Słowo o kłamstwie kobiet. - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Słowo o kłamstwie kobiet.

Wiosna
Data: Tue, 21 Mar 2017 10:22:26 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.polityka,pl.sci.filozofia

Rodzice są dla każdego dziecka wzorcami zachowań -  przede wszystkim tworzą
w dzieciecej świadomości wzorce relacji między Kobietą i Mężczyzną. Są wzorcami
zachowań zarówno  tych dobrych jak i tych złych. Również kłamstwa dzieci uczą
się na początku wyłącznie od rodziców: córki biorą sobie za wzorzec matki
a wzorcami dla synów są ojcowie. Pierwszym wzorem ofiary wewnątrzrodzinnego
kłamstwa jest drugi z rodziców.

Jeżeli dzieci zostały zmuszone przez rodziców do kłamstwa to pózniej, już w
dorosłym zyciu jest im trudno samodzielnie uwolnić się od tej patologii. Najtrudniej
jest bowiem ocenić krytycznie samego/samą siebie. A poza tym trudno jest
zrezygnować z władzy, którą człowiek zdobył dzięki oszustwu.

W przypadku kobiet obowiązuje ponadto babski solidaryzm wywołany przekonaniem,
że za domową prostytucję odpowiedzialni są mężczyzni i należy ich za to karać,
a sprawowanie władzy nad nimi przy użyciu seksu jest narzędziem zemsty kobiet
nad płcią brzydką.  To przekonanie silnie jednoczy kobiety,  które przekonane
o własnej krzywdzie chętnie wymieniają się między sobą uwagami jak ujarzmiać
niepokornych mężów.

Męską jedność kobiety rozbijają flirtując raz z jednym to z drugim. Raz z synem, raz
z ojcem budząc między mężczyznami animozje i rywalizację. W ten sposób sprawują
władzę nad ślepymi facetami uśpionymi (zahipnotyzowanymi) przez ich matki, które
również czuły się krzywdzone przez swoich partnerów i swoje żale przekazywały
dzieciom. A gdy sie któren facet sprzeciwi takiemu podziałowi ról to go za chabety,
pod sąd i do tiurmy.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 21 Mar 2017 13:19:57 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-03-21 o 10:22, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Rodzice są dla każdego dziecka wzorcami zachowań -  przede
>> wszystkim tworzą w dzieciecej świadomości wzorce relacji między
>> Kobietą i Mężczyzną. Są wzorcami zachowań zarówno  tych dobrych
>> jak i tych złych. Również kłamstwa dzieci uczą się na początku
>> wyłącznie od rodziców: córki biorą sobie za wzorzec matki a
>> wzorcami dla synów są ojcowie. Pierwszym wzorem ofiary
>> wewnątrzrodzinnego kłamstwa jest drugi z rodziców.
>>
>> Jeżeli dzieci zostały zmuszone przez rodziców do kłamstwa to
>> pózniej, już w dorosłym zyciu jest im trudno samodzielnie uwolnić
>> się od tej patologii. Najtrudniej jest bowiem ocenić krytycznie
>> samego/samą siebie. A poza tym trudno jest zrezygnować z władzy,
>> którą człowiek zdobył dzięki oszustwu.
>>
>> W przypadku kobiet obowiązuje ponadto babski solidaryzm wywołany
>> przekonaniem, że za domową prostytucję odpowiedzialni są mężczyzni
>> i należy ich za to karać, a sprawowanie władzy nad nimiprzy
>> uzyciu seksu jest narzędziem zemsty kobiet nad płcią brzydką.  To
>> przekonanie silnie jednoczy kobiety,  które przekonane o własnej
>> krzywdzie chętnie wymieniają się między sobą uwagami jak ujarzmiać
>> niepokornych mężów.
>>
>> Męską jedność kobiety rozbijają flirtując raz z jednym to z drugim.
>> Raz z synem, raz z ojcem budząc między mężczyznami animozje
>> i rywalizację. W ten sposób sprawują władzę nad ślepymi facetami
>> uśpionymi (zahipnotyzowanymi) przez ich matki, które również czuły
>> się krzywdzone przez swoich partnerów. A gdy sie któren facet
>> sprzeciwi takiemu podziałowi ról to go za chabety, pod sąd i do
>> tiurmy.

> A tak konkretnie co byś zaproponował w sprzeciwie "takiemu
> podziałowi ról", masz jakąś własną (lepszą) koncepcję?

Rzeczywiste partnerstwo przeciwko obowiązujacemu obecnie niewolnictwu
opartemu na uzależnieniach seksualnych nad którymi kontrolę sprawują
kobiety. A więc są one faktycznie władczyniami a mężczyzni ich niewolnikami
- matriarchat pierwszego sortu.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 21 Mar 2017 13:27:32 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.polityka,pl.sci.filozofia

Trefniś pisze:
> W dniu .03.2017 o 11:37 WiesławT <miltrona@ope.pl> pisze:
>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>> wiadomości news:oaqrd1$qsk$1@node2.news.atman.pl...

>>> Męską jedność

>> Męską jedność to masz u właścicieli Boga. Najlepsi są watykańscy.
>> Skontaktuj się z nimi, oni cię dopieszczą i nie będziesz musiał
>> użalać się w internecie.

> Uprzedzam, Leotar może chcieć "ocieplić" swój wizerunek przed
> procesem, zostawcie go i nie podejmujcie dyskusji.

Możesz by pewien, że zrobię wszystko by do takiego procesu doprowadzić.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 21 Mar 2017 15:23:41 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.polityka,pl.sci.filozofia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-03-21 o 13:19, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> A tak konkretnie co byś zaproponował w sprzeciwie "takiemu
>>> podziałowi ról", masz jakąś własną (lepszą) koncepcję?

>> Rzeczywiste partnerstwo przeciwko obowiązujacemu obecnie
>> niewolnictwu opartemu na uzależnieniach seksualnych nad którymi
>> kontrolę sprawują kobiety. A więc są one faktycznie władczyniami a
>> mężczyzni ich niewolnikami - matriarchat pierwszego sortu.

> Wydaje się że jest to niemożliwe. Związek dwu ludzi, mimo że zwany
> "partnerskim" tak naprawdę nigdy nie może być partnerski, w dosłownym
> tego słowa znaczeniu.

To zależy od tego jak rozumieć partnerstwo. Czy za partnerstwo przyjąć równy
podział w wykonywaniu obowiazków domowych, czy może równy potencjał
finansowy tych, pożal sie boże "partnerów", gwarantujący chwilowo równowagę
zbudowana na sile ekonomicznej składowych.

Ja rozumiem partnerstwo jako uzupełnianie się, jako dobrowolną współpracę
wynikającą z zaufania i szacunku do siebie i do partnera. Odczuwam zadowolenie
z tego, że wspieram partnera i przykładam się do pracy nad wspólnym dobrem
nie oglądając się na to ile wysiłku we wspólną budowlę wkłada partner/ka gdyż
jestem przekonany, że cele tej drugiej strony są identyczne z moimi. Każdy robi
to co potrafi najlepiej, a więc obowiązuje specjalizacja i podział obowiązków a nie
próżne powielanie działań i przez to marnowanie potencjału. W ten sposób
"pomoc wzajemna" staje sie czynnikiem wzrostu i optymalnego wykorzystania
zasobów. Odpada problem nadprodukcji i marnowania zasobów.

Warunkami wstępnymi do zrealizowania organizacji partnerskiej są, jak już wyżej
wspomniałem, zaufanie i szacunek do siebie i do partnera. I to bez żadnych
warunków wstępnych. Problem tkwi w tym, w jaki sposób edukować ludzi by
spełniali te dwa warunki w swoim zyciu. I tu polecam zapoznać się z moimi
wnioskami co do tego jak powinna przebiegać edukacja dzieci, ich
przygotowywanie  do życia, od kołyski, a może i wcześniej, poczynając.


> Któraś ze stron musi dominować i zasadniczo tylko taka opcja
> gwarantuje że związek przetrwa.

Powielasz opinie utrwalone przez społeczeństwo niewolnicze wyrosłe na
nieświadomości jako poczatkowym stanie Umysłu Stwórcy. To przekonanie
zostało utrwalone w heteryzmie, a potem w matriarchacie, i związane jest
z przekonaniem, że tylko Kobieta jest dawczynią życia a zatem może, ba musi,
podporządkować sobie wszystko aby zapewnić bezpieczeństwo swojemu
potomstwu, z którego połowa to trutnie, które należy maksymalnie wykorzystać
i tępić by zapewnić godne trwanie klasie władczyń, czyli kobiet. Żeby niewlonicy
(trutnie) chcieli pracować trzeba im dostarczyć miodu od czasu do czasu by sie
zbytnio nie awanturowali. Poza tym mogą walczyć między sobą byle tylko
wzbogacali zasoby matriarchalnej organizacji. Nad trutniami trzeba więc
dominować ale nie materialnie, gdyż wszystko by się szybko wydało, lecz
mentalnie przez przekonywanie ich o ich małej wartości i małej przydatności.
Mogą być wodzami i bankierami ale ich podświadomością mają rządzić kobiety
w sposób znany tylko sobie. A jak któryś przypadkowo dowie się w jaki sposób
kobiety sprawują władzę nad plemieniem trutni, to takiego osobnikanależy
skazać na wygnanie, a najlepiej na śmierć.

Według filozofii, którą mi tutaj podpowiadasz to tylko stadło, w którym zyciem  
wewnętrznym grupy rządzi kobieta jest w stanie przetrwać. A więc z góry
zakładasz, że musi istnieć nierówność w rodzinie, czyli, że jedyną formacją
społeczną możliwą do zaakceptowania jest niewolnictwo z jego różnymi
odmianami nazywanymi: feudalizm, kapitalizm, komunizm, maoizm, etc. I że
władzę niepodzielnie musi sprawować Kobieta, Macierz, Matka przedwieczna
symbolizująca Naturę, Ziemię, itd. Ja mam inne zdanie, gdyż udało mi się,
między innymi właśnie dzięki mojej Kasi, wystwić głowę ponad tą kopułę
niewolników. Poczułem się Wolnym Człowiekiem i nie zamierzam wrócić do
kierata, w którym tempo dyktowała nie Wspólnota lecz Kobieta. Jeżeli chcesz
zostań sobie niewolnikiem, ale w tym momencie nasze drogi się rozejdą.


> Uwaga na marginesie - na ogół to przecie faceci dominująw
> związkach.

Bzdura, faceci może i domunują fizycznie, ekonomicznie ale nie psychicznie.
Kobiety od samego początku miały wystarczająco dużo wolnego czasu na
myślenie by wypracować techniki podporządkowywania sobie mężczyzn w
taki sposób, by tym głupkom wydawało się, że to oni rządzą. Kobiety opanowały
techniki psychomanipulacji daleko wcześniej anieli pojawiła się współczesna
psychologia i psychoanaliza zdominowane jeszcze przez kobiecy biologizm.
Przyczynił sie do tego Marks ze swoim darwinizmem społecznym i powstałymi
na tej bazie komunizmem czy socjalizmem realnym. Przejawem tego są również
kraje zachodnie o wysokim socjalu zapewniające Kobiecie i jej! dziecku trwanie
kosztem wysiłku i wyrzeczeń mężczyzn. Skutki tej polityki prowadzonej przez
zfeminizowane rządy widać po Szwecji, Niemczech, Francji, również Anglii i innych.  
Jak mówi stare porzekadło: "Mężczyzni rządzą swiatem, a mężczyznami kobiety"....
Albo to z innej beczki: "Mężczyzna jest głową rodziny, ale tą głową kręci żona".
Zastanów się, może coś trafi Ci do przekonania...? :-)

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 21 Mar 2017 17:58:26 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.polityka,pl.sci.filozofia,pl.sci.psychologia

Stachu Chebel pisze:
> W dniu wtorek, 21 marca 2017 10:22:42 UTC+1 użytkownik LeoTar Gnostyk
> napisał:

> [ciach]

> Utwórz se gościu jakiegoś bloga i tam opisuj swoje cośtam,cośtam.. Po
> kiego Wacka walisz to tutaj. Jakiejś dyskusji oczekujesz? Tożto do
> Pani Nędzy w ogóle tematyka tej grupy nie Wuja nie pasi do tych
> pierdulamentów.

Mylisz się acan. Grupa nazywa sie pl.soc.polityka a więc powinna się zajmować
państwem, historią i teorią jego powstania. A zajmuje sie pierdołami i waleniem
w bęben. Ponieważ ja przedstawiam państwo jakim chciałbym je widzieć w
przyszłości i krytykuję państwo w postaci obecnej więc jest to grupa nadająca się
do propagowania moich myśli, których głównym mottem są przyczyny wadliwości
obecnie istniejących państw. A ponieważ każda społeczność jest zbudowana z
podstawowych komórek jakimi sa rodziny i w tych rodzinach dopatrzyłem się
powtarzającego sie regularnie błędu generującego przemoc więc przedstawiam tę
patologię oraz oferuję sposób na uwolnienie ludzi od przemocy. Tylko tylei aż tyle. :-)


> Zasięgnij porady u specjalisty i
> Whyskey-Yankee-Papa-India-Echo-Romeo-Delta-Alpha-Lima-Alpha-Juliet-
> -Sierra-Tango-Alpha-Delta.
>
>  Ale mi to już..  Na jednej nóżce !!

Nie pijący jestem. I nie palący. Więc mi tu jakichś środków wspomagających nie
polecaj bo ich nie potrzebuję.

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 29 Mar 2017 07:46:38 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia,pl.soc.polityka,pl.sci.filozofia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-03-21 o 15:23, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Trybun pisze:
>>> W dniu 2017-03-21 o 13:19, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> Trybun pisze:

>>>>> A tak konkretnie co byś zaproponował w sprzeciwie "takiemu
>>>>> podziałowi ról", masz jakąś własną (lepszą) koncepcję?

>>>> Rzeczywiste partnerstwo przeciwko obowiązujacemu obecnie
>>>> niewolnictwu opartemu na uzależnieniach seksualnych nad którymi
>>>> kontrolę sprawują kobiety. A więc są one faktycznie
>>>> władczyniami a mężczyzni ich niewolnikami - matriarchat
>>>> pierwszego sortu.

>>> Wydaje się że jest to niemożliwe. Związek dwu ludzi, mimo że
>>> zwany "partnerskim" tak naprawdę nigdy nie może być partnerski,
>>> w dosłownym tego słowa znaczeniu.

>> To zależy od tego jak rozumieć partnerstwo. Czy za partnerstwo
>> przyjąć równy podział w wykonywaniu obowiazków domowych, czy może
>> równy potencjał finansowy tych, pożal sie boże "partnerów",
>> gwarantujący chwilowo równowagę zbudowana na sile ekonomicznej
>> składowych.
>>
>> Ja rozumiem partnerstwo jako uzupełnianie się, jako dobrowolną
>> współpracę wynikającą z zaufania i szacunku do siebie i do
>> partnera. Odczuwam zadowolenie z tego, że wspieram partnera i
>> przykładam się do pracy nad wspólnym dobrem nie oglądając się na
>> to ile wysiłku we wspólną budowlę wkłada partner/ka gdyż jestem
>> przekonany, że cele tej drugiej strony są identyczne z moimi.
>> Każdy robi to co potrafi najlepiej, a więc obowiązuje specjalizacja
>> i podział obowiązków a nie próżne powielanie działań i przez to
>> marnowanie potencjału. W ten sposób "pomoc wzajemna" staje sie
>> czynnikiem wzrostu i optymalnego wykorzystania zasobów. Odpada
>> problem nadprodukcji i marnowania zasobów.
>>
>> Warunkami wstępnymi do zrealizowania organizacji partnerskiej są,
>> jak już wyżej wspomniałem, zaufanie i szacunek do siebie i do
>> partnera. I to bez żadnych warunków wstępnych. Problem tkwi w tym,
>> w jaki sposób edukować ludzi by spełniali te dwa warunki w swoim
>> zyciu. I tu polecam zapoznać się z moimi wnioskami co do tego jak
>> powinna przebiegać edukacja dzieci, ich przygotowywanie do życia,
>> od kołyski, a może i wcześniej, poczynając. ("Pomoc wzajemna jako
>> czynnik rozwoju" - Piotr Kropotkin)

> Przewaga/dominacja w partnerstwie jest efektem różnych czynników. Ale
> najbardziej chyba na modzie na rządzenie. I tu chyba masz rację -
> odpowiednio wychowując potomków, ci nie muszą nabywać tych cech
> przywódczych i pokusy do dominowania nad innymi.  Jest to tylko
> instynkt z czasów pierwotnych, gdy dominacja znaczyła przetrwanie,
> dzisiejszemu człowiekowi nie jest to niezbędne do przetrwania. Z
> drugiej strony - chyba nigdy w historii ludzkości ta dominacja na
> każdej płaszczyźnie nie była tak promowana jak dziś... Bo chyba
> wiesz że problem dominacji nie dotyczy tylko życia w związku
> małżeńskim.

Dominacja jest zjawiskiem komplementarnym do niewolnictwa: jeżeli ktoś
czuje się zniewolony w jednej sferze swego zycia to stara się to sobie
zrekompensować w innej dziedzinie. A ponieważ wszyscy jesteśmy
zniewoleni więc w konsekwencji mamy walkę o dominację, walkę wszystkich
ze wszystkimi o zajęcie lepszego miejsca w "wyścigu szczurów". Do
niedawna w tym 'zewnętrznym' "wyścigu szczurów" uczestniczyli prawie
wyłącznie mężczyzni gdyż zdobywając laury w działalności zawodowej
rekompensowali sobie porażki w życiu rodzinnym zdominowanym przez
kobiety. Kobiety zaś kompensowały sobie brak poczucia własnej wartości w
dominowaniu nad mężczyznami i dziećmi.

Mężczyzni stają się jednak coraz bardziej świadomi tego, że są
wykorzystywani przez kobiety i przestają się temu poddawać a więc i
kobiety tracą niejako przestrzeń do dominacji. Coraz powszechniejsze
rozwody, większa śmiertelność młodych mężów i coraz większa świadomość
mężczyzn powodują, że kobiety tracą przestrzeń do dominowania w ramach
rodziny. Kobietom pozostają więc jeszcze bezbronne dzieci, na których
mogą kobiety ćwiczyć do woli dominację, gdyż w większości przypadków po
rozpadzie rodziny, w tym również śmierci mężczyzny, dzieci zostają
pozbawione męskiej osłony przed agresją matek, które poszukują obiektów
do zaspokojenia kobiecej rządzy dominacji.

Dążenie do dominacji bierze się stąd, że prostym efektem dominacji,
czyli sprawowania władzy, jest... uwolnienie sie od odpowiedzialności,
przerzucenie odpowiedzialności na niewolnika uzależnionego od woli osoby
dominującej. Dominacja niekoniecznie musi oznaczać jakieś wymierne
korzyści materialne; o wiele bardziej satysfakcjonującą może być
świadomość możliwości manipulowania czyimś postępowaniem, wymuszania
określonych działań osoby uzależnionej, co samo w sobie jest
satysfakcjonujące dla człowieka żądnego władzy, któremu brakuje - o
zgrozo - poczucia własnej wartości.

Coraz powszechniejsze ujawnianie fizycznej agresji przez kobiety
świadczy o tym, że zaczyna im brakować obszaru do manipulacji
mężczyznami i dziećmi muszą więc swoją chęć dominowania przenieść na
teren relacji zawodowych. Efektem tego jest gwałtowny wzrost liczby
kobiet biznesu oraz wśród zawodów postrzeganych dotychczasjako tzw.
męskie. Efektem ujawniania się kobiecej agresji jest coraz większy
dystans między płciami spoodowany coraz większą ostrożnością mężczyzn w
nawiązywaniu trwałych związków z kobietami. Mężczyzni coraz lepiej
rozpoznają manipulację kobiet i ich dążenie do dominacji a kobiety nie
chcą zrezygnować z władzy, którą do tej pory sprawowały nad
mężczyznami dzięki swoim seksualnym sztuczkom i manipulacji poczuciem
wartości męskiech partnerów.


>>> Któraś ze stron musi dominować i zasadniczo tylko taka opcja
>>> gwarantuje że związek przetrwa.

>> Powielasz opinie utrwalone przez społeczeństwo niewolnicze wyrosłe
>>  na nieświadomości jako poczatkowym stanie Umysłu Stwórcy. To
>> przekonanie zostało utrwalone w heteryzmie, a potem w
>> matriarchacie, i związane jest z przekonaniem, że tylko Kobieta
>> jest dawczynią życia a zatem może, ba musi, podporządkować sobie
>> wszystko aby zapewnić bezpieczeństwo swojemu potomstwu, z którego
>> połowa to trutnie, które należy maksymalnie wykorzystać i tępić by
>> zapewnić godne trwanie klasie władczyń, czyli kobiet. Żeby
>> niewlonicy (trutnie) chcieli pracować trzeba im dostarczyć miodu
>> od czasu do czasu by sie zbytnio nie awanturowali. Poza tym mogą
>> walczyć między sobą byle tylko wzbogacali zasoby matriarchalnej
>> organizacji. Nad trutniami trzeba więc dominować ale nie
>> materialnie, gdyż wszystko by się szybko wydało, lecz mentalnie
>> przez przekonywanie ich o ich małej wartości i małej przydatności.
>> Mogą być wodzami i bankierami ale ich podświadomością mają rządzić
>> kobiety w sposób znany tylko sobie. A jak któryś przypadkowo dowie
>> się w jaki sposób kobiety sprawują władzę nad plemieniem trutni,
>> to takiego osobnika należy skazać na wygnanie, a najlepiej na
>> śmierć.
>>
>> Według filozofii, którą mi tutaj podpowiadasz to tylko stadło, w
>> którym życiem wewnętrznym grupy rządzi kobieta jest w stanie
>> przetrwać. A więc z góry zakładasz, że musi istnieć nierówność w
>> rodzinie, czyli, że jedyną formacją społeczną możliwą do
>> zaakceptowania jest niewolnictwo z jego różnymi odmianami
>> nazywanymi: feudalizm, kapitalizm, komunizm, maoizm, etc. I że
>> władzę niepodzielnie musi sprawować Kobieta, Macierz, Matka
>> przedwieczna symbolizująca Naturę, Ziemię, itd. Ja mam inne
>> zdanie, gdyż udało mi się, między innymi właśnie dzięki mojej Kasi,
>>  wystawić głowę ponad tą kopułę niewolników. Poczułem się Wolnym
>> Człowiekiem i nie zamierzam wrócić do kierata, w którym tempo
>> dyktowała nie Wspólnota lecz Kobieta. Jeżeli chcesz zostań sobie
>> niewolnikiem, ale w tym momencie nasze drogi się rozejdą.

> Nic nie powielam - opisuję tylko jak ja to widzę. A doświadczenia na
> tym polu mam dość bogate, żyłem w więcej niż jednym związku
> kobieta-mężczyzna, Także życie zawodowe polegało na pracy w zespole,
> i tu to co wyróżniało ten styl pracy - nie było w nim ustalonego
> szefostwa. Tak więc o związkach i życiu w nich wiem sporo. Nie mam
> żadnej filozofii w tym temacie, piszę tylko jak jest. Szczerze mówiąc
> nie widzę dużych nadziei żeby ktoś wynalazł metodę która zniesie
> szybko ten idiotyczny podział ludzi na dominatorów i poddanych. Nawet
> formalnie coś takiego nie istnieje. Wiem że masz swoje przemyślenia
> na ten temat, i oczywiście w wielu aspektach tego zagadnienia masz
> rację. Jednak jak dla mnie obarczając tylko jedną stronę o chęć
> dominacji, robisz zwyczajny błąd.

Nie chwaląc się, też z niejednego pieca chleb jadłem więc pewnie możemy
stosunkowo szybko znależć wspólny język. Napisałeś o tym, że byłeś w
więcej niż jednym związku kobieta-mężczyzną - i ja też. Pracowałeś w
zespołach gdzie nie było ustalonego szefostwa - i ja też. Nie napisałeś
tylko czy masz dzieci i jakie masz z nimi ewentulne doświadczenia. Nie
ukrywam, że najważniejsze doświadczenia przeżyłem nie w świecie
"zewnętrznym", wśród współpracowników, ale w świecie "wewnętrznym",
w rodzinie. I to dzięki dzieciom, których nauczyłem sie słuchać i rozumieć.
To one, a szczególnie moja młodsza córka Kasia, dostarczyły mi wiedzy o
rzeczywistych stosunkach w rodzinie, że coś jest nie w porządku i czego
ode mnie oczekują. Jako dziecko dwojga rodziców nie chciała żadnego z
nas oceniać ale miała do mnie tyle zaufania, że powiedziała mi, że w
rodzinie istnieje jakiś nierozwiązany problem, który powinienem rozwiązać.

Mylisz się, że obciążam tylko jedną stronę układu kobieta-mężczyzna
chęcią dominacji: dopóki nie staną się ludzmi świadomymi obie strony
dążą do dominacji metodami dla siebie specyficznymi. Kobieta NADużywa
seksu handlując nim, przez co staje się rodzinną prostytutką a mężczyzna
stara się za wszelką cenę zdobyc środki na to by mógł sobie kupić usługi
tej prostytutki i by mógł ją sobie podprządkować. Obie aktywności:
prostytucja i sutenerstwo są siebie warte, i obie mają swoje zródło w
braku poczucia własnej wartości, braku wiary we własne siły i braku
szacunku dla samego/ej siebie. Nie wierząc we własne siły nie szanujemy
samych siebie; nie wierząc we własne siły staramy się uniknąć
odpowiedzialności za decyzje, które podejmujemy i dążymy do tego by tę
odpowiedzialność przerzucić na barki kogoś innego, najlepiej kogoś
bliskiego kim możemy manipulować. Bo jak jesteś wystarczająco blisko
drugiego człowieka to po rozpoznaniu jego słabości możesz nim
manipulować i wykorzystywać go zarówno psychicznie jak i fizycznie.
Jeżeli zapanujesz nad jego psychiką to staje się on twoim niewolnikiem.
Jeżeli nie ufasz sobie to nie ufasz również patnerowi i tym bardziej starasz
się go sobie podprządkować by był ci posłuszny i robił to co ty chcesz.
A gdy go już sobie podporządkujesz to tym bardziej go nie szanujesz i...
nie ufasz i wówczas wyrzucasz go ze swojego życia niczym zużytą ścierkę.
Czy ktokolwiek bowiem szanuje niewolnika?


>>> Uwaga na marginesie - na ogół to przecie faceci dominują w
>>> związkach.

>> Bzdura, faceci może i domunują fizycznie, ekonomicznie ale nie
>> psychicznie. Kobiety od samego początku miały wystarczająco dużo
>> wolnego czasu na myślenie by wypracować techniki podporządkowywania
>> sobie mężczyzn w taki sposób, by tym głupkom wydawało się, że to
>> oni rządzą. Kobiety opanowały techniki psycho-manipulacji daleko
>> wcześniej aniżeli pojawiła się współczesna psychologia i
>> psychoanaliza zdominowane jeszcze przez kobiecy biologizm.
>> Przyczynił sie do tego Marks ze swoim darwinizmem społecznym i
>> powstałymi na tej bazie komunizmem czy socjalizmem realnym.
>> Przejawem tego są również kraje zachodnie o wysokim socjalu
>> zapewniające Kobiecie i jej! dziecku trwanie kosztem wysiłku i
>> wyrzeczeń mężczyzn. Skutki tej polityki prowadzonej przez
>> sfeminizowane rządy widać po Szwecji, Niemczech, Francji, również
>> Anglii i innych. Jak mówi stare porzekadło: "Mężczyzni rządzą
>> swiatem, a mężczyznami kobiety".... Albo to z innej beczki:
>> "Mężczyzna jest głową rodziny, ale tą głową kręci żona". Zastanów
>> się, może coś trafi Ci do przekonania...? :-)

> Nie, zupełnie nie mam nad czym się zastanawiać. Ani historia, ani
> obecne czasy nie przemawiają za Twoja teorią. Pewnie że znajdziemy
> sporo związków w których to dominują kobiety, ale ogólnie to jest
> dokładnie na odwrót. Spójrz w historię - prawa wyborcze, baby
> dopiero co je uzyskały, to sprzedawanie córek.. tak nawiasem -
> słyszałeś aby rodzice gdzie i kiedykolwiek sprzedali syna? Przecież
> to też o czymś świadczy. Spotykałeś kiedy "Ludzi Wschodu", pochwalił
> Ci się któryś z nich fotką żony czy córki? Przegrana Hillary w USA to
> coś więcej niż to że zaważyło to że jest kobietą? Itd, itp. A więc
> jak my tu możemy mówić o babskiej dominacji nad facetami?

Bzdury. Kobiety tak sprytnie manipulują mężczyznami, że ci są przekonani
o swojej wielkości. Zastanów się i odpowiedz sobie na takie najprostsze
pytanie: które z rodziców ma decydujacy wpływ na kształtowanie
podstawowych odruchów i przyzwyczajeń dziecka w pierwszym okresie
jego życia, zaraz po urodzeniu? Jeżeli - ten "ważniejszy" - rodzic cierpi na
brak poczucia własnej wartości, nawet nie zdajac sobie z tego sprawy, to
co będzie robił z oseskiem? Będzie noworodka uzależniał od siebie aby
ten mu służył w przyszłości.

Zapewne kobieta nie myśli na początku o tym by wykorzystywać dziecko
emocjonalnie czy też nie zamierza go wykorzystywać w walce z mężczyzną
dla podporządkowania sobie mężczyzny. Ale tak jakoś się powoli dzieje, że
dziecko staje się coraz bardziej uzależnione od matki i ma coraz słabsze
związki z ojcem. Aż w pewnym momencie, gdy mężczyzna nie chce się dać
zdominować kobiecie jego własny syn staje po stronie matki. Jak myślisz,
czy syn tak sam, z własnej woli stanie sie wrogiem ojca, czy też może
dzieje się to za sprawą matki, która uwodzi syna emocjonalnie.

Mężczyzna, ojciec syna, jest bardziej doświadczony od syna więc jest
kobiecie trudniej go sobie podporządkować natomiast niedoświadczonego
syna może łatwo obłaskawić... seksualnie i podporządkować sobie.
Większość ludzi wybiera zazwyczaj rozwiązanie łatwiejsze, więc i podobnie
czyni kobieta wybierając sobie syna, zamiast męża, na partnera
emocjonalnego, gdyż może nad nim sprawować nieograniczoną kontrolę
(władzę). I wprawdzie syn czuje się podświadomie winnym w stosunku do
ojca (kompleks Edypa) to jednak nacisk psychiczny matki przeważa i syn
staje sie jej partnerem, jeżeli nawet nie fizycznym, to staje sie partnerem
emocjonalnym. A to oznacza kazirodztwo emocjonalne. Co więcej, proces
ten rozpoczyna się już od momentu poczęcia dziecka,a więc jest kobieta
nieświadomym pedofilem.

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego