Tato?! - Rocznik 2018

Przejdź do treści

Menu główne:

Tato?!

Zima 2017/18
Data: Wed, 7 Feb 2018 23:19:12 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 07.02.2018 o 22:41, Kviat pisze:
> W dniu 2018-02-07 o 22:32, ikselk@gazeta.pl pisze:

>>> dotyczą mnie osobiście np. w postaci jej wyborów w trakcie
>>> glosowań do parlamentu.

>> Jak ta demokracja musi takim jak ty bokiem wychodzić! Aż serce
>> roście. LOL

> Już ci to tłumaczyłem tłumoku. Nie rozumiesz pojęcia demokracji.
> Demokracja to nie jest dyktatura większości. Demokracja to rządy
> większości z poszanowaniem praw mniejszości. W dużym skrócie, ale ty
>  i tak tego nie zrozumiesz.

Założyłeś, że demokracja jest wytworem doskonałym i chcesz naciągnąć
rzeczywistość do tego swego założenia. W demokracji z definicji są ci,
którzy dominują (większość) i ci którzy dominować nie mogą ponieważ są
mniejszością. Demokracja we współczesnym wydaniu to struktura społeczna,
w której istnieją te dwie grupy. Jest więc, siłą rzeczy, organizacją, w
której z założenia istnieje między nimi sprzeczność. Gdyby nie istniała
sprzeczność interesów to nie zaistniała by ani mniejszość ani większość.
Ale wówczas nie nazywała by się ta organizacja demokracją lecz utopią bo
wszyscy byliby zadowoleni z realizacji jednego wspólnego celu. W
demokracji cele mniejszości i większości są różne a więc istnieje
sprzeczność. Demokracja może być (i jest) zatem tylko kolejnym ogniwem
pośrednim na naszej drodze do ustroju doskonałego, ustroju, w którym nie
ma sprzeczności. Ustroju, w którym nie będzie ani mniejszości ani
większości tylko będzie Jedność.

Powrotu do zdrowia Ci życzę, Piotrze

LeoTar Gnostyk




Data: Thu, 8 Feb 2018 06:11:17 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 08.02.2018 o 00:31, ikselk@gazeta.pl pisze:

> Cvietok prezentuje całkowite oderwanie od rzeczywistości. Dla niego
> demokracja jest wtedy, kiedy to on należy do owej magicznej
> „większości”, która rzuca ochłapy mniejszości. I wtedy jest OK. Nie
> zastanawia go, że zaistniały KONKRETNE przyczyny, dla których podczas
> rządów PO tak wielu Polaków tę jego proPOwską „większość” opuściło i
> przystało do „mniejszości”, że to ona stała się większością.
> Cvietusia dziwi ten oczywisty skutek ich peregrynacji wyborczej.
> Cvietuś tego nie rozumie. Cvietuś już nie nazywa nowego układu
> demokracją. Cvietuś cierpi! Cvietusia mniejszościowe prawa uważa za
> nieuszanowane! Cvietusia nie obchodzi, że dotychczas to
> mniejszościowe prawa innych ludzi szanowane nie były. A nawet nie
> szanowano praw części ludzi z dotychczasowej cvietusiowej
> „większości”! - no bo gdyby je szanowano, to czy ta część tak
> definitywnie olałaby PO? No w życiu! Cvietuś nie rozumie rzeczy
> prostej jak budowa cepa: że PO tak dobrze przez te 8 lat bawiła się
> tylko we własnym ścisłym towarzystwie, iż cała reszta ich
> „większości” zrozumiała charakter POwskiej „demokracji”, który w
> skrócie można (parafrazując) określic: murzyn nas wybrał, murzyn może
> odejść. I przez 8 lat ta „demokracja” nie szanowała praw ani
> mniejszości, ani nawet swojej „większości”. Przebywająca sama ze sobą
> w swoim matriksie, PO zapomniała, że i ta mniejszość, i ta ich
> „większość”, to jeden narod, ktory patrzy i widzi. I wnioskuje, 8 lat
> tak patrzył i wnioskował.

Widzisz Iksi jak to dobrze jest się uzupełniać.:)

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 26 Feb 2018 09:52:48 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 26.02.2018 o 09:26, XL pisze:
> <ikselk@gazeta.pl> wrote:

>> Osobom uzaleznionym od adrenaliny powinno się odbierac dzieci.
>> Generalnie - tacy ludzie nie nadają się do związku! Żona Thor’a
>> Heyerdahl’a powiedziała mu „Dosyć!”, kiedy kolejny raz przysięgał,
>> że najbliższa wyprawa to już będzie ta ostatnia...
>>
>> „Wyprawę Tomasza Mackiewicza i Elizabeth Revol na Nanga Parbat, dla
>> magazynu "Newsweek", skomentowała dziennikarka i alpinistka Monika
>> Rogozińska. Pojawiły się słowa krytyki i obawa, znajdą się chętni,
>> by powtórzyć wyprawę Mackiewicza. Dziennikarka niepokoi się
>> również, że himalaista dla wielu osób stanie się bohaterem, który
>> znajdzie naśladowców.
>>
>> - Boję się, że po tym zgiełku medialnym pan Tomasz Mackiewicz
>> znajdzie naśladowców. Przygody z Himalajami nie można zaczynać na
>> jednej z najwyższych ścian planety, w najtrudniejszych warunkach.
>> Nie wiedział, jak jego organizm zareaguje na 8 tys. m. Nie
>> spróbował tego wiosną na innej górze i łatwiejszej drodze. W
>> wysokich górach należy przestrzegać pewnych reguł. Nie igra się z
>> wysokością, niedotlenieniem. Ono zabija. Pan Mackiewicz pchał się
>> nieodpowiedzialnie w tarapaty. A tam takie zachowanie śmiertelnie
>> naraża innych. Boję się, że zostanie wykreowany na bohatera.
>> Modliłam się za niego w czasie akcji, modlę się za jego dzieciaki.
>> To one płacą najwyższą cenę za pasje rodziców - powiedziała
>> Rogozińska.”

> I w ogóle to co to jest?! Żonaty i dzieciaty facet jeździ sobie na
> SWOJE OSOBISTE  birbantki z „koleżanką”! Żona w domu pewnie z tego
> dumna i mu błogosławiąca. Nowe czasy :->

A nie pomyślałaś aby XL, że żona Mackiewicza po prostu chciała się go
pozbyć i zrobiła wszystko by go sprowokować do podjęcia tego niebywałego
ryzyka? No i ciekaw jestem bardzo, czy aby nie była pośredniczką, która
mu podsunęła panią Revol. Jestem głęboko przekonany, że gdyby wrócił
cały z tej wyprawy to spotkało by go ze strony małżonki ciosanie kołków
za... zdradę, której się dopuścił z p. Revol. Bo też mniemam, że dla
Mackiewicza wspólna wspinaczka z p. Revol była swoistym popisywaniem się
przed nią dla zdobycia jej. A że kosztowało go to życie.. No cóż, chciał
przeżyć z nią w tajemnicy ekstazę. W ten sposób odegrał się na swojej
żonie, która chciała się go pozbyć z domu i ze swojego życia za...
prostytucję, którą z nim uprawiała na jej własne życzenie. A facet
zapłacił cenę najwyższą. Frajer, któremu brakowało poczucia własnej
wartości i myślał, że jak zdobędzie Nanga Parbat w towarzystwie kobiety
to ona go za to doceni i będzie należeć do niego.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 26 Feb 2018 18:39:17 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 09.02.2018 o 21:40, ikselk@gazeta.pl pisze:

>> nic komukolwiek do tego, co człowiekowi w duszy gra. jeśli
>> bezpośrednio nie krzywdzi innych

> No właśnie! - jeśli bezpośrednio nie krzywdzi innych. Tu - swoich
> dzieci.
>
> Czy ojciec rodziny dający upust swojej adrenalinie i ginący tylko
> dlatego, że bardziej kochał ją (adrenalinę) niż swoje dzieci,
> krzywdzi te dzieci, czy nie? (O żonę nie pytam - ona jest dorosła i
> wie, z kim na te dzieci się decydowała.)
>
> Czy ojciec rodziny dający upust zamiłowaniu do szybkiej jazdy,
> alkoholu, narkotykôw, hazardu... krzywdzi swoje dzieci, kiedy w
> efekcie swej słabości ginie?

Każdy ekstremista jest ludziem uzależnionym, czyli niewolnikiem, który
pragnie uwolnić się ze zniewolenia nawet za cenę własnego życia. Ci,
którzy zdobywają wszelkiego rodzaju "szczyty" chcą się uwolnić od
upokarzającego uzależnienia, z którego przyczyny nie zdają sobie sprawy,
a które wywołuje u nich brak poczucia własnej wartości i poczucie
niższości w stosunku do bliżej niezdefiniowanego bytu, którym według
mojego wyjaśnienia jest rodzic tej samej płci. Mężczyźni uczestniczą
więc w niekończącym się "wyścigu szczurów" po to by okazać się lepszymi
i chociaż przez chwilę uwolnić się od przejmującego poczucia bycia
gorszym natomiast kobiety zadowalają się tym, że mogą zdominować
mężczyznę wykorzystując w tym celu potęgę swojego pasywnego seksu, nawet
za cenę stania się prostytutkami. Ale nawet wówczas potrafią wybrnąć one
z sytuacji zwalając winę za swoje kurestwo na mężczyznę, i to zawsze na
tego najbliższego z którym spłodziła dzieci.

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 26 Feb 2018 19:09:11 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 26.02.2018 o 11:58, XL pisze:
> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:
>> W dniu 26.02.2018 o 09:26, XL pisze:
>>> <ikselk@gazeta.pl> wrote:

>>>> Osobom uzaleznionym od adrenaliny powinno się odbierac dzieci.
>>>> Generalnie - tacy ludzie nie nadają się do związku! Żona
>>>> Thor’a Heyerdahl’a powiedziała mu „Dosyć!”, kiedy kolejny raz
>>>> przysięgał, że najbliższa wyprawa to już będzie ta ostatnia...
>>>>
>>>> „Wyprawę Tomasza Mackiewicza i Elizabeth Revol na Nanga Parbat,
>>>> dla magazynu "Newsweek", skomentowała dziennikarka i alpinistka
>>>> Monika Rogozińska. Pojawiły się słowa krytyki i obawa, znajdą
>>>> się chętni, by powtórzyć wyprawę Mackiewicza. Dziennikarka
>>>> niepokoi się również, że himalaista dla wielu osób stanie się
>>>> bohaterem, który znajdzie naśladowców.
>>>>
>>>> - Boję się, że po tym zgiełku medialnym pan Tomasz Mackiewicz
>>>> znajdzie naśladowców. Przygody z Himalajami nie można zaczynać
>>>>  na jednej z najwyższych ścian planety, w najtrudniejszych
>>>> warunkach. Nie wiedział, jak jego organizm zareaguje na 8 tys.
>>>> m. Nie spróbował tego wiosną na innej górze i łatwiejszej
>>>> drodze. W wysokich górach należy przestrzegać pewnych reguł.
>>>> Nie igra się z wysokością, niedotlenieniem. Ono zabija. Pan
>>>> Mackiewicz pchał się nieodpowiedzialnie w tarapaty. A tam takie
>>>> zachowanie śmiertelnie naraża innych. Boję się, że zostanie
>>>> wykreowany na bohatera. Modliłam się za niego w czasie akcji,
>>>> modlę się za jego dzieciaki. To one płacą najwyższą cenę za
>>>> pasje rodziców - powiedziała Rogozińska.”

>>> I w ogóle to co to jest?! Żonaty i dzieciaty facet jeździ sobie
>>> na SWOJE OSOBISTE  birbantki z „koleżanką”! Żona w domu pewnie z
>>> tego dumna i mu błogosławiąca. Nowe czasy :->

>> A nie pomyślałaś aby XL, że żona Mackiewicza po prostu chciała się
>> go pozbyć i zrobiła wszystko by go sprowokować do podjęcia tego
>> niebywałego ryzyka?

> Myślę tak od początku.

Więc dlaczego nie chciałaś tego powiedzieć? Boisz się, że stracisz w
oczach innych kobiet ponieważ ujawniasz ich tajemnice. Żona Mackiewicza
nie jest wyjątkiem. Każda z was chce sprowokować męża do skoku na bok by
potem móc mu to wypominać i kołki na głowie ciosać. Nie ma to jak
cierpliwe i nieskończone kap, kap, kap... Kropla spadająca i w kamieniu
dziurę wydrąży a co dopiero małżonka, której mąż rogi przyprawił. Nie
spocznie dopóki nie zrzuci na niego CAŁEJ  winy za ten skok w bok, który
sama sprowokowała by się pozbyć znienawidzonego mężczyzny, którego
obwinia za swoją decyzję podjęcia się roli małżeńskiej prostytutki. To
była jej wyłącznie własna decyzja kiedy zdecydowała sie na handlowanie
seksem ponieważ NIE UFAŁA.


>> No i ciekaw jestem bardzo, czy aby nie była pośredniczką, która mu
>> podsunęła panią Revol.

> Wystarczy, że nie przeciwstawiła się.

Świadoma decyzja o rozpoczęciu manipulacji by wpędzić mężczyznę w
poczucie winy.


>> Jestem głęboko przekonany, że gdyby wrócił cały z tej wyprawy to
>> spotkało by go ze strony małżonki ciosanie kołków za... zdradę,
>> której się dopuścił z p. Revol.

> Z tymi kołkami po powrocie to niekoniecznie, bo niewątpliwie już
> wcześniej istniało rozluźnienie więzów małżeńskich i uczuciowych,
> skoro facet się najlepiej realizował BEZ żony, a ona to akceptowała -
> ale dla mnie tak ogromna BLISKOŚĆ INTYMNA, do jakiej przecież siłą
> rzeczy MUSI I POWINNO dochodzić w warunkach tego typu wyprawy między
> jej uczestnikami (na skutek odarcia z wszelkiej intymności - wspólne
> spanie, wypróżnianie, jedzenie, pierdzenie itp.) w przypadku
> odmienności płci JEST zdradą przynajmniej mentalną i musi prowadzić
> do fizycznej. Ludzie myślący doskonale zdają sobie sprawę, że musi do
> takiej bliskości dojść, jeśli dwoje ludzi ma sobie ufać i całkowicie
> na sobie polegać w warunkach bezpośredniego zagrożenia życia, kiedy
> ludzie wzajemnie bezpośrednio od siebie zależą. Oczywiście mowa o
> PARZE. Co innego w towarzystwie mono-płciowym - o ile nie jest ono
> homoseksualne, to jasne.

Czy tylko to sobie wyobrażasz czy tez może przećwiczyłaś to sama?
Bo ja analizując ich zachowania bazuję na własnych doświadczeniach,
które przeżyłem z Teresą M. i które wyjaśniłem sobie dopiero po wielu
latach.


>> Bo też mniemam, że dla Mackiewicza wspólna wspinaczka z p. Revol
>> była swoistym popisywaniem się przed nią dla zdobycia jej. A że
>> kosztowało go to życie... No cóż, chciał przeżyć z nią w tajemnicy
>> ekstazę. W ten sposób odegrał się na swojej żonie, która chciała
>> się go pozbyć z domu i ze swojego życia za... prostytucję, którą z
>> nim uprawiała na jej własne życzenie. A facet zapłacił cenę
>> najwyższą. Frajer, któremu brakowało poczucia własnej wartości i
>> myślał, że jak zdobędzie Nanga Parbat w towarzystwie kobiety to ona
>> go za to doceni i będzie należeć do niego.

> Coś w tym niewątpliwie jest. Znam takiego jednego żonkosia, który dla
> innej kobiety chciał z nią zdobywać Kilimandżaro - z tuszą 120 kg i
> bez żadnej praktyki wspinaczkowej. Ludziom czasem od...la, zwłaszcza
> w pewnym wieku.

Nie tylko w pewnym wieku. Spójrz na młokosów uganiających się za młodymi
dziewczynami, które nimi manipulują i oczekują coraz to nowych dowodów
"miłości". Nie wiedzą co znaczy MIŁOŚĆ ale krzyczą głośno, że się
kochają. A może dlatego krzyczą tak głośno by dotarło wreszcie do tych
zakutych rodzicielskich pał, że potrzebują DOŚWIADCZYĆ MIŁOŚCI w domu
rodzinnym zanim zdecydują się na założenie własnej rodziny. Tak jak mi
Kasia. To nie dzieci są winne, że "wpadają w złe towarzystwo" lub że się
odurzają i testują wyczekiwaną "miłość" Winni są głusi na ich krzyki
rodzice, a szczególnie matki przekonane o swojej wychowawczej
doskonałości lub ukrywające swoją niepewność przed ojcami dzieci by
potem całą winę za wychowawcze niepowodzenia zwalić na tych ostatnich.
Coś straszliwie zgrzyta w tej rozpędzonej machinie "czarnej pedagogiki"
ale nikomu nie chce się sięgnąć do źródła osłoniętego niepamięcią
Początku. Boicie się tchórze odpowiedzialności za decyzje, które mogą
się nie spodobać ogłupionej i oportunistycznej większości. A pies wam
mordę lizał...

LeoTar Gnostyk




Data: Mon, 26 Feb 2018 21:17:04 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 26.02.2018 o 20:32, CookieM pisze:
> W dniu 26.02.2018 o 09:52, LeoTar Gnostyk pisze:
>> W dniu 26.02.2018 o 09:26, XL pisze:
>>> <ikselk@gazeta.pl> wrote:

>>>> Osobom uzaleznionym od adrenaliny powinno się odbierac dzieci.
>>>> Generalnie - tacy ludzie nie nadają się do związku! Żona
>>>> Thor’a Heyerdahl’a powiedziała mu „Dosyć!”, kiedy kolejny raz
>>>> przysięgał, że najbliższa wyprawa to już będzie ta ostatnia...
>>>>
>>>> „Wyprawę Tomasza Mackiewicza i Elizabeth Revol na Nanga
>>>> Parbat, dla magazynu "Newsweek", skomentowała dziennikarka i
>>>> alpinistka Monika Rogozińska. Pojawiły się słowa krytyki i
>>>> obawa, znajdą się chętni, by powtórzyć wyprawę Mackiewicza.
>>>> Dziennikarka niepokoi się również, że himalaista dla wielu osób
>>>> stanie się bohaterem, który znajdzie naśladowców.
>>>>
>>>> - Boję się, że po tym zgiełku medialnym pan Tomasz Mackiewicz
>>>> znajdzie naśladowców. Przygody z Himalajami nie można zaczynać
>>>> na jednej z najwyższych ścian planety, w najtrudniejszych
>>>> warunkach. Nie wiedział, jak jego organizm zareaguje na 8 tys.
>>>> m. Nie spróbował tego wiosną na innej górze i łatwiejszej
>>>> drodze. W wysokich górach należy przestrzegać pewnych reguł.
>>>> Nie igra się z wysokością, niedotlenieniem. Ono zabija. Pan
>>>> Mackiewicz pchał się nieodpowiedzialnie w tarapaty. A tam
>>>> takie zachowanie śmiertelnie naraża innych. Boję się, że
>>>> zostanie wykreowany na bohatera. Modliłam się za niego w czasie
>>>> akcji, modlę się za jego dzieciaki. To one płacą najwyższą cenę
>>>> za pasje rodziców - powiedziała Rogozińska.”

>>> I w ogóle to co to jest?! Żonaty i dzieciaty facet jeździ sobie
>>> na SWOJE OSOBISTE  birbantki z „koleżanką”! Żona w domu pewnie z
>>> tego dumna i mu błogosławiąca. Nowe czasy :->

>> A nie pomyślałaś aby XL, że żona Mackiewicza po prostu chciała się
>> go pozbyć i zrobiła wszystko by go sprowokować do podjęcia tego
>> niebywałego ryzyka? No i ciekaw jestem bardzo, czy aby nie była
>> pośredniczką, która mu podsunęła panią Revol. Jestem głęboko
>> przekonany, że gdyby wrócił cały z tej wyprawy to spotkało by go
>> ze strony małżonki ciosanie kołków za... zdradę, której się
>> dopuścił z p. Revol. Bo też mniemam, że dla Mackiewicza wspólna
>> wspinaczka z p. Revol była swoistym popisywaniem się przed nią dla
>> zdobycia jej. A że kosztowało go to życie.. No cóż, chciał przeżyć
>> z nią w tajemnicy ekstazę. W ten sposób odegrał się na swojej
>> żonie, która chciała się go pozbyć z domu i ze swojego życia za...
>> prostytucję, którą z nim uprawiała na jej własne życzenie. A facet
>> zapłacił cenę najwyższą. Frajer, któremu brakowało poczucia własnej
>> wartości i myślał, że jak zdobędzie Nanga Parbat w towarzystwie
>> kobiety to ona go za to doceni i będzie należeć do niego.

> Mackiewicz był wcześniej uzależniony od hery i wspinanie się po
> górach było dla niego odskocznią od nałogu, z którego z wielkim
> trudem wyszedł.

Skoro była to dla niego odskocznia to znaczy, że nie uwolnił się był od
nałogu tylko szukał coraz mocniejszych wrażeń, które pozwoliły by mu
uwolnić się od poczucia niższości, od poniżania i dołowani, które
serwowała mu jego połowica. Dlatego od niej uciekał.


> Manicheizm i dwubiegunowe, czarno-białe widzenie rzeczywistości nie
> zawsze moim zdaniem jest słuszne.

Prawda jest tylko jedna - cała reszta to morze fałszu, kłamstwa, obłudy
i manipulacji. A zatem by poznać Prawdę koniecznym jest myślenie i
funkcjonowanie dwustanowe, manichejskie jeśli wolisz.


> No, ale gnoza, czyli religia elit, pozwala się czuć lepszym od tych
> nieświadomych na dole. Każdy ma swój sposób na dowartościowanie.

Kiedyś, przez pewien okres podczas przełomu i krótko po istotnie tak
funkcjonowałem ale gdy sobie to uzmysłowiłem waliłem samego siebie w łeb
gdyż zdałem sobie sprawę, że wywyższając się ponad innych sam na siebie
sprowadzam zagrożenie. Więc ponownie zszedłem z chmur na ziemię i stałem
się zwyczajnym człowiekiem. A jeżeli nawet Ty odbierasz moje działanie
jako wywyższanie się to już nie moja wina ale przejaw Twojej zazdrości.
I to też rozumiem - zaskoczyłeś mnie nieco chociaż jak sobie przypominam
już w jednym z poprzednich maili pojawił się sygnał Twojej niechętnej mi
postawy. Nie mam jednak o to do Ciebie żalu ponieważ jest to sygnał
tego, że się szybko wspinasz.

LeoTar Gnostyk




Data: Tue, 27 Feb 2018 07:03:08 +0100
Nadawca: LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net>
Firma/Organizacja: Sunrise Services
Grupy dyskusyjne: pl.sci.psychologia

W dniu 26.02.2018 o 22:03, XL pisze:
> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:
>> W dniu 26.02.2018 o 11:58, XL pisze:
>>> LeoTar Gnostyk <leotar@leotar.net> wrote:
>>>> W dniu 26.02.2018 o 09:26, XL pisze:
>>>>> <ikselk@gazeta.pl> wrote:

>>>>>> Osobom uzaleznionym od adrenaliny powinno się odbierac
>>>>>> dzieci. Generalnie - tacy ludzie nie nadają się do
>>>>>> związku! Żona Thor’a Heyerdahl’a powiedziała mu „Dosyć!”,
>>>>>> kiedy kolejny raz przysięgał, że najbliższa wyprawa to już
>>>>>> będzie ta ostatnia...
>>>>>>
>>>>>> „Wyprawę Tomasza Mackiewicza i Elizabeth Revol na Nanga
>>>>>> Parbat, dla magazynu "Newsweek", skomentowała dziennikarka
>>>>>> i alpinistka Monika Rogozińska. Pojawiły się słowa krytyki
>>>>>> i obawa, znajdą się chętni, by powtórzyć wyprawę
>>>>>> Mackiewicza. Dziennikarka niepokoi się również, że
>>>>>> himalaista dla wielu osób stanie się bohaterem, który
>>>>>> znajdzie naśladowców.
>>>>>>
>>>>>> - Boję się, że po tym zgiełku medialnym pan Tomasz
>>>>>> Mackiewicz znajdzie naśladowców. Przygody z Himalajami nie
>>>>>> można zaczynać na jednej z najwyższych ścian planety, w
>>>>>> najtrudniejszych warunkach. Nie wiedział, jak jego
>>>>>> organizm zareaguje na 8 tys. m. Nie spróbował tego wiosną
>>>>>> na innej górze i łatwiejszej drodze. W wysokich górach
>>>>>> należy przestrzegać pewnych reguł. Nie igra się z
>>>>>> wysokością, niedotlenieniem. Ono zabija. Pan Mackiewicz
>>>>>> pchał się nieodpowiedzialnie w tarapaty. A tam takie
>>>>>> zachowanie śmiertelnie naraża innych. Boję się, że zostanie
>>>>>> wykreowany na bohatera. Modliłam się za niego w czasie
>>>>>> akcji, modlę się za jego dzieciaki. To one płacą najwyższą
>>>>>> cenę za pasje rodziców - powiedziała Rogozińska.”

>>>>> I w ogóle to co to jest?! Żonaty i dzieciaty facet jeździ
>>>>> sobie na SWOJE OSOBISTE  birbantki z „koleżanką”! Żona w
>>>>> domu pewnie z tego dumna i mu błogosławiąca. Nowe czasy :->

>>>> A nie pomyślałaś aby XL, że żona Mackiewicza po prostu chciała
>>>> się go pozbyć i zrobiła wszystko by go sprowokować do podjęcia
>>>> tego niebywałego ryzyka?

>>> Myślę tak od początku.

>> Więc dlaczego nie chciałaś tego powiedzieć? Boisz się, że stracisz
>> w oczach innych kobiet

> Absolutnie nie - zdanie innych kobiet mnie absolutnie nie obchodzi.
> Ani w ogole zdanie innych na moj temat. Mam SWOJE zdanie o sobie i o
> świecie i TYLKO na nim polegam.






>> ponieważ ujawniasz ich tajemnice. Żona Mackiewicza nie jest
>> wyjątkiem. Każda z was chce sprowokować męża do skoku na bok by
>> potem móc mu to wypominać i kołki na głowie ciosać. Nie ma to jak
>> cierpliwe i nieskończone kap, kap, kap... Kropla spadająca i w
>> kamieniu dziurę wydrąży a co dopiero małżonka, której mąż rogi
>> przyprawił. Nie spocznie dopóki nie zrzuci na niego CAŁEJ  winy za
>> ten skok w bok, który sama sprowokowała by się pozbyć
>> znienawidzonego mężczyzny, którego obwinia za swoją decyzję
>> podjęcia się roli małżeńskiej prostytutki. To była jej wyłącznie
>> własna decyzja kiedy zdecydowała sie na handlowanie seksem
>> ponieważ NIE UFAŁA.

> No. Czyli znowu mamy tu Leo-Leo. Pomijam ten fragment w całości jako
> zupełnie bzdurny.

Czyżby? Nie od dzisiaj wiadomo, że psychika kobiet jest pokręcona niczym
dżungla. Ale wystarczy złapać za właściwy koniec by poruszać się
całkowicie swobodnie w trym gąszczu kłamstw, manipulacji i ślepych
uliczek. I Twoje zaprzeczanie niczego tutaj nie zmieni. :)


>>>> No i ciekaw jestem bardzo, czy aby nie była pośredniczką,
>>>> która mu podsunęła panią Revol.

>>> Wystarczy, że nie przeciwstawiła się.

>> Świadoma decyzja o rozpoczęciu manipulacji by wpędzić mężczyznę w
>> poczucie winy.

> Za dużo chcesz imputować - nie wiesz, na czym polegał rozpad tego
> związku. Operuj na faktach: facet wolał bez żony, z inną kobietą
> spędzać dzionki i wieczory.

Imputujesz, że to on był wyłącznie winny a ona jest biedną, potulną i
skrzywdzoną myszką? Jak sama wcześniej zauważyłaś wystarczyło by WIEDZĄC
nie przeciwstawiła się. DLACZEGO dopuściła do takiego rozwoju sytuacji?
Najprostszą odpowiedzią jest: chciała go wmanipulować w romans z p.
Revol. Resztę sobie sama dośpiewaj.


>>>> Jestem głęboko przekonany, że gdyby wrócił cały z tej wyprawy
>>>> to spotkało by go ze strony małżonki ciosanie kołków za...
>>>> zdradę, której się dopuścił z p. Revol.

>>> Z tymi kołkami po powrocie to niekoniecznie, bo niewątpliwie już
>>> wcześniej istniało rozluźnienie więzów małżeńskich i uczuciowych,
>>> skoro facet się najlepiej realizował BEZ żony, a ona to
>>> akceptowała - ale dla mnie tak ogromna BLISKOŚĆ INTYMNA, do
>>> jakiej przecież siłą rzeczy MUSI I POWINNO dochodzić w warunkach
>>> tego typu wyprawy między jej uczestnikami (na skutek odarcia z
>>> wszelkiej intymności - wspólne spanie, wypróżnianie, jedzenie,
>>> pierdzenie itp.) w przypadku odmienności płci JEST zdradą
>>> przynajmniej mentalną i musi prowadzić do fizycznej. Ludzie
>>> myślący doskonale zdają sobie sprawę, że musi do takiej
>>> bliskości dojść, jeśli dwoje ludzi ma sobie ufać i całkowicie na
>>> sobie polegać w warunkach bezpośredniego zagrożenia życia, kiedy
>>> ludzie wzajemnie bezpośrednio od siebie zależą. Oczywiście mowa o
>>> PARZE. Co innego w towarzystwie mono-płciowym - o ile nie jest
>>> ono homoseksualne, to jasne.

>> Czy tylko to sobie wyobrażasz czy tez może przećwiczyłaś to sama?

> Ja??? Mój związek jest idealny - gdyby któreś z nas zachciało
> ekstremalnych wrażeń na Nanga Parbat, drugie by z nim poszło, tylko
> dla niego i choćby tylko po to, aby być razem i razem umrzeć.

A czy Twój partner myśli podobnie?


>> Bo ja analizując ich zachowania bazuję na własnych doświadczeniach,
>> które przeżyłem z Teresą M. i które wyjaśniłem sobie dopiero po
>> wielu latach.

> No. To winszuję. Smutne. Ale nie jest odpowiedzią na każdy
> przypadek.

Schemat rozpadu wszędzie jest ten sam. Różnice występują tylko w faktach
no bo przecież trzeba wymyślić jakieś odmienne oszustwo by nie zostało
ono rozpoznane przez najbliższe otoczenie.


>>>> Bo też mniemam, że dla Mackiewicza wspólna wspinaczka z p.
>>>> Revol była swoistym popisywaniem się przed nią dla zdobycia
>>>> jej. A że kosztowało go to życie... No cóż, chciał przeżyć z
>>>> nią w tajemnicy ekstazę. W ten sposób odegrał się na swojej
>>>> żonie, która chciała się go pozbyć z domu i ze swojego życia
>>>> za... prostytucję, którą z nim uprawiała na jej własne
>>>> życzenie. A facet zapłacił cenę najwyższą. Frajer, któremu
>>>> brakowało poczucia własnej wartości i myślał, że jak zdobędzie
>>>> Nanga Parbat w towarzystwie kobiety to ona go za to doceni i
>>>> będzie należeć do niego.

>>> Coś w tym niewątpliwie jest. Znam takiego jednego żonkosia,
>>> który dla innej kobiety chciał z nią zdobywać Kilimandżaro - z
>>> tuszą 120 kg i bez żadnej praktyki wspinaczkowej. Ludziom czasem
>>>  od...la, zwłaszcza w pewnym wieku.

>> Nie tylko w pewnym wieku. Spójrz na młokosów uganiających się za
>> młodymi dziewczynami, które nimi manipulują i oczekują coraz to
>> nowych dowodów "miłości".

> Coo??? Dziś to dziewczyny, agresywne i rozwiązłe, uganiają się za
> zniewieściałymi i (czyt. tchórzliwymi, niezdecydowanymi,
> nieprzedsiębiorczymi i niegodnymi zaufania) chłopakami, jakby się
> powymieniały z nimi hormonami.

A może po prostu ci chłopcy są coraz bardziej świadomi oszustw
serwowanych im przez dziewczyny i zaczynają używać dokładnie takiej
samej broni w celach samoobronnych? Uczą się braku zaufania i nie chcą
się wiązać z modliszkami, które chcą sobie tylko machnąć dziecko by
potem wykorzystywać je do odgrywania roli biednej i pokrzywdzonej przez
"nieodpowiedzialnego młokosa". Broń jest obosieczna a spadek zaufania
miedzy płciami skutkuje zmniejszaniem się reprodukcji. Tym bardziej, że
sprzyja temu "wyścig szczurów", pogoń za złudną karierą i dobrobytem.


>> Nie wiedzą co znaczy MIŁOŚĆ ale krzyczą głośno, że się kochają.

> A tak.

A od kogo powinni byli nauczyć się kochać? Czy od podobnych sobie
żółtodziobów czy też może od swoich autorytetów-wychowawców-opiekunów?
"Niedaleko pada jabłko od jabłoni", autorytety z braku wiedzy jak
przekazać wiedzę i mądrość życiową wstydziły się przyznać do tego ale
wina za swoja nieumiejętność obciążały rosnące dziecko. Niczym biblijny
Bóg obciążyły dziecko odpowiedzialnością za swoją niewiedzę i nazwały ją
"grzechem pierworodnym". A przecież wystarczy przestać się wstydzić i
porozmawiać z dzieckiem jak równy z równym by się dowiedzieć czego
dziecku brakuje i czego ono oczekuje od swojego wychowawcy/ów.


>> A może dlatego krzyczą tak głośno by dotarło wreszcie do tych
>> zakutych rodzicielskich pał, że potrzebują DOŚWIADCZYĆ MIŁOŚCI w
>> domu rodzinnym zanim zdecydują się na założenie własnej rodziny.
>> Tak jak mi to wykrzyczała w swoim ostatnim rozpaczliwym liście do
>> mnie moja córka Kasia.

> No i oczywiście wg Ciebie chodziło jej o łóżko. LOL

Możesz się jeszcze śmiać z rozwiązania, które wymyśliłem (wypracowałem)
pod wpływem zachowań córki ale od Prawdy nie uciekniesz, droga XL.
Prawda, niczym oliwa, zawsze na wierzch wypływa. I wypłynie na wierzch
niezależnie od tego czy Ty tego chcesz czy też nie bo wysłałaś już swoje
córki w śmiertelny bój o zachowanie dominacji kobiety. Nie będąc
świadomą popełniłaś błąd i, podobnie jak Teresa M., panicznie boisz się
do niego przyznać i uczciwie porozmawiać ze swoimi następczyniami. Jeśli
tego nie zrobisz cenę za Twoje tchórzostwo zapłacą Twoje córki i Twoje
wnuki a Ty będziesz mogła tylko pluć sobie w brodę, że nie byłaś w
stanie zdobyć się ostatecznie na uczciwość.


>> To nie dzieci są winne, że "wpadają w złe towarzystwo" lub że się
>> odurzają i testują wyczekiwaną "miłość" Winni są głusi na ich
>> krzyki rodzice, a szczególnie matki przekonane o swojej
>> wychowawczej doskonałości lub ukrywające swoją niepewność przed
>> ojcami dzieci by potem całą winę za wychowawcze niepowodzenia
>> zwalić na tych ostatnich. Coś straszliwie zgrzyta w tej
>> rozpędzonej machinie "czarnej pedagogiki" ale nikomu nie chce się
>> sięgnąć do źródła osłoniętego niepamięcią Początku. Boicie się
>> tchórze odpowiedzialności za decyzje, które mogą się nie spodobać
>> ogłupionej i oportunistycznej większości. A pies wam mordę
>> lizał...

> Dobra. Daruj sobie. Znowu jedyny niewinny to Ty.

A gdzie i kiedy twierdziłem, że tylko ja jestem niewinny? Zawsze
podkreślałem wspólną odpowiedzialność kobiety i mężczyzny za zło, które
dzieje się w życiu rodziny. Natomiast to wy, kobiety wskazujecie
mężczyzn jako WYŁĄCZNIE odpowiedzialnych za wszystko co złe. Co
sprytniejsze z was są w stanie poświęcić nawet swoje siostry i skazać na
śmierć po to by tylko wasza płeć utrzymała władzę i dominację nad całym
gatunkiem. Działacie dokładnie tak samo jak Żydzi, którzy wykorzystywali
swoich słabszych współbraci a nawet współpracowali z
hitlerowcami w destrukcji swoich słabszych ziomków.

Strach, nieufność i nienawiść to jest właśnie skrajnie matriarchalna
postawa, której ostatnią formą jest komunizm. Dlatego właśnie Żydzi byli
pierwszymi, którzy tak chętnie wdrażali tego gniota ludzkiej słabości.
Dlatego Żydzi za swego uważają tylko tego którego matka była
ortodoksyjna Żydówką bo to ona przenosi z pokolenia na pokolenie skrajną
nieufność. Musiała być skrajna heterą skrycie nienawidzącą
mężczyzn gdyż jest przekonana, że inaczej nie przetrwa a jej dzieci tę
nieufność i nienawiść do innego (mężczyzny) przenoszą i rozsiewają na
cały świat. Aż po totalną Zagładę. A wszystko z powodu braku zaufania
czego następstwem jest przekonanie o konieczności sprawowania władzy
totalnej.

LeoTar Gnostyk

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego