Życie jako proces samodoskonalenia Boga. - Rocznik 2018

Przejdź do treści

Menu główne:

Życie jako proces samodoskonalenia Boga.

Zima 2017/18
Data: Sun, 31 Dec 2017 10:47:00 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

W wątku „Mistrz logiki - czyli wąż jest do dupy!“ Jakub A. Krzewicki pisze:

„(...) Z definicji Boga wynika, że jest bytem zupełnym. Jeżeli jest
bytem zupełnym, to znaczy, że nie brakuje Mu niczego. Jeżeli nie brakuje
Mu niczego, tzn. że jest wolny od pragnień. Więc nie może być tym samym
podobny do człowieka, bo człowiek ma pragnienia i kaprysy. (...)“

Skoro Bóg jest bytem zupełnym musi być bytem dokonanym, spełnionym.
Dlaczego więc dopuszcza do powstawania bytów niedoskonałych, które -
jeżeli wierzyć w reinkarnację - muszą po wielokroć materializować się by
wykonać ciężką pracę uwalniania się od niedoskonałości, by w koncu
osiągnąć doskonałość?

A może jest tak, że Bóg pochodzi z niedoskonałości, pierwotnej niewiedzy,
i stwarza materialne byty od Niego zależne przy pomocy których,
a właściwie dzięki doświadczeniom których, zdobywa wiedzę o samym
sobie mając za cel sięgnięcie po pełna samowiedzę. Przechodzenie
Boga od stanu całkowitej niewiedzy (nieświadomości) do pełni wiedzy o
samym sobie jest więc procesem, w którym materialne wytwory Boga pełnią
rolę partnerów w procesie Jego samouświadamiania. Celem Boga jest więc
osiągnięcie samoświadomości, osiągnięcie stanu doskonałej stabilności
procesu którym jest Życie.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 31 Dec 2017 13:04:31 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

Elden pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
>  news:p2abmp$ufb$1@node1.news.atman.pl...

>> Życie jako proces samodoskonalenia Boga.

> Czyli bóg samodoskonali się eksperymentując na żywych ludziach.

Wszak u podstaw wiary w Niego mylnie przypisano Mu Doskonałość. Musi
więc dostosować się do oczekiwań.:)


> To ja mam w dudzie takiego boga.

Bez Niego nie byłoby Ciebie.:)


> Niech bóg eksperymentuje sam na sobie

Przecież to robi eksperymentując z nami, Jego nieodłącznie
współistniejącymi emanacjami.


> i jak już się sam udoskonali to wtedy niech zajmie się ludźmi.

Gdyby działał w taki sposób nie stwarzając materialnego świata za pomocą
którego zaczął poznawać siebie to w żaden sposób nie mógłby wytrącić się
ze stanu równowagi trwałej w której trwał. Dopiero za pomocą
eksperymentu z tworzeniem Materii pobudziła się do działania i dostrzegł
swoją niedoskonałość.


> Bogów jest bardzo dużo.

Jest tylko jeden Stwórca, a jest nim moja, Twoja, nasza wspólna Świadomość.


> Mogę znaleźć sobie innego boga jak zechcę.

Spróbuj, a jak już znajdziesz podziel się Nim ze mną. Jestem otwarty na
poznanie nowego boga... O ile istnieje, hi, hi, hi.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 31 Dec 2017 14:27:44 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

Elden pisze:
> Użytkownik "LeoTar Gnostyk" <leotar@leotar.net> napisał w wiadomości
> news:p2ajog$6eq$1@node1.news.atman.pl...

>> Wszak u podstaw wiary w Niego mylnie przypisano Mu Doskonałość.
>> Musi więc dostosować się do oczekiwań.:)

> Pedały i pedofile z Partii Watykańskiej, właściciele boga doskonale
> wiedzą, że bóg musi dostosować się do oczekiwań i dopasowują boga do
>  zmieniającego się świata.

Jeżeli mnie pamięć nie myli to zaczęli od tego, że Bóg jest doskonały -
według mnie: będzie. Uważam, że i tak dokonali wielkiego postępu w
myśleniu i w swojej retoryce skoro starają dostosować do realnych
możliwości adaptacyjnych/poznawczych baranów, którym przewodzą na ich
drodze ku doskonałości i wieczności.


>> eksperymentu z tworzeniem Materii pobudziła się do działania i
>> dostrzegł swoją niedoskonałość.

> Właściciele boga twierdzą, że bóg jest doskonały.

Nie wiem co twierdzą "właściciele boga" ponieważ do nich nie należę. Zaś
jako wierzący w Jedynego Boga, Świadomość, uważam, że na Początku
procesu tworzenia świata materialnego była całkowicie pusta, totalne
zero Wiedzy, a więc nie mogła być doskonała. Dopiero doświadczanie z Jej
własnymi, materialnymi wytworami stało się dla Niej szansą osiągnięcia
doskonałości. Szansą, która - prędzej czy też później - się ziści.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 1 Jan 2018 06:18:40 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

Dębski Przemysław pisze:
> W dniu 2017-12-31 o 10:47, LeoTar Gnostyk pisze:

>> [...] Przechodzenie Boga od stanu całkowitej niewiedzy
>> (nieświadomości) do pełni wiedzy o samym sobie jest więc procesem, w
>> którym materialne wytwory Boga pełnią rolę partnerów w procesie Jego
>> samouświadamiania. […]

Żeby było klarowniej, powinno być:
 ... w którym materialne emanacje Boga są Jego partnerami w procesie Jego
samopoznania.


> Tatuś go nie bzyknął z młodu - dla tego tak się dziwnie zachowuje.
>
> Dębska

Oooo! Co się stało, żeś wylazł z nory?

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 1 Jan 2018 06:42:03 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

mcmlxxi.xi.xi@gmail.com pisze:

> Życie jest procesem optymalnym permanentnie, w tym znaczeniu jest
> nieustannie Samodoskonałe.

Gdyby było samodoskonałe to nie byłoby fizycznego pożerania jednego
osobnika przez innego. Nie byłoby przemocy, której efektem są przemiany
Życia ale również zagłada gatunków, które okazały się mniej doskonałe od
swych najeźdźców. Fakt ten (zagłada mniej doskonałych przez
doskonalszych) świadczy o niedoskonałości dotychczas istniejących form
Życia.


> Bóg był-jest-będzie Zawsze Bytem Samodoskonałym bez jakiejkolwiek
> POtrzeby zwiekszania stopnia doskonałości, nie ma w Nim przestrzeni
> na 101% albo nawet 100,0000000000000000000000000000000001%
> doskonałości.

Prawdę powiedziałeś: nie ma w dotychczasowym Nim przestrzeni na 100%
doskonałości.


> 100% czyli Pełnia ZAWSZE POzostaje Pełnią.

To jaki jest sens i cel tych wszystkich przemian zwanych szumnie walka o
przetrwanie? Dlaczego sa silniejsi i słabsi, ofiary i agresywni drapieżcy?


> Wiecznie i w Nieustannym Teraz - Fali Teraźniejszej Wiecznotrwałej
> Chwili. Wytłumaczyć to jaśniej? ;)

by się. Bo jak dla mnie to zbyt górnolotnie.:)

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 1 Jan 2018 09:44:41 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

Dębski Przemysław pisze:
> W dniu 2018-01-01 o 06:18, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Dębski Przemysław pisze:
>>> W dniu 2017-12-31 o 10:47, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> [...] Przechodzenie Boga od stanu całkowitej niewiedzy
>>>> (nieświadomości) do pełni wiedzy o samym sobie jest więc
>>>> procesem, w którym materialne wytwory Boga pełnią rolę
>>>> partnerów w procesie Jego samouświadamiania. [...]

>>> Tatuś go nie bzyknął z młodu - dla tego tak się dziwnie
>>> zachowuje.
>>>
>>> Dębska

>> Oooo! Co się stało, żeś wylazł z nory?

> Strasznie waliło, myślałem że to zdechły szczur, postanowiłem
> sprawdzić, okazało się że to jednak ty.
>
> Dębski

O, co widzę. Wracasz do swojej biologicznej płci. Najwyraźniej
gryzoniowe harce nie poszły tak całkiem na marne.;)

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 3 Jan 2018 07:31:52 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:

> Szkoda a moze dobrze ze zadnego boga nie ma.

Kim/czym byłbyś bez Świadomości?
Gdybyś nie był świadomym swego istnienia?

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 7 Jan 2018 14:37:18 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:

> A co by bylo jak by babcia miala wasy? Byla by dziadkiem. A jak
> pantograf to byla by tramwajem. W drodze ewolucji zwierzeta posiadaja
> swiadomosc. Czy jakies szkarlupnie posiadaja swiadomosc nie wiem ale
> ptaki, ssaki swiadomosc maja.

To skoro te wszystkie stworzenia maja rzekomo tak zaawansowaną
świadomość to po kiego Stwórca wypuścił ze swego Umysłu największego
szkodnika jakim jest rodzaj ludzki?

Czy Stwórca był tak bezmyślny, że stworzył coś co dąży do
samozniszczenia a potencjalnie zniszczenia wszystkiego co istnieje?

A może stwarzając takiego okropnego niszczyciela miał jakiś ukryty cel?


> Na onanecie byl niedawno o tym nius. Zrobili badania i w podobnych
> sytuacjach u czlowieka i u zwierzat jest podobna aktywnosc mozgu.

I co z tego wynika?

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 7 Jan 2018 22:34:54 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

Zenek Kapelinder pisze:

> Zadnego boga nie ma w zwiazku z tym to o co pytasz pozostanie bez
> odpowiedzi.

...odpowiedział wyniośle dumny i durny ludź.

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 10 Jan 2018 03:36:46 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

Zenek Kapelinder pisze:

> A co by bylo jak by babcia miala wasy? Byla by dziadkiem. A jak
> pantograf to byla by tramwajem. W drodze ewolucji zwierzeta
> posiadaja swiadomosc. Czy jakies szkarlupnie posiadaja swiadomosc nie
> wiem ale ptaki, ssaki swiadomosc maja. Na onanecie byl niedawno o tym
> nius. Zrobili badania i w podobnych sytuacjach u czlowieka i u
> zwierzat jest podobna aktywnosc mozgu.

Z tego co piszesz wynika, że ograniczasz pojecie "świadomość" tylko i
wyłącznie do aktywności mózgu. Według mnie "świadomość" to coś więcej
aniżeli sama tylko aktywność mózgu czy zdawanie sobie sprawy z własnego
istnienia i stanu w jakim się znajdujemy. Dla mnie Świadomość to mój
(S)Twórca, siła która mnie, Ciebie stworzyła i którą my kształtujemy
dzięki naszym doświadczeniom. Dzięki tej interakcji, sprzężeniu
zwrotnemu ewoluujemy nie tylko my, a wraz z nami Rzeczywistość, ale
ewoluuje również sama Świadomość. Dzięki interakcji Materii i Ducha
wypełniają się brakujące stany w przestrzeni Świadomości i zbliża się
Ona ku swej Pełni, ku Wszechwiedzy, ku Absolutowi, by go wreszcie osiągnąć.

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 10 Jan 2018 05:40:16 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.filozofia,pl.sci.psychologia

Zenek Kapelinder pisze:

> A z wyjatkiem obrazania masz cos jeszcze do powiedzenia?

Aleś się nagle strasznie wrażliwy zrobił.:)


> Przekonaj mnie ze jakis bog istnieje.

A niby po co miałbym Ciebie przekonywać? Podaj jeden powód...


> Zeby byla jasnosc musisz zrobic to osobiscie na grupie, wlasnymi
> slowami i w sposob prosty.

A podaj jeden przykład, że nie robię tego osobiscie, własnymi słowami i
że nie jest to podawane w prosty sposób, hę...


> Zadnych linkow, filmow itp.

Nudny się robisz. A w dodatku ciągle mylisz mnie z kimś innym.


> Teksty nie moga byc za dlugie i musza byc proste.

Ludzie deliberują nad tym odkąd tylko zna historia a Ty oczekujesz ode
mnie streszczenia całej tej wiedzy - poszerzonej o moje własne
przemyślenia - w kilku krótkich zdaniach. Jak skrócę za bardzo to
powiesz że nie zrozumiałeś, jak rozwinę to powiesz, że leje wodę.
Zdecyduj się Kapcylinder.


> Religie sa adresowane do prostych ludzi i wszystkie argumenty musza
> byc dla nich zrozumiale.

Toż piszę, że "bóg" to maska nałożona na rodziców przez dziecko
wychowywane w zakazie. A Stwórcą jest nasza Świadomość, która stworzyła
również naszych protoplastów.


> Pokaz jak sie przekonuje nie majac w zanadrzu narzedzi do
> torturowania, stosow itp.

Zły sobie adres wybrałeś Kapelusznik.:)


> Jak znam zycie to podkulisz ogon i bedziesz czekal az temat spadnie
> z pierwszej strony.

Mylisz się... Jak zwykle zresztą.:)


> A moze to ja jestem Twoim bogiem i Cie sprawdzam?

Mylisz się... Jak zwykle zresztą.:)


> Bogu wolno sprawdzic jak jego wyznawcy korzystają np z wolnej woli.

Mylisz się... Jak zwykle zresztą.:)

LeoTar Gnostyk




Data: Wed, 10 Jan 2018 05:54:35 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

Trybun pisze:
> W dniu 2017-12-31 o 10:47, LeoTar Gnostyk pisze:
>> W wątku „Mistrz logiki - czyli wąż jest do dupy!“ Jakub A.
>> Krzewicki pisze:

>> „(...) Z definicji Boga wynika, że jest bytem zupełnym. Jeżeli
>> jest bytem zupełnym, to znaczy, że nie brakuje Mu niczego. Jeżeli
>> nie brakuje Mu niczego, tzn. że jest wolny od pragnień. Więc nie
>> może być tym samym podobny do człowieka, bo człowiek ma pragnienia
>> i kaprysy. (...)“
>>
>> Skoro Bóg jest bytem zupełnym musi być bytem dokonanym,
>> spełnionym. Dlaczego więc dopuszcza do powstawania bytów
>> niedoskonałych, które - jeżeli wierzyć w reinkarnację - muszą po
>> wielokroć materializować się by wykonać ciężką pracę uwalniania się
>> od niedoskonałości, by w końcu doskonałość osiągnąć?
>>
>> A może jest tak, że Bóg pochodzi z niedoskonałości, pierwotnej
>> niewiedzy, i stwarza materialne byty od Niego zależne przy pomocy
>> których, a właściwie dzięki doświadczeniom których, zdobywa wiedzę
>> o samym sobie mając za cel sięgnięcie po pełna samowiedzę.
>> Przechodzenie Boga od stanu całkowitej niewiedzy (nieświadomości)
>> do pełni wiedzy o samym sobie jest więc procesem ewolucji, w
>> którym materialne wytwory Boga pełnią rolę partnerów w procesie
>> Jego samouświadamiania. Celem Boga jest więc osiągnięcie
>> samoświadomości, osiągnięcie stanu doskonałej stabilności procesu
>> którym jest Życie.

> Z jakiej definicji? Przecie definicji ludzkość już tyle wypracowała
> że jest jeszcze więcej niż samych Bogów.

To pytanie do Jakuba Krzewickiego, nie do mnie.:)


> To jedno, drugie to chyba nie trzeba się odwoływać do spekulacji
> względem reinkarnacji. Reprodukcja komórki jest faktem. Czyż Stwórca
> nie tak to urządził że potomstwo musi posiadać certyfikat który w
> czytelny sposób wiążące je z przodkami?

Reprodukcja komórki to tak jakby zmieniający się stan świadomości
osobnika przez nią stwarzanego. A potomstwu nie jest przekazywana
materia lecz informacja przechowywana w Świadomości przodków. To są te
tzw. geny (niby dla budowy biologii) i memy (te dla budowy zachowań
społecznych). To przodkowie tworzą (i ewoluują) informację dzięki
odtwarzaniu której (materializowanie, wychowanie) powstaje następnie
potomstwo.


> Swoja drogą to bardzo mało wszystkie religie prawią o fizycznym
> rozmiarze Boga.

Bo bóg to maska psychiczna nałożona przez potomstwo na rodziców, którzy
zakazali swojemu dziecku/dzieciom praktycznego (doświadczalnego)
zapoznania z aktem potencjalnego tworzenia nowego potomka. Czyli
bóg-rodzic jest wytworem w psychice dziecka i powstaje na skutek zakazu
zapoznania dziecka z życiem seksualnym rodziców oraz zakazu inicjacji
dziecka w "świętym trójkącie" Rodzice + Dziecko.


> Gdyby tak wziąć na logikę, na to jakimi narzędziami się posługuje w
> tworzeniu - atom czy komórka, to jego rozmiar musi być taki że nie
> przez każdy mikroskop dałoby Go się zobaczyć.

A czy te mikrotwory ktokolwiek, kiedykolwiek widział? :)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 17 Mar 2018 20:49:52 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

W dniu 10.01.2018 o 11:56, Trybun pisze:
> W dniu 2018-01-10 o 05:54, LeoTar Gnostyk pisze:
>> Trybun pisze:
>>> W dniu 2017-12-31 o 10:47, LeoTar Gnostyk pisze:
>>>> W wątku „Mistrz logiki - czyli wąż jest do dupy!“ Jakub A.
>>>> Krzewicki pisze:

>>>>> „(...) Z definicji Boga wynika, że jest bytem zupełnym.
>>>>> Jeżeli jest bytem zupełnym, to znaczy, że nie brakuje Mu
>>>>> niczego. Jeżeli nie brakuje Mu niczego, tzn. że jest wolny od
>>>>> pragnień. Więc nie może być tym samym podobny do człowieka,
>>>>> bo człowiek ma pragnienia i kaprysy. (...)“

>>>> Skoro Bóg jest bytem zupełnym musi być bytem dokonanym,
>>>> spełnionym. Dlaczego więc dopuszcza do powstawania bytów
>>>> niedoskonałych, które - jeżeli wierzyć w reinkarnację - muszą
>>>> po wielokroć materializować się by wykonać ciężką pracę
>>>> uwalniania się od niedoskonałości, by w końcu doskonałość
>>>> osiągnąć?
>>>>
>>>> A może jest tak, że Bóg pochodzi z niedoskonałości, pierwotnej
>>>> niewiedzy, i stwarza materialne byty od Niego zależne przy
>>>> pomocy których, a właściwie dzięki doświadczeniom których,
>>>> zdobywa wiedzę o samym sobie mając za cel sięgnięcie po pełna
>>>> samowiedzę. Przechodzenie Boga od stanu całkowitej niewiedzy
>>>> (nieświadomości) do pełni wiedzy o samym sobie jest więc
>>>> procesem ewolucji, w którym materialne wytwory Boga pełnią rolę
>>>> partnerów w procesie Jego samouświadamiania. Celem Boga jest
>>>> więc osiągnięcie samoświadomości, osiągnięcie stanu doskonałej
>>>> stabilności procesu którym jest Życie.

>>> Z jakiej definicji? Przecie definicji ludzkość już tyle
>>> wypracowała że jest jeszcze więcej niż samych Bogów.

>> To pytanie do Jakuba Krzewickiego, nie do mnie.:)

> Akurat zdaje się że p. Krzewicki to nie rozpatruje kwestii Boga jako
> Stwórcy czegokolwiek, a tylko stylu bycia człowieka. Tak więc aby
> bardziej zgłębić charakterystykę (charakterystyki) samego Boga to
> pytanie muszę kierować pod innym adresem.

Miło mi, że akurat mnie traktujesz jako osobę na tyle kompetentną i
godną tego by rozwiewać Twoje wątpliwości.


>>> To jedno, drugie to chyba nie trzeba się odwoływać do spekulacji
>>> względem reinkarnacji. Reprodukcja komórki jest faktem. Czyż
>>> Stwórca nie tak to urządził że potomstwo musi posiadać certyfikat
>>> który w czytelny sposób wiążące je z przodkami?

>> Reprodukcja komórki to tak jakby zmieniający się stan świadomości
>> osobnika przez nią stwarzanego. A potomstwu nie jest przekazywana
>> materia lecz informacja przechowywana w Świadomości przodków. To są
>> te tzw. geny (niby dla budowy biologii) i memy (te dla budowy
>> zachowań społecznych). To przodkowie tworzą (i ewoluują) informację
>> dzięki odtwarzaniu której (materializowanie, wychowanie) powstaje
>> następnie potomstwo.

> No, nie wiadomo tego nie wiemy i wszystko wskazuje że tu nie chodzi
> o stan świadomości a o coś innego.

A o co - według Ciebie - chodzi jeżeli nie o uzupełnienie Wiedzy i
życiowej Mądrości Świadomości?


> Przecie to oczywiste - człowiek na przestrzeni czasu nam znanego,
> ani o milimetr nie wyewoluował w postrzeganiu rzeczywistości.

Ale ponoć staje się coraz większym i agresywniejszym drapieżnikiem...


> Wygląda jednak na to że to ona wytycza reguły. Właśnie że
> przekazywana TYLKO fizyczna materia.

Materia przekazuje INFORMACJĘ w niej przechowywaną; bez informacji nie
byłoby ani Materii ani tworzenia. Bo co niby miałoby organizować
materię. Może powiesz, że materia? To czemu, w takim razie, miałaby
służyć informacja?


> Być może że i sam Bóg/Stwórca także przechodzi procesy reprodukcyjne,
> z tą różnicą że On w tym procesie nic nie traci, np pamięci o tym kim
> był w poprzednim wcieleniu i jest obecnie.

Ale czyż nie jest Mu przypisana Wieczność? I czy my nie reprodukujemy
się tylko dlatego, że kiedyś, na samym Początku, nieświadomy Stwórca
popełnił błąd spowodowany nie określonymi warunkami początkowymi?
Dlatego On i my się reprodukujemy by odtworzyć te brakujące warunki
początkowe by wreszcie usunąć przyczynę patologizacji Życia. By
wypełniły się zanegowane zapisy Biblii?


>>> Swoja drogą to bardzo mało wszystkie religie prawią o fizycznym
>>> rozmiarze Boga.

>> Bo bóg to maska psychiczna nałożona przez potomstwo na rodziców,
>> którzy zakazali swojemu dziecku/dzieciom praktycznego
>> (doświadczalnego) zapoznania z aktem potencjalnego tworzenia nowego
>> potomka. Czyli bóg-rodzic jest wytworem w psychice dziecka i
>> powstaje na skutek zakazu zapoznania dziecka z życiem seksualnym
>> rodziców oraz zakazu inicjacji dziecka w "świętym trójkącie"
>> Rodzice + Dziecko.

> Jaki rodzic może się stawiać w roli Boga?

Czyni to nieświadomie KAŻDY rodzic, a szczególnie wiodą w tym prym matki
traktujące dzieci jako swoją wyłączną własność i przedmiot do ćwiczenia
oraz zaspokajania ich niespełnionych marzeń oraz pragnień. A zapominają
one matki, że dziecko jest osobą wolną i oczekuje od OBOJGA rodziców
jedynie przekazania Wiedzy oraz życiowej Mądrości. Po partnersku i z
uszanowaniem godności i wolności dziecka.


> Chyba tylko kolega/koleżanka z psychiatryka p Bonaparte czy p
> Wasilewskiej*.. I czy naprawdę sądzisz że ten w sumie krótki okres
> wychowywania przez rodziców aż tak rzutuje na potomstwo że to jest w
> szatnie sprawić że ono jest takim czy innym człowiekiem?

Tak uważam. Z tego prostego powodu, że najefektywniej dzieci chłoną od
rodziców Wiedzę tuz po porodzie a chłonność ta zmniejsza się wraz z
wzrastaniem. To zmniejszanie chłonności u dziecka wynika ze starzenia
się organizmu ale przede wszystkim jest następstwem stosowania "czarnej
pedagogiki" hołubiącej nakazy, zakazy i przemoc jako środki wychowawcze
zamiast partnerskiego traktowania dziecka i partnerskiej wymiany Wiedzy.
Przede wszystkim wiedzy o życiu, narodzinach oraz o naszym pochodzeniu i
drodze ku wieczności.


>>> Gdyby tak wziąć na logikę, na to jakimi narzędziami się posługuje
>>> w tworzeniu - atom czy komórka, to jego rozmiar musi być taki że
>>> nie przez każdy mikroskop dałoby Go się zobaczyć.

>> A czy te mikrotwory ktokolwiek, kiedykolwiek widział? :)

> Jasne, w tej kwestii spokojnie możemy odrzucić wiarę. Wystarczy wejść
> do laboratorium aby samemu się przekonać.

Jakie masz tam maksymalne powiększenia mikroskopów?
Bo odrzucam metody pośrednie, które ukazują to co maja pokazać. :)


> *Bez urazy, nie chcę żeby ktoś to brał do siebie, bo to tylko taka
> uwaga ogólna, i nie mam nikogo konkretnego z grupy na myśli.

Nawet gdybyś tylko mnie miał na myśli to nie zmienisz ani mojego
doświadczenia ani też wniosków, które z tego życiowego doświadczenia
wyciągnąłem. :)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 17 Mar 2018 20:53:05 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

W dniu 11.01.2018 o 21:16, pinokio pisze:
> W dniu 10.01.2018 o 05:54, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Reprodukcja komórki to tak jakby zmieniający się stan świadomości
>> osobnika przez nią stwarzanego. A potomstwu nie jest przekazywana
>> materia lecz informacja przechowywana w Świadomości przodków.

> świadomość, świadomości, świadomością. Cała ta świadomość to szemrana
> i podejrzana sprawa, jest przereklamowana.

To nie jest sprawa, która pojawiła się nagle dzisiaj. Sprawę Świadomości
poruszało wielu ludzi i to bardzo dawno temu. Dziwie się więc, że akurat
Tobie przyszło nagle do głowy kontestować zjawisko. :(

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 24 Mar 2018 12:05:49 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

W dniu 21.03.2018 o 18:50, Trybun pisze:
> W dniu 2018-03-17 o 20:49, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>> To pytanie do Jakuba Krzewickiego, nie do mnie.:)

>>> Akurat zdaje się że p. Krzewicki to nie rozpatruje kwestii Boga
>>> jako Stwórcy czegokolwiek, a tylko stylu bycia człowieka. Tak
>>> więc aby bardziej zgłębić charakterystykę (charakterystyki)
>>> samego Boga to pytanie muszę kierować pod innym adresem.

>> Miło mi, że akurat mnie traktujesz jako osobę na tyle kompetentną i
>> godną tego by rozwiewać Twoje wątpliwości.

> Z prostego powodu - jako jeden z nielicznych potrafisz mięć swoje
> zdanie w tym (wyznania, religie) temacie. Nie wykłócać się tam o coś
> gdzieś napisanego i wyczytanego a masz własną wizje Boga/Stwórcy.. A
> Twoja koncepcja jako taka jest o wiele mądrzejsza i bardziej
> prawdopodobna od wielu ogólnie znanych. Oczywiście jeszcze nie na
> tyle abym stał się jej wyznawcą;-), ale chyba ona nawet jako taka
> nie przewiduje miejsca na kult. Bo komu składać tu pokłony skoro
> wszystko jest Bogiem..

Masz rację, w mojej gnozie nie ma miejsca na żaden kult ponieważ
komukolwiek/czemukolwiek należy się taki sam szacunek.


>>>>> To jedno, drugie to chyba nie trzeba się odwoływać do
>>>>> spekulacji względem reinkarnacji. Reprodukcja komórki jest
>>>>> faktem. Czyż Stwórca nie tak to urządził że potomstwo musi
>>>>> posiadać certyfikat który w czytelny sposób wiążące je z
>>>>> przodkami?

>>>> Reprodukcja komórki to tak jakby zmieniający się stan
>>>> świadomości osobnika przez nią stwarzanego. A potomstwu nie
>>>> jest przekazywana materia lecz informacja przechowywana w
>>>> Świadomości przodków. To są te tzw. geny (niby dla budowy
>>>> biologii) i memy (te dla budowy zachowań społecznych). To
>>>> przodkowie tworzą (i ewoluują) informację dzięki odtwarzaniu
>>>> której (materializowanie, wychowanie) powstaje następnie
>>>> potomstwo.

>>> No, nie wiadomo tego nie wiemy i wszystko wskazuje że tu nie
>>> chodzi o stan świadomości a o coś innego.

>> A o co - według Ciebie - chodzi jeżeli nie o uzupełnienie Wiedzy i
>> życiowej Mądrości Świadomości?

> Nie mi oceniać Stwórcę.

Obawiasz się oceniać samego siebie?


> Jednak wykluczyłbym jakieś poznawanie/uzupełnienie
> wiedzy/doświadczenia za pomocą istoty ludzkiej.

Stwórca i Człowiek to idee ze sobą sprzężone - jedna bez drugiej nie
może istnieć, nie istnieje.


> Istoty wyposażonej w mózg o właściwie nieograniczonych wręcz
> możliwościach, a sztucznie zubożonym. Skoro Stwórca dąży do Absolutu
> to nie może przecie sam sobie spowalniać, stawiać barier.

Ależ ustawił On tę barierę na samym Początku, kiedy ani nie miał żadnej
Wiedzy, ani samoświadomości. Jedynym co go cechowało to chęć, potencjał
poznania, który został wygenerowany przez... strach przed tym, że On,
Stwórca zniknie bezpowrotnie niczego po sobie nie pozostawiwszy. Nie
wiedział nawet tego, że jest wieczny i pozaczasowy a więc nie może
zniknąć. Taki był tępy na Początku. Ale cechowała go wola walki o
przetrwanie, która zaczęła napędzać Jego poszukiwania. Będąc w stanie
równowagi niestabilnej rozpadł się na dwa elementy sprzężone ze sobą
poprzez seks: źródło przyjemności, sposób na przetrwanie oraz napęd
poznawczy, którego silnikiem stała się przemoc seksualna.


>>> Przecie to oczywiste - człowiek na przestrzeni czasu nam znanego,
>>> ani o milimetr nie wyewoluował w postrzeganiu rzeczywistości.

>> Ale ponoć staje się coraz większym i agresywniejszym
>> drapieżnikiem...

> I za sprawą obłąkania kapitalistycznego coraz bardziej okrutnym na
> masową skalę. Wątpliwe żeby nawet sam diabeł miał tak piekło
> urządzone jak te zakały ludzkości traktują swoich braci - zwierzęta.

Zauważ jednak, że to piekło realnej przemocy jest również szansą dla
uwolnienia się od niej jeżeli tylko potrafimy cofnąć się wstecz,
odtworzyć proces naszego wychowania i zidentyfikować 'błąd/nie błąd'
popełniony przez Stwórcę na samym Początku, gdy nie istniały żadne dane,
wskazówki, warunki początkowe, które nakazałyby Stwórcy przekazać taką
to a taka Wiedzę Jego potomstwu. A zresztą co miał przekazywać skoro nie
było jeszcze żadnej Wiedzy a Mądrości życiowej też jeszcze nie miał bo
był Pierwszym a na dodatek Nieświadomym. Na dodatek ustanowił Stwórca
ZAKAZ spożywania, przez Jego dzieci, owoców z drzew życia oraz Wiedzy,
odróżniania dobra od zła; sam doświadczał a dzieciom zabraniał
doświadczania, i nie nauczył ich szacunku dla relacji seksualnych. Nie
powiedział im nawet jakie będą SKUTKI stosunków seksualnych (dziecko)
czyli spożywania owoców z drzew życia oraz Wiedzy. Wypuścił w świat na
samodzielność ludzi od Niego uzależnionych i nieprzygotowanych do
samodzielnego życia.


>>> Wygląda jednak na to że to ona wytycza reguły. Właśnie że
>>> przekazywana TYLKO fizyczna materia.

>> Materia przekazuje INFORMACJĘ w niej przechowywaną; bez informacji
>> nie byłoby ani Materii ani tworzenia. Bo co niby miałoby
>> organizować materię. Może powiesz, że materia? To czemu, w takim
>> razie, miałaby służyć informacja?

> Informacja bez materii  byłaby skazana na niebyt. Materia mogłaby
> istnieć, tylko panowałby chaos, który to informacja porządkuje.

Czy zaistniałaby fizyczna materia bez idei Materii, która powstała w
Świadomości?


>>> Być może że i sam Bóg/Stwórca także przechodzi procesy
>>> reprodukcyjne, z tą różnicą że On w tym procesie nic nie traci,
>>> np pamięci o tym kim był w poprzednim wcieleniu i jest obecnie.

>> Ale czyż nie jest Mu przypisana Wieczność? I czy my nie
>> reprodukujemy się tylko dlatego, że kiedyś, na samym Początku,
>> nieświadomy Stwórca popełnił błąd spowodowany nie określonymi
>> warunkami początkowymi? Dlatego On i my się reprodukujemy by
>> odtworzyć te brakujące warunki początkowe by wreszcie usunąć
>> przyczynę patologizacji Życia. By wypełniły się zanegowane zapisy
>> Biblii?

> Zwracam szanowną uwagę że to nie my się reprodukujemy - nie jest to
> nasza nieprzymuszona wola, nasz wybór. I być może to nas odróżnia od
> Stwórcy. On może mieć wybór, my go na pewno nie mamy.

Do tej pory nie mieliśmy żadnego wyboru, gdyż decyzja o prokreacji
była/jest zdeterminowana przekonaniem kobiety, że dopiero gdy spełni się
jako matka będzie prawdziwą kobietą. I za wszelka cenę przeciętna
kobieta chce mieć dziecko. Ale to co kobieta mówi o chęci posiadania
dziecka a jaki jest prawdziwy cel powołania do egzystencji potomka, to
dwie różne sprawy. Otóż narodziny dziecka stają się dla kobiety drzwiami
do POSIADANIA na własność kogoś, kogo będzie mogła kształtować według
własnej woli. Dziecko będzie tym kimś, kto będzie kobiecie ufać a komu
ona nie będzie musiała zaufać bezgranicznie ponieważ to dziecko będzie
od niej uzależnione. Kobieta podświadomie wie, czuje, że mężczyzny nie
uda się jej całkowicie od siebie uzależnić, i że może on od niej odejść,
jeżeli w manipulowaniu nim przekroczy ona pewną subtelną granicę. A
kobieta musi mieć niewolnika, którego będzie ćwiczyła i na którym będzie
odbudowywać utracone w dzieciństwie, poczucie własnej wartości. Rzadko
które dziecko powie matce NIE bo będzie się bało porzucenia, którym jest
przez matkę szantażowane przez całe życie.


>>> Jaki rodzic może się stawiać w roli Boga?

>> Czyni to nieświadomie KAŻDY rodzic, a szczególnie wiodą w tym prym
>> matki traktujące dzieci jako swoją wyłączną własność i przedmiot do
>> ćwiczenia oraz zaspokajania ich niespełnionych marzeń oraz
>> pragnień. A zapominają one matki, że dziecko jest osobą wolną i
>> oczekuje od OBOJGA rodziców jedynie przekazania Wiedzy oraz
>> życiowej Mądrości. Po partnersku i z uszanowaniem godności i
>> wolności dziecka.

> Każdy? Ja myślę że tylko taki który głowę ma tylko po to aby nosić na
> niej kapelusz,.

Jedni są bliżej przekazania dziecku pełni Wiedzy o życiu i relacjach
kobiety z mężczyzną, inni są bardziej oddaleni albo, że tak powiem
całkowicie w chaszczach. Ale ŻADEN rodzic nie pomyśli o inicjacji
seksualnej dziecka w rodzinnym trójkącie: Rodzice + Dziecko. Bo to
zostało rzekomo zakazane przez Boga. Ale niewielu tylko kojarzy, że na
Początku bogiem była KOBIETA. I to przekonanie przetrwało do dzisiaj
pomimo wieków wynoszenia na ołtarze, a jakże przez kobiety, męskich
bożków. Te wszystkie męskie bogi to listek figowy do dalszego
kultywowania przez kobiety Macierzy, matki Ziemi, Matki wszechrzeczy,
etc. A durni i próżni mężczyźni dają się nabierać na takie ochłapy. :)


>>> Chyba tylko kolega/koleżanka z psychiatryka p Bonaparte czy p
>>> Wasilewskiej*.. I czy naprawdę sądzisz że ten w sumie krótki
>>> okres wychowywania przez rodziców aż tak rzutuje na potomstwo że
>>> to jest w szatnie sprawić że ono jest takim czy innym
>>> człowiekiem?

>> Tak uważam. Z tego prostego powodu, że najefektywniej dzieci
>> chłoną od rodziców Wiedzę tuz po porodzie a chłonność ta zmniejsza
>> się wraz z wzrastaniem. To zmniejszanie chłonności u dziecka wynika
>> ze starzenia się organizmu ale przede wszystkim jest następstwem
>> stosowania "czarnej pedagogiki" hołubiącej nakazy, zakazy i
>> przemoc jako środki wychowawcze zamiast partnerskiego traktowania
>> dziecka i partnerskiej wymiany Wiedzy. Przede wszystkim wiedzy o
>> życiu, narodzinach oraz o naszym pochodzeniu i drodze ku
>> wieczności.

> Wszystko się zgadza, młody człowiek to gąbka chłonąca wiedzę, tylko
> zapominasz że od rodziców/wychowawców nie sposób pozyskać jakiejś
> wiedzy, bo oni tak naprawdę są także ciemni jak ta przysłowiowa
> tabaka w rogu..

Cieszę się, że tak jasno i wyraźnie to postrzegasz. O tym właśnie piszę
cały czas i za co zbieram takie cięgi. Edukację trzeba rozpocząć od
dorosłych. A ponieważ ich poglądy i przekonania - a szczególnie u kobiet
- są niczym zabetonowane, wiec trzeba używać gromów, a czasem atomów do
zdemontowania tych bunkrów w których chroni się ciemnogród.


>>> Jasne, w tej kwestii spokojnie możemy odrzucić wiarę. Wystarczy
>>> wejść do laboratorium aby samemu się przekonać.

>> Jakie masz tam maksymalne powiększenia mikroskopów? Bo odrzucam
>> metody pośrednie, które ukazują to co maja pokazać. :)

> Takich aby za ich pomocą zobaczyć WSZYSTKO z pewnością jeszcze nie
> wynaleziono. Jednak to co możemy zobaczyć już obecnie zdaje się
> kolidować ze "znanym" obrazem Boga. Z jasnej strony potężna
> postać/osobowość kojarząca się z rozmiarami wszechświata, a do jego
> budowy posługuje się mikroskopijnymi atomami czy komórkami.

Dobrze, że zauważyłeś iż nam "się tylko zdaje".:)


>>> *Bez urazy, nie chcę żeby ktoś to brał do siebie, bo to tylko
>>> taka uwaga ogólna, i nie mam nikogo konkretnego z grupy na
>>> myśli.

>> Nawet gdybyś tylko mnie miał na myśli to nie zmienisz ani mojego
>> doświadczenia ani też wniosków, które z tego życiowego
>> doświadczenia wyciągnąłem. :)

> Absolutnie nie mam na myśli nikogo.

A czasem trzeba umieć i zdobyć się na pokazanie palcem.:)
Pierwej jednak trzeba przenicować/'przeczytać' samego siebie

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 25 Mar 2018 16:40:19 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

W dniu 25.03.2018 o 12:17, Trybun pisze:
> W dniu 2018-03-24 o 12:05, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Z prostego powodu - jako jeden z nielicznych potrafisz mieć swoje
>>> zdanie w tym (wyznania, religie) temacie. Nie wykłócać się tam o
>>> coś gdzieś napisanego i wyczytanego a masz własną wizje
>>> Boga/Stwórcy.. A Twoja koncepcja jako taka jest o wiele
>>> mądrzejsza i bardziej prawdopodobna od wielu ogólnie znanych.
>>> Oczywiście jeszcze nie na tyle abym stał się jej wyznawcą ;-),
>>> ale chyba ona nawet jako taka nie przewiduje miejsca na kult. Bo
>>> komu składać tu pokłony skoro wszystko jest Bogiem..

>> Masz rację, w mojej gnozie nie ma miejsca na żaden kult ponieważ
>> komukolwiek/czemukolwiek należy się taki sam szacunek.

> Ale tak ogólnie, z naszego punktu widzenia musi być różnicowanie, bo
> inaczej jest to bez sensu.

Co to znaczy, czemu ma służyć i dlaczego musi być obecne 'różnicowanie'?


>>> Nie mi oceniać Stwórcę.

>> Obawiasz się oceniać samego siebie?

> Nie, ale ja nie jestem Stwórcą, a tylko Jego tworem. A mój interes
> jako żywo nie musi być zbieżny z Jego zamysłami.

Według mnie tworzenie potomstwa, którą to aktywność uważam za
najważniejszą w moim życiu, jest jak najbardziej zgodne z zamysłami
(S)Twórcy gdyż służy podtrzymaniu Jego Świadomości, a zatem i Jego
samego. Czy wskażesz coś równie ważnego jak podtrzymanie Życia?


>>> Jednak wykluczyłbym jakieś poznawanie/uzupełnienie
>>> wiedzy/doświadczenia za pomocą istoty ludzkiej.

>> Stwórca i Człowiek to idee ze sobą sprzężone - jedna bez drugiej
>> nie może istnieć, nie istnieje.

> A  dlaczego warunkujesz obecność Stwórcy człowiekiem?

Dlatego, że tylko Człowiek jest w stanie zrozumieć zamysły Stwórcy.


>>> Istoty wyposażonej w mózg o właściwie nieograniczonych wręcz
>>> możliwościach, a sztucznie zubożonym. Skoro Stwórca dąży do
>>> Absolutu to nie może przecie sam sobie spowalniać, stawiać
>>> barier.

>> Ależ ustawił On tę barierę na samym Początku, kiedy ani nie miał
>> żadnej Wiedzy, ani samoświadomości. Jedynym co go cechowało to
>> chęć, potencjał poznania, który został wygenerowany przez...
>> strach przed tym, że On, Stwórca zniknie bezpowrotnie niczego po
>> sobie nie pozostawiwszy. Nie wiedział nawet tego, że jest wieczny
>> i pozaczasowy a więc nie może zniknąć. Taki był tępy na Początku.
>> Ale cechowała go wola walki o przetrwanie, która zaczęła napędzać
>> Jego poszukiwania. Będąc w stanie równowagi niestabilnej rozpadł
>> się na dwa elementy sprzężone ze sobą poprzez seks: źródło
>> przyjemności, sposób na przetrwanie oraz napęd poznawczy, którego
>> silnikiem stała się przemoc seksualna.

> Nic to nie zmienia w stosunku do tego co powyżej napisałem. Weźmy
> choćby tą potencjalna potęgę seksu, a cóż to właściwie jest, poza
> chwilowym odlotem sprowokowanym przez czynniki działające na mózg?

Mózg 'spolaryzowany' czyli homoseksualny w połączeniu ze zróżnicowaną
biologią (fizjologią) seksu pozwalającą samicy dominować nad samcem i
wykorzystywać go jest źródłem przemocy. Zniewolony samiec, pomimo tego,
że jest bardzo sprytnie manipulowany i usidlony, podświadomie czuje, że
jest przez samicę wykorzystywany. Nie ma jednak 'twardych' dowodów na
to, że tak jest ponieważ samica utrzymuje manipulację na poziomie
podprogowym tak, by jej metoda nie została rozpoznana, gdyż wówczas
samiec znalazł by antidotum na samicza manipulację. I choć czasem samiec
nie wytrzymuje i przyłoży samicy ręką na odwach to jednak jej dominacja
pozostaje nadal skuteczną. Dopiero gdy mózg samca stanie się
androgyniczny i aseksualny przestanie ulegać samiczej manipulacji, w
której dominuje manipulacja seksualna potencją samca. I dopiero wówczas
stanie się możliwym uwolnienie się samca z samiczej niewoli. Nie znaczy
to, że seks przestanie być odlotowy; myślę, że odlot będzie jeszcze
większy tyle tylko, że zmienia się relacje z niewolniczych, z dominującą
samicą, na partnerskie.


> Sposób na przetrwanie - a jaka w tym niby wola samego człowieka, czy
> on nie musi mieć tego zapisanego w kodzie Twórcy?

Niematerialny (S)Twórca wzrasta, doskonali się, wraz z Człowiekiem,
swoją materialną emanacją, i zmienia (wzbogaca) swoje zasoby, które są
równocześnie dostępne Człowiekowi. Jestem przekonany, że kod (S)Twórcy
zmienia się a jedynym niezmiennikiem pozostaje logika oraz specyficzne
dla Twórcy: odwaga i intuicja.


> I w ten sposób Stwórca coś tworzy za naszą pomocą? Przecie nawet
> ślepy powinien widzieć że to zwykła niewola człowieka.

Ja postrzegam Człowieka jako równoprawnego partnera (S)Twórcy.


>>> I za sprawą obłąkania kapitalistycznego coraz bardziej okrutnym
>>> na masową skalę. Wątpliwe żeby nawet sam diabeł miał tak piekło
>>> urządzone jak te zakały ludzkości traktują swoich braci -
>>> zwierzęta.

>> Zauważ jednak, że to piekło realnej przemocy jest również szansą
>> dla uwolnienia się od niej jeżeli tylko potrafimy cofnąć się
>> wstecz, odtworzyć proces naszego wychowania i zidentyfikować
>> 'błąd/nie błąd' popełniony przez Stwórcę na samym Początku, gdy
>> nie istniały żadne dane, wskazówki, warunki początkowe, które
>> nakazałyby Stwórcy przekazać taką to a taka Wiedzę Jego potomstwu.
>> A zresztą co miał przekazywać skoro nie było jeszcze żadnej Wiedzy
>> a Mądrości życiowej też jeszcze nie miał bo był Pierwszym a na
>> dodatek Nieświadomym. Na dodatek ustanowił Stwórca ZAKAZ
>> spożywania, przez Jego dzieci, owoców z drzew życia oraz Wiedzy,
>> odróżniania dobra od zła; sam doświadczał a dzieciom zabraniał
>> doświadczania, i nie nauczył ich szacunku dla relacji seksualnych.
>> Nie powiedział im nawet jakie będą SKUTKI stosunków seksualnych
>> (dziecko) czyli spożywania owoców z drzew życia oraz Wiedzy.
>> Wypuścił w świat na samodzielność ludzi od Niego uzależnionych i
>> nieprzygotowanych do samodzielnego życia.

> Nie wiadomo o co chodzi Stwórcy,..

Działa dokładnie tak samo jak Człowiek: chce poznać samego siebie, swoją
historię oraz Przeznaczenie, czyli cel swego istnienia.


> A skąd pewność że ból, rozpacz i wszystko inne co najgorsze z
> naszego, ludzkiego punktu widzenia nie są Jego strawą, że właśnie tym
> się nie żywi?

Cierpienie uszlachetnia gdyż mobilizuje do poszukiwania wyzwolenia od
cierpienia. Gdyby nieświadomy nie cierpiał nie miałby żadnej motywacji
dla poszukiwania wyjścia, a przy okazji nie poznałby samego siebie i
swego przeznaczenia.


> Że swojej menażerii nie stworzył właśnie w ten sposób aby mieć
> zawsze pełną spiżarnię?

Myślisz, że jest aż tak żarłoczny...? :)


> Co my ludzie tu możemy, do czego mielibyśmy wrócić, do czasów gdy
> instynkty górowały nad cywilizowaniem się? Przecie wtedy nikt nawet
> nie piętnował a tylko patrzył z zazdrością na kapitalistę dzięki
> któremu ludzie głodowali i umierali z głodu.

Jesteśmy Jego Ciałem i zarazem poletkiem doświadczalnym, na którym
testuje swoje pomysły. Jesteśmy zarazem podmiotem Jego działan i
przedmiotem służącym do doświadczeń.


>>>>> Wygląda jednak na to że to ona wytycza reguły. Właśnie że
>>>>> przekazywana TYLKO fizyczna materia.

>>>> Materia przekazuje INFORMACJĘ w niej przechowywaną; bez
>>>> informacji nie byłoby ani Materii ani tworzenia. Bo co niby
>>>> miałoby organizować materię. Może powiesz, że materia? To
>>>> czemu, w takim razie, miałaby służyć informacja?

>>> Informacja bez materii  byłaby skazana na niebyt. Materia mogłaby
>>> istnieć, tylko panowałby chaos, który to informacja porządkuje.

>> Czy zaistniałaby fizyczna materia bez idei Materii, która powstała
>> w Świadomości?

> Tak. Tym bardziej że nie znamy zasad Początku.

Na Początku było NIC.


> W świetle tego co wiemy materia może istnieć bez świadomości.
> Odwrotnie, raczej - nie.

A na jakiej podstawie twierdzisz, że Materia może istnieć bez
Świadomości? Przecież do tego by zaistniało COŚ najpierw musi powstać
IDEA tego CZEGOŚ. A więc najpierw musi istnieć Świadomość by w niej
mogła zaistnieć Idea Czegoś. Z tego wniosek, że Świadomość poprzedza
materialna realizację Idei. Świadomość poprzedza więc materialny Byt.


>>> Zwracam szanowną uwagę że to nie my się reprodukujemy - nie jest
>>> to nasza nieprzymuszona wola, nasz wybór. I być może to nas
>>> odróżnia od Stwórcy. On może mieć wybór, my go na pewno nie
>>> mamy.

>> Do tej pory nie mieliśmy żadnego wyboru, gdyż decyzja o prokreacji
>> była/jest zdeterminowana przekonaniem kobiety, że dopiero gdy
>> spełni się jako matka będzie prawdziwą kobietą. I za wszelka cenę
>> przeciętna kobieta chce mieć dziecko. Ale to co kobieta mówi o
>> chęci posiadania dziecka a jaki jest prawdziwy cel powołania do
>> egzystencji potomka, to dwie różne sprawy. Otóż narodziny dziecka
>> stają się dla kobiety drzwiami do POSIADANIA na własność kogoś,
>> kogo będzie mogła kształtować według własnej woli. Dziecko będzie
>> tym kimś, kto będzie kobiecie ufać a komu ona nie będzie musiała
>> zaufać bezgranicznie ponieważ to dziecko będzie od niej
>> uzależnione. Kobieta podświadomie wie, czuje, że mężczyzny nie uda
>> się jej całkowicie od siebie uzależnić, i że może on od niej
>> odejść, jeżeli w manipulowaniu nim przekroczy ona pewną subtelną
>> granicę. A kobieta musi mieć niewolnika, którego będzie ćwiczyła i
>> na którym będzie odbudowywać utracone w dzieciństwie, poczucie
>> własnej wartości. Rzadko które dziecko powie matce NIE bo będzie
>> się bało porzucenia, którym jest przez matkę szantażowane przez
>> całe życie.

> Ale tacy przecie są ludzie, i to bez rozróżniania na płeć.

Kobiety są szczególnie nastawione na posiadanie. Wspólną cechą obojga
płci jest brak wiary we własne siły, brak wiary w samego/samą siebie z
powodu stosowanej zakazowej metody wychowawczej. Rodzicielski zakaz to
poniżanie dziecka, i to niezależnie od płci, i czynienie go zależnym od
rodziców. Brak należytego (otwartego) wychowania seksualnego i
nieobecność inicjacji seksualnej dziecka wśród rodziców, dominacja
kobiet w wychowaniu dzieci oraz 'wyrzucenie' ojców poza system
edukacyjny dzieci to przyczyny homoseksualizmu emocjonalnego, czyli
niewłaściwego różnicowania płci. W momencie wkraczania w dorosłość (w
chwili inicjacji seksualnej) dziecko powinno stać się emocjonalnie
niezależnym od rodziców z aseksualnym umysłem, który otwiera w człowieku
'trzecie oko', czyli zdolność odróżniania prawdy od fałszu i dobra od
zła. Takie wychowanie umożliwi złamanie załamanie rajskiego zakazu
ustanowionego przez nieświadomego (S)Twórcę i pozwoli wyeliminować
przemoc z życia Człowieka, gdyż zarówno przemoc fizyczna jak i przemoc
psychiczna prowadzą do zagłady gatunku. Tak jak w doświadczeniu
Calhougne'a ze szczurami.


> Przecie nie musi to nawet być dziecko w swoim gatunku, starsze panie
>  (i nie tylko starsze i nie tylko panie) kochają swoje czworonogi
> często bardziej niż swoje własne potomstwo.

Za miskę strawy i niezobowiązujące głaskanie mają wdzięcznych
'przyjaciół'-niewolników. Z mężczyzną się tak nie da niestety.:) A poza
tym jest to wynik strachu przed zaufaniem, którego od kobiety domaga się
męski partner.


> A faceci, bywają przypadki że majątek spadkowy przeznaczają na
> muzeum i utrzymywanie swojego ulubionego auta.

Bo wiedzą, że kobiety to bezwzględne pijawki. :)


> Tak wiec można przypuszczać że owo przywiązanie i inne tego typu
> zachowania nie wiążą się czysto z swoim potomstwem, i są nim
> warunkowane.

Gdy brakuje zaufania to jednym z bardziej prawdopodobnych skutków jest
brak prokreacji.


>>> Każdy? Ja myślę że tylko taki który głowę ma tylko po to aby
>>> nosić na niej kapelusz,.

>> Jedni są bliżej przekazania dziecku pełni Wiedzy o życiu i
>> relacjach kobiety z mężczyzną, inni są bardziej oddaleni albo, że
>> tak powiem całkowicie w chaszczach. Ale ŻADEN rodzic nie pomyśli o
>> inicjacji seksualnej dziecka w rodzinnym trójkącie: Rodzice +
>> Dziecko. Bo to zostało rzekomo zakazane przez Boga. Niewielu też
>> kojarzy, że na Początku uznawanym bogiem była KOBIETA. I to
>> przekonanie przetrwało do dzisiaj pomimo wieków wynoszenia na
>> ołtarze, a jakże przez kobiety, męskich bożków. Te wszystkie
>> męskie bogi to listek figowy do dalszego kultywowania przez
>> kobiety Macierzy, matki Ziemi, Matki wszechrzeczy, etc. A durni i
>> próżni mężczyźni dają się nabierać na takie ochłapy. :)

> Wiedzy której sami nie mają?  I bardzo dobrze że nie pomyśli, w sumie
> nic to nie zmieni a dziecko może do końca życia mieć traumę.

Wychowanie seksualne, które proponuję nie jest do stosowania przez ludzi
nieświadomych i seksualnie uzależnionych, zarówno mężczyzn jak i
kobiety, ponieważ doprowadziło by do jeszcze szybszej zagłady gatunku.
Wychowanie takie nie może być stosowane dopóty, dopóki ludzie tego nie
przetrawią; a nie przetrawią dopóki ta, na razie teoretyczna, metoda
wychowawcza będzie trzymana w ukryciu i będzie dyskutowana tylko w
gronie 'autorytetów' sprawujących władze. Ludzie muszą się z nią oswoić
i o niej rozmawiać publicznie gdyż inaczej dekadentyzm homo sapiensa
będzie się pogłębiać.


> Co Ty właściwie z takim mozołem lansujesz  tą inicjację seksualną. W
> czym niby takie "oświecone" dziecko miałoby być mądrzejsze od innych,
> wychowywanych w tradycyjne sposób rówieśników?

To nie chodzi tylko o samo wychowanie seksualne czy inicjacje seksualną.
Tu chodzi o to, żeby w żaden sposób nie ograniczać dziecku dostępu do
wiedzy o życiu dorosłych, by mogło doświadczyć wszystkiego czego
doświadczają rodzice. Dzieci są niesamowicie bystrymi obserwatorami i
jeżeli nawet rodzicom wydaje się, że coś z ich zachowań uda się im ukryć
przed dziećmi to są w wielkim błędzie. Dziecko dostrzeże i zanotuje
wszystko a następnie, w ramach budowania wzorców zachowań, będzie się
domagać doświadczalnego potwierdzenia swoich obserwacji. Zatajenie albo
spuszczenie zasłony milczenia na dziecięce pragnienie oznacza próbę
fałszowania rzeczywistości przez rodzica, ni mówienie do końca prawdy i
tworzenie tajemnic. A tajemnica to zalążek walki o jej ujawnienie lub
też chęć - nawet nieświadoma - podporządkowania sobie drugiego
człowieka, w tym wypadku dziecka. Dziecko pyta tyle ile zaobserwowało i
na ile jest przygotowane do werbalizowania swoich spostrzeżeń i
obserwacji. I należy na te pytania odpowiadać szczerze i otwarcie nawet
jeżeli rodzicowi wydaje się, że to co mówi przekracza możliwości
poznawcze dziecka. Jeżeli dziecko nie zrozumie to przestanie pytać i
poczeka na następną okazję do zadania pytania. W tradycyjnym wychowaniu
mamy zakaz i nakaz ograniczające prawa dziecka. Zakaz i nakaz są
najbardziej pierwotnymi formami przemocy psychicznej więc dziecko
poddane takiej procedurze uczy się, że czegoś nie może. Należy zauważyć,
że ucząc dziecko uległości (ulegania zakazowi) uczymy je równocześnie
jak samo ma się zachowywać w stosunku do innych ludzi czyli, że ma
stosować przemoc. I będzie tę przemoc stosowało adekwatnie do swoich
możliwości.


> Przecie do pewnego wieku tymi sprawami w ogóle się nie interesuje, a
> gdy biologicznie wystarczająco  dojrzeje to w wielu kwestiach
> niejedni rodzice mogli by się od niego/jej uczyć.

I właśnie na tym polega błąd rodziców, którym brakuje wiedzy oraz
poczucia własnej wartości, że nie wiedzą CO przekazać, ILE i JAK
przekazać. A poza tym najzwyczajniej w świecie wstydzą się rozmawiać ze
swoimi dziećmi. Najpierw wstydzą się bo nie wiedzą jak rozmawiać o
rzeczach ludzkich a potem, gdy dzieci wyjdą na ulicę, po prostu wstydzą
się swojej niewiedzy w stosunku do wiedzy przynoszonej z ulicy przez
dzieci. I pat trwa a dziecko rośnie samopas bez wzorców, które powinno
otrzymać w domu rodzinnym od swoich rodziców/wychowawców, którzy powinni
być dlań najważniejszymi i najbardziej zaufanymi autorytetami. A nie sa.


>>> Wszystko się zgadza, młody człowiek to gąbka chłonąca wiedzę,
>>> tylko zapominasz że od rodziców/wychowawców nie sposób pozyskać
>>> jakiejś wiedzy, bo oni tak naprawdę są także ciemni jak ta
>>> przysłowiowa tabaka w rogu..

>> Cieszę się, że tak jasno i wyraźnie to postrzegasz. O tym właśnie
>> piszę cały czas i za co zbieram takie cięgi. Edukację trzeba
>> rozpocząć od dorosłych. A ponieważ ich poglądy i przekonania - a
>> szczególnie u kobiet - są niczym zabetonowane, wiec trzeba używać
>> gromów, a czasem atomów do zdemontowania tych bunkrów w których
>> chroni się ciemnogród.

> Myślę że raczej nie sposób się nauczyć mądrości.

Czy, w takim razie, widzisz jakieś wyjście z tej patowej sytuacji? Może
więc religia, dogmat i narzucony rytuał, który zastąpi zrozumienie, a
które przyjdzie z czasem. Ty odrzucasz ludzką mądrość a ja uważam, że
rodząc się wszyscy mamy ten sam potencjał i tylko środowisko, w którym
się wychowujemy czyni nas albo mądrymi, albo... zakompleksionymi i
niepewnymi swej mądrości. Czy nie uważasz, że pod wpływem trudnych
warunków życiowych ludzie dokonują w sobie większych aniżeli 'ciepłe
kluski' i paniczyki z tzw. 'dobrych domów'? Może mądrości trzeba uczyc
pod bombami?


> Inteligencja, zdolności poznawcze itd to na ogół cechy wrodzone. Błąd
> w edukowaniu to tylko to że każdego młodego człowieka mierzymy jedną
> miarą.

Już wyżej napisałem co myślę o takim podejściu. A dzięki różnorodności,
w tym niepowtarzalności środowiska wychowawczego, może ktoś z nas ma
szanse na wyjaśnienie mechanizmu powstawania patologii, która zaczyna
się już w łonie matki pozbawionej wiary we własne siły z powodu
nierozwiązanego kompleksu Elektry...


>>>>> Jasne, w tej kwestii spokojnie możemy odrzucić wiarę.
>>>>> Wystarczy wejść do laboratorium aby samemu się przekonać.

>>>> Jakie masz tam maksymalne powiększenia mikroskopów? Bo odrzucam
>>>> metody pośrednie, które ukazują to co maja pokazać. :)

>>> Takich aby za ich pomocą zobaczyć WSZYSTKO z pewnością jeszcze
>>> nie wynaleziono. Jednak to co możemy zobaczyć już obecnie zdaje
>>> się kolidować ze "znanym" obrazem Boga. Z jasnej strony potężna
>>> postać/osobowość kojarząca się z rozmiarami wszechświata, a do
>>> jego budowy posługuje się mikroskopijnymi atomami czy komórkami.

>> Dobrze, że zauważyłeś iż nam "się tylko zdaje".:)

> No, pewności nie ma, ale gdy teorię oprzemy na zasadach nam znanych
> to już mamy jakiś prawdopodobny obraz. A ten obraz to taki że mrówki
> raczej nie rodzą słoni.

No właśnie, pewności nie ma. A skąd więc pewność, że 'mrówka' nie może
urodzić 'słonia'? Albo i lwa? :)


>>>>> *Bez urazy, nie chcę żeby ktoś to brał do siebie, bo to tylko
>>>>> taka uwaga ogólna, i nie mam nikogo konkretnego z grupy na
>>>>> myśli.

>>>> Nawet gdybyś tylko mnie miał na myśli to nie zmienisz ani
>>>> mojego doświadczenia ani też wniosków, które z tego życiowego
>>>> doświadczenia wyciągnąłem. :)

>>> Absolutnie nie mam na myśli nikogo.

>> A czasem trzeba umieć i zdobyć się na pokazanie palcem.:) Pierwej
>> jednak trzeba przenicować/'przeczytać' samego siebie

> Tu nie mam kogo wskazywać palcem.

Pocieszające... :)

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 25 Mar 2018 14:51:09 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

W dniu 25.03.2018 o 13:58, Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu czwartek, 11 stycznia 2018 21:16:53 UTC+1 użytkownik pinokio
> napisał:
>> W dniu 10.01.2018 o 05:54, LeoTar Gnostyk pisze:

>>> Reprodukcja komórki to tak jakby zmieniający się stan
>>> świadomości osobnika przez nią stwarzanego. A potomstwu nie jest
>>> przekazywana materia lecz informacja przechowywana w Świadomości
>>> przodków. To są te

>> świadomość, świadomości, świadomością. Cała ta świadomość to
>> szemrana i podejrzana sprawa, jest przereklamowana.

> W pewnym sensie masz rację. Są różne rodzaje świadomości, które można
> podzielić z grubsza na dwie kategorie: 1. poziomy niepełne i skalane
> (vijnana), 2. poziomy całkowite i wolne od skalań.

A możesz napisać nieco więcej o tych skalanych i tych nieskalanych...
Co to takiego?

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 25 Mar 2018 17:00:48 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia

W dniu 25.03.2018 o 16:25, Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu niedziela, 25 marca 2018 14:51:10 UTC+2 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> W dniu 25.03.2018 o 13:58, Jakub A. Krzewicki pisze:
>>> W dniu czwartek, 11 stycznia 2018 21:16:53 UTC+1 użytkownik
>>> pinokio napisał:
>>>> W dniu 10.01.2018 o 05:54, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>> Reprodukcja komórki to tak jakby zmieniający się stan
>>>>> świadomości osobnika przez nią stwarzanego. A potomstwu nie
>>>>> jest przekazywana materia lecz informacja przechowywana w
>>>>> Świadomości przodków. To są te

>>>> świadomość, świadomości, świadomością. Cała ta świadomość to
>>>> szemrana i podejrzana sprawa, jest przereklamowana.

>>> W pewnym sensie masz rację. Są różne rodzaje świadomości, które
>>> można podzielić z grubsza na dwie kategorie: 1. poziomy niepełne
>>> i skalane (vijnana), 2. poziomy całkowite i wolne od skalań.

>> A możesz napisać nieco więcej o tych skalanych i tych
>> nieskalanych... Co to takiego?

> Te skalane są to ogólnie świadomości obarczone błędem systematycznym
> z powodu niepełnego uwolnienia się od ciężaru błędnych myśli i
> przeszkadzających emocji. Krótko mówiąc na tych poziomach nie
> korzysta się poprawnie i trwale z umysłu.

Czy nie zauważyłeś Jakubie, że mówimy o tym samym tylko używamy trochę
innego języka? Ja mówię o rodzicielskim zakazie i jego konsekwencjach na
kształtowanie psychiki (świadomości) dziecka, które - w przyszłości -
będzie się uginało pod ciężarem błędnych myśli i przeszkadzających
emocji narzuconych przez rodzinne środowisko wychowawcze. A w
konsekwencji takie duże dziecko nie będzie w stanie używać swego umysłu
niezależnie od wzorców (błędnych) narzuconych przez rodzinę.


> Te całkowite i wolne, korzystają poprawnie i trwale z umysłu, a
> poszczególne ich poziomy różnią się zakresem działania.

A ja mówię o nieskończonych możliwościach dziecka (człowieka), który
osiągnął wyzwolenie, czyli uwolnił się od wpływu swoich przodków na jego
decyzje, które musi podejmować w konkretnych warunkach, specyficznych
dla rzeczywistości, w której funkcjonuje.

Według mnie różnimy się tylko tym, że ja proponuje metodę wychowawcza,
której wdrożenie spowoduje wyeliminowanie tych świadomości
indywidualnych skalanych. Efektem będzie osiągnięcie przez uniwersalną
Świadomość Zbiorową stanu Absolutu i wyzwolenie ludzkości z obłędnego
koła samsary.

Może jednak jakiś mały meeting we wrocku, co? Na przykład jutro...? :)

LeoTar Gnostyk




Data: Thu, 29 Mar 2018 11:38:48 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 28.03.2018 o 01:06, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Jakubie. Trzeba połączyć parę faktów. Nie można łączyć ze sobą
> katolicyzmu, agresji i bycia kobietą, bo pomijając fakt że katolicyzm
> nie może funkcjonować w zgodzie z agresją to równocześnie kościół
> jest przeciwny relatywizmu roli społecznych kobiety.

Katolicyzm, kobieta i agresja sa ze sobą ściśle związane i TRZEBA je
połączyć by móc zrobić krok naprzód na scieżce ku wyeliminowaniu agresji.


> Czyli kobieta króliczka nie może zwłaszczać męskich zachowań i o tym
> była cała szopka z gender. Użytkownik XL jest też zdaje się
> przeciwny nawet temu żeby dziewczynki od małego uczyły się swoich
> ról społecznych że mają się podobać bo uroda to ich największa
> wartość.

Czy kobieta ma nadal pozostać ładna, wdzięczną i seksualna zabawką
mężczyzny? I chociaż sama sobie te role przygotowała to jednak nie jej
dalsze zatrzymywanie w tym stanie grozi bardzo poważnymi następstwami
je4zeli chodzi o trwanie gatunku.


> Czyli znowu przeciwstawia się deklarowanej przez siebie
> przynależności do pewnego kościoła. Jak widzisz paradoks na
> paradoksie.

Największym paradoksem w tym wszystkim jest to, że dzięki ładnemu ciału
i psychofizjologii jej seksu kobieta stała się ulubienicą mężczyzny ale
równocześnie na własne życzenie stała się prostytutką małżeńską. Dzięki
temu sprawuje nad mężczyzną władzę, która sprawia jej przyjemność ale
równocześnie jest przyczyną jej poniżenia i wrednego samopoczucia. Nie
chce jednak, a nawet nie może, przyznać się do tego, że sama jest
sprawczynią swojej prostytucji gdyż musiałaby ze wstydu dokonać
samozagłady. I znowu posługując się seksem zmusiła mężczyznę by przyjął
na siebie winę za jej prostytucję i by ona mogła go za to nienawidzić.
Taka jest geneza nienawiści miedzy Kobieta i Mężczyzną zapisanej już w
Księdze Rodzaju.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 30 Mar 2018 06:43:37 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 30.03.2018 o 03:51, Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu piątek, 30 marca 2018 01:20:37 UTC+2 użytkownik XL napisał:
>> <zbigniewgotkiewicz@gmail.com> wrote:

>>> Ze złymi psami jest taki problem że się ich nie głaszcze. Można
>>> je najwyżej kopnąć jeśli stoi na drodze i warczy. Twój wybór:)

>> „Zły pies” (wg tabliczki) to właśnie taki, który nie pozwala się
>> głaskać każdemu, kto przechodzi - na tym właśnie polega zadanie
>> DOBREGO psa. Warczy tylko na złych ludzi, bo od tego jest.
>> Kopnięty przez nich - nie ucieka, lecz odgryza nogę, która kopie.
>> Dobry pies!

> Że się wtrącę. Musisz pamiętać jednak Iksi, że pies powinien
> ograniczyć się do takich działań na terenie obejścia. Wtedy jest
> wszystko OK i tak trzymać. Powinien jednakże wstrzymywać swoje
> instynkty obronne wobec przechodniów, którzy po prostu tranzytują
> pieszo drogą publiczną w jego okolicy. Nieważne czy dobrych, czy
> złych czy najbrzydszych dziadów. Ma określone zadanie odtąd dotąd.

Że się wtrącę. To co proponujesz Jakubie, to  podejście buddyjskie do
problemu dobra i zła: zajmować się tylko sobą, zgłębiać siebie a innych
nie ruszać nawet jeżeli - według Ciebie - czynią zło. Innymi słowy trwać
w społecznej izolacji i nie próbować zmieniać swego otoczenia
społecznego nawet będąc przekonanym, że moja, Twoja metoda jest tą,
która może radykalnie zmienić relacje społeczne. A o takie, aktywne
społecznie podejście, walczy Zachód. Przyznaj się, która metoda jest Ci
bliższa: metoda Orientu czy też Zachodu? W końcu, pomimo fascynacji
Orientem, jesteś chyba produktem naszego Zachodka.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 30 Mar 2018 18:10:48 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 30.03.2018 o 16:07, Jakub A. Krzewicki pisze:
> W dniu piątek, 30 marca 2018 06:43:38 UTC+2 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> W dniu 30.03.2018 o 03:51, Jakub A. Krzewicki pisze:
>>> W dniu piątek, 30 marca 2018 01:20:37 UTC+2 użytkownik XL
>>> napisał:
>>>> <zbigniewgotkiewicz@gmail.com> wrote:

>>>>> Ze złymi psami jest taki problem że się ich nie głaszcze.
>>>>> Można je najwyżej kopnąć jeśli stoi na drodze i warczy. Twój
>>>>> wybór:)

>>>> „Zły pies” (wg tabliczki) to właśnie taki, który nie pozwala
>>>> się głaskać każdemu, kto przechodzi - na tym właśnie polega
>>>> zadanie DOBREGO psa. Warczy tylko na złych ludzi, bo od tego
>>>> jest. Kopnięty przez nich - nie ucieka, lecz odgryza nogę,
>>>> która kopie. Dobry pies!

>>> Że się wtrącę. Musisz pamiętać jednak Iksi, że pies powinien
>>> ograniczyć się do takich działań na terenie obejścia. Wtedy jest
>>>  wszystko OK i tak trzymać. Powinien jednakże wstrzymywać swoje
>>> instynkty obronne wobec przechodniów, którzy po prostu tranzytują
>>> pieszo drogą publiczną w jego okolicy. Nieważne czy dobrych, czy
>>> złych czy najbrzydszych dziadów. Ma określone zadanie odtąd
>>> dotąd.

>> Że się wtrącę. To co proponujesz Jakubie, to  podejście buddyjskie
>> do problemu dobra i zła: zajmować się tylko sobą, zgłębiać siebie
>> a innych nie ruszać nawet jeżeli - według Ciebie - czynią zło.
>> Innymi słowy trwać w społecznej izolacji i nie próbować zmieniać
>> swego otoczenia społecznego nawet będąc przekonanym, że moja,
>> Twoja metoda jest tą, która może radykalnie zmienić relacje
>> społeczne. A o takie, aktywne społecznie podejście, walczy Zachód.
>> Przyznaj się, która metoda jest Ci bliższa: metoda Orientu czy też
>> Zachodu? W końcu, pomimo fascynacji Orientem, jesteś chyba
>> produktem naszego Zachodka.

> Nie ruszać złych do momentu, dopóki czynnie nie ingerują w
> społeczność. Czyli gryzą. Poszczekać to sobie mogą.

Czy źli istnieją samoistnie czy też są produktem chorej społeczności?
Gdyby społeczność była zdrowa to nie istniałoby i nie przejawiało się
zło. Skoro zło się ujawnia to znaczy, że społeczność jest chora. Ci źli
są tylko agentami przypominającymi o chorobie społeczności.


> Wobec takich, co przygotowywali się w stopniu zaawansowanym do
> gryzienia, czyli prowodyrów i hersztów, w społecznościach
> buddyjskich były oczywiście stosowane metody m.in. kung-fu i
> ninjutsu, już nie mówiąc o prostszych działaniach jak wypędzenie czy
> baty na gołą sempiternę.

Ale, jak powiedziałem wyżej, źli osobnicy przypominają tylko o chorobie
społeczeństwa. Czy należy ich zatem obić, wybatożyć i wygnać ze
społeczności bez ujawnienia przyczyny zła? A może należy się głęboko
zastanowić nad przyczyną, że to tacy delikwenci od czasu do czasu
pojawiają się w społeczności? Girard pisze, że ukryta przemoc poszukuje
kozła ofiarnego którego ofiarowanie (wybatożenie, wypędzenie, zabicie)
na jakiś czas jednoczy taką społeczność i pozwala przemocy zmutować oraz
ukryć się ale tkwi ona nadal w tej społeczności. Ujawni się gdy minie
strach poprzedniego ofiarowania i gdy ponownie zjawi się poszukiwacz
wyzwolenia spod dominacji przemocy. I znowu będzie kozioł ofiarny, jego
ofiarowanie i.. mutacja przemocy. Brakuje jednak uwolnienia społeczności
spod działania przemocy.


> Najbardziej podoba mi się to, że ci najbardziej agresywni szkodnicy
> to zaraz zaczynali jakoś tak chorować albo mieć inne niespodziewane
> wypadki (napad rabunkowy, pobicie przez zazdrosną kochankę etc). Po
> to, żeby ich zew się zanadto nie roznosił po publicznych salach
> wydziału kar i nie konsolidował reakcji łańcuchowej frustratów.
> Oczywiście kochanka była podstawiona, a w razie gdyby to nie
> pomogło, to kolejne nieszczęścia wreszcie doprowadzały do
> zmniejszenia populacji takowych złoczyńców.

Jak zwykle: gdzie dyjabeł nie może tam babę pośle.
Czyżbyś nigdy nie pomyślał, że kobieta to sam dyjabeł wcielony? :)

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 30 Mar 2018 19:33:02 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 30.03.2018 o 19:16, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Leo. Zła nie da się usunąć bo zło jest względne, subiektywne a
> najczęściej banalne.

Mordowanie człowieka przez drugiego człowieka nie jest ani banalne ani
subiektywne. I jest jak najbardziej faktem bezwzględnie występującym.


> Poza tym pomieszano pojęcie zła z pojęciem sprawiedliwości i teraz
> już nie wiadomo co to zło a co sprawiedliwość.

Jeżeli wyeliminować zło to nie będzie potrzeby dociekania
sprawiedliwości ponieważ niesprawiedliwość nie będzie miała racji bytu.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 30 Mar 2018 21:12:41 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 30.03.2018 o 20:35, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:
> W dniu piątek, 30 marca 2018 20:11:47 UTC+2 użytkownik
> zbigniewg...@gmail.com napisał:

>> Leo. Najwięcej mordów na sumieniu (choć to niewłaściwe określenie)
>> mają ci z poczuciem misji oraz ci którzy wykonywali rozkazy. Chcesz
>> się pozbyć ludzi mających misję?

Nie, nie mam zamiaru. Chcę tylko wyeliminować tych, dla których misją
jest sprawowanie władzy. A, jak zapewne wiesz, każdego żądnego władzy
uważam za człowieka chorego z powodu braku poczucia własnej wartości.
Brak poczucia własnej wartości generuje brak zaufania we własne siły, a
nie zaufasz drugiemu człowiekowi jeżeli nie ufasz sobie. Dlatego ludzie
o niskim poczuciu własnej wartości, ludzie którzy nie ufają, są żądni
władzy.


>> I tych którzy tworzą wszelkie struktury? :)

Tak, ponieważ każda organizacja hierarchiczna jest zalążkiem
niewolnictwa. Odwołam się tutaj do dra Rafała Brzeskiego, specjalisty od
historii i teorii służ specjalnych, który uważa, i myślę, że w swym
myśleniu nie jest wyjątkiem, że najdoskonalszą, najtrwalszą i
najtrudniejszą do zniszczenia organizacja jest organizacja anarchiczna,
w której nie ma władzy i która nie zawiera w sobie żadnej hierarchii.
Warunkiem przetrwania takiej organizacji są akceptowane przez wszystkich
wspólnota wartości oraz wspólny cel. Mnie się marzy takie właśnie
społeczeństwo, w którym wszyscy są sobie równi, są aż do bólu uczciwi,
kierują się jednym wspólnym systemem wartości i nie tolerują przemocy.
Oczywiście nie da się zbudować takiego społeczeństwa dopóty, dopóki
poszczególnym uczestnikom społeczności będą przyświecać różne cele, będą
się kierować różnymi systemami wartości i na dodatek będą stosować
przemoc do osiągnięcia swoich partykularnych celów. Dlatego zanim
podjęta zostanie próba zbudowania takiego społeczeństwa należy pierwej
zidentyfikować przyczynę przemocy znajdującej swe ujście w "wyścigu
szczurów" a następnie zaaplikować wszystkim antidotum eliminujące
przemoc. Oczywiście wszystko to dzieje się i dziać się będzie w
warunkach frontowych gdyż nie dysponujemy jeszcze nowym społeczeństwem
do budowy którego musimy wykorzystać to, które mamy i w którym żyjemy.
Bo to to zniewolone społeczeństwo ma uwolnić się od przemocy i stworzyć
trwałe podstawy pod społeczność anarchiczną, czyli ludzi szanujących
zawołanie "wolność, równość, braterstwo".


> Acha, bym dodał że jednak największe śmiertelne żniwo zbierają
> goście z silnym parciem na władzę i pozbawieni empatii, czyli w
> większości psychopaci.

Może wskażesz mi takich, którzy psychopatami nie są... Bo jeżeli
człowiek uczestniczy w "wyścigu szczurów" to w taki lub inny sposób ma
parcie na władzę, dąży do wywyższenia się ponad innych. Może to robić po
europejsku, czyli wspinając się po grzbietach innych a może to robić po
amerykańsku pracując nad samym sobą; osobiście preferuję model
amerykański. :)


> Ciekawe, że nikt do tej pory nie badał tej cechy jaką jest
> pragnienie władzy u mężczyzn. Ja przynajmniej o takich badaniach nie
> słyszałem.

Badania niczego Ci nie wyjaśnią jeżeli nie zidentyfikujesz przyczyny,
która doprowadziła do ujawnienia dżina przemocy i nie zbudujesz całego
modelu mechanizmu ukazującego w jaki sposób kręci sie przemoc. Ale
możesz tez przeczytać moje teksty, w których cały mechanizm jest w miarę
przystępny sposób opisany. :)

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 30 Mar 2018 22:21:55 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 30.03.2018 o 21:29, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Leo. Jestem zbyt wielkim anarchistą, żeby przyjąć twój punkt widzenia
> ;)

Jeżeli nie jesteś w stanie przyjąć mojego punktu widzenia to znaczy, że
nie jesteś anarchistą. Ale gwoli anarchizmu, który jest konsekwencją
wyznawanego przeze mnie modelu wychowania dzieci do wolności i do
odpowiedzialności, To moja anarchia nie jest bezkrólewiem i
przysłowiowym "wolnoć Tomku w swoim domku". Moja anarchia jest oparta na
systemie wychowawczym, który edukuje ludzi wolnych, nawzajem sobie
równych i odpowiedzialnych, i jest strukturą, w której panują absolutnie
doskonały ład oraz porządek wynikające ze świadomości jednostki oraz jej
odpowiedzialności za całą społeczność.


> Według mnie twoje propozycje to utopia.

Tak, masz rację. W historii społecznej taka strukturę nazywa się utopią.
Tyle tylko, że dotychczas uważano taki organizm społeczny za
nierealizowalny natomiast mój jest możliwym do zrealizowania ponieważ
ujawniłem przyczynę przemocy (nierówności, nieodpowiedzialności, braku
poczucia własnej wartości, etc.) oraz skonstruowałem sposób trwałego
zabezpieczenia społeczności przed ponownym uwolnieniem dżina przemocy z
butelki, w której był zamknięty. Moja metoda wychowawcza eliminuje
bowiem przemoc z żyją jednostki, rodziny oraz społeczności, o ile
społeczność zastosuje tę metodę wychowawczą. Wdrażanie metody
niekoniecznie musi się rozpocząć od ogłoszenia jądra metody lecz może
zostać zapoczątkowane przez działania osłonowe, których celem będzie
zmniejszenie szoku gdy społeczeństwo w swej niespecjalnie duchowej masie
dowie się o co chodzi. Wyjaśniałem już, że ludzkość mają dwa wyjścia:
przetrwać, jeżeli wyeliminuje przemoc, lub zginąć jeżeli przemocy nie
wyeliminuje. Mechanizm samozagłady został już wyjaśniony a jego
prezentacją na szczurach jest eksperyment Calhoun'a. Nie mamy więc
wyboru: albo pokonamy strach przed nieznanym i wdrożymy rozwiązanie albo
pójdziemy śladami szczurów z akwarium Calhougn'a.


> Przede wszystkim dlatego że oderwane są od przyczyny takiego stanu
> rzeczy, a przyczyną jest ludzka natura (geny) która jest do tego w
> rozmaity sposób deformowana przez kulturę.

Gen to informacja, której nośnikiem jest biologia przez tą informację
opisywana. Podobnie jest z kulturą, która jest zestawem informacji,
które co poniektórzy zwą memami. Ale wszystko to to informacja kreująca
naszą materialną rzeczywistość. I ta informacja jest regularnie
zakłócana przez fakty z przeszłości. A największym, choć nieświadomym,
destruktorem jest sam Stwórca, który rozpoczynał proces Tworzenia świata
trwając w nieświadomości i nie mając żadnego punktu odniesienia, żadnego
wzorca z którym  mógłby porównywać swoje produkty. Nieustalone były
warunki początkowe procesu tworzenia i mógł je ustalić tylko
doświadczalnie. A więc pierwsze Jego wytwory okazały się błędne chociaż
żadnej winy przypisać Mu nie można ani nie należy, ponieważ w stanie
początkowym był nieświadomy samego siebie i nie miał żadnej wiedzy,
która umożliwiłaby Mu sensowne tworzenie. Ponieważ warunki początkowe
aktu stwarzania rzeczywistości przez Stwórcę (siłę życiową, Świadomość,
etc.) były nieustalone a każdy proces by miał sens musi je mieć
ustalone, więc i nas Stwórca musi je sobie odtworzyć przez ból i
cierpienie by w końcu wypełnić przestrzeń swojej Świadomości kompletną
wiedzą o samym sobie i by przy pomocy tej wiedzy odtworzyć to w jaki
sposób powinien był traktować swoje wytwory na samym Początku tworzenia
by wreszcie stały się one tworami doskonałymi. Tak samo jest z kulturą.
Musimy odtworzyć jak powinno wyglądać wychowanie dzieci przez
rodziców/opiekunów aby dzieci nie czyniły zła. Bo to przecież nie wina
dziecka, że rodzic czegoś nie dopełnił a co spowodowało wykolejenie się
dziecka, nawet jeżeli rodzic, jako potomek Stwórcy obarczony Jego
błędami, o tym nie wiedział.


> A co do niewolnictwa to cały system zatrudniania i edukacji to system
> niewolniczy. Wszyscy "chodzący" do pracy czy szkoły są zwykłymi
> niewolnikami.

100/100 !

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 31 Mar 2018 07:50:03 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 30.03.2018 o 23:14, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Leo. Po co wprowadzasz do swojej teorii pojęcie stwórcy? I bez tego
> jest ona dość ryzykowna :)

Mój Stwórca to Siła Życiowa, która drzemie w każdym z nas i uważam, że
bez Niej/Niego nic by się nie stało. "Jestem, który jestem" tak prawił
Bóg Starego Testamentu i moja wyobraźnia nie sięga dalej chociaż
aktywność tego mojego Stwórcy przejawia się na bardzo różne sposoby;
czasem jest logiką, czasem nieskończonością lub osobliwością. Ale
zazwyczaj jest dobrym, starym kumplem, który dobrze doradzi. Bo On wie o
mnie wszystko; jest przy tym pamiętliwy i przypominał mi zawsze coś
niewygodnego o czym chciałem zapomnieć. To również mój spowiednik i
karbowy, który nie pozwala mi zbijać bąków. To ktoś bardzo ważny w moim
życiu.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 31 Mar 2018 11:47:02 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 31.03.2018 o 10:39, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Skoro twój Bóg jest subiektywnym bytem to nie możesz na nim opierać
> reguł społecznych bo dla każdego idea Boga będzie działać inaczej.

Jeżeli Ty uważasz Świadomość za byt subiektywny o ograniczonym zasięgu
działania to nie mamy o czym gadać.


> Często są to skrajnie różne działania. Siła oddziaływania tych idei
> też będzie różna. Według mnie Bóg jest tylko memem a nie obiektywnym
> czynnikiem mającym nas coś wpływ.

Jeżeli Siłę (S)Twórczą uważasz za mem to tak jakbyś powiedział o sobie,
że nie istniejesz i Ty sam jesteś również tylko memem, nieistniejącą
ideą, która nie ma żadnego wpływu na Rzeczywistość. Może Ty sam tak o
sobie myślisz ja jednak uważam, że każde z nas ma jakiś wpływ na
otaczającą nas Rzeczywistość, którą tworzy nasza Świadomość. A może
uważasz, że Rzeczywistość to też tylko mem?

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 31 Mar 2018 12:15:51 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 31.03.2018 o 11:59, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Leo. Cały czas piszesz czym Bóg jest dla ciebie. Z jednej strony nie
> piszesz nic o tym czym Bóg jest obiektywnie, sprawdzanie,
> namacalnie.

Jak to nie piszę. Od dawna piszę, że jest Siłą, która stwarza naszą
Rzeczywistość, a którą my, własnymi umysłami i rekami modyfikujemy do
naszych, nie zawsze sensownych, potrzeb.


> Z drugiej strony gdybyś napisał czym jest Bóg to bym musiał cię
> traktować jako kogoś kogo należy się wystrzegać :)

Jakoś tak wyszło, że sam sobie udzieliłeś odpowiedzi.:)

A przy okazji. Mógłbyś cytować swego przedpiścę, gdyż widać byłoby w
dyskusji perspektywę i nie trzeba byłoby otwierać wielu okienek. :)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 31 Mar 2018 15:15:41 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 31.03.2018 o 14:56, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:
> Leo definiuje Boga:

>> "jest Siłą, która stwarza naszą Rzeczywistość"

> Chodzi Ci o prawa chemii, fizyki i biologii, które doprowadziły do
> powstania tego co mamy obecnie? Plus ewentualnie wytwory kultury?

I tak i nie. Bo to całe badziewie stworzył, a raczej wymyślił człowiek,
któremu brakowało poczucia własnej wartości, po to by wywyższywszy się
ponad innego człowieka dzięki wytworom swoich rąk i intelektu poczuć się
odrobinę lepszym i godnym uszanowania go przez zaborczego Stwórcę.

Zauważ jednak jedna ciekawą rzecz, iż rzemiosłem, w tym wojennym i
nauką, parali się kiedyś wyłącznie mężczyźni; kobiety tylko się temu
przyglądały stojąc na uboczu od czasu do czasu rodząc dzieci. Wyglądało
to tak jakby mężczyźni chcieli dorównać kobietom w... tworzeniu. A może
byli przez kobiety poniżani za to, że nie mogli wydalić z siebie
potomka? W końcu świadomość tego, że on także jest współtwórcą potomstwa
uzyskał mężczyzna stosunkowo niedawno spoglądając na czas istnienia
człowieka? Czy mężczyzna nie stał się niewolnikiem kobiety na skutek
swojej nieświadomości; nieświadomości, którą "sprzedał mu" - również
nieświadomy - Stwórca?

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 31 Mar 2018 16:31:16 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 31.03.2018 o 15:54, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:
> W dniu sobota, 31 marca 2018 15:15:42 UTC+2 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:
>> W dniu 31.03.2018 o 14:56, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:
>>> Leo definiuje Boga:

>>>> "jest Siłą, która stwarza naszą Rzeczywistość"

>>> Chodzi Ci o prawa chemii, fizyki i biologii, które doprowadziły
>>> do powstania tego co mamy obecnie? Plus ewentualnie wytwory
>>> kultury?

>> I tak i nie. Bo to całe badziewie stworzył, a raczej wymyślił
>> człowiek, któremu brakowało poczucia własnej wartości, po to by
>> wywyższywszy się ponad innego człowieka dzięki wytworom swoich rąk
>> i intelektu poczuć się odrobinę lepszym i godnym uszanowania go
>> przez zaborczego Stwórcę.

> Ale co wymyślił człowiek? Prawa fizyki, ewolucję? Czy też kulturę z
> jej wszystkimi wytworami i mitami?

Tak. To wszystko wymyślił człowiek by dorównać swemu Stwórcy, który
przez swoją nieświadomość uniemożliwił swemu dziecku zrównanie się z nim
(czyli Stwórcą) samym. Od tego momentu, czyli od samego Początku, trwa
walka człowieka o to by Stwórca (Rodzic) pozwolił mu wreszcie na
zrównanie się emocjonalne. Ale Stwórca jest głuchy na wołania człowieka
więc i dziecko napiera coraz mocniej wymyślając coraz to nowe gadżety,
które mogą mu przynieść chociaż chwilowe zaspokojenie nienasyconego JA
wyhodowanego na braku poznania swego Boga.


>> Zauważ jednak jedna ciekawą rzecz, iż rzemiosłem, w tym wojennym i
>>  nauką, parali się kiedyś wyłącznie mężczyźni; kobiety tylko się
>> temu przyglądały stojąc na uboczu od czasu do czasu rodząc dzieci.
>> Wyglądało to tak jakby mężczyźni chcieli dorównać kobietom w...
>> tworzeniu. A może byli przez kobiety poniżani za to, że nie mogli
>> wydalić z siebie potomka? W końcu świadomość tego, że on także
>> jest współtwórcą potomstwa uzyskał mężczyzna stosunkowo niedawno
>> spoglądając na czas istnienia człowieka? Czy mężczyzna nie stał
>> się niewolnikiem kobiety na skutek swojej nieświadomości;
>> nieświadomości, którą "sprzedał mu" - również nieświadomy -
>> Stwórca?

> Wartością kobiet jest ich atrakcyjny wygląd a mężczyzn wysoka
> pozycja w społeczności.

Baba daje d... a facet za to płaci... frajerskie. Hue, hue.


> Cała reszta naszych zachowań z tego wynika.

Masz całkowitą rację. :)


> Poza tym nie uważam, żeby mężczyznom zależało na wydalaniu potomków.
>  Raczej na płodzeniu. Dlatego dla mężczyzn celem jest seks. Dla
> kobiet to tylko środek aby zrealizować zwoje cele rozrodcze.

Celem kobiety jest przede wszystkim zdobycie niewolnika i w tym celu
używa ona seksu. Najpierw niewolnikiem jest mężczyzna a gdy już spłodzi
dziecko to dziecko staje się dla kobiety zabezpieczeniem, że będzie ona
sprawować władze. I nad mężczyzna i nad dzieckiem. Dominacja, czyli
zaspokajanie braku poczucia własnej wartości i możliwość uwalniania się
od odpowiedzialności za własne życie przy pomocy d... to są cele i
metoda kobiety.


> Ta "drobna różnica, że dla mężczyzn seks jest celem a dla kobiet
> środkiem powoduje całą górę seksualnych nieporozumień wynikających z
> braku zrozumienia celów drugiej strony.

A jaki jest według Ciebie cel dla którego realizacji kobieta gotowa jest
stać się prostytutką?

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 31 Mar 2018 16:58:47 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 31.03.2018 o 16:42, CookieM pisze:
> W dniu 31.03.2018 o 15:15, LeoTar Gnostyk pisze:
>> W dniu 31.03.2018 o 14:56, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:
>>> Leo definiuje Boga:

>>>> "jest Siłą, która stwarza naszą Rzeczywistość"

>>> Chodzi Ci o prawa chemii, fizyki i biologii, które doprowadziły
>>> do powstania tego co mamy obecnie? Plus ewentualnie wytwory
>>> kultury?

>> I tak i nie. Bo to całe badziewie stworzył, a raczej wymyślił
>> człowiek, któremu brakowało poczucia własnej wartości, po to by
>> wywyższywszy się ponad innego człowieka dzięki wytworom swoich rąk
>>  i intelektu poczuć się odrobinę lepszym i godnym uszanowania go
>> przez zaborczego Stwórcę.
>>
>> Zauważ jednak jedna ciekawą rzecz, iż rzemiosłem, w tym wojennym i
>> nauką, parali się kiedyś wyłącznie mężczyźni; kobiety tylko się
>> temu przyglądały stojąc na uboczu od czasu do czasu rodząc dzieci.
>>  Wyglądało to tak jakby mężczyźni chcieli dorównać kobietom w...
>> tworzeniu. A może byli przez kobiety poniżani za to, że nie mogli
>> wydalić z siebie potomka? W końcu świadomość tego, że on także jest
>> współtwórcą potomstwa uzyskał mężczyzna stosunkowo niedawno
>> spoglądając na czas istnienia człowieka? Czy mężczyzna nie stał się
>> niewolnikiem kobiety na skutek swojej nieświadomości;
>> nieświadomości, którą "sprzedał mu" - również nieświadomy -
>> Stwórca?

> Dla mnie nazywanie osiągnięć naukowych „badziewiem” trąci
> szarlatanerią i ciemnogrodzkim przekonaniem, że „my mamy prawdę a
> innym wara.”

No dobra, trochę przesadziłem.:) Istotnie, to dzięki temu całemu
udoskonalaniu świata materialnego żyjemy teraz bezpieczniej niż jakieś
2000 a nawet 500 lat temu. Ale też stworzyliśmy broń nuklearną, której
użycie grozi totalną zagładą. A to całe rozregulowanie środowiska
naturalnego? Czy to nie przez to właśnie "badziewie", którym chcemy
zaspokoić ciągle niezaspokojoną kobietę, sami sobie grozimy zagładą? A
postępu społecznego, który realnie zapewniłby pokojowe współistnienie
jak nie było tak nie ma. Jak więc nie nazywać tego całego postępu
technologicznego badziewiem, targowiskiem gadżetów, które zaspokajają
przede wszystkim kobiety a mężczyzn skazują na wcześniejszą śmierć?

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 31 Mar 2018 17:26:15 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 31.03.2018 o 17:06, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:
> W dniu sobota, 31 marca 2018 16:31:18 UTC+2 użytkownik LeoTar
> Gnostyk napisał:

>>> Ale co wymyślił człowiek? Prawa fizyki, ewolucję? Czy też
>>> kulturę z jej wszystkimi wytworami i mitami?

>> Tak. To wszystko wymyślił człowiek by dorównać swemu Stwórcy, który
>> przez swoją nieświadomość uniemożliwił swemu dziecku zrównanie się
>> z nim (czyli Stwórcą) samym.

> Leo, według mnie robisz fundamentalny błąd zakładając celowość
> ewolucji, która nas doprowadziła do obecnego stopnia rozwoju. A
> wymyślanie dla tego procesu jakiś dodatkowych czynników oprócz praw
> ewolucji tak jak ty proponujesz boskiego sprawcę nie wytrzymuje gdy
> próbuje się tą hipotezę poddać naukowej analizie. Brzytwa Ockhama
> zawsze pokroi twojego Boga na plasterki.

Mylisz się. Brzytwa Ockhama pokroi dokładnie wszystkie teorie podpierane
wieloma niesprawdzonymi założeniami po to tylko by te teorie sprawdziły
się w ograniczonych warunkach. Żadna z tych teorii, które stworzyła
dotychczasowa nauka nie przetrwała próby czasu i twórczych zdolności
Umysłu ludzkiego. Tylko pogodzenie się z tym, że WSZYSTKO, cały
Wszechświat są produktem Świadomości i rozgrywają się w Przestrzeni
Uniwersalnej Świadomości, pozwala stworzyć jednolitą i zunifikowana
Teorię Wszystkiego. Cała reszta to chłam, który - nie przeczę -
przyczynił się do obecnych sukcesów ludzkości. Ale to jest za mało by
zagwarantować przetrwanie.


>> Baba daje d... a facet za to płaci... frajerskie. Hue, hue.

> I to działa od milionów lat. Czyli widocznie ta formuła się sprawdza
> w naszym gatunku.

...który funkcjonuje coraz bardziej niestabilnie. A przy okazji
mężczyzna bezmyślnie niszczy wszystko wokoło siebie by tylko zapchać
d... kobiecie. A nuż dostanie od niej kawałek kolana do pomacania...


>> Celem kobiety jest przede wszystkim zdobycie niewolnika i w tym
>> celu używa ona seksu. Najpierw niewolnikiem jest mężczyzna a gdy
>> już spłodzi dziecko to dziecko staje się dla kobiety
>> zabezpieczeniem, że będzie ona sprawować władze. I nad mężczyzna i
>> nad dzieckiem. Dominacja, czyli zaspokajanie braku poczucia własnej
>> wartości i możliwość uwalniania się od odpowiedzialności za własne
>> życie przy pomocy d... to są cele i metoda kobiety.

> Coś w tym co piszesz jest na rzeczy, bo taki schemat dość łatwo
> zaobserwować. Z tą potrzebą władzy, to nie wiem jak jest, bo męska
> władza wygląda inaczej a kobieca inaczej i tu mogą być trudności ze
> zrozumieniem twojego przekazu. Ta władza według mnie nie służy do
> rządzenia w męskich kategoriach, ale dla zapewnienia sobie poczucia
> bezpieczeństwa. I to może być wartość dla jakich kobieta idzie na
> wiele kompromisów.

Poczucia bezpieczeństwa dla niej samej a o pozostałych uczestnikach
(mężczyzna, dziecko) zapomina. Czysty babski egoizm, czyż nie? A te
durne chłopy dają się bezmyślnie nabrać na ten lep. Gotowi oddać się w
niewolę w zamian za chwilę uniesienia podczas ejakulacji.


>> A jaki jest według Ciebie cel dla którego realizacji kobieta
>> gotowa jest stać się prostytutką?

> Jeśli chodzi o małżeństwo, to z powodu braku kontraktów ślubnych
> gdzie oczekiwania są jasno określone według mnie jest to forma
> hazardu. Inne formy prostytucji mają dużo klarowniejsze zasady
> określone regułami popytu i podaży. Dzieje ludzkości z ostatnich
> kilkunastu tysięcy lat zaciemniają nieco ten obraz, gdyż obecnie na
> bezpieczeństwo i atrakcyjność patrzy się głownie przez pryzmat
> posiadania. Natomiast biologia wykształciła w nas dużo wcześniejsze
> kategorie oceny atrakcyjności partnera: siła, uroda, pozycja
> społeczna. W tamtych kategoriach najważniejsze były dobre geny i
> obrona rodziny. Czyli prostytucja to wyłącznie kulturowy wymysł.
> Kolejny produkt umysłu bazujący na naszej biologi, ale wypaczający
> zachowania z których wyrósł.

Przestań wreszcie powtarzać "odwieczne prawdy" uruchamiane i podstępnie
wdrażane w męskie umysły przez sprytniutkie kobitki. Zacznij wreszcie
myśleć niezależnie w kategoriach przetrwania gatunku albo stworzenia
nowego, który będzie wolny od naleciałości nieświadomego homo sapiens.
Bo właściwie homo sapiens z rozwalającą go przemocą juz został skazany
na wymarcie.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 19:58:45 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.soc.religia,pl.sci.psychologia,pl.sci.filozofia

W dniu 02.04.2018 o 13:13, Trybun pisze:
> W dniu 2018-03-25 o 16:40, LeoTar Gnostyk pisze:
>> W dniu 25.03.2018 o 12:17, Trybun pisze:
>>> W dniu 2018-03-24 o 12:05, LeoTar Gnostyk pisze:

>>>>> Z prostego powodu - jako jeden z nielicznych potrafisz mieć
>>>>> swoje zdanie w tym (wyznania, religie) temacie. Nie wykłócać
>>>>> się tam o coś gdzieś napisanego i wyczytanego a masz własną
>>>>> wizje Boga/Stwórcy.. A Twoja koncepcja jako taka jest o wiele
>>>>> mądrzejsza i bardziej prawdopodobna od wielu ogólnie znanych.
>>>>> Oczywiście jeszcze nie na tyle abym stał się jej wyznawcą
>>>>> ;-), ale chyba ona nawet jako taka nie przewiduje miejsca na
>>>>> kult. Bo komu składać tu pokłony skoro wszystko jest
>>>>> Bogiem..

>>>> Masz rację, w mojej gnozie nie ma miejsca na żaden kult
>>>> ponieważ komukolwiek/czemukolwiek należy się taki sam
>>>> szacunek.

>>> Ale tak ogólnie, z naszego punktu widzenia musi być
>>> różnicowanie, bo inaczej jest to bez sensu.

>> Co to znaczy, czemu ma służyć i dlaczego musi być obecne
>> 'różnicowanie'?

> Ludzkie postrzeganie wartości - zły/dobry, lepszy/gorszy. Być może
> ogólnie jest to zupełnie bez znaczenia, jednak w naszej wegetacji
> jest to jej istotnym elementem.

Dualizm będzie funkcjonował dopóty, dopóki nie nastąpi Zjednoczenie
Przeciwieństw - to chyba proste. :)


>>>>> Nie mi oceniać Stwórcę.

>>>> Obawiasz się oceniać samego siebie?

>>> Nie, ale ja nie jestem Stwórcą, a tylko Jego tworem. A mój
>>> interes jako żywo nie musi być zbieżny z Jego zamysłami.

>> Według mnie tworzenie potomstwa, którą to aktywność uważam za
>> najważniejszą w moim życiu, jest jak najbardziej zgodne z zamysłami
>> (S)Twórcy gdyż służy podtrzymaniu Jego Świadomości, a zatem i Jego
>> samego. Czy wskażesz coś równie ważnego jak podtrzymanie Życia?

> Pytanie tylko - ile jest w tym Twojego ludzkiego chciejstwa a na ile
> stoisz przed faktem dokonanym? Co Tobie istocie ludzkiej po jakimś
> potomstwie gdy odejmiemy te przyziemne sprawy - ot choćby - nie
> umierać w samotności?

To są tylko negatywne efekty 'skłócenia' pokoleń. To tylko skutek
niedopełnienia obowiązków przez rodziców w stosunku do ich potomstwa.


> Moja koncepcja (a mam ich wiele i nie odrzucam żadnej)  może wyglądać
> tak  - Jesteśmy dla czegoś hodowani, i to niekoniecznie przez samego
> Stwórcę/Boga Ojca. Swoją drogą dlaczego człowiek wierzący jako taki w
> swoich wierzeniach odnosi się tylko do istoty/bytu nadrzędnej/go i
> wyklucza jakichś pośredników których to tworem możne być? Twoja
> koncepcja też się na tym opiera.

Moja koncepcja wyklucza nierówność między Stwórcą a Człowiekiem:
Człowiek i Stwórca są tożsami. I nie ma w niej żadnego miejsca dla
pośredników - to jest esencja mojej gnozy.


>>>>> Jednak wykluczyłbym jakieś poznawanie/uzupełnienie
>>>>> wiedzy/doświadczenia za pomocą istoty ludzkiej.

>>>> Stwórca i Człowiek to idee ze sobą sprzężone - jedna bez
>>>> drugiej nie może istnieć, nie istnieje.

>>> A dlaczego warunkujesz obecność Stwórcy człowiekiem?

>> Dlatego, że tylko Człowiek jest w stanie zrozumieć zamysły
>> Stwórcy.

> A skąd pewność że inne istoty żywe są takiej możliwości pozbawione?

Gdyby tę świadomość miały to nie byłoby ewolucji... Świadomości, którą
Darwin ograniczył tylko do ewolucji biologii.


> Zwierzęta nie myślą, nie planują, niby do zrozumienia Stwórcy
> potrzebny jest przeciwstawny kciuk?

Bo to jest tak jak w transformacji Fourier'a czy Laplace'a - para
sprzężona daje rozwiązanie całkiem rzeczywiste. Dawno to już było kiedy
się tym zajmowałem więc może i niedokładnie. :)


>>>>> Istoty wyposażonej w mózg o właściwie nieograniczonych wręcz
>>>>> możliwościach, a sztucznie zubożonym. Skoro Stwórca dąży do
>>>>> Absolutu to nie może przecie sam sobie spowalniać, stawiać
>>>>> barier.

>>>> Ależ ustawił On tę barierę na samym Początku, kiedy ani nie
>>>> miał żadnej Wiedzy, ani samoświadomości. Jedynym co go
>>>> cechowało to chęć, potencjał poznania, który został
>>>> wygenerowany przez... strach przed tym, że On, Stwórca zniknie
>>>> bezpowrotnie niczego po sobie nie pozostawiwszy. Nie wiedział
>>>> nawet tego, że jest wieczny i pozaczasowy a więc nie może
>>>> zniknąć. Taki był tępy na Początku. Ale cechowała go wola
>>>> walki o przetrwanie, która zaczęła napędzać Jego poszukiwania.
>>>> Będąc w stanie równowagi niestabilnej rozpadł się na dwa
>>>> elementy sprzężone ze sobą poprzez seks: źródło przyjemności,
>>>> sposób na przetrwanie oraz napęd poznawczy, którego silnikiem
>>>> stała się przemoc seksualna.

>>> Nic to nie zmienia w stosunku do tego co powyżej napisałem. Weźmy
>>> choćby tą potencjalna potęgę seksu, a cóż to właściwie jest, poza
>>> chwilowym odlotem sprowokowanym przez czynniki działające na
>>> mózg?

>> Mózg 'spolaryzowany' czyli homoseksualny w połączeniu ze
>> zróżnicowaną biologią (fizjologią) seksu pozwalającą samicy
>> dominować nad samcem i wykorzystywać go jest źródłem przemocy.
>> Zniewolony samiec, pomimo tego, że jest bardzo sprytnie
>> manipulowany i usidlony, podświadomie czuje, że jest przez samicę
>> wykorzystywany. Nie ma jednak 'twardych' dowodów na to, że tak
>> jest ponieważ samica utrzymuje manipulację na poziomie podprogowym
>> tak, by jej metoda nie została rozpoznana, gdyż wówczas samiec
>> znalazł by antidotum na samiczą manipulację. I choć czasem samiec
>> nie wytrzymuje i przyłoży samicy ręką na odwach to jednak jej
>> dominacja pozostaje nadal skuteczną. Dopiero gdy mózg samca stanie
>> się androgyniczny i aseksualny przestanie ulegać samiczej
>> manipulacji, w której dominuje manipulacja seksualna potencją
>> samca. I dopiero wówczas stanie się możliwym uwolnienie się samca z
>> samiczej niewoli. Nie znaczy to, że seks przestanie być odlotowy;
>> myślę, że odlot będzie jeszcze większy tyle tylko, że zmienia się
>> relacje z niewolniczych, z dominującą samicą, na partnerskie.

> Mowa i rozumowanie człeka nowożytnego. Feudalizm zelżał, zaczyna się
> widzieć wrogów w partnerach seksualnych i życiowych. A prawda jest
> oczywista - masz taka partnerkę na jaka ją sobie wychowasz. Dziwne
> że mimo tego że sprawiasz wrażenie dorosłego człowieka tak mało o
> stosunkach damsko-męskich wiesz. I w ogóle o ludzkich, bo rzecz nie
> dotyczy tylko płci. Np pozwolisz parę razy na samowolę dzieciom to
> już je masz na głowie. Tylko że tu na ogół wystarczy powiedzieć -
> dość i walnąć pięścią w stół, z babą już tak łatwo nie pójdzie.
> Proponuję posłuchać piosenki Budki Suflera - "Nie wierz nigdy
> kobiecie", i wyciągnąć wnioski gdzie tkwi potencjalny Twój błąd.

Ależ Ty proponujesz podporządkowanie kobiety mężczyźnie i to metoda
pięści. A ja takiego układu również  nie toleruję. Nie akceptuję żadnej
formy siłowego osiągnięcia równowagi trwałej w stadle kobiety z
mężczyzną. Moja propozycja to osiągnięcie równowagi trwałej w warunkach
całkowitej dobrowolności ale poprzez wyeliminowanie czynnika
destrukcyjnego rozbijającego rodzinę, czyli przez brak poczucia własnej
wartości. Bo brak poczucia własnej wartości prowadzi do braku zaufania i
szacunku wpierw do siebie a potem do partnera seksualnego. Proponuję
takie wychowanie, które spowoduje, że dzieci będą miały absolutnie
doskonałe poczucie własnej wartości osiągnięte dzięki uprawnieniom jaki
im nadali rodzice wychowujący je na świadomych dorosłych, w poczuciu ich
roli oraz absolutnej równości z rodzicami.

A co do tego, że gdyby dzieciom pozwolić na wszystko to by weszły na
głowę to mam przeciwne doświadczenia. Doświadczałem tego o czym piszesz
dopóki nie zaufałem dzieciom bezwarunkowo i bezgranicznie. Wszystko
zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki gdy ja zmieniłem
swój stosunek do nich i zaufałem: z roszczeniowych i żądających gruszek
na wierzbie stały się dobrowolnie i odpowiedzialnie współpracujące. Albo
więc nie masz dzieci albo nigdy nie zaufałeś im do końca.


>>> Sposób na przetrwanie - a jaka w tym niby wola samego człowieka,
>>> czy on nie musi mieć tego zapisanego w kodzie Twórcy?

>> Niematerialny (S)Twórca wzrasta, doskonali się, wraz z Człowiekiem,
>> swoją materialną emanacją, i zmienia (wzbogaca) swoje zasoby, które
>> są równocześnie dostępne Człowiekowi. Jestem przekonany, że kod
>> (S)Twórcy zmienia się a jedynym niezmiennikiem pozostaje logika
>> oraz specyficzne dla Twórcy: odwaga i intuicja.

> Już o tym pisałem, oczywiście nie można wykluczyć, ale za mocno to
> wszystko uporządkowane i przewidywalne,  jak na gołe pierwotne próby
> i eksperymentowanie Stwórcy w początkowej fazie..

Przecież nic nie jest uporządkowane a początkowa nauka przebiega metodą
prób i błędów oraz logicznego korygowania tychże błędów aż po
osiągnięcie skrajnego sukcesu lub - zazwyczaj - porażki. Ale nawet
porażka wzbogacona o intuicję jest szansą na przekucie działania w
sukces. Skrajna porażka grożąca zniknięciem wymaga odważnych decyzji
potrzebnych do tego by przetrwać ale nie może to być decyzja typu
"uciekaj lub walcz" lecz musi się stać wyzwaniem, czyli tajemniczą i
jeszcze nie zbadaną "trzecią drogą".


>>> I w ten sposób Stwórca coś tworzy za naszą pomocą? Przecie nawet
>>> ślepy powinien widzieć że to zwykła niewola człowieka.

>> Ja postrzegam Człowieka jako równoprawnego partnera (S)Twórcy.

> Tego przecie nie można wykluczyć - możliwe że Stwórca też nie jest
> wolnym bytem. Jednak bardzo mało prawdopodobne aby jego byt był
> kierowany/sterowany odpowiednim kodem, jak to jest w przypadku
> człowieka.

Takie twierdzenie jest słuszne tylko w odniesieniu do człowieka
nieświadomego. Gdy (S)Twórca-Człowiek osiągnie Absolut staje się bytem
wolnym, którego aktywność reguluje wyłącznie swoją Wolną Wolą.


>>> Nie wiadomo o co chodzi Stwórcy,..

>> Działa dokładnie tak samo jak Człowiek: chce poznać samego siebie,
>> swoją historię oraz Przeznaczenie, czyli cel swego istnienia.

> Możliwe. Jednak to On nas stworzył i potrafi wiele innych rzeczy. My
> zasadniczo tylko trwamy. I zdaje się w takim kształcie nasze dni
> prędzej czy później dobiegną kresu.

On zmaterializował jedynie IDEĘ, która, być może, pojawiła się w Nim w
miarę jak ewoluowała Jego Świadomość. W tym sensie nas stworzył "na wzór
i podobieństwo swoje". Wierzył, że to co stworzył będzie dobre bo pomoże
Jemu samemu sięgnąć po doskonałość, pozwoli Mu udoskonalić Jego samego.
Nie wiem, czy zdawał sobie sprawę z tego, że w ten sposób umocowany
Człowiek zapragnie stać się Jego nieodłączną częścią. No bo skoro został
stworzony przez (S)Twórcę na wzór i podobieństwo Jego to dlaczegóż by
nie miał się z Nim utożsamić?


>>> A skąd pewność że ból, rozpacz i wszystko inne co najgorsze z
>>> naszego, ludzkiego punktu widzenia nie są Jego strawą, że
>>> właśnie tym się nie żywi?

>> Cierpienie uszlachetnia gdyż mobilizuje do poszukiwania wyzwolenia
>> od cierpienia. Gdyby nieświadomy nie cierpiał nie miałby żadnej
>> motywacji dla poszukiwania wyjścia, a przy okazji nie poznałby
>> samego siebie i swego przeznaczenia.

> Czyli żywi się?

Nie pożywia się lecz daje napęd poszukiwaniom. Jest ich paliwem,
przynajmniej dla mnie, który uważam, że cierpienie jest wyzwaniem.


>>> Że swojej menażerii nie stworzył właśnie w ten sposób aby mieć
>>> zawsze pełną spiżarnię?

>> Myślisz, że jest aż tak żarłoczny...? :)

> Zawsze pełna lodówka nie świadczy zaraz o żarłoczności właściciela. Z
> drugiej strony - może ma takie a nie inne, w takiej a nie innej
> ilości zapotrzebowania na tą strawę.

Właśnie. Przecież absolutnie nieskończona dostępność dóbr prowadzi do
równie nieskończenie malejącego popytu na nie. Świadomy człowiek im
więcej może mieć tym mniej pożąda. Wystarczy aby byc pewnym tego, że
czego tylko zapragniesz to możesz to mieć. Wystarczy tylko mieć
Świadomość możliwości by z niej nie korzystać.


>>> Co my ludzie tu możemy, do czego mielibyśmy wrócić, do czasów gdy
>>> instynkty górowały nad cywilizowaniem się? Przecie wtedy nikt
>>> nawet nie piętnował a tylko patrzył z zazdrością na kapitalistę
>>> dzięki któremu ludzie głodowali i umierali z głodu.

>> Jesteśmy Jego Ciałem i zarazem poletkiem doświadczalnym, na którym
>> testuje swoje pomysły. Jesteśmy zarazem podmiotem Jego działań i
>> przedmiotem służącym do doświadczeń.

> I stąd ten mózg o dużych możliwościach a z którego możemy wykorzystać
> tylko ułamek możliwości? Oczywiście możliwe, jednak nie sposób na to
> patrzeć inaczej niż na wrogość wobec nas.

Dla mnie ten mózg o nieskończonych możliwościach nie może być w pełni
(S)Twórczo wykorzystany tylko dlatego, że od samego poczęcia ograniczano
jego potencjał przez różne zakazy i nakazy z naczelnym zakazem inicjacji
seksualnej dziecka w rodzinie. Zakaz ten prowadzi do niemożności
przekroczenia granicy między dzieciństwem a dorosłością. To niemożność
pokonania tej granicy gdyż do jej pokonania potrzebna jest wola
(S)Twórcy. W ten sposób nieświadomy (S)Twórca uniemożliwia dziecku
stanie się dorosłym utrzymując je w ciągłej emocjonalnej zależności od
siebie. Wystarczy jednak aby (S)Twórca zaczął naprawdę słuchać dziecka
by z łatwością wyłowił płynące od dziecka sygnały niosące wiadomości o
pragnieniach dziecka, których spełnienie jest zależne od woli (S)Twórcy.


>>> Tak. Tym bardziej że nie znamy zasad Początku.

>> Na Początku było NIC.

> Jako że w naszej rzeczywistości coś takiego nie występuje to z dużą
> dozą prawdopodobieństwa możemy przyjąć że nigdy nie występowało. Bo
> gdy jest początek to musiałby być i koniec.

Końcem jest zespolenie zjednoczenie) NIC-a z NIESKOŃCZONOŚCIĄ. Albo
Nieświadomości ze Świadomością. Wystarczy by NIC sięgnęło Absolutu.


>>> W świetle tego co wiemy materia może istnieć bez świadomości.
>>> Odwrotnie, raczej - nie.

>> A na jakiej podstawie twierdzisz, że Materia może istnieć bez
>> Świadomości? Przecież do tego by zaistniało COŚ najpierw musi
>> powstać IDEA tego CZEGOŚ. A więc najpierw musi istnieć Świadomość
>> by w niej mogła zaistnieć Idea Czegoś. Z tego wniosek, że
>> Świadomość poprzedza materialną realizację Idei. Świadomość
>> poprzedza więc materialny Byt.

> Na takiej że świat materialne jest wieczny. Może zmieniać kształt,
> skład, ale fizycznie nigdy nie obraca się w nicość. Chemia, prawa
> fizyki itd, to już może być dzieło Boga/Stwórcy, ale raczej podstawę
> do tego miał już gotową - materia to rzecz która przypuszczalnie już
> była gdy On zaczynał Tworzyć swoje Dzieło.

Dobrze chociaż, że wszystko "podlewasz sosem" przypuszczania, być może.
Według mnie by mogła zaistnieć materia musiał wpierw powstać jej IDEA a
ta mogła powstać tylko w Umyśle (S)Twórcy. Stąd twierdzę, że przed
Początkiem było wielkie NIC przestrzeni Świadomości. Ta Przestrzeń
zaczęła się wypełniać nowymi ideami i ich materialnymi reprezentacjami
wraz z kolejnymi doświadczeniami wzbogacającymi i wypełniającymi tę
przestrzeń stanów Umysłu (S)Twórcy. I tak dalej i dalej metodą kolejnych
kroczków, które przybliżają Świadomość do stanu Absolutu. A wraz ze
świadomością (S)Twórcy rośnie i świadomość Jego materialnej formy czyli
Człowieka. I Człowiek i (S)Twórca bezwzględnie dążą do wzajemnego
poznania się i do ostatecznego zjednoczenia.


>>> Ale tacy przecie są ludzie, i to bez rozróżniania na płeć.

>> Kobiety są szczególnie nastawione na posiadanie. Wspólną cechą
>> obojga płci jest brak wiary we własne siły, brak wiary w
>> samego/samą siebie z powodu stosowanej zakazowej metody
>> wychowawczej. Rodzicielski zakaz to poniżanie dziecka, i to
>> niezależnie od płci, i czynienie go zależnym od rodziców. Brak
>> należytego (otwartego) wychowania seksualnego i nieobecność
>> inicjacji seksualnej dziecka wśród rodziców, dominacja kobiet w
>> wychowaniu dzieci oraz 'wyrzucenie' ojców poza system edukacyjny
>> dzieci to przyczyny homoseksualizmu emocjonalnego, czyli
>> niewłaściwego różnicowania płci. W momencie wkraczania w dorosłość
>> (w chwili inicjacji seksualnej) dziecko powinno stać się
>> emocjonalnie niezależnym od rodziców z aseksualnym umysłem, który
>> otwiera w człowieku 'trzecie oko', czyli zdolność odróżniania
>> prawdy od fałszu i dobra od zła. Takie wychowanie umożliwi
>> złamanie rajskiego zakazu ustanowionego przez nieświadomego
>> (S)Twórcę i pozwoli wyeliminować przemoc z życia Człowieka, gdyż
>> zarówno przemoc fizyczna jak i przemoc psychiczna prowadzą do
>> zagłady gatunku. Tak jak w doświadczeniu Calhougne'a ze szczurami.

> A nie widzisz w tym jakiegoś teatrzyku granego podświadomie dla
> Stwórców, aby ci mieli po czym nas różnicować na potencjalnej
> ścieżce do następnej fazy egzystencji? Jaki ja jestem wspaniały/ła,
> jak sobie doskonale daję radę, na tle tych otaczających mnie
> mięczaków, czyż nie zasługuje na to aby przejść dalej...  Tak
> nawiasem - przed paroma dniami Papież Franciszek oświadczył że piekła
> nie ma... Ci co nie wierzą po prostu kończą swój byt z chwilą śmierci
> powłoki cielesnej...

Dopóty, dopóki istnieje podział na (s)twórców i pozostałych toczy się -
i będzie się toczyć - walka o awans do grona tych pierwszych, gdyż
zajmują pozycje uprzywilejowane w stosunku do czeredy niewolników,
którymi zarządzają. Tak jest również z kobietą i mężczyzną: dopóty
dopóki kobieta będzie sobie uzurpować prawo wyłączności w stwarzaniu
potomstwa a mężczyznę będzie traktowała jak trutnia, którego rolą jest
bycie jej niewolnikiem dopóty mężczyzna będzie walczył o wyzwolenie
nawet... pogrążając i niszcząc cały dostępny mu świat. Dopiero gdy
kobieta przyzna się do tego, że oszukiwała i traktowała mężczyznę jako
swojego niewolnika ale tylko dlatego, że bała się zaufać dopiero wówczas
nastąpi pojednanie i pokój między płciami. Ale do tego by kobieta była w
stanie przyznać się musi odzyskać utracone poczucie własnej wartości;
utracone na skutek... zakazowego wychowania w jej macierzystej rodzinie.
I nic tutaj nie pomogą osiągnięcia zawodowe kobiety pracującej ponieważ
nie takie jest podłoże utraty przez nią poczucia własnej wartości.


>>> Przecie nie musi to nawet być dziecko w swoim gatunku, starsze
>>> panie (i nie tylko starsze i nie tylko panie) kochają swoje
>>> czworonogi często bardziej niż swoje własne potomstwo.

>> Za miskę strawy i niezobowiązujące głaskanie mają wdzięcznych
>> 'przyjaciół'-niewolników. Z mężczyzną się tak nie da niestety.:) A
>> poza tym jest to wynik strachu przed zaufaniem, którego od kobiety
>> domaga się męski partner.

> Może o to właśnie chodzi, o rzeczy niezobowiązujące a wiążące..
> Czego w sumie oczekujesz po partnerce, możliwości aby w każdy
> możliwy sposób ją niewolić? Zaufanie do kogoś kto tego żąda??

Najpierw Prawda. Później Wolność. A Wolność to odpowiedzialność za
siebie, za partnera i za to co wspólnie stworzymy. Wolność oznacza
również niezbędne zaufanie i szacunek. I tak można wkoło, Macieju... Bo
to są podstawy zdrowej rodziny, zdrowego społeczeństwa i zdrowego Człowieka.


>>> A faceci, bywają przypadki że majątek spadkowy przeznaczają na
>>> muzeum i utrzymywanie swojego ulubionego auta.

>> Bo wiedzą, że kobiety to bezwzględne pijawki. :)

> A może przywiązanie do tego auta było i jest większe niż do partnerów
> życiowych i rodziny..

Bo niezobowiązujące... I niezbyt wymagające...


>>> Tak wiec można przypuszczać że owo przywiązanie i inne tego typu
>>> zachowania nie wiążą się czysto z swoim potomstwem, i są nim
>>> warunkowane.

>> Gdy brakuje zaufania to jednym z bardziej prawdopodobnych skutków
>> jest brak prokreacji.

> Zasadniczo brak zaufania musi mieć jakąś przyczynę.

Brak wiary we własne siły, brak szacunku dla samego siebie i w efekcie
utożsamianie partnera z własnymi emocjami i przekonaniami. Jednym słowem
przeniesienie.


>>> Wiedzy której sami nie mają?  I bardzo dobrze że nie pomyśli, w
>>> sumie nic to nie zmieni a dziecko może do końca życia mieć
>>> traumę.

>> Wychowanie seksualne, które proponuję nie jest do stosowania przez
>> ludzi nieświadomych i seksualnie uzależnionych, zarówno mężczyzn
>> jak i kobiety, ponieważ doprowadziło by do jeszcze szybszej
>> zagłady gatunku. Wychowanie takie nie może być stosowane dopóty,
>> dopóki ludzie tego nie przetrawią; a nie przetrawią dopóki ta, na
>> razie teoretyczna, metoda wychowawcza będzie trzymana w ukryciu i
>> będzie dyskutowana tylko w gronie 'autorytetów' sprawujących
>> władzę. Ludzie muszą się z nią oswoić i o niej rozmawiać publicznie
>> gdyż inaczej dekadentyzm homo sapiensa będzie się pogłębiać.

> Chyba nie ma nic gorszego niż naukowe podchodzenie do seksu. Człowiek
> jako taki nie potrzebuje żadnego wychowywania w tym kierunku.

A czy za lepszą uważasz kobiecą manipulację poczuciem własnej wartości
mężczyzny przy użyciu seksu, które to działanie sprowadza kobietę do
roli domowej prostytutki? Czy kobieta wykorzystująca seks do
podporządkowania sobie mężczyzny to nie esencja zła?


>>> Co Ty właściwie z takim mozołem lansujesz tą inicjację
>>> seksualną. W czym niby takie "oświecone" dziecko miałoby być
>>> mądrzejsze od innych, wychowywanych w tradycyjne sposób
>>> rówieśników?

>> To nie chodzi tylko o samo wychowanie seksualne czy inicjacje
>> seksualną. Tu chodzi o to, żeby w żaden sposób nie ograniczać
>> dziecku dostępu do wiedzy o życiu dorosłych, by mogło doświadczyć
>> wszystkiego czego doświadczają rodzice. Dzieci są niesamowicie
>> bystrymi obserwatorami i jeżeli nawet rodzicom wydaje się, że coś
>> z ich zachowań uda się im ukryć przed dziećmi to są w wielkim
>> błędzie. Dziecko dostrzeże i zanotuje wszystko a następnie, w
>> ramach budowania wzorców zachowań, będzie się domagać
>> doświadczalnego potwierdzenia swoich obserwacji. Zatajenie albo
>> spuszczenie zasłony milczenia na dziecięce pragnienie oznacza próbę
>> fałszowania rzeczywistości przez rodzica, nie mówienie do końca
>> prawdy i tworzenie tajemnic. A tajemnica to zalążek walki o jej
>> ujawnienie lub też chęć - nawet nieświadoma - podporządkowania
>> sobie drugiego człowieka, w tym wypadku dziecka. Dziecko pyta tyle
>> ile zaobserwowało i na ile jest przygotowane do werbalizowania
>> swoich spostrzeżeń i obserwacji. I należy na te pytania odpowiadać
>> szczerze i otwarcie nawet jeżeli rodzicowi wydaje się, że to co
>> mówi przekracza możliwości poznawcze dziecka. Jeżeli dziecko nie
>> zrozumie to przestanie pytać i poczeka na następną okazję do
>> zadania pytania. W tradycyjnym wychowaniu mamy zakaz i nakaz
>> ograniczające prawa dziecka. Zakaz i nakaz są najbardziej
>> pierwotnymi formami przemocy psychicznej więc dziecko poddane
>> takiej procedurze uczy się, że czegoś nie może. Należy zauważyć,
>> że ucząc dziecko uległości (ulegania zakazowi) uczymy je
>> równocześnie jak samo ma się zachowywać w stosunku do innych ludzi
>> czyli, że ma stosować przemoc. I będzie tę przemoc stosowało
>> adekwatnie do swoich możliwości.

> Już pisałem ale powtórzę - człowiek nie potrzebuje żadnej edukacji w
> tym zakresie. Wbijanie do głowy swoich fantazji może go zrobić go
> jakimś frustratem, albo co gorsza - zboczeńcem seksualnym. No bo tak
> właściwie czego potomek by miał się uczyć i tym samym w czym
> naśladować rodziców?

Jestem odmiennego zdania. Dziecko rodzi się wolne ale nie mające żadnej
wiedzy o życiu. Wiedzę tę zdobywa na początku obserwując tych,  którzy
żywią i zapewniają bezpieczeństwo fizyczne. Gdyby rodziło się pełne
wiedzy to dla czegóż potrzebne byłoby to całe wychowywanie? Dziecko
dlatego przygotowuje się do życia przez te kilkanaście lat by zdobyć i
uporządkować swoją wiedzę potrzebną do przetrwania nie tylko jego ale
również i gatunku. Nie jest możliwym by zdobyło tę wiedzę w jednym skoku
ponieważ uczymy się obserwując, naśladując i doświadczając z
autorytetami stopniowo, przy każdej nadarzającej się okazji. A więc jest
to proces stopniowy i wielowarstwowy. W tym procesie edukacyjnym bardzo
ważną chociaż niedocenianą rolę odgrywają emocje, które rozwijają się
prawidłowo jeżeli między obserwacjami dziecka dotyczącymi zachowań
rodziców a werbalnym przekazem rodziców nie ma sprzeczności. Jeżeli
natomiast dziecko dostrzeże sprzeczność między tym co widzi a tym co
usłyszy od rodziców w formie zakazów, to wówczas pojawia się konflikt,
który stopniowo eskalują obie strony: dziecko bo chce by sprzeczność
została wyjaśniona, oraz rodzic, który uważa, że "wie"(?) lepiej od
dziecka co jest dziecku potrzebne. Rodzic uważa, że byłoby dlań wstydem
przyznać się przed dzieckiem, że czegoś nie wie i że może się mylić. I
tak właśnie jest z życiem seksualnym o którym rodzice wstydzą się z
dziećmi rozmawiać bo dokładnie tak samo, bez wyjaśnień, zostali
wychowani przez swoich rodziców i uważają, tak jak Ty, że dziecko samo
się tego nauczy, że w jakiś tajemniczy sposób samo zdobędzie wiedzę o
życiu seksualnym. Zapominają rodzice, że są dla dziecka edukatorami
najważniejszymi z ważnych. I to właśnie na skutek zakazu i niewiedzy
rodzą się seksualne patologie wśród poszukujących wiedzy dzieci. A
rodzice nie czują się w żaden sposób winni lecz całą winę za patologię
zwalają na dzieci, których to oni sami nie wyedukowali w sposób należyty.


>>> Przecie do pewnego wieku tymi sprawami w ogóle się nie
>>> interesuje, a gdy biologicznie wystarczająco  dojrzeje to w
>>> wielu kwestiach niejedni rodzice mogli by się od niego/jej
>>> uczyć.

>> I właśnie na tym polega błąd rodziców, którym brakuje wiedzy oraz
>> poczucia własnej wartości, że nie wiedzą CO przekazać, ILE i JAK
>> przekazać. A poza tym najzwyczajniej w świecie wstydzą się
>> rozmawiać ze swoimi dziećmi. Najpierw wstydzą się bo nie wiedzą
>> jak rozmawiać o rzeczach ludzkich a potem, gdy dzieci wyjdą na
>> ulicę, po prostu wstydzą się swojej niewiedzy w stosunku do wiedzy
>> przynoszonej z ulicy przez dzieci. I pat trwa a dziecko rośnie
>> samopas bez wzorców, które powinno otrzymać w domu rodzinnym od
>> swoich rodziców/wychowawców, którzy powinni być dlań
>> najważniejszymi i najbardziej zaufanymi autorytetami. A nie sa.

> Całe szczęście że nie ma uniwersytetów seksuologii, i prawa że w
> związek partnerski mogą wchodzić tylko osoby z dyplomem takich
> uczelni..

Nie o dyplomy tutaj chodzi lecz o wiedzę praktyczną dającą zaufanie we
własne siły i szacunek dla samego siebie. A tę wiedzę można zdobyć tylko
dzięki świadomym opiekunom. I najlepiej by byli nimi rodzice biologiczni
dziecka.


>>>>> Wszystko się zgadza, młody człowiek to gąbka chłonąca wiedzę,
>>>>> tylko zapominasz że od rodziców/wychowawców nie sposób
>>>>> pozyskać jakiejś wiedzy, bo oni tak naprawdę są także ciemni
>>>>> jak ta przysłowiowa tabaka w rogu..

>>>> Cieszę się, że tak jasno i wyraźnie to postrzegasz. O tym
>>>> właśnie piszę cały czas i za co zbieram takie cięgi. Edukację
>>>> trzeba rozpocząć od dorosłych. A ponieważ ich poglądy i
>>>> przekonania - a szczególnie u kobiet - są niczym zabetonowane,
>>>> wiec trzeba używać gromów, a czasem atomów do zdemontowania
>>>> tych bunkrów w których chroni się ciemnogród.

>>> Myślę że raczej nie sposób się nauczyć mądrości.

>> Czy, w takim razie, widzisz jakieś wyjście z tej patowej sytuacji?
>> Może więc religia, dogmat i narzucony rytuał, który zastąpi
>> zrozumienie, a które przyjdzie z czasem. Ty odrzucasz ludzką
>> mądrość a ja uważam, że rodząc się wszyscy mamy ten sam potencjał
>> i tylko środowisko, w którym się wychowujemy czyni nas albo
>> mądrymi, albo... zakompleksionymi i niepewnymi swej mądrości. Czy
>> nie uważasz, że pod wpływem trudnych warunków życiowych ludzie
>> dokonują w sobie większych aniżeli 'ciepłe kluski' i paniczyki z
>> tzw. 'dobrych domów'? Może mądrości trzeba uczyć pod bombami?

> Nie odrzucam ludzkiej mądrości - odrzucam tylko próby pozowania na
> mądrych. Zgadza się - zasadniczo każdy rodzi się mądry, ale mądry
> swoja mądrością. W wyniku tzw kształcenia mamy do czynienia tylko z
> pozerem udającym mądrość. Przysłowie - ? "nigdy jastrząb nie umrze
> kanarkiem" pasuje tu jak znalazł. Jakie wyjście? - po prostu
> wyciągać, wydobywać z ludzi to co w nich autentyczne wartościowe,
> najlepsze.

A w jaki sposób zamierzasz ten cel realizować? Ludzi, którzy dobrowolnie
poddają się takiej aktywności jest niewielu zaś na bezmyślną łatwiznę
chętnych jest wielu... I jaka metodę widzisz na utrwalenie takiego stanu
wydobywania tego co najlepsze?


>>> Inteligencja, zdolności poznawcze itd to na ogół cechy wrodzone.
>>> Błąd w edukowaniu to tylko to że każdego młodego człowieka
>>> mierzymy jedną miarą.

>> Już wyżej napisałem co myślę o takim podejściu. A dzięki
>> różnorodności, w tym niepowtarzalności środowiska wychowawczego,
>> może ktoś z nas ma szanse na wyjaśnienie mechanizmu powstawania
>> patologii, która zaczyna się już w łonie matki pozbawionej wiary
>> we własne siły z powodu nierozwiązanego kompleksu Elektry...

> No tak, Ty znowu o seksie...

Bo tylko wyjaśnienie w najważniejszej sferze życia ludzi (z punktu
widzenia przetrwania gatunku) może przynieść rozwiązanie dobre i
wartościowe. Cała reszta naszej aktywności to "zasilanie" prokreacji i
poszukiwanie rozwiązanie, które sprawi, że gatunek sięgnie Absolutu.


>>> No, pewności nie ma, ale gdy teorię oprzemy na zasadach nam
>>> znanych to już mamy jakiś prawdopodobny obraz. A ten obraz to
>>> taki że mrówki raczej nie rodzą słoni.

>> No właśnie, pewności nie ma. A skąd więc pewność, że 'mrówka' nie
>> może urodzić 'słonia'? Albo i lwa? :)

> No bo to wykluczenie bierze się z tego że tak to funkcjonuje.

Tak to funkcjonuje tylko w naszej wyobraźni ukształtowanej przez
materialistyczne podejście do (S)Twórcy i Jego Dzieła. Wykazujesz
materialistyczne skrzywienie i ucieczkę od Ducha. Ducha materii, która
została przezeń stworzona.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 20:59:09 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 06.04.2018 o 20:17, pinokio pisze:
> W dniu 06.04.2018 o 19:58, LeoTar Gnostyk pisze:

>> i podobieństwo swoje". Wierzył, że to co stworzył będzie dobre bo
>> pomoże Jemu samemu sięgnąć po doskonałość, pozwoli Mu udoskonalić
>> Jego samego. Nie wiem, czy zdawał sobie sprawę z tego, że w ten
>> sposób umocowany Człowiek zapragnie stać się Jego nieodłączną
>> częścią. No bo skoro został

> Ale Bóg nie musi stawać się doskonały bo już jest.

Ty uważasz, że jest doskonały skąd wynika, że doskonałym usiał być od
samego Początku (S)Tworzenia. To jak mógł popełnić taką wielką gafę, że
stworzył tak wielkiego drapieżcę jak Homo Sapiens, który tak
wydoskonalił metody dominacji i przemocy, że sam jest bliski
samozagłady? Czy takiego (S)Twórcę uważać można za doskonałego?

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 21:47:11 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 06.04.2018 o 21:01, pinokio pisze:
> W dniu 06.04.2018 o 20:59, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Ty uważasz, że jest doskonały skąd wynika, że doskonałym usiał być
>> od samego Początku (S)Tworzenia. To jak mógł popełnić taką wielką
>> gafę, że stworzył tak wielkiego drapieżcę jak Homo Sapiens, który
>> tak wydoskonalił metody dominacji i przemocy, że sam jest bliski
>> samozagłady? Czy takiego (S)Twórcę uważać można za doskonałego?

> Człowiek nie jest doskonały bo nie jest Bogiem.

Zaczęliśmy od tego, że Ty uważasz (S)Twórcę za doskonałego ja zaś
twierdzę, że nie był on doskonały na Początku Tworzenia i że doskonali
się wraz z ewolucją Jego Świadomości, której najwyższym, jak dotąd,
przejawem jest gatunek ludzki. I twierdzę, że dzięki doświadczeniom z
Homo sapiens rośnie również potęga Umysłu (S)Twórcy, ewoluuje ona aż do
osiągnięcia Świadomości Absolutu.


> Wolałbyś aby zamiast tworzenia człowieka się sklonował?

A czy tworzenie przezeń materialnego Człowieka z Idei zawartej w Jego
Umyśle nie jest forma klonowania?


> Ale wtedy nie było by ani mnie ani Ciebie.

Ależ właśnie dlatego jesteśmy, że On klonuje samego siebie. :)

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 20:17:49 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 04.04.2018 o 13:40, jsen@op.pl pisze:
> W dniu sobota, 31 marca 2018 17:06:40 UTC+2 użytkownik
> zbigniewg...@gmail.com napisał:
>> W dniu sobota, 31 marca 2018 16:31:18 UTC+2 użytkownik LeoTar
>> Gnostyk napisał:

>>>> Ale co wymyślił człowiek? Prawa fizyki, ewolucję? Czy też
>>>> kulturę z jej wszystkimi wytworami i mitami?

>>> Tak. To wszystko wymyślił człowiek by dorównać swemu Stwórcy,
>>> który przez swoją nieświadomość uniemożliwił swemu dziecku
>>> zrównanie się z nim (czyli Stwórcą) samym.

> leo, ty chyba naprawde jestes po prostu glupi; prawa wszechswiata, w
> jakim zyjesz, albo mogly powstac samoistnie, bo wszystko w
> wieczniosci sie ponoc kiedys zdarza, albo ktos dokladnie okreslil, i
> to bardzo dokladnie, taki zasieg roznych atomowych, niewyobrazalnie
> mniejszych od nich i nieowybrazalnie wiekszych oddzialywan, ze tylko
> w tych ramach jakikolwiek swiat, zwlaszcza zywy, moze istniec,

Wiesz co Jacku. Tak sobie myślę, że w tym ostatnim akapicie wylazł z
Ciebie cały Twój filozoficzny materializm. Ja jestem idealistą więc kimś
reprezentującym skrajnie odmienną ideologię. Byłem kiedyś materialistą
ale po przemianie duchowej stałem się gnostykiem idealistą. To chyba
wyczerpuje naszą rozmowę.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 21:03:49 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 06.04.2018 o 20:32, pinokio pisze:
> W dniu 06.04.2018 o 20:17, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Ciebie cały Twój filozoficzny materializm. Ja jestem idealistą
>> więc kimś reprezentującym skrajnie odmienną ideologię. Byłem
>> kiedyś materialistą ale po przemianie duchowej stałem się
>> gnostykiem idealistą. To chyba wyczerpuje naszą rozmowę.

> Dlaczego uważasz gnozę idealistyczną za coś dobrego?

Ponieważ jest Wiedzą i Praktyką wolną od wszelkiej przemocy oraz
wszelkiego możliwego do pomyślenia zła. Poza tym czyni jednoznacznie
partnerskimi relacje Człowieka i (S)Twórcy sprowadzając je do poziomu
Człowiek = (S)Twórca.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 21:05:54 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 06.04.2018 o 20:35, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Chłopaki. Może zamiast pisać w imieniu Boga poczekacie aż sam się
> wypowie. Te przekonania o tym co myśli Bóg i czym się kieruje są
> takie jakieś aroganckie :)

(S)Twórca jest niemy. Potrafi przemawiać jedynie do sumienia każdego
człowieka oddzielnie.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 21:32:42 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 06.04.2018 o 21:12, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Leo. Skąd wiesz co może stwórca :)))

Jestem inżynierem a więc realne i odpowiedzialne tworzenie nie jest mi
obce. :)

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 21:59:08 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 06.04.2018 o 21:56, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Leo napisał: Jestem inżynierem a więc realne i odpowiedzialne
> tworzenie nie jest mi obce. :)

> Znaczy się zakładasz że Bóg istnieje i do tego wzoruje się na Tobie.
> Co za tupet :)

Popełniłeś nadużycie. Ja nie twierdzę, że On się wzoruje na mnie lecz
stwierdzam tylko tyle, że nie czuję się od Niego gorszy.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 21:38:56 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 06.04.2018 o 21:10, pinokio pisze:
> W dniu 06.04.2018 o 21:03, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Ponieważ jest Wiedzą i Praktyką wolną od wszelkiej przemocy oraz
>> wszelkiego możliwego do pomyślenia zła. Poza tym czyni
>> jednoznacznie partnerskimi relacje Człowieka i (S)Twórcy
>> sprowadzając je do poziomu Człowiek = (S)Twórca.

> Tzw "przemoc" nie musi być zła.

O ile jest celowo i świadomie stosowana do uwolnienia nieświadomych spod
działania przemocy ślepej, nastawionej na obronę dominującej pozycji
kobiety w rodzinie a przez to i w społeczeństwie.


> Gdy bandycie nie pozwala się robić co mu się spodoba, przez co czuje
> on pewien dyskomfort. To właśnie utopia braku przymusu jest zła.

To zakaz czyni z człowieka bandytę a nie na odwrót. Człowiek objęty
zakazem chce się od niego uwolnić i w skrajnej sytuacji, jeżeli jest
nieświadomym, zabija po to by uwolnić się od zakazu, który komuś innemu
daje nad nim władzę. A każda władza to przemoc w stosunku do ludzi tej
władzy podległych.

LeoTar Gnostyk




Data: Fri, 6 Apr 2018 23:01:42 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 06.04.2018 o 22:23, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:
> Leo napisał:

>> Popełniłeś nadużycie. Ja nie twierdzę, że On się wzoruje na mnie
>> lecz stwierdzam tylko tyle, że nie czuję się od Niego gorszy

> To nie ja popełniam nadużycie. Na jakiej podstawie porównujesz się z
>  Bogiem. Jako inżynier powinieneś wiedzieć że do porównania trzeba
> znać parametry :) Znać, a nie robić założenia z sufitu.

I właśnie o tym cały czas piszę: O DOŚWIADCZENIU całego mojego życia,
dzięki któremu zdobyłem Wiedzę i Świadomość, która wreszcie pozwala mi
być pewnym, że w żaden sposób nie jestem od Niego gorszym. Ale
równocześnie z tą Wiedzą przyszła świadomość tego DLACZEGO przez taki
kawał życia brakowało mi poczucia własnej wartości, miałem kompleksy i
czułem się zawsze tym gorszym od innych.

A w osiągnięciu tej świadomości pomogły mi dzieci, szczególnie córka
Katarzyna, oraz... przemoc, której w stosunku do mnie dopuszczała się
moja eks- żona Teresa M.. Odpowiedź na pytanie dlaczego przez tyle lat
czułem się zawsze gorszy przyszła nagle, niczym błyskawica i zmieniła na
zawsze moje zdolności widzenia Rzeczywistości z postrzegania tylko
materialnej rzeczywistości na dostrzeganie i czytanie tego co
niewidzialne, czyli emocji drążących mój umysł.

Do tego by otworzyć swoje "trzecie oko" nie czyniłem żadnych
założeń, co tak nieładnie próbujesz tutaj zasugerować, lecz otworzyłem
się jedynie na doświadczanie tego co mi przynosił los, a właściwie to
tego co generowała moja podświadomość. I chociaż pisałem o tym już
wielokrotnie to specjalnie dla Ciebie jeszcze raz podkreślę, że do
zbudowania całego systemu Wiedzy NIE CZYNIŁEM ŻADNYCH ZAŁOŻEŃ ! Cały
system jest efektem DOŚWIADCZENIA.

A piszę o tym wszystkim dlatego, że mimo iż nie udało mi się spełnić
marzenia mojej Kasi o tym by mogła przeżyć szczęście w rodzinie zanim
założy swoją rodzinę, to może chociaż nasi następcy będą w taki sposób
wychowywani przez swoich rodziców by opuszczając rodzinne gniazdo a celu
założenia swojego nowego byli ludźmi dorosłymi i odpowiedzialnymi a nie
dużymi dziećmi oczekującymi zewsząd pomocy i doznającymi przemocy, w
większości przypadków aż po grób.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 7 Apr 2018 08:40:33 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 07.04.2018 o 06:27, jsen@op.pl pisze:
> W dniu poniedziałek, 26 marca 2018 21:11:03 UTC+2 użytkownik
> zbigniewg...@gmail.com napisał:

>> Z jednej strony wierzę w Boga, z drugiej wiem że go nie ma. Ot,
>> taki paradoks choć da się wyjaśnić.

> jest, Zbigniewie. i nie jest to zaden paradoks. wiadomo, ze stworzyl
>  nasz wszechswiat. i to jest bardzo, bardzo pewne.

Nasz wszechświat to nasz Umysł. Zazwyczaj ograniczony przez zakazy ale
bywają tacy, których umysły sięgają nieskończoności i dokonują jej
zjednoczenia z zerowym Początkiem.


> wiadomo tez, ze ogol tego, co istnieje, moglby rownie dobrze nie
> istniec. i nawet Stworca naszego wszechswiata nie za wiele pewnie ci
>  o tym moze powiedziec.

Niczym nie zakłócana komunikacja ze (S)Twórcą to jedyny sposób na
rozwianie twoich wątpliwości. :)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 7 Apr 2018 08:35:17 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 07.04.2018 o 07:22, jsen@op.pl pisze:
> W dniu wtorek, 27 marca 2018 11:09:09 UTC+2 użytkownik XL napisał:
>> <zbigniewgotkiewicz@gmail.com> wrote:

>>> Z jednej strony wierzę w Boga, z drugiej wiem że go nie ma. Ot,
>>> taki paradoks choć da się wyjaśnić.

> po prostu ani do konca wierzysz, ani do konca jestes pewien, ze Go
> nie ma.
>
> to wiara pprzeciw wierze.
>
> wyjasnie moze. powiem prosto: na pewnym poziomie rozwoju Bog czyni
> cuda, na innym czyni to przez nawet inne wymiary naukowe, ktore byc
> moze nawet nigdy nie beda mogly przez nas byc dokladnie poznane.
>
> a jak do tego sie ma cala nauka, wiara i magia, to juz sam
> wykonceptuj.
>
> wiara i magia to tez jakby dwa koncepty; koncert nauki to to, co
> mozemy odkryc.

Nie odkryć tylko wymyślić. Bo rzekome odkrywanie to nic innego jak
tworzenie nowych idei a potem żmudne ich materializowanie, czyli
zamienianie w rzeczywistość. A że celem naukowego odkrywania jest
budowanie sobie ołtarzyka podziwu, by w ten prosty acz sprytny sposób
dowartościować siebie samego, to już insza inszość, inna forma
pośrednictwa między nieświadomym i pozbawionym poczucia własnej wartości
człowiekiem a rzekomo nieosiągalnym (lub dostępnym tylko wybrańcom)
(S)Twórcą. :)


> jesli, podreslam jesli, juz bylbym Bogiem, to nigdy nie pozwolilbym
> odryc wszystkich tajemnic istnienia.

Jednym słowem marzy ci się władza absolutna, którą chcesz zatrzymać
wyłącznie dla siebie tworząc tajemnice i zachowując je dla siebie.
Tajemnica jest sposobem na sprawowanie władzy nad innymi, którzy tej -
nawet rzekomej - tajemnicy nie posiedli i ulegają jej magii.


> i zrobilbym wszystko, doslownie wszystko, aby zachowac wszelkie
> checi istnienia istnienia.

Albo kłamiesz teraz albo kłamałeś gdy pisałeś, że jako Bóg chciałbyś
zachować tajemnie dla siebie.

Możliwe też jest trzecie wyjście: pleciesz trzy po trzy co ci ślina na
język przyniesie. :)


> oczywiscie wszysko, procz nie mowienia prawdy. to oczywiste.

I znowu. Czy jako Bóg zachowałbyś pewne tajemnice dla siebie, czy też
powiedziałbyś całą prawdę? Zachowujesz się jacku jak pełna sprzeczności
kobieta a nie jak facet co ma jaja. :)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 7 Apr 2018 11:05:09 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 07.04.2018 o 10:58, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Leo. Będę jednak próbował się od Ciebie dowiedzieć skąd wiesz jak
> pisać o Bogu. Skąd wiesz że Bóg coś stworzył. Skąd wiesz że to Bóg.
> Skąd wiesz że istnienie ma jakiś cel?

Poznaj, przeniknij samego siebie a znajdziesz odpowiedzi na pytania,
które mi zadałeś. Masz takie same możliwości, a może nawet większe,
jakie kiedyś miałem ja. Piszę dlatego, by zachęcić takich wątpiących jak
Ty by uwierzyli we własne siły i nie bali się zawierzyć własnej intuicji
i by odważyli się podejmować odpowiedzialność za wnioski do których
dotrą w wyniku poszukiwania. Ja mogę tylko podpowiedzieć jak to osiągnąć
ale to Ty sam musisz uwierzyć w siebie.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 7 Apr 2018 11:00:10 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 07.04.2018 o 10:14, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:
> Jacek napisał:

>> ale Zbysiu dałeś czadu; zawsze, jeśli zechcesz czytać coś ze złą
>> wolą, to wyjdzie ci, co wyjdzie. oczywiście, ze dałeś tu popis
>> intelektu, ale nie mądrości czy prawdy.

> Moja prawda jest taka że użytkownik XL jest agresywny i posługuje się
> retoryką która wprowadza podziały. Taka mowa nienawiści pozbawiona
> informacji i życzliwości, za to zawierająca mnóstwo prawd użytkownika
> XL. Uważam że takie zachowania nie powinny być tolerowane w rozmowach
> towarzyskich czemu daje wyraz.

Jeżeli istnieje konflikt miedzy skrajnie odmiennymi stanowiskami czy
punktami widzenia, w którym żadna ze stron nie chce zmienić zdania to
łagodzenie jego objawów w żaden sposób nie prowadzi do jego rozwiązania
i tylko jego eskalacja prowadzi do jego rozstrzygnięcia i sięgnięcie do
obiektywnego rozwiązania.

A tak na marginesie to ten zakątek Internetu to nie tylko spotkania
towarzyskie ale przede wszystkim czysty biznes ideologiczny prowadzący
do zmiany przekonań najtwardszych graczy. Tak więc twoja dezaprobata dla
różnych zachowań jest nie na miejscu.

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 7 Apr 2018 14:13:10 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 07.04.2018 o 11:22, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Leo. To jest właśnie fenomen wiary że nie da się jej nauczyć. Ja
> uważam że wiata w Boga jest naszym genetycznym wyposażeniem i nie
> wynika z tego czy rzeczywiście istnieje jakiś Bóg. Czyli brutalnie
> mówiąc tego Boga sobie wymyśliłem dlatego bo mam taką potrzebę.

Jeżeli zwróciłeś uwagę to ja dokonuję rozróżnienia między Bogiem a
(S)Twórcą. Bóg jest wymysłem ludzi pozbawionych wiary w siebie natomiast
(S)Twórca jest Bytem, który tworzy Rzeczywistość.


> Jest to do udowodnienia, jednak powiedziano mi że w Polsce takich
> badań nie da się przeprowadzić. Przynajmniej teraz. Ilustracją
> fenomenu wiary są wypowiedzi w których rozmówcy z całym przekonaniem
> piszą o tym że Bóg ma jakieś określone cechy lub dokonania.

Tak. Bo Bóg to atrapa, za którą dziecko ukryło rodziców, którzy
pozbawili je poczucia własnej wartości. Zamiast być dla dziecka
przyjaznymi i empatycznymi edukatorami i wychowawcami stali się
niedostępnym satrapą zmuszającym do zachowań sprzecznych z
oczekiwaniami, pragnieniami i emocjonalnymi potrzebami dziecka. I nie
jest dla dziecka ważne, czy rodzice popełnili to przestępstwo świadomie
czy tez nieświadomie.


> Przyciśnięci do muru nie są w stanie wytłumaczyć skąd te przekonania
> na temat Boga i nich się wzięły. Natomiast jeśli chodzi o to że
> wolałbym aby XL wykazywała się odrobiną empatii, to chyba nie jest
> próbą zmieniania jej w sposób krzywdzący i szkodliwy.

Z niej nie zeszło jeszcze całe powietrze przemiany, która się w niej
dokonuje. To jeszcze trochę potrwa. :)

LeoTar Gnostyk




Data: Sat, 7 Apr 2018 15:25:09 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 07.04.2018 o 14:31, zbigniewgotkiewicz@gmail.com pisze:

> Leo. Zgodzę się z Tobą że podświadoma idea Boga zostaje przeniesiona
> na bardziej uświadomiony obiekt. Dla ciebie idea Boga to jakiś byt
> idealny który przesłaniają rodzice. Według mnie jest zupełnie
> odwrotnie. To idea Boga przesłania nam obraz idealnego ojca. Bóg
> stał się oderwany od idei idealnego przywódcy stada. Brutalnie mówiąc
> nie ma Boga. Jest idea doskonałego przywódcy której to idei sprytni
> tłumacze naszych podświadomych potrzeb nadali nową nazwę i wymyślili
> wszystkie legendy z tym związane.

Albo ja mam halucynacje albo Ty z przemęczenia przestałeś czytać uważnie
to co do Ciebie piszę. Tak, Boga nie ma. Jest tylko pojecie, atrapa, za
którym dziecko ukrywa swoich nieodpowiedzialnych rodziców (lub jednego z
nich), którzy nie są w stanie spełnić wszystkich pragnień i
emocjonalnych potrzeb dziecka. A na dodatek, za próby artykułowania tych
potrzeb jest dziecko karane przez rodziców, którym nie może sie odgryźć
ponieważ jest od nich fizycznie uzależnione.

Czym innym jest natomiast (S)Twórca, Kreator czyli Świadomość. To jest
Byt realny, poza i ponad czasowy dzięki któremu wszystko się stało.

LeoTar Gnostyk




Data: Sun, 8 Apr 2018 11:48:27 +0200
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 06.04.2018 o 20:36, pinokio pisze:
> W dniu 06.04.2018 o 20:17, LeoTar Gnostyk pisze:

>> Ciebie cały Twój filozoficzny materializm. Ja jestem idealistą
>> więc kimś reprezentującym skrajnie odmienną ideologię. Byłem
>> kiedyś materialistą ale po przemianie duchowej stałem się
>> gnostykiem idealistą. To chyba wyczerpuje naszą rozmowę.

> To że komunizm był materialistyczny to było jego ustępstwem, po to by
> wydawał się bardziej naukowy. W rzeczywistości:
> https://warszawskagazeta.pl/teoria-spisku/item/4139-z-piekla-rodem-okultystyczne-korzenie-komunizmu

Droga ku doskonałości bywa kręta dopóty, dopóki nie dotrzemy do tej
jedynej Prawdy, której zabrakło (S)Twórcy na samym Początku Tworzenia
gdy był całkowicie nieświadomym samego siebie.

LeoTar Gnostyk

 
Strona główna | Zima 2017/18 | Wiosna 2018 | Lato 2018 | Jesień 2018 | Zima 2018/19 | Ogólna mapa witryny
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego