się w porę nie
>>>> przeciwstawiłem, stała się zalążkiem dowolności interpretacji
>>>> tych faktów przez Teresę M. z czego postało następnie kłamstwo
>>>>  historyczne, rzecz by można. Zdaję sobie sprawę, że trudno
>>>> jest się uwolnić od kłamstwa, które zostało wbudowane w
>>>> rodzinną rzeczywistość, i które umożliwiło kobiecie sprawowanie
>>>> nad rodziną niekontrolowanej władzy. Ale cóż, spróbować trzeba
>>>> bo w tle jest dobro i zdrowie emocjonalne naszych dzieci a
>>>> także ich dzieci. Dlatego zaproponowałem takie rozwiązanie
>>>> przed sądem mimo tego, iż zdaję sobie sprawę z tego jak nikłe
>>>> są szansę powodzenia mojego przedsięwzięcia. Ale bez pracy nie
>>>> ma kołaczy więc trzeba działać nawet narażając się na kpiny
>>>> Teresy M. i przywoływanie do porządku przez sędziego, który
>>>> stwierdził, że sprawa dotyczy podziału majątku a nie
>>>> odbudowania rodziny.
>>>>
>>>> Chironie, czy ja jeszcze mam dobrze pod kopułą?

>>> zastanawiam się skąd w tobie takie głębokie poczucie, że można
>>> budować coś na ruinach albo inaczej, coś z niczego. no przecież
>>> jeśli przez całe życie w tym związku nie udało wam się dogadać
>>> bo czułeś się manipulowany seksem i zdominowany, to jak chciałbyś
>>> to zrobić 20 lat po rozwodzie kiedy ani seks jako-taki prawie
>>> nie istnieje, który jak twierdzisz jest zaczynem wszelkiego
>>> nieporozumienia) ani nie sądzę żeby ta twoja ex nagle zrzuciła
>>> skorupę (jak twierdzisz) dominantki i po 60tce dała ci się jak
>>> owieczka poinstruować na życie. skoro od młodości była
>>> zmanierowana(jak twierdzisz) to teraz tym bardziej. a dzieci?
>>> cóż, mają swoje dzieci, które chcą wychowywać po swojemu. ty też
>>>  jesteś nie mniej zdewastowany, odosobnieniem i pływaniem się w
>>> tym swoim kiślu jedynie słusznych racji(seksualnie/kazirodczego
>>> wyzwolenie). jesteś już zbyt długo i daleko od rodziny i typowo
>>> rodzinnej /codziennej problematyki żeby realistycznie ocenić
>>> takie możliwości.

>> W tym co piszesz jest dużo racji jeżeli patrzeć z punktu widzenia
>> przeciętnego Kowalskiego. Zdaje sobie doskonale sprawę z tego jak
>> bardzo trudno jest zaufać, szczególnie wówczas gdy, tak jak moja
>> eks-, całą budowlę zbudowało się na manipulacji i kłamstwie,
>> okłamując całe swoje bliższe i dalsze otoczenie i zwalając winę za
>>  ewentualne niepowodzenia rodziny na tego nieobecnego "kozła
>> ofiarnego", którego na siłę i pod grożbą sankcji policyjnej
>> wyeliminowano z gry rodzinnej. Zbudowała swoje poczucie własnej
>> wartości przede wszystkim okłamując dzieci i to jest
>> najtrudniejsze, choć nie całkiem niemożliwe do pokonania;
>> wystarczy zaufać. Niestety, ten kto oszukuje mierzy wszystkich
>> innych tą sama miarą i dlatego musi dominować by przypadkiem samemu
>> nie ulec oszustwu, gdyż wówczas rozpadłoby się jego przekonanie o
>> jego własnej doskonałości. Więc woli trwać w tym stanie niszcząc
>> swoich najbliższych, czyli dzieci, zamiast zrewidować swoje
>> postępowanie. Bogini Kali wiele ma twarzy. :-(
>>
>> A wiesz dlaczego myślę, że mamy znikome ale jednak szanse na
>> powodzenie. Oboje mamy wytrenowane umysły i mimo upływu lat - mówię
>> teraz za siebie - czuję, że mój umysł jest coraz elastyczniejszy
>> pomimo dogmatyczności w kwestii wychowania seksualnego. Ponieważ
>> oboje trenowaliśmy (studiowaliśmy) tę samą dziedzinę więc jestem
>> głęboko przekonany o tym, że sposób działania umysłu Teresy M.
>> niewiele różni się od mojego poza tym jednym, że ja budowałem
>> poczucie własnej wartości własnymi rękami i nadstawiając własnego
>> karku a ona bezwzględnie wykorzystywała w tym celu dzieci (o sobie
>> samym nie wspomnę, gdyż to jest drobiazg). Ponoć nadzieja matką
>> głupich ale ja liczę na to, że pomimo tych wszystkich kłamstw,
>> którymi się obudowała stać ją na czyn wielki i przełamie zaklęty
>> krąg. Nie mogłem natomiast pozostawić niewykorzystaną żadnej szansy
>> na porozumienie nie tylko dla dobra dzieci ale również dla
>> czystości własnego sumienia by jakiekolwiek zaniedbanie z mojej
>> strony w tej sprawie nie obciążało mojego przyszłego życia. Nie
>> wolno mi jest postąpić tak, jak postąpiłem z moją pierwszą rodziną
>> i dałem się zmanipulować Teresie M. Chociaż, jak to już wcześniej
>> podkreślałem, ten mój błąd/nie błąd doprowadził nie do wyjaśnienia
>> pochodzenia oraz celu działania przemocy. Może brzmi to trochę
>> bezdusznie, ale Natura jest bardzo rozrzutna i składa w ofierze
>> niewinne dzieci w poszukiwaniu najlepszego i trwałego rozwiązania
>> dla stabilności Życia.
>>
>> Co do budowania na gruzach... No cóż od wieków zawsze budujemy coś
>>  na gruzach struktur wcześniejszych, które się nie sprawdziły ale
>> pozostała po nich żyzna gleba. Budujemy nawet na zgliszczach po
>> trzęsieniach ziemi i wulkanicznych erupcjach. Podobnie z
>> uprawianiem seksu, które jest możliwe niezależnie od wieku a zależy
>> od szacunku i zaufania do siebie i do partnera, czyli jest
>> aktywnością powodowaną stanem umysłu raczej aniżeli stanem ciała.
>> Bez zaufania i szacunku wzajemnego nie jest możliwe całkowite
>> roztopienie się w sobie natomiast fizyczne możliwości są
>> uwarunkowane wiarą we własne siły i szacunkiem dla samego siebie
>> oraz aprobatą partnera. Rzeczywiście trudno jest spełnić te warunki
>> jeżeli którykolwiek z partnerów oszukuje lub gdy pojawia się nawet
>> cień manipulacji.

> wiesz co ja sobie myślę? będę z tobą szczera. :-)  po tym wpisie a
> zwłaszcza po stwierdzeniu że: "mówię teraz za siebie - czuję, że mój
>  umysł jest coraz elastyczniejszy pomimo dogmatyczności w kwestii
> wychowania seksualnego." ty już tak naprawdę nic nie chcesz wcielać
> bo wiesz, że to już wszystko za późno, tylko boisz się umierać
> samotności/wśród obcych ludzi.

Cóż, mogę Ci tylko odpowiedzieć, że bardzo się mylisz. Ani nie jestem
samotny ani też niezdolny do praktycznego wdrożenia swojego pomysłu.


> dręczy cię pewno myśl jak zostaniesz zapamiętany przez dzieci i
> wnuczęta.

To mnie specjalnie nie interesuje gdyż nie o pamięć chodzi lecz o efekt
mojej społecznej aktywności.


> czy to nie jest tak, że przemyślałeś sobie przez te lata różne błędy,
> stworzyłeś na ich kanwie ten swój tron nieomylności trzymając za
> jedna nogę Freuda i podbudowując męskie ego (poniewczasie) ale że
> zdajesz sobie sprawę że nic tym u nikogo z rodziny nie ugrasz, to
> zwyczajnie chcesz ugody.

Nie przeczytałaś uważnie mojej wcześniejszej odpowiedzi. Powtórzę więc.
Ponieważ jedynym moim sędzią jest i będzie moje sumienie więc
wykorzystuję wszystkie szanse odbudowy rodziny w celu uniknięcia
sytuacji, z którą miałem do czynienia po rozpadzie mojego pierwszego
małżeństwa (moje poczucie winy, które wykorzystywała Teresa M.).


> dla mnie to nawet bardziej ludzkie.

To dlaczego próbujesz robić za umniejszacza mojego poczucia własnej
wartości? Poczytaj sobie "Wrednych ludzi" J.J.Cartera, znajdziesz w
mojej biblioteczce.


> jeśli(jak twierdzisz) ex obudowała się kłamstwami które przyczyniły
> się do rozpadu waszej rodziny to ty obudowałeś się (poniewczasie)
> teoriami za które aż trudno nie wsadzić cię do więzienia (bo na
> psychicznie chorego ty mi niestety nie "wyglądasz") żeby zrównoważyć
>  wewnętrzny ból niepowodzeń małżeńskich x2.

Matriarchalnym prawem, które dogadza kobietom w ich walce o dominację
nad mężczyznami, mnie nie przestraszysz. Nie przeżywam również żadnych
rozterek z powodu niepowodzeń małżeńskich, gdyż zdaję sobie sprawę jaka
jest dola reformatorów. Zresztą jako emocjonalny androgyn potrafię być
sam z sobą bez potrzeby kontaktów z innymi ludżmi (chociaż tych
kontaktów mam aż w nadmiarze). Moje doświadczenia małżeńskie
doprowadziły mnie do całkowitego uniezależnienia się od drugiego
człowieka w tym również od kobiet; co nie znaczy, że dla właściwej
kobiety nie znajdzie się miejsce w moim sercu i umyśle.


> jakby nie patrzeć wet za wet. znam mężczyzn którzy zostali
> skutecznie odseparowani przez matki od dzieci, i miotają się podobnie
> jak ty ale znam też ojców którzy postąpili podobnie wobec matek.

Im więcej będzie takich jak ja tym szybciej rodzaj ludzki wyrośnie ze
swojej zwierzęcości tak starannie podtrzymywanej przez kobiety. Dzięki
kobietom rodzaj ludzki zaistniał i przetrwał do dzisiaj ale też dzięki
kobietom upadnie tak jak to czyni ze swoimi dziećmi bogini Kali.


> puenty nie będzie bo niektórych błędów w życiu po prostu nie da się
> naprawić, trzeba z nimi żyć.

W życiu mamy do czynienia z faktami. To czy są one odczytywane jako
błędy czy jako fakty twórcze to już tylko ludzka interpretacja. Dla mnie
fakty z mojego życia są kamieniami znaczącymi moją drogę ku
samoświadomości i wolności od wszelkich ograniczeń. Wolność to
odpowiedzialność i tylko człowiek wolny jest w stanie zatrzymać zło
degradujące ludzkie życie. Wolność absolutna wcale nie oznacza też, że
będę robił wszystko czego tylko zapragnę; wręcz przeciwnie będę robił
tylko to co nie będzie szkodziło innym i co nie będzie ograniczało ich
wolności. Wzajemność za wzajemność: "pomoc wzajemna jako czynnik
rozwoju".

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 29 Apr 2017 06:52:55 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
>
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <LeoTar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:odu5a9$sv1$1@node2.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:

>>> Pytasz o moją diagnozę, a gdy ją stawiam, to się wycofujesz. To,
>>> że się raczkiem wycofujesz nie zwalnia Cię z uiszczenia opłaty za
>>> diagnozę. :-)

>> Chironie, a może po naszej jakże długiej znajomości postawisz mi
>> nową diagnozę na podstawie mojego zachowania,  bo czasami tracę
>> nieco grunt pod nogami i potrzebuję czyjegoś świeżego spojrzenia z
>> zewnątrz.
>>
>> Otóż wczoraj odbyła się przed sądem druga rozprawa w sprawie o
>> podział naszego majątku wspólnego dorobkowego, którym do chwili
>> obecnej jet mieszkanie własnościowe, i której to sprawy nie
>> załatwiliśmy podczas rozwodu w 1996/7 roku. Pierwszy raz po 23
>> latach miałem okazję zobaczyć moją córkę Kasię i drugi raz w tym
>> samym czasie młodszego syna Janka. Starszego Wojtka (Down) moja
>> eks- niestety nie przyprowadziła jako świadka do udziału w
>> sprawie. Bardzo mi było żal Kasi, która wygląda na bardzo zmęczoną
>> życiem, i której szeroko otwarte oczy, gdy odpowiadała na jakieś
>> tam moje pytanie, świadczyły o tym, że jest nadal przerażonym
>> dzieckiem po terapii, którą jej zaserwowali w 1994/5 roku
>> "specjaliści" z wrocławskiego ośrodka socjoterapii młodzieżowej na
>> wniosek Teresy M. Ponadto życie Kasię też nie rozpieszcza, gdyż ma
>>  niepełnosprawnego syna. Znacznie lepiej czuje się Jasiu, ulubiony
>>  syn Teresy M., który jeszcze na razie nie ma problemów rodzinnych
>>  (i oby ich nie miał).
>>
>> Sprawa jak to sprawa. Wnioskodawczynią w sprawie jest Teresa M., ja
>> jestem tylko uczestnikiem. Wnioskodawczyni chce udowodnić, ze to
>> dzięki niej mamy to mieszkanie, że to wyłącznie ona i jej rodzice
>> przyczynili się do tego, że nabyliśmy to mieszkanie i że ja to
>> właściwie nie mam żadnego prawa; stara się umniejszyć moją rolę w
>> zabezpieczaniu rodziny i naszym materialnym wzbogacaniu się. I dla
>> udowodnienia tego powołała świadków, którzy mają zakrzyczeć sąd bez
>> żadnych twardych dowodów, i pokazać że właściwie to byłem
>> utrzymankiem Teresy M.
>>
>> Ale to nie jest ważne. Dla mnie sprawa o podział mieszkania jest
>> ostatnią szansą na... odbudowanie rodziny i przywrócenie normalnych
>> relacji między nami oraz dziećmi. Jest to oczywiście możliwe tylko
>> wówczas gdy odbudujemy nasz związek ale nie na zasadach, które
>> obowiązywały przed jego rozpadem, czyli na dominacji kobiety, lecz
>> na zasadach partnerskich. I to zaproponowałem mojej eks-:
>> odbudowanie pełnej rodziny, i wówczas podział mieszkania będzie
>> niepotrzebny. W przypadku, jeżeli Teresa M. nie zgodzi się na moją
>> propozycję proponuję podział po 50% pomimo tego, że fizycznie
>> przyczyniłem się znacznie bardziej do tego, że ma ona teraz gdzie
>> mieszkać.
>>
>> Jest to moje ostatnia próba odbudowania rodziny a jedynym warunkiem
>> jaki stawiam jest uczciwa rodzinna rozmowa na temat wszystkich
>> niewygodnych faktów  naszej przeszłości, które - w porę nie
>> wyjaśnione - umożliwiły Teresie M. manipulację i obciążanie mnie
>> poczuciem winy za wszystko co stało się złego w naszej rodzinie.
>> Manipulacja, której się w porę nie przeciwstawiłem, stała się
>> zalążkiem dowolności interpretacji tych faktów przez Teresę M. z
>> czego postało następnie kłamstwo historyczne, rzecz by można. Zdaję
>> sobie sprawę, że trudno jest się uwolnić od kłamstwa, które zostało
>> wbudowane w rodzinną rzeczywistość, i które umożliwiło kobiecie
>> sprawowanie nad rodziną niekontrolowanej władzy. Ale cóż, spróbować
>> trzeba bo w tle jest dobro i zdrowie emocjonalne naszych dzieci a
>> także ich dzieci. Dlatego zaproponowałem takie rozwiązanie przed
>> sądem mimo tego, iż zdaję sobie sprawę z tego jak nikłe są szansę
>> powodzenia mojego przedsięwzięcia. Ale bez pracy nie ma kołaczy
>> więc trzeba działać nawet narażając się na kpiny Teresy M. i
>> przywoływanie do porządku przez sędziego, który stwierdził, że
>> sprawa dotyczy podziału majątku a nie odbudowania rodziny.
>>
>> Chironie, czy ja jeszcze mam dobrze pod kopułą?

> Wiesz, to nie jest ten problem - czy masz dobrze pod kopułą, czy też
> nie. Któż może to stwierdzić? A w ogóle to kto ma ład pod deklem? :-)
> W tym, co piszesz - ja widzę coś, co - jak będziesz chciał, to może
> Ci się przyda. Otóż - mam głębokie przekonanie, że sędzia miał sporo
> racji zwracając Ci uwagę, ze tam właśnie spotkaliście się po to, żeby
> podzielić się mieszkaniem. Wiesz - dziwi tu to, że czekasz na
> rozprawę, żeby jej złożyć taką propozycję. Jak rozumiem - inny
> kontakt nie był możliwy.

Nie, to nie był pierwszy raz Chironie kiedy jej zaproponowałem odbudowę
rodziny. Już sporo czasu upłynęło od chwili gdy zaproponowałem jej to w
rozmowie telefonicznej. A dlatego przez telefon bo spotkać się ze mną
nie chciała. Wówczas w rozmowie telefonicznej mnie nieomalże wyśmiała.
Ale zrzuciłem to na karb urażonej dumy, no bo w skoro od lat nie chciała
ze mną rozmawiać to ja "rozmawiałem" z nią przez... Usenet. W końcu
jakąś drogą trzeba zacząć ze sobą rozmawiać.


> No ok, ale skoro tak, to przecież jakieś przyczyny spowodowały, że
> jesteście w tym miejscu, w którym jesteście teraz. No a skoro tak -
> to należy się zapytać: Czy nadal istnieją te powody? To nie ma
> znaczenia, czy te powody są prawdziwe, czy też wydumane. Na przykład
>  - dla Twojej żony istnieją jakieś powody, dla których nie chce się z
>  Tobą widzieć.

Jedyną przyczyną była kiedyś moja słabość w stosunku do niej spowodowana
moim brakiem poczucia własnej wartości i godzeniem się na wszystko byle
by tylko nie stracić dostępu do seksu z nią, od którego byłem
uzależniony gdyż w ówczesnym moim stanie świadomości nawet niezbyt udany
seks był potwierdzeniem mojej męskości. Tak zostałem wychowany i tak
jest wychowywanych 100% chłopców. Dzięki temu kobiety mogą manipulować
mężczyznami posługując się manipulowaniem beczką prochu jaką są faceci
wychowani na macho przez swoje matki. Bo to matki, a nie ojcowie
wychowują nas na machystów. Ojcowie nie mają dostępu do życia
emocjonalnego swoich dzieci nie tylko w początkowym okresie życia
dziecka ale również póżniej. Matki robią wszystko aby być dla dzieci
tymi najważniejszymi, tymi które jako jedyne zapewniają poczucie
bezpieczeństwa i uczucia. W ten sposób stają się matki w ich przekonaniu
dzięki podziwowi dzieci lepsze, kompensują sobie brak poczucia własnej
wartości za pomocą dziecięcej wdzięczności, która faktycznie wynika z
uzależnienia dziecka od matki i, w pewnym momencie, z nieuświadamianego
strachu dziecka przed porzuceniem rzez matkę. No bo co się stanie gdy
matki, tej jedynej opiekunki i gwarantki poczucia bezpieczeństwa,
zabraknie? A równocześnie matka "poświęcając" się dzieciom oddala się od
partnera, z którym - w jej podświadomym przekonaniu - musi uprawiać seks
na handel w zamian za jego uległość i współdziałanie w zabezpieczeniu
dziecka. To pozostałość w kobiecej podświadomości po okresie kiedy
istotnie mężczyznie/samcowi nie mogła była ufać gdyż był wówczas, w
zamierzchłej przeszłości, jeszcze nieodpowiedzialnym i chętnym do
swawoli zwierzęciem. I to w zachowaniach samicy pozostało: nieufność i
wynikające zeń dążenie do całkowitej kontroli (brak zaufania to
konieczność kontrolowania działań innych) aby mogła zabezpieczyć siebie
i dziecko. W celu kontrolowania faceta posługuje się seksem merkantylnie
przez c staje się rodzinną prostytutką co zapewne do przyjemności nie
należy. Stąd odwieczna nienawiść KOBIETY DO MĘŻCZYZNY wysysana z mlekiem
matki i wychowywanie synów na uległych kobiecie niedojdów.

A  Teresa M. dlatego nie chce się ze mną widzieć bo UŚWIADOMIŁEM jej te
wszystkie właśnie zjawiska. A ponieważ Kasia przyczyniła się bardzo do
tego, że mogłem sobie to wszystko uświadomić więc jak już pisałem
została, na wniosek matki i za podszeptem jej znajomej psiapsiółki
chorej psycholożki, skierowana do wrocławskiego młodzieżowego ośrodka
socjoterapii na kurację, która miała ją sprowadzić na drogę cnoty i
babskiej nienawiści do mężczyzny. I do tego Teresa M. nie chce się sama
przed sobą przyznać. A ja, dzięki przemianom świadomości, które się we
mnie dokonały, odsłoniłem jej karty, karty którymi manipulowała i
spychała na mnie odpowiedzialność za to co sama złego robiła. Ja wiem
jak bardzo boli i ile odwagi wymaga przyznawanie się przed samy sobą do
błędów, które się popełniło ale które uzmysłowione przyczyniają się do
rozwoju osoby. Wystarczy nie być śmierdzącym tchórzem.


> No to dlaczego uważasz, że wychodząc z taką propozycją - i to na sali
> sądowej - sprawisz, że przyczyny te ustaną?!

Dlatego, że na sali sądowej panuje cisza i podniosła atmosfera.No może
trochę przesadzam z tą podniosłością, gdyż sądy coraz częściej stoją
obrazem śmieszności, ale dobra i taka szansa. Myślę jednak, że gdybym
miał okazję powiedzieć to co powiedziałem w obecności wszystkich
świadków powołanych przez Teresę M. to nacisk na nią byłby jeszcze
większy: zarówno presja na "nie daj się facetowi" wywierana przez równie
chore na nienawiść do mężczyzn jak i ona sama jak i te inne. W ten
sposób cały czas wymuszam polaryzację nastrojów w rodzinie i zmuszam do
samodzielnego myślenia nawet dzieci obarczone przez Teresę M. "syndromem
sztokholmskim". Nawet jeżeli nie wygram(y) to wydżwignę świadomość
dzieci na znacznie wyższy poziom aniżeli wówczas gdybym był potulnym
baranem do rżnięcia. I wówczas jeżeli nie mnie to im uda się
rozpowszechnić moją myśl i ideę. Bo ziarno zostało zasiane 23 lata temu,
kiedy ja uświadomiłem sobie w czym rzecz i kiedy Teresa M. ze strachu
przed koniecznością rezygnacji z samodierżawnej władzy wyrzuciła mnie z
domu zamiast podjąć ze mną uczciwą rozmowę, którą już wówczas jej
proponowałem chociaż byłem do tej rozmowy znacznie gorzej niż teraz
przygotowany. Wówczas byłem na początku i nie wiedziałem nic na temat
porzucenia, ale wówczas to ona sama mi to podpowiedziała.


> Ba! Przecież ona to może wykorzystać przeciw Tobie!

Niech spróbuje. Tylko na to czekam.


> Pierwszy raz od 23 lat widziałeś swoją córkę. No ale właściwie
> dlaczego?

Tak, widziałem Kasię przez moment, pierwszy raz od 23 lat. I myślę, że
zgodę na to widzenie wyraziła Teresa M. Nie wiem jakie intencje jej
przyświecały, ale to była jej zgoda. Dlatego uważam, że pierwsze lody
zostały przełamane. :-)


> Jak myślisz - co Twoja córka sobie myśli o Tobie?

Na pewno nic złego. Tak samo ja przed 23 laty gdy wyjeżdżała ode mnie ze
Stanów i gdy napisała mi ten pamiętny list, starała się być neutralna i
jej zeznania były bardzo oszczędne, tak jak i list. Zmieniła się bardzo
od grudnia 1994, kiedy widziałem ja po raz ostatni po terapii, którą jej
zaserwował wymieniony przez mnie wyżej wrocławski ośrodek socjoterapii
młodzieżowej, i kiedy zionęła nienawiścią do mnie. Na przestrzeni od
września do grudnia '94 zrobili z niej mojego wroga. Chociaż właściwie
to proces zaczął się już w czerwcu '94 kiedy Teresa M. przyjechała z
Wojtkiem do USA i zaczęła "prostować" Kasi kręgosłup moralny z
przyjaznego mężczyznie na nienawistnego mężczyznie. Kasi ma teraz swoje
problemy rodzinne i zaczyna dostrzegać, że zawsze bylem w stosunku do
niej uczciwy i że ją cały czas kocham jak dziecko. Ale też nigdy nie
ograniczałem jej wolności ani nie nakazywałem działać przeciwko matce. W
przeciwieństwie do Teresy M., której działalność w stosunku do mnie byłą
zawsze nieuczciwa. I do tego Teresa M. musi się przyznać by mogła się
pojednać z naszą córką. Bo to jest najważniejszy moment w historii
naszej rodziny: pojednanie matki z córką. Chłopcy w tej rozgrywce to
mały pikuś, gdyż ja nigdy ich nie poniżyłem tak jak Tresa M. zrobiła z
naszą córką.


> To samo dotyczy syna. A może inaczej: z ICH punktu widzenia - co
> przemawia za tym, żeby Ci pokazać wyciągnięty palec, a co za tym,
> żeby próbować stworzyć wraz z Tobą rodzinę?

Myślę, że docenią moja cierpliwość w dążeniu do odbudowy rodziny
i okazywany szacunek pomimo drzazg, które wokoło lecą. Ale "gdzie
drwa rąbią tam wióry lecą", nie da się inaczej.

> Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 29 Apr 2017 10:55:42 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <LeoTar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:oe167f$m54$1@node1.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:

>>> Wiesz, to nie jest ten problem - czy masz dobrze pod kopułą, czy
>>>  też nie. Któż może to stwierdzić? A w ogóle to kto ma ład pod
>>> deklem? :-) W tym, co piszesz - ja widzę coś, co - jak będziesz
>>> chciał, to może Ci się przyda. Otóż - mam głębokie przekonanie,
>>> że sędzia miał sporo racji zwracając Ci uwagę, ze tam właśnie
>>> spotkaliście się po to, żeby podzielić się mieszkaniem. Wiesz -
>>> dziwi tu to, że czekasz na rozprawę, żeby jej złożyć taką
>>> propozycję. Jak rozumiem - inny kontakt nie był możliwy.

>> Nie, to nie był pierwszy raz Chironie kiedy jej zaproponowałem
>> odbudowę rodziny. Już sporo czasu upłynęło od chwili gdy
>> zaproponowałem jej to w rozmowie telefonicznej. A dlatego przez
>> telefon bo spotkać się ze mną nie chciała. Wówczas w rozmowie
>> telefonicznej mnie nieomalże wyśmiała. Ale zrzuciłem to na karb
>> urażonej dumy, no bo w skoro od lat nie chciała ze mną rozmawiać to
>> ja "rozmawiałem" z nią przez... Usenet. W końcu jakąś drogą trzeba
>> zacząć ze sobą rozmawiać.

> No ale - jak napisałeś - jakoś trzeba zacząć. No to można i przez
> usenet czy telefon. Podkreślę: ZACZĄĆ. Musi jednak nastąpić moment, w
> którym warunkiem koniecznym rozwoju znajomości (i to prędzej niż
> później) jest spotkanie twarzą w twarz. Przecież w ten sposób niczego
> nie zyskałeś. Ba! Nie mogłeś zyskać.

Tego nie wiesz mistrzu. Ale faktem jest, że za pierwszym ruchem musi
nastąpić drugi i kolejne. Ja robiłem pierwszy ruch, a właściwie po raz
któryś go powtórzyłem, najwyższy więc czas na jakąś deklarację z drugiej
strony. Deklarację, która pokazałaby, że ta druga strona jest gotowa do
współdziałania w jakimś chociaż okrojonym zakresie. Bo ja nie będę
ciągle wystawiał ręki podczas gdy druga strona będzie tylko tę rękę kąsać.


>>> No ok, ale skoro tak, to przecież jakieś przyczyny spowodowały,
>>> że jesteście w tym miejscu, w którym jesteście teraz. No a skoro
>>>  tak - to należy się zapytać: Czy nadal istnieją te powody? To
>>> nie ma znaczenia, czy te powody są prawdziwe, czy też wydumane.
>>> Na przykład - dla Twojej żony istnieją jakieś powody, dla których
>>>  nie chce się z Tobą widzieć.

>> Jedyną przyczyną była kiedyś moja słabość w stosunku do niej
>> spowodowana moim brakiem poczucia własnej wartości i godzeniem się
>> na wszystko byle by tylko nie stracić dostępu do seksu z nią, od
>> którego byłem uzależniony gdyż w ówczesnym moim stanie świadomości
>> nawet niezbyt udany seks był potwierdzeniem mojej męskości. Tak
>> zostałem wychowany i tak jest wychowywanych 100% chłopców. Dzięki
>> temu kobiety mogą manipulować mężczyznami posługując się
>> manipulowaniem beczką prochu którą są faceci wychowani na macho
>> przez swoje matki. Bo to matki, a nie ojcowie wychowują nas na
>> machystów. Ojcowie nie mają dostępu do życia emocjonalnego swoich
>> dzieci nie tylko w początkowym okresie życia dziecka ale również
>> póżniej. Matki robią wszystko aby być dla dzieci tymi
>> najważniejszymi, tymi które jako jedyne zapewniają poczucie
>> bezpieczeństwa i uczucia. W ten sposób stają się matki w ich
>> przekonaniu dzięki podziwowi dzieci lepsze, kompensują sobie brak
>> poczucia własnej wartości za pomocą dziecięcej wdzięczności, która
>> faktycznie wynika z uzależnienia dziecka od matki i, w pewnym
>> momencie, z nieuświadamianego strachu dziecka przed porzuceniem
>> rzez matkę. No bo co się stanie gdy matki, tej jedynej opiekunki i
>> gwarantki poczucia bezpieczeństwa, zabraknie? A równocześnie matka
>> "poświęcając" się dzieciom oddala się od partnera, z którym - w
>> jej podświadomym przekonaniu - musi uprawiać seks na handel w
>> zamian za jego uległość i współdziałanie w zabezpieczeniu dziecka.
>> To pozostałość w kobiecej podświadomości po okresie kiedy istotnie
>> mężczyznie/samcowi nie mogła była ufać gdyż był wówczas, w
>> zamierzchłej przeszłości, jeszcze nieodpowiedzialnym i chętnym do
>> swawoli zwierzęciem. I to w zachowaniach samicy pozostało:
>> nieufność i wynikające zeń dążenie do całkowitej kontroli (brak
>> zaufania to konieczność kontrolowania działań innych) aby mogła
>> zabezpieczyć siebie i dziecko. W celu kontrolowania faceta
>> posługuje się seksem merkantylnie przez c staje się rodzinną
>> prostytutką co zapewne do przyjemności nie należy. Stąd odwieczna
>> nienawiść KOBIETY DO MĘŻCZYZNY wysysana z mlekiem matki i
>> wychowywanie synów na uległych kobiecie niedojdów.
>>
>> A  Teresa M. dlatego nie chce się ze mną widzieć bo UŚWIADOMIŁEM
>> jej te wszystkie właśnie zjawiska. A ponieważ Kasia przyczyniła się
>> bardzo do tego, że mogłem sobie to wszystko uświadomić więc jak już
>> pisałem została, na wniosek matki i za podszeptem jej znajomej
>> psiapsiółki chorej psycholożki, skierowana do wrocławskiego
>> młodzieżowego ośrodka socjoterapii na kurację, która miała ją
>> sprowadzić na drogę cnoty i babskiej nienawiści do mężczyzny. I do
>> tego Teresa M. nie chce się sama przed sobą przyznać. A ja, dzięki
>> przemianom świadomości, które się we mnie dokonały, odsłoniłem jej
>> karty, karty którymi manipulowała i spychała na mnie
>> odpowiedzialność za to co sama złego robiła. Ja wiem jak bardzo
>> boli i ile odwagi wymaga przyznawanie się przed samy sobą do
>> błędów, które się popełniło ale które uzmysłowione przyczyniają się
>> do rozwoju osoby. Wystarczy nie być śmierdzącym tchórzem.

> Pytasz o radę, ale nie potrafisz z niej skorzystać.

A gdzie byłą ta rada?


> To, co napisałeś powyżej - to Twoja własna ocena siebie samego.

No bo ja chyba znam samego siebie najlepiej. A jeżeli ktoś pokusi się o
rzetelną ocenę mojej osoby to na pewno to rozważę. Tylko, że takich ocen
nie ma; kiedyś były że jestem chorym psychicznie, ostatnio Aiua40
stwierdziła, że powinienem zostać zamknięty w więzieniu bo jestem
niebezpieczny podczas gdy przed laty psychiatrzy mnie przebadali i
wypuścili stwierdziwszy nawet,  ze nie stanowię zagrożenia dla
obowiązującego systemu prawnego. A ja powiem wprost, że dla
obowiązującego bezprawia stanowię realne zagrożenie gdyż domagam się
uczciwości i sprawiedliwości oraz ujawnienia PRAWDY o mechanizmach
przemocy. Co więcej proponuję narzędzie do wyeliminowania przemocy z
życia ludzi a to stanowi realne zagrożenie dla bezmózgowców  kierujących
się wyłącznie emocjami, manipulującymi w celu posiadania władzy. A każda
osobowa władza oznacza niewolnictwo dla innych od władzy uzależnionych.


> Czyli - sam jesteś własnym sędzią w swojej własnej sprawie. To
> totalny odlot, który wskazywali już starożytni Rzymianie.

Jeżeli działam uczciwie i niczego nie ukrywam powszechnie udostępniając
wyniki swoich dociekań to dlaczego i za co mam być karany. W dodatku
nikt nie potrafi wskazać błędu w moim rozumowaniu a atakowanie mnie
pustosłowiem wskazuje raczej na zazdrość aniżeli chęć rzetelnej rozmowy
o tym co mam do zaoferowania. Jeżeli się nie mylę to mam prawo sądzić
również, a może przede wszystkim, samego siebie. Jeżeli mojej moralności
nie można niczego zarzucić to dlaczego bronisz mojemu sumieniu oceniać
mnie samego?


> Z tego, co piszesz - teraz i wcześniej - to nie chodzi Ci tyle o
> spotkanie a w dalszej perspektywie nawiązanie więzi rodzinnych - ich
>  odbudowa.

Więzi rodzinnych nie buduje się przez wyłącznie fizyczne przebywanie z
drugim człowiekiem lecz przez oddziaływanie i pokazywanie mu zalet
mojego działania. Można zachęcać np. odwagą i bezkompromisowością a
nawet brutalnością za którą stoi uczciwość i praworządność.


> Oni jeszcze muszą przyznać (szczególnie Twoja żona), że była podła i
> więcej nie będzie.

Niestety, tego rozdziału nie uda się uniknąć. Trzeba przestać się bać
potępienia i uśmiechu politowania ze strony bliskich, (np. rodzeństwa)
bo jeżeli są to ludzie myślący to nie potępią, no może się uśmiechną
tylko z niedowierzaniem. Oszusta wspierają tacy sami jak on inni
oszuści, którzy trwają we wspólnym kłamstwie i boją się od niego uwolnić
gdyż boją się ośmieszenia przed innymi kłamcami przez co nawzajem się
wspierają w utrzymywaniu kłamstwa przy życiu. A celują w tym kobiety,
niestety chociaż bardzo się im podoba, gdy trafi się facet, który walnie
pięścią w stół i wywali kawę na ławę; byle to jednak nie był ten
najbliższy facet, facet z którym wychowuje się rzekomo wspólnie dzieci,
a który jest przede wszystkim tym, na którym można wieszać wszystko co
złe a co jest wynikiem niewłaściwych relacji z matką. Mężczyzna jest
kozłem ofiarnym na stole ofiarnym Kobiety, za pomocą leczy ona swoje
rany wynikłe z fałszywych relacji z jej matką. A symbolem tego dążenia
kobiety do wyzwolenia się Kobiety spod dominującego wpływu jej matki
jest krzyżowany Chrystus i jego matka płacząca pod krzyżem.


> Cokolwiek o tym myślisz - tak_się_nie_da. JEDYNY możliwy sposób -
> spotykamy się, i każde stara się na ile może być szczerym i mieć
> dobrą wolę odbudowy tych więzi. Jednak nie tych, co były - bo sam
> wiesz, że były chore, tylko całkiem nowych.

Ależ ja o nic więcej nie proszę jak tylko właśnie o szczerą, uczciwą
rozmowę bo tylko ujawniona i zresetowana przeszłość jest szansą na
zbudowanie partnerskich więzi między nami. Ale do tego potrzebna jest
wola obydwu stron; ja tę gotowość cały czas nie tylko deklaruję ale
również okazuję nawet gdy narażam się na niezrozumienie i śmieszność.
Druga strona jak na razie tylko wyniośle milczy albo mówi nie. No może
pokazanie mi Kasi w sądzie jest jakimś pierwszym sygnałem do
porozumienia; drugim może być pokazanie mi wreszcie Wojtka, którego nie
widziałem również od grudnia roku 1994.


> Takich, na jakie was obecnie stać. http://www.cda.pl/video/1241021bc

Nie mam pieniędzy na coś, co zapewne potwierdzi mi tylko, że mam rację.
I zabierze chwile cennego czasu.


> Obejrzyj dokładnie - i powiedz, co czujesz. Nie to, co wymyśliłeś -
> ale (jak chcesz, oczywiście) - podziel się ze mną swoimi odczuciami.
> A uwierz mi - bardzo Ci to może pomóc

Nie obejrzę z przyczyn j.w.


[...]


>>> Ba! Przecież ona to może wykorzystać przeciw Tobie!

>> Niech spróbuje. Tylko na to czekam.

> To co właściwie chcesz uzyskać? Co w Tobie siedzi - tak naprawdę?

To Ty chcesz mi udzielić porady, gdy uważasz, że moja autodiagnoza
jest... No właśnie, jaka ona jest według Ciebie? Udziel mi zatem
rzeczowej porady skoro zarzucasz mi, że nie mam wystarczającej wiedzy by
być sędzią we własnej sprawie.

Twój ruch mistrzu.


>>> Pierwszy raz od 23 lat widziałeś swoją córkę. No ale właściwie
>>> dlaczego?

>> Tak, widziałem Kasię przez moment, pierwszy raz od 23 lat. I myślę,
>> że zgodę na to widzenie wyraziła Teresa M. Nie wiem jakie intencje
>> jej przyświecały, ale to była jej zgoda. Dlatego uważam, że
>> pierwsze lody zostały przełamane. :-)


>>> Jak myślisz - co Twoja córka sobie myśli o Tobie?

>> Na pewno nic złego. Tak samo ja przed 23 laty gdy wyjeżdżała ode
>> mnie ze Stanów i gdy napisała mi ten pamiętny list, starała się być
>> neutralna i jej zeznania były bardzo oszczędne, tak jak i list.
>> Zmieniła się bardzo od grudnia 1994, kiedy widziałem ja po raz
>> ostatni po terapii, którą jej zaserwował wymieniony przez mnie
>> wyżej wrocławski ośrodek socjoterapii młodzieżowej, i kiedy zionęła
>> nienawiścią do mnie. Na przestrzeni od września do grudnia '94
>> zrobili z niej mojego wroga. Chociaż właściwie to proces zaczął się
>> już w czerwcu '94 kiedy Teresa M. przyjechała z Wojtkiem do USA i
>> zaczęła "prostować" Kasi kręgosłup moralny z przyjaznego mężczyznie
>> na nienawistnego mężczyznie. Kasi ma teraz swoje problemy rodzinne
>> i zaczyna dostrzegać, że zawsze bylem w stosunku do niej uczciwy i
>> że ją cały czas kocham jak dziecko. Ale też nigdy nie ograniczałem
>> jej wolności ani nie nakazywałem działać przeciwko matce. W
>> przeciwieństwie do Teresy M., której działalność w stosunku do mnie
>> byłą zawsze nieuczciwa. I do tego Teresa M. musi się przyznać by
>> mogła się pojednać z naszą córką. Bo to jest najważniejszy moment w
>> historii naszej rodziny: pojednanie matki z córką. Chłopcy w tej
>> rozgrywce to mały pikuś, gdyż ja nigdy ich nie poniżyłem tak jak
>> Tresa M. zrobiła z naszą córką.

> Nic złego o Tobie nie myślała 23 lata, ale nie odczuwała potrzeby
> spotkania?

Już wyjaśniłem, "syndrom sztokholmski" wspierany emocjonalnym szantażem
matki. Na przykład, że jak się ze mną skontaktuje to wpędzi ją do grobu
i kto się wówczas zajmie niepełnosprawnym Wojtkiem. Mamuśki potrafią być
chytre i bezlitosne w stosunku do swoich dzieci. A szczególnie perfidne
są być matki w stosunku do córek, które traktują jako zagrożenie
kazirodcze ze swoimi partnerami. Inaczej traktują synalków, których od
siebie uzależniają seksualnie/emocjonalnie i traktują jako oręż w walce
z mężami/ojcami synów.

Ja nie mam żadnego żalu do Kasi; dziękuję za to, że tak długo "wspiera"
matkę pod dobrowolnym(?) przymusem. Dziękuję jej za czas, który mi dała
na rozwiązanie zagadki przemocy i rozkminienie patologicznych uzależnień
emocjonalnych w naszej rodzinie, która jest jedynie przykładem
patologicznych układów panujących we wszystkich rodzinach. Faktycznie
więc Kasia wspierała i mnie i matkę i nie wiem czy robiła to całkiem
świadomie czy tak kierując się po prostu dobrocią swojego dziecięcego serca.


>>> To samo dotyczy syna. A może inaczej: z ICH punktu widzenia - co
>>> przemawia za tym, żeby Ci pokazać wyciągnięty palec, a co za tym,
>>> żeby próbować stworzyć wraz z Tobą rodzinę?

>> Myślę, że docenią moja cierpliwość w dążeniu do odbudowy rodziny i
>> okazywany szacunek pomimo drzazg, które wokoło lecą. Ale "gdzie
>> drwa rąbią tam wióry lecą", nie da się inaczej.

> To tak nie działa. Obejrzyj film - to czyste życie

Zobaczymy Chironie. A co do filmu to j.w.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 29 Apr 2017 15:36:54 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia
Chiron pisze:
> Użytkownik "pinokio" <pinokio@nie.adres.pl> napisał w wiadomości
> news:oe1oj8$83e$1@node1.news.atman.pl...
>> W dniu 29.04.2017 o 08:28, Chiron pisze:

>>> To tak nie działa. Obejrzyj film - to czyste życie

>> A o czym ten film? Chiron, wysłałem maila.

> Matka jest po terapii.

Po jakiej terapii? Do czego dotarła podczas terapii? A może tylko
jeszcze głębiej się ukryła, udoskonaliła metody manipulacji...? Czy
zaakceptowała brak inicjacji seksualnej jako przyczynę konfliktu? Jeżeli
nie to wszystko jest jedną wielką ściemą i coraz doskonalszym oszustwem
dokonującym się na coraz wyższym poziomie.


> Ma złe relacje z córką, ale ona przeszła terapię i jest już zupełnie
>  inną osobą.

Powtarzam pytanie zadane powyżej: Czy zaakceptowała brak inicjacji
seksualnej jako przyczynę konfliktu? Czy przerobiła temat swojej
agresywnej manipulacji i dominacji? Czy przyznała się przed samą sobą,
że była/jest przyczyną konfliktu?


> Niestety - córka nie chce mieć z nią żadnych relacji.

Bo widocznie wyczuwa fałsz, tyle tylko, że udoskonalony w stosunku do
wersji sprzed matczynej terapii.


> Matka prosi więc terapeutę, żeby po prostu uczestniczył (a może
> raczej prowadził) ich odbudowę więzi. To jest autentyczna sytuacja,
> autentyczny psycholog, który ją prowadził.

Czy psycholog akceptował inicjację seksualną dziecka wśród rodziców
jako warunek konieczny dla zapewnienia dziecku wolności i emocjonalnej
niezależności? Jeżeli nie zaakceptował braku inicjacji seksualnej
dziecka w rodzinie jako prażródła konfliktu to nie był w stanie uwolnić
się od dominacji kobiety i był podatny na jej manipulacje. Dlatego wcale
bym się nie zdziwił gdyby córka nie zaakceptowała go jako mediatora,
gdyż w gruncie rzeczy reprezentował on interes ni dziecka lecz matki,
która chciała utrzymać córkę w niewolniczej zależności od siebie.


> Wygląda to tak, jakby kamera po prostu w pewnym momencie pojawiła
> się i w innym - wyłączyła się.

Nie wierzę w skuteczność tej terapii jeżeli psycholog nie akceptował
mojego modelu wychowawczego. Koniec, kropka Panie Chiron.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 29 Apr 2017 19:29:21 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <LeoTar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:oe24tt$klf$1@node1.news.atman.pl...
>> Chiron pisze:

>>> Wygląda to tak, jakby kamera po prostu w pewnym momencie pojawiła
>>> się i w innym - wyłączyła się.

>> Nie wierzę w skuteczność tej terapii jeżeli psycholog nie
>> akceptował mojego modelu wychowawczego. Koniec, kropka Panie
>> Chiron.

> Nie potrafię Ci pomóc, Leo. Niestety - sam się uwięziłeś w jednym
> miejscu - i żeby nie wiem co, nie ruszysz się z niego. Takie mam
> wrażenie.

Wiesz Chirek. Przeglądam sobie "Patologię normalności" Fromm'a. W rozdziale II
zatytułowanym "Pojęcia zdrowia psychicznego" i podrozdziale 2 zatytułowanym
"Zdrowie psychiczne a podejście ewolucyjne" pisze tak:

"[...] Freudowskie podejście w zasadzie definiuje zdrowie psychiczne na dwa
sposoby: po pierwsze, osiągamy zdrowie psychiczne, jeśli przezwyciężymy
kompleks Edypa, czyli jeśli przezwyciężymy pierwotną, kazirodczą fiksację w
stosunku do matki i wynikającą stąd wrogość wobec ojca; i po wtóre, jeśli libido
osiągnęło fazę płciową. Oto jasne podejście ewolucyjne oparte na idei, że rozwój
człowieka zaczyna się od kompleksu Edypa, przechodząc siłą rzeczy przez tę fazę
w trakcie rozwoju, a człowieka zdrowego psychicznie można określić jako osobę,
która pomyślnie ukończyła ten proces, przeszła pomyślne przez tę fazę rozwoju [...]".

W innym miejscu zaznacza, że byłoby idealnie, gdyby zdrowie psychiczne
społeczeństwa było tożsame ze zdrowiem psychicznym jednostki. Ale tak
niestety nie jest, skąd należy wysnuć wniosek, że coś nie gra z tym rozwiązaniem
problemu kompleksu Edypa, czyli po prostu, że nie jest on rozwiązywany na etapie,
na którym rozwiązany być powinien.

Wniosek prosty, że albo jestem totalnym szajbusem albo mam zwyczajnie rację.
I szkoda Twoich chęci do pomożenia mi; raczej popracuj nad sobą.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 29 Apr 2017 20:28:09 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Aiua40 pisze:
> W dniu 2017-04-29 o 19:29, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Wniosek prosty, że albo jestem totalnym szajbusem albo mam
>> zwyczajnie rację. I szkoda Twoich chęci do pomożenia mi; raczej
>> popracuj nad sobą.
>
> optuję za tym pierwszym. tylko uściślając - jesteś z tych gorszych
> szajbusów. piekielnie inteligentnych i szalenie wyrachowanym a przy
> tym bardzo grzeczny i dość taktowny. wnyk,lep i stryczek
> jednocześnie. :-)

Przez kilka dni prowadziłem na facebook'u jednostronną rozmowę
(monolog) z moją córką Katarzyną. Po rozprawie w sprawie podziału
mieszkania, która odbyła się w ostatni czwartek, w której Kasia zeznawała
jako świadek Teresy M., dzisiaj odczytałem wreszcie wiadomość od Kasi.
Oto ona:

"Nie interesuja mnie Twoje poglady. Przestales wywiazywac sie ze swoich
obowiazkow jako rodzic wiele lat temu. Nie mamy sobie nic do powiedzenia.
Dawno temu osiagnelam pelnoletniosc i sama podejmuje decyzje o tym kogo
chce lub nie chce w soim zyciu. Prosze sie ze mna nie kontaktowac i nie
ingerowac w zycie moje lub mojej rodziny."

Odpowiedziałem krótko w sposób następujący:

"Wyobraz sobie, że bardzo czekałem na odpowiedz, która wyjaśni mi
Twój/Wasz prawdziwy stosunek do mnie. Jestem Ci bardzo wdzięczny
za tę odpowiedz."

Widzisz Aiua40. Od zarania rodzaju ludzkiego Kobieta dbała o przetrwanie
ludzkości. Ale nie ustrzegła się błędu, który popełnił nieświadomy Stwórca,
a właściwie to powielała/powiela ten błąd, który przyczyni się do wymarcia
ludzi funkcjonujących według metody narzuconej przez Kobietę. W swej
działalności na rzecz przetrwania gatunku Kobieta nie kieruje się emocjami
lecz zimną kalkulacją i działa z żelazną konsekwencją i nie chce zmienić
metody działania nawet jeżeli ma to się zakończyć zagładą gatunku. Dlatego
aby Życie mogło trwać nadal nawet w zmienionej formie ktoś, kto znajdzie
dla Życia wyjście z zagrożenia nie może się kierować emocjami i musi działać
tak samo zimno i bezwzględnie jak działa/działała Kobieta. Masz więc rację
że jestem wyrachowany, bezwzględny i zimny niczym stal w swoich
kalkulacjach a emocje wykorzystuję do ujawniania prawdziwych intencji moich
oponentów.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 29 Apr 2017 20:29:51 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 29.04.2017 o 19:29, LeoTar Gnostyk pisze:

>> kompleksu Edypa, przechodząc siłą rzeczy przez tę fazę w trakcie
>> rozwoju, a człowieka zdrowego psychicznie można określić jako osobę,
>> która pomyślnie ukończyła ten proces, przeszła pomyślne przez tę fazę
>> rozwoju [...]".

> Czyli walka z pokusą przez ulegnięcie jej. Jeśli pożądam mamę, to mam
> ulec temu. A jeśli nie, to znaczy że nie uświadamiam sobie swoich
> potrzeb i też mam ulec.

Niczego nie zrozumiałeś pinokio. Wróć do szkoły podstawowej.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 29 Apr 2017 21:35:56 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 29.04.2017 o 20:29, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Niczego nie zrozumiałeś pinokio. Wróć do szkoły podstawowej.

> Konkretnie czego? Przecież to co przedstawiłem jest tym samym o czym
> Ty piszesz

Nie chodzi o uleganie pokusie lecz o zapewnienie - młodym ludziom
wkraczającym w samodzielne życie - inicjacji seksualnej w gronie obojga
rodziców. Dążenie dziecka do inicjacji z rodzicem to nie jest POKUSA lecz
KONIECZNOŚĆ aby rozwiązać to czego do tej pory rozwiązać się nie udawało
pomimo wielu różnorakich prób, czyli o niedopuszczenie do powstania w
młodym człowieku braku poczucia własnej wartości, wiary i zaufania we
własne siły. Ten deficyt jest konsekwencją nierozwiązania kompleksu
Edypa/Elektry i ujawnia się w dążeniu do jego likwidacji. Walka o przywrócenie
poczucia własnej wartości utraconego wskutek nieświadomego rodzicielskiego
zaniedbania wychowawczego owocuje rywalizacją i "wyścigiem szczurów",
którego celem jest uwolnienie się od braku poczucia własnej wartości. Ale żadne
osiągnięcia nie są w stanie skompensować tego, co się nie dopełniło na etapie
przygotowania dziecka do samodzielnego życia. Konsekwencje tego niedoboru
są wielorakie i trudno je streścić w jednym zdaniu, gdyż będzie to zbyt lakoniczne
i może pozostać niezauważone jako coś enigmatycznego. Jak chcesz możemy
wrócić do tematu i omówić go od samych podstaw.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 29 Apr 2017 22:13:58 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 29.04.2017 o 15:36, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Czy psycholog akceptował inicjację seksualną dziecka wśród rodziców
>> jako warunek konieczny dla zapewnienia dziecku wolności i
>> emocjonalnej

> Życie jest o wiele bogatsze niż "inicjacja seksualna dziecka wśród
> rodziców", nie możesz się rozwijać bo zafiksowałeś się na jednym,

Życie jest nieskończenie bogate, co wcale nie znaczy, że jeden element
edukacji jest NIEZASTĄPIONY. Jest on zwieńczeniem całego procesu
wychowawczego dziecka w rodzinie, jest przygotowaniem do stworzenia
własnej rodziny, która żyć będzie w harmonii i wolności. To jest moment
przejścia, rytuał przejścia od "bycia wychowywanym" przez rodziców do
"bycia wychowawcą" swoich dzieci. By być wychowawcą trzeba być zdolnym
do odróżniania dobra od zła i samemu nie generować zła.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 29 Apr 2017 22:21:39 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 29.04.2017 o 21:35, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Nie chodzi o uleganie pokusie lecz o zapewnienie - młodym ludziom
>> wkraczającym w samodzielne życie - inicjacji seksualnej w gronie
>> obojga rodziców. Dążenie dziecka do inicjacji z rodzicem to nie
>> jest POKUSA

> ręce opadają, gdybyś przynajmniej miał cień wątpliwości że się
> mylisz!

Kiedyś wątpiłem gdy nie miałem tylu obserwacji i doświadczeń. Ale im więcej
czasu spędzam na weryfikowaniu swoich odkryć tym bardziej jestem pewien,
że nie pomyliłem się przed laty. Zaś ostatnie doświadczenia z moja byłą rodziną
upewniły mnie do reszty, że mam absolutną rację. Nikt i nic nie jest w stanie
podważyć tej mojej pewności: Tak być MUSI. Ludzkość, bez zaakceptowania
i wdrożenia tej zmiany w wychowanie dzieci, nie przetrwa.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 30 Apr 2017 12:42:09 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <LeoTar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

LeoTar Gnostyk pisze:
> Aiua40 pisze:
>> W dniu 2017-04-29 o 19:29, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Wniosek prosty, że albo jestem totalnym szajbusem albo mam
>>> zwyczajnie rację. I szkoda Twoich chęci do pomożenia mi; raczej
>>> popracuj nad sobą.

>> optuję za tym pierwszym. tylko uściślając - jesteś z tych gorszych
>> szajbusów. piekielnie inteligentnych i szalenie wyrachowanym a
>> przy tym bardzo grzeczny i dość taktowny. wnyk,lep i stryczek
>> jednocześnie. :-)

> Przez kilka dni prowadziłem na facebook'u jednostronną rozmowę
> (monolog) z moją córką Katarzyną. Po rozprawie w sprawie podziału
> mieszkania, która odbyła się w ostatni czwartek, w której Kasia
> zeznawała jako świadek Teresy M., dzisiaj odczytałem wreszcie
> wiadomość od Kasi. Oto ona:
>
> "Nie interesuja mnie Twoje poglady. Przestales wywiazywac sie ze
> swoich obowiazkow jako rodzic wiele lat temu. Nie mamy sobie nic do
> powiedzenia. Dawno temu osiagnelam pelnoletniosc i sama podejmuje
> decyzje o tym kogo chce lub nie chce w soim zyciu. Prosze sie ze mna
> nie kontaktowac i nie ingerowac w zycie moje lub mojej rodziny."
>
> Odpowiedziałem krótko w sposób następujący:
>
> "Wyobraz sobie, że bardzo czekałem na odpowiedz, która wyjaśni mi
> Twój/Wasz prawdziwy stosunek do mnie. Jestem Ci bardzo wdzięczny za
> tę odpowiedz."
>
> Widzisz Aiua40. Od zarania rodzaju ludzkiego Kobieta dbała o
> przetrwanie ludzkości. Ale nie ustrzegła się błędu, który popełnił
> nieświadomy Stwórca, a właściwie to powielała/powiela ten błąd, który
> przyczyni się do wymarcia ludzi funkcjonujących według metody
> narzuconej przez Kobietę. W swej działalności na rzecz przetrwania
> gatunku Kobieta nie kieruje się emocjami lecz zimną kalkulacją i
> działa z żelazną konsekwencją i nie chce zmienić metody działania
> nawet jeżeli ma to się zakończyć zagładą gatunku. Dlatego aby Życie
> mogło trwać nadal nawet w zmienionej formie ktoś, kto znajdzie dla
> Życia wyjście z zagrożenia nie może się kierować emocjami i musi
> działać tak samo zimno i bezwzględnie jak działa/działała Kobieta.
> Masz więc rację że jestem wyrachowany, bezwzględny i zimny niczym
> stal w swoich kalkulacjach a emocje wykorzystuję do ujawniania
> prawdziwych intencji moich oponentów.

Przez 23 lata, które upłynęły od mojego i Teresy M. rozstania, czekałem
cierpliwie na odpowiedz, czy mogę liczyć na odbudowanie rodziny czy nie.
Pani M. nie chciała mi udzielić żadnej odpowiedzi, nie powiedziała ani "tak"
ani nie powiedziała "nie". Pewnie miała satysfakcję z tego, że manipuluje
moim życiem a ja ne chciałem popełnić kolejnej życiowej gafy i nie
decydowałem się na założenie kolejnej rodziny by potem nie czuć się
winnym, że podjąłem decyzję nie wykorzystawszy wszystkich dróg do
odbudowy rodziny z Teresą M. Teraz wreszcie udało mi się takową
odpowiedz od niej wydobyć, i nie jest ważne, że wyśmiała mnie i
odpowiedziała "nie". Ważne jest to, że udzieliła odpowiedzi, która zwalnia
mnie z dalszych obowiązków wobec niej. Wykorzystywała dzieci do
uzależnienia mnie od siebie i wykorzystała córkę do przekazania mi swojej
ostatecznej odpowiedzi. Jestem jej za to bardzo wdzięczny, gdyż wreszcie
dowiedziałem się, że mam do czynienia z osobą nieodpowiedzialną, która
jest podatna na i ulega wpływom otoczenia. Jest osobą wpływową, która
nie dba o interes własnej rodziny lecz o to co sobie o niej inni pomyślą i czy
przypadkiem nie będą się z niej śmiać jeżeli podejmie decyzję, która według
nich jest niewłaściwa. Z kimś takim nie można budować przyszłości a w
szczególności podejmować się zadań, które nie miały swoich odpowiedników
w przeszłości. Czekałem długo na to wyjaśnienie ale się doczekałem i nie żal
jest mi czasu, który na to poświęciłem gdyż w skali Wieczności ta kropla czasu
nie ma znaczenia jak również nie ma znaczenia to, że poświęcone zostały dzieci.

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego