Zakaz, mutacje i wychowanie. - Rocznik 2017

Przejdź do treści

Menu główne:

Zakaz, mutacje i wychowanie.

Wiosna
Data: Sun, 18 Jun 2017 12:32:57 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Zakaz jest przyczyną szaleństwa emocjonalnego, które prowadzi do
mutowania informacji i dryftu genetycznego. Skrajny bałagan w emocjach
kobiety prowadzi do skrajnych mutacji i powstawania potomstwa, kopii
różniących się bardzo od "wartości oczekiwanej". Eugenicy biologiczni
sądzą, że ingerując w biologię organizmu lub eliminując płody
potencjalnie grożące skrajnym odjazdem od wartości oczekiwanej
wyeliminują przyszłe nieprawidłowości. Chcą eliminować skutek nie
rozpoznawszy przyczyny mutacji. Ponieważ mutacje biologii są tylko
SKUTKIEM zaburzeń emocjonalnych więc grzebanie w biologii bez
wyeliminowania przyczyny mutacji nigdy nie odniesie oczekiwanego skutku
czyli wyeliminowania replik organizmów skrajnie różniących się od
wartości oczekiwanej. Błąd popełniono więc u samych podstaw eugeniki,
gdyż zamieniono miejscami skutek z przyczyną. To nie ZAKAZ powstał jako
odpowiedź społeczeństwa na powstawanie zmutowanych organizmów lecz
MUTACJE są skutkami ZAKAZU. Wyeliminowanie ZAKAZU spowoduje ozdrowieńcze
uspokojenie emocji kobiety co w efekcie spowoduje wyeliminowanie
zatruwania zygoty i zapobiegnie mutowaniu zapisu informacyjnego. W
rezultacie spełnione zostanie marzenie eugeników o stworzeniu rasy istot
doskonałych żyjących w świecie doskonałym (Utopia). Ale nie przez
ingerencję w biologię lecz poprzez ingerencję w psychikę człowieka za
pomocą systemu wychowawczego (systemu wartości), w którym nie będzie
ZAKAZU SEKSUALNEGO.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 18 Jun 2017 12:59:16 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

XL pisze:
> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:

>> Zakaz jest przyczyną szaleństwa emocjonalnego, które prowadzi do
>> mutowania informacji i dryftu genetycznego. Skrajny bałagan w
>> emocjach kobiety prowadzi do skrajnych mutacji i powstawania
>> potomstwa, kopii różniących się bardzo od "wartości oczekiwanej".
>> Eugenicy biologiczni sądzą, że ingerując w biologię organizmu lub
>> eliminując płody potencjalnie grożące skrajnym odjazdem od
>> wartości oczekiwanej wyeliminują przyszłe nieprawidłowości. Chcą
>> eliminować skutek nie rozpoznawszy przyczyny mutacji. Ponieważ
>> mutacje biologii są tylko SKUTKIEM zaburzeń emocjonalnych więc
>> grzebanie w biologii bez wyeliminowania przyczyny mutacji nigdy nie
>> odniesie oczekiwanego skutku czyli wyeliminowania replik organizmów
>> skrajnie różniących się od wartości oczekiwanej. Błąd popełniono
>> więc u samych podstaw eugeniki, gdyż zamieniono miejscami skutek z
>> przyczyną. To nie ZAKAZ powstał jako odpowiedź społeczeństwa na
>> powstawanie zmutowanych organizmów lecz MUTACJE są skutkami
>> ZAKAZU. Wyeliminowanie ZAKAZU spowoduje ozdrowieńcze uspokojenie
>> emocji kobiety co w efekcie spowoduje wyeliminowanie zatruwania
>> zygoty i zapobiegnie mutowaniu zapisu informacyjnego. W rezultacie
>> spełnione zostanie marzenie eugeników o stworzeniu rasy istot
>> doskonałych żyjących w świecie doskonałym (Utopia). Ale nie przez
>> ingerencję w biologię lecz poprzez ingerencję w psychikę człowieka
>> za pomocą systemu wychowawczego (systemu wartości), w którym nie
>> będzie ZAKAZU SEKSUALNEGO.

> Ty masz chyba totalny zakaz.

Niby na co?

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 18 Jun 2017 14:59:59 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

XL pisze:
> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:
>> XL pisze:
>>> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:

>>>> Zakaz jest przyczyną szaleństwa emocjonalnego, które prowadzi do
>>>> mutowania informacji i dryftu genetycznego. Skrajny bałagan w
>>>> emocjach kobiety prowadzi do skrajnych mutacji i powstawania
>>>> potomstwa, kopii różniących się bardzo od "wartości oczekiwanej".
>>>> Eugenicy biologiczni sądzą, że ingerując w biologię organizmu lub
>>>> eliminując płody potencjalnie grożące skrajnym odjazdem od wartości
>>>> oczekiwanej wyeliminują przyszłe nieprawidłowości. Chcą eliminować
>>>> skutek nie rozpoznawszy przyczyny mutacji. Ponieważ mutacje
>>>> biologii są tylko SKUTKIEM zaburzeń emocjonalnych więc grzebanie w
>>>> biologii bez wyeliminowania przyczyny mutacji nigdy nie odniesie
>>>> oczekiwanego skutku czyli wyeliminowania replik organizmów skrajnie
>>>> różniących się od wartości oczekiwanej. Błąd popełniono więc u
>>>> samych podstaw eugeniki, gdyż zamieniono miejscami skutek z
>>>> przyczyną. To nie ZAKAZ powstał jako odpowiedź społeczeństwa na
>>>> powstawanie zmutowanych organizmów lecz MUTACJE są skutkami ZAKAZU.
>>>> Wyeliminowanie ZAKAZU spowoduje ozdrowieńcze uspokojenie emocji
>>>> kobiety co w efekcie spowoduje wyeliminowanie zatruwania zygoty i
>>>> zapobiegnie mutowaniu zapisu informacyjnego. W rezultacie spełnione
>>>> zostanie marzenie eugeników o stworzeniu rasy istot doskonałych
>>>> żyjących w świecie doskonałym (Utopia). Ale nie przez ingerencję w
>>>> biologię lecz poprzez ingerencję w psychikę człowieka za pomocą
>>>> systemu wychowawczego (systemu wartości), w którym nie będzie
>>>> ZAKAZU SEKSUALNEGO.

>>> Ty masz chyba totalny zakaz.

>> Niby na co?

> Na życie. Normalne. W dodatku sam go sobie stawiasz...

A cóż Ty wiesz o moim życiu ponad to co ja sam napisałem?

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 18 Jun 2017 23:32:07 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

XL pisze:
> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:
>> XL pisze:
>>> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:
>>>> XL pisze:

>>>>> Ty masz chyba totalny zakaz.

>>>> Niby na co?

>>> Na życie. Normalne. W dodatku sam go sobie stawiasz...

>> A cóż Ty wiesz o moim życiu ponad to co ja sam napisałem?

> Wystarczy. Sam rozdźwięk z najbliższymi osobami - toż to tragedia.

Ale nie ja byłem przyczyną rozdźwięku i wcale to a wcale nie czuję się
winnym tej sytuacji. Tragedię przeżywają dzieci... Chociaż pewnie nie
zdają sobie do końca sprawy z konsekwencji tego co się stało.
A ja czuję wreszcie po latach wspaniałą lekkość bytu. W zamian za oddani
i gotowość do największych poświęceń byłem oszukiwany i lekceważony. I
nie chciałem tego dostrzec bo bałem się, że zostanę porzucony i żadna
inna kobieta mnie nie zechce. Ta dla której odszedłem od pierwszej
rodziny mną gardziła i wykorzystywała moje seksualne uzależnienie od
niej. A wszystko z powodu braku poczucia własnej wartości, czego
przyczyną był nierozwiązany kompleks Edypa. Ale dzięki temu całemu
poniżeniu przebiłem pęcherz nieświadomości i odsłoniłem cały mechanizm
przemocy psychicznej, którym są obarczone rodziny i społeczeństwa.
Potrzebowałem takich kopniaków, którymi zeście mnie, wy kobiety,
obdzieliły. I jestem wam za to... wdzięczny. Tak, tak XL...

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 23 Jun 2017 04:48:40 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

XL pisze:
> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:
>> XL pisze:
>>> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:
>>>> XL pisze:
>>>>> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:
>>>>>> XL pisze:

>>>>>>> Ty masz chyba totalny zakaz.

>>>>>> Niby na co?

>>>>> Na życie. Normalne. W dodatku sam go sobie stawiasz...

>>>> A cóż Ty wiesz o moim życiu ponad to co ja sam napisałem?

>>> Wystarczy. Sam rozdźwięk z najbliższymi osobami - toż to
>>> tragedia.

>> Ale nie ja byłem przyczyną rozdźwięku i wcale to a wcale nie czuję
>> się winnym tej sytuacji. Tragedię przeżywają dzieci... Chociaż
>> pewnie nie zdają sobie do końca sprawy z konsekwencji tego co się
>> stało. A ja czuję wreszcie po latach wspaniałą lekkość bytu. W
>> zamian za oddanie i gotowość do największych poświęceń byłem
>> oszukiwany i lekceważony. I nie chciałem tego dostrzec bo bałem
>> się, że zostanę porzucony i żadna inna kobieta mnie nie zechce. Ta
>> dla której odszedłem od pierwszej rodziny mną gardziła i
>> wykorzystywała moje seksualne uzależnienie od niej. A wszystko z
>> powodu braku poczucia własnej wartości, czego przyczyną był
>> nierozwiązany kompleks Edypa. Ale dzięki temu całemu poniżeniu
>> przebiłem pęcherz nieświadomości i odsłoniłem cały mechanizm
>> przemocy psychicznej, którym są obarczone rodziny i społeczeństwa.
>> Potrzebowałem takich kopniaków, którymi żeście mnie, wy kobiety,
>> obdzieliły. I jestem wam za to... wdzięczny. Tak, tak XL...

> Nie rób z siebie męczennika, co? Oplatanie tych wszystkich pierdół o
> seksualnej inicjacji dzieci z rodzicami nie jest zdrowe, delikatnie
> mówiąc. O pedofilię Cię nie posądzam jednak, bo Ty po prostu jesteś
> mocno szajbnięty - więc nie ma co się dziwić, że rodzinnie zostałeś
> spuszczony. Dzieci nie powinny mieć takiego tatusia, sorry. Wiesz,
> co sądzę? Że Ty po prostu masz nie po kolei. To nie Twoja wina, ale
> i nikt nie ma obowiązku tego znosić. Szczególnie dzieci/wnuki.

Przyjrzyj się XL swojej manipulacji i próbom przepychania na mnie
poczucia winy. Takie niby nie ale jednak...:-)


> Żona teoretycznie może i znosić powinna (w zdrowiu i chorobie, oraz
> ze cię nie opuszczę), ale ze względu na dobro dzieci i wnucząt
> zrobiła co do niej należy i Cię odizolowała.

A jednak... :-)


> Bo szkodzisz. I tyle.

A jednak... się nie mylę co do wszechwspółpracy i wszechspisku jajników
w osaczaniu mężczyzny, który ukazuje babski fałsz i obłudę.


> Weź d... w troki i zarzuć te swoje pierdoły i po...ne postępowanie i
> postaraj się odzyskać rodzinę. Na ile jeszcze jest to możliwe - nie
> wiem.

Ja wykazałem już wystarczająco dużo dobrej woli, ale wszystko odbija się
niczym groch od ściany, więc i moja cierpliwość ma swoje granice. Czekam
teraz na propozycje drugiej strony. Jeżeli wykaże gotowość do ustępstw
to możemy wrócić do stołu rokowań - ja wszelkie możliwe ustępstwa
poczyniłem.


> Przede wszystkim przestań pisać w necie o intymnych szczegółach z
> życia swej rodziny, nawet jeśli są w jakimkolwiek stopniu prawdziwe.

Kolejna próba narzucenia wizji świata widzianego wyłącznie oczami
kobiety bez próby poszukiwania wspólnych celów. Jesteś jak beton XL ale
i beton kruszeje na skutek oddziaływania środowiska. A co do publicznego
pisania o życiu intymnym mojej rodziny to mam niezbywalne prawo
przedstawiania go tak jak je ja widzę jeżeli dostrzegam nieprawidłowości
po to by porównać własne doświadczenie z doświadczeniami innych.
Dyskusja publiczna nad patologiami to niezbędny element składowy procesu
naprawczego tego co jest wadliwe.


> A wątpię.

Masz pełne prawo myśleć inaczej ale musisz się liczyć z konsekwencjami
niechęci do ugody i współdziałania z mężczyzną. Chyba, że Twój chłop to
tylko kalesony i jesteś zadowolona ze sprawowania nad nim pełnej władzy.
Jeżeli wystarcza Ci to satysfakcjonującego życia to ja nie zamierzam
tego zmieniać i tego samego (nie wtrącania się) oczekuję od Ciebie. Bo
to moje życie i moja odpowiedzialność za nie.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 24 Jun 2017 06:29:59 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:oihvia$92l$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>>>>>>> Ty masz chyba totalny zakaz.

>>>>>>>> Niby na co?

>>>>>>> Na życie. Normalne. W dodatku sam go sobie stawiasz...

>>>>>> A cóż Ty wiesz o moim życiu ponad to co ja sam napisałem?

>>>>> Wystarczy. Sam rozdźwięk z najbliższymi osobami - toż to
>>>>> tragedia.

>>>> Ale nie ja byłem przyczyną rozdźwięku i wcale to a wcale nie
>>>> czuję się winnym tej sytuacji. Tragedię przeżywają dzieci...
>>>> Chociaż pewnie nie zdają sobie do końca sprawy z konsekwencji
>>>> tego co się stało. A ja czuję wreszcie po latach wspaniałą
>>>> lekkość bytu. W zamian za oddanie i gotowość do największych
>>>> poświęceń byłem oszukiwany i lekceważony. I nie chciałem tego
>>>> dostrzec bo bałem się, że zostanę porzucony i żadna inna
>>>> kobieta mnie nie zechce. Ta dla której odszedłem od pierwszej
>>>> rodziny mną gardziła i wykorzystywała moje seksualne
>>>> uzależnienie od niej. A wszystko z powodu braku poczucia
>>>> własnej wartości, czego przyczyną był nierozwiązany kompleks
>>>> Edypa. Ale dzięki temu całemu poniżeniu przebiłem pęcherz
>>>> nieświadomości i odsłoniłem cały mechanizm przemocy
>>>> psychicznej, którym są obarczone rodziny i społeczeństwa.
>>>> Potrzebowałem takich kopniaków, którymi żeście mnie, wy
>>>> kobiety, obdzieliły. I jestem wam za to... wdzięczny. Tak, tak
>>>> XL...

>>> Nie rób z siebie męczennika, co? Oplatanie tych wszystkich
>>> pierdół o seksualnej inicjacji dzieci z rodzicami nie jest
>>> zdrowe, delikatnie mówiąc. O pedofilię Cię nie posądzam jednak,
>>> bo Ty po prostu jesteś mocno szajbnięty - więc nie ma co się
>>> dziwić, że rodzinnie zostałeś spuszczony. Dzieci nie powinny mieć
>>> takiego tatusia, sorry. Wiesz, co sądzę? Że Ty po prostu masz nie
>>> po kolei. To nie Twoja wina, ale i nikt nie ma obowiązku tego
>>> znosić. Szczególnie dzieci/wnuki.

>> Przyjrzyj się XL swojej manipulacji i próbom przepychania na mnie
>> poczucia winy. Takie niby nie ale jednak...:-)

> Ja nie mam jajników, więc może dla Ciebie będę bardziej
> wiarygodny:-). Miałem się do tego nie odnosić - mam głębokie
> przekonanie, że masz kompletny brak dostępu do swoich emocji i
> wyższych uczuć, więc jak to w takim wypadku często bywa - r a c j o n
> a l i z u j e s z  je. Czyli po prostu wymyślasz. W ten sposób da się
> usprawiedliwić najpotworniejsze zbrodnie. Przecież ci ludzie -
> zbrodniarze, potwory - w 99% uważają się za ludzi dobrych, nierzadko
> za dobroczyńców ludzkości. Jak Ty. No cóż - przytoczę coś z innego
> postu - pisaliśmy o tym, że (sam przyznałeś)- CELOWO eskalowałeś
> napięcie w swojej rodzinie - zacytuję dokładnie: <cytat> Tak więc
> przyznaję się do tego, że przyłożyłem rękę do wzrostu napięcia i
> niepewności wśród dzieci ale zrobiłem to dlatego, że skoro nie mogłem
> udowodnić mojego twierdzenia wprost to udowodnię je dowodem
> nie-wprost wymuszając powstanie patologii u naszej córki, czyli
> dziecka (naszego wnuka) z zburzeniami rozwojowymi wywołanymi przez
> skrajne zdegenerowanie emocji u naszej córki. Gdybym złagodził nacisk
> psychiczny to nie udało by mi się zapewne ukazać ukrytej w rodzinie
> patologii w pełnej krasie. <cytat> czyli - działając z pełną
> premedytacją przyczyniłeś się do powstania ciężkich chorób u Twojego
> wnuka, których- przy innym Twoim zachowaniu- dałoby się uniknąć, ale
> wtedy Ty nie miałbyś dowodu, że masz rację. No cóż- nie wiemy, na ile
> to zaszło rzeczywiście. Jednak Twoje podejście do tego niczym się
> przecież nie różni od czegoś takiego: "zwracałem żonie uwagę, żeby
> dziecko cieplej ubierała na spacer. Jednak mnie nie słuchała. No to -
> żeby mieć dowód, że mam rację - celowo eskalowałem te zachowania, i
> wyprowadzałem dziecko na spacer całkiem nago. A że była jesień - i to
> zimna - to szybko dostało zapalenia płuc. Teraz po różnych
> powikłaniach jest kaleką, ale ja mam dowód, że miałem rację". Czyż
> napisałeś (zrobiłeś) co innego? No a cóż za człowiek postępuje
> podobnie?!

Chironie. Posługując się oderwanymi fragmentami mojego życiorysu chcesz
bronic chorego układu rodzinnego, który panował w mojej rodzinie wcześniej
przed opisywanymi zdarzeniami. Nie opisywałem jak bardzo kierowałem się
wtedy wyłącznie uczuciami w nadziei, że samo okazywanie uczuć zmieni zimną
i pozbawioną uczuć postawę Teresy M. Ale ona to tylko wykorzystywała do
coraz większego upokarzania mnie. Moj stosunek do niej zmienił się dopiero
wtedy gdy w grudniu 1994 wyrzuciła mnie z naszego mieszkania i uniemożliwiła
(pozbawiła) kontaktów z dziećmi. To, że przyjąłem jej metodę bezwzględnego
działania nie znaczy, że nie kocham dzieci - kocham je bardzo - ale też nie
moglem się na dalsze ukrywanie istniejącej patologii z czego jasno zdałem sobie
sprawę. Moje, tak przez Ciebie podnoszone, podgrzewanie przemocy podlegało
na niekontaktowaniu się z rodziną; nie mogąc pokonać przeszkody wprost
poddałem się biegowi wydarzeń. A  Ty chciałbyś bym przyznał, ze rację miała
i ma Teresa M. kontynuująca przemoc emocjonalną w stosunku do dzieci. Bo
jestem już poza jej zasięgiem. Ty jesteś chory na umyśle Chironie. Żeby mówić
o ulewie, ze to tylko mzawka... Spółkujesz z XL w obronie kobiet, które wszystkie
dopuszczają się manipulacji wykorzystując zaślepienie mężczyzn wdrukowane
facetom przez ich matki, które przekonują swoich synów o tym jak bardzo są
krzywdzone przez swoich mężów i by synowie ustępowali swoim zonom. A Ty
boisz się Chironku porzucenia przez swoją flamę i z tego powodu gotów jesteś
zrobić wszystko by Ci tylko dawała miodu. Gotów jesteś nawet zabić drugiego
faceta, który pokazuje Ci prawdziwą twarz Twojej kobiety. Jesteś Judaszem
Chironie.


>>> Żona teoretycznie może i znosić powinna (w zdrowiu i chorobie,
>>> oraz ze cię nie opuszczę), ale ze względu na dobro dzieci i
>>> wnucząt zrobiła co do niej należy i Cię odizolowała.

>> A jednak... :-)


>>> Bo szkodzisz. I tyle.

>> A jednak... się nie mylę co do wszechwspółpracy i wszechspisku
>> jajników w osaczaniu mężczyzny, który ukazuje babski fałsz i
>> obłudę.


>>> Weź d... w troki i zarzuć te swoje pierdoły i po...ne
>>> postępowanie i postaraj się odzyskać rodzinę. Na ile jeszcze jest
>>> to możliwe - nie wiem.

>> Ja wykazałem już wystarczająco dużo dobrej woli, ale wszystko
>> odbija się niczym groch od ściany, więc i moja cierpliwość ma swoje
>> granice. Czekam teraz na propozycje drugiej strony. Jeżeli wykaże
>> gotowość do ustępstw to możemy wrócić do stołu rokowań - ja
>> wszelkie możliwe ustępstwa poczyniłem.

> NICZEGO - z tego co piszesz - niczego w tym celu nie wykonałeś. Tak,
> jak pisałem powyżej - traktujesz to jedynie w kategoriach myślowych.
> Nie ma w tym uczucia. Nie szanujesz prywatności swojej córki - list,
> który tu ostatnio cytowałeś niejeden facet potraktowałby jako
> największą, życiową porażkę (ten ostatni). Ty go racjonalizujesz- jak
> zwykle. Nawet ten pierwszy list - który Ci napisała jako mała
> dziewczynka - nie powinien Ci dawać powodów do dumy. Był przecież
> wezwaniem rozpaczy. Oczywiście - dziecko chciało mieć rodziców - Ty
> zdaje się skupiłeś się na tym, że i o Tobie pisała dobrze. Nic
> ponadto nie przedostało się do Ciebie z tego listu. Listu - wołania o
> pomoc. Wołania dziecka - Twojej córki. Zachowałeś się trochę jak Don
> Kichot, który dostał mokrą, brudną ścierą w gębę od Dulcynei, ale
> zamiast go to oburzyć- sprawiło mu ogromną radość. Potraktował tę
> ścierę jak chusteczkę, którą dama daje swojemu rycerzowi- i tak ją
> traktował. Gdy mówiłeś o tym, że chcesz się z nią spotkać (i z byłą
> żoną)- napisałem Ci, że spierniczyłeś wszystko- i chyba bardziej
> spierniczyć już się nie dało. Nie zrozumiałeś nic z teg, co pisałem-
> gdy namawiałęm Cię, abyś po prostu spotkał się- i poczuł się z nimi.
> Zupełnie tego nie rozumiesz- potraktowałeś to jako namawianie Cię do
> seksu z nimi (z żoną). Ty po prostu nie wiesz, co oznacza "poczuć się
> z kimś"! Nie wiesz, bo tego nie można wymyśleć. T o   t r z e b a
> POCZUĆ!!!
>
> No cóż - póki życia, póty nadziei...

Zal dupę ściska jakiz Ty jesteś głupi Chironku.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 24 Jun 2017 10:12:00 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:oikpsb$nip$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>> Zal dupę ściska jakiz Ty jesteś głupi Chironku.

> Oczywiście - jestem głupcem. Dziękuję, że schodzisz ze swego
> piedestału, by mi to uświadomić. No ale samo "żal dupę ściska"
> niczego mi przecież wyjaśnić nie może.

Istotnie, staremu naiwnemu głupcowi nic już wyjaśnić się nie da bo ty
się boisz już dokonywać jakichkolwiek przemian w swoim życiu.
Zachowujesz się dokładnie tak samo jak kobieta, która oszukiwała cale
swoje otoczenie a by to robić doskonale musiała sama w to wierzyć. Tak
więc żadne zmiany u niej, i u ciebie również, nie są możliwe.


> No cóż - spróbujmy małym kroczkiem: co to znaczy według Ciebie:
> "poczuć się z kimś"?

To nie moje wiec wytłumacz to sam.


> Jakie były w Tobie emocje, uczucia - kiedy pierwszy raz czytałeś tę
> ostatnią wiadomość od córki

Bylem zaskoczony i wzruszony tym, że okazała mi tak wielkie zaufanie.


> (w której wysyła Cię na drzewo)?

To twoja luźna interpretacja, do której oczywiście masz prawo.
Odpowiedziałem ci już kiedyś, że córka chciała mi zwrócić tym listem
uwagę na istniejący w naszej rodzinie problem bez opowiadania się po
którejkolwiek ze stron tego konfliktu. Ale ty tego nie widzisz boś
ślepcem jest . Chcesz widzieć tylko odpowiedzialność mężczyzny za
problemy rodzinne więc pozostan ślepym na destrukcyjną rolę kobiety. A
mnie pozostaw w spokoju bo nie jesteś w stanie zmienić moich wniosków
wypływających z moich doświadczen. Gnij w swoim rozpadającym się świecie
a czas pokaże, który z nas miał i ma rację. Adieu Chironie bo mnie
znudziłeś powtarzaniem ciągle tej samej śpiewki, że całą winę za
rodzinną tragedię ponoszę ja. Mam ważniejsze sprawy nizeli tłumaczyć
ślepcowi jak wygląda niebo.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 24 Jun 2017 11:41:25 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:oil6sh$dn$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:oikpsb$nip$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>> Zal dupę ściska jakiz Ty jesteś głupi Chironku.

>>> Oczywiście - jestem głupcem. Dziękuję, że schodzisz ze swego
>>> piedestału, by mi to uświadomić. No ale samo "żal dupę ściska"
>>> niczego mi przecież wyjaśnić nie może.

>> Istotnie, staremu naiwnemu głupcowi nic już wyjaśnić się nie da bo
>> ty się boisz już dokonywać  jakichkolwiek przemian w swoim życiu.
>> Zachowujesz się dokładnie tak samo jak kobieta, która oszukiwała
>> cale swoje otoczenie a by to robić doskonale musiała sama w to
>> wierzyć. Tak więc żadne zmiany u niej, i u ciebie również, nie są
>> możliwe.


>>> No cóż - spróbujmy małym kroczkiem: co to znaczy według Ciebie:
>>> "poczuć się z kimś"?

>> To nie moje wiec wytłumacz to sam.

> Problem polega na tym, że to przecież proste. Jak się poczułem w
> danej sytuacji? Jak sie poczułem będąc z kimś? To wszystko jest
> proste - jak człowiek ma dostęp do swoich uczuć. Ty- w moim głębokim
> przekonaniu - nie masz wcale. I choćby tylko to jedno o tym przecież
> świadczy. No a jak nie masz - to jakiekolwiek teorie na temat ludzi,
> zachowań społecznych, etc- są w y ł ą c z n i e   zracjonalizowanymi
> przemyśleniami- nic nie wartymi.

Widać z twoich, słów, że żal ci dupę ściska, że to nie ty jako pierwszy
objaśniasz tajniki ludzkich zachowan. Najchętniej zepchnąłbyś mnie ze
szczytu na który się wspiąłem. Kręcisz i kręcisz jak tylko możesz. Po
raz kolejny jesteś nieuczciwy.


>>> Jakie były w Tobie emocje, uczucia - kiedy pierwszy raz czytałeś
>>> tę ostatnią wiadomość od córki

>> Bylem zaskoczony i wzruszony tym, że okazała mi tak wielkie
>> zaufanie.

To dotyczy jej listu z 2 września 1994, żeby było jasno...


>>> (w której wysyła Cię na drzewo)?

>> To twoja luźna interpretacja, do której oczywiście masz prawo.
>> Odpowiedziałem ci już kiedyś, że córka chciała mi zwrócić tym
>> listem uwagę na istniejący w naszej rodzinie problem bez
>> opowiadania się po którejkolwiek ze stron tego konfliktu.

> No ale mnie chodzi (napisałem przecież) o ostatni (list czy też to
> była jakaś wiadomość na portalu społecznościowym), gdzie każe Ci się
> od siebie odczepić. Dlaczego się do niego nie odnosisz?

Odpowiadając ci cały czas miałem na myșli list sprzed 23 lat, kiedy
córka nie została jeszcze skażona przez matkę i matki przeszłość. Ty
natomiast, chcąc mi dokonać, powoływałeś się na wiadomość, którą
otrzymałem od Kasi w tym roku. To jest już wiadomość od kobiety, która
została zmuszona przez swoją matkę do widzenia świata tak jak tego
oczekuje babski zdemoralizowany półświatek małżeńskich prostytutek,
które winą za prostytuowanie się obciążają mężczyzn. Gdybyś był uczciwym
analitykiem țo analizowałbyś obydwa listy wraz z kontekstem a nie
odrywałbyś tylko fragmentu z całości dla udowodnienia założonej przez
siebie tezy. Po raz kolejny wyłazi z ciebie ignorancja, nieuczciwość i
podporządkowanie myślenia babskim interesom.


>> Ale ty tego nie widzisz boś ślepcem jest. Chcesz widzieć tylko
>> odpowiedzialność mężczyzny za problemy rodzinne więc pozostan
>> ślepym na destrukcyjną rolę kobiety. A mnie pozostaw w spokoju bo
>> nie jesteś w stanie zmienić moich wniosków wypływających z moich
>> doświadczen. Gnij w swoim rozpadającym się świecie a czas pokaże,
>> który z nas miał i ma rację. Adieu Chironie bo mnie znudziłeś
>> powtarzaniem ciągle tej samej śpiewki, że całą winę za rodzinną
>> tragedię ponoszę ja. Mam ważniejsze sprawy nizeli tłumaczyć
>> ślepcowi jak wygląda niebo.

> Zupełnie nigdzie tego nie sugerowałem. Skąd to wziąłeś? Z czego
> wywnioskowałeś? Zaiste nie wiem.

Jesteś zbyt cwany na to by to powiedzieć wprost, ale wyziera to co rusz
z treści twoich wiadomości .. Skoncz tym albo się pozegnamy.


> Jednak Ty kilka razy od winy się odcinałeś w ogóle- a to przecież nie
> jest prawdziwe.

I po raz kolejny jesteś nieuczciwy, bo ja nigdy nie obciązałem Teresy M.
wyłączną odpowiedzialnością za rozpad rodziny. Wręcz przeciwnie starałem
się zrozumieć i wyjaśnić mechanizmy, które doprowadziły do powstania tak
skrajnej patologii. A ty ștarasz sie mnie przekonać, ze wyłączną winę
ponoszę ja. To twoja kolejna nieuczciwość, którą popełniasz dla obrony
własnej zachowawczej postawy.


> Wina jest TAKŻE po Twojej stronie.

Moją winą była ślepota na poczynania Teresy M., ślepota dyktowana
strachem przed porzuceniem jeżeli się sprzeciwię. W ten sposób moja eks-
zawłaszczyła i podporządkowała sobie całe życie naszej rodziny, a kiedy
się temu șprzeciwilem nastąpiła eksplozja i totalne relegowanie mnie z
rodziny. Gdybym był nieuczciwy to zrzuciłbym całą odpowiedzialność za to
na Teresę M. Ale ja wolałem objaśnić cały mechanizm powstawania
patologii zamiast pójść na łatwiznę i zrzucić całą winę na kobietę tak
jak ty to próbujesz zrobić ze mną. Jesteś Chironie oszustem i zaplutym
karłem babskiej reakcji.


> No cóż- jak nie chcesz Ci się już ze mną gadać- narzucać się nie
> będę.
>
> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 24 Jun 2017 12:01:37 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 24.06.2017 o 11:41, LeoTar Gnostyk pisze:

>> objaśniasz tajniki ludzkich zachowan. Najchętniej zepchnąłbyś mnie
>> ze szczytu na który się wspiąłem. Kręcisz i kręcisz jak tylko
>> możesz. Po raz kolejny jesteś nieuczciwy.

> Bóg cię kiedyś zepchnie z tego szczytu. Upadek z dużego konia boli.

O Pinokio... Czyzbyś chciał się przypodobać biednemu chironkowi? A może
wyłazą z Ciebie stadne instynkty ?

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 24 Jun 2017 20:01:58 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:oilc46$4tp$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:

>>> Problem polega na tym, że to przecież proste. Jak się poczułem w
>>> danej sytuacji? Jak sie poczułem będąc z kimś? To wszystko jest
>>> proste - jak człowiek ma dostęp do swoich uczuć. Ty - w moim
>>> głębokim przekonaniu - nie masz wcale. I choćby tylko to jedno o
>>>  tym przecież świadczy. No a jak nie masz - to jakiekolwiek
>>> teorie na temat ludzi, zachowań społecznych, etc- są w y ł ą c z
>>> n i e zracjonalizowanymi przemyśleniami - nic nie wartymi.

>> Widać z twoich, słów, że żal ci dupę ściska, że to nie ty jako
>> pierwszy objaśniasz tajniki ludzkich zachowan. Najchętniej
>> zepchnąłbyś mnie ze szczytu na który się wspiąłem. Kręcisz i
>> kręcisz jak tylko możesz. Po raz kolejny jesteś nieuczciwy.

> Leo - przesadzasz ostro. Swoje niezrozumienie nazywasz moją
> nieuczciwością. I nie odpowiadasz na to, o co pytam. Chyba, że
> napiszesz, że tego po prostu nie rozumiesz - spytam raz jeszcze -
> postaram się maksymalnie uprościć: Wyobraź sobie, że po rozprawie
> sądowej ostatnio udało Ci się zaprosić żonę i córkę do kawiarni.
> Usiedliście koło siebie - Ty po środku. Czujesz ich zapach, dotyk,
> słyszysz dźwięk ich słów. Czy potrafisz określić swoje uczucia,
> emocje - towarzyszące spotkaniu z Twoją córką i żoną? Dasz radę się W
> C Z U Ć   w taką rolę? To ważne IMO pytanie - dasz radę odpowiedzieć,
> czy nie wiesz, o co pytam?

Nie muszę się wczuwać, ja WIEM jak zareagowałbym. Ale nie dane mi było
do tego doprowadzić gdyż córka zniknęła natychmiast po tym jak złożyła
zeznania a Teresa M. odpowiedziała "nie" na moją pojednawczą propozycję
i zajęła się rozmową z towarzyszącymi jej osobami. A okazywanie uczuć
musi być obustronne i musi mu towarzyszyć wzajemny szacunek. Jezeli ktoś
tego nie potrafi w wieku 66 lat - tyle ma Teresa M. - to już się tego
nie nauczy.


>>>>> Jakie były w Tobie emocje, uczucia - kiedy pierwszy raz
>>>>> czytałeś tę ostatnią wiadomość od córki

>>>> Bylem zaskoczony i wzruszony tym, że okazała mi tak wielkie
>>>> zaufanie.

>> To dotyczy jej listu z 2 września 1994, żeby było jasno...

> Poprzednio tego nie wyjaśniłeś, a ja o nim nie wiedziałem (lub może
> zapomniałem). Teraz zapytałem bardzo wyraźnie, o który mi chodzi.

No więc już teraz wiesz. Drugi został napisany na facebooku 23 lata
później, gdy został złamany Kasi jej kręgosłup moralny, gdy została
przez matkę i wrocławskich socjoterapeutów-psychopatow zmuszona do
przyjęcia wrogiego dziecku systemu wartości oraz weszla w matczyne buty
kobiety "pokrzywdzonej" przez los podobnie jak jej matka, gdyż urodziła
syna z zespołem wad rozwojowych. Capichi monsieur chiron?


>>>> To twoja luźna interpretacja, do której oczywiście masz prawo.
>>>> Odpowiedziałem ci już kiedyś, że córka chciała mi zwrócić tym
>>>> listem uwagę na istniejący w naszej rodzinie problem bez
>>>> opowiadania się po którejkolwiek ze stron tego konfliktu.

>>> No ale mnie chodzi (napisałem przecież) o ostatni (list czy też
>>> to była jakaś wiadomość na portalu społecznościowym), gdzie każe
>>>  Ci się od siebie odczepić. Dlaczego się do niego nie odnosisz?

>> Odpowiadając ci cały czas miałem na myșli list sprzed 23 lat,
>> kiedy córka nie została jeszcze skażona przez matkę i matki
>> przeszłość. Ty natomiast, chcąc mi dokonać, powoływałeś się na
>> wiadomość, którą otrzymałem od Kasi w tym roku.

> Uczciwa dyskusja MUSI rozróżniać fakty od osądów. Ty natomiast
> często swoje osądy bierzesz za fakty. To nieuczciwe. Pytałem wyraźnie
> o tę wiadomość.

Które to niby osądy przyjmuję jako fakty? I dlaczego akurat twoje
interpretacje faktów mają być dla mnie wyroczniami, które mają zmienić
moje widzenie całej sytuacji rodzinnej? Wypowiadasz co chcesz i nie
bierzesz za to zadnej odpowiedzialności a masz wyraźne skrzywienie
feministyczne i nie chcesz brać pod uwagę argumentów mężczyzny. Takiego
bezjajowca jak ty polecałbym wystrzegać się każdemu facetowi, który
chciałby tutaj uzyskać jakąś radę.


> Wiadomość sprzed lat zawierała SOS wraz z apelem: "rodzice - bądźcie
>  razem ze mną!". Ty jednak je zostawiłeś. Nie oceniam tego - jednak
> sam napisałeś, że chciałeś świadomie eskalować konflikt.

Świadomie zacząłem eskalować konflikt dopiero wtedy gdy Teresa M.
wyrzuciła mnie z domu i samowolnie uniemozliwiała kontakty z dziećmi o
czym wielokrotnie pisałem a czego ty starasz się celowo nie dostrzegać.
A eskalowanie przeze mnie konfliktu polegało na tym, że w pewnym
momencie przestałem zabiegać o porozumienie z Teresą M. i o spotykanie
się z dziećmi. Tak jakbym się pogodził z tym co narzuciła mi Teresa M.
Poddałem się biegowi wydarzeń jednak z nadzieją w sercu, ze czas skruszy
jej serce. Moje nadzieje okazały się jednak płonne i nie doczekałem się
odwilży w jej zatwardziałym sercu, tak jak to Kasia ujęła oględnie w
liście z 2 września 1994. Ale ciebie takie subtelności nie interesują
gdyż ty już dawno mnie osądziłeś biorąc za punkt wyjścia obronę własnej
dupy, czyli systemu wartości który reprezentujesz.


> Mogłeś przecież doprowadzić do sytuacji, w której - mimo, że poza
> rodziną - spotykał byś się z córką. Zachowałbyś z nią jakieś relacje
>  - może nawet bliskie. Ty - jak sam napisałeś - świadomie - z tego
> zrezygnowałeś. Dlaczego?

Nie, nie mogłem ponieważ zostałem jej przedstawiony jako degenerat
zarówno przez Teresę M. jak i bandytów z wrocławskiego ośrodka
socjoterapii młodziezowej. Nie moglem się z nią w żaden sposób
skontaktować. Gdy podjąłem próbę skontaktowania się z nią na terenie
szkoły to zniknęła a mnie spotkał mur obojętności, wręcz wrogości, ze
strony nauczycieli i uczniów. Podobną sytuację przeżyłem w szkole
podstawowej na Kozanowie, do której uczęszczał młodszy syn i gdzie
pedagog szkolny niemalże mnie wyśmiał. Tak samo było w szkole
specjalnej, do której uczęszczał Wojtek. Gdy zapowiedziałem się, ze będę
na zakończenie jego roku szkolnego Teresa M. zatrzymała syna w domu bym
się z nim nie spotkał. Przestań więc bredzić wstrętny i fałszywy obłudniku.

Ponadto już po naszym, wymuszonym przez Teresę M., rozstaniu Kasia
bywała w Stanach ale nigdy się ze mną nie skontaktowała. Dowiedziałem
się  o tym od Ryszarda Mazura, szwagra Teresy M., któremu pomogłem
wyjechać do USA  w 1990, i który mnie nadzorował na zlecenie mojej eks.
Nie wiem czy Kasia była pilnowana tak by się ze mną nie spotkać, czy też
nie miała potrzeby spotkania? A może się mnie bała po praniu mózgu jakie
jej zaaplikowała Teresa M. i wrocławscy - pozal się boże - specjaliści
od duszy człowieka.


> Odpowiedziałeś, że po to, żeby mieć fizyczny dowód na poparcie swojej
> teorii. Dostałeś go w postaci urodzenia przez córkę niepełnosprawnych
> dzieci. Czyli - za (bardzo wątpliwe przecież) poparcie swojej teorii
> zapłaciłeś brakiem relacji z córką.

Juz ci to wyjaśniłem - eskalacja przemocy z mojej strony polegała na
"nie robieniu nic". To Teresa M. wywierała na dzieci coraz większy
nacisk aby zohydzić im ojca. A musiała to robić by nie stracić nad
dziećmi kontroli, by "nie zeszły na psy", gdyż w opinii otoczenia
chciała uchodzić za wzorową matkę, która samotnie jest w stanie wychować
dzieci na porządnych i wykształconych ludzi. I swą materialną rolę
wypełniła doskonale, tyle ze w emocjach dzieci panuje skrajny bałagan,
niepewność  i brak poczucia własnej wartosci.


> Poza tym - jak Ci napisałem - jakim jesteś człowiekiem, robiąc coś
> takiego swojej córce? Leo - tu nie ma ani złośliwości ani nie wiem
> czego jeszcze - o co mnie tam podejrzewasz. To przecież wszystko
> jest napisane przez Ciebie. Jeśli moje wnioski są złe - to je wykaż,
> a nie rzucaj na mnie kalumnie

A co ja takiego złego zrobiłem swoim dzieciom, nie tylko córce? No wal
śmiało skoro czynisz mi nieokreślone zarzuty? Jesteś babski sługus a nie
obiektywny analityk.


>> To jest już wiadomość od kobiety, która została zmuszona przez
>> swoją matkę do widzenia świata tak jak tego oczekuje babski
>> zdemoralizowany półświatek małżeńskich prostytutek, które winą za
>> prostytuowanie się obciążają mężczyzn. Gdybyś był uczciwym
>> analitykiem țo analizowałbyś obydwa listy wraz z kontekstem a nie
>> odrywałbyś tylko fragmentu z całości dla udowodnienia założonej
>> przez siebie tezy. Po raz kolejny wyłazi z ciebie ignorancja,
>> nieuczciwość i podporządkowanie myślenia babskim interesom.

> To jest tylko Twoja opinia. To powyżej - w całości. Przede wszystkim
> (zostawmy już mnie - pewno będziesz mnie podejrzewał o całe zło
> świata) - to wiadomość od Twojej córki, którą zostawiłeś i która Ci
> to wprost napisała.

Napisała mi to po 23 latach głuchego milczenia, gdy z powodu
postępowania własnęj matki urodziła niepełnosprawnego syna i nie chce
zobaczyć tego, że przyczyną jej problemu są jej zanurzone emocje
zniszczone przez jej matkę. Jest ofiarą "syndromu sztokholmskiego",
gdzie matka jest agresorem, i wspiera swoją ukochaną mamuśkę. Dokładnie
weszła w matczyne buty.


> Napisała, że skoro nie chciałeś być z nią w jej życiu, jak Cię
> potrzebowała - to nie widzi powodu, żebyś był teraz - jak Cię nie
> potrzebuje.

Chyba wystarczająco dokładnie opisałem wyzej dlaczego fizycznie nie
uczestniczyłem w wychowaniu dzieci. Czy ci wystarczy czy też chcesz
jeszcze więcej detali?


> Na dodatek jeszcze wcześniej prosiła, żebyś nie naruszał jej
> prywatności - co kompletnie olałeś. Całkiem szczerze - byłbym
> baaaaardzo zdziwiony, żeby po tych Twoich działaniach ona chciała Cię
> jeszcze widzieć.

Obudziła się w chwili gdy powstało zagrożenie, że trzeba się będzie
podzielić mieszkaniem. A ponieważ Teresa M. ponoć nie ma pieniędzy i
pieniądze za należny mi kawałek mieszkania, zgodnie z deklaracją Tereșy
M., wybulą dzieci, więc i Kasia zaczęła myśleć jakby się z tego
finansowego zobowiązania uratować.


> Byłoby to możliwe - gdyby do Ciebie dotarła jedna prosta zasada:
> świat jest, jaki jest. Jeśli czegoś nie możesz dostać, a jest to
> osiągalne - to znaczy, że coś źle robisz. Skoro tak, to znaczy, że to
> Ty masz się zmienić. Nie inni - tylko Ty. Coś nie tak w tym, co
> napisałem?

Glupiś jak but chironie!


>>>> Ale ty tego nie widzisz boś ślepcem jest. Chcesz widzieć tylko
>>>> odpowiedzialność mężczyzny za problemy rodzinne więc pozostan
>>>> ślepym na destrukcyjną rolę kobiety. A mnie pozostaw w spokoju
>>>> bo nie jesteś w stanie zmienić moich wniosków wypływających z
>>>> moich doświadczen. Gnij w swoim rozpadającym się świecie a czas
>>>> pokaże, który z nas miał i ma rację. Adieu Chironie bo mnie
>>>> znudziłeś powtarzaniem ciągle tej samej śpiewki, że całą winę
>>>> za rodzinną tragedię ponoszę ja. Mam ważniejsze sprawy nizeli
>>>> tłumaczyć ślepcowi jak wygląda niebo.

>>> Zupełnie nigdzie tego nie sugerowałem. Skąd to wziąłeś? Z czego
>>> wywnioskowałeś? Zaiste nie wiem.

>> Jesteś zbyt cwany na to by to powiedzieć wprost, ale wyziera to co
>>  rusz z treści twoich wiadomości .. Skoncz z tym albo się
>> pozegnamy.

> Problem w tym, że nie odróżniasz "mnie się zdaje, że wyziera z
> Twoich wiadomości" od "wyziera z Twoich wiadomości". To dwa całkiem
> różne stwierdzenia. Widzisz różnicę?

Robię dokładnie tak samo jak i postępujesz ty.


>>> Jednak Ty kilka razy od winy się odcinałeś w ogóle- a to
>>> przecież nie jest prawdziwe.

>> I po raz kolejny jesteś nieuczciwy, bo ja nigdy nie obciązałem
>> Teresy M. wyłączną odpowiedzialnością za rozpad rodziny. Wręcz
>> przeciwnie starałem się zrozumieć i wyjaśnić mechanizmy, które
>> doprowadziły do powstania tak skrajnej patologii. A ty ștarasz sie
>>  mnie przekonać, ze wyłączną winę ponoszę ja. To twoja kolejna
>> nieuczciwość, którą popełniasz dla obrony własnej zachowawczej
>> postawy.


>>> Wina jest TAKŻE po Twojej stronie.

>> Moją winą była ślepota na poczynania Teresy M., ślepota dyktowana
>> strachem przed porzuceniem jeżeli się sprzeciwię. W ten sposób moja
>> eks- zawłaszczyła i podporządkowała sobie całe życie naszej
>> rodziny, a kiedy się temu șprzeciwilem nastąpiła eksplozja i
>> totalne relegowanie mnie z rodziny. Gdybym był nieuczciwy to
>> zrzuciłbym całą odpowiedzialność za to na Teresę M. Ale ja wolałem
>>  objaśnić cały mechanizm powstawania patologii zamiast pójść na
>> łatwiznę i zrzucić całą winę na kobietę tak jak ty to próbujesz
>> zrobić ze mną. Jesteś Chironie oszustem i zaplutym karłem babskiej
>>  reakcji.

> Ja w ogóle nie zganiam winy na nikogo. Pokazuję Ci tylko czasem, co
> KONKRETNIE spieprzyłeś. No ale to do Ciebie pewno nie dotrze.

To jest tylko twoja prywatna ocena, którą powtarzasz po raz setny
zapewne w nadziei, że fałszywa ocena/informacja wielokrotnie powtarzana
stanie się prawdą i șpowoduje zmianę mojego stanowiska. Zapewniam cię,
że popełniasz gruby błąd bo nikt i nic nie jest w stanie zmienić mojego
zdania, gdyż zmieniłem tylko raz kiedy dotarło do mnie jak perfidnie
bylem manipulowany i wykorzystywany wraz z dziećmi przez Teresę M. I
wiedz, ze jest to moje ostatnie dla ciebie wyjaśnienie w tej sprawie.
Dostrzegłem własną ślepotę na machinacje Teresy M. oraz zrozumiałem
dlaczego była w stanie tak mną manipulować.


> A mnie na tym nie zależy - dlaczego miałoby?

Bronisz własnej dupy, czyli przekonan w których wyrosłeś i według
których ułozyłeś sobie życie. I pewnie wydaje ci się, że gdybyś je
zmienił to twój higieniczny półświatek legł by w gruzach. Dlatego tak
zawzięcie ze mną walczysz.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 24 Jun 2017 23:51:40 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:oim9ep$od5$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:

>>> Leo - przesadzasz ostro. Swoje niezrozumienie nazywasz moją
>>> nieuczciwością. I nie odpowiadasz na to, o co pytam. Chyba, że
>>> napiszesz, że tego po prostu nie rozumiesz - spytam raz jeszcze -
>>> postaram się maksymalnie uprościć: Wyobraź sobie, że po rozprawie
>>> sądowej ostatnio udało Ci się zaprosić żonę i córkę do kawiarni.
>>> Usiedliście koło siebie - Ty po środku. Czujesz ich zapach,
>>> dotyk, słyszysz dźwięk ich słów. Czy potrafisz określić swoje
>>> uczucia, emocje - towarzyszące spotkaniu z Twoją córką i żoną?
>>> Dasz radę się  W C Z U Ć  w taką rolę? To ważne IMO pytanie -
>>> dasz radę odpowiedzieć, czy nie wiesz, o co pytam?

>> Nie muszę się wczuwać, ja WIEM jak zareagowałbym. Ale nie dane mi
>> było do tego doprowadzić gdyż córka zniknęła natychmiast po tym
>> jak złożyła zeznania a Teresa M. odpowiedziała "nie" na moją
>> pojednawczą propozycję i zajęła się rozmową z towarzyszącymi jej
>> osobami. A okazywanie uczuć musi być obustronne i musi mu
>> towarzyszyć wzajemny szacunek. Jezeli ktoś tego nie potrafi w
>> wieku 66 lat - tyle ma Teresa M. - to już się tego nie nauczy.

> OK. Zachowujesz się trochę...nerowowo. Jak myślę - to po prostu brak
>  porozumienia między nami. Jeśli pozwolisz - zostawię tylko to
> jedno- nie bez powodu, jak się pewno domyślasz. Oczywiście - nie jest
> moją intencją być wobec Ciebie złośliwym czy też Cię osądzać - o co
> mnie cały czas tu podejrzewasz. Jeśli pozwolisz - powtórzę swoje
> pytanie- bo przecież na nie nie odpowiedziałeś - ani trochę: Wyobraź
> sobie, że po rozprawie sądowej ostatnio udało Ci się zaprosić żonę i
> córkę do kawiarni. Usiedliście koło siebie - Ty po środku. Czujesz
> ich zapach, dotyk, słyszysz dźwięk ich słów. Czy potrafisz określić
> swoje uczucia, emocje - towarzyszące spotkaniu z Twoją córką i żoną?
> Dasz radę się  W  C Z U Ć  w taką rolę? To ważne IMO pytanie - dasz
> radę odpowiedzieć, czy nie wiesz, o co pytam?

Doskonale rozumiem pytanie i wiem co chciałbyś wiedzieć. I odpowiem ci
teraz wprost, że nic ci nie powiem o moich emocjach. A nie powiem
dlatego bo chcę by kobieta podjęła decyzję niezależnie od tego co
mogłoby ją spotkać z mojej strony: czy wyciągnę rękę ku pojednaniu czy
też ją odrzucę. Ona musi uwierzyć w siebie i oprzeć się na swoim
poczuciu własnej wartości a nie ciągle opierać się na moim grzbiecie.
Ona musi się przestać bać porzucenia sama z siebie a nie podejmować
decyzje trzymając mnie za słowa tutaj przeze mnie wypowiedziane. Nie
może się bać przegranej jeżeli ja odpowiem np. "nie".


> Odpowiedziałeś kompletnie nie na temat. Odpowiedź: "Nie muszę się
> wczuwać, ja WIEM jak zareagowałbym." jest odpowiedzią na NIEZADANE
> przeze mnie pytanie: co byś zrobił w takiej sytuacji? To nie ma dla
> mnie znaczenia - i odpowiedź pochodzi z obszaru "ja myślę". To jest
> grupa z psychologią w nazwie - zostawmy kognitywne rozumowanie.
> Pytanie było wyraźnie o Twoje odczucia, emocje. O to, czy byś się z
> nimi potrafił poczuć. Możesz odpowiedzieć?

Prawdę powiedziawszy to nie wiem jak zareagowałbym bo jestem już tym
wszystkim bardzo zmęczony a pranie mózgu które sobie sam zaaplikowałem
doprowadziło do tego, ze moje emocje są całkowicie wyzerowane i kieruję
się tylko pragmatyzmem celu, który sobie postawiłem do zrealizowania.
Na pewno jednak warunkiem koniecznym byłaby akceptacja dla mojej teorii -
wystarczająco dużo czasu i materiału miała Teresa M. by to przetrawić.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 25 Jun 2017 08:14:59 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:oimmth$1rj$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:oim9ep$od5$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>>>> Chiron pisze:

>>>>> Leo - przesadzasz ostro. Swoje niezrozumienie nazywasz moją
>>>>> nieuczciwością. I nie odpowiadasz na to, o co pytam. Chyba,
>>>>> że napiszesz, że tego po prostu nie rozumiesz - spytam raz
>>>>> jeszcze - postaram się maksymalnie uprościć: Wyobraź sobie,
>>>>> że po rozprawie sądowej ostatnio udało Ci się zaprosić żonę
>>>>> i córkę do kawiarni. Usiedliście koło siebie - Ty po środku.
>>>>>  Czujesz ich zapach, dotyk, słyszysz dźwięk ich słów. Czy
>>>>> potrafisz określić swoje uczucia, emocje - towarzyszące
>>>>> spotkaniu z Twoją córką i żoną? Dasz radę się  W C Z U Ć  w
>>>>> taką rolę? To ważne IMO pytanie - dasz radę odpowiedzieć,
>>>>> czy nie wiesz, o co pytam?

>>>> Nie muszę się wczuwać, ja WIEM jak zareagowałbym. Ale nie dane
>>>> mi było do tego doprowadzić gdyż córka zniknęła natychmiast po
>>>> tym jak złożyła zeznania a Teresa M. odpowiedziała "nie" na
>>>> moją pojednawczą propozycję i zajęła się rozmową z
>>>> towarzyszącymi jej osobami. A okazywanie uczuć musi być
>>>> obustronne i musi mu towarzyszyć wzajemny szacunek. Jezeli
>>>> ktoś tego nie potrafi w wieku 66 lat - tyle ma Teresa M. - to
>>>> już się tego nie nauczy.

>>> OK. Zachowujesz się trochę...nerowowo. Jak myślę - to po prostu
>>> brak porozumienia między nami. Jeśli pozwolisz - zostawię tylko
>>> to jedno- nie bez powodu, jak się pewno domyślasz. Oczywiście -
>>> nie jest moją intencją być wobec Ciebie złośliwym czy też Cię
>>> osądzać - o co mnie cały czas tu podejrzewasz. Jeśli pozwolisz -
>>> powtórzę swoje pytanie- bo przecież na nie nie odpowiedziałeś -
>>> ani trochę: Wyobraź sobie, że po rozprawie sądowej ostatnio udało
>>> Ci się zaprosić żonę i córkę do kawiarni. Usiedliście koło siebie
>>> - Ty po środku. Czujesz ich zapach, dotyk, słyszysz dźwięk ich
>>> słów. Czy potrafisz określić swoje uczucia, emocje - towarzyszące
>>> spotkaniu z Twoją córką i żoną? Dasz radę się  W  C Z U Ć  w taką
>>> rolę? To ważne IMO pytanie - dasz radę odpowiedzieć, czy nie
>>> wiesz, o co pytam?

>> Doskonale rozumiem pytanie i wiem co chciałbyś wiedzieć. I
>> odpowiem ci teraz wprost, że nic ci nie powiem o moich emocjach. A
>> nie powiem dlatego bo chcę by kobieta podjęła decyzję niezależnie
>> od tego co mogłoby ją spotkać z mojej strony: czy wyciągnę rękę ku
>>  pojednaniu czy też ją odrzucę. Ona musi uwierzyć w siebie i
>> oprzeć się na swoim poczuciu własnej wartości a nie ciągle opierać
>> się na moim grzbiecie. Ona musi się przestać bać porzucenia sama z
>> siebie a nie podejmować decyzje trzymając mnie za słowa tutaj
>> przeze mnie wypowiedziane. Nie może się bać przegranej jeżeli ja
>> odpowiem np. "nie".


>>> Odpowiedziałeś kompletnie nie na temat. Odpowiedź: "Nie muszę się
>>> wczuwać, ja WIEM jak zareagowałbym." jest odpowiedzią na
>>> NIEZADANE przeze mnie pytanie: co byś zrobił w takiej sytuacji?
>>> To nie ma dla mnie znaczenia - i odpowiedź pochodzi z obszaru
>>> "ja myślę". To jest grupa z psychologią w nazwie - zostawmy
>>> kognitywne rozumowanie. Pytanie było wyraźnie o Twoje odczucia,
>>> emocje. O to, czy byś się z nimi potrafił poczuć. Możesz
>>> odpowiedzieć?

>> Prawdę powiedziawszy to nie wiem jak zareagowałbym bo jestem już
>> tym wszystkim bardzo zmęczony a pranie mózgu które sobie sam
>> zaaplikowałem doprowadziło do tego, ze moje emocje są całkowicie
>> wyzerowane i kieruję się tylko pragmatyzmem celu, który sobie
>> postawiłem do zrealizowania. Na pewno jednak warunkiem koniecznym
>> byłaby akceptacja dla mojej teorii - wystarczająco dużo czasu i
>> materiału miała Teresa M. by to przetrawić.

> Najpierw piszesz, że nic mi nie powiesz o swoich emocjach, i to
> racjonalizujesz. Następnie stwierdzasz, że Twoje emocje są całkiem
> wyzerowane. No cóż - człowiek   Z A W S Z E   coś czuje, przeżywa
> jakieś emocje.

Pewnie tak, ale by podejmować racjonalne decyzje trzeba się całkowicie
uwolnić od ich wpływu ponieważ można ulec czyjejś manipulacji.


> No i żeby w ogóle zrozumieć drugiego człowieka- trzeba mieć do tych
> emocji (uczuć) dostęp. Jak to się ma - wtedy i tylko wtedy można
> starać się zrozumieć drugiego człowieka - czyli "wczuć" się w niego.
>  Tu mała dygresja - kobietom to przychodzi (statystycznie) o wiele
> łatwiej, niż nam. No cóż - skoro to one mają w sobie nosić nowe
> życie - to im to jest bardziej potrzebne.

Wykazujesz feministyczne skrzywienie twierdząc, że kobietom jest dostęp
do emocji bardziej potrzebny. One na chłodno i bez emocji!!! po prostu
manipulują naiwnymi mężczyznami by sobie ich podporządkować a Ty równie
naiwnie to uzasadniasz. Kobiety zdominowały rynek emocji na samym
Początku kiedy uświadomiły sobie, że handlując seksem mogą sobie
zapewnić władzę i bezpieczne życie I wykorzystują to po dzisiejszy dzień
tworząc podwaliny niewolniczego systemu społecznego. Hodują infantylizm
w dzieciach aby nie dopuścić do zrównania szans chłopców i dziewcząt w
emocjonalnym starciu. Nie wiem czy zauważyłeś w jak różny sposób
traktowane są przez kobiety dzieci w zależności od płci. Dziewczynki od
samego początku traktowane są przez kobiety jak księżniczki a chłopcy
jak wojownicy mający służyć księżniczkom. I postępują tak z dziećmi nie
tylko matki ale wszystkie kobiety kontaktujące się z dziećmi. I myślę
sobie, że to rozróżnianie, kształtujące życie emocjonalne dziecka,
czynią kobiety świadomie po to by wyhodować następne pokolenia królowych
i ich służących paziów.


> Co potrzeba, żeby tworzyć jakąś teorię filozoficzną, społeczną,
> psychologiczną, etc? Ano - właśnie to zrozumienie uczuć a także
> wiedzę i wysoką inteligencję kognitywną. Leo - z tego tylko, co tu
> napisałeś - a także z praktycznie każdego Twojego postu wyziera
> człowiek - jak sam to określiłeś - z wyzerowanymi emocjami. Choć one
>  wcale wyzerowane nie są. Nawet skrajny socjopata nie ma ich
> wyzerowanych. Ty po prostu się od nich odłączyłeś - żeby ich nie
> przeżywać, nie odczuwać.

Może źle to nazwałem pisząc, że są wyzerowane. Moje emocje są po prostu
całkowicie wyciszone przez co stałem się niesamowicie wrażliwy na próby
manipulowania mną przez kogokolwiek. Nie jestem emocjonalnie martwy a
wręcz przeciwnie jestem gotowym wybuchnąć niczym wulkan. Ale stanie się
to tylko i wyłącznie z kobietą, która nie będzie próbować mną
manipulować i która przyzna się do tego, że popełniła błąd. Ja rozumiem,
że był to błąd przez nią niezawiniony lecz popełniony pod wpływem
wychowania jej przez jej nieświadomych rodziców. I ja to rozumiem, bo
moi rodzice również popełnili taki sam błąd nieświadomości, grzech
pierworodny nieświadomości. Ale takie szczere wyznanie rozgrzeszające
przeszłość kobiety musi paść by nie pojawiła się w przyszłości chęć
ponownego stworzenia sytuacji nierównowagi i dominacji.


> No cóż - co byś powiedział na mały eksperyment? Dla mnie to, co
> napisałem - jest oczywiste. Ty zapewne w to nie uwierzysz, sądząc z
> faktu. No ale może (może prywatnie - albo na forum) zapytasz się pań
>  tu piszących, co sądzą o tym, co teraz napisałem o Tobie? Przecież
> nie mam na żadną z nich jakiegokolwiek wpływu. Nie wiem, co Ci
> odpowiedzą. Dla Ciebie jednak to może okazać się ważne. No bo jeśli
> wyjdzie na to, że napiszą coś podobnego - to może warto, abyś to
> wziął w praktyce pod uwagę? A jak nie napiszą - to możesz to, co ja
> napisałem - "olać". Co Ty na to?

Nie mam nic przeciwko takiemu testowi. Forma niech zależy od decyzji
naszych kobiet.


> -- Chiron

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 26 Jun 2017 13:42:14 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:oinkd4$hja$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:oimmth$1rj$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>>>> Chiron pisze:

>>>>> Odpowiedziałeś kompletnie nie na temat. Odpowiedź: "Nie muszę
>>>>> się wczuwać, ja WIEM jak zareagowałbym." jest odpowiedzią na
>>>>> NIEZADANE przeze mnie pytanie: co byś zrobił w takiej
>>>>> sytuacji? To nie ma dla mnie znaczenia - i odpowiedź pochodzi
>>>>> z obszaru "ja myślę". To jest grupa z psychologią w nazwie -
>>>>> zostawmy kognitywne rozumowanie. Pytanie było wyraźnie o
>>>>> Twoje odczucia, emocje. O to, czy byś się z nimi potrafił
>>>>> poczuć. Możesz odpowiedzieć?

>>>> Prawdę powiedziawszy to nie wiem jak zareagowałbym bo jestem
>>>> już tym wszystkim bardzo zmęczony a pranie mózgu które sobie
>>>> sam zaaplikowałem doprowadziło do tego, ze moje emocje są
>>>> całkowicie wyzerowane i kieruję się tylko pragmatyzmem celu,
>>>> który sobie postawiłem do zrealizowania. Na pewno jednak
>>>> warunkiem koniecznym byłaby akceptacja dla mojej teorii -
>>>> wystarczająco dużo czasu i materiału miała Teresa M. by to
>>>> przetrawić.

>>> Najpierw piszesz, że nic mi nie powiesz o swoich emocjach, i to
>>> racjonalizujesz. Następnie stwierdzasz, że Twoje emocje są
>>> całkiem wyzerowane. No cóż - człowiek   Z A W S Z E   coś czuje,
>>> przeżywa jakieś emocje.

>> Pewnie tak, ale by podejmować racjonalne decyzje trzeba się
>> całkowicie uwolnić od ich wpływu ponieważ można ulec czyjejś
>> manipulacji.

> Uwolnić się od ich wpływu? To znaczy? 1. Należy je najpierw
> dostrzec. 2. Potem należy je zrozumieć 3. Jak spełniony jest 1 i 2 -
> wtedy zapewne podejmiemy najlepszą decyzję. Jeśli jednak ich nie
> zrozumiemy - nie mamy żadnej możliwości na jakieś abstrakcyjne
> uwolnienie się od nich. One i tak będą w nas - a stłumione będą
> drążyć podskórnie - jak kornik drzewo. Wtedy też - nie rozumiejąc, co
> się z nami dzieje - będziemy racjonalizować nasze uczucia. Czyli -
> zamiast starać się je rozumieć, będziemy wymyślać sobie różne rzeczy.
> Jak w sugestii pohipnotycznej. Kiedyś badacze zrobili eksperyment:
> hipnotyzowali ludzi i kazali im po wybudzeniu się otworzyć okno.
> Każdy z nich to robił (lub prosił o to). Jednak pytani, dlaczego to
> robią - odpowiadali, że jest duszno, im się zrobiło duszno, chcą
> wyjrzeć przez okno, etc. Czyli - racjonalizowali to. Tak, jak wielu
> ludzi racjonalizuje swoje emocje - bo ma je gdzieś głęboko schowane -
> i ich świadomość nie ma do nich dostępu. Gdyby ci ludzie z
> eksperymentu hipnotycznego mieli jednak dostęp do tego, co zaszło w
> hipnozie (kazano im zapomnieć) - to wtedy by zrozumieli swoją chęć
> otwarcia okna, i z pewnością potrafiliby nad nią zapanować. W ogóle -
> podjąć najlepszą w takiej sytuacji dla siebie decyzję. Nawet gdyby
> otworzyli to okno, to wiedzieliby DLACZEGO. Zrobili by to więć
> świadomie. Widzisz różnicę?

Dzięki za wykład, ale są to dla mnie rzeczy tak oczywiste, że nawet na
nie zwracam uwagi - dzieją się w moim umyśle bezwiednie, automatycznie.


>>> No i żeby w ogóle zrozumieć drugiego człowieka - trzeba mieć do
>>> tych emocji (uczuć) dostęp. Jak to się ma - wtedy i tylko wtedy
>>> można starać się zrozumieć drugiego człowieka - czyli "wczuć" się
>>> w niego. Tu mała dygresja - kobietom to przychodzi
>>> (statystycznie) o wiele łatwiej, niż nam. No cóż - skoro to one
>>> mają w sobie nosić nowe życie - to im to jest bardziej
>>> potrzebne.

>> Wykazujesz feministyczne skrzywienie twierdząc, że kobietom jest
>> dostęp do emocji bardziej potrzebny. One na chłodno i bez emocji!!!
>> po prostu manipulują naiwnymi mężczyznami by sobie ich
>> podporządkować a Ty równie naiwnie to uzasadniasz. Kobiety
>> zdominowały rynek emocji na samym Początku kiedy uświadomiły sobie,
>> że handlując seksem mogą sobie zapewnić władzę i bezpieczne życie I
>> wykorzystują to po dzisiejszy dzień tworząc podwaliny niewolniczego
>> systemu społecznego. Hodują infantylizm w dzieciach aby nie
>> dopuścić do zrównania szans chłopców i dziewcząt w emocjonalnym
>> starciu. Nie wiem czy zauważyłeś w jak różny sposób traktowane są
>> przez kobiety dzieci w zależności od płci. Dziewczynki od samego
>> początku traktowane są przez kobiety jak księżniczki a chłopcy jak
>> wojownicy mający służyć księżniczkom. I postępują tak z dziećmi nie
>> tylko matki ale wszystkie kobiety kontaktujące się z dziećmi. I
>> myślę sobie, że to rozróżnianie, kształtujące życie emocjonalne
>> dziecka, czynią kobiety świadomie po to by wyhodować następne
>> pokolenia królowych i ich służących paziów.

> Raczej Ty wykazujesz ogromną racjonalizację psychiki ludzkiej :-).
> Leo - przecież to logiczne, że po to nas stworzono innymi niż
> kobiety, żebyśmy mogli wchodzić w role, do jakich stworzeni
> zostaliśmy. Kobieta zachodzi w ciążę - staje się coraz bardziej
> nieporadna. Rolą jej mężczyzny (a także częściowo społeczeństwa)
> jest zaopiekować się nią.

To, że mężczyzna w pewnym okresie życia kobiety (ciąża) musi ją wspomóc
jest dla mnie oczywiste, i kobieta nie musi tego wymuszać a czyni to,
gdyż nie ufa mężczyźnie i chce, musi mieć wszystko pod swoją kontrolą.
Robi z siebie nieudolną i niezaradną bardziej niż w rzeczywistości jest.
I to jest oszustwo, manipulacja, której celem jest podporządkowanie
sobie mężczyzny, uzależnienie go od siebie przy (nad) użyciu dziecka.


> Ona zaś wsłuchuje się w rodzące się w niej życie. To życie rodzi się
> w niej, nie w facecie. Logicznym więc jest, że ona je o wiele lepiej
> niż on wyczuwa. Zna jego potrzeby. Pozwala jej to unikać
> niekorzystnych dla dziecka zachowań zarówno wtedy, jak jest w ciąży -
> jak i później. Dziecko się rodzi - i kobieta po prostu wie, czego mu
> trzeba. Mężczyzna - raczej nie. Ma z tym sporą trudność. Nie jest mu
> to aż tak potrzebne, jak jej. Tak to działa.

Dodaj, że opisujesz własne wyobrażenia i, być może, przeżycia. Ja nie
miałem em nigdy problemów z uczestniczeniem w ciąży kobiety, chyba ze
ona sama mnie odpychała chcąc mieć dziecko dla siebie na wyłączność -
tak było z młodszym synem, Janem. Dlatego nigdy też nie miałem później
problemów z relacjami z dziećmi, chociaż mocno zniekształconymi i
ograniczonymi przez Teresę M.


> Matka kocha tak samo wszystkie swoje dzieci. Oczywiście, że
> dziewczynkę inaczej wychowa - niż chłopca. Ba! Ona nie ma wiedzy,
> jak wychować chłopca na mężczyznę - więc od pewnego momentu mały
> chłopiec musi zacząć dorastać pod bokiem ojca - żeby wyrósł na
> mężczyznę.

Według tej twojej pokrętnej logiki to dziewczynka ma być wychowywana
przez matkę od samego początku a chłopiec przez ojca dopiero od pewnego
momentu. Jak ten moment określić i dlaczego nie miałby to być początek?
A właściwie to dlaczego dzieci, dziewczynki i chłopcy, mają pozostawać
na początku pod opieką wyłącznie matek? Przecież to początek jest
najwazniejszym okresem kształtowania wewnętrznego świata dziecka oraz
sposobu widzenia świata, a w tym najwazniejszych relacji między kobietą
a mężczyzną. Potem to już tylko można sprzątać śmieci. Oj ty durak. :-)


> Dziewczynka, wychowywana przez matkę doświadczać powinna (podobnie,
> jak matka) serdecznej opieki ze strony ojca - żeby mogła znaleźć
> dobrego partnera. To przecież oczywiste - przynajmniej takie powinno
> być.

Czyli akceptujesz to, że kobieta ma sobie umieć wybrać takiego faceta,
ktorego owinie sobie wokoło palca a jemu nic do tego bo durny. Oj ty
durak, durak. Hi, hi, hi... Jesteś babșkim podnozkiem, i... frajerem.


> A Ty jakimiś wymyślonymi sposobami chcesz to zmienić. Po co?!

Bo mi się nie podoba wyzysk facetów przez kobiety. Jestem za zrownaniem
praw mezczyzn z prawami kobiet szczegolnie w kwestii wychowania dzieci i
uwolnienia dzieci od mamusiek-pedofilek.


> Natura (Bóg) w co tam wierzysz - jest mocniejsze od tego, co może
> zrobić człowiek.

Natura, Bóg to Człowiek, Świadomy Człowiek. To Męzczyzna i Kobieta a
nie tylko samica, która uzurpuje sobie wyłączne prawo do boskości i pod
pozorem dbałości o dzieci uzależnia je od siebie. Później ma gotowych
zolnierzy do walki z jej "wrogiem", czyli męzczyzną, którego obwinia o
prostytuję, do której sama się wprzegnęła.


> Te mechanizmy (naturalne) i tak by zostały przywrócone - nawet,
> jakbyś pod strażą wprowadził swoje teorie w życie. Jeśli nie - wtedy
> nastąpiłaby zagłada. To przecież niewzruszone prawa natury - z
> których Ty drwisz sobie.

Nie ma innych praw poza tymi,które stworzył nieświadomy człowiek od
których się uwolni gdy odzyska świadomość swej boskości.


>>> Co potrzeba, żeby tworzyć jakąś teorię filozoficzną, społeczną,
>>> psychologiczną, etc? Ano - właśnie to zrozumienie uczuć a także
>>> wiedzę i wysoką inteligencję kognitywną. Leo - z tego tylko, co
>>> tu napisałeś - a także z praktycznie każdego Twojego postu
>>> wyziera człowiek - jak sam to określiłeś - z wyzerowanymi
>>> emocjami. Choć one wcale wyzerowane nie są. Nawet skrajny
>>> socjopata nie ma ich wyzerowanych. Ty po prostu się od nich
>>> odłączyłeś - żeby ich nie przeżywać, nie odczuwać.

>> Może źle to nazwałem pisząc, że są wyzerowane. Moje emocje są po
>> prostu całkowicie wyciszone przez co stałem się niesamowicie
>> wrażliwy na próby manipulowania mną przez kogokolwiek. Nie jestem
>> emocjonalnie martwy a wręcz przeciwnie jestem gotowym wybuchnąć
>> niczym wulkan. Ale stanie się to tylko i wyłącznie z kobietą, która
>> nie będzie próbować mną manipulować i która przyzna się do tego, że
>> popełniła błąd. Ja rozumiem, że był to błąd przez nią niezawiniony
>> lecz popełniony pod wpływem wychowania jej przez jej nieświadomych
>> rodziców. I ja to rozumiem, bo moi rodzice również popełnili taki
>> sam błąd nieświadomości, grzech pierworodny nieświadomości. Ale
>> takie szczere wyznanie rozgrzeszające przeszłość kobiety musi paść
>> by nie pojawiła się w przyszłości chęć ponownego stworzenia
>> sytuacji nierównowagi i dominacji.


>>> No cóż - co byś powiedział na mały eksperyment? Dla mnie to, co
>>> napisałem - jest oczywiste. Ty zapewne w to nie uwierzysz, sądząc
>>> z faktu. No ale może (może prywatnie - albo na forum) zapytasz
>>> się pań tu piszących, co sądzą o tym, co teraz napisałem o Tobie?
>>> Przecież nie mam na żadną z nich jakiegokolwiek wpływu. Nie wiem,
>>> co Ci odpowiedzą. Dla Ciebie jednak to może okazać się ważne. No
>>> bo jeśli wyjdzie na to, że napiszą coś podobnego - to może warto,
>>> abyś to wziął w praktyce pod uwagę? A jak nie napiszą - to możesz
>>> to, co ja napisałem - "olać". Co Ty na to?

>> Nie mam nic przeciwko takiemu testowi. Forma niech zależy od
>> decyzji naszych kobiet.

> No to zwróć się proszę do nich.

Ty wymyśliłeś więc kontynuuj.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 26 Jun 2017 13:59:24 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:oimmth$1rj$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:oim9ep$od5$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>> Nie muszę się wczuwać, ja WIEM jak zareagowałbym. Ale nie dane
>>>> mi było do tego doprowadzić gdyż córka zniknęła natychmiast po
>>>> tym jak złożyła zeznania a Teresa M. odpowiedziała "nie" na
>>>> moją pojednawczą propozycję i zajęła się rozmową z
>>>> towarzyszącymi jej osobami. A okazywanie uczuć musi być
>>>> obustronne i musi mu towarzyszyć wzajemny szacunek. Jezeli ktoś
>>>> tego nie potrafi w wieku 66 lat - tyle ma Teresa M. - to już
>>>> się tego nie nauczy.

>>> OK. Zachowujesz się trochę...nerowowo. Jak myślę - to po prostu
>>> brak porozumienia między nami. Jeśli pozwolisz - zostawię tylko
>>> to jedno- nie bez powodu, jak się pewno domyślasz. Oczywiście -
>>> nie jest moją intencją być wobec Ciebie złośliwym czy też Cię
>>> osądzać - o co mnie cały czas tu podejrzewasz. Jeśli pozwolisz -
>>> powtórzę swoje pytanie- bo przecież na nie nie odpowiedziałeś -
>>> ani trochę: Wyobraź sobie, że po rozprawie sądowej ostatnio udało
>>> Ci się zaprosić żonę i córkę do kawiarni. Usiedliście koło siebie
>>> - Ty po środku. Czujesz ich zapach, dotyk, słyszysz dźwięk ich
>>> słów. Czy potrafisz określić swoje uczucia, emocje - towarzyszące
>>> spotkaniu z Twoją córką i żoną? Dasz radę się  W  C Z U Ć  w taką
>>> rolę? To ważne IMO pytanie - dasz radę odpowiedzieć, czy nie
>>> wiesz, o co pytam?

>> Doskonale rozumiem pytanie i wiem co chciałbyś wiedzieć. I odpowiem
>> ci teraz wprost, że nic ci nie powiem o moich emocjach. A nie
>> powiem dlatego bo chcę by kobieta podjęła decyzję niezależnie od
>> tego co mogłoby ją spotkać z mojej strony: czy wyciągnę rękę ku
>> pojednaniu czy też ją odrzucę. Ona musi uwierzyć w siebie i oprzeć
>> się na swoim poczuciu własnej wartości a nie ciągle opierać się na
>> moim grzbiecie. Ona musi się przestać bać porzucenia sama z siebie
>> a nie podejmować decyzje trzymając mnie za słowa tutaj przeze mnie
>> wypowiedziane. Nie może się bać przegranej jeżeli ja odpowiem np.
>> "nie".

> A jeśli jest wciąż tak niedoskonała, że się boi odrzucenia, ma
> niskie poczucie własnej wartości - to nie zasługuje na Twoją miłość
> czy tylko na to, żeby być z Tobą?

Ja jej zaproponowałem, ze wroce do domu ale moja propozycja została
odrzucona i zostałem wyszydzony. I nie stało się to tylko raz. Zresztą
przeczytaj jeszcze raz odpowiedź Kasi a zrozumiesz dlaczego pani M. już
nie zasługuje na dalsze zabiegi z mojej strony. Niech się stanie: Jak
sobie pościelesz tak się wyśpisz. I skoncz wreszcie pelnic role adwokata
diabla.


>>> Odpowiedziałeś kompletnie nie na temat. Odpowiedź: "Nie muszę
>>> się wczuwać, ja WIEM jak zareagowałbym." jest odpowiedzią na
>>> NIEZADANE przeze mnie pytanie: co byś zrobił w takiej sytuacji?
>>> To nie ma dla mnie znaczenia - i odpowiedź pochodzi z obszaru "ja
>>> myślę". To jest grupa z psychologią w nazwie - zostawmy
>>> kognitywne rozumowanie. Pytanie było wyraźnie o Twoje odczucia,
>>> emocje. O to, czy byś się z nimi potrafił poczuć. Możesz
>>> odpowiedzieć?

>> Prawdę powiedziawszy to nie wiem jak zareagowałbym bo jestem już
>> tym wszystkim bardzo zmęczony a pranie mózgu które sobie sam
>> zaaplikowałem doprowadziło do tego, ze moje emocje są całkowicie
>> wyzerowane i kieruję się tylko pragmatyzmem celu, który sobie
>> postawiłem do zrealizowania. Na pewno jednak warunkiem koniecznym
>> byłaby akceptacja dla mojej teorii - wystarczająco dużo czasu i
>> materiału miała Teresa M. by to przetrawić.

> Fakt, zaaplikowałeś sobie sam. I wcale a wcale nie kierujesz się
> pragmatyzmem. Emocje, które stłumiłes i wyparłes - nadają ton
> Twojemu życiu - jak każdego z nas. I nadal nie rozumiesz wcale, o co
> pytam. Nie zrozumiesz tego- dokąd będziesz próbował to ogarnąć
> "głową". No cóż- nic na to nie poradzę, choć to naprawdę smutne :-(

Przestan wciskać kit. Niczego nie wyparlem, niczego nie stlumilem a
wrecz przeciwnie wszystko uwolnilem. Ale nie mam zamiaru decydować za
drugą stronę by mogla się pozniej zaslaniac ze to nie byla jej decyzja i
by w ten sposob mogla uciec od odpowiedzialnosci. A tak jej wola, jej
decyźja i jej odpowiedzialnoșc. A jezeli nie jest w stanie zaufac,
przeștac sie bac i podjac ryzyko to nie jest dla mnie partnerem.

Koniec tematu babski adwokacie.

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 28 Jun 2017 12:37:54 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:oiqrun$f8u$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:

>> Dzięki za wykład, ale są to dla mnie rzeczy tak oczywiste, że nawet
>> na nie zwracam uwagi - dzieją się w moim umyśle bezwiednie,
>> automatycznie.

> Skoro tak uważasz...

[...]


>> To, że mężczyzna w pewnym okresie życia kobiety (ciąża) musi ją
>> wspomóc jest dla mnie oczywiste, i kobieta nie musi tego wymuszać a
>> czyni to, gdyż nie ufa mężczyźnie i chce, musi mieć wszystko pod
>> swoją kontrolą. Robi z siebie nieudolną i niezaradną bardziej niż w
>> rzeczywistości jest. I to jest oszustwo, manipulacja, której celem
>> jest podporządkowanie sobie mężczyzny, uzależnienie go od siebie
>> przy (nad)użyciu dziecka.

> Tak się czasem zdarza. Tak nie jest zawsze. To, co robisz - to
> manipulacja.

Nie. To jest zdejmowanie ślepcowi bielma z oczu. Bielma, które mu
założyła jego matka.


>> Dodaj, że opisujesz własne wyobrażenia i, być może, przeżycia. Ja
>> nie miałem nigdy problemów z uczestniczeniem w ciąży kobiety,
>> chyba ze ona sama mnie odpychała chcąc mieć dziecko dla siebie na
>> wyłączność - tak było z młodszym synem, Janem. Dlatego nigdy też
>> nie miałem później problemów z relacjami z dziećmi, chociaż mocno
>> zniekształconymi i ograniczonymi przez Teresę M.

> Oczywiście, że opisuję własne wyobrażenia. A czy Ty zdajesz sobie z
> tego sprawę, że też to robisz?

A mnie opisywać moje własne doświadczenia zabraniasz. Jakim prawem? A
gdy przechodzę do uogólnień również twierdzisz, że nie mam prawa i że
sobie coś uzurpuję. A czy gdybym napisał książkę teoretyczną to byłaby
ona cenniejsza od moich doświadczeń? Wygląda na to, że jesteś po prostu
malkontentem wiecznie niezadowolonym z moich wywodów.


>>> Matka kocha tak samo wszystkie swoje dzieci. Oczywiście, że
>>> dziewczynkę inaczej wychowa - niż chłopca. Ba! Ona nie ma wiedzy,
>>> jak wychować chłopca na mężczyznę - więc od pewnego momentu mały
>>> chłopiec musi zacząć dorastać pod bokiem ojca - żeby wyrósł na
>>> mężczyznę.

>> Według tej twojej pokrętnej logiki to dziewczynka ma być
>> wychowywana przez matkę od samego początku a chłopiec przez ojca
>> dopiero od pewnego momentu. Jak ten moment określić i dlaczego nie
>>  miałby to być początek? A właściwie to dlaczego dzieci,
>> dziewczynki i chłopcy, mają pozostawać na początku pod opieką
>> wyłącznie matek? Przecież to początek jest najważniejszym okresem
>> kształtowania wewnętrznego świata dziecka oraz sposobu widzenia
>> świata, a w tym najważniejszych relacji między kobietą a
>> mężczyzną. Potem to już tylko można sprzątać śmieci. Oj ty durak.
>> :-)

> Wiesz, wiele kultur miało przecież pewne rytualne przejście pod
> opiekę ojca. U Słowian to były podstrzyżyny, w niektórych plemionach
> murzyńskich też w pewnym wieku wykrada się chłopców matkom i zabiera
> do obozu, gdzie są uczeni męskich spraw. Na całym świecie tak jest
> (czy też było). Można by śmiało założyć, że jest to wręcz naturalne.

A więc jednak nie obyło się bez ZAŁOŻENIA wyssanego z brudnego palucha.
;-) Ja moją teorię budowałem nie przyjmując żadnych założeń lecz
bazowałem wyłącznie na DOŚWIADCZENIU i OBSERWACJI. Jak myślisz, kto ma
większe szanse popełnić błąd: czy ten który przyjmuje jakieś
niesprawdzone założenia czy ten, który eliminuje wszelkie ograniczenia
narzucone przez tradycję i postrzega relacje międzyludzkie bez
kulturowych filtrów?


> Oczywiście, że nie oznacza to, że w ogóle ma się ojciec nie
> interesować synem do pewnego wieku. Relacja z ojcem jest bardzo
> ważna. Matka jednak ma zupełnie inną relację z dzieckiem, niż ojciec.
> Przecież to w niej powstaje nowe życie - ona od samego początku
> wsłuchuje się w nie. Tego się nie przeskoczy. Ba! To matka jest w tym
> celu wyposażona o wiele lepiej przez Naturę, niż my.

I tylko na tej podstawie, że matka nosi dziecko w łonie przyzwalasz na
to by po urodzeniu sprawowała nad dzieckiem niczym nie ograniczoną
kontrolę i wychowywała je pod wpływem własnego, zaburzonego oglądu
relacji z ojcem dziecka po to by w chwili prawdy (ujawnienia jej
manipulacji) dziecko stało się jej obrońcą. Jesteś chorym, zboczonym
staruchem chironie.


>>> Dziewczynka, wychowywana przez matkę doświadczać powinna
>>> (podobnie, jak matka) serdecznej opieki ze strony ojca - żeby
>>> mogła znaleźć dobrego partnera. To przecież oczywiste -
>>> przynajmniej takie powinno być.

>> Czyli akceptujesz to, że kobieta ma sobie umieć wybrać takiego
>> faceta, którego owinie sobie wokoło palca a jemu nic do tego bo
>> durny. Oj ty durak, durak. Hi, hi, hi... Jesteś babșkim podnóżkiem,
>> i... frajerem.

> Zupełnie niepotrzebnie wszędzie zakładasz swoje filtry. Okręcać
> sobie wokół palca a znaleźć dobrego partnera to dla Ciebie to samo?
> No cóż, przykre to.

O to właśnie chodzi, że ja się tych filtrów, które upiększały kobietę,
pozbyłem i widzę ja taka jaka jest; prawdziwą, obciążoną błędami relacji
z matką i ojcem, i szukająca wyjścia z tej pułapki przemocy. A Ty chcesz
zrobić s niej świętą krowę, której nie wolno tknąć i skrytykować. Ja nie
krytykuję po to by zniszczyć lecz po to by ją uwolnić z jarzma
nieświadomości i błędów wskutek tej nieświadomości popełniła i nadal
popełnia. A Ty nadal marzysz o życiodajnym cycku matki.


>>> A Ty jakimiś wymyślonymi sposobami chcesz to zmienić. Po co?!

>> Bo mi się nie podoba wyzysk facetów przez kobiety. Jestem za
>> zrównaniem praw mężczyzn z prawami kobiet szczególnie w kwestii
>> wychowania dzieci i uwolnienia dzieci od mamusiek-pedofilek.

> Znowu opowiadasz o sobie. To Twoja historia - wielu mężczyzn się pod
>  tym nie podpisze. Nie odnajdzie się tam.

A Ty jesteś ich mentorem może? A może bronisz historii własnego życia,
które w konfrontacji z moimi poglądami wydaje ci się przegrane? I
wzywasz na pomoc sobie podobnych, którym kobiety skopały tyłki ale
którzy nie chcą się do tego przyznać jako wielcy dżentelmeni i
obrońcy... uciśnionych kobitek. Cha, cha, cha...

Nie chcesz dostrzegać przemocy psychicznej roznoszonej przez kobiety to
sobie całkowicie zaklej oczy ale ode mnie i moich poglądów się odczep.
Niech ci jeszcze lepiej kobieta dupę przetrzepie.


>>> Natura (Bóg) w co tam wierzysz - jest mocniejsze od tego, co
>>> może zrobić człowiek.

>> Natura, Bóg to Człowiek, Świadomy Człowiek. To Mężczyzna i Kobieta
>>  a nie tylko samica, która uzurpuje sobie wyłączne prawo do
>> boskości i pod pozorem dbałości o dzieci uzależnia je od siebie.
>> Później ma gotowych żołnierzy do walki z jej "wrogiem", czyli
>> mężczyzną, którego obwinia o prostytucję, do której sama się
>> wprzęgnęła.
>
> Tak, tak, wszystkie kobiety są takie same...:-(  Naprawdę przykro mi,
> że tak ułożyłeś sobie życie. Może i rzeczywiście sporo było winy
> Twojej żony. Jednak nie masz prawa (z punktu widzenia logiki) do
> rozciągania tego na wszystkie kobiety.

A kto mi tego zabroni? Może ty? A może władza. Jedna jaskółka wiosny nie
czyni ale może być zwiastunem wiosny. A ty tkwij w zimowych zaspach i
nie waż się zmienić swoich poglądów bo ci twoja kobitka odmówi miodu. :-)


>>> Te mechanizmy (naturalne) i tak by zostały przywrócone - nawet,
>>> jakbyś pod strażą wprowadził swoje teorie w życie. Jeśli nie -
>>> wtedy nastąpiłaby zagłada. To przecież niewzruszone prawa natury
>>>  - z których Ty drwisz sobie.

>> Nie ma innych praw poza tymi,które stworzył nieświadomy człowiek
>> od których się uwolni gdy odzyska świadomość swej boskości.

> ??? Jesteśmy różni - mężczyźni i kobiety. I fizycznie, mamy inne
> hormony wydzielane do naszych organów, które powodują te różnice, a
> także wiele innych rzeczy. Świadomość czy jej brak nie ma tu nic do
> rzeczy. Ba! Poczytaj sobie o badaniach obrazowaniem ludzi zakochanych
> (wybierano mężczyzn i kobiety, u których stwierdzano silne objawy
> zakochania - takiej burzy hormonów o dużej sile). Okazało się, że
> obszary mózgu obrazowane u takich osób (czyli o zmienionej
> aktywności) to te same, które obracują się przy epizodach
> psychotycznych! A Ty twierdzisz, że to tylko kwestia świadomości. Leo
> - nie bierzesz pod uwagę kompletnie NICZEGO, poza swoim "widzimisię".
> Przepraszam, ale co to za dyskusja?

Wszystkie metody badań z obrazowaniem czegoś tam to po pierwsze metody
porównawcze nie mające za swoja podstawę żadnych wzorców obiektywnych
(bezwzględnych) a sposób obrazowania został narzucony przez takich
samych dupków jak ty, którzy widzieli to co chcieli widzieć (zgodnie z
filtrami kulturowymi, które im założono) a nie to co się rzeczywiście
działo. To całe obrazowanie mózgu to jedna wielka lipa, która nikomu
jeszcze nie pomogła a tylko pozwala kroić zaburzeńców bez wniknięcia w
przyczynę i mechanizm dolegliwości.


>>>>> No cóż - co byś powiedział na mały eksperyment? Dla mnie to,
>>>>>  co napisałem - jest oczywiste. Ty zapewne w to nie
>>>>> uwierzysz, sądząc z faktu. No ale może (może prywatnie - albo
>>>>> na forum) zapytasz się pań tu piszących, co sądzą o tym, co
>>>>> teraz napisałem o Tobie? Przecież nie mam na żadną z nich
>>>>> jakiegokolwiek wpływu. Nie wiem, co Ci odpowiedzą. Dla Ciebie
>>>>> jednak to może okazać się ważne. No bo jeśli wyjdzie na to,
>>>>> że napiszą coś podobnego - to może warto, abyś to wziął w
>>>>> praktyce pod uwagę? A jak nie napiszą - to możesz to, co ja
>>>>> napisałem - "olać". Co Ty na to?

>>>> Nie mam nic przeciwko takiemu testowi. Forma niech zależy od
>>>> decyzji naszych kobiet.

>>> No to zwróć się proszę do nich.

>> Ty wymyśliłeś więc kontynuuj.

> Ja tylko Ci coś zaproponowałem - dla Ciebie.

O nie, Panie dziejku. Ty chcesz uzyskać wsparcie dla swojej postawy i
chcesz to zrobić moimi rękami. Nie ze mną te numery Bruner. :-)


> Mnie przecież nic z tego nie przyjdzie. Poza tym co najmniej jedna
> kobieta nie zareaguje w ogóle na mój post - a na Twój może
> zareagować.

--
Pozdrawiam
LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 28 Jun 2017 13:02:06 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 28.06.2017 o 12:37, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Nie. To jest zdejmowanie ślepcowi bielma z oczu. Bielma, które mu
>> założyła jego matka.

> LeoTar, żebyś ty wiedział jak się mylisz..

Czas pokaże...
Chociaż my prawdopodobnie tego już nie doczekamy...

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 28 Jun 2017 15:59:20 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Chiron pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:oj00u6$ulh$1@portraits.wsisiz.edu.pl...
>> Chiron pisze:
>>> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w
>>> wiadomości news:oiqrun$f8u$1@portraits.wsisiz.edu.pl...

>>>> Dodaj, że opisujesz własne wyobrażenia i, być może, przeżycia.
>>>> Ja nie miałem nigdy problemów z uczestniczeniem w ciąży
>>>> kobiety, chyba ze ona sama mnie odpychała chcąc mieć dziecko
>>>> dla siebie na wyłączność - tak było z młodszym synem, Janem.
>>>> Dlatego nigdy też nie miałem później problemów z relacjami z
>>>> dziećmi, chociaż mocno zniekształconymi i ograniczonymi przez
>>>> Teresę M.

>>> Oczywiście, że opisuję własne wyobrażenia. A czy Ty zdajesz
>>> sobie z tego sprawę, że też to robisz?

>> A mnie opisywać moje własne doświadczenia zabraniasz. Jakim
>> prawem? A gdy przechodzę do uogólnień również twierdzisz, że nie
>> mam prawa i że sobie coś uzurpuję. A czy gdybym napisał książkę
>> teoretyczną to byłaby ona cenniejsza od moich doświadczeń? Wygląda
>> na to, że jesteś po prostu malkontentem wiecznie niezadowolonym z
>> moich wywodów.

> NIGDY Ci tego nie zabraniałem. Nawet, gdybym miał taką władzę - nie
> zrobiłbym tego. Staram Ci się tylko pokazać, że to jest
> nieprawdziwe.

Proste jak drut: jeżeli moje jest nieprawdziwe to znaczy, że twoje jest
prawdziwe. Któryś z nas musi walnąć głową w ścianę żeby się obudzić;
ciekaw jestem po której stronie będzie ta ściana...


>>>> Według tej twojej pokrętnej logiki to dziewczynka ma być
>>>> wychowywana przez matkę od samego początku a chłopiec przez
>>>> ojca dopiero od pewnego momentu. Jak ten moment określić i
>>>> dlaczego nie miałby to być początek? A właściwie to dlaczego
>>>> dzieci, dziewczynki i chłopcy, mają pozostawać na początku pod
>>>> opieką wyłącznie matek? Przecież to początek jest
>>>> najważniejszym okresem kształtowania wewnętrznego świata
>>>> dziecka oraz sposobu widzenia świata, a w tym najważniejszych
>>>> relacji między kobietą a mężczyzną. Potem to już tylko można
>>>> sprzątać śmieci. Oj ty durak. :-)

>>> Wiesz, wiele kultur miało przecież pewne rytualne przejście pod
>>> opiekę ojca. U Słowian to były podstrzyżyny, w niektórych
>>> plemionach murzyńskich też w pewnym wieku wykrada się chłopców
>>> matkom i zabiera do obozu, gdzie są uczeni męskich spraw. Na
>>> całym świecie tak jest (czy też było). Można by śmiało założyć,
>>> że jest to wręcz naturalne.

>> A więc jednak nie obyło się bez ZAŁOŻENIA wyssanego z brudnego
>> palucha. ;-) Ja moją teorię budowałem nie przyjmując żadnych
>> założeń lecz bazowałem wyłącznie na DOŚWIADCZENIU i OBSERWACJI.
>> Jak myślisz, kto ma większe szanse popełnić błąd: czy ten który
>> przyjmuje jakieś niesprawdzone założenia czy ten, który eliminuje
>> wszelkie ograniczenia narzucone przez tradycję i postrzega relacje
>> międzyludzkie bez kulturowych filtrów?

> Daj spokój z tym zabranianiem - bo manipulujesz.

Pokaż na czym polega ta moja manipulacja. Bo inaczej oskarżę cię o
stawianie tez bez pokrycia dowodowego.


> Chyba, że to zabranianie potrafisz udowodnić.

Odwołam się ponownie do przykładu z życia mojej rodziny. Teresa M.
zabraniała mi powiedzieć dzieciom, że mają siostrę przyrodnią, moją
córkę z pierwszego małżeństwa. Nie, pani M. nie mówiła tego wprost ale
tak manipulowała i groziła, że musiałem trzymać język za zębami
obawiając się porzucenia. Czy wykorzystywanie przez nią mojej niskiej
samooceny nie było manipulacją i zabranianiem? Możesz oczywiście
powiedzieć, że mój przypadek to przypadek skrajny, ale nie dostrzeżesz
nieprawidłowości na przypadkach przeciętnych lecz tylko dzięki
skrajnościom; tam gdzie koncentruje się bój o wolność słowa i umysłu.



> Ja Ci piszę o swoim założeniu, które wynika z obserwacji kultur
> chyba wszystkich plemion i narodów. Podałem przykłady.

Nie podałeś żadnych przykładów a nieuprawnione założenia poczyniłeś.
Jesteś krętaczem i oszustem chironie. Nie widzę dalszego sensu rozmowy z
tobą bo ani ja ani ty nie zmienimy zdania na temat kobiet. Moje było
kiedys takie samo jak twoje teraz, ale je zmieniłem pod wpływem
życiowego doświadczenia i dzięki wskazówkom Kasi. Ty nie miałeś tak
skrajnych doświadczeń jakie przeżyłem ja i dlatego nie jesteś w stanie
odblokować swojego "trzeciego oka", oka widzącego rzeczywistość nie
ubarwioną przez kulturę i codzienne tokowanie kobiet. Niech więc każdy
pozostanie przy swoim zdaniu bo szkoda mojego i twojego czasu. Ani ja
tobie nie dostarczę doświadczenia, które rozwali twój zabetonowany ogląd
świata ani ty nie jesteś w stanie przekonać mnie, że świat ludzi
nieświadomych jest lepszy od mojego świata.


> Owszem, w dzisiejszych czasach trudniej już o taki podział ról - bo
> przecież wdraża się gender.

Kolejna farsa wymyślona przez feministki i matriarchalne społeczeństwo
stworzona po to by zachować matriarchat i nie przyjąć rozwiązania, które
wprawdzie pozbawiłoby kobiety dominacji ale równocześnie przyczyniło by
się do wyeliminowania patologii z życia homo sapiens i zapewniło mu
wieczne trwanie. A ty temu nieświadomie sprzyjasz. I ty śmiesz się zwać
chrześcijaninem... Hue, hue, hue...


>>> Oczywiście, że nie oznacza to, że w ogóle ma się ojciec nie
>>> interesować synem do pewnego wieku. Relacja z ojcem jest bardzo
>>> ważna. Matka jednak ma zupełnie inną relację z dzieckiem, niż
>>> ojciec. Przecież to w niej powstaje nowe życie - ona od samego
>>> początku wsłuchuje się w nie. Tego się nie przeskoczy. Ba! To
>>> matka jest w tym celu wyposażona o wiele lepiej przez Naturę,
>>> niż my.

>> I tylko na tej podstawie, że matka nosi dziecko w łonie
>> przyzwalasz na to by po urodzeniu sprawowała nad dzieckiem niczym
>> nie ograniczoną kontrolę i wychowywała je pod wpływem własnego,
>> zaburzonego oglądu relacji z ojcem dziecka po to by w chwili
>> prawdy (ujawnienia jej manipulacji) dziecko stało się jej obrońcą.
>> Jesteś chorym, zboczonym staruchem chironie.

> Całkiem to być może. Podziwiam Twoje rozeznanie sytuacji :-)

Bo tego doświadczyłem. Ale doświadczyłem tego tylko dzięki temu, że
miałem odwagę sprzeciwić się w końcu babskiej manipulacji powoli acz
systematycznie podporządkowującej sobie wszystkie sfery życia
rodzinnego. A kpisz boś głupi jak but.


>>>>> Dziewczynka, wychowywana przez matkę doświadczać powinna
>>>>> (podobnie, jak matka) serdecznej opieki ze strony ojca - żeby
>>>>> mogła znaleźć dobrego partnera. To przecież oczywiste -
>>>>> przynajmniej takie powinno być.

>>>> Czyli akceptujesz to, że kobieta ma sobie umieć wybrać takiego
>>>>  faceta, którego owinie sobie wokoło palca a jemu nic do tego
>>>> bo durny. Oj ty durak, durak. Hi, hi, hi... Jesteś babșkim
>>>> podnóżkiem, i... frajerem.

>>> Zupełnie niepotrzebnie wszędzie zakładasz swoje filtry. Okręcać
>>> sobie wokół palca a znaleźć dobrego partnera to dla Ciebie to
>>> samo? No cóż, przykre to.

>> O to właśnie chodzi, że ja się tych filtrów, które upiększały
>> kobietę, pozbyłem i widzę ja taką jaką jest; prawdziwą, obciążoną
>> błędami relacji z matką i ojcem, i szukająca wyjścia z tej pułapki
>> przemocy. A Ty chcesz zrobić s niej świętą krowę, której nie wolno
>> tknąć i skrytykować. Ja nie krytykuję po to by zniszczyć lecz po to
>> by ją uwolnić z jarzma nieświadomości i błędów które wskutek tej
>> nieświadomości popełniła i nadal popełnia. A Ty nadal marzysz o
>> życiodajnym cycku matki.

> Niektóre z nich są tak obciążone. Inne - mniej lub wcale. Ty po
> prostu na przykładzie swojej żony wysnuwasz całe teorie o WSZYSTKICH
>  kobietach na świecie. No ale nie zabraniam przecież. Nie powstrzymam
>  Cię od robienia z siebie fanatyka. Dokąd nie będziesz nikogo
> zmuszać do kazirodczych stosunków - dla mnie to emocjonalnie
> obojętne.

No więc dlaczego próbujesz mnie przekonać, że moje jest be a twoje cacy?
Niech społeczeństwo pozwoli każdemu robić ze swoją rodziną co mu się
podoba a po pewnym czasie będziemy mogli zaobserwować wyniki tych
różnych eksperymentów. Ale w tym miejscu, zdaje się, skończyła się twoja
dobra wola nieingerowania w cudze życie, w życie innej rodziny, i mówisz
NIET nie zezwalam na wychowanie seksualne dzieci - wraz z ich inicjacją
seksualną - w rodzinie. Nie pozwalam ponieważ jest to sprzeczne z MOIM
systemem wartości, jest obrzydliwe i pewnie doprowadzi do genetycznej
degrengolady. Koniec chironka demokraty tak bardzo ceniącego sobie
różnorodność. Zabrania na podstawi niesprawdzonych teorii i przekonań,
które zapewniają prymat kobiety nad mężczyzną oraz łamią podstawowe
prawo dziecka: prawo do Wiedzy.


>>>>> A Ty jakimiś wymyślonymi sposobami chcesz to zmienić. Po
>>>>> co?!

>>>> Bo mi się nie podoba wyzysk facetów przez kobiety. Jestem za
>>>> zrównaniem praw mężczyzn z prawami kobiet szczególnie w kwestii
>>>> wychowania dzieci i uwolnienia dzieci od mamusiek-pedofilek.

>>> Znowu opowiadasz o sobie. To Twoja historia - wielu mężczyzn się
>>> pod tym nie podpisze. Nie odnajdzie się tam.

>> A Ty jesteś ich mentorem może? A może bronisz historii własnego
>> życia, które w konfrontacji z moimi poglądami wydaje ci się
>> przegrane? I wzywasz na pomoc sobie podobnych, którym kobiety
>> skopały tyłki ale którzy nie chcą się do tego przyznać jako wielcy
>> dżentelmeni i obrońcy... uciśnionych kobitek. Cha, cha, cha...
>>
>> Nie chcesz dostrzegać przemocy psychicznej roznoszonej przez
>> kobiety to sobie całkowicie zaklej oczy ale ode mnie i moich
>> poglądów się odczep. Niech ci jeszcze lepiej kobieta dupę
>> przetrzepie.

> Nie porównuję się z nikim. A mojego życia - przede wszystkim dzięki
> mojej żonie i synom - z pewnością nie uznaję za przegrane. Wręcz
> przeciwnie. No i przecież jeszcze żyję. I - może Cię to zdziwi -
> chciałby sobie pociągnąć jeszcze z 30-40 lat. Byle w zdrowiu - a
> przede wszystkim - przy boku Mojej Pani.

Ciekawość czy ona o tobie też mówi Mój Pan?


>>>>> Natura (Bóg) w co tam wierzysz - jest mocniejsze od tego, co
>>>>>  może zrobić człowiek.

>>>> Natura, Bóg to Człowiek, Świadomy Człowiek. To Mężczyzna i
>>>> Kobieta a nie tylko samica, która uzurpuje sobie wyłączne
>>>> prawo do boskości i pod pozorem dbałości o dzieci uzależnia je
>>>> od siebie. Później ma gotowych żołnierzy do walki z jej
>>>> "wrogiem", czyli mężczyzną, którego obwinia o prostytucję, do
>>>> której sama się wprzęgnęła.

>>> Tak, tak, wszystkie kobiety są takie same...:-(  Naprawdę
>>> przykro mi, że tak ułożyłeś sobie życie. Może i rzeczywiście
>>> sporo było winy Twojej żony. Jednak nie masz prawa (z punktu
>>> widzenia logiki) do rozciągania tego na wszystkie kobiety.

>> A kto mi tego zabroni? Może ty? A może władza. Jedna jaskółka
>> wiosny nie czyni ale może być zwiastunem wiosny. A ty tkwij w
>> zimowych zaspach i nie waż się zmienić swoich poglądów bo ci twoja
>> kobitka odmówi miodu. :-)

> Chyba nie czytasz uważnie. A nawet - z pewnością nie. Przecież
> pisałem, że zabrania tego LOGIKA.

Logika jest czarno-biała i została zbudowana dzięki istnieniu skrajności
do rozwiązywania problemów a nie do ich zamazywania jak to czyni
ogłupiona matriarchalną kulturą większość. Ty nie stosujesz logiki i nie
potrafisz jej stosować tam gdzie pojawiają się ekstrema. To wykracza
poza twoje możliwości ponieważ nie mając poczucia własnej wartości boisz
się podejmować samodzielnie decyzje na miarę przetrwania gatunku i
chcesz uniknąć odpowiedzialności zasłaniając się tradycyjnym myśleniem.
Olewasz patologię, które cię otaczają dopóty, dopóki nie zapukają do
twoich drzwi. Ale wówczas będzie juz zbyt późno.


>>>>> Te mechanizmy (naturalne) i tak by zostały przywrócone -
>>>>> nawet, jakbyś pod strażą wprowadził swoje teorie w życie.
>>>>> Jeśli nie - wtedy nastąpiłaby zagłada. To przecież
>>>>> niewzruszone prawa natury - z których Ty drwisz sobie.

>>>> Nie ma innych praw poza tymi, które stworzył nieświadomy
>>>> Człowiek od których się uwolni gdy odzyska świadomość swej
>>>> boskości.

>>> ??? Jesteśmy różni - mężczyźni i kobiety. I fizycznie, mamy inne
>>>  hormony wydzielane do naszych organów, które powodują te
>>> różnice, a także wiele innych rzeczy. Świadomość czy jej brak nie
>>> ma tu nic do rzeczy. Ba! Poczytaj sobie o badaniach obrazowaniem
>>> ludzi zakochanych (wybierano mężczyzn i kobiety, u których
>>> stwierdzano silne objawy zakochania - takiej burzy hormonów o
>>> dużej sile). Okazało się, że obszary mózgu obrazowane u takich
>>> osób (czyli o zmienionej aktywności) to te same, które obracują
>>> się przy epizodach psychotycznych! A Ty twierdzisz, że to tylko
>>> kwestia świadomości. Leo - nie bierzesz pod uwagę kompletnie
>>> NICZEGO, poza swoim "widzimisię". Przepraszam, ale co to za
>>> dyskusja?

>> Wszystkie metody badań z obrazowaniem czegoś tam to po pierwsze
>> metody porównawcze nie mające za swoja podstawę żadnych wzorców
>> obiektywnych (bezwzględnych) a sposób obrazowania został narzucony
>> przez takich samych dupków jak ty, którzy widzieli to co chcieli
>> widzieć (zgodnie z filtrami kulturowymi, które im założono) a nie
>> to co się rzeczywiście działo. To całe obrazowanie mózgu to jedna
>> wielka lipa, która nikomu jeszcze nie pomogła a tylko pozwala
>> kroić zaburzeńców bez wniknięcia w przyczynę i mechanizm
>> dolegliwości.

> Nawet nie wiesz, co to obrazowanie, a masz sporo do zarzucenia tej
> metodzie. No cóż - nie zrozumiałeś kontekstu, jak widzę. Zdaje się,
> że czytasz mało uważnie.

Skoro nie rozumiem to nie biadol tylko mi wytłumacz czego nie rozumiem.


>>>>>>> No cóż - co byś powiedział na mały eksperyment? Dla mnie
>>>>>>> to, co napisałem - jest oczywiste. Ty zapewne w to nie
>>>>>>> uwierzysz, sądząc z faktu. No ale może (może prywatnie -
>>>>>>> albo na forum) zapytasz się pań tu piszących, co sądzą o
>>>>>>> tym, co teraz napisałem o Tobie? Przecież nie mam na
>>>>>>> żadną z nich jakiegokolwiek wpływu. Nie wiem, co Ci
>>>>>>> odpowiedzą. Dla Ciebie jednak to może okazać się ważne.
>>>>>>> No bo jeśli wyjdzie na to, że napiszą coś podobnego - to
>>>>>>> może warto, abyś to wziął w praktyce pod uwagę? A jak nie
>>>>>>> napiszą - to możesz to, co ja napisałem - "olać". Co Ty
>>>>>>> na to?

>>>>>> Nie mam nic przeciwko takiemu testowi. Forma niech zależy
>>>>>> od decyzji naszych kobiet.

>>>>> No to zwróć się proszę do nich.

>>>> Ty wymyśliłeś więc kontynuuj.

>>> Ja tylko Ci coś zaproponowałem - dla Ciebie.

>> O nie, Panie dziejku. Ty chcesz uzyskać wsparcie dla swojej
>> postawy i chcesz to zrobić moimi rękami. Nie ze mną te numery
>> Bruner. :-)

> A po co mi DODATKOWE wsparcie? Przecież i tak (widząc, co nasze panie
> piszą do Ciebie)- mam je. To informacja dla Ciebie. Gdybyś chciał się
> obudzić.

No cóż, panie bronią stołka władzy do którego d... są przyspawane. ;-)

LeoTar Gnostyk




Data: Thu, 29 Jun 2017 06:14:16 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

pinokio pisze:
> W dniu 28.06.2017 o 15:59, LeoTar Gnostyk pisze:

>> No cóż, panie bronią stołka władzy do którego d... są przyspawane.
>> ;-)

> pomysłem na odspawanie jest skurwienie kobiety poprzez oddanie jej
> ciała dorastającemu synowi?

Przy obecnie obowiązującym, zakazowym systemie wychowawczym kobiety
nie trzeba skurwiać, ona sama się skurwią oferując mężowi seks w zamian
za jego uległość a równocześnie podpuszcza syna zachęcając go do walki
z ojcem.

A jeżeli już nawet uważasz, że inicjacja syna spowoduje skurwienie się jego
matki to czy nie lepiej by syn doświadczył swego pierwszego razu ze znana
sobie ku... aniżeli z nieznaną, z którą wiąże się niepewność?

LeoTar Gnostyk




Data: Thu, 29 Jun 2017 08:44:23 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu czwartek, 29 czerwca 2017 06:18:55 UTC+2 użytkownik Jakub A.
> Krzewicki napisał:
>> W dniu czwartek, 29 czerwca 2017 06:14:20 UTC+2 użytkownik LeoTar
>> Gnostyk napisał:

>>> A jeżeli już nawet uważasz, że inicjacja syna spowoduje
>>> skurwienie się jego matki to czy nie lepiej by syn doświadczył
>>> swego pierwszego razu ze znana sobie ku... aniżeli z nieznaną, z
>>> którą wiąże się niepewność?

>> I zostać motherfuckerem / job jego mać?

> PS. To już lepiej z sąsiadką. Też mu znana.

Obaj zgubiliście sens inicjacji seksualnej. Syn ma odebrać/otrzymać z
rąk ojca kobietę, którą ojciec uznał za dobry dla syna wzorzec kobiety.
Kobiety, której ojciec zaufał i którą darzy szacunkiem; której ojciec
ufa, że nie skrzywdzi ona syna lecz pozwoli synowi zaufać we własne siły
dzięki temu, że przeprowadzi go przez ten pierwszy raz bez ryzyka
niepowodzenia. Tylko matka pomoże synowi bezinteresownie sprawdzić się w
roli mężczyzny. Każda inna kobieta będzie już tylko oczekiwała by ją
młodzieniaszek zaspokoił. A dla chłopaka niepowodzenie pierwszego razu
oznacza strach przed współżyciem na wiele lat i koncentrowanie się na
stronie fizycznej aktu seksualnego zamiast na przeżyciach duchowych.

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego